Comments: 2
Robert czyta 4 years ago
Załapałem się na kod promocyjny, który pewnego dnia opublikowałeś i aktywowałem usługę. Korzystałem z normalnego komputera, bo na czytnikach nie działało, co widząc całość serwisu absolutnie mnie nie zdziwiło. Wykazałem się sporym zacięciem i wręcz niespotykaną cierpliwością przy wyszukiwaniu książek. Naukowe tytuły mnie nie ciekawiły, a wśród beletrystyki wciąż natrafiałem na takie, które chciałbym przeczytać, ale nie było ich w serwisie. Najsmutniejsze było to, że wyszukiwarka je pokazywała; klikam i dowiaduję się, że „ten tytuł nie jest dostępny w bibliotece, zgłoś i może sytuacja się zmieni w przyszłości”. To nie był dosłowny cytat, ale tak to mniej więcej wyglądało. Bez sprawdzania rozumiałem, że to jest taki „abonament Legimi” inaczej, ale okazało się, że to taki abonament, w którym większość książek nie jest dla mnie, pozostałe czytałem, a tych których nie czytałem – nie ma.
W końcu powiedziałem sobie – jeśli już Cyfranek dawał konto to muszę coś przeczytać. W desperacji znalazłem jakieś romansidło, które kiedyś szukałem dla mamy i zacząłem czytać. Przewijanie stron doprowadzało mnie początkowo do białej gorączki, ale jakoś się przyzwyczaiłem. Denerwowały mnie zlepione litery w wyrazach, co było niepojęte, ale nie zdarzało się za często. Po pierwszych kilku kartkach zmęczyło mnie to i zaznaczyłem zakładkę, aby wrócić w przyszłości. Po kilku dniach przypomniałem sobie o IBUK-u, więc postanowiłem odważnie „muszę tę książkę przeczytać” – przede wszystkim po to, aby wyrobić sobie własne zdanie o serwisie. Przeczytałem! Przebrnąłem przez kilkaset stron na ekranie komputera, powiedziałem sobie NIGDY WIĘCEJ i… spokojnie wróciłem do czytnika.
Przyznaję, że nie wnikałem bardzo głęboko w możliwości IBUK-a, choć przeklikałem co się dało, sprawdziłem działanie funkcji zaznaczania, zakładek etc. Być może w specyficznych warunkach przy sprawdzaniu treści książek akademickich, naukowych, niszowych – ten system by się sprawdził. Osobiście uznałem, że to nie dla mnie. To oczywiście czysto subiektywna opinia oparta wyłącznie na kilku godzinach spędzonych w serwisie.
Dzięki za obszerne uzupełnienie! Mogę tylko dodać, że w innych książkach (podręcznikach) też się platforma słabo sprawdza, bo są kłopoty choćby z zobaczeniem ryciny w całości - wykresu, zdjęcia itp. Ja też po lekturze w IBUKu, z przyjemnością wracałem do testowania Kobo...