logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: António-Lobo-Antunes
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-10-01 12:10
The Portuguese Soul: "As Naus" by António Lobo Antunes
As Naus - António Lobo Antunes

Wenn ich dieses Buch in fünf Minuten zusammenfassen könnte, was könnte ich schreiben? Der Versuch den Inhalt des Romans auf weninge Sätze zu reduzieren, ist es sehr schwer.

 

Camões wander durch die Strassen von Lissabon und schleppt den Sarg mit dem Leichnam seines Vaters mit sich – für mich ein Symbol für das portugiesiche Weltreich. Ich könnte hinzufügen: stellen Sie sich einen Camões vor, der durch “Lixboa” streift und in einem Sarg seinen verwesenden Vater mitbringt, einen Pedro Álvaro Cabral, der nach seiner Verflucht aus “Loanda” nun von dem “Milizen der UNITA” verfolgt wird und sich von seiner Frau, einer dunkelhäutigen Prostituierten, aushalten lässt, einen Heiligen Francisco Xavier, der als Zuhälter arbeitet, einen Pater António Vieira, der in betrunkenem Zustand Predigten halt, einen pensionerten Vasco da Gama, der dem Kartenspiel verfallen ist und mit einem König D. Manuel, der eine Blechkronte trägt, in einem rostigen Ford Cabrio durch die Stadt fährt, der wahnsinnige D. Sebastião ist ein Drogenanhängiger, der in Tanger von Oskcar Wilde in seinem Streit um eine Beutel Gras niedergestochen wird und stirbt usw.

 

If anyone out there wishes to buy it, can find here a superb English translation by none other than the also superb Gregory Rabassa (one the greatest living translators of Portuguese literature into English).

 

If you're into posts written in German, English and Portuguese, read on.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-10-24 23:40
"The Assassination of Margaret Thatcher" by Hilary Mantel
The Assassination of Margaret Thatcher and Other Stories - Hilary Mantel

This is my first Mantel. I’ve been postponing reading the first two volumes of the Cromwell trilogy, waiting for the third volume to come out predictably in 2016. One does not tackle a twice-awarded-writer-with-the-Man-Booker-Prize without having everything in one big bundle to make a proper assessment...Nevertheless here goes my first take on Hilary Mantel, for what it’s worth.

 

One of my favourite things in life is reading that truly astounding book at the right juncture in time, ie, a book that mysteriously echoes and enriches my current thoughts. I think this was one of those (imperfect/perfect) books. There is a peculiar comfort in reading a book whose structures and operations mimic what, I think, literature should be all about. One of the things I like the most about literature is to read it and later on write about it. Literature for me is all about a set of interlocking conventions (a system), and how we can read this so-called system into something meaningful.

 

This short-story collection is a good example of this. First of all it’s a mixed bag, ie, we have The Magnificent, The So-and-So, and The-Not-So-Good (there are not really bad short stories here). What is immediately noticeable is Mantel’s use of language (the system). What better way to evaluate a write’s skills than in the shorter form? I’ve always stated that there’s no better way to “see” the inner skills of a writer. In the shorter forms the writer cannot hide behind the usual literary contraptions: plot, complex character development, etc.

 

In this aspect Mantel succeeds entirely, ie, her use of language drew me in, revealing the horror that just lies beneath the surface of our everyday life, to reveal the inner structure of reality, much like Gonçalo M. Tavares (vide review) is able to do:

 

 “I knew not to mention her name and the pressure of not mentioning her made her, in my imagination, beaten thin and flat, attenuated, starved away, a shadow of herself, so I was no longer sure whether she existed when I was not with her.” (From “Comma”)

 

“And we saw – nothing; we saw something not yet become; we saw something, not a face but perhaps, I thought, when I thought about it later, perhaps a negotiating position for a face, perhaps a loosely imagined notion of a face, like God’s when he was trying to form us; we saw a blank, we saw a sphere, it was without feature, it was without meaning, and its flesh seemed to run from the bone.” (From “Comma”)

 

"What I had taken to be stucco was in fact some patent substance newly glued to the front wall: it was grayish-white and crinkled, like a split-open brain, or nougat chewed by a giant." (From “How Shall I Know You, my favourite short story in this collection).

 

“I did my act on autopilot, except that when it came to my influences I went a bit wild and invited a Portuguese writer who I said knocked Pessoa into a socket hat. The golden young man kept invading my mind, and I thought I’d quite like to go bed with someone of that ilk, by way of change. Wasn’t everybody due a change?” (“How Shall I Know You”)

 

As I said, not all of the stories are successful. Sometimes we get the feeling that Mantel just ran out of steam by the end of some them, but the ones that work, oh my…Almost all of the short stories here are a wonderful example of the show-don’t-tell type; they show everything, almost, and tell nothing. What more can I ask for in a literary work? In this aspect Mantel belongs to the Gonçalo M. Tavares, António Lobo Antunes and Philip K. Dick lineage.

 

Without having read her other body-of-work, ie, having read only this collection, Hilary Mantel may be one of the best writers of her time, and there's no better evidence of her skills than this short-story collection. I’ll refrain from further praise. I’ll wait for the Cromwell trilogy to fully state my case.

 

Is it possible to name a writer as the best prose stylist of our time? Should the discussion be exclusively Anglo-centric? I think not. I can give two wonderful examples of writers writing in Portuguese, but with numerous translations in English, that in my mind could be real contenders for this elusive “prize”: Gonçalo M. Tavares (he pushes the boundaries of what fiction is or should be in a way I haven’t seen in a writer writing in English in recent years – vide review above), and António Lobo Antunes (I always thought that his writing is very god-like, ie, Lobo Antunes can write as if God himself were choosing the words for him; it all fits perfectly in his sentences).

 

I invite you to name a few writers having this “illuminating”, reality-behind-the-surface quality (in English or in any other language). Any thoughts on this? I’m curious to know.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-07-10 09:29
Podręcznik dla arcymistrzów literatury i przepis na tyrana
Podręcznik dla inkwizytorów - António Lobo Antunes

Powieść doskonała? Esencja dwudziestowiecznego modernizmu wymieszana z temperamentem pisarzy z kręgu realizmu magicznego? Książka kontynuująca wszystko, co najlepsze u Faulknera? Nie wiem, na co się zdecydować.

 

Podręcznik dla inkwizytorów to powieść rozliczająca się z okresem dyktatury w Portugalii. Trochę przeoczonym przez naszą część Europy, której przyszło się mierzyć z najgorszymi modelami państw totalitarnych. Warto jednak pamiętać również o autorytarnej władzy Salazara, który skrył się w cieniu wielkich dwudziestowiecznych dyktatorów, zręcznie manewrując między Hitlerem i aliantami, co nie przeszkodziło mu wysyłać przez dziesiątki lat przeciwników politycznych do obozów koncentracyjnych tworzonych w afrykańskich koloniach. Salazar w literackiej wizji Antunesa przypomina trochę Mussoliniego, trochę wojskowych dyktatorów z Ameryki Południowej, a trochę Berię, który według jednej z wersji miejskiej legendy o Czarnej Wołdze miał podobno urządzać sobie w Moskwie nocne polowania na kobiety.

 

Na pierwsze miejsce wysuwa się jednak w powieści inna postać – doktora Francisco, jednego z ministrów Salazara, który ukształtowany został na wzór najciekawszego chyba bohatera w dorobku Faulknera, literackiego mistrza Antunesa – starego Sutpena z Absalomie, Absalomie. Bohater jest ukazywany z różnych punktów widzenia, poprzez kilka narracji snutych niezależnie od siebie (według schematu: opowiadanie – komentarz do niego), czasami jako osoba niemal nadludzka, przerażająca i niebezpieczna, a czasami jako nieszczęśliwy, żałosny szaleniec. Nie wolno jednak dać się zwieść – snujący swoje opowieści narratorzy często reprezentują te same wady, tylko w nieco mniejszej skali.

 

Najważniejszy jest tu jednak styl. Fascynujący, porywający, bardzo intensywny. Pełen obsesyjnych powtórzeń (odległe, niczym nie uzasadnione skojarzenie z Tkaczyszynem-Dyckim) i nawracających lejtmotywów, jak w wagnerowskiej operze. I tu Antunes porzuca faulknerowski wzór – amerykański noblista subiektywizował narrację, stylizował język (np. na żargon czarnoskórych służących), natomiast pisarz portugalski ujednolica styl wypowiedzi bohaterów, często skrajnie różniących się od siebie, tworząc dziwne, maniakalne libretto, z graficznie wyodrębnionymi refrenami i wtrąceniami. Takimi jak np. wielokrotnie powtórzone w całej powieści zdanie: Robię wszystko czego tylko one chcą ale nigdy nie ściągam z głowy kapelusza żeby było wiadomo kto tu rządzi. Zdanie, które pada między innymi wtedy, gdy minister Francisco gwałci córkę parobka. I które wywołuje dreszcz (przerażenia? obrzydzenia?) za każdym razem, gdy się pojawia. Takich refrenów są w Podręczniku dla inkwizytorów setki.

 

António Lobo Antunes genialnie kontynuuje dzieło Faulknera, przywraca do życia strumień świadomości, a przy okazji uzupełnia poczet literackich przedstawień dwudziestowiecznych dyktatorów. Dlatego Podręcznik dla inkwizytorów można śmiało postawić obok takich książek, jak Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao Junota Diaza, Jesień patriarchy Gabriela Garcii Márqueza czy Święto kozła Mario Vargasa Llosy, czyli w ścisłym kanonie światowej literatury. Najlepiej przekonać się o tym samemu.

 

 

Like Reblog Comment
review 2014-05-18 00:00
Memória de Elefante
Memória de Elefante - António Lobo Antunes I knew I was in for a treat, but oh boy… Unfortunately there’s no translation into English, for now, but the title would be something like “Elephant’s Memory” (or not, I’m really not good at this). Lobo Antunes is a Portuguese psychiatrist and proliphic writer and I’m ashamed for never before having picked up any of his books. People have recommended me this one as a baptism, probably because it’s one of the shortest and it’s auto-bibliographical. You can tell immediately he’s such a freakishly good author, with such a deep and brutal insight that sometimes it hurt to read some passages. It’s mostly about a loss he suffered and the perspective it gave him (and gives anyone really) on his daily life and the way he lives it through memories. I won’t come back to this author soon enough, but I do need some recovery time.

Find more at http://heartbeatvariations.blogspot.com
Like Reblog Comment
review 2001-01-01 00:00
Act of the Damned
Act of the Damned - António Lobo Antunes,Richard Zenith Li em Português obviamente. Excelente!
More posts
Your Dashboard view:
Need help?