logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Bezdomni
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2016-09-11 10:23
Lektura szkolna, której nie przeczytałam w szkole.
Ludzie bezdomni - Stefan Żeromski

Dzisiaj będzie bardzo krótki post, bo niestety, ale dzisiejszego dnia mam dość. I to chyba dzięki tej lekturze. Nie mam pojęcia, dlaczego pomyślałam, iż ta książka mi się spodoba. Nie wiem. I chyba lepiej nie wiedzieć.

Przy "ludziach bezdomnych" wymęczyłam się niesamowicie. Chociaż muszę przyznać, iż początkowo byłam ciekawa dr Tomasza Judyma. Tak, początek (gdzieś do pamiętnika Joasi) mi się podobał. Natomiast później miałam coraz bardziej dość tej lektury.

Irytował mnie dr Judym, choć równocześnie mi imponował. Ciągle mam do niego mieszane uczucia. Joasię polubiłam. Wątek miłosny był, chociaż jak dla mnie mogłoby go nie być. Relacje głównego bohatera z innymi były różne. Ogólnie bohater potrafił sprawić, by inni go nie lubili, choć chciał dobrze. Widać, że się starał, ale... życie ;)

Więc tak. Strasznie powoli akcja idzie do przodu. Jest mnóstwo opisów przyrody, które mnie nudziły, mało dialogów i dużo nie potrzebnych wątków (jak dla mnie). Ogólnie historia mogłaby być piękna i romantyczna. Ale dla mnie jest tylko nudna.

Niestety, ale wczorajsza książka ("Duma i uprzedzenie") jeszcze nie jest skończona. A na dzisiaj mam już dość czytania. Więc postaram się ją skończyć niebawem... :)

 

Plusy:
--> historia
 
Minusy:
--> długie opisy
--> powolna akcja
---> nuuuuda
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-05-26 23:13
Płońcie ze mną!
Ciemność płonie - Jakub Ćwiek

Trudno być obiektywnym wobec opowiadania, które w jakiś sposób dotyka cię, mniej lub bardziej, ale jednak dotyka. A już szczególnie trudno, gdy mówi o tym, co jest na wyciągnięcie ręki. Zacznę od tego, że okolice, w których ma miejsce akcja, szczególnie finał utworu, są mi bardzo bliskie. Książkę, która opowiada o twoim podwórku, ulicach, sklepach czyta się bardzo dobrze, szybko, dosłownie się ją pożera. Nie tylko lokalizacja ma na to wpływ, umiejętności autora sprawiły, że książkę, mimo iż jest horrorem, czytałoby się świetnie, jakiekolwiek miasto by opisywała, lecz znów - nie wyobrażam, sobie by Ciemność mogła zagnieździć się gdzieś indziej.

Tutaj nasuwa mi się pewne pytanie. Czy taka powieść może się podobać komuś, kto nigdy nie był na katowickim dworcu? Co jak co, ale do jej przeczytania nie zachęciło mnie nazwisko autora, gatunek, w którym jest usadowiona, a właśnie miejsce akcji, tak bliskie memu sercu. Odpowiedź na to pytanie chciałbym ujrzeć w komentarzach poniżej. Pożyczcie egzemplarz tej książki lub zachęćcie znajomego z innego miasta do poszukania jej w bibliotece miejskiej. A później niech piszą, piszą o odczuciach, piszą o przemyśleniach, niech po prostu piszą.

Szczegółowy opis środowiska, bohaterów, wydarzeń to ważne elementy, na których trzeba się skupić, dobrze je wykreować i opisać. Wielu autorów często przesadza w tej materii. Ich opisy są męczące, zbyt chaotyczne. Tutaj sytuacja jest klarowna. Ćwiek opisuje postacie językiem prostym, wręcz podwórkowym i to się idealnie sprawdza. Prosty człowiek równa się prosty opis, tylko taki pozwoli na wiarygodne wyobrażenie postaci.

Autor wspomniał, że spędził kilka wieczorów w Katowicach, przechadzając się nocami po ulicach, dworcu i jego tunelach. Jak prawdziwy aktor przygotowujący się do swej roli próbuje utożsamić się z bohaterem, tak Ćwiek przed napisaniem książki wykonał niezbędną pracę badając środowisko. Widać to szczególnie we wspomnianych wcześniej opisach miasta. Czytelnik bez problemu zidentyfikuje ulice, na których rozgrywają się wydarzenia.

Teraz trochę o samej historii, która opowiedziana została na stronach powieści. Jak już wiecie, dzieje się ona w Katowicach, a dokładnie - na dworcu kolejowym. Dworzec, potężna konstrukcja wybudowana w 1972 roku przez trzech architektów zwanych "Tygrysami" (po więcej informacji zapraszam na Wikipedię), staje się dla bohaterów jedynym bezpiecznym miejscem. Tylko on jest wolny od tytułowej Ciemności; czym jest sama Ciemność, tego pisać nie będę. Sprawdźcie sami. Główna bohaterka, Natalia, wskutek pewnych wydarzeń zostaje skazana na obcowanie z Ciemnością. Stoi na przystanku, dokładnie na Spodku. Zapada właśnie zmrok, latarnie gasną, ludzie przestają być ludźmi, a jedyne, co w jej głowie się kołacze, to hasło - "Idź na dworzec, tam ci pomogą". Nie ma odwrotu, otoczona namacalną Ciemnością Natalia kieruje swe kroki ku jedynemu oświetlonemu punktowi - dworcowi. A to wszystko przez podstarzałego mężczyznę, któremu próbowała się odwdzięczyć za okazaną chwilę wcześniej pomoc. Tak właśnie rozpoczyna się jej przygoda i jednocześnie walka z Ciemnością. Natalia pozna różnych ludzi, którzy znaleźli się w tej samej sytuacji. Na pozór to zwykli bezdomni, którzy próbują przetrwać kolejną, zimną noc na katowickim dworcu, a w istocie są wybranymi, których... no właśnie... ukarał los, Bóg, Diabeł, a może to przeznaczenie...?

Like Reblog Comment
review 2003-11-15 00:00
Ludzie bezdomni
Ludzie bezdomni - Stefan Żeromski W powieściach Żeromskiego można zauważyć pewną zależność. O ile występuje w nich całkiem sporo fragmentów interesujących oraz takich, które łatwo i szybko się czyta, to znaczącą część jego dzieł wypełniają albo niemiłosiernie rozwlekłe opisy przyrody (tak, tak, wiem, że impresjonistyczne opisy to wyznacznik epoki, w której autor tworzył, no ale…), albo wydarzenia oderwane od głównej ścieżki fabuły. Według mnie jest to cecha strasznie irytująca, bo gdy już zdążę pomyśleć: „Hmm, właściwie to ten Żeromski nie jest wcale taki zły”, nagle natrafiam na dziesięć stron, przez które ledwo udaje mi się przebrnąć. Tak też było z „Ludźmi bezdomnymi”. Powieść ta opowiada głównie o losach Tomasza Judyma, lekarza pochodzącego z niższej warstwy społeczeństwa i przez to obarczonym kompleksem wprawiającym go w przeświadczenie, że jest gorszy od innych. Ma jednak silne poczucie misji i stara się iść w zaparte, udowadniając swoje tezy i próbując zmieniać świat ludzi biednych. Na jego drodze pojawia się, niestety, szereg utrudnień, które uniemożliwiają mu swobodne działanie. Rozczarowany praktyką lekarską w Warszawie, Judym przenosi się do ośrodka leczniczego w Cisach, gdzie ma okazję lepiej poznać kolejną istotną bohaterkę, Joannę Podborską. Ich gwałtowne rozstanie da początek perypetiom głównego bohatera w Zagłębiu, gdzie Judym na nowo oddaje się swojej jakże szlachetnej misji. Właściwie „Ludzie bezdomni” to nie jest zła książka. Wymaga z pewnością niemałego zapasu cierpliwości, kiedy na przykład przychodzi nam zmierzyć się z obszernym fragmentem pamiętnika Podborskiej, wypełnionym pesymistycznymi wizjami świata, tęsknotą i wrażeniem, że wszystko dokoła jest do cna beznadziejne. Są też męczące chwilami opisy przyrody, które w najgorszym wypadku można ewentualnie pominąć bez większej straty dla czytelnika. Z drugiej strony można w tej powieści znaleźć kilka ciekawych wątków: praca Judyma w Warszawie, wyjazd do Cisów, sytuacja uboższych warstw społecznych, odrobinę irytująca, ale w gruncie rzeczy nawet i trochę komiczna podróż Judymowej do Szwajcarii (dla ciekawych, jak wyglądało życie Polaków na emigracji sto lat temu), czy też cały wątek Korzeckiego. Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że dzieła Żeromskiego są jak „reklamy Polsatu” – więcej w nich ględzenia o niczym, niż konkretnej akcji. Cóż, pewnie wiele osób poprze ten pogląd, ale mimo wszystko ja zachowam choć trochę optymizmu – da się przez te „reklamy” przebrnąć, a od czasu do czasu nawet bardziej zainteresować.
More posts
Your Dashboard view:
Need help?