logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Humor
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2018-06-19 12:43
MASZ TO JAK W BANKU - Ryszard Ćwirlej

Ryszard Ćwirlej urodził się w 1964 roku. Jest pisarzem, dziennikarzem telewizyjnym. wykładowcą na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 2015 roku jego powieść „Błyskawiczna wypłata” otrzymała Nagrodę Kryminalnej Piły dla najlepszej powieści kryminalnej 2015. Rok później autor otrzymał Nagrodę Prezydenta Miasta Piły „Syriusz 2016” w kategorii Kultura. W roku 2017 jego powieść „Śliski interes” otrzymała nagrodę czytelników Wielkiego Kalibru, a w 2018 roku Nagrodę Wielkiego Kalibru otrzymała powieść „Tylko umarli wiedzą.

 

Ryszard Ćwirlej  Masz to jak w banku_Ryszard Ćwirlej

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

stron 478

 

Masz to jak w banku, to neomilicyjny kryminał, którego fabuła zaczyna się w przełomowym roku 1989.

 

W Warszawie trwają obrady Wielkiego Stołu, które mają doprowadzić do szybkich i nieodwracalnych przemian ustrojowych. W Poznaniu dochodzi do serii tajemniczych i brutalnych morderstw dokonanych na miejscowych handlarzach dewizami. Wszystko wskazuje na to, że ktoś chce przejąć cały walutowy rynek szefa poznańskich cinkciarzy. Najbardziej wpływowa w tym biznesie osoba, czyli Gruby Rychu też jest w niebezpieczeństwie, bo i jego ktoś próbuje zabić. Śledztwo w sprawie zabitych handlarzy przejmuje kapitan Mirek Brodziak, prywatnie dobry znajomy Rycha. Sprawy zaczynają się komplikować, gdy znika jeden z funkcjonariuszy. Co wspólnego z morderstwami cinkciarzy mają byli pracownicy SB? Czy mordercom cinkciarzy uda im się dopaść Grubego Rycha? Jak milicja poradzi siebie z rozwiązaniem tego śledztwa?

 

Jest to pierwsza książka tego autora, którą przeczytałam, chociaż na swojej półce z książkami mam dwie jego powieści. Przyznam szczerze, że trochę mnie ta lektura zszokowała. Jestem osobą, która czasy PRL pamięta bardzo dobrze, i pamiętam cinkciarzy handlujących walutą, bo od lat osiemdziesiątych mieszkam w Trójmieście, a tu ten handel był bardzo widoczny. Zszokowana jestem natomiast obrazem polskiej milicji ukazanej przez autora. Czytając tę książkę, czytelnik odnosi wrażenie, że tamten okres, to był czas jednego wielkiego pijaństwa. Słowo alkoholik było wówczas mało znane, za to pijak… i owszem. Wszyscy pili, ale nikogo nie nazywało się pijakiem.

 

Autor przedstawia środowisko milicyjne, w którym wódka leje się szklankami. Alkohol jest wszechobecny. W każdym biurze, bez względu na rangę piją niemal wszyscy. Szczególnie funkcjonariusze wyższy rangą. Prawie każda rozmowa służbowa opijana jest polską wódką, nawet prokurator w czasie oględzin zwłok pozwala sobie na wypicie kilku drinków z barku denata. Milicjanci piją na służbie, po służbie i tak ogólnie, to oni piją ciągle i wszędzie.

 

(…) - W schowku z przodu są kalibry, znaczy takie metalowe kieliszki myśliwskie. – kapitan wskazał na przód auta. Woził takie kielonki, bo człowiek nigdy nie zna dnia ani godziny i nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie się napić. Ot choćby teraz. Przecież wcale nie zamierzali pić, a tu proszę, flaszki wpadły w ręce sierżanta zupełnie przypadkiem, to chociaż trzeba spróbować, czy wódka dobra. (…)

 

Zachłanność milicjantów i władza, jaką dawała mi pozycja „stróżów prawa”, sprowokowana była nie tylko pustkami w sklepach ale i dostępnością do ekskluzywnych towarów.

 

Fabuła jest wielowątkowa, sporo wątków nie jest dosadnie związanych z kryminalną intrygą. Sporo rozmów bohaterów nie dotyczy śledztw i tak właściwie to brakowało mi takiej linii prowadzonego śledztwa, jaką posiadają na przykład książki Agnieszki Pruskiej. Mało dokonań czysto zawodowych a sporo życia prywatnego milicjantów. Jak na kryminał, to chyba brak tutaj konkretnej akcji, która dopiero pod koniec książki nabiera tempa zgodnego z tym, czego oczekiwałam.

 

Ciekawie natomiast autor wplótł w narrację słownictwo. Charakterystyczny dialekt poznański połączony z potocznym słownictwem, to z pewnością plusy. Chociaż wczytując się w rozmowy między milicjantami, czytelnik odnosi wrażenie, że są to osoby może nie z marginesu, ale z pewnością z nizin intelektualnych.

 

Od czasu do czasu gościł jednak na moich ustach uśmiech, który sprowokowany był opisem dość humorystycznych zachować lub przekazu myśli bohaterów. Wszak odrobina humoru jeszcze nikomu nie zaszkodziła i chociaż kryminał powinien być lekturą poważną, to zabawne sytuacje też czasami są wskazane.

 

(…) Bo Mariusz Blaszkowski miał dziewczynę. Tak naprawdę to w zasadzie miał mieć i wszystko wskazywało na to, że plan się powiedzie. Spotykali się już ponad dwa tygodnie i raz nawet się pocałowali. (…)

 

(…) Miejsc wkoło nas coraz mniej, już dymi z okien złotym obłokiem. I barman już woła: Hej! Już kawiarenka rusza w rejs, wielki rejs. – Jadwiga znała dobrze tę piosenkę, bo dość często puszczali ją w pierwszym programie radiowym, ale za nic w świecie nie potrafiła sobie wyobrazić, jak te kawiarenki w ogóle płyną, bo przecież wiadomo, że pływać to mogą ryby, statki, a nawet ludzie, ale żeby kawiarnia gdzieś odpłynęła, to raczej niemożliwe. (…)

 

W tej poważnej fabule, takie przebłyski humoru bardzo mi się podobały. Nie brakuje jednak w tej powieści tak zwanego czarnego humoru i ironii, podkreślającej często smutną prawdę dotyczącą służb państwowych czy stanowisk urzędowych w Polsce Ludowej.

 

Moim zdaniem, autor w tej barwnej PRL-owskiej powieści, w świetny sposób uchwycił oznaki przemian, Zauważamy jak na przykład zmienia się podejście do zachodniego luksusu, chociażby za sprawą towarów przywożonych z zza granicy i sprzedawanych na ulicach prosto z toreb czy walizek. Czy prozaiczny przykład podejścia do napojów, popularną wówczas oranżadę zamienia się w Pepsi Colę. I co moim zdaniem istotne, czas zmian nie tylko ustrojowych, legalizowanie do tej pory czynności, takich chociażby jak handel walutami. Od cinkciarzy po całkiem legalne kantory wymiany walut, czy banki z wymianą walut.

 

Ta książka jest nie tylko dla miłośników kryminału, jest w niej kawał dobrej historii, o której młode pokolenie nie zawsze ma pojęcie. Polecam tę lekturę szczególnie młodym czytelnikom, chociaż ukazany w negatywnym świetle świat tamtego okresu, może wydać się im zbyt wulgarny i prostacki. Ale kto miał okazję doświadczyć tego, ten wie ile prawdy kryje się za tę fabułą.

 

 milicyjna nyska

Kto jeszcze pamięta, jak po polskich ulicach jeździły te nyski milicyjne?

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-18 11:47
JURASSIC, FLORIDA by Hunter Shea
Jurassic, Florida - Hunter Shea

The quiet town of Polo Springs, Florida, (It's where you go to die!), is about to suffer from an invasion the likes of which it has never seen. Hurricanes? No problem! Climate change? No worries! Giant Iguanas? What the..what???

 

That's right, lizards! At first they're cute and remind you of those television commercials. Then, they seem to be larger than your average geckos. Then, they seem like they must be on steroids or something. And then? Then, they are bigger than your car and threatening to destroy your house! Will the people of Polo Springs survive? You'll have to read this novella to find out!

 

Hunter Shea is the man when it comes to fun creature features. That's all there is to it. There's no shame in serving up fine horror cheese, (and this is cheesy, have no doubt), because, let's face it - sometimes we are just in the mood for some chasing and chomping! What creature is doing the dining? Who cares? Who's getting eaten? Perhaps some of us like to substitute certain members of our families or co-workers for the actual characters... what? Who said that? Anyway, pretty much everyone is getting eaten and that's what's fun about it! There's no fake, drippy sentimentality here. Everyone is fair game.

 

Once again, I came away from this creature feature interlude totally entertained and with another story to tell my friends. "I just read this great book about..." 

 

Highly recommended for fans of creature feature FUN!

 

*Thanks to NetGalley and the publisher for the e-ARC of this book in exchange for my honest feedback. This is it!* 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-14 18:45
BORN A CRIME: STORIES FROM A SOUTH AFRICAN CHILDHOOD written and narrated by Trevor Noah
Born a Crime: Stories from a South African Childhood - Trevor Noah

 

BORN A CRIME: STORIES FROM A SOUTH AFRICAN CHILDHOOD is hands-down, one of the most hilarious and informative audio books EVER. Seriously, it's outstanding.

 

I admit that I stopped watching THE DAILY SHOW after Jon Stewart left. I didn't know much about Trevor Noah other than the fact that he was a comedian before coming to that television show. I know a lot more now and I've started watching TDS again.

 

I remember hearing about Apartheid, but I didn't have a clear understanding as to how it affected people. Now, I understand a little better. This is Trevor's story about growing up in South Africa, his family-specifically his walking miracle of a mother, ("Jesus is my health insurance."), his father and his stepfather. It's about family life, church, music, and so much more. It's funny and entertaining, but it's also painfully honest at times, and it's those times that bring this book home. (I have never laughed at any story that involves the name Hitler. With this book and Trevor's Hitler story? I swear to all that's holy, I almost peed my pants.)

 

As the title suggests, this story only covers Trevor's time in South Africa. I can only hope that he will write another book about how his career as a comedian began and how he came to be hosting THE DAILY SHOW. Please, Mr. Noah, please write some more!

 

The audio is the only way to go with this book. Trevor Noah's accent and delivery make his special story even better. BORN A CRIME is worth your time. (Thanks to Ctgt, Petra and to Melissa for their reviews of this book, which you can find herehere, and here, respectively. 

 

My highest recommendation!

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-13 19:20
Review: What The Hell Did I Just Read
What the Hell Did I Just Read - David Wong

I feel like I say this every time I review a book from this series, but this was an exercise in insanity!

 

Let me start by saying, there's only so much I can say without spoiling.  I'm about to say something that may be of an unpopular opinion; I don't know because I haven't talked to anyone who has read the series, but here it is:  I don't like Amy.  I don't know what it is about the character, but she just irks the hell out of me, and I cannot remember if I felt this way after reading the first two novels.  Even though I get the reason for her character, at the same time, I don't see the point of her.

 

That being said, John and Dave had yet another not-so-excellent adventure in [Undisclosed].  Just when I think the author couldn't possibly come up with a more, profane, creepy, hilariously convoluted story than the last, he goes and does it with style.  The kind of person you have to be to come up with this stuff... all the blessings to the author's wife!

 

Seriously, this was creepy, funny, and ridiculous.  If you've read the series, you understand why it's so hard to describe.  If you haven't read the series, you're missing out.  Go read it.  Right now!

 

I went back and forth between the paperback and the audiobook.  Whatever audio issues people were having when it was first released must have been fixed, because I thought it was great quality and a pretty good performance.  I think I may have liked the narrator of the second book a little better--taking away nothing from this narrator.  Overall it was a very good story and performance.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-13 16:32
The Shepherd's Crown (Discworld #41, Tiffany Aching #5)
The Shepherd's Crown (Tiffany Aching) - Terry Pratchett

Endings are sad no matter if it happens suddenly or you know it’s been coming for some time, but all good things come to an end.  The Shepherd’s Crown is the final book of Tiffany Aching journey into mature witch as well as the 41st and last Discworld book by Terry Pratchett.  Not only was this the last book, finished before Pratchett’s death, but saw the biggest development in the series ever—warning spoilers below.

 

While Tiffany Aching continues work as the Chalk’s witch both see and Jeannie the kelda feel something is about to happen, which it does with the death of Granny Weatherwax in Lancre that sets off a chain of events.  Granny leaves everything, including her steading, to Tiffany thus making her be seen as “first among equals” amongst witches.  But the death of Granny results in a weakened barrier between the Disc and Fairyland as many elves seeing the Queen as scared and cautious after her defeat by Tiffany years before and it only grows when they learn goblins have been accepted in human society and that iron—railways—now rule the land.  The Queen is usurped by Lord Peaseblossom who begins raiding into Lancre and the Chalk, which adds to Tiffany’s burden of covering two steadings in to locales that becomes a bit easier when a Geoffrey leaves his noble family and travels to Lancre to become a witch and turns out to have some talent—for a man.  Gathering together witch allies, the Feegles, elderly men looking for a fight, and the deposed Queen to battle an invasion, Tiffany uses the power in the Chalk to defeat Peaseblossom—who killed the Queen in battle—then summon the King of the Elves—who kills the usurper for killing his wife—to prevent them from ever returning.  Afterwards Tiffany knowing no witch can replace Granny give the Lancre steading to Geoffrey then builds herself a hut from the bones of her own grandmother’s hut to have an official residence of her own.

 

Pratchett did not complete this book as he would have liked to as Neil Gaiman stated in a later interview and the clues were there for a more emotional ending and closure for fans, but this unfortunate missed opportunity does not detract seriously from the book.  On the whole, the plot and character developments were nearly perfect with the only except of Mrs. Earwig who felt like she had more to be developed but that Pratchett hadn’t had enough time to provide it.

 

The Shepherd’s Crown is a book of endings for numerous reasons and because of that some people do not want to read it, especially those who have been fans longer than I have.  However eventually I hope those people will eventually read Terry Pratchett’s last Discworld book and see that even right up to his own meeting with Death that he strove to create something that made you think and show your emotions.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?