logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Jordan-Belfort
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-12-23 23:45
The Wolf of Wall Street by Jordan Belfort
The Wolf of Wall Street - Jordan Belfort

This could've been cut in half and still retained its masturbatory air. It's Jordan Belfort wanking about how many drugs he's done, women he's cheated on his (now ex) wife with, how many times he's fucked his (now ex) wife and the feelings she gave his TOTALLY BIG PENIS GUYS, IT'S HUGE I JUST HAD TO SHOW PEOPLE BECAUSE MY PENIS IS BIG EVEN THOUGH I AM SHORT JUST LOOK!!! He also likes to reiterate every few chapters about how he's totally not a bigot, okay, it just slips out and then a moment later the slurs go flying.

He could've at least paid for a ghost writer, and then some. At least DiCaprio was almost charming. Oh yeah, DiCaprio's Belfort was toned down. Jesus. If this was written as though Belfort felt even a shred of real remorse, I wouldn't be so annoyed and bored. There was little of the actual Stratton Oakmont years, far less than even the film, which is the entire reason I picked up this book in the first place. It's just a midlife crisis in book form. This memoir is Belfort having a five hundred page-long wank about how great he was at stocks and women and drugs, because Jordan Belfort is absolutely the sort of man to think of women as a prize to be won.  He was, and continues to be, gross. Look no further for proof that Wall Street is evil, or at the very least shot through with it.

 

Was it worth the twenty hours I spent listening to it?

 

Like Reblog
show activity (+)
review 2015-11-08 20:03
Polowanie na Wilka z Wall Street - Jordan Belfort

Kolejne spotkanie z twórczością Belforta! Spotkanie, na które uparcie czekałam, bo – wstyd przyznać - stęskniłam się za gościem. I choć euforia towarzysząca mi przy czytaniu pierwszej części „Wilka…” nieco opadła, było całkiem przyjemnie. Musiało być. Niczego innego się nie spodziewałam.

 

Od razu zaznaczę, że jeśli ktoś ominął „jedynkę”, to i tak nie będzie miał problemów ze zrozumieniem, o co w książce chodzi. Autor zręcznie przywołuje wydarzenia z pierwszej części dyptyku. Osoby, które są świeżo po przeczytaniu „Wilka..”, również nie powinny odczuwać znużenia. Wszystkie wtrącenia odnoszące się do „jedynki” wiele pomagają w przypomnieniu sobie pewnych niuansów, ale nie są wierną kopią fragmentów z poprzedniczki.

 

Co u naszego dobrego znajomego? Niby wszystko po staremu, ale jednak nie do końca. Zniknęły prostytutki, zniknęły cytrynki, ale – o dziwo – zaczyna znikać tez żona i kasa. Czas podkulić wilczy ogon i… zacząć sypać, zanim znikną też dzieci. Widać przysłowie „nosił wilk razy kilka…” może być samospełniającą się przepowiednią.

 

W tej części główny bohater „jak na inteligentnego człowieka, robi bardzo głupie rzeczy”, o czym często przypominają mu różne napotkane na jego drodze osoby. Z „Polowania na Wilka…” wyłania się obraz mężczyzny, który jest maszyną stworzoną do samozagłady. Pomimo tego, że dysponuje wszystkim, co mogłoby go doprowadzić do ogromnego sukcesu: inteligencją, intuicją, brawurową odwagą i umiejętnością zjednywania sobie ludzi, z uporem maniaka niszczy wszystko to, co posiada. Przekuwa własne plusy w minusy bez żadnego konkretnego powodu. Nie jest w stanie pohamować samego siebie. Tuż po tym, kiedy inni wyciągają go z największego szamba, on znowu wskakuje do kloaki na główkę. Zupełnie jakby wiedział, że musi się w tym wszystkim spalić, zatracić, sięgnąć kompletnego dna, by odrodzić się na nowo.

 

Może to zabrzmi dziwnie, ale nikt nie umie wykrzesać tyle piękna z wulgaryzmów co Belfort. Serio. Człowiek patrzy na te wszystkie porównania i komentarze na granicy dobrego smaku (albo znacznie ją przekraczające) i… zaczyna się śmiać. Ciężko w to uwierzyć, ale jest w tym pewien rodzaj finezji, który mi odpowiada. A Belfort absurdalny to Belfort, którego lubię najbardziej.

 

Historia Wilka z Wall Street to rewelacyjna dwutomowa historia o całkowitym upadku faceta, który nie umie wybierać półśrodków. O najinteligentniejszym z głupców i najgłupszym z inteligentów. To opowieść o brudnym świecie pieniądza. O tym, że zaczynając karierę jesteś nikim, ale musisz uważać, żebyś po dotarciu na szczyt nie stał się Nikim przez wielkie „N”. Doskonale podsumowuje to zdanie otwierające i jednocześnie zamykające cały cykl: „Jesteś tu gorszy od najgorszego śmiecia”. Zarówno na początku, jak i na końcu swej przygody z Wall Street.

Like Reblog
show activity (+)
review 2015-08-17 20:22
Wilk z Wall Street - Jordan Belfort

Wyobraźcie sobie wielki ul. Wwiercające się w mózg bzyczenie. To nie pszczoły, to wielkie skupisko białych kołnierzyków przekrzykujących się nawzajem. Liczą się tylko oni i słuchawka. Klient po drugiej stronie nie ma twarzy. To wór, wielki wór, do którego trzeba wrzucić jak najwięcej papierów wartościowych. Z jak największym zyskiem, oczywiście. Przecież nic innego się nie liczy. Tylko kasa, mamona, forsa. By Żyć, Żyć przez duże „Ż” - dokładnie tak jak szef, Jordan Belfort, dumny przywódca tego bezwzględnego stada.

 

Postać Belforta stała się powszechnie znana dzięki filmowi pod tytułem… Tak, dokładnie takim samym, jak książka. Dla tych jednak, którzy filmu nie widzieli (to ja!) albo zdążyli go już zapomnieć, przytoczę krótką historię Wilka. Jordan Belfort to „natural born seller”. Jako osiemnastolatek otworzył swój pierwszy biznes. Był… domokrążcą oferującym mrożone mięso i owoce morza. Firma upadła, ale Belfort miał już na siebie inny plan. Rozpoczął karierę brokera giełdowego. Był w tym tak dobry, że po niedługim czasie otworzył własną firmę brokerską - Stratton Oakmont. Balansując na granicy prawa (a raczej: biegając sobie po niej slalomem), dorobił się fortuny i stał się tym, kim się stał – Wilkiem z Wall Street.

 

Tych, którzy na dźwięk słów „gospodarka”, „finanse” i „giełda” dostają napadu ziewania bądź odruchu wymiotnego, informuję, że autor łagodnie obszedł się z laikami. Mało to branżowej paplaniny. Całość kręci się wokół wynaturzonych relacji międzyludzkich oraz patologicznych zachowań w świecie wielkiego biznesu. Czytelnik dostaje w bonusie „zapiekanki, prostytutki”, a do tego całe wiadra narkotyków. To właśnie tu, w Stratton Oakmont, przygodny seks na parkingu nie wydaje się być niczym szokującym, a przekleństwa uważane są za formę sztuki.

 

Książka doskonale pokazuje, jak manipuluje (manipulowało?) się pracownikami w dużych firmach. Strattonici musieli zarabiać dużo. Na tyle dużo, żeby widzieli sens swojej niemoralnej, do bólu powtarzalnej pracy. Za nic jednak nie mogli zbliżyć się do zarobków Wilka. To on dyktował reguły. Narzucał styl Życia (tego przez duże Ż!). Jego pracownicy musieli go naśladować. A raczej: pragnąć być tacy jak on, dotrzymać mu kroku choć przez chwilę. Odczuwali szaleńczą potrzebę prestiżu, choć pozornego. Wydając całe swe zarobki na hulaszczy tryb życia, co miesiąc skutecznie czyścili swoje konta. Byli zdani na łaskę i niełaskę Wilka. I właśnie o to mu chodziło.

 

Życie Belforta nie ograniczało się tylko do pracy. W domu czekała na niego przepiękna żona, Nadine, i dwoje cudownych dzieci. Belfort kochał tę trójkę.. po swojemu. Pojawiając się i znikając. Żądając bezwarunkowej miłości, choć samemu jej nie dając. Upadając i żądając, by żona podnosiła go po raz kolejny. Kłamiąc, narażając najbliższych na ból i problemy. Potrafił jednak rzucić wszystko i być przy dzieciach, kiedy te potrzebowały pomocy. Otwierał drzwi szpitali horrendalnymi kwotami. I płakał, płakał z bezsilności, kiedy pieniądze i znajomości nie mogły załatwić wszystkiego.

 

„Wilk z Wall Street” jest powieścią autobiograficzną, przynajmniej według autora. Ile w tym prawdy – ciężko stwierdzić. Wszak wciskanie kitu jest właśnie tym, czym całe życie zajmował się Belfort. Nie mam jednak do niego żalu, nawet, jeśli okłamał tysiące czytelników na całym świecie. Wilk ma ogromny talent: potrafi porwać i pociągnąć za sobą tłumy (do czego sam nieskromnie przyznaje się w książce). Podczas lektury miałam wrażenie, że czytam kolejną książkę Grishama, co jest olbrzymim komplementem. Nie wiem, czy ktoś Belfortowi pomagał, czy spłodził tak wciągającą książkę sam… A może kawał dobrej roboty odwalił tłumacz? Jedno jest pewne: nie żałuję, że kupiłam od razu drugą część. Nie umiem, po prostu nie potrafię oderwać się od historii choroby autora. I nie mówię tu o narkomanii czy nimfomanii. To tylko pochodne. Prawdziwym rakiem zżerającym Belforta od środka jest władza, chory American Dream, przyjmujący skrajnie patologiczne formy.

 

Wilk jest bezczelny. Wilki jest dziany. Wilk jest wulgarny, ale inteligentny.

Wilkowi wolno wszystko.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-04-10 16:28
Book Blog April 10
Catching the Wolf of Wall Street: More Incredible True Stories of Fortunes, Schemes, Parties, and Prison - Jordan Belfort

I am currently 136 pages deep into Catching the Wolf of Wall Street. As of now, Jordan is caught and looking for a way to get out of prison. So what does he do? He becomes a rat and cooperates to keep his second wife, Nadine, out of prison. Before he knows it, he is being dragged to the basement of the FBI Headquarters and is brought before 5 people to tell his tale from the beginning. Also incognito with the story, he has a list with just short of a 100 names on it of people involved with Stratton Oakmont's stock fraud. Well, I don't want to spoil too much of the story for you, until next time... 

Like Reblog Comment
text 2015-04-02 16:44
Book Blog April 2
Catching the Wolf of Wall Street: More Incredible True Stories of Fortunes, Schemes, Parties, and Prison - Jordan Belfort

I'm currently 54 pages in, and things have changed for Jordan. He has been caught doing fraudulent activity in the stock market. So, he has been forced to cooperate, meaning, he needs to tell the feds who all was involved in the fraudulent activity. Or, they'll indict his wife into prison. On a lighter note, he is 18 months sober. Will Jordan go to prison, or will he walk? Find out next time...

More posts
Your Dashboard view:
Need help?