logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Marek-Bieńczyk
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
quote 2016-02-27 09:14
Jego dyskrecja przeistoczyła się w umiłowanie samotności po tym, jak odniósł kilka ran w żcyiu prywatnym (...)
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-09-26 20:56
Dlaczego zazdroszczę Czechom luzu, czyli „Niewiedza” Milana Kundery
Niewiedza - Milan Kundera,Marek Bieńczyk

Późny Kundera, przynudzający po francusku o Homerze, Schönbergu i nieznanych mi czeskich poetach – to mój ulubiony Kundera. Nie ukrywam, że opowiadana po raz tysięczny historia o Ulissesie lądującym u Feaków zajmuje mnie o wiele bardziej niż wszystkie historie miłosne zawarte w całym, wznowionym u nas ostatnio przez W.A.B., dorobku Kundery. Dlatego napisana w 1999 roku Niewiedza to książka, do której wracam z niekłamaną przyjemnością, choć jednocześnie wywołuje we mnie zazdrość. O co? Zazdroszczę Czechom luzu i dystansu – w opowiadaniu własnej historii, w kinematografii, w miejskich rzeźbach etc. My tutaj, po sąsiedzku mamy z tym dużo większy problem.

 

Zazdrość Kundery to splatające się ze sobą losy kilkorga czeskich emigrantów. Jak zwykle u Kundery są to mężczyźni i kobiety mniej więcej w średnim wieku, ze sporym bagażem doświadczeń, ale też ogromną otwartością na nowe kontakty erotyczne. Do których – znów jak zwykle u Kundery – dochodzi, bo dojść musi. Ale nie one są w tej książce najważniejsze.

 

Przy okazji mniej lub bardziej zajmujących historii miłosnych (mnie jakoś nigdy nie były one w stanie zainteresować), Kundera opowiada o losach ludzi zanurzonych w Historii, uciekających przed przeszłością, szukających nowego miejsca po opuszczeniu ojczyzny. Opowiada też o tym, jak Czesi postrzegają sami siebie po upadku komunizmu. I tu Kundera niejednokrotnie mocno mnie rozczarowuje.

 

Bo powiedzmy sobie szczerze, że narzekanie bohaterów na to, że w mieście wiszą billboardy jest mocno naiwne – istnienie reklam nie ma zupełnie nic wspólnego z brakiem suwerenności narodu, który te reklamy wiesza (to naród wiesza billboardy?). Podobnie jest z sieczką, której w czeskim radiu podobno coraz więcej – nie ma w tym żadnego spisku przeciw wolności. Dlatego przy lekturze fragmentów, w których takie uogólnienia padają, mocno zastanawiałem się, czy Kunderze nie stępił się przypadkiem zmysł prawidłowego rejestrowania rzeczywistości (jak np. Rymkiewiczowi). Poza tym, co to za sieczka – rock, jazz, opera? Kundera chyba radia w 1999 roku nie słuchał. Albo trafił na Polskie Radio w ostatnich latach świetności.

 

Do tego wszystkiego Kundera jakoś wyjątkowo łatwo przyjmuje do wiadomości fakt, że Czesi jakoś się z tym swoim komunizmem ułożyli, że nie zamierzają nikogo w związku z tym rozliczać i nie mają żadnego problemu z tym, kto co robił i z kim to robił przed 1989 rokiem. U nas nie jest to takie proste. Są zatem dwie możliwości – albo Czesi rzeczywiście znaleźli dobrze działający sposób na odcięcie się od komunizmu, albo tylko tak mówią (mimo szwejkowskiej tradycji i rzeźb Černego). Po Kunderze jednak spodziewałbym się bardziej pogłębionej analizy.

 

A jeżeli kunderowska niewiedza, czyli tęsknota za domem (choć nie wiadomo, co się w nim dzieje, bo jest się daleko) jest rzeczywiście najbardziej dojmującym doświadczeniem narodu po 1968 roku, to pozostaje nam tylko pozazdrościć. Mam jednak wrażenie, że nawet w tym bardziej wyluzowanym od naszego narodzie jest trochę więcej, niż by chciał Kundera, narastającego gniewu, który gdzieś tam znajduje swoje ujście – w jakimś czeskim wariancie nacjonalizmu, ksenofobii i obskurantyzmu. Bo jakoś nie wierzę w to, że im się tak do końca udało tego uniknąć.

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-03-05 21:41
Nowości - marzec 2015

 

Nadszedł marzec a wraz z nim nie tylko ostatnie podrygi zimy, ale również wiosenne przesilenie. Jak sobie poradzić ze zmęczeniem, sennością i rozdrażnieniem? Zawsze można wybrać się na spacer do najbliższej księgarni/biblioteki i sięgnąć na półkę z nowościami. W tym miesiącu znajdziemy na niej polską modę, koty, obrazki z USA i Rosji, trochę wojennej przeszłości oraz powrót Marka Bieńczyka. Dla każdego coś miłego.

Read more
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-12-15 10:40
Książki. Magazyn do czytania, nr 3 (14) / październik 2014
Książki. Magazyn do czytania, nr 3 (14) / październik 2014 - Marek Bieńczyk,Maria Poprzęcka,Janusz Rudnicki,Joanna Olech,Olga Tokarczuk,Jerzy Jarniewicz,Wojciech Nowicki (eseista),Redakcja magazynu Książki

Bardzo interesujące artykuły.

Like Reblog Comment
review 2013-05-16 06:03
Autora portret własny (Marek Bieńczyk "Książka twarzy")
Książka twarzy - Bieńczyk Marek

Kiedy dziś do południa zabrałam się za wyrabianie drożdżowego ciasta z rabarbarem i kruszonką (moje pierwsze w życiu) zastanawiałam się jak daleką drogę przeszłam od czasu dzieciństwa, przez okres studiów do teraz. Jak bardzo zmieniły się moje zainteresowania (na szczęście nie dotyczą wyłącznie ciast), priorytety, poglądy. Co nadal jest dla mnie istotne, a co przestało odgrywać tak wielkie znaczenie. Nie ukrywam, że pewne pasje niestety nie znajdują w tej chwili podatnego gruntu, teatr i kino, którym poświęcałam wiele czasu, zeszły bardzo na margines. Niezmiennie pozostaje na pierwszym miejscu literatura i tutaj wydaje mi się nic się raczej nie zmieni. Zdecydowanie ważniejsze są obecnie potrzeby mojej małej rodziny niż intelektualne podniety, ale taka kolej rzeczy i nie żałuję czasu poświęconego na wymyślanie deseru czy układanie klocków. Czekam też aż moja mała córeczka zacznie sama chodzić, bo ambitnie mam zamiar ją zabrać w góry, które sama poznałam późno, ale zakochałam się w nich bez pamięci. Skąd u mnie takie rozważania? Sprowokował je Marek Bieńczyk i jego nagrodzona Nike Książka twarzy. Stanowi ona bowiem bardzo osobisty przegląd pasji, fascynacji, zajęć autora, które układają się w ciekawą, czasem bardzo zaskakującą mozaikę.

 

Bardzo podobały mi się w tym jakże różnorodnym zbiorze teksty, które dotyczyły uprawianych sportów, postaci związanych z piłką nożną czy tenisem, natomiast dość obojętnie podeszłam do tych, które były intelektualnie bardzo głębokie - jak rozważania o tekstach Barthes'a, fotografii czy malarstwie (te ostatnie może też dlatego, że mimo odkrytych na końcu mojego e-booka reprodukcji, nie potrafiłam się wczuć w tak szczegółowo zaprezentowane dzieła). Kiedy jednak przeglądam sobie spis treści, to wraca do mnie o wiele więcej tekstów. Cudowne pisanie Bieńczyka o Chandlerze, Bogarcie, młodzieńczej fascynacji Winnetou (sama przechodziłam w dzieciństwie okres zauroczenia prozą Karola Maya, a także innymi pozycjami westernowymi), powracające motywy melancholii, interesujące rozważania o romantycznych problemach paszportowych, Nicei Krasińskiego czy perypetiach z klasycznym dziś tłumaczeniem Niebezpiecznych związków autorstwa Boya-Żeleńskiego (to pozycja także mi bliska, bo zajmowałam się nią trochę na studiach). Nagle się okazuje, że mogłabym tak wymieniać jeszcze długo - bo nie można nie wspomnieć na przykład o doskonałych tekstach z działu Sensualica, dotyczących zapachu perfum i wina, jak wiadomo jednej z bardziej znanych pasji autora.

 

Im dłużej przeglądam eseje Bieńczyka, tym bardziej rośnie moja ocena zbioru i pewność, że muszę do niego wrócić. Nie będę teraz potrzebowała lektury ciągłej, mogę poskakać tu i ówdzie, przeczytać fragment i dać się znów uwieść eleganckiej frazie, niespiesznemu pisaniu, pojawiającym się metaforom. Język, który momentami wydawał mi się za trudny w pierwszym odbiorze okazuje się bowiem naprawdę piękny. I to nie jest wina autora tylko moja, że za dużo czasu poświęcam na teksty proste, przyswajane bez wysiłku. Książka twarzy przewrotnie inspirowana w tytule znanym portalem społecznościowym nie jest bowiem wypełniona miałką treścią, pisanymi w pośpiechu hasłami, ale zbiorem naprawdę przebogatym, bardzo inspirującym. A sam autor udowadnia, że w ciekawy sposób można pisać tak naprawdę o wszystkim. Wniosek dla mnie - mniej literatury rozrywkowej, więcej tekstów mądrych, wymagających ode mnie jako od czytelnika zaangażowania umysłu. A może i Fragmenty posłowia miłosnego staną się przyjemniejsze w odbiorze, choć by w pełni docenić ten esej, musiałabym wziąć do ręki papierowe wydanie książki, bo mój e-book z niewiadomych przyczyn poobcinał część tekstu umieszczonego w tabelach i nie pomogły kombinacje z rozmiarem czcionki. Zbiór esejów polecam wszystkim - między innym miłośnikom piłki nożnej, Flauberta, spływów kajakowych i postaci Marlowa. Ja znalazłam w nim kilka nowych tropów do zbadania, ale to trochę później, jak spróbuję, czy mój pierwszy placek drożdżowy w życiu smakuje tak dobrze jak pachnie, bo zapach w kuchni unosi się nieziemski.

 

Marek Bieńczyk, Książka twarzy, Świat Książki, Warszawa 2011, stron 443, e-book

Source: urshana.blox.pl/2013/05/Autora-portret-wlasny-Marek-Bienczyk-Ksiazka.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?