logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Romans
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-01-21 00:29
Out in May
Queer City: Gay London from the Romans to the Present Day - Peter Ackroyd

Disclaimer: ARC via Netgalley

 

                One of my closest friends is a gay man who is twenty plus years older than me.  Most days, we take a walk though the local cemetery, The Woodlands (where Eakins and Stockton are buried among others).  Early on in our ritual, we noticed a headstone for a couple, but the couple in this case were both men.  Sadly, it was one of those couple headstones where one partner is still alive, and the other has died years ago.   My friend said that it was likely that the husband had died of AIDS.  When I asked him why, he pointed out the death date and the link to the AIDS epidemic.  Seriously, after a conversation like that, you never look at tombstones the same way.

 

                I found myself thinking about that as I read Peter Ackroyd’s Queer City.

 

                Queer City is another entry into what I call Ackroyd’s London History series (London, The Thames, London Under), and, as the title indicts, follows the history of London’s Queer residents and culture.  Queer here meaning homosexual and trans, which dates further back than you would think.  Ackroyd’s Queer City is a bit close to a chronical history, in a way that the other London books are not, though much of the flow and hither and there is still present.  You are either going to love this poetic style or hate it.

 

                There is a level of almost catty gossip and sly humor to Ackroyd’s non-fiction books.  Even a massive tome that is London doesn’t feel anyway near that long because of his tone.  It engages the reader, moving the book far past a simple history book.  So, we have observations like, “They were a tribe of Ganymedes and he was their Zeus”.

 

                Yet, the book covers so much.  Ackroyd starts during the Pre-Roman/Roman era, detailing even how gladiators weren’t perhaps quite the men we think they were (apparently, they really like perfume).  He then moves to the advent of Christianity and the Anglo -Saxons.  He does discuss not only homosexual men but women as well, noting that society’s view of women was also reflected in how society (not law, but society) viewed homosexual relationships.

 

                Being Ackroyd, he is particularly interesting when discussing literature.  There is a detailed look at Chaucer’s homosexual pilgrims as well as the view of the erotic theatre of Elizabeth’s time (“the codpieces were padded so the cods looked plumper”).

 

                But he also doesn’t hesitate to describe punishment dealt out to those who did not fit the norm.  We learn not only of whippings and beatings, but also of women slicing off a penis of an accused homosexual.  We hear of what happened to two women, one of whom had married the other while disguised as a man.  We learn more about those women who Waters wrote so well about in Tipping the Velvet.  As well as certain Mrs. Bradshaw, who will get approving looks from Disc fans.  We learn about the view of homosexuality and the arrival of AIDS in Britain.  This last section of the book is perhaps the quickest and almost glossed over.  I found myself wondering if this time period was too personal for Ackroyd to comfortably write about, at least in times of his story (Ackroyd’s long term partner Brian Kuhn died of AIDS in the 1990s).

 

                It is this last section of the book that is at once the most hopeful and most touching.  In the same chapter where he discusses the AIDS epidemic, he looks at the legislation of gay marriage as well as the phrase “check our privilege”, and this too made me think about the differences between then and now.  How some younger members of queer culture (or transgender culture) are somewhat dismissive of those that came before.   A trans person was dismissive of older homosexual because of lack of awareness of what that generation had endured.  He was not aware of men and women being unable and even forbidden to attend the sick and death beds of loved ones.  The word Stonewall to this young person meant little more than a Civil War Reference. The student lacked awareness and inability to see beyond or outside his own pain/frame of reference. It is also possible that this young man (his preferred description) had been condensed to by older homosexual/trans population.  One can sense a missed discussion between groups.  It is case like this that Ackroyd seems to be thinking about when he talks about checking privilege.  He doesn’t claim immunity, but he is pushing towards an ability to talk, to discuss, to learn, to be better.  Ackroyd is making a cause of understanding each other, in a way that the city he writes so passionately about seems to understand its residents.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-01-09 20:59
[BOOK TOUR] "Melodia zapomnianych miłości" Doroty Gąsiorowskiej
Autor: Dorota Gąsiorowska
Tytuł: Melodia zapomnianych miłości
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Między Słowami
 
Organizatorka akcji: Katarzyna K. z bloga Recenzja pisana emocjami
 
Mała dziewczynka dostaje w prezencie od ojca skrzypce. Wykonane na specjalne zamówienie, każdą wygrywaną na nich melodię czynią wyjątkową. Walentyna, choć bardzo utalentowana, otrzymuje surowe ostrzeżenie: gra na tym instrumencie może służyć wyłącznie dobrym celom. Jeśli komukolwiek wyrządzi krzywdę za jego pomocą, nie wolno jej będzie nigdy więcej na nim zagrać.
Niemal siedemdziesiąt lat później Bianka, wnuczka Walentyny, dostaje bardzo nietypową, ale i intratną propozycję. Mimo złych przeczuć przyjmuje ofertę tajemniczej kobiety, chcąc spłacić długi zaciągnięte na leczenie matki. Na dwa miesiące przenosi się z Poznania do Kazimierza Dolnego, do niepokojąco mrocznego domu Klary. Wkrótce poznaje także jej syna, lecz zgodnie z umową nie wolno jej nikomu zdradzić prawdziwego celu swojego pobytu w tym miejscu. Chociaż szanse na wywiązanie się z umowy są nikłe, a otoczenie przygnębiające, dziewczynie udaje się nawiązać kilka cennych przyjaźni. Ma również ze sobą skrzypce, które niegdyś należały do Walentyny. Odnaleziona przypadkiem stara fotografia ukryta w futerale nie daje jej jednak spokoju. Zwłaszcza gdy widzi ją ponownie, w miejscu, gdzie nigdy nie spodziewałaby się jej ujrzeć. A to dopiero początek niespodziewanych odkryć i głęboko skrywanych sekretów, które po latach stopniowo zaczynają wychodzić na jaw...
Zarówno tytuł, jak i piękna okładka powieści Doroty Gąsiorowskiej sugerują lekturę raczej lekką i optymistyczną, spodziewałam się obyczajówki z wątkiem romantycznym i jakąś tajemnicą do rozwikłania w tle. Nie dajcie się jednak zwieść - w tym przypadku sekretów i zagadek jest wiele, wyrastają wokół bohaterki jak grzyby po deszczu, i to one stanowią główną oś tej historii. Tworzą niezwykły, dość niepokojący klimat i stopniowo budują napięcie. Do tego zimna, obojętna i mroczna Klara, o której krążą makabryczne plotki. Ta wyniosła kobieta w czerni budzi strach i gasi wszelkie przejawy radości, gdy tylko pojawia się na horyzoncie, niczym postać rodem z powieści Daphne du Maurier. Mieszka w ciemnym, ponurym domu, gdzie światło słoneczne i świeże powietrze nie są mile widzianymi gośćmi. I to miejsce, i jego właścicielka za każdym razem przyprawiały mnie o dreszcze.
"Melodia zapomnianych miłości" zdecydowanie mnie oczarowała. Przede wszystkim mocno wyczuwalną aurą tajemniczości osnuwającą karty powieści. Pomysł na fabułę ogromnie przypadł mi do gustu, a historia wyłaniająca się stopniowo wraz z odkrywaniem kolejnych części układanki zupełnie mnie zaskoczyła. Z przejęciem śledziłam rozwój wydarzeń, dając się kompletnie wciągnąć w tę opowieść. Nie zabrakło także momentów zabawnych i wzruszających, więc jestem z tej lektury w pełni zadowolona. Na pewno sięgnę również po inne książki tej autorki. Szczerze polecam!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/01/book-tour-melodia-zapomnianych-miosci.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-29 20:43
Magiczny, świąteczny czas, gdy wszystko jest możliwe - "Świąteczne marzenie" Amandy Prowse
Autor: Amanda Prowse
Tytuł: Świąteczne marzenie
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 23 listopada 2017
 
Lubicie powieści w świątecznym klimacie? Amanda Prowse niewątpliwie potrafi wprowadzić w czytelnika w ten wyjątkowy bożonarodzeniowy nastrój. Sam czas akcji to nie wszystko, w pakiecie dostaniecie też niespodziewane rodzinne spotkanie, romantyczne chwile wśród wirujących płatków śniegu oraz aromatyczne wypieki, którym nie sposób się oprzeć. To jak, skusicie się?
Los zdecydowanie nie oszczędzał Megan Hope. Wychowała się w rodzinach zastępczych, pielęgnując w sobie jedno marzenie - o idealnych świętach spędzonych z rodziną przy odświętnie nakrytym stole i pięknie przystrojonej choince. Nigdy nie porzuciła nadziei, że któregoś dnia na progu zjawi się jej mama i zabierze ją do domu. Gdy straciła Billa, jej życie rozpadło się na kawałki. Dopiero praca w cukierni Plum Patisserie w Londynie i przyjaźń z właścicielkami postawiły ją na nogi. Zbliżają się święta, a Meg pragnie przygotować wyjątkową Gwiazdkę dla swojego 4-letniego synka. Niespodziewanie okazuje się, że musi polecieć do Nowego Jorku i pomóc rozwiązać poważny problem, z jakim boryka się nowa filia Plum's jeszcze przed otwarciem. Czy uda jej się zażegnać kryzys? Co wyniknie ze spotkania z przystojnym architektem?
Powieść Amandy Prowse bez wątpienia jest niezwykle klimatyczna. Zimowo-świąteczny nastrój emanuje z jej kart, oczarowując czytelnika i wciągając go do tego wyjątkowego, niemal baśniowego świata. Historię Meg czyta się szybko i przyjemnie, choć nie brakuje w niej przygnębiających momentów. Największe wrażenie zrobiły na mnie fragmenty dotyczące jej trudnej przeszłości i to one najbardziej mnie poruszyły. Choć jednak została tak mocno doświadczona przez życie, nie miało to odzwierciedlenia w podejmowanych przez nią decyzjach. Jej łatwowierność niezmiennie mnie irytowała. Także przyjaciele, którym tak bardzo zależało, by była wreszcie szczęśliwa i przez lata troszczyli się o nią, w ostatecznym rozrachunku wypadli mało przekonująco. Zbyt łatwo i zbyt szybko dali się przekonać Eddowi, co nieco mnie rozczarowało. No i nie da się zaprzeczyć, że fabuła była całkowicie przewidywalna.
"Świąteczne marzenie" to powieść lekka i niewymagająca, która bez problemu wprowadza w bożonarodzeniowy nastrój. Choć ma swoje wady, czyta się ją szybko i przyjemnie, a chwilami może nawet poruszyć Wasze serca. To nie tylko opowieść o miłości pojawiającej się w najmniej spodziewanym momencie. To także zachęta do refleksji nad tym, co tak naprawdę się najbardziej liczy i jak wielki wpływ doświadczenia z dzieciństwa wywierają na całe dalsze życie człowieka. Muszę przyznać, że dałam się wciągnąć, choć książka Amandy Prowse nie rzuciła mnie na kolana. Myślę jednak, że wielbicielom romansów w świątecznym klimacie powinna się spodobać.
 
Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Kobiecemu :)
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2017/12/magiczny-swiateczny-czas-gdy-wszystko.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-12 01:12
Romans: Salvation for "All"
Romans: Salvation for "All" - George Wilson Knight

The Epistle of Romans is the most evangelistic book of the New Testament as the Apostle Paul gave to the church in Rome and every reader since a the best explanation of the good news of Jesus Christ’s death and resurrection.  George R. Knight’s commentary Romans: Salvation for “All” not only gives the background of the book, but also a clarification of what Paul means throughout his multi-layered sermon.  Meant to be read alongside the Epistle, in which the reader can examine the Old Testament verses that Paul quotes extensively, this commentary allows the reader a deeper and all-encompassing understanding of the message that Paul is giving the reader in its correct context.  An excellent book that comes in at only 127 pages.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-11-20 19:53
"Pocałunek zdrajcy" Erin Beaty [TRAITOR'S TRILOGY #1]
Autor: Erin Beaty
Tytuł: Pocałunek zdrajcy
Cykl: Traitor's Trilogy, tom 1
Liczba stron: 472
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 25 października 2017

 

Szpieg musi nieustannie mieć się na baczności. Nie tylko dlatego, że zdobywa ważne informacje. Przybiera różne maski, tworzy nowe postaci i historie, a wchodząc w rolę, nie może o niej zapomnieć nawet na moment. Okłamywanie ludzi staje się konieczną codziennością, a prawdziwą tożsamość jest zmuszony ukrywać, bez względu na okoliczności. Czasem nadchodzi jednak chwila prawdy, a reakcja oszukanych osób może być tylko jedna...
Odkąd Sage Fowler straciła rodziców, mieszka u wuja i ciotki, w posiadłości Broadmoor, gdzie zajmuje się nauczaniem swoich młodszych kuzynów. W przeciwieństwie do nich nie może poszczycić się arystokratycznym pochodzeniem. Niecierpliwie czeka więc na chwilę, gdy będzie mogła podjąć pracę i zacząć żyć na własny rachunek, wolna i niezależna. Tymczasem okazuje się, że wuj planuje wydać ją za mąż. Bez jej wiedzy umawia spotkanie z miejscową swatką. Dziewczyna wpada we wściekłość. Nie chce być niczyją żoną, poza tym żywi ogromną niechęć do aranżowanych małżeństw. Mimo wszystko stara się wypaść dobrze, by ciotka nie uznała jej za niewdzięczną. Rozmowa z Darnessą przybiera jednak niespodziewany obrót - swatka składa Sage zaskakującą propozycję.
Największym atutem powieści Erin Beaty jest dla mnie postać głównej bohaterki. To zdecydowanie dziewczyna z charakterem, wyróżniająca się na tle wszystkich innych. Choć żyje w świecie zdominowanym przez mężczyzn, wcale nie zamierza im się podporządkować. Chce dokonywać własnych wyborów i realizować marzenia, nie oglądając się na konwenanse. Inteligentna, wyjątkowo spostrzegawcza, a do tego niepokorna i uparta - z pewnością nie stanowi dobrego materiału na potulną żonę, skupioną na spełnianiu poleceń męża. Świetnie sprawdzi się za to w zupełnie innej roli. Jakiej? O tym musicie już przeczytać sami.
 
Pomysł na fabułę także mi się spodobał, choć cała intryga rozwija się dość wolno. Muszę jednak przyznać, że moja uwaga była tak skupiona na Sage (oraz na wątku szpiegowskim), że nie przeszkadzało mi to zbytnio. Zwroty akcji można policzyć na palcach jednej ręki, ale jeden z nich zupełnie wytrącił mnie z równowagi. Nie dawał mi spokoju, w kółko zastanawiałam się, jak to możliwe, przecież to się w ogóle nie trzymało kupy. Na szczęście w końcu dostałam satysfakcjonujące wyjaśnienie. Gdyby autorka pozostawiła tę kwestię domysłom Sage... cały urok powieści ulotniłby się dla mnie bezpowrotnie.

W pakiecie dostajemy też parę scen walki, raczej mało widowiskowych. Największe wrażenie zrobiła na mnie pewna strategicznie zaplanowana akcja, choć bezpośrednich starć było niewiele. W tym temacie obeszło się bez fajerwerków, za to w repertuarze znalazło się miejsce na ogień i eksplozje.
Powieść Erin Beaty okazała się lekturą lekką, zabawną, intrygującą, a momentami także trzymającą w napięciu. Historia skupiająca się wokół odważnej, niepokornej dziewczyny z charakterem zdecydowanie mnie wciągnęła. Główna bohaterka wciąż intrygowała mnie, rozśmieszała lub zadziwiała swoją spostrzegawczością i oryginalnymi pomysłami. Choć akcja rozwijała się powoli i można się było domyślić, do czego zmierza, podczas czytania wcale mi to nie przeszkadzało. Spodziewałam się za to nadejścia wojny zapowiedzianej na okładce przez wydawcę i w związku z tym te nieliczne sceny walki lekko mnie rozczarowały. "Pocałunek zdrajcy" zrobił jednak na mnie pozytywne wrażenie i myślę, że stanowi całkiem obiecujący początek trylogii. Polecam!
 
Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Jaguar!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2017/11/pocaunek-zdrajcy-erin-beaty-traitors.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?