logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: The-Chemical-Garden
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2014-04-21 17:11
Atrofia - Lauren DeStefano
Atrofia - Lauren DeStefano

Na Atrofię autorstwa Lauren DeStefano miałam chrapkę już od dawna. Wiele pozytywnych recenzji nastawiało optymistycznie, przyznaję, że trochę dałam się też skusić pięknej okładce. Ostatnio bardzo chętnie sięgam po młodzieżowe antyutopie, uznałam więc, iż to właściwy moment, aby sprawdzić, co tak zachwyciło czytelników w Atrofii. Czytałam, szukałam... i nie znalazłam.

 

Opowieść rozgrywa się w przyszłości, kiedy to w wyniku działania groźnego wirusa długość życia skróciła się dla mężczyzn do 25, a dla kobiet do 20 lat. Efektami chęci przedłużenia całej rasy ludzkiej i poszczególnych rodów są powszechne przyzwolenie na poligamię oraz nielegalny, ale będący już plagą handel młodymi kobietami. Główna bohaterka, Rhine, zostaje porwana przez „kolekcjonerów” i wraz z dwiema innymi dziewczynami – Jenną i Cecily – sprzedana i wydana za mąż za Lindena Ashby'ego, młodego bogatego architekta. Musi odnaleźć się w nowym domu, w którym żyje jak ptaszek w złotej klatce – opływając w luksusy, ale nie mając wolności.

 

Ta książka ma wiele bolączek, a jedną z nich jest z pewnością świat przedstawiony. A konkretniej to, jaki ten świat nie jest. Nie jest szczegółowo przedstawiony, stwarza wrażenie słabo dopracowanego, nieprzemyślanego, pełniącego jedynie rolę koniecznego tła. Nie dowiadujemy się zbyt wiele o sposobie funkcjonowania państwa, nie przedstawiono przekroju społecznego – mamy tylko migawki z życia „elit”, mgliste opisy życia warstw uboższych i delikatnie zarysowany konflikt między naukowcami dążącymi do opracowania antidotum na wirusa a przeciwnikami dalszych badań. Świat w Atrofii nie jest również przerażającą czy chociażby nieco niepokojącą wizją przyszłości – próbuje za taką uchodzić, ale zabrakło mi tutaj przysłowiowego „pazura” - wszystko wydaje się ugrzecznione, uładzone, śmiertelny wirus i kwitnący handel ludźmi mają zapewne ściskać za gardło, jednak coś poszło nie tak – może to ja jestem nieczuła, ale jeśli tylko takie pojedyncze elementy robią za „stracha na wróble”, to mnie to nie przekonuje. Bo rzeczywistość antyutopijna, aby wywoływać niepokój lub poczucie dyskomfortu związane z uświadomieniem sobie pewnych niewygodnych prawd o naturze ludzkiej, musi grać jako całość, a nie tylko zlepek kilku elementów. Tu nie zagrała.

 

Kolejną wielką bolączką debiutu Lauren DeStefano jest – nazwijmy go tak roboczo – trójkąt romantyczny. Trójkąt, w którym obaj męscy bohaterowie są mdłymi, nudnymi i płaskimi postaciami, a ich uczucia do głównej bohaterki są w równym stopniu niewiarygodne. Nieodwzajemnione uczucie Lindena do Rhine jest niezwykle płytkie – on właściwie wcale jej nie zna, nie próbuje też bliżej poznać. Wielkie uczucie, o którym wielokrotnie zapewnia bohaterkę (i w które, o dziwo, sam zdaje się wierzyć) to tak naprawdę płytka fascynacja jej urodą i podobieństwem do poprzedniej żony, Rose. Sama postać Lindena to zwykłe „ciepłe kluchy” - chłopak jest tylko pozbawioną charakteru i inteligencji marionetką w rękach ojca, mistrza Vaugha. Z kolei Rhine i Gabriel, jeden ze służących, (tak samo nieciekawy jak Linden) właściwie nie mieli kiedy się w sobie zakochać – w ich wypadku wątek romantyczny pojawia się ni stąd ni zowąd, ot, w pewnym momencie okazuje się, że się kochają – ale jak się w sobie zakochali? Tego już nie wiadomo. Przez te czynniki wątek uczuciowy nie wzbudza w czytelniku żadnych emocji – no, może poza znużeniem.

 

Lindenowi i Gabrielowi brakuje charakteru – ale nie są w tym osamotnieni. Przez karty książki przewija się parę postaci drugo- i trzecioplanowych, jednak o większości można co najwyżej powiedzieć, że... są. Przedstawione zostały albo bardzo pobieżnie - służba w domu Lindena - albo w sposób stereotypowy - Mistrz Vaugh jako pełniący rolę czarnego charakteru naukowiec bez skrupułów wzbudza antypatię, ale zabrakło w jego kreacji jakichś cech wskazujących na to, że nie jest tylko bezrefleksyjnie przerysowanym schematem (mało to złych, manipulujących innymi szalonych naukowców?). Zalążkiem interesującej postaci była Rose, jednak zanim pozwolono tej postaci naprawdę się rozwinąć, już musieliśmy ją pożegnać.

 

Na tle słabo zarysowanych postaci i nieinteresujących relacji pomiędzy nimi pozytywnie wyróżniają się sylwetki dwóch „siostrzanych żon” Rhine – Jenny i Cecily – oraz relacje między trzema małżonkami Lindena. W trakcie akcji powieści wywiązuje się między nimi nić porozumienia, ciekawie wygląda również zderzenie zupełnie odmiennych podejść bohaterek do sytuacji, w której się znalazły. Dla 13-letniej, wychowanej w domu dziecka Cecily, nieco jeszcze dziecinnej i naiwnej, małżeństwo z przystojnym bogatym młodzieńcem jest spełnieniem marzeń. Zachłyśnięta luksusem, z jakim nie miała nigdy wcześniej do czynienia, w pełni akceptuje swoje nowe położenie – nawet więcej, jest nim zachwycona. 19-letnia Jenna, której nie pozostało już dużo czasu, i która cały czas opłakuje stratę bliskich, jest dużo bardziej świadoma tego, jaką ułudą jest ich nowe życie. Ta twardo stąpająca po ziemi dziewczyna nienawidzi męża, teścia i nowego domu, jednak jest również pełna żalu i rezygnacji, toteż biernie akceptuje swój los – jest świadoma, że nie może nic zmienić, więc robi dobrą minę do złej gry. Główna bohaterka, Rhine, również nie jest szczęśliwa w nowym miejscu, jednak w przeciwieństwie do Jenny nie zamierza godzić się z losem – Rhine ma do kogo wrócić, ma też jeszcze 4 lata życia przed sobą, snuje więc plany ucieczki. Wszystkie trzy dziewczęta to bohaterki wiarygodne i bardzo naturalne, a dynamika ich relacji była chyba jedynym wątkiem, który naprawdę mi się spodobał.

 

Warsztatowi autorki nie można wiele zarzucić, nie ma też za co chwalić – jest, i tyle. Nie dopatrzyłam się jakichś większych niedociągnięć w stylu pisania, choć trochę zgrzytała mi pierwszoosobowa narracja prowadzona w czasie teraźniejszym – taki styl doskonale sprawdza się w książkach przepełnionych akcją, gdzie sprawia, że jeszcze intensywniej przeżywamy wydarzenia, jednak w książce, w której niemal nic się nie dzieje – a jest nią bez wątpienia Atrofia – tylko potęguje wrażenie nudy. Jednak to moje mocno subiektywne odczucie, być może komuś innemu taki styl by nie przeszkadzał.

 

Bardzo lubię młodzieżowe antyutopie. Polubiłam je już podczas pierwszej lektury Igrzysk śmierci, to jest jakieś 4 lata temu. Ale ta sama książka, która zainteresowała mnie tym gatunkiem, postawiła również poprzeczkę dla każdej kolejnej antyutopii, po którą sięgam. A ta poprzeczka, to moje oczekiwanie, że czytana powieść czymś mnie uderzy, skłoni do refleksji nad przyszłością ludzkości lub samą ludzką naturą, albo chociaż wyda się tekstem napisanym w jakimś celu. Celu innym niż „opowiem wam fajną, lekką historyjkę dziejącą się w takiej strasznej przyszłości”. Atrofia to właśnie taka lekka książeczka – do przeczytania i zapomnienia. Niechby nawet nie miała żadnej wiadomości do czytelnika – ale wtedy musi nadrabiać wciągającą akcją i ciekawymi postaciami. Niestety, nawet tego zabrakło. Nie jest może powieścią tragiczną, ale z pewnością zabrakło polotu, oryginalności i umiejętności wzbudzania w czytelniku emocji. Ja czuję się głęboko rozczarowana – czego innego oczekuję od antyutopii, nawet jeśli to „tylko” młodzieżówka.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review SPOILER ALERT! 2014-02-06 13:23
Review: Wither by Lauren Destefano
Wither (Chemical Garden) - Lauren DeStefano

***There are massive spoilers ahead. You have been warned.***

 

So, you know that feeling you get when water starts inexplicably pouring through the ceiling and you're powerless to do anything other than place a yellow Moshi Monsters bucket beneath the deluge and pray to all the gods that the flood will dry up because you've already begged the apartment upstairs three times to call a plumber, and they've lied each time, promising they're on it, and then one of your cats for some reason known only to felines, makes the decision to get into the bucket, panics when he feels the water dripping on his head and flies out, tipping the bucket over and spraying water everywhere, then proceeding to dash around the house shaking and drenching all your belongings including a £four-and-a-half thousand leather couch? You know - that feeling? That's the same feeling I got whilst reading Wither (albeit on a smaller scale) of despair, helplessness and then uncontrollable desperate laughter, because really - what else can you do but laugh until your sides hurt when the whole debacle is this ridiculous?!!

 

Wither by Lauren Destefano is a red hot mess. I award one star for the beauty and theatre of the cover but my fondness for this book ends there. Let's not forget that beauty is after all, only skin deep. Or in this case, one-thickness-of-cardboard-cover deep.

 

We begin by meeting Rhine, our pure hearted heroine after she is kidnapped and chosen to be a child bride to the inexplicably stupid, Linden along with two other girls - Cecily and Jenna. The girls are forced to live an imprisoned life at Linden's beautiful estate of lies under the watchful eye of his father, Vaughn who hides some supposedly dark secrets. A whole lotta shit goes down as Rhine battles for her freedom and makes a half hearted attempt to wrestle with her conscience. Or something or nothing.

Read more
Like Reblog Comment
show activity (+)
url 2014-01-15 22:23
Kicking off my 2014 sequels challenge with Fever
Fever - Lauren DeStefano

Very unexpected, but I can't help but wonder: Why is it that there is always a good excuse for characters not to get it on in these YA dystopias? Not just in this particular instance, but every single time?

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-01-15 15:19
Because BL makes it hard for me to see friend reviews per book
Fever - Lauren DeStefano

How does everyone like this one? (Those of you who read it.) Three stars, four stars?

 

I'm pleasantly surprised by this series so far. I didn't expect to love it, because of some of the reviews I read, but I really, really enjoy it. Full review to come.

Like Reblog Comment
review SPOILER ALERT! 2013-12-02 20:03
Fever (Chemical Garden #2)
Fever - Lauren DeStefano

Rhine and Gabriel have escaped the mansion, but danger is never far behind.

Running away brings Rhine and Gabriel right into a trap, in the form of a twisted carnival whose ringmistress keeps watch over a menagerie of girls. Just as Rhine uncovers what plans await her, her fortune turns again. With Gabriel at her side, Rhine travels through an environment as grim as the one she left a year ago - surroundings that mirror her own feelings of fear and hopelessness.

The two are determined to get to Manhattan, to relative safety with Rhine’s twin brother, Rowan. But the road there is long and perilous - and in a world where young women only live to age twenty and young men die at twenty-five, time is precious. Worse still, they can’t seem to elude Rhine’s father-in-law, Vaughn, who is determined to bring Rhine back to the mansion...by any means necessary.

In the sequel to Lauren DeStefano’s harrowing Wither, Rhine must decide if freedom is worth the price - now that she has more to lose than ever.

 

 

Wow, I really don't know what to think about this book right now. It was incredible. At first I really didn't think it was going to turn out as it did and I never expected to like this better than the first book, but I did.

Rhine has escaped the Mansion with Gabriel at her side. But now they must try to find their way back to her home town in search of her twin brother. But not everything is as easy as it seems and can she really find her brother when those back at the mansion will do anything to get her back?

I really loved this book and I was very surprised with the things that were happening. I definitely did not expect the events that happened and just felt so bad for Rhine and Gabriel for how everything just went so bad for them. For the first half of this book I really felt like Wither was a lot better and didn't really feel like Fever was meeting the expectations I had for it. However Lauren's writing is just so amazing it had me hooked and I just couldn't stop reading. I don't know when it happened but at some point around the half-way point in this book I just started loving the book so much I didn't want to put it down and I just had to find out what was going to happen.

Rhine is such a great character. I know some people say she has no personality but when you look at her behaviour in terms of the situations she is faced in could you really show some personality and upbeat-ness? No, you couldn't because the truth is she lives in the horrible world where nothing goes right and she's always stuck in these terrible situations and how she keeps on going and being strong is a mystery to me. So many things she goes through I think I would have just broken down and accepted that things were terrible and it wouldn't be better but she never gives up and she keeps on believing. I think she is such a strong character and I really love that about her.

Gabriel is just so sweet and I really felt for him for what he went through in this book. From going from the orphanage straight into servitude in the Mansion he had never seen what the 'real' world was like. Well he doesn't really see it as a positive things does he? From the moment they leave the mansion things just go terrible for them, especially Gabriel and I seriously just wanted to give him a hug and look after him and tell his things would be okay.

I think the brilliant thing about this book is that Lauren has created this incredible realistic terrible world and she writes it in such a fantastic way that it is completely believable and you could completely imagine being there and living through all of this. Her writing style is completely addictive and keeps you reading with bates breath wondering what twist she will throw as you next. She is an incredible author and even when this series is completed I will still be anxiously awaiting her next book to see what she comes up with next.

The thing I didn't like about this book is I missed Linden and Cecily a lot. At the end of Wither I can't say I was very happy with what had happened as I truly believed that Rhine could have stayed at the mansion and been perfectly happy. I truly believed that she was falling in love with Linden and if she'd just been honest with him he would have found a way to find Rowan. However, I do understand why she escaped and a lot of readers would be questioning what happened to Rowan if this hadn't happened. However I do love the relationship between Rhine and Linden and Rhine and Cecily and many times throughout the book I found myself wondering what was happening with them and what they were doing. I was really happy when they came into the book towards the end and I felt like shouting "Finally!"

Overall I think this was a brilliant middle book. Usually I feel like a middle book in a trilogy is just a stepping stone towards the conclusion of the series but I didn't feel like that at all with Fever. Fever just got stronger and stronger the more I read and it really stands on its own as a book and it brings up many questions. I have all these conspiracies going around in my head about what could happen and what certain things could mean for the next book.

 


*SPOILER ZONE*


I really wanted to add my initial thoughts after reading Fever and what it could mean for the next book and decided to include a spoiler section so do NOT read on if you have not finished Fever.

Fever really brought up so many questions and I am really looking forward to reading the next book and finding the answers. This is what I think.

I feel so bad for Linden, I cannot imagine how it would feel to believe in and trust your father so much for so long and then finding out all these horrible things he has been doing, including doing horrid experiments on one of your wives. It is just unthinkable. But at the same time I kinda wanna shake him and go are you stupid? How could you not have known these things were going on?

I truly believe that Linden's first child is still alive. I think Vaughn has kept him/her (I can't remember) in the basement alive to run experiments. All we know is that the child was malformed. It is hinted that Rhine could be to do with a cure for the virus and they have Heterochromia. Is this classed as a malformation? Most of the malformed children die or a killed. Could the malformations be something to do with a cure? What is the malformations are a way of fighting back the virus and nobody would know because they have been killed.

There have never been any more twins mentioned in the books. Are Rhine and Rowan the only twins? Does this have something to do with finding a cure as well. There is a moment in Fever where Rhine is remembering her parents and how they said something like "We should tell them. But they are only children." Both her parents were scientists looking for a cure, could they have discovered something but wanted to protect their childhood?

I really fear for Cecily and her baby. They have been left at the mansion with Vaughn but Vaughn now knows that she was down in the basement looking after Rhine. He could do horrid things to her because of it and I feel like the baby is going to become the new subject of Vaughn's experiments.

I really want to know what's happening with Gabriel. I feel like he does love Rhine and that he is going to try and get back to the mansion to find her. But I don't think he's going to be able to do it alone because he was heavily drugged when they were finding their way to Manhattan. I think that Silas is going to go with him. He was developing a friendship with Rhine and always cheering her up and asking if she was all right. Plus this could get him closer to finding Grace.

The last thing is what will happen to Rhine and Gabriel's relationship? I honestly don't believe that Rhine loves Gabriel. I feel like she likes him and cares about him but doesn't love him. I think she loves the idea of being free and loving who she wants to but not Gabriel himself, he was just the only one there for her when she was trapped at the mansion. If she truly loved Gabriel why would she call him Linden when she was in her half-conscious state and why would she be always thinking about Linden and missing him and Cecily. If she loved Gabriel she wouldn't be feeling like that she would be happy and relieved that she escaped but she kept thinking back to the mansion and missing the people there. Plus she refused to remove her wedding band. If she really hated the marriage she would have wanted to be rid of it but she wouldn't.

*END OF SPOILERS*


Fever definitely got me thinking about what these things could mean for the characters and where the story might go from here and I am really looking forward to reading the third and final book in the chemical garden trilogy and finding out what happens.
Fever was brilliant and I loved it.

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?