logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: TrekStor-Pyrus-Mini
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-03-19 13:49
Aktualizacja firmware czytnika e-booków Trekstor Pyrus Mini

Ukazała się aktualizacja oprogramowania wewnętrznego (firmware) dla czytnika książek Trektor Pyrus Mini. Jeżeli oprogramowanie w nowej wersji naprawia to, co obiecuje firma, warto się najnowszą wersją zainteresować.

 

Nigdy nie mów nigdy

Nie chwaliłem zbytnio firmy TrekStor do tej pory za kontakty z klientami (czyli ze mną konkretnie, w liczbie pojedynczej, ale takie uogólnienia ładniej wyglądają więc pozostanę przy liczbie mnogiej). Z jednej strony nie odpowiedzieli na żaden list, z drugiej strony rozmowy z przedstawicielką firmy na targach IFA 2013 (relacja tutaj) również nie należały do owocnych. Koniec końców używam jednak ich najmniejszego czytnika, czyli Pyrusa Mini. I pomimo mankamentów, które opisywałem w recenzji (recenzja tutaj), bardzo go lubię i przyzwyczaiłem się do jego ułomności. Być może jest to objawem mojej naiwności, albo wręcz głupoty, no bo dlaczego używać takie urządzenie, skoro na półce leży niezawodny Kindle 3 Keyboard? Nie dość tego! Raz po raz zaglądam na stronę TrekStora licząc na usprawnienie Pyrusa... To już trudno zaklasyfikować. Ale jednak! Kiedy po raz tysiącpięćsetstodzięwięćsetny (może trochę pomyliłem się w rachubach, ale sprawdzałem przynajmniej raz na miesiąc) otwarłem stronę trekstor.de i przeszedłem do zakładki „Service & Support” moim oczom ukazała się upragniona informacja. Jest nowy firmware! Oprogramowanie oznaczone jest jako EBRPYMI-TS-1.1.0-20140224, czyli nosi datę z 24 lutego 2014r. Poprzednia wersja miała numer 1.0.6. Co ciekawe, TrekStor na swoim profilu facebookowym chwali się, że ma 10 tys. „lajków” ale o nowym oprogramowaniu to już nie wspomnieli. A poza Pyrusem Mini, w tym samym czasie aktualizację otrzymał również model z oświetleniem, czyli Pyrus 2 LED. Co tu dużo gadać, pobrałem i przetestowałem.

 

Wgrywanie oprogramowania

Do aktualizacji firmware'u służy program o bezpretensjonalnej nazwie update.exe. To ten sam plik, którzy obsługiwał również poprzednią aktualizację (z kwietnia 2013). Tak więc aktualizacja nie uruchomi się w Windows 8.

 

Aktualizacja firmware pod Windows 8 nie zadziała

 

Za to na komputerze z Windows XP powinna działać bez zarzutu. Uaktualnienie należy uruchamiać na komputerze podłączonym do internetu, ponieważ właściwy plik i program wgrywający firmware jest pobierany z serwera producenta w trakcie instalacji. W moim przypadku cały proces przebiegł bezboleśnie, podobnie jak przy ostatniej aktualizacji. Zapewne w moim komputerze były już odpowiednie sterowniki więc wszystko poszło nawet szybciej niż poprzednio. I podobnie jak przy poprzedniej aktualizacji, nie polecam dokonywania tego procesu przez osoby o słabych nerwach lub niewielkim obyciu z komputerami i czytnikami. Aktualizacja firmware'u odbywa się na odpowiedzialność użytkownika. Jeżeli coś pójdzie nie tak, jest prawdopodobne, że możemy pozostać z bezużytecznym czytnikiem.

 

Cały proces składa się z kilku etapów:

- podłączenie czytnika do komputera (najlepiej notebooka z naładowaną baterią) kablem USB;

- pobranie ze strony TrekStora (http://www.trekstor.de/product-support/product/ebook-reader-pyrus-mini.html#Downloads) a następnie uruchomienie pliku update.exe (Firmware Updater 2.0.3.0);

- wybranie przycisku „Aktualizuj oprogramowanie wbudowane” kiedy czytnik zostanie wykryty przez program aktualizujący;

 

Aktualizuj firmware

 

- pobieranie potrzebnych plików z serwera TrekStora;

 

Trwa pobieranie oprogramowania...

 

- potwierdzenie aktualizacji („Dalej”);

 

Dalszy etap po pobraniu potrzebnych plików z serwera TrekStora

 

- wskazanie katalogu, do którego zostanie wykonana kopia zawartości czytnika (książki znajdą się w katalogu „Device backup”);

 

Warto zrobić kopię książek wgranych do czytnika

 

- potwierdzenie aktualizacji po wykonaniu kopii zapasowej;

 

Backup ukończony

 

- rozpoczyna się proces aktualizacji, podczas którego musimy się zgodzić na wykonanie instalacji sterownika, która nie jest autoryzowana przez Microsoft („Kontynuuj mimo to”);

 

Właściwe aktualizowanie oprogramowania czytnika, nie przeszkadzać!

 

- czekamy aż wszystko się zakończy pomyślnie i przywrócone zostaną e-booki;

 

Książki wracają do urządzenia

 

- bezpiecznie wysuwamy czytnik z komputera;

 

Potwierdzenie zakończenia aktualizacji

 

- cieszymy się odświeżonym czytnikiem :)

 

 eReader Suite, czyli program TrekStora do zarządzania e-bookami

 

Co nowego?

W opisie zmian wprowadzonych w nowej wersji oprogramowania wewnętrznego, TrekStor wspomina głównie o poprawkach.

 

Wersja firmware'u wyświetlana w ustawieniach czytnika

 

Najważniejszą korzyścią z zastosowania nowego firmware'u powinna być poprawiona stabilność pracy czytnika, bez spontanicznych restartów. Ta obietnica wydaje się być spełniona, ale za krótko testowałem, żeby w pełni to potwierdzić. Kolejnymi usprawnieniami ma być lepsze odczytywanie plików, akceptowanie osadzonych czcionek oraz nowa wersja programu do zarządzania e-bookami. Zmienił się też trochę wygląd menu. Oprogramowanie Pyrusa Mini upodobniło się do nowszego wyglądu, znanego z Purusa 2 LED.

 

Zmieniony wygląd biblioteki w Pyrusie Mini

 

O ile informacja o stabilnej pracy czytnika to niewątpliwie pozytywna obietnica o tyle obsługa osadzonych czcionek może się podobać lub nie. Z jednej strony e-book będzie na Pyrusie bardziej przypominał to, co sobie zaplanował wydawca. Z drugiej strony zniknęła opcja zmiany w książce czcionki na czcionkę szeryfową lub bezszeryfową. Można regulować tylko wielkość liter, a kroju już nie, ponieważ z menu usunięta została pozycja „Czcionka”. Osoby lubiące czytać e-booki wyświetlane określonym rodzajem czcionki mogą być zawiedzione. Coś za coś.

 

Formatowanie według wydawcy w minibooku Gazety Wyborczej

 

W minibooku Gazety Wyborczej, który właśnie czytam, to się nawet sprawdza. Formatowanie jest ładne – nagłówki bezszeryfowe, reszta szeryfowa. Ale czy to krok w dobrą stronę? Ocenić jednoznacznie nie potrafię. Ale aktualizacji nie żałuję :)

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-01-11 17:40
TrekStor Pyrus Mini – recenzja czytnika książek elektronicznych z ekranem 4,3” - część III i ostatnia

Zapraszam do lektury trzeciej części recenzji czytnika ebooków TrekStor Pyrus Mini. Pierwszą część opublikowałem prawie tydzień temu, a drugą kilka dni temu.

 

 

 

Nie siadajcie na TrekStorze w domu

 

Czytanie - ogólne odczucia

 

TrekStor Pyrus Mini nie nadaje się do żadnych zaawansowanych działań z e-bookami. To prosty czytnik, w którym brak jest zaawansowanych funkcji. Jest za to wszystko, co możemy nazwać podstawową funkcjonalnością. Strony zmienia się bardzo wygodnie przy pomocy bocznych przycisków lub przycisku pod ekranem. Przełączanie jest dość sprawne i nie denerwuje nadmiernym migotaniem. Częstotliwość czyszczenia ekranu z „duchów” można zmieniać. W menu „Tryb odświeżania” znajdują się opcje:

- Po każdej stronie;

- Po 3 stronach;

- Po 5 stronach.

Wybranie drugiej pozycji zmniejsza częstotliwość migotania całego ekranu a nie pogarsza jakoś istotnie kontrastu i jakości czcionek. Da się jednak zauważyć słabszy kontrast. Gorzej jest przy opcji trzeciej, tu ekran przed piątą stroną traci kontrast i pojawiają się widoczne „duchy”. W odróżnieniu jednak od Trekstora Pyrusa tych opcji po prostu można używać.

 

Należy jednak zauważyć, że komfort zmiany stron jest raczej na poziomie starszych generacji czytników a nie na miarę najnowszych modeli obecnych na rynku. Tu nie ma czego porównywać. „Przewracanie kartek” trwa w Pyrusie Mini dłużej i efekt odświeżania ekranu jest zauważalny choć nie denerwujący. Na forum eksiazki.org jeden z użytkowników zgłaszał też problem związany ze zmianą stron. I mogę go potwierdzić. Czytnik posiada denerwującą cechę polegającą na „zacięciu się” co kilkanaście, może kilkadziesiąt stron. Naciśnięcie przycisku zmiany strony nie wywołuje wtedy żadnej reakcji. Można odnieść wrażenie, że czytnik nie zareagował na zbyt słaby nacisk. Niestety, po następnym wybraniu przycisku tekst przeskakuje od razu o dwie strony i trzeba o jedną stronę wrócić.

 

Menu opcji w książce w Pyrusie Mini

 

Czytnik posiada jednak sporo opcji, których niekoniecznie można się spodziewać w najtańszym urządzeniu. Ma wiele ustawień modyfikujących sposoby wyświetlania tekstu. Po otwarciu książki otrzymujemy dostęp do następujących opcji menu:

- Dodaj zakładkę (dodanie zakładki na bieżącej stronie);

- Zakładki (wyświetlanie zakładek dodanych w otwartej książce);

- Spis treści (przejście do spisu treści otwartej książki);

- Przejdź do strony (przejście do określonego numeru strony);

- Wyszukaj (wyszukiwanie ciągu znaków w tekście);

- Rozmiar czcionki (mała, średnia, duża, XL, XXL, XXXL);

- Czcionka (szeryfowa, bezszeryfowa);

- Margines (mały, średni, duży);

- Obróć ekran (o 90 stopni w prawo lub lewo);

- Auto przewracanie (automatyczna zmiana stron bez ingerencji czytelnika regulowane od 1 do 5 minut);

- Tryb odświeżania (po każdej stronie, po 3 lub 5 stronach);

- Dodaj do ulubionych (przypisanie książki do kategorii „ulubione”, którą można osobno wyświetlać w biblioteczce);

- O książce (informacje o autorze, tytule, wydawcy, formacie, liczbie stron, ew. okresie autoryzacji DRM);

- Ustawienia kodowania (w tym. m.in. Baltic and Polish ISO885913, Unicode UTF8, Central European Windows 1250);

- Odstępy między wierszami (małe, średnie, duże);

- Wyjdź.

 

Menu zmiany wielkości czcionki w Pyrusie Mini

 

Trochę inaczej wygląda sytuacja w przypadku pliku PDF. W menu pojawia się opcja „Tylko tekst” (zamiast „Czcionka”). Można wtedy wyświetlać pliki w tzw. trybie „reflow”, co znacznie ułatwia czytanie tego typu dokumentów. Po zastosowaniu tej opcji tekst z pliku PDF wyświetlany jest prawie jak zwykły EPUB. Można też po prostu powiększyć stronę z pliku PDF wybierając większy rozmiar czcionki.

 

Tryb reflow w Pyrusie Mini

 

Czego więc brak? Po pierwsze zaznaczania fragmentów tekstu. Mnie zazwyczaj ta opcja jest przydatna do zaznaczania błędów składu i formatowania plików udostępnianych w polskich księgarniach. Niestety zbyt często ta opcja czytnikowego oprogramowania bywa przydatna przy czytaniu zakupionych u nas plików i w TrekStorze właśnie jej brakuje mi najbardziej. W urządzeniu brak jest jakiegokolwiek słownika, nie ma też możliwości jego dodania. Oprogramowanie czytnika tego nie przewiduje.

 

 

W sumie więc Pyrus Mini posiada całkiem rozległe możliwości dostosowania wyświetlanego tekstu do indywidualnych preferencji. Ale tak naprawdę to zapewne będzie wszystkim chodziło o upchnięcie maksymalnej ilości tekstu na niewielkiej powierzchni ekranu. Tu TrekStor spisuje się na przykład lepiej od Kobo Mini, ponieważ można bardzo ograniczyć marginesy bez specjalnych dodatków (hacków).

 

Niestety gorzej wypada jakość wyświetlanej czcionki. W Kobo Mini można wgrać własną czcionkę, ale i obecne w czytniku są całkowicie do zaakceptowania. Czcionki Kobo cechują się dobrym wypełnieniem i jednolitą barwą na całej powierzchni liter. W przypadku TrekStora wygląda to gorzej. Owszem, jest do dyspozycji czcionka szeryfowa i bezszeryfowa, ale albo czegoś w nich brakuje. Trudno jednak określić, czy ich słabsze wypełnienie wynika z zastosowanego pliku czcionki, czy ekran nie jest w stanie ich precyzyjnie wypełnić (zaczernić) atramentem. Być może jedno i drugie.

 

Czcionka szeryfowa w Pyrusie Mini

 

Czcionka szeryfowa w Kobo Mini

 

Czcionka szeryfowa w Kindle Paperwhite

 

 

No i jeszcze jedna rzecz, która jest a jakby jej nie było. Trudno mi więc zdecydować, czy Pyrus Mini jest wyposażony w korzystanie z przypisów w e-bookach, czy też nie. Prawdopodobnie odpowiedź zależy od tego czy się jest nietoperzem, czy człowiekiem. Ja, co pewnie zdziwi inżynierów pracujących dla TrekStora, jestem istotą ludzką i zwyczajnie nie widzę kiedy mogę przejść do przypisu lub wrócić do wcześniej czytanego tekstu. Dla pozostałych, którzy nie są nietoperzami, opiszę pokrótce do czego udało mi się dojść przez te kilka miesięcy. Otóż z początku myślałem, że przypisy zwyczajnie nie działają. Po pewnym czasie zauważyłem, że jednak mogę się mylić. Może pierwsze porażki wynikały z faktu, że chciałem po prostu czytać książkę i pięć minut ślęczenia nad jedną stroną wydawało mi się zwyczajnie bez sensu? Ale stopniowo powinność recenzenta wzięła górę i rozgryzłem zagadkę, którą postawili przede mną twórcy TrekStora. Nie było letko, oj nie. Chyba nawet z tej okazji zajrzałem do instrukcji obsługi. Przyznaję się do tego bez bicia. Instrukcja nie pomogła, ale oto wyniki mojego postępowania. Na stronie z przypisem pojawia się oczywiście sam przypis a w prawym górnym rogu ekranu dodatkowo symbol strzałki. W takim przypadku zmienia się funkcjonalność czterokierunkowego przycisku pod ekranem (nie można w tym momencie przy jego pomocy zmienić strony na następną). Należy nacisnąć ten przycisk w dół. Nie widać tego zapewne ale zostaje wtedy podświetlony pierwszy przypis. W razie większej ilości przypisów należy odpowiednią ilość razy nacisnąć czterokierunkowy przycisk w dół. Po podświetleniu (na wyczucie) odpowiedniego przypisu można przejść do wyjaśnień w tekście poprzez naciśnięcie wnętrza czterokierunkowego przycisku. Przy kilku przypisach i chwili zastanowienia, można się domyślić, który przypis jest w danym momencie podświetlony (wybrany). Przy jednym żadnego podświetlenia nie widać.

 

Obsługa przypisów w tekście w Pyrusie Mini jest prosta jak budowa cepa, ale nie dla mnie

 

 

Podobnie następuje powrót ze strony z przypisami. Niestety, w jednej z ostatnio czytanych książek powrót do czytanego tekstu na przykład następował pięć stron przed przypisem! W innej z kolei wszystko działało bez problemu. Może to wina formatowania pliku EPUB. Zupełna porażka w tym względzie niestety. Jak się już na to wpadnie, to proste, prawda? No niestety nie.

 

Okładka? Zrób to sam!

 

Wiele osób uważa okładkę lub futerał na czytnik za jego integralną część. I nie ma się czemu dziwić skoro mowa o urządzeniu użytkowanym i przenoszonym w bardzo różnych warunkach. Popularne czytniki posiadają całą gamę okładek posiadających nawet dodatkowe funkcje jak oświetlenie, uchwyt ułatwiający trzymanie w jednej ręce czy podpórkę aby się dało ustawić czytnik na stole. Niestety, tego wszystkiego nie znajdziemy w przypadku Pyrusa Mini. W sumie ten akurat czytnik można zmieścić w niespecjalnie rozciągniętej skarpecie, ale nie będzie to być może zbyt estetyczne rozwiązanie. TrekStor oferuje w swoim sklepie neoprenowe etui za niemal 10 EUR i to w zasadzie wszystko co jest dostępne na rynku.

 

TrekStor Pyrus Mini w futerale Golla Ocean mieści się "na styk"

 

 

Użytkownikowi pozostaje więc poszukiwanie czegoś na własną rękę. Mnie nie udało się znaleźć tradycyjnej okładki dla czytników w rozmiarze Pyrusa Mini. Postanowiłem więc mój czytnik zabezpieczyć uniwersalnym etui wyprodukowanym z myślą o smartfonie. Dość dobrze sprawdza mi się etui Golla Ocean G1283, choć do prawdziwej, czytnikowej okładki mu daleko. A mianowicie nie spełnia jednej bardzo dla mnie ważnej funkcji – możliwości postawienia czytnika na stole.

 

Podsumowanie – e-book najlepszym przyjacielem człowieka!

 

Trekstor Pyrus Mini jest prostym czytnikiem książek elektronicznych. Nie należy po nim spodziewać się niczego więcej ponad podstawową funkcjonalnością. Czytanie na nim jest przyjemne, a oferowane w cenie poniżej 200 złotych jakość należy uznać za przynajmniej dobrą. Kupując go, należy mieć na uwadze nie tylko zalety niewielkiego, poręcznego urządzenia, ale i kompromisy wynikające z bardzo niskiej ceny i małego ekranu. Należy jednak pamiętać, że jest to urządzenie przyzwoitej jakości choć nie wolne od opisanych przeze mnie wad.

 

 

Mój egzemplarz potrafił jednak sprawiać przykre niespodzianki. O ile jego większy brat – Trekstor Pyrus sprawował się jak białoruski ciągnik, który odpala przy +30ºC jak i przy -30ºC i jest gotowy do niespiesznej orki czy innej harówki, o tyle wersja Mini nie może być uznana za tak solidną. Mały czytnik jest szybszy, bardziej zgrabny, jednak zdarzają mu się spontaniczne restarty (np. po wgraniu pliku PDF z biletem PKP czy po obróceniu tekstu), co nie może wywoływać spontanicznej radości u użytkownika.

 

Pyrus Mini nie dorównuje funkcjonalnością Kobo Mini ani PosketBookowi Mini, ale jest lepszy od czytnika Lark Freebook 4.3. Jeśli więc ktoś chciałby mieć czytnik o ekranie mniejszym niż 6 cali, a na przykład nie stać go na Kobo Mini – mogę mu zasugerować rozglądanie się za TrekStorem Pyrusem Mini. Jeśli ktoś, zamiast ekscytującego urządzenia, chce mieć mniej lub bardziej nudziarski, działający przewidywalnie eczytnik, niech sobie kupi wspomnianego wcześniej Kobo lub PocketBooka.

 

Ja małego TrekStora i tak po prostu lubię, mam go zawsze przy sobie i dzięki niemu z większym zaangażowaniem realizuję hasło „e-book najlepszym przyjacielem człowieka!”.

 

P.S.

Większość opisywanych w recenzji kłopotów z czytnikiem została usunięta w nowszej wersji oprogramowania (firmware). Więcej na temat aktualizacji TrekStora Mini można przeczytać tutaj.

 

Plusy:

- niewielka cena (w niemieckich sklepach, po obniżce);

- bardzo poręczny;

- dobrze wykonany;

- bardzo lekki;

- regulacja kroju (szeryfowa i bezszeryfowa) i wielkości czcionki;

- regulacja odstępów między liniami;

- regulacja marginesów;

- poprawne wyświetlanie plików PDF w trybie tekstowym (tzw. reflow);

- odczyt plików MOBI (czytnik oficjalnie nie wspiera książek w tym formacie);

- możliwość zmiany kodowania znaków bezpośrednio w urządzeniu;

- zegarek wyświetlany w górnej części ekranu podczas czytania.

 

Minusy:

- co kilkanaście stron brak reakcji na naciśnięcie klawisza zmiany strony, kolejne naciśnięcie przycisku przerzuca o dwie strony – trzeba jedną wrócić;

- niestabilne oprogramowanie przy wyświetlaniu obróconego tekstu lub wgraniu egzotycznego pliku (np. plik o bardzo długiej nazwie lub PDF z biletem PKP);

- ekran przeciętnej jakości;

- bateria działająca wyraźnie krócej w porównaniu z dużymi czytnikami;

- pozostają dobrze widoczne ślady palców na ramce wokół ekranu;

 

Podobne czytniki obecne na rynku:

- Kobo Mini (recenzja tutaj);

- Lark Freebook 4.3 (test sklepowy tutaj);

- Pocketbook 515 Mini (recenzja na blogu swiatczytnikow);

- Ritmix RBK-200;

- teXet TB-446.

 

Dane techniczne wg producenta:

Pamięć wewnętrzna: 2 GB

Ekran: wyświetlacz Digital Ink® (papier elektroniczny)

Przekątna ekranu: 10,9 cm (4,3")

Rozmiar ekranu: 66 mm x 88 mm

Rozdzielczość ekranu: 600 x 800 pikseli

Rozszerzenie pamięci: gniazdo karty microSD lub microSDHC (FAT32)

Łączność: USB 2.0 (Micro-USB)

Kolor: czarny, czerwony, niebieski

Rozmiary czytnika: 85 mm x 128 mm x 9 mm

Waga ok.: 111 g (z baterią)

Obudowa: plastikowa (gumowana)

Ilość przycisków: 10

 

Formaty plików tekstowych: EPUB (wsparcie Adobe DRM), FB2, HTML, PDB, PDF (wsparcie dla Adobe DRM, tryb reflow), RTF, TXT, nieoficjalnie acz poprawnie również MOBI;

Formaty plików graficznych: BMP, GIF (do 2.5 MP bez animacji), JPEG, PNG (do 2.5 MP);

informacja o pliku: nazwa pliku, tytuł, autor

Zarządzanie plikami: nawigacja w katalogach (kasowanie plików z poziomu urządzenia), kopiowanie z komputera PC w trybie dysku USB lub z poziomu programu TrekStor Ebook Suite

Wersje językowe: angielska, francuska, holenderska, hiszpańska, niemiecka, polska, portugalska, szwedzka, ukraińska, włoska

Wspierane systemy operacyjne: Microsoft Windows Vista, Microsoft Windows 7, Microsoft Windows 8, Microsoft Windows XP (SP2), Linux od jądra 2.6.x, Mac OS X od wersji10.6.x

 

Zasilanie: bateria Lithium-polymer, port USB

Ładowanie: port USB, ładowarka USB

Czas ładowania ok. 3 godz.

 

Zawartość opakowania: czytnik eBook Reader Pyrus Mini, kabel USB 2.0 (Micro-USB (męski) / USB-A (męski), instrukcja obsługi

 

Oficjalna strona WWW: http://www.trekstor.de/detail-ebook-reader-en/product/ebook-reader-pyrus-mini.html 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-01-05 13:13
TrekStor Pyrus Mini – recenzja czytnika książek elektronicznych z ekranem 4,3” - część I

Przyszła kolej na recenzję trzeciego czytnika książek elektronicznych pretendującego do miana najmniejszego z najmniejszych. Trekstor Pyrus Mini – czytnik z ekranem 4,3 cala. Postaram się więc przy tej okazji porównać Trekstora Mini z Kobo Mini oraz Larkiem 4.3.

 

TrekStor Pyrus Mini – ekscytujące urządzenie?

 

Trudno jest recenzować czytnik, który wzbudza emocje. Z drugiej strony, jak tego nie zrobić? Współczesny świat pełen jest nudnych rzeczy takich jak na przykład gotowe dania, plastikowe zabawki pochodzące z plastikowego zagłębia gdzieś w Chinach, programy rozrywkowe polskich stacji telewizyjnych czy w końcu czytniki książek, które nigdy się nie psują a nawet jak na nich usiądziemy to i tak przyślą nam ze Stanów nowy. Jak żyć w takim nudnym świecie? Potrzebna jest jakaś niepewność, jakaś rysa w szarobetonowej rzeczywistości, jakieś wyzwanie – na przykład czytnik widmo! Właśnie takiego enigmatycznego urządzenia dotyczy ten test.

 

TrekStor Pyrus Mini

 

 

Moje pierwsze spotkanie z TrekStorem Pyrusem Mini miało miejsce na targach IFA 2012 w Berlinie. Odwiedziłem wtedy stoisko niemieckiego „producenta”. TrekStor Mni pojawił się nagle znikąd w rękach przedstawiciela firmy, zupełnie jak na pokazie dobrego prestidigitatora. Czytnik od razu zdobył serca towarzyszących mi osób płci pięknej, a poniekąd również i moje. A efektem tego zauroczenia był zakup... Kobo Mini. Bywa i tak.

 

Jednak myśl o malutkim, niedrogim, prostym czytniku wciąż kwitła w mojej głowie. I oto rok później znowu byłem w Berlinie, znowu przy okazji tagów IFA 2013, znowu odwiedziłem stoisko TrekStora. Jakże inne to było spotkanie, a jednak jakże ekscytujące! Tym razem Pyrus Mini prezentowany był zupełnie oficjalnie. Wyglądał tak jakoś przyćmiony (nomen omen) blaskiem premierowego Pyrusa 2 LED. Już myślałem, że nic ekscytującego mnie tym razem nie spotka, ale przedstawicielka firmy postarała się, aby mój pobyt w Belinie nie był nudny. Zmotywowany znacznymi obniżkami cen Pyrusa Mini w Niemczech, spytałem ją „gdzie mogę kupić Mini w Berlinie”. Nie wywlekałem wcale na światło dzienne takich faktów jak:

- jesteście niemiecką firmą;

- jesteśmy w stolicy Niemiec;

- jesteśmy na targach, gdzie pokazujecie czytniki;

- chcę kupić niemiecki czytnik w Niemczech przy okazji niemieckich targów.

Ale takie argumenty kołatały się tylko w mojej głowie, lecz albo grzeczność albo ograniczona znajomość języka niemieckiego nie pozwoliła mi ich użyć w dyskusji. W wyniku rozwlekłych dywagacji po angielsku i trwającego mniej więcej tyle co ostatnia epoka lodowcowa pobytu przedstawicielki firmy na zapleczu stoiska, otrzymałem wskazówkę na temat możliwości kupna Pyrusa Mini w stołecznym mieście w samym środku Europy (znaczy w Berlinie, a nie w Warszawie czy Krakowie). Oczywiście nie była to zwykła odpowiedź typu „na Friedrichstrasse 55 w cenie X euro”, ale tajemnicza (czysta) serwetka z odręcznie nagryzmoloną informacją w stylu „gdzie ukryto skarb piratów”.

 

Mapa piratów otrzymana od przedstawicielki TrekStora w Berlinie

 

Do poszukiwań zabrałem się dość standardowo, czyli sprawdziłem adresy, nazwy, linie metra. Ale rzeczywistość miała mnie jeszcze zaskoczyć. We wskazanych miejscach nie dość, że nie było czytnika, to jeszcze nie było tych miejsc. Zupełnie jakby coś stało się z tym miastem, czego pani z TrekStora nie zauważyła. Nie wiem czego... upadku Muru Berlińskiego, wkroczenia czterech pancernych i psa, a może likwidacji wskazanej sieci księgarskiej? Dość powiedzieć, że z Berlina wróciłem bez czytnika. Ale to tylko wzmogło moją chęć zdobycia zakazanego dobra. Oczywiście zakup w firmowym sklepie za firmową cenę (plus firmowe koszty przesyłki do Polski) uznałem za zbyt nudne. Ostatni akt zakupowej epopei rozegrał się więc na niemieckiej wersji serwisu „aukcyjnego” w postaci kilku przegranych i jednej wygranej aukcji. Tak, nie mylicie się! Napisałem o aukcjach, w których licytowałem Trekstora. To prawda, że w niektórych krajach na serwisach aukcyjnych wciąż niektóre dobra sprzedawane są w drodze aukcji! Wiem, że trudno w to uwierzyć bazując na polskich doświadczeniach, ale możecie mi wierzyć na słowo. I w końcu jako posiadacz dobra niemal spod lady (IFA 2012), po wielu wysiłkach przypominających lata komunistycznej gospodarki niedoboru (IFA 2013) stałem się posiadaczem unikalnego (jak dla mnie) egzemplarza TrekStora Pyrusa Mini. Czyż nie jest to ekscytujące urządzenie?

 

Dostęp do Pyrusa Mini nie jest łatwy

 

 

Czytnik – garść faktów

 

Trekstor Pyrus Mini to czytnik książek elektronicznych z ekranem wykonanym w technologii papieru elektronicznego o przekątnej 10,9 cm (4,3"). Dostarczany jest do Europy przez niemiecką firmę TrekStor, specjalizującą się w peryferiach komputerowych, tabletach jak i czytnikach e-booków właśnie. Jego większy odpowiednik – Trekstor Pyrus – był obecny na rynku polskim w roku 2012 w sieci sklepów Empik. W innych sklepach w Polsce jak i za granicą jest on zresztą sprzedawany do dziś. Być może Empik wycofał Pyrusa z oferty, ponieważ przestraszył się pozwu, jaki został złożony przeciw TrekStorowi przez dominującą na rynku papieru elektronicznego amerykańską firmę E Ink. Ona to dostarcza wyświetlacze m.in. do czytników Amazona czy Kobo a do urządzeń TrekStora zaś robiła to Guangzhou OED Technologies. I właśnie ta ostatnia posądzana jest o skopiowanie chronionej patentami technologii E Ink. Wciąż trwa batalia sądowa w Niemczech a pierwszych rozstrzygnięć strony spodziewają się podobno najwcześniej za kilkanaście miesięcy. Póki co czytniki TrekStora z ekranami z Chin będą więc dostępne na rynku europejskim. Ale TrekStor również zabezpiecza się, wprowadzając właśnie na rynek czytnik z ekranem E Ink Pearl i oświetleniem (Pyrus 2 LED).

 

Kobo Mini i TrekStor Pyrus Mini

Kobo Mini (po lewej) i TrekStor Pyrus Mini (po prawej)

 

Pyrus Mini jednak, jak na razie, oficjalnie do Polski nie trafił. A szkoda, bo jest to urządzenie warte uwagi i mogące sprawić wiele radości (a nawet może być ekscytujące; ale nie wiem, czy Wam życzę takich ekscytacji jakie mnie spotkały w Berlinie). Wydaje się być szczególnie przydatnym dla tych czytelników, którzy dużo czasu spędzają w komunikacji miejskiej. No i nie chcą wydać na czytnik zbyt dużo a mieć urządzenie przyzwoitej jakości. Gdybym był sprzedawcą w polskim serwisie „aukcyjnym” i sprzedawał na przykład żel do ciała przydatny w solarium, w tym miejscu bym napisał „to super gadżet za małe pieniążki”. Ale nie zrobię tego, ponieważ z miejsca sam bym znienawidził jak i Wam zohydził coś, co z takim trudem zdobyłem. Z tym żelem to trochę przesadziłem, bo jakiż to gadżet, ale taka oferta sprzedaży pojawiła się jako jedna z pierwszych gdy wpisałem w wyszukiwarkę frazę z owymi „małymi pieniążkami”.

 

Chowając Pyrusa Mini do kieszeni trzeba pamiętać, do której, żeby uniknąć przygód p. Hilarego

 

Pyrus Mini jest urządzeniem bardzo poręcznym. Waży zaledwie 111 g przy rozmiarach 85 mm x 128 mm x 9 mm. Ekran wykonany w technologii cyfrowego atramentu ma przekątną 10,9 cm (4,3 cala). Czyni go to z wielu względów czytnikiem naj... Jest to obecnie najmniejsze, niemal najlżejsze i co ważne - najtańsze urządzenie do czytania e-booków dostępne na rynku. Napisałem powyżej „niemal najlżejsze”, ponieważ Wexler One jest o 1g lżejszy (przy większym ekranie).

 

Na taki czytnik należy moim zdaniem zwrócić uwagę. Wspomniałem już, że mnie spodobał się od pierwszego wejrzenia przy okazji odwiedzin na stoisku TrekStora w czasie berlińskich targów IFA 2012. Już wtedy trudno go było nazwać najbardziej innowacyjnym lub zaawansowanym technologicznie, zapewne nie to było priorytetem przy jego projektowaniu. Pomimo prostoty jednak coś w sobie ma. Być może moja opinia wynika z faktu, że wiele książek przeczytałem na trochę mniejszym i też niezwykle poręcznym urządzeniu – palmtopie Palm Tungsten|C.

 

 

TrekStor Pyrus Mini nie jest pierwszym ani jedynym małym czytnikiem e-booków. Przy okazji recenzji Kobo Mini wspominałem między innymi o porównywalnych poprzednikach. Były to: Sony PRS-350, Bookeen Cybook Opus, PocketBook 360. Najpoważniejszym konkurentem Pyrusa Mini, obok Kobo Mini, jest obecnie Pocketbook 515 Mini, który miał premierę na targach IFA 2013. Jest on dostępny w Polsce przez oficjalnego dystrybutora. Ponadto na rynku rosyjskim jak i na targach IFA 2013 pojawiły się też klony pochodzące zapewne z tej samej taśmy produkcyjnej, co Pyrus Mini. W Berlinie podobne urządzenie prezentowali Hiszpanie (nie widać go na ich stornie WWW), a w sieci można obecnie znaleźć kilka zbliżonych możliwościami urządzeń dostępnych w Rosji. Jest to m.in. Ritmix RBK-200 oraz teXet TB-446.

 

Czy to najtańszy czytnik również dla nas?

 

Czytnik nie jest oficjalnie sprzedawany w Polsce. Na stronie producenta oferowany jest obecnie (wraz z etui) za 44 EUR, ale trzeba jeszcze doliczyć koszty przesyłki do Polski. Jednak zarówno w sieciach sklepów stacjonarnych z elektroniką jak i w jednym ze sklepów internetowych był wcześniej w RFN oferowany za 29 EUR. O ile w sklepach stacjonarnych wyprzedał się błyskawicznie, o tyle w redcoon.de raz po raz jeszcze się w takiej cenie pojawiał wielokrotnie. I równie szybko znikał. Pozostaje mieć nadzieję, że więcej przecenionych urządzeń trafi jeszcze na rynek.

 

Jak wspomniałem wcześniej, klony małego TrekStora oferowane są też przez sklepy rosyjskie, białoruskie i ukraińskie. Za Bugiem jest to wersja m.in. z dwukrotnie większą pamięcią, obsługą mp3 i dodaną ładowarką. Komplet do nabycia za równowartość około 200 PLN.

 

TrekStor Pyrus Mini zdobyty i zrecenzowany

 

Pomimo, że nie udało mi się kupić Pyrusa Mini podczas pobytu w Berlinie. Pomimo, że profesjonalizm obsługi stoiska TrekStora na targach IFA 2013 raczej osłabił niż zachęcił mnie do kontaktów z produktami przez nich sygnowanymi, jednak w końcu uznałem, że 29 EUR jest ceną obok której nie można przejść obojętnie. I oto po wygranej licytacji na niemieckiej wersji serwisu aukcyjnego oraz kilku miesiącach użytkowania czytnika mogę zaprezentować jego recenzję.

 

P.S. Już teraz zapraszam na drugą część recenzji czytnika TrekStor Pyrus Mini. Już wkrótce na Booklikes...

More posts
Your Dashboard view:
Need help?