logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Zniszcz-ten-dziennik
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-05-29 16:33
Zniszcz ten dziennik. Wszędzie
Zniszcz ten dziennik. Wszędzie - Keri Smith

Nie minęło jeszcze parę miesięcy od mojej opinii do „To nie książki”, (gdzie wyraziłam obawę przed kolejnym tworem Keri Smith oraz nadzieję, że nie zobaczę na sklepowych półkach już żadnego nowego „dzieła”), a już mamy kolejną książkę. Tym razem jest tańsza (jedyne 15zł) oraz mniejsza (bo to wydanie kieszonkowe).

Ciężko stwierdzić, że ją przeczytałam (bardziej przejrzałam), bo jak w poprzednich „dziełach” autorki: niewiele tu jest do czytania. Konwencja pozostaje ta sama co zawsze. Znowu mamy okazję zniszczyć książkę i jeszcze za to zapłacić niemałą kasę (jak na tak cienką kieszonkową książkę to te 15zł to i tak dużo).

Dlaczego „Zniszcz ten dziennik. Wszędzie” dostaje ode mnie jedną gwiazdkę, skoro debiutancki „Zniszcz ten dziennik” miał dwie, a „To nie książka” tylko (i aż) trzy gwiazdki?
Oto powody:
1) to kolejne wyrzucenie pieniędzy - lepiej wydać te 15zł na coś (cokolwiek by to było) innego lub dołożyć do naprawdę porządnej książki,
2) żerowanie na naiwności ludzkiej (żeby nie powiedzieć głupocie), zaczyna już się robić nudne. Tym bardziej jeśli to żerowanie jest podszyte hasłami typu: „konstruktywna destrukcja”, „wyrażanie siebie”, „realizowanie twórczych pomysłów” etc.,
3) przeglądając ową książkę zauważyłam, iż w tym przypadku mamy przykład idealnego przepisu na to jak stworzyć coś, na czym można zarobić. Nie trzeba się wiele wysilać. Jaki to przepis? Wystarczy do tytułu „Zniszcz ten dziennik” dopisać po kropce „Wszędzie”, wydać jako wydanie kieszonkowe (żeby można było zgodnie z tytułem niszczyć wszędzie) i umieścić na okładce dopisek „nowe zadania”. Bardzo dobrym chwytem marketingowym jest też napis: „edycja limitowana” (typowe zagranie aby przyciągnąć jeszcze większą liczę nabywców).
A co jest w tym wszystkim najlepsze? Mam jeszcze w pamięci sporą większość zadań ze „Zniszcz ten dziennik”. Przejrzałam kieszonkowe wydanie i mogę stwierdzić, że tych nowych zadań nie ma tam wiele. W zasadzie to one są idealnym przekopiowaniem tego, co było w pierwszej książce z tej serii. Znowu możemy ją upaprać, poplamić, popisać wyhodować na niej coś, przykleić coś, szurać nią, podrzeć, znaleźć sposób na ubranie się w nią… itd. Nic nowego. Aż chce się zanucić pod nosem „Ale to już było…”

Właśnie dlatego ta jedna gwiazdka. O ile „Zniszcz ten dziennik” to była nowinka na rynku (głupia, bo głupia ale jednak coś innego), o tyle „Zniszcz ten dziennik. Wszędzie” jest ewidentnym przykładem na dodatkowe „zdarcie” pieniędzy z naiwnych, którzy uwierzą w oszustwa z okładki.
Rozwieję więc wątpliwości: nie, nie znajdziecie w niej nic nowego. Znajdziecie te same zadania co w poprzednich książkach z tej serii tyle, że w mniejszym formacie (i to nie wszystkie, bo inaczej to kieszonkowe wydanie musiałoby być chyba 2 razy tyle grubsze). Z jednej strony wcale się nie dziwię. W końcu ileż można tego wymyślać…?

W dalszym ciągu uważam, że kreatywną destrukcję można wykonać biorąc zwykłą czystą kartkę lub - jeśli już chcemy w formie wielu kartek - wystarczy tani brulion za około 2zł. Miałoby to większy sens, bo przynajmniej moglibyśmy wymyślić własne zadania bez niczyich podpowiedzi co zrobić z daną kartką. Czy jako istoty myślące, aby dokonać kreatywnej destrukcji naprawdę potrzebujemy żeby nam dyktować na każdej stronie co mamy z tą stroną zrobić? I gdzie w tym wszystkim własna kreatywność? Gdzie te NASZE twórcze pomysły? Skoro wykonujemy jak małpa cudze pomysły pod dyktando, a jedynym miejscem na dokonanie własnego twórczego pomysłu jest ta strona z hasłem typu: „Tutaj zaprezentuj własny pomysł na to jak zniszczyć tą stronę”. Swoją drogą: czy naprawdę trzeba to komuś pisać? To dla kogo jest ta książka? Dla ludzi myślących, chcących zaprezentować na niej WŁASNE, twórcze pomysły i WŁASNĄ, kreatywną destrukcję? Czy ta destrukcja w dalszym ciągu jest jeszcze nasza własna? Patrząc na całokształt szczerze w to wątpię. To ciągle jest bezmyślne wykonywanie zadań, założonych prze autorkę książki, pod pięknie brzmiącym hasłem „kreatywnej destrukcji”, w ramach (pseudo)psychoterapii. 

Ze swojej strony książki nie polecam. Mimo, że to jest cieńsze kieszonkowe wydanie. Nawet jeśli w danej chwili macie 15zł na zbyciu a nie wiecie co dokładnie z nimi zrobić lepiej dołożyć do wymarzonej książki, wyszaleć się na imprezie tudzież wpłacić na konto dowolnie wybranej akcji charytatywnej lub cokolwiek innego, co byłoby WASZYM WŁASNYM, wartościowym pomysłem na wykorzystanie danego nominału.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-02-09 22:11
Nagrody, bestsellery i zgłoszenia

 

Czas nadrobić zaległości związane z nagrodami literackimi.

3 lutego Magazyn Literacki Książki już po raz 13 wręczył nagrody za najlepsze książki wydane w minionym roku. Perełkami roku 2014 okazały się być:


„Dzieje Polski. Tom I - do 1202 r.” prof. Andrzej Nowak (Biały Kruk)
„Śpiewaj ogrody” Paweł Huelle (Znak)
„Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manczy” Cervantes w tłum. Wojciecha Charchalisa (Rebis)
„Dzienniki 1825-1875” Hans Christian Andersen w tłum. Bogusławy Sochańskiej (Media Rodzina)
„Oriana Fallaci. Portret kobiety” Cristina de Stefano, w tłum. Aliny Pawłowskiej-Zampino (Sonia Draga).

 

Wydawcą roku został Prószyński Media (za kreowanie rynkowych mód i aktywność w zakresie promocji czytelnictwa), wydarzeniem okrzyknięto serię „Skarby sztuki” wydawnictwa Arkady, natomiast człowiekiem roku został Tadeusz Zysk.

 

Nagrody przyznawane są w dość interesujący sposób. Co miesiąc zespół redakcyjny magazynu typuje cztery najlepsze książki miesiąca, z których następnie zostaje wyłonione tych pięć najlepszych. Warto przy tym dodać, że wybory te są niekiedy dość zaskakujące, a nawet dyskusyjne, wystarczy przypomnieć sobie ubiegłoroczną nagrodę specjalną dla książki „Oburzeni” oraz podejrzaną sympatię do wydawnictwa Biały Kruk.

 

Taka jest zdanie szanownych redaktorów. A czy pokrywa się z nim opinia konsumentów?

 

 

O tym powie nam lista laureatów Bestsellerów Empiku 2014. Jak można się domyśleć, w tym plebiscycie głosowali czytelnicy, którzy oddawali głosy na wybrane pozycje poprzez ich zakup. Jak prezentuje się nasz gust? Oto lista wyróżnionych pozycji:

 

Literatura dla dzieci: „Dziennik cwaniaczka. Zezowate szczęście” Jeff Kinney (Nasza księgarnia)
Poradnik: „Bóg nigdy nie umiera” Regina Brett (Insignis)
Literatura faktu: „Masa o kobietach polskiej mafii” Artur Górski (Prószyński i S-ka)
Poezja: „Czarna piosenka” Wisława Szymborska (Znak)
Literatura obca: „Gwiazd naszych wina” John Green (Bukowy Las)
Literatura polska: „Gniew” Zygmunt Miłoszewski (W.A.B.)
Nagroda specjalna: „Zniszcz ten dziennik” Keri Smith (K.E. Liber)

 

Wnioski? No cóż, dalej czytamy to, co modne, choć nie jest wcale tak źle. W końcu Miłoszewski może i pisze książki popularne, jednak udaje mu się nie wpaść w kuszącą otchłań kiczu i tandety. Cieszy fakt mnie również fakt, że „Gwiazd naszych wina” wyprzedziła serię E. L. James. Owszem, jest to naiwna i ckliwa powieść dla młodzieży, ale lepsze to, niż mało wyszukane romanse erotyczne. Jeśli chodzi o poezję, to nikogo nie powinien dziwić wybór czytelników. Jeśli już sięgamy po poezję, to tylko po taką, której a) autorem jest osoba bardzo dobrze znana, b) tytuł wszedł na rynek z rozdmuchaną akcją promocyjną. W lekką konsternację może wprowadzać przyznanie nagrody specjalnej książce, która książką nie jest, ale to już zagadnienie na oddzielny wpis.

 

 

Tyle o wręczonych nagrodach. Tymczasem wielkimi krokami zbliża się 3 marca, dzień w którym poznamy nominowanych do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Niecierpliwi mogą zapoznać się z listą pozycji zgłoszonych przez wydawnictwa. Znajdziemy tam reportaże autorstwa m.in. laureatki ubiegłorocznej edycji nagrody Elizabeth Åsbrink (wówczas za "W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa"), Joanny Bator, Barbary Demick, Swietłany Aleksijewicz, Magdaleny Grzebałkowskiej, Aleksandry Gumowskiej, Jacka Hugo-Badera, Grażyny Jagielskiej, Krzysztofa Vargi, czy Łukasza Orbitowskiego. Lista dostępna tutaj.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-01-06 15:19
Zniszcz ten dziennik
Zniszcz ten dziennik - Keri Smith Przeczytane? Dokładnie tak. Przeczytałam te wspaniałe, mające pobudzać kreatywność zadania. I jestem zażenowana tym, że coś takiego jest bestsellerem. Jeśli miał być to eksperyment to nie pobudzający kreatywność, a pokazujący co można wcisnąć ludziom pod przykrywką kreatywności. Boli mnie na samą myśl ile papieru poszło na taką "książkę" i ile wspaniałych powieści można by na nich wydrukować, lub zachować drzewa, które wykorzystano na tę makulaturę. Jeśli ktoś ma ochotę pobudzać tak swoją kreatywność to proponuję wykorzystać do tego stare zeszyty czy niewykorzystane kartki, które leżą w domu - wyjdzie na to samo, zapłacicie mniej i uchronicie niewinne drzewa przed przerobieniem na taki gniot.
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-12-31 15:56
Czytelnicze podsumowanie roku 2014
Alex - Pierre Lemaitre
Kato-tata. Nie-pamiętnik - Halszka Opfer
Lolita - Michał Kłobukowski,Vladimir Nabokov
Ogród wieczornych mgieł - Tan Twan Eng
Papusza - Angelika Kuźniak
Pismo nieświęte, czyli Przygody Boga i małego Jezuska - François Cavanna,Paweł Knothe,Ewa Knothe
Schronienie - Harlan Coben
Sto dni po ślubie - Emily Giffin
Zbyt głośna samotność - Piotr Godlewski,Bohumil Hrabal
Zniszcz ten dziennik - Keri Smith

Moje książkowe "The best":

 

Najbardziej intrygująca książkowa postać:

 

Ema z "Schronienie" (Harlan Coben)

 

Najlepsza okładka:

 

"Ogród wieczornych mgieł" (Tan Twan Eng), Wydawnictwo: Znak Literanova, 2013r.

 

Najlepszy cytat:

 

"Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych."

(Bohumil Hrabal - "Zbyt głośna samotność")

 

Najbardziej wstrząsająca książka:

 

"Kato-tata. Nie-pamiętnik" (Halszka Opfer)

 

Największe zaskoczenie:

 

"Zbyt głośna samotność" (Bohumil Hrabal)

 

Najlepszy autor:

 

Pierre Lemaitre

 

Najlepsza książka:

 

"Alex" (Pierre Lemaitre)

 

 

Największe gnioty:

 

Najbardziej irytująca książkowa postać:

 

Lolita z "Lolita" (Vladimir Nabokov)

 

Najgorsza okładka:

 

"Pismo nieświęte, czyli Przygody Boga i małego Jezuska" (Cavanna), Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Reporter, 1993r.

 

Największe rozczarowanie:

 

"Sto dni po ślubie" (Emily Giffin)

 

Najgorszy autor:

 

Emily Giffin

 

Najgorsza książka:

 

"Zniszcz ten dziennik. Kreatywna destrukcja" (Keri Smith)

 

 

__________________________________________________________________

 

 

W liczbach:

 

Wszystkich przeczytanych książek 42, w tym:

 

Albumy - 2
Biografie/Autobiografie/Pamiętniki - 12
Film + książka – 1
Klasyka - 1
Kryminały/Thrillery/Sensacyjne - 6
Literatura obyczajowa/romans - 2
Literatura piękna – 3
Literatura młodzieżowa/bajki – 3
Literatura współczesna – 8
Poezja - 1
Poradniki – 3

 

 

W nagrodach:

 

 

Nominowani (5)

 

1) Man Booker Price (2012)

Tan Twan Eng - "Ogród wieczornych mgieł"

 

2) Modern Library 100 Best Novels of the Century (2000)

George Orwell - "Rok 1984"

Vladimir Nabokov - "Lolita"

 

3) Nagroda Literacka Nike (2003)

Wojciech Tochman - "Jakbyś kamień jadła"

 

4) Ogólnopolska Nagroda Literacka dla Autorki "Gryfia" (2014)

Andżelika Kuźniak - "Papusza"

 

 

 

Nagrodzeni (2)

 

1) The Novel 100

George Orwell - "Rok 1984"

Vladimir Nabokov - "Lolita"

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-12-09 21:34
Zniszcz ten dziennik
Zniszcz ten dziennik - Keri Smith

Bardziej przeglądnięta, niż przeczytana książka. Lektura zajęła mi niecałe dziesięć minut czasu spędzonego w księgarni. Z pewnością o wiele dłużej zajęłoby wykonanie zadań z każdej strony (czytaj: znęcanie się nad książką).

 

W opisie czytamy, że niekonwencjonalne zadania z tej książki mają na celu kreatywnie nas pobudzić poprzez destrukcyjne działania (wyżywanie się na owym dzienniku).

 

Moja miłość do książek wyraża się nie tylko poprzez namiętne ich czytanie, ale też poprzez traktowanie ich z szacunkiem. Dlatego większość zadań z tego dziennika jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczywiście wiem, że destrukcyjne działania wcale nie muszą tutaj oznaczać wypełnienia planu stricte co do każdego punktu (tym bardziej, że niektóre z nich są absurdalne). Z drugiej strony właśnie po to ta książka powstała, żeby wykorzystać na niej te lub inne: wymyślone przez siebie (być może jeszcze gorsze) metody destrukcji.

 

Boli mnie fakt, iż ten eksperyment, który - jak mniemam - powstał w ramach psychoterapii (jako forma destrukcyjnego wyżycia się na jakiejś rzeczy w połączeniu z przemyśleniami nad sobą), w przypadku tytułu "Zniszcz ten dziennik" oznacza całkowite zniszczenie KSIĄŻKI.

 

Czy polecam "Zniszcz ten dziennik"?

Tak samo jak polecam wziąć odliczone 30zł, następnie podeptać je, pogryźć, energicznie porysować, opluć, "podziabać" ołówkiem bądź igłą, pomiąć, ponownie rozprostować, upaprać rozmaitymi substancjami (jedzeniem, wydzielinami z ciała, tudzież martwymi owadami (tak, tak!), po czym na koniec podrzeć.

Jeśli kupicie "Zniszcz ten dziennik" i będziecie chcieli dokonać destrukcji tej książki zgodnie z chociażby połową tych wskazówek, to wyjdzie na to samo jakbyście zrobili to z tymi pieniędzmi ;) Nie ma więc sensu jej kupować.

 

Reklama tego bestsellera - jakoby "nakład przekroczył 2mln egzemplarzy" to dla mnie swego rodzaju antyreklama. Otóż ta książka jest niezłym marnotrawstwem papieru (zresztą dość marnej jakości jak na te 30 zł), a papier ten można było wykorzystać dużo lepiej.

 

Miałam dać jej pół gwiazdki, gdyż pasuje mi tu określenie "beznadziejna". Wystawiam jednak jedną gwiazdkę. Dlaczego? Jednak jakiś cel przyświecał przy powstaniu tej książki. Niektóre zadania mnie wręcz zniesmaczyły, inne były całkiem niezłe (jak np. suszone liście między kartkami, przyklejanie naklejek z owoców i tym podobne o małej szkodliwości dla książki). Niektóre z tych pomysłów wywołały lekki uśmiech na mojej twarzy. Za te aspekty ta druga gwiazdka.

 

Jednak równie dobrze można było wydać poradnik z podobnymi przykładami destrukcji, która nie musiałaby dotyczyć typowo egzemplarza książki (w dodatku kosztującego 30zł). Do tego poradnika w celach kreatywnej destrukcji sami możemy dokupić za grosze brudnopis/notatnik/zeszyt lub wziąć tylko jedną, zwykłą kartkę papieru. Zastosowanie się do takiego poradnika miałoby ten sam efekt, koszty byłyby mniejsze (bo poradnik też byłby cieńszy, przez co tańszy), a wyobraźnia i wyrażanie własnych emocji osiągnęłyby ten sam cel.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?