logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: dom-literatury
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2016-12-05 12:10
Puls Literatury 2016

 

W miniony weekend w Łodzi rozpoczął się festiwal Puls Literatury. X edycja wydarzenia odbywa się pod hasłem W dialogu.

 

Puls Literatury to ponad tydzień wydarzeń skoncentrowanych w dużej mierze na literaturze, z różnorakimi wycieczkami do innych dziedzin sztuki. Od 3 do 16 grudnia w łódzkim Domu Literatury organizowane będą spotkania autorskie, panele dyskusyjne, wernisaże, koncerty a także zajęcia dla najmłodszych.

 

W ramy festiwalu włączono również wręczenie stosunkowo nowej Nagrody im. Juliana Tuwima, która w odświeżonej (nie ostatecznej jeszcze) formule uhonoruje pisarza, którego twórczość „otwiera nowe obszary dialogu″ oraz charakteryzuje się „ambicją diagnozowania i zmieniania rzeczywistości oraz wrażliwością społeczną i humanistyczną″. Samej nagrodzie poświęcony zostanie odrębny wpis, ponieważ zarówno jej historia, jak i obecna forma zdecydowanie wymaga nieco głębszej analizy. Póki co wspomnę jedynie, że wśród nominowanych znaleźli się Michał Głowiński, Henryk Grynberg, Jerzy Kronhold, Jacek Łukasiewicz, Piotr Matywiecki, Małgorzata Szejnert oraz Bohdan Zadura.

 

Kogo będziemy mogli spotkać w ramach Pulsu? Organizatorzy oddalają się od „mainstreamu”, koncentrując się na tym, w czym Dom Literatury specjalizuje się od lat: na promocji teksów wartościowych, prowokujących do dyskusji. W opozycji do konkurencyjnych wydarzeń, to miejsce szczególnie poświęcone tekstom poetyckim, a także krytyce literackiej. W moim odczuciu jest to wydarzenie skierowane do czytelnika ukształtowanego, który poczuje się na nim bardziej swobodnie, niż osoba, której wiedza o literaturze ogranicza się do książek z empikowego TOP 10. Widać to nie tylko po nazwiskach autorów zaproszonych do udziału w Festiwalu, ale również po nominacjach do wspomnianej już nagrody.

 

Tegoroczna edycja zapowiada się niezwykle interesująco. W gronie zaproszonych gości znaleźli się m.in. Stefan Chwin, Jacek Dehnel, Leszek Engelking, Darek Foks, Jerzy Jarniewicz, Jakub Kornhauser, Jerzy Kronhold, Michał Książek, Wojciech Kuczok, Bronisław Maj, Jarosław Mikołajewski, Magdalena Parys, Maciej Płaza, Marcin Sendecki, Marcin Świetlicki i Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki.

 

Autorzy wezmą udział w organizowanych Panelach oraz będą promować swoje najnowsze książki. Warto nadmienić, że przez cały okres trwania Festiwalu pozycje te będzie można nabyć w trakcie spotkań w Domu Literatury. Ceny okazyjne, płatność jedynie gotówką. (a skoro już poruszyłam ten temat, to bufet znajdujący się w Domu również nie honoruje płatności bezgotówkowych. Warto o tym pamiętać).

 

Jak już wspomniałam, Puls Literatury to nie tylko literatura, ale również wycieczki do innych form sztuki, które w pewnym zakresie wiążą się ze słowem pisanym. W tym roku do udziału w „muzycznej” części festiwalu zaproszono Pablopavo, Tomasza Lipińskiego, ANKH, Vespę oraz wspomnianego już Marcina Świetlickiego. Na scenie zaprezentowany zostanie również monodram Michała Karczewskiego Wo(ja)czek a także spektakl Miłosz w obrazach.

 

Warto dodać, że w ramach festiwalu rozstrzygnięte zostaną następujące konkursy: Bierezina, Sułkowskiego, konkursu krytycznoliterackiego oraz konkursu na małą formę dramatyczną.

 

Z pełnym programem festiwalu można zapoznać się w tym miejscu.

 

Głównymi organizatorami Festiwalu są:

Dom Literatury w Łodzi
Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi

 

Większość spotkań odbywa się w Domu Literatury (ul. Roosevelta 17).

 

Wstęp wolny.

 

Like Reblog Comment
review 2013-09-23 11:51
Hotel Jahwe
Hotel Jahwe - Szymon Domagała-Jakuć

Szymon Domagała-Jakuć

Dom Literatury w Łodzi, 2013

 

Tym razem przyszedł czas na debiut Szymona Domagały-Jakucia, łodzianina, laureata nagrody publiczności w konkursie im.. J. Bierezina. Debiut mocny i z przytupem. Ale czy dobry?

 

Hotel Jahwe to zbiór 35 wierszy zamkniętych w dwóch ‘ewangeliach’ – „Ewangelii dla wykluczonych” oraz „Ewangelii dla miasta Łodzi”. Czyżbyśmy mieli do czynienia z poezją poruszającą tematykę religijną? Jak najbardziej, kwestia wiary pojawia się w zdecydowanej większości wierszy zgromadzonych w tym tomiku. Jak można się domyślić, nie są to pochwalne peany, to raczej wyraz buntu i rozgoryczenia.

 

nie czuję się wezwany przez Ciebie ani nie liżę znaczków

bo nie mam Ci nic ważnego do przekazania

[„Jahwe”]

 

Ta agresja wymierzona jest może nie tyle w samą religię, co w instytucję kościoła. Autor daje upust swoim negatywnym uczuciom w wierszu „Bulla Profana”:

 

Zły jest Kościół, który pasie owce swoje wiązkami moheru.

Jedyny kraj, w którym rydz zrywa klienta, nie odwrotnie

rydz żywy, pożywny kreci antenką od beretu.

 

Chyba wiemy do kogo czyni tutaj aluzję. Nieco niżej znajdziemy również taki fragment:

 

Prawdziwy jest klecha, który czerpie moc z Diabła i udaje, że żyje z Boga

nie do odratowania są oczy klechy, które wbiegły Diabłu pod ogon

 

Mocne. Pachnie prowokacją. I właśnie w tym kierunku podąża pan Szymon. Spore gros utworów oprócz oczywistych nawiązań do sfery duchowej, porusza również problemy natury cielesnej. A najczęściej łączy te dwa aspekty w jedno, tworząc ot chociażby takie coś:

 

(…) ostatnio Miłość przypomina mi

eucharystię w stanie erekcji/kulminacji trzeba klęknąć i połknąć

a droga do Miłości wiedzie przez nasieniowód aż do kapliczki

w migdałkach

[„Erotyk msza albo dość dużo dobrej Duszy by zabrała nas gdziekolwiek”]

 

I w takim tonie utrzymana jest większość wierszy. Oczywiście, zdarza się kilka wyłamań od tej reguły, ale utwory te zdecydowanie stanowią mniejszość. Ot chociażby taki „Lodzer Fucker”, który jest gorzką refleksją na temat stanu Łodzi, zakończony życzeniem Niech Łódź wygląda jak zdjęcie Hanny po retuszu (Hanny Zdanowskiej, prezydent Łodzi). Nie znajdziemy wśród zamieszczonych tutaj poematów wychwalających piękno Łodzi, ponieważ każdy wie, że to miasto jest brzydkie. Z założenia. A nawet jeśli jest w nim coś, co zasługuje na pochwałę, to nie wypada o tym pisać. Bo i po co?

 

W Hotelu Jahwe znajdziemy również wiersz zatytułowany „Współczucie dla Katarzyny W. (Modlitwa za Matkę Polkę), czy „Prezydent lot” (Nie płakałem po panu panie prezydencie). Oba tylko uwypuklają założenie, które zdaje sobie postawić autor. Pisać dosadnie i tak, żeby wszystkim poszło w pięty. Szokować i prowokować. Intencja ciekawa, jednak „co za dużo to, nie zdrowo” i wiersze w pewnych momentach przestają zaskakiwać i stają się nieco przewidywane. Zarówno pod względem treści, jak i stylu, który tutaj oscyluje na granicy potocznego oraz imitacji stylu biblijnego.

 

Debiut Jakucia powinien spotkać się z przychylną opinią tzw. młodych gniewnych, licealistów i studentów, którzy lubią przeciwstawiać się wszystkiemu i wszystkim. Ja okres buntu mam już za sobą, więc do mnie Hotel Jahwe nie przemówił. Za dużo w nim krzyku i prowokacji, za mało rozwagi. Autor stara się eksperymentować w warstwie językowej, jednak czasami przez to wychodzą na wierzch braki w warsztacie.

 

Nie mniej będę śledzić dalsze poczynania pana Szymona i czekam na kolejny tomik.

 

A na zakończenie bonus - autora słów kilka na temat poezji:

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2013-09-20 17:55
Pamiętnik z powstania
Pamiętnik z powstania - Rafał Krause

Panie i panowie, zaczynamy naszą jesienną przygodę z poezją!

 

Na pierwszy ogień poszedł Pamiętnik z powstania, debiut książkowy pana Rafała Krause, laureata wielu konkursów poetyckich, członka redakcji serwisu muzycznego screenagers.pl.

 

O ile tytuł brzmi nam dziwnie znajomo (Białoszewski?), to jednak mamy tutaj do czynienia z powstaniem zupełnie innego typu. Autor nie ma zamiaru zabrać nas w sentymentalną podróż do Warszawy AD 1944, ginącej pod gruzami marzeń o wolności.  Powstanie Krausego wybuchło również w stolicy, ale 64 lata później, 15 września 2008 (data zupełnie nieprzypadkowa). Jego członkowie wysłużone wisy zamienili na najnowsze komputery, przeciwnikiem nie jest już niemiecki okupant, ale zbliżająca się nieuchronnie fala kryzysu.

 

To mój pamiętnik z powstania,

powstania przedsiębiorstwa, gdzie świadczę

na rzecz pracodawcy.

 

Tak więc przenosimy się do świata businessu. Moment. Ale o tym można pisać poezję? Jak widać można. I to w dodatku nie najgorszą.

 

Wyścig zbrojeń w poezji Krausego zamienił się w wyścig szczurów. Zamiast batalionów mamy wielkie korporacje, gdzie dowództwo pełnią pracodawcy, których rozkazy trzeba sumiennie wypełniać. Życie w dobrobycie, w którym zamiast  bombardowań słychać jedynie huk Dom Pérignon. Ale gdzie ta walka? Gdzie niebezpieczeństwo?

 

 

Wbrew pozorom wizja współczesnego świata wcale nie napawa optymizmem. I chociaż możne groźba niebezpieczeństwa jest znacznie mniejsza, niż w 1944, to jednak inne, tak ważne dla tamtego pokolenia, idee odeszły w zapomnienie.  Bóg? Pojawia się w symbolicznej postaci ryby przyklejonej nad tylnym zderzakiem (Ryby). Ojczyzna? Owszem, w globalnej wiosce wciąż czujemy słabość do polskiej wódki (Ocaleni). Honor, miłość? Nic z tego. Wystarczy przeczytać kilka wybranych wierszy z tego tomu, by się przekonać, że walka w Pamiętniku z powstania zdaje się opierać jedynie na pragnieniu wspinaczki – szybciutko, na sam szczyt. A co później? Wystarczy spojrzeć na okładkę.

 

Pamiętnik z powstania jest tomikiem zaskakującym. Krause udowadnia, że można pisać poezję nie tylko dobrą, ale przede wszystkim ciekawą. Może zebrane tutaj wiersze nie poruszą, ani nie wzruszą, jednak mają w sobie to coś, co sprawia, że ma się ochotę przeczytać je kilka razy. Z niecierpliwością czekam na kolejny tomik pana Rafała. Mam nadzieję, że autor nie zniechęci się tym, że poezja to „minimalizacja zysków przy maksymalizacji strat” (Pieśń o recesji) i będzie dalej tworzył.  

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2013-09-16 19:04
Jesień z 'poezją'

 Proszę państwa, zbliża się jesień. Czas refleksji, zadumy. Idealny moment na sięgnięcie po odrobinę poezji. Tak się składa, że akurat dysponuję kilkoma tomikami, których albo nie miałam jeszcze okazji przeczytać, albo porządnie doczytać. Czas to naprawić.

 

 

Część pierwsza: Dom Literatury w Łodzi.

 

Powyższe dwa tomiki miały swoją premierę w dniu odzywającego się w Łodzi Forum Młodej Literatury (12-13.07.2013). W samej imprezie nie mogłam niestety wziąć udziału, jednak Pamiętnik z powstania oraz Hotel Jahwe przygarnęłam z radością. Współczesna poezja mnie nie zachwyca, jednak cały czas się nie poddaję i szukam kogoś, kto swoim pisaniem udowodni mi, że jeszcze nie wszystko stracone.

 

Czy uda się to panu Rafałowi i/bądź Szymonowi? No cóż, już po pierwszym, pobieżnym przekartkowaniu tych dwóch cieniutkich zbiorków mogę stwierdzić, że ich lektura będzie ciekawym przeżyciem. I to z wielu różnych powodów.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?