logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: jackson-hunt
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-03-09 07:13
Coś do ocalenia
Cos do ocalenia - Cora Carmack

Z twórczością, a przynajmniej z niewielkim jej kawałkiem, Cory Camack miałam możliwość zaznajomić się w trakcie lektury Coś do ukrycia i muszę przyznać, że od razu dałam się podejść. Autorka niezaprzeczalnie podbiła moje serce. Tak więc nie trudno się domyślić, że po każdą kolejną jej książkę będę sięgała z ogromną przyjemnością i równie wielką niecierpliwością. Doskonałym tego przykładem jest Coś do ocalenia — trzeci i ostatni tom trylogii Coś do stracenia, jak tylko dostałam ją w swoje ręce, od razu zabrałam się za lekturę i po raz kolejny dałam się pochłonąć… ale zacznijmy od początku.

 

Kelsey Summers ma dość swoje życia. Jest zmęczona ciągłą walką z apodyktycznym ojcem, który za cel postawił sobie zaplanowanie całego jej życia. Dlatego dziewczyna zaraz po ukończeniu college’u postanawia uciec od problemów i wyrusza w podróż po krajach Europy. Jej głównym celem jest zapomnienie o wszelkich troskach, ciągła i szalona zabawa mocno zakrapiana alkoholem i od czasu do czasu przystojni partnerzy na jedną noc. Tylko na jak długo taki styl życia pomoże zapomnieć?

 

Wszystko zaczyna się jednak zmieniać, kiedy Kelsey przypadkowo poznaje Jacksona Hunta. Między tą dwójką pojawia się mocne przyciąganie i wszechogarniająca chemia pożądania. Porywają się więc na szalony plan i wspólnie wyruszają w dalszą podróż, która na zawsze może odmienić ich serca i życie. Tylko że przeszłość nigdy nie odpuszcza, a wspomnienia uderzają w najmniej spodziewanym momencie. W jakim kierunku wszystko się potoczy? Jakie sekrety skrywają oboje?

 

Muszę powiedzieć, że w moim mniemaniu lektura Coś do ukrycia postawiła poprzeczkę naprawdę wysoko. Trochę się więc obawiałam, czy kolejna powieść dotycząca zupełnie innej pary bohaterów tego nie zepsuje. Szybko jednak została wyprowadzona z błędnego myślenia.

Powieść wciąga od samego początku, kiedy to autorka zwraca uwagę czytelnika na zupełnie inny charakter historii Kelsey niż te poprzednie dotyczące Bliss czy choćby Cade’a. Znajdziemy tutaj dużo więcej podtekstów i pikantniejszych scen, a co za tym idzie, cały klimat książki jest bardziej… hmm… seksowny (chociaż nie do końca akurat to słowo mi pasuje).

 

Zarówno Kelsey, jak i Jackson są naprawdę wyraziści i do bólu realni. Każde z nich niesie własny bagaż nienajlepszych doświadczeń z przeszłości i na swoje sposoby starają się, aby sobie z nimi poradzić. Innymi słowy, mówiąc: kolejny raz Carmack należą się wielkie brawa z kreację bohaterów. Autorka po raz kolejny zestawiła ze sobą dwa zupełnie inne charaktery, udowadniając tym samym, że czasem przeciwieństwa dość mocno się przyciągają. Ta dwójka jest niczym ogień i woda mimo to, od samego początku czuć pomiędzy nimi niesamowite przyciąganie.

 

Fabuła jest może i w dużej mierze przewidywalna, bo przecież nie trudno się domyślić, że Kelsey i Hunt będą starali się stworzyć jakiś tam związek. Łatwo też od razu odgadnąć, jaką rolę autorka przypisała męskiemu pierwiastkowi protagonistów. Nie umniejsza to jednak frajdy z lektury, zwłaszcza że wszystkie braki nadrobione są dzięki doskonałym opisom wszystkich emocji i uczuć, jakie targały dwójką głównych bohaterów.

 

Dzięki lekturze Coś do ukrycia pokochałam styl autorki, a po zapoznaniu się z Coś do ocalenia mogę spokojnie powiedzieć, że całkowicie przepadłam. Teraz z całą pewnością każdą książkę Carmack będę brała w ciemno. Wam – gorąco polecam!

Source: gardensofimagination.blogspot.com/2015/03/cos-do-ocalenia-cora-carmack.html
Like Reblog Comment
review 2015-03-03 07:17
Ramona
Ramona - Helen Hunt Jackson,Michael Dorris,Valerie Sherer Mathes

Yikes.

 

You'll note that one of my shelves for this book is "somehow the movie was better". That's because, roughly 100 pages into this boring peasant festival, I watched the 1936 movie with Loretta Young (who is shockingly NOT half-Indian) playing Ramona and some Italian chap(who is incredibly not Indian) in a terrible wig playing Alessandro. The romance/love story is hyped up and the conflict between the Indians and the whites is almost nonexistent so, obviously, there's a love quadrangle. See, Margarita, who yearns for Alessandro, hates Ramona, who is totes in love with Alessandro. Ramona is loved so much by her sorta-adopted brother, Felipe, (who in no way wants to be her brother) that he is willing to let her marry Alessandro, who was instantly struck by Ramona's beauty and is deeply in love with her. Presided over this is a bitchy matron lady who is Ramona's father's former fiancee's sister and no one is good enough for her son, Felipe. Sounds like a drama filled mess, right? Well, it was actually pretty good. It was in technicolor and evvverything.

But this is not a space for reviewing the movie, much as I'd actually rather do just that...

So the book. It's supposed to be an epic love story/tale of true love tested. Well, if by that you mean "horrifyingly lengthy love triangle fraught with tragic circumstances, angst, and depression that is as dull as the Amazon River is long", then BOOM, you're right on point.

There's one scene where Ramona is actually dying due to her not being able to be in Alessandro's presence because he is gone for a week. Then one night, Ramona awakes and knows, just knows that Alessandro is near. So she hops out of bed, sprightly as you please, and wanders around the estate until she finds him. Is it just me, or does that sound highly ridiculous?

But really, I think the shining highlight of this whole gem is the last 100 pages. Let me elaborate.

Ramona and Alessandro's land is stolen from them by the American Government, who sold it off to some white people. Their baby dies. Depression sinks in. They have another baby. Alessandro is shot and killed. Ramona is incapacitated by grief and is practically at death's door. Felipe shows up and, after an (maybe) appropriate amount of time, professes his undying love for Ramona, who agrees to marry him only because he's been so helpful and she does love him, but SHE LOVES HIM LIKE A BROTHER. They have a bunch of kids, Felipe is blissfully happy, Ramona appears to never be truly happy again, and Ramona 2.0 is the prettiest and bestest and most specialest of all the kids, because her dad was Alessandro.

Ugh.

I'll admit that the writing of the book, barring any and all dialogue, is really quite decent, but I could not, in any way, get into the story. This book was supposed to bring the people to a better understanding of the plight of the Native Americans, and it was supposed to accomplish this through the characters, but I found it to be so much more an depressing lengthy love story than anything else. But it doesn't even matter what was the point, because I didn't care for any of it.

(spoiler show)
Like Reblog Comment
review 2010-06-06 00:00
Ramona - Helen Hunt Jackson,Michael Dorris,Valerie Sherer Mathes As three stars indicates, I liked this book. Actually, I wish I could give it 3.5. I'm glad I read it, but I don't think I could do it again as it was so sad. I can't believe I'd never heard of it before, especially since I was a born and raised until I was 12 in San Diego. I guess in grade school, they don't begin yet to touch on the injustices done to the Native Americans and even to the Mexicans. We were still just learning what a mission was and some Spanish words. But I was in SD this spring and took time to go by myself to the San Diego History Museum in Balboa Park, and there, on a placard, I read a bit about the dreadful history of the Native Americans in Southern California along with mention of this "famous" book that fictionalized it. I didn't actually expect the Seattle library to have it, but they did. It's a very long book and I admit to skimming the last 100 pages or so because it was just so damned depressing and I could see what was coming. But the first 300 was a pleasure. Now I've read a number of reviews that call the book propaganda or boringly stilted and I take exception to the grumbling. Of *course* it's propaganda. Helen Hunt Jackson gave the best years of her life trying to convince the American gov't to ease up on the Indians (esp. with her book, A Century of Dishonor)and finally, in desperation, she wrote Ramona as a way to "move people's hearts." She had hoped that Romona would be the Uncle Tom's Cabin of California natives. Sadly, her wildly popular novel, although printed in 300 editions, adapted for 4 films, and turned into a play that has run every year in CA since 1923, was taken as more of a lady's romance than a political statement. Addressing the other common complaint, of *course* it's stilted. It was written in 1884! Did people honestly expect a breezy, modern style? Given the intent, the period, and the writer, I think the book is wonderful and I would give it more stars if it hadn't been so depressing for me personally. As an historical document, I think it's still important to read. It's out of copyright, so it's available for free online. I will say that Jackson's book helped change the way people viewed the Native Americans of S. CA and it created an emormous influx of tourist dollars into the area when the railroad finally went there. Everyone wanted to see where "Ramona" lived, married, & died. She was sort of the Harry Potter of the turn of the century. Now if only the letters between Jackson and her friend Emily Dickenson still survived, that would be real reading! They were born 2 months apart in Amherst, went to school togther, and wrote letters to one another all their lives.
Like Reblog Comment
review 2009-02-18 00:00
Ramona - Helen Hunt Jackson,Michael Dorris,Valerie Sherer Mathes Sentimental fiction . . . sigh. The original soap opera. But also, ethical and didactical, unlike soap operas, so plus!
More posts
Your Dashboard view:
Need help?