logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: kawa
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2014-10-17 10:33
Czarna kawa
Czarna kawa - Agatha Christie Mistrzyni kryminału!
Like Reblog Comment
text 2014-10-05 12:22
Agatha Christie - Czarna kawa
Czarna kawa - Agatha Christie

5/10 - PRZECIĘTNA

 

Zdaję sobie sprawę, że książka powstała na podstawie sztuki teatralnej stworzonej przez Christie, ale sam motyw mordercy był po prostu nudny. Niczym mnie ten kryminał nie zaskoczył. Nawet bohaterowie wydali mi się bezbarwni. Christie napisała lepsze tytuły niż ten.

Like Reblog Comment
review 2014-07-07 11:01
Pierwsza kawa o poranku
Pierwsza kawa o poranku - Diego Galdino Pierwsza kawa o poranku - Diego Galdino

Zobaczywszy po raz pierwszy zapowiedź książki ,,Pierwsza kawa o poranku" coś mnie do niej przyciągnęło. Zaciekawił mnie trochę opis, okładka przykuwała mój wzrok, jednakże było coś jeszcze co spowodowało, że w mojej głowie powstały pewne wątpliwości, które przeszkadzały mi, abym mogła sięgnąć po książkę bez zastanowienia. W mojej głowie pojawiła się myśl, jaka przekonała mnie, że historia dziejąca się we Włoszech musi być dobra. Teraz, po przeczytaniu książki, wiem, że ta myśl była prawdziwa. 

Książka do mnie dotarła pocztą. Gdy otworzyłam kopertę, zawartość jej wywarła na mnie ogromne wrażenie. Wydanie ,,Pierwszej kawy o poranku", będące już w moim rękach, zachwyciło mnie. Zachwyt nad urokiem książki zmienił się w wielką chęć natychmiastowego zapoznania się z książką. Nie potrafiłam się powstrzymać. Przeczytałam pierwszą stronę, która sprawiła, że w mojej głowie pojawiło się jeszcze więcej pytań dotyczącej historii. W tym momencie wiedziałam już, iż długo nie wytrzymać bez poznania wszystkich szczegółów, które miałam znaleźć na dalszych stronicach książki. 

Czytając książkę ,,Pierwsza kawa o poranku" przeniosłam się do upalnego i pięknego Rzymu, zasiadałam wraz z bohaterami w barze, aby przyglądać się ich codziennemu życiu, skradałam się za Massimo, by móc dowiedzieć się o jego życiu prywatnych i uczuciach do pięknej Francuzki. Podróż wraz z tą książką była niesamowita, pełna włoskiego życia i zapachu kawy. Wraz z tą pozycją spędziłam dwa, miłe wieczory i polecam wam, jeśli szukacie niewielkiej objętościowo książki do spędzenia czasu w innym miejscu niż się znajdujecie. 

Source: ksiazki-bo-kocham-czytac.blogspot.com/2014/07/pierwsza-kawa-o-poranku-diego-galdino.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-02-26 15:13
Czytanie nie może się obyć bez kota, czyli gdzie i z kim

Jak choruję, to nie czytam. A ten stan nadal trwa. Ale jak już czytam, to ... czytam w domu, czytam w plenerze, latem i zimą. Czytam też zbiorowo, z moim kotem i z moim partnerem. Osobno, nie w trójkę. Ewentualnie w parach. Gdy czytam, kot wygrzewa się na mnie i ma w nosie, że mi zasłania, ale kiedy jadę jako pasażer to bez naszej włochatej pociechy więc cała książka jest moja. Mój partner najczęściej wtedy słucha książek, jest absolutnym fanem audiobooków, a ja jakoś nie mogę się przekonać. A kot, jak to kot, wygrzewa kanapę. Całą ma dla siebie.

 

 

A w domu? W sypialni nie tylko śpię i śnię. Czytać w łóżku można na kilka sposobów. Na plecach, na boku, na brzuchu, leżąc na wznak, z podkulonymi nogami, na ukos. Można też półleżeć z poduszką pod karkiem (auć) lub oprzeć nogi o ścianę. Ja często siedzę na łóżku po turecku.

 

 

W cieplejsze dni próbowałam czytania na balkonie, ale to takie klaustrofobiczne, kiedy podnoszę wzrok i zamiast pustej wolnej przestrzeni widzę metalowe barierki oddalone ode mnie o pół metra. Z plenerów najbardziej lubię polany, plaże, no i ogród. Gdy odwiedzam rodziców zdarzają mi się sesje czytelnicze z mamą, częściej latem niż zimą, w ogrodzie właśnie. Choć mama czyta teraz zawsze i wszędzie. Od kiedy ma MP4 absolutnie oszalała na punkcie słuchanych książek i stała się jeszcze większym molem książkowym niż była (nie wiedziałam, że to możliwe). Jak nagle przestaje mówić, to wiem, że audiobook poszedł w ruch.

 

Gdybym miała ogromny parapet, taki jaki jest w wielu filmach przy wielkim oknie, z całą pewnością byłoby to moje miejsce. Na polskie parapety się nie wspinam, choć zdarzało mi się zasiedzieć na blacie kuchennym. W kuchni też czytam czekając aż czajnik zacznie gwizdać z gorączki.

 

 

Czytam przy telewizorze pomiędzy fragmentami filmu podczas tak zwanej przerwy reklamowej. Choć szczerze mówiąc, to ja pokusiłabym się o stwierdzenie, że przerwa owszem jest, ale filmowa. Nie czytam natomiast przy jedzeniu, ale przy picu owszem. Często przy gorącej kawie bądź zielonej herbacie.

W łazience również zdarza mi się czytać czekając na finish pralki. Nie mam jednego ulubionego miejsca na czytanie. O dziwo, nie przeszkadzają mi też przestrzenie małe i niewygodne, jak ratanowa skrzynia, która po kilku minutach wbija mi się w bok. Próbowałam czytania w wannie, ale ta dyscyplina zdecydowanie odpada. Zawsze się bałam, że utopię książkę, a teraz z czytnikiem w ogóle nie wchodzi to w grę.

 

Czytnik przydaje się za to w podróży, zwłaszcza nocą. Czytam w aucie, chyba że jestem kierowcą, to wtedy śpiewam. Jeżeli od wielkiego dzwonu podróżuję pociągiem, to również moim towarzyszem podróży jest książka (na studiach lubiłam jeździć i czytać a nie jeździć i paplać, i aż głupio przyznać, ale wolałam podróżować sama i mieć 5h czytania).

 

Nie czytam, kiedy jestem chora. Stąd ten wpis. Choróbsko ostatnio się przykleiło i nie chce odejść. I tylko żałuję, że w weekend będę jechać 4 godziny w jedną stronę, ale bez książki. Będę za to zdzierać głos ku uciesze innych kierowców, że tylko widzą kiepski spektakl karaoke a nie słyszą.

 

A w drodze powrotnej przywitam się z książką. Mam nadzieję, bo już ileż można...

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2013-12-06 11:49
Dan Brown i jego popularność

 

Dan Brown. Chyba nie ma czytelnika, który by nie znał owego pana. Jego kolejne książki rozchodzą się jak świeże bułeczki po obu stronach Atlantyku, niemal natychmiastowo zajmując czołowe pozycje na listach bestsellerów. Czytają go wszyscy, bez względu na wiek i płeć. Tym czasem krytycy kręcą nosami i bezradnie rozkładają ręce – w końcu Brown to pisarz wyjątkowo niskich lotów, jego styl jest niedbały a fabuła wprost roi się od klisz i ‘oczywistych oczywistości’. Skąd więc ta popularność?

 

Skandal moi drodzy, skandal! Nic tak nie dodaje popularności jak kontrowersja. Wiedzą o tym wszystkie celebrytki, które  zakładają stroje ‘przypadkowo’ odsłaniające intymne części ich ciał. Wiedziała o tym E.L. James pisząc pierwszy aż tak poczytny romans erotyczny. Wiedział również o tym bohater niniejszego tekstu. Z czym kojarzymy nazwisko tego amerykańskiego pisarza? Oczywiście, Kod Leonarda da Vinci! Warto jednak zaznaczyć, że nie była to jego pierwsza powieść. Poprzedzały ją Cyfrowa twierdza, Anioły i demony oraz Zwodniczy punkt – wszystkie z nich odniosły ‘umiarkowany sukces’ i tak naprawdę żadnej z nich nie udało się w znaczący sposób zaistnieć w świecie literatury.

 

 

 

Dopiero za sprawą Kodu Leonarda da Vinci Dan Brown osiągnął międzynarodowy sukces. I nie chodzi tutaj wcale o to, że być może z czasem poprawił się jego warsztat. A gdzie tam, w tej kwestii praktycznie się nic nie zmieniło. Autor odważył się natomiast poruszyć temat tabu, postanowił zaprezentować teorię mówiącą o tym, że Jezusa Chrystusa i Marię Magdalenę łączyła więź znacznie bardziej zażyła, niż ta, o której mówi Kościół. Jak można się spodziewać, zaraz po wydaniu książki rozpętała się burza. Księża krzyczeli z ambony, że ta książka to zło (tak samo jak Harry Potter), a ludzie zaraz po mszy biegli do księgarni i kupowali jej egzemplarze. Zapanował istny szał, telewizje prześcigały się w emitowaniu filmów dokumentalnych traktujących o Ewangelii Judasza i innych apokryfach. A Dan Brown wreszcie odetchnął z ulgą. Udało się!

 

Kod Leonarda da Vinci oczywiście wpłynął pozytywnie na sprzedaż jego poprzednich książek, zwłaszcza Aniołów i demonów (ten sam główny bohater, podobny schemat). W 2009 roku ukazała się kontynuacja serii zatytułowana Zagubiony symbol a kilka miesięcy temu w księgarniach zagościło Inferno. Wszystkie sprzedają się dobrze, chociaż nie wywołują już takiej sensacji. Jak widać wystarczy jedno mocne uderzenie, by zagwarantować sobie długotrwałą popularność. Tylko jak długo może ona jeszcze potrwać?

 

Jeśli posłuchamy opinii krytyków, możemy dojąć do wniosku, że pan Brown może wkrótce spotkać się z nie lada problemem.  Jego książki wchodzące w skład serii o przygodach profesora Roberta Langdona są bowiem do bólu schematyczne i przewidywalne. Fabuła zawsze opiera się na tym samym wzorze. Bohaterowi zostaje powierzona misja ratowania świata przed nieuchronną zagładą. Żeby tego dokonać musi on rozwiązać zagadkę, do której klucz ukryty jest wśród powszechnie znanych dzieł sztuki zgromadzonych w znanych i często odwiedzanych miejscach. Towarzyszy mu piękna kobieta, zawsze znajdą się też osoby chcące uniemożliwić mu wykonanie owej misji. Kilka gwałtownych zwrotów akcji, przyjaciele okazują się wrogami a wrogowie zamieniają się w przyjaciół. Bohaterowi może również potknąć się noga - Langdon jest w końcu tylko człowiekiem i towarzyszą mu różnego rodzaju ludzkie słabości (na czele z klaustrofobią).  Mimo to wszystko kończy się oczywiście w miarę szczęśliwie.

 

Brown zdaniem krytyków nie wykazuje się również wyjątkowym warsztatem, jego styl często kuleje a zdania są skonstruowane nieco niedbale. Pojawiają się również niedociągnięcia w warstwie merytorycznej, o co w przypadku przytaczania tak wielu dzieł sztuki, architektury czy faktów historycznych, nie jest trudno.

 

A co mówią czytelnicy? Czytelnicy raczej nie narzekają. Bo książki Browna są ciekawe, nie można się od nich oderwać, czyta się je szybko. To całkiem zrozumiałe, jeśli weźmiemy pod uwagę krótkie rozdziały i szybkie tempo narracji. Jego książki koncentrują się na dialogach i akcji, zawierając tylko niezbędne opisy miejsc i dzieł sztuki. Brak tutaj wzniosłych słów, czy głębokich przemyśleń. Pomimo znacznej objętości, przy odrobinie determinacji, książkę można przeczytać w jeden wieczór. Lektura łatwa i przyjemna a przy okazji można się z niej czegoś ciekawego dowiedzieć (nawet jeśli pojawiają się tam nieścisłości – przeciętny czytelnik nie zwróci na to najmniejszej uwagi).

 

Znając życie Dan Brown napisze kolejną książkę z tej serii. Chociaż krytycy nie pozostawiają na nim suchej nitki, to jednak czytelnicy są zadowoleni. Warto jednak zauważyć, że po premierze Inferno nawet wśród jego fanów zaczęły pojawiać się negatywne głosy – że jednak za dużo tego schematyzmu, że to robi się już nudne. Czy autor wyciągnie z tego jakieś wnioski? Zobaczymy.

 

Póki co ja zabieram się za lekturę jego najnowszej powieści. Zobaczymy, czy jest tak kiepska, jak o niej niektórzy mówią.

 

źródło zdjęcia

More posts
Your Dashboard view:
Need help?