logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: los-nefilim
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-04-22 12:45
Book 'In Lieu of a Review': The Los Nefilim Novellas by T. Frohock
In Midnight's Silence - Teresa Frohock
Without Light or Guide - Teresa Frohock
The Second Death: Los Nefilim: Part Three - T. Frohock

You can find the Los Nefilim Novelas at: Amazon | Kobo

 

The fate of mankind has nothing to do with mankind…

Born of an angel and a daimon, Diago Alvarez is a singular being in a country torn by a looming civil war and the spiritual struggle between the forces of angels and daimons. With allegiance to no one but his partner Miquel, he is content to simply live in Barcelona, caring only for the man he loves and the music he makes. Yet, neither side is satisfied to let him lead this domesticated life and, knowing they can't get to him directly, they do the one thing he's always feared.

They go after Miquel.

Now, in order to save his lover's life, he is forced by an angel to perform a gruesome task: feed a child to the daimon Moloch in exchange for a coin that will limit the extent of the world's next war. The mission is fraught with danger, the time he has to accomplish it is limited…and the child he is to sacrifice is the son Diago never knew existed.

 

Gosh, this one went through so many stages, so I thought I'd show them. I still don't really think it's finished. I usually put together fully Fantasy based images, so time period appropriate clothing, hairstyles, etc etc are never usually an issue, and even though I gave it my best shot with this (1930's Spain), I still wavered pretty hard!

 

Firstly, the Los Nefilim are born of Angels or Daimons, or in Diago's case, both. And I love putting wings on things. So it started out something like this, a moment of affection between Miquel and Diago:

 

 

 

 

 

 

 

 But then, I wanted to stay a little truer to Teresa Frohock's vision, in which the Los Nefiilim look mostly human, however I still wanted to show that these men are part ethereal in nature. I made the wings more of a suggestion.. 

 

 

 

 

 

 

And then.. I had a thought, and it made me actually kind of teary.. Diago and Miquel have a son, Rafael. The relationship between the three is just gorgeous.. I mean, breathtakingly so.. So, although I didn't want to add a third figure into the image, I thought "What if this was a photo, taken by Rafael as he was watching his father's finally lose themselves in a moment of pure love..?".. I actually did have a bit of a weep. No kidding! Probably a combo of heavy steroids and beautiful writing on behalf of Teresa Frohock, but I did. This is where I stopped, because that was enough for me.. It'll probably be fixed a little more in the future, but for now, this is enough.. I have no idea about what type of photographs would've been able to be taken in that period. nor how they would've aged, but I liked the idea of sepia. So this is it. For the moment..

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-12-20 22:23
Miasto niebańskiego ognia
Miasto Niebiańskiego Ognia - Cassandra Clare

Nigdy nie wiem, co mnie czeka, gdy rozpoczynam lekturę kolejnej książki. Tym bardziej, jeżeli jest ona pierwszym tomem jakiejś większej serii. Podobnie było również w przypadku Miasta kości otwierającego cykl Dary Anioła autorstwa Cassandry Clare. Naprawdę długo się przed tym wzbraniałam, ale w końcu ciekawość (co też jest takiego w twórczości tej pisarki, że zdobywa tylu fanów na całym świecie) okazała się znacznie silniejsza. I co? Po pierwszych kilku rozdziałach po prostu przepadłam. Z zapartym tchem zaczęłam śledzić kolejne przygody ulubionych bohaterów, aż w końcu przyszedł czas całkowite zakończenie…

 

Sebastian nie kłamał – nadchodzi. Jego celem jest zgładzenie wszystkich Nefilim i skąpanie całego świata we krwi i przemocy. Jednak by tego dokonać musi mieć armię oraz sojuszników, dlatego rozpoczyna swoją vendettę od ataków na instytuty rozrzucone po świecie, aby ich mieszkańców siłą zmusić do przemiany w Mrocznych.

 

Clave, zamiast działać i spróbować przeciwstawić się Sebastianowi, woli ewakuować wszystkich Nocnych Łowców do Alicante. Jednak nawet tam nie jest bezpiecznie. Już nie…

 

Jace, Clary, Alex, Izzy oraz Simon mają dość bezczynności i postanawiają działać na własną rękę. Każde z nich zdaje sobie bowiem sprawę, że tylko oni mogą pokonać wroga. W tym celu udają się do Edomu, gdzie zaszył się Sebastian. Co ich tam czeka? Jaki finał będzie miało to starcie?

 

Z utęsknieniem, ale i przerażeniem czekałam na Miasto niebańskiego ognia. Nie mogłam się doczekać, kiedy poznam finał ukochanej serii, równocześnie nie miałam ochoty rozstawać się z jej bohaterami. Ot, przewrotność kobiecej logiki. Jednak jak zawsze wygrała babska ciekawość, więc z wypiekami na twarzy zasiadłam do lektury. Starałam się naprawdę ograniczać, a co za tym idzie dozować sobie te powieść, aby nie musieć za szybko odkładać jej na półkę. Udało się? Ani trochę. Wystarczyło przeczytać kilka pierwszych zdań, aby historia stworzona przez Cassandrę Clare porwała mnie i pochłonęła bez reszty. Jak zawsze zresztą.

 

Nim jednak przejdę do właściwej części mojego wywodu, chcę napomknąć o jednej sprawie. Mianowicie, nim jeszcze zebrałam się w sobie i dałam się skusić powieści, często podczytywałam jej recenzje na blogach i cały czas mnie zastanawiało, dlaczego spory gros osób pisze, że warto najpierw zapoznać się z tomem finałowym Diabelskich maszyn. Teraz już wiem i naprawdę zachęcam do skorzystania z tej rady. Są bowiem ku temu dwa dość ważne (według mnie) powody. Po pierwsze – sporo wątków z Darów Anioła jest dość mocno powiązanych ze sobą, zarówno za sprawą bohaterów, jak i niektórych wydarzeń rozgrywających się na kartach Mechanicznej księżniczki. Po drugie i chyba najważniejsze – w Mieście niebiańskiego ognia Clare wyjawia kilka istotnych tajemnic, które w zakończeniu wiktoriańskiej trylogii nie są do końca rozwiązane. Poznanie ich przed czasem może po prostu odebrać frajdę z czytania MK.

 

Pisarka, jak zawsze zresztą, już od prologu wrzuca czytelnika w sam środek akcji, dzięki czemu ma pewności, że późniejsze wyciszenie tempa, nie spowoduje odłożenia książki na bok. Zresztą nie ma się temu, co dziwić, bo chociaż wszystkie wydarzenia toczą się spokojniej, to jednak stan niepewności, ciężkiego oczekiwania na to, co jeszcze przytrafi się bohaterom oraz przeczucie, że nie będzie to nic miłego, stają się praktycznie nieodłącznym i narastającym (z rozdziału na rozdział) elementem klimatu czytanej powieści. Poza tym, Clare ma smykałkę do zaskakiwania niespodziewanymi zwrotami w najmniej odpowiednich momentach. Chodzi mi oczywiście zarówno o ten pozytywny, jak i negatywny wydźwięk tego stwierdzenia. Jednak niezależnie od tego, każdy taki moment niesie ze sobą wiele różnych emocji od strachu poprzez lekkie obrzydzenie, aż do nadmiernej ekscytacji. Jeżeli chodzi o fabułę, pisarka w iście mistrzowski sposób łączy ze sobą elementy różnych serii, dzięki czemu mamy okazję nie tylko spotkać starych znajomych, cieszyć się przygodami obecnych, ale także poznać zupełnie nowych, których losy przyjdzie nam poznać już niedługo. Jednak mimo to, nie ustrzegła się kilku wpadek: niektóre sytuacje były dość przewidywalne, a szczególnie ich wpływ na dalszy głównego wątku, nie umniejsza to jednak frajdy z czytania.

 

Miasto niebiańskiego ognia to naprawdę świetne zakończenie wspaniałej serii, choć przyznaję, że po cichutku liczyłam na coś ciut bardziej spektakularnego. Mowa tu oczywiście zarówno o wątku Sebastian, jak i ogólnego finału serii. Mimo to, gorąco polecam każdemu, kto zna poprzednie tomy i chociaż w najmniejszym stopniu zapałał do nich sympatią. Naprawdę warto!

Source: gardensofimagination.blogspot.com/2014/12/miasto-niebanskiego-ognia-cassandra.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?