logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: miejsce
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2014-11-07 20:03
Miejsce dla kpiarza
Miejsce dla kpiarza - Jan Brzechwa Miejsce dla kpiarza - Jan Brzechwa Lekka, lecz równocześnie dająca do myślenia książka. Na temat stylu Brzechwy chyba nie muszę się rozpisywać. Jest klasa :) Względem treści: zabawna, błyskotliwa i zachęcająca do głębszych refleksji. Polecam każdemu. Warto przeczytać.
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-06-30 12:49
Miejsce niejednoznaczne
Święty Wrocław - Łukasz Orbitowski

Trwa moje drobne odświeżanie kolejnych powieści Łukasza Orbitowskiego. Przyjrzałem się już kilku książkom tego autora. Miałem przyjemność przeczytać Szczęśliwą ziemię i zatonąć w Tracę ciepło. Nie zbrakło także gwałtownych rozczarowań w zbiorze opowiadań Nadchodzi. Teraz postanowiłem sprawdzić ile wart jest Święty Wrocław. I jak  zobaczyłem w nim to, co od zawsze mnie interesowało.

 

Od wielu lat fascynują mnie pojęcia czasu i przestrzeni w literaturze. A zaczęło się od pracy licencjackiej, która dotyczyła zmian w doświadczeniu miejsca w Katedrze Jacka Dukaja. Gdybym dzisiaj miał ponownie opisywać ten problem wybrałbym jeszcze dwie książki: Vertical Rafała Kosika oraz Święty Wrocław Łukasza Orbitowskiego. Dzisiaj zajmę się tym drugim tekstem i być może kiedyś zbiorę się w sobie i przygotuję solidną publikację prezentującą różne formy heterotopii w literaturze. Bo właśnie ten element łączy te wszystkie książki.

 

Wielość miejsc w przestrzeni

 

W swoich badaniach literaturoznawczych zdarza mi się posługiwać geopoetyką. Jest to sposób interpretacji tekstu, który koncentruje się wyłącznie na formach doświadczania przestrzeni. Na gruncie polskiej humanistyki najlepiej projekt ten realizuje Elżbieta Rybicka, której tekst Geopoetyka (o mieście, przestrzeni i miejscu we współczesnych teoriach i praktykach kulturowych) można znaleźć w książce Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy. Moim zdaniem, jeżeli ktoś chce interpretować zjawiska literackie pod kątem geopoetyki, powinien posługiwać się modelem stworzonym przez Elżbietę Rybicką. Koncepcja Kennetha White’a jest zbyt poetycka i mam wrażenie, że autor za bardzo skupia się na autokreacji, a z mało uwagi poświęca stworzeniu konkretnych fundamentów. Niezależnie od koncepcji, którą wybierzemy należy pamiętać o pewnej podstawie - geopetyka opiera się przede wszystkim na dwóch pojęciach: przestrzeni i miejscu. Wbrew pozorom pojęcia te nie są tożsame. Przestrzeń jest niepoznana, nieopisana i niedoświadczona. W przeciwieństwie do miejsca, z którym podmiot łączą określone doznania i wspomnienia. Właśnie wokół tego procesu, przemiany przestrzeni w miejsca, opiera się geopoetyka.

 

Dlatego należy obowiązkowo wspomnieć o heterotopii, czyli o koncepcji pojmowanie przestrzeni i miejsca stworzonej przez francuskiego badacza Michela Foucault. Dla tego tekstu najważniejsza jest następujące stwierdzenie, które można znaleźć w tekście O innych przestrzeniach. Heterotopie ("Kultura popularna" nr 2/2006 lub "Teksty Drugie" nr 6/2005):

 

Heterotopia jest zdolna zestawić ze sobą w pojedynczym rzeczywistym miejscu różne przestrzenie, różne rodzaje umiejscowienia, które normalnie nie dają się pogodzić. [M. Foucault, O innych przestrzeniach. Heterotopie, Kultura popularna nr 2/2006, str. 11).

 

Wyraźnie widać tutaj dynamikę znaczeń. Jedno miejsce - a więc przestrzeń już doświadczona - otwiera drzwi do innych przestrzeni, czyli do miejsc nieopisanych. Koncepcja heterotopii jest bardzo pojemna i plastyczna, a jednocześnie solidnie skonstruowana. Można ją wykorzystać nie tylko do badań nad miejscami związanymi z rytuałami (np. kościół) ale także do opisywania miejsc najbardziej codziennych (np. schody; świetny referat na ten temat usłyszałem na konferencji Strychy/piwnice. Inne przestrzenie).

 

Wszystkich zainteresowanych tym tematem zapraszam to lektury tekstu Michela Foucault. Na pewno będzie ona inspirująca, a ja tymczasem postaram się przeprowadzić krótką interpretację przestrzeni przedstawionej przez Łukasza Orbitowskiego.

 

Inny Wrocław

 

Święty Wrocław, jak sam tytuł wskazuje, dotyczy przemiany Wrocławia, a konkretnie jednego osiedla. Właśnie tam pojawia się pierwszy czarny blok, który zaczyna przyciągać do siebie ludzi z całej Polski. Fabuła została napisana w stylu kronikarskim, z perspektywy osoby, która pragnie odtworzyć niecodzienne wydarzenia rozgrywające się w sercu województwa dolnośląskiego. Prowadzą one do serii przemian, nie tylko w bohaterach, ale także w postrzeganiu miejsca. I właśnie na nich chciałbym się skupić.

 

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na zmianę znaczenia blokowiska. Przestrzeń tę znamy absolutnie wszyscy. Dla jednych to relikt poprzedniego ustroju, a dla innych po prostu dom. Z łatwością staje się ona dla nas miejscem całkowicie pospolitym, bardzo często dokłada się do niej określone skojarzenie. I tak Polska podzielona jest na blokowiska spokojne i te wręcz bandyckie. Postrzegań pośrednich jeszcze nie spotkałem. W Świętym Wrocławiu jednoznaczne interpretacja również jest niemożliwa. Mamy blokowisko, szare i nudne, pełne własnych problemów, które zaczyna ulegać gwałtownej przemianie. W kolejnych blokach odkrywane są czarne ściany, w których zdaje się pulsować życie. Mieszkańcy niczym innym się nie zajmują, wydaje się, że zostali opętani przez tę nową przestrzeń.

 

Blokowisko, które do momentu pierwszego odkrycia było miejscem doświadczalnym, staje się przestrzenią umykającą możliwości opisania. Podstawowy problem brzmi: czy jest święte, czy przeklęte? Interpretacja jest niejednoznaczna. Są postaci, które mówią, że tylko tam można znaleźć zbawienie przed nachodzącą apokalipsą, ale są też tacy widzący w czarnym osiedlu wyłącznie zagrożenie. Zwykłemu miejscu zostaje nadane znacznie transgresywnej przestrzeni, ponieważ - prawdopodobnie - otwiera ono drogę do nowych form doświadczenia i poznawania miejsca. Już samo wejście na teren blokowiska zmienia człowieka. Staje się on przez nie owładnięty. Ciekawe jest także to, że nie wszyscy zostają przez nie zaakceptowani. Oznacza to, że tylko niektóre osoby mogą dostąpić transgresji. Heterotopia Łukasza Orbitowskiego wymaga określonego znaku, pewnej nowej sumy umiejętności poznawczych lub jakiegoś ukrytego potencjału.

 

Lektura Świętego Wrocławia polega na próbie odpowiedzenia na pytanie dokąd prowadzi to nowe i niebezpieczne miejsce? Autor nie ułatwia odnalezienia rozwiązania. Co prawda Łukasz Orbitowski powiedział, że Święty Wrocław jest zbyt efekciarski, jedna dla mnie książka ta zawsze będzie bardzo wysoko w moim literackim rankingu. Z dwóch powodów: za świetny pisarski warsztat oraz lokalną formę apokalipsy.

 

Łukasz Orbitowski, Święty Wrocław

Wydawnictwo Literackie 2009

ebook, 245 stron

Like Reblog Comment
review 2014-04-15 10:05
Przypadki Travisa McGee
Purpurowe miejsce zgonu - John D. MacDonald

„Purpurowe miejsce zgonu” to kryminał, w którym wszelkie wydarzenia ogniskują się wokół śledztwa i jego poszczególnych etapów. Czas i miejsce akcji pełnią tu rolę drugoplanową. Jedynym elementem fabularnym, który zarysowuje się obok, jest wątek romansowy, ale i on zależny jest od zawiązanej intrygi kryminalnej. W tle mamy również dopowiadaną historię amerykańskiej obyczajowości oraz elementy amerykańskiej popkultury. Wątki te są jednak zbyt skąpe, aby na ich podstawie rekonstruować ich cechy charakterystyczne...

 

Więcej w linku:

http://booklips.pl/recenzje/przypadki-travisa-mcgee/

Like Reblog Comment
review 2014-02-06 00:00
Dobre miejsce do umierania
Dobre miejsce do umierania - Wojciech Jagielski Wojciech Jagielski to jeden z moich ulubionych reportażystów. A na pewno najbardziej ceniony przeze mnie korespondent wojenny. I mimo, iż "Modlitwa o deszcz" wciąż jest moją ulubioną jego książką - może dlatego, że pierwszą jaką przeczytałem jego autorstwa, a może dlatego że najlepszą, nie wiem - to jednak "Dobre miejsce do umierania" także trzyma poziom i zachowuje styl, za który Jagielski jest tak ceniony. Tym razem autor zabiera nas na Kaukaz i Zakaukazie, do czasów, w których na ruinach Związku Radzieckiego o swoich nacjonalistycznych zapędach przypominają sobie byłe republiki. Czeczeni, Gruzini, Azerowie, Ormianie i wiele, wiele innych narodów postanawia ponownie chwycić za broń i odpłacić sąsiadom za zadawnione krzywdy. W trakcie swoich wędrówek po niejasno zarysowanych liniach frontów, a także zniszczonych i zrujnowanych miastach Jagielski przedstawia nam historię tych terenów oraz mentalność ich mieszkańców. Do swojej opowieści wplata biografie wielkich przywódców, takich jak choćby Zwiada Gamsachurdii czy też Edwarda Szewardnadze, jak również rozmowy ze zwykłymi mieszkańcami tych, wciąż rozdzieranych konfliktami, ziem. Co tu więcej napisać? Mogę tylko dodać, że książka, zważywszy na opisywany temat, sprawiła mi pewne trudności w odbiorze, bo i historia tych krajów była mi zupełnie obca. Jednak czytało się ją dobrze, ponieważ Jagielski świetnie pisze - lekko i jasno - bez niepotrzebnej gmatwaniny. Ot, kolejny solidny reportaż na wysokim poziomie, który jest lekturą "must read" dla osób interesujących się tamtymi rejonami świata, bądź czasem przemian na terenach republik byłego Związku Radzieckiego. No i oczywiście dla wszystkich fanów autora. Ja daję mocne 7/10 i polecam.
More posts
Your Dashboard view:
Need help?