logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: o-czechach-i-slowacji
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-06-16 22:44
Poezja to doświadczenie, nie ładne słowa
Gdyby wiersze miały drzwi - Grażyna Pysznicka-Kozik

Poezje, które naprawdę mówią coś o świecie, czytam dłużej niż sagi. A i pożytek z tego jest większy. Doprawdy trudno zrozumieć zachwyt dla wodolejstwa w dobie dzisiejszego szumu informacyjnego, gdy już wieki dawne ceniły głównie lapidarność. Odnajduję realne, często bolesne DOŚWIADCZENIE świata - i to bardzo różnorodne! - w wierszach tego jednego pokolenia czeskich poetów. Pokolenia, które chyba jako ostatnie "zakosztowało" socjalistycznej polityki kulturalnej, a wielu z nich zakazu publikowania, pracy w najgorszych miejscach, losu wyrzutków społecznych czy emigracji. Liczni sięgają po surrealizm i absurd jako środki wyrazu. Widać była/jest taka potrzeba.

Petr Motýl jest (ostrawskim) Ślązakiem, co widać od razu w jego pejzażach i w bezpośrednim stosunku do świata, do języka i braku zahamowań - wiersze jak rozmowy robociarzy przy piwie, ale nie jest to żadna "robotnikomania" socrealizmu, a autentyczna perspektywa człowieka pracy, który też może dziwić się światu - więc filozofować.

Jachýma Topola nie trzeba przedstawiać - to chyba najbardziej w Polsce znany autor z tego zbioru. Pisze rockowo (m.in. jego teksty były wykorzystywane w undergroundowych grupach rockowych: Psí vojácí, Národní třída, Načeva) bez znieczulenia. W swoistym manifeście poetyckim (Wiersze głupie i wulgarne) porównuje autorów poezji oficjalnej i nieoficjalnej:
"najlepiej wy poeci narodowi
zarobić sobie najpierw na dobry
gęsty dywan
a potem się na nim byczyć"
(...)
"ja agresję
rozładowuję w głupich wulgarnych wierszach
samotnie w nocy"

Krchovský był najmłodszym rockowym autorem granym przez Plastic People of the Universe - zespół-legendę czeskiej alternatywy, ponieważ uwięzienie jego lidera w gruncie rzeczy sprowokowało proklamację Karty 77. O sensie poezji pisze (Boję się kropli, które zostaną w śniegu):
"Tak, jak zecerzy czytają skład od tyłu
ja co dzień kładę odcisk na swej ranie
wiersze są w tak dziwnie nieznanym narzeczu
- można je zrozumieć gdy są napisane...

Kolmačka lubi kontrasty, finezję potrafi spuentować dosadnym obrazem, także on maluje czernią i bielą, wyławia z rzeczywistości okruchy poezji(***):
"Ściemnia się, zbieram okruchy muszel,
meduzy, konchy i kolce,
wszystko, co wypłynęło
na opustoszały brzeg"

W wierszach J.K.Čapka, zafascynowanego Artaudem ("krew musi być czuć" - bez krwi życia rzeczywiście nie ma poezji), króluje paradoks. Ważne, by tak bawić się poetyką, aby "znaczące wydostawać kleszczami położniczymi na zewnątrz" (W głębi duszy skene).

Mimo bajkowego entourage'u zrobiły na mnie wrażenie teksty Správcovej, zwłaszcza dworcowe klimaty. Jeszcze silniej oddziałuje jednak poezja Chlíbca. Jakimi środkami? Silnym, realnym obrazem, który zawsze jest jednak metaforą losu, trafnym zarysowaniem relacji między ludźmi - kobietą i mężczyzną, oddaną prostymi słowami (Sekretne odwiedziny):
"nie, nie miał już nadziei,
jednak współczucie wciąż mu towarzyszyło,
jak jego dziecko -
bezradne i pełne delikatności"

Telerovský to czynny i uznany psychiatra, a swe wcześniejsze doświadczenia z kliniki zapisał w swego rodzaju poetyckim dzienniku, publikowanym w tomie we fragmentach. Konfrontacja odrażającej fizyczności szpitala psychiatrycznego, ociekającej moczem i fekaliami, skontrastowana są tu z nadzwyczajną świeżością cytowanych wypowiedzi pacjentów. Tekst ten nie pozostawia obojętnym.

Pavel Petr jest poetą kameralnego, intymnego obrazowania (Umiemy się nie bać):
Pozostać razem./Zdjąć buty przed progiem./Pogardzać swoim utrudzeniem./Przepłyń./Moje wszystko. Moje nic./My najgodniejsi./My osłów dosiadający./Namawiasz, bym kazał osiodłać./Waham się./Przed siewem.

Kremlička w czasach domowej wojny w Jugosławii, w cyklu wierszu upersonifikował Bośnię, która pojawia się w Pradze w knajpie i innych codziennych miejscach, dając znać o sprawach ostatecznych. Jednak autor nie jest pozbawiony poczucia humoru, zwłaszcza w odniesieniu do powołania poety:

Co śpiewał poeta w drodze
z miasta, gdzie złożył swój urząd

Kraina skąpana w księżycowym świcie,
zboże mdławo rozbłyska.
Za wzgórzem (tam jest ma wioska)
słyszę już suk wycie.

Tomaš Přidal nie epatuje czernią i pesymizmem, nie utrudnia prozodii, nie wymyśla nowych ani nie wyszukuje zapomnianych słów, nie tworzy wierszy z kapelusza. Ale jego wiersze są jak mini-przypowieści lub sny. Najbardziej zauroczyły mnie: dziecinny sen o melonach (Melony) i wiersz o naturze tak dziś pożądanego szczęścia (Szczęście):

W pewnych miejscach
w Patagonii
nie ma stacji kolejowych
ponoć trzeba tylko stanąć przy torach
i machać z nadzieją,
że maszynista zlituje się nad człowiekiem.

I wtedy: Tuż obok
przejeżdża komplet wagonów,
tak blisko, że widać
przez okno do środka, przy piecu
popija konduktor z podróżnymi
gorącą wodę z listkami ostrokrzewu
- a człowiek macha i macha,
aż do chwili,
gdy go minie bez zatrzymania
ostatnia para zderzaków

Dla tych więc, którym zależy: machajcie z (prawdziwą!) nadzieją. Pozostali pójdą piechotą.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-02-06 19:45
Janczarzy socjalzimu
Leż, bestio! - Jiří Kratochvil

Trzeba przyznać, że autor miał bardzo ciekawy pomysł na powieść - swego rodzaju polityczną fikcję, która została osadzona nie tylko w realiach stalinowskiej epoki, ale też nawiązuje, choć pewnie nieświadomie, do wątków, które pojawiały się już wcześniej w literaturze socjalistycznej, m.in. w Polsce.

O tym, że w latach pięćdziesiątych starano się "uwieść" młodzież na janczarów nowej ideologii, nastawić przeciw rodzicom i że to się niekiedy nawet udawało, oglądaliśmy filmy w polskim kinie - wystarczy wymienić "Dreszcze" Marczewskiego (jest tu i wykorzystanie seksualnej atrakcyjnośći i pochlebstwa i inny świat, do którego się werbuje). Podobną "szkołę janczarów stalinizmu" wymyślił sobie Kratochvil, tyle że paradoksalnie została ona zorganizowana jak klasztor, by nie tylko złamać charaktery, ale też by młodzi ludzie z przekonania stali się żarliwymi zwolennikami narzuconej im tajnej misji. Jakiej? Krucjaty dziecięcej, która, podobnie jak to się stało tysiąc i dwa tysiące lat wcześniej, w symboliczny sposób, poprzez ofiarę krwi niewinątek, a tutaj zarazem jako powtórzenie martyrologii twórców i bojowników socjalizmu, uświęciłaby i odrodziła murszejącą i rozpadającą się ideę komunizmu... Pomysł karkołomny, może zanadto chrześcijański, ale przecież i Stalin uczył się najpierw na księdza...
Wątek krucjaty dziecięcej w Polsce podjął jeszcze w latach sześćdziesiątych Jerzy Andrzejewski w "Bramach raju" (tłumaczonych na czeski już w 1960 roku). I u niego pojawia się obraz pasterzy-wilków, prowadzących niewiniątka ku swym własnym, ideologicznym celom. Także jego wizja miała odniesienie do socjalizmu, mimo że została ubrana w średniowieczne szaty.

Nie twierdzę, że w bezpiece nie było ludzi inteligentnych, wszelako za fantastykę trzeba uznać metody kształcenia, polegające na grze w szachy i czytaniu ksiąg, w dodatku w swego rodzaju wieży. Już w tym momencie czujemy, że odrywamy się od rzeczywistości. Ten system posługiwał się innymi metodami. A kto wie, może gdyby TAK WŁAŚNIE - lepiej i piękniej - kuszono, wśród ludzi zdolnych znalazłoby się więcej jego zwolenników? Nawet wśród wrogów systemu, których w Czechach nie zlikwidowano fizycznie, co jak twierdzi Kratochvil, z punktu widzenia komunizmu było błędem i musiało doprowadzić do odwetu dzieci prześladowanych na ich prześladowcach. Tyle, że tu zemsta nie następuje. W Czechach (jak i w Polsce) odpowiedzialni za stalinowskie przestępstwa dożywali spokojnej starości, korzystając z anonimowości i nietykalności, którą zapewnił im system. Gniew następnego pokolenia okazał się bezsilny nawet w powieści fantastycznej. Bo mimo, że jest fikcją, autor, mam wrażenie, symbolicznie trzyma się rzeczywistości - poprzez swego rodzaju baśń, ukazuje realne stosunki.

Prawdziwa fantastyka zaczyna się jednak jeszcze dalej, bowiem w powieści, mimo śmierci Stalina, misja "janczarów-niewiniątek" poniekąd wypełnia się, choć w zupełnie chyba nieoczekiwany sposób, gdy ofiary przekształcają się w uśpionych agentów śmierci.

Inteligentnie poprowadzona akcja, znajomość realiów, szachów, liczne odniesienia do literatury i oryginalny, sensacyjno-historyczny wątek fabularny - to niezaprzeczalne walory tej powieści. Tajna misja "janczarów-niewiniątek" poniekąd wypełnia się, choć w zupełnie chyba nieoczekiwany sposób, gdy ofiary przekształcają się w uśpionych agentów śmierci.

Inteligentnie poprowadzona akcja, znajomość realiów, szachów, liczne odniesienia do literatury i oryginalny, sensacyjno-historyczny wątek fabularny - to niezaprzeczalne walory tej powieści.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?