logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: obyczajowe
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2013-10-08 07:08
Jestem wstrząśnięty
Tajemnica medalionu - Joanna Svensson
Joanna Svensson, Polka mieszkająca od wielu lat na emigracji, i jej debiut literacki, który mną nieźle wstrząsnął. Autorka załapała się na promocję Instytutu Książki, jeździ na spotkania autorskie, jeszcze brakuje tylko żeby ogłoszono tę powieść hitem tej jesieni. Nie wiem, może nie jestem targetem dla tej Pani, ale aż mam ochotę pójść na spotkanie i zadać jej pytanie: kto u diabła powiedział jej, że potrafi pisać powieści?
 
Już dawno tak nie męczyłem się nad żadnym tytułem. Nie dlatego, że to tekst tak złożony, pełen ukrytych znaczeń, symboli, ale wręcz odwrotnie - jest to napisane tak prostym językiem i tak zbudowane, że co pół strony masz ochotę odłożyć to na bok i nigdy nie wracać. Może kierował mną masochizm, może solidarność wobec DKK, które zaprosiło nas do czytania tej powieści - grunt, że dotrwałem do końca. Ale wciąż nie mogę się nadziwić: po co pisać takie książki i kto to czyta? Znajoma powiedziała mi: jak przetrwasz 100 stron, to się trochę coś ruszy. No rzeczywiście "coś" się ruszyło, ale dużo lepiej nie było.
 
Generalny zarzut to kompletny brak umiejętności napisania tego co siedzi w głowie, przelania na papier tych historii, które wierzę, że autorka ma do opowiedzenia. Wydawało jej się, że można to zrobić ot tak po prostu - pisząc o swoim codziennym dniu, o bliskich, znajomych, o normalnych czynnościach, a te opowieści wplatać gdzieś przy okazji w dialogi. Brak połączenia poszczególnych elementów, ich pogłębienia, a w dodatku wiele z tych scen na papierze jest po prostu sztuczna. Efekt? Nie mam przed sobą egzemplarza, ale spróbuję oddać sens. Wyobraźmy sobie taką scenę: kilka osób siada przy stole do obiadu i pojawiają się dialogi.
- Jak się cieszę, że przyszliście. Tak dawno się nie widzieliśmy.
- My też się cieszymy. Ostatni raz chyba jeszcze na wiosnę. Pamiętam, że pływaliśmy wtedy w morzu.
- Tak pamiętam. Było cudownie.
- To pyszna szarlotka.
- Sama robiłam z jabłek z naszego ogrodu.
- Czemu się zamyśliłaś?
- Gdy tak patrzę na ten zachód słońca za oknem, przypomina mi się inne popołudnie, w domu mojego dzieciństwa w Polsce, gdy babcia... (i tu jakaś historia na pół strony).
- Piękna historia mamo. 
- Oh. To już trzecia w nocy? Zagadaliśmy się. Ale tak miło się z Wami rozmawia.
 
I w tym stylu, można powiedzieć, prawie cały czas.
...
Jest trochę o życiu rodzinnym, troszkę o podróżach, trochę odwołań do historii, ale nie spodziewajcie się nic specjalnie głębokiego, dużo w tym sztuczności. No chyba, że wielki sens odnajdujecie nawet w takich ogólnikach jak: dzisiejsza Polska już nie jest taka sama, ludziom żyje się lepiej i dostatniej.

Czy słyszycie moje zgrzytanie zębami?
...

Wiem, wiem, że w sieci jest już sporo recenzji pozytywnych tej powieści. I nie mam zamiaru nikogo oskarżać ani o zły gust, ani o podlizywanie się wydawcy. To jest tylko moje zdanie. Ale czytałem już sporo, nie unikam też powieści tzw. "babskich" i rzadko kiedy trafiałem na coś tak niedopracowanego.

 

Całość recenzji tu: http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/10/tajemnica-medalionu-joanna-svensson.html

Source: notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/10/tajemnica-medalionu-joanna-svensson.html
Like Reblog Comment
review 2013-06-13 20:40
Odmienić swój los
Ogród Afrodyty - Ewa Stachniak
Zwykle wobec takich książek pozostaję raczej obojętny. Nie tylko dlatego, że jako faceta mniej  mnie kręci czytanie o porywach serca i dylematach zakochanych szczęśliwie/nieszczęśliwie, ale też dlatego że mam wrażenie iż takich tytułów jest cała masa, ciężko zorientować się do dobre i godne uwagi, a szkoda czasu na wszystko. Reklamy typu: bestseller, ileś milionów czytelniczek itd. nie przekonują mnie za grosz, no ale czemu czasem nie zaryzykować, zwłaszcza gdy książka oprócz warstwy obyczajowej obiecuje jeszcze historię (którą lubię w każdej postaci)... 

Warstwę fabularną można by streścić dwoma zdaniami: niezwykłe losy hrabini Zofii Potockiej albo jak uboga grecka kurtyzana mogła wejść na najlepsze salony całej Europy, rozmawiać i romansować z ambasadorami i królami. Historia autentyczna, dotąd u nas chyba mało znana, choć wyszła u nas ciekawa biografia tej postaci pióra Łojka "Dzieje pięknej bitynki". Tu oczywiście otrzymujemy nie tyle biografię, co fabularyzowane wariacje "na temat".

Pani Ewa Stachniak dość zamaszyście kreśli różne wydarzenia z jej życia, mocniej skupiając się na jej emocjach, przeżyciach niż na samych faktach. Będzie to pewnie powodowało trochę niedosytu dla tych, którzy uwielbiają historię, ale będzie zaletą dla tych, którzy nie lubią suchych dat, nazwisk i wydarzeń. Życie bohaterki przypadało na ciekawe i niełatwe lata dla Rzeczpospolitej - zdążyła poznać ostatniego króla, wyszła za tego, który potem był za Targowicę nazywany zdrajcą, zaprzyjaźniona z carem była jednak mocno związana z nową ojczyzną, jaką stała się dla niej Polska.

Ta historia wciąż się gdzieś pojawia, przeplata, bo wciąż wracają do nas dwie różne perspektywy. Posuwamy się przez życie młodziutkiej dziewczyny z Grecji, która musi zmagać się z hańbą straty dziewictwa, potem przez próby znalezienia dla niej bogatego męża i wreszcie szansę na zmianę losu, gdy zwraca na siebie uwagę po przybyciu do Polski, ale te fragmenty przeplatane są relacją z jej ostatnich dni w Berlinie, gdy umierając na raka wspomina i porządkuje swoje życie. 
 
Można by rzec, że centralnym punktem powieści jest pragnienie uczynienia swojego życia szczęśliwym - to dotyczy nie tylko Zofii, ale i innych pojawiających się postaci. Miłość, porywy namiętności, szaleństwo zakochania, a z drugiej strony kłamstwa, udawanie, wykorzystywanie innych, tylko po to by zdobyć dla siebie więcej korzyści, by osiągnąć jakieś swoje cele, wzmocnić poczucie bezpieczeństwa, czy po prostu większy majątek. Nie ukrywam, że to trochę drażniło mnie w tej postaci - cały czas czułem w niej jakaś nieszczerość, jakieś dziwne pragnienie do większego splendoru, bogactwa, tak by udało się jej zapomnieć o bolesnej przeszłości, by ją wymazać. W swym życiu wiele wycierpiała - nie miała szczęścia do mężczyzn, na których by mogła polegać, wciąż raniona, mamiona obietnicami i zwodzona, całe swoje życie traktowała jako konieczność walki. Najpierw o swoją pozycję, potem o dobro i pozycję dzieci. Walczyła tak jak potrafiła - wykorzystując swoją urodę, różne sztuczki, których szybko musiała się nauczyć by mężczyzn oczarować, zdobyć, a potem utrzymać ich zainteresowanie. Dopiero na łożu śmierci ma chwilę wytchnienia, spogląda wstecz i stara się ze spokojem przygotować na to co nadchodzi. 

Ciekawy życiorys (bo kariera, popularność i awans społeczny ogromny) kobiety, o której mówiono iż jest najpiękniejsza w całej Europie. I niezła powieść obyczajowa. Trudno mi oceniać czy udało się uchwycić jakąś prawdę o tej postaci (nie czytałem innych źródeł)  - jest to jakaś wizja autorki, napisana przekonywająco, z pasją i z pomysłem. To czytelnik (a pamiętajmy, że pisane to było dla czytelnika na Zachodzie i dopiero tłumaczone na polski) sam decyduje w co uwierzy bardziej. Czy będzie w bohaterce widział raczej ofiarę wykorzystywaną przez mężczyzn; ambitną, zdeterminowaną i walczącą o swoje mocną kobietę, która chce zmienić swój los i się nie poddaje klęskom; a może manipulantkę i kokietkę, która całe swoje życie chciała się bawić.

Source: notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/06/ogrod-afrodyty-ewa-stachniak-czyli.html
Like Reblog Comment
review 2013-05-29 11:01
Rodzina na stole chirurga
Zniknąć - Petra Soukupová
Chyba jedna z lepszych książek jakie czytałem w ostatnich miesiącach. Jeżeli chodzi o wydawnictwo (Afera) dobry poziom nie jest dla mnie zaskoczeniem, ale kto słyszał o tej autorce? Ze zdjęcia na skrzydełkach okładki patrzy na nas młodziutka dziewczyna, a tu cholera dostajemy powieść nie tylko dojrzałą, ale i poruszającą.
Na książkę składają się trzy oddzielne historie, ale tworzące zwartą całość - wszystkie dotyczą relacji rodzinnych, różnych trudnych emocji jakie rodzą się między ludźmi. Niby prawie nie ma tu wielkich dramatów, ale to przyglądanie się codziennemu życiu z różnych punktów widzenia (narratorami są głównie dzieci, ale poznajemy też odczucia ich rodziców), ten chłód - to po prostu boli. Z precyzją niczym w trakcie sekcji autorka pokazuje nam rodzinę jako ludzi, którzy nie potrafią ze sobą i dla siebie być razem  Można by rzec - wiele z tych emocji, sytuacji to normalność, ale w zdrowych związkach przecież dochodzi do jakiegoś porozumienia, wybaczenia, jest komunikacja. Tu jest jedynie samotność, myślenie tylko o sobie, żale, narastająca gorycz, albo złość, obcość, a nawet nienawiść. Dzieci. Rodzice. Dziadkowie. Rodzeństwo. I kłamstwa, zazdrość, kłótnie, obwinianie, frustracja, czy wreszcie pragnienie świętego spokoju (czyli róbcie co chcecie, nic mnie nie obchodzi)...
 
Zdarzyło Ci się pokłócić z rodzeństwem, mieć chęć by zrobić mu coś złego? A co by było gdyby nagle jak w najczarniejszych snach to rodzeństwo zniknęło z Twego życia? Co byś czuł/a? Co by się zmieniło?
Zdarzyło Ci się kiedyś mieć pretensje do całego świata i krzyczeć, że nie kochasz rodziców, bo nie zrobili czegoś co byś chciał (albo czegoś nie dali)? W tych historiach nie raz - choć przecież nikt nie używa tu przemocy fizycznej - czujemy się tak jakby lała się prawdziwa krew. Bo słowa mogą ranić równie mocno, szczególnie gdy nie ma okazji ich cofnąć.
A może zdarzyło Ci się kiedyś skłamać - ot jakiś drobiazg, który się chciało zataić, a potem coraz bardziej zaciskała się pętla strachu, że coś się wyda i człowiek coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że brnąc dalej tylko pogarsza swoją sytuację. 
 
Drobne i wielkie konflikty. Przeszłość, która ciąży i przyszłość, która wcale nie musi wyglądać tak jak w naszych marzeniach. I to poczucie totalnego wyobcowania, samotności... Myślę sobie, że to nie tylko specyfika społeczeństwa czeskiego - wszak problemy rozbitych małżeństw, rozwodów, oddalających się od siebie małżonków, braku zainteresowania pociechami, buntu nastolatków, czy konfliktów między rodzeństwem zdarzają się w większości krajów na świecie. I dlatego też tak książka jest tak poruszająca, tak uniwersalna. Bolesna i kto wie - może oczyszczająca zarazem. Bo przecież wiele tych historii można by spokojnie w którymś momencie zmienić - zrobić stop klatkę i zastanowić się nad innych rozwiązaniem, nad tym co można zrobić inaczej.
Soukupova maluje wszystko w dość czarnych barwach, skupia się na tym co często chętnie byśmy skryli, udawali, że nie mamy takich odczuć, że nigdy nie ulegamy pokusie aby pomyśleć coś lub powiedzieć złego. Jest niczym chirurg, który skalpelem wskazuje nam ogniska raka toczącego rodziny. Niby robi to bez znieczulenia, nie usprawiedliwia i nie wybiela tu nikogo, a jednocześnie z jakąś ogromną wrażliwością - więcej w nas jest współczucia i żalu wobec tych jej bohaterów niż złości i pretensji. Oni są tacy ludzcy, tacy do nas podobni. Taki teatr życia...
 
Brawa dla autorki i będę z ciekawością czekał na inne jej rzeczy przetłumaczone u nas. 
Source: notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/05/zniknac-petra-soukupova-czyli-z.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?