logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: opinie
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2022-03-15 21:10
Recenzja: CAŁKIEM podstawowy Tolino Page 2

Pierwszy czytnik z rodziny Tolino (Tolino Shine) trafił na rynek dziewięć lat temu. Bieżąca oferta urządzeń tej marki obejmuje zarówno czytniki z ekranem o przekątnej sześciu cali jak i większe – siedmio- i ośmiocalowe. Obecnie najtańszy z nich to Tolino Page 2. Zadebiutował w październiku 2019 roku jako propozycja dla osób, które nie chcą zbyt dużo inwestować w tego typu sprzęt. No i przy okazji konkurencja dla Kindle 10 – podstawowego czytnika z Amazonu, który jest największym graczem na niemieckojęzycznym rynku e-booków. Zapraszam do lektury konsumenckiej recenzji będącej wynikiem miesięcznego testowania Tolino Page 2.

 

Tolino Page 2

 

Tolino Page 2 od strony technicznej

Tolino Page 2 sprzętowo jest identyczny z modelem Kobo Nia, ponieważ teraz to Rakuten Kobo odpowiada za stronę techniczną czytników Tolino. Po wzięciu czytnika do ręki można się domyślić, że przy jego projektowaniu decyzje podejmowali przede wszystkim księgowi. Plastik obudowy, choć solidny, sprawia raczej tandetne wrażenie. Na szczęście jego matowa faktura (szczególnie na ramce wokół ekranu) ogranicza odbicia światła, co poprawia komfort czytania. Czytnik nie należy także do smukłych i najlżejszych przy swoich 179 gramach.

 

Chropowaty plastik ułatwia trzyma nie czytnika Tolino Page 2

 

Jak na niedrogi w zamyśle czytnik, znalazł się w nim ekran o całkiem dobrych parametrach. Tolino Page 2 wyposażono w dotykowy ekran E-Ink Carta o przekątnej sześciu cali. To standardowy rozmiar, szczególnie dla tańszych urządzeń. Ale już jego rozdzielczość należy do wyższych niż standardowa dla najtańszych modeli (jak Kindle 10).

 

Fizyczny przycisk powrotu do ekranu startowego zastąpiono gestem

 

W czytniku zabrakło (obecnego we wcześniejszych modelach) fizycznego przycisku wywołującego ekran startowy. Jedynie w dolnej krawędzi znajduje się wyłącznik, obok którego umieszczono gniazdo microUSB. Wyłącznik, choć niezbyt wygodny w dostępie, działa sprawnie i wiadomo, kiedy został on naciśnięty.

 

Wyłącznik i gniazdo microUSB w Tolino Page 2 umieszczono na dolnej krawędzi obudowy

 

Bieżąca oferta czytników rodziny Tolino

 

Tolino Page 2

Tolino Shine 3

Tolino Vision 6

Tolino Epos 2

ekran (przekątna)

15 cm (6”)

15 cm (6”)

17,8 cm (7”)

20,3 cm (8”)

ekran [piksele]

E-Ink Carta

1024 × 768

(212 ppi)

E-Ink Carta

1448 × 1072

(300 ppi)

E-Ink Carta 1200

1680 × 1264

(300 ppi)

E-Ink Carta Mobius

1920 × 1440

(300 ppi)

płaski front

nie

nie

nie

tak

ekran dotykowy

tak

tak

tak

tak

wodoodporność

nie

nie

tak

tak

wbudowane oświetlenie

tak

tak

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

nie

tak

(smartLight)

tak

(smartLight)

tak

(smartLight)

pamięć wewnętrzna [GB]

8

8

16

8

procesor [GHz]

1,0

1,0

1,8

1

masa [g]

179

166

215

195

wymiary [mm]

159,8 × 112,5 × 9,1

164 × 113 × 9,3

161,6 × 144,6 × 5,9-10,5

177,5 × 159 × 3,9-6,72

fizyczne przyciski zmiany stron

nie

nie

tak

tak

kolor obudowy

czarny

czarny

czarny

czarny

dodatkowe uwagi

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB, zgodny z wypożyczalnią Onleihe, usypianie okładką

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB, zgodny z wypożyczalnią Onleihe

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB, zgodny z wypożyczalnią Onleihe, usypianie okładką, żyroskop, USB-C

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB, zgodny z wypożyczalnią Onleihe, usypianie okładką, żyroskop

premiera rynkowa [rok]

2019

2018

2021

2019

cena katalogowa

89 EUR

(ok. 415 PLN)

119 EUR

(ok. 555 PLN)

169 EUR

(ok. 785 PLN)

299 EUR

(ok. 1 385 PLN)

 

Ekran w Tolino Page 2

Zastosowany w Tolino Page 2 sześciocalowy (przekątna 15 cm) ekran dotykowy E-Ink Carta wykonany jest w technologii papieru elektronicznego. Posiada wyższą (jak na podstawowy sprzęt) rozdzielczość 1024 × 768 pikseli (212 ppi). W ramce pod ekranem znajduje się pięć LED-ów odpowiadających za jego oświetlenie. Rozprowadzenie światła jest dość równomierne, choć przy brzegach można dostrzec lekkie przyciemnienie, a na dole smugi. Nie przeszkadza to w czytaniu i po chwili zatopienia w lekturze, przestaje się to zauważać. Temperaturę barwową oświetlenia bym określił jako raczej chłodną, ale całkiem akceptowalną. Również zakres regulacji poziomu oświetlenia jest dość szeroki. Przydaje się to zarówno przy czytaniu w łóżku bez włączania lampki jak i w niedoświetlonych poczekalniach, autobusach czy pociągach. Oczywiście nie ma obowiązku korzystania z wbudowanego oświetlenia. Można je całkiem wyłączyć. Bez niego ekran także jest czytelny, oczywiście przy odpowiednim zewnętrznym świetle. Jeśli podczas czytania widzimy artefakty z poprzednich stron (tzw. ghosting), można w ustawieniach czytnika zwiększyć częstotliwość całkowitego odświeżania ekranu. Ja jednak mam tu wybraną opcję „Never (recommended)” i nie obserwuję pogorszenia jakości tekstu nawet przy dłuższym czytaniu. Ale zawsze można włączyć odświeżanie co 1, 10, 20 czy więcej stron jeśli artefakty jednak będą się pojawiać.

 

Tolino Page 2 (po lewej) w zestawieniu z „wzorcowym” ekranem Kindle Voyage (po prawej) oczywiście wypada na korzyść tego drugiego, ale nawet w niedrogim czytniku Tolino ekran nie wygląda źle

 

Słabą stroną ekranu jest reakcja na dotyk. Nie jest on zbyt czuły. Co jakiś czas muszę ponowić dotknięcie ekranu aby zmienić stronę. Również precyzja dotyku budzi moje zastrzeżenia. Zawsze trzeba dotykać ekran odrobinę na prawo od docelowego miejsca. Przesunięcie nie jest duże, ale np. przy pisaniu na klawiaturze ekranowej staje się to zauważalne, bo co jakiś czas trafia się nie w te klawisze (literki), co trzeba. Pod tym względem Tolino Page 2 odstaje od droższych modeli obecnych teraz na rynku.

 

Oświetlenie ekranu szczególnie w dolnej części ma widoczne nierówności, ale nie przeszkadzają w czytaniu

 

Tolino Page 2 jako konkurent Kindle 10

Zarówno cena, jak i niewyszukane wzornictwo oraz użyte w Tolino Page 2 podzespoły, plasują go na rynku zachodnioeuropejskim jako bezpośredniego konkurenta Kindle 10. Recenzowany Tolino oficjalnie kosztuje 89 EUR, ale ostatnio zazwyczaj oferowany jest w cenie 69 EUR. Kindle 10 natomiast kosztuje w niemieckim Amazonie 90 EUR (wersja bez reklam) lub 80 EUR (wersja z reklamami). Jednak bardzo często można go kupić nawet za 55 EUR (wersja z reklamami). Widać więc, że poziom cenowy obydwu czytników jest zbliżony, choć Amazon stosuje zdecydowanie większe i częstsze przeceny. Jeśli się przyjrzeć specyfikacji, w Tolino warto zauważyć lepszy ekran, o rozdzielczości 212 ppi, podczas gdy w Kindle 10 jest to tylko 167 ppi.

 

Choć katalogowa cena Tolino Page 2 wynosi 89 EUR, to ostatnio oferowany jest zwykle po 69 EUR (źródło: ebook.de)

 

A jak wygląda zestawienie tych dwóch czytników w praktyce? Różnice nie wydają się bardzo znaczące, gdy położymy obydwa czytniki obok siebie. Kindle 10 ma twardy, gładki plastik obudowy (Tolino Page 2 jest chropowaty i twardy) i w dotyku wydaje się trochę przyjemniejszy. Dodatkowo zaokrąglenia obudowy przy krawędziach sprawiają, że Kindle wydaje się smuklejszy i bardziej poręczny. Choć z drugiej strony chropowata powierzchnia obudowy Tolino ułatwia trzymanie urządzenia w ręku, gdy jest bez okładki. Także matowa ramka wokół ekranu jest bardzo dobrym rozwiązaniem, ponieważ nie odbija światła i nie widać tak na niej odcisków palców, jak to bywa w innych czytnikach. Ekran w Tolino Page 2 ma trochę jaśniejsze tło, trochę bardziej wyraziste litery choć są one mniej nasycone czernią. W sumie więc tekst na ekranie Tolino jest dzięki temu trochę bardziej wyrazisty. Na korzyść Kindle 10 przemawia zaś fakt, że zmienia trochę szybciej strony.

 

Podsumowując, Tolino Page 2 i Kindle 10 pod względem technicznym to bardzo podobne produkty. Za Kindle przemawia milsza w dotyku obudowa i trochę szybsza zmiana stron, a na korzyść Tolino - bardziej wyrazisty tekst.

 

Ekosystem Tolino

Czytniki Tolino, w tym Page 2, są elementem dobrze przemyślanego ekosystemu. To efekt współpracy konsorcjum niemieckich księgarzy i (od strony technicznej) japońsko-kanadyjskiego producenta czytników Rakuten Kobo. Sojusz Tolino jest reakcją na dominującą pozycję Amazonu na bardzo lukratywnym (w skali świata) niemieckojęzycznym rynku książek. Podstawę jego funkcjonowania stanowi sieć ponad dwóch tysięcy stacjonarnych księgarń, głównie na terenie Niemiec (m.in. Thalia Mayersche, Weltbild, Hugendubel, Osiander) ale też Austrii, Szwajcarii, Holandii oraz Włoch. W większości z nich można nie tylko przetestować i nabyć czytniki ale i uzyskać na ich temat poradę od księgarzy.

 

Jedna z tysięcy stacjonarnych księgarni (Thalia) należących do sojuszu Tolino (Drezno, sierpień 2015 r.)

 

Kolejne elementy ekosystemu to księgarnie internetowe, aplikacja mobilna (iOS i Android OS) oraz przeglądarkowa. No i oczywiście same czytniki. Jako, że czytniki są zintegrowane z firmowymi sklepami, zarówno zakupione e-booki jak i własne pliki samodzielnie wgrane na konto czytelnika (25 GB) mogą być otwierane na różnych urządzeniach, a postępy czytania synchronizują się w tle. Ułatwiają ten proces także tysiące hot-spotów Deutsche Telekom AG, z którymi czytniki Tolino łączą się bezpłatnie. Punkty dostępowe (na terenie RFN) zlokalizowane są m.in. na przystankach komunikacji miejskiej, dworcach, w pociągach IC czy hotelach.

 

Usługa Tolino Cloud umożliwia sprawną synchronizację postępów czytania np. pomiędzy czytnikiem i aplikacją mobilną

 

Jak z powyższego wynika, czytnik Tolino jest przeznaczony przede wszystkim na rynek niemieckojęzyczny. Nie zmienia to faktu, że można z niego korzystać wygodnie także w Polsce. Samodzielnie zakupione książki w formacie EPUB można wgrywać zarówno przez kabel USB jak i przez konto w chmurze.

 

Tolino Page 2 – pierwsze kroki

Jako, że czytniki Tolino są przypisane do księgarni, w której zostały kupione, od razu po uruchomieniu jesteśmy proszeni o podłączenie czytnika do internetu i zalogowanie na konto klienta. Jeśli nie chcemy tego robić, da się z czytnika korzystać także bez logowania. Książki można wtedy wgrywać do pamięci czytnika przez kabel USB. Nie będziemy jednak wtedy mieli dostępu do słowników (chyba, że sami je wgramy w postaci plików) oraz konta w chmurze, które umożliwia bezprzewodową przesyłkę e-booków na czytnik.

 

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia samouczek. Tu pokazane są na przykład strefy dotyku ekranu: lewa część to strona wstecz, środkowa - menu, a prawa - strona w przód

 

Niestety, czytniki Tolino nie są spolszczone, więc nie ma co liczyć na polskie menu, czy inne ułatwienia jak podział wyrazów wg polskich reguł czy polskie znaki na klawiaturze ekranowej. Menu dostępne jest m.in. po angielsku czy niemiecku. Przy wyborze języka angielskiego, zegar wyświetla godziny w trybie „angielskim” czyli dwunastogodzinnym. Trochę to denerwujące, bo jednak bym wolał mieć opcję wyświetlania w trybie dwudziestoczterogodzinnym. Korzystanie z czytnika jest raczej intuicyjne i nie powinno być kłopotliwe nawet w przypadku osób z ograniczoną znajomością języków obcych.

 

Czytnik Tolino może wyświetlać książki pochodzące nie tylko z księgarni, gdzie został kupiony (ekran po lewej) ale także z kont w innych sklepach wchodzących w skład sojuszu (ekran po prawej)

 

Po zalogowaniu na konto w księgarni, z której pochodzi czytnik, można także podłączyć do urządzenia nasze księgozbiory z innych sklepów wchodzących w skład sojuszu Tolino. O ile takie mamy. Można to zrobić w ustawieniach (Menu/My accounts/Link library/Continue). Tak więc nawet jeśli poprzedni czytnik Tolino był z innej księgarni, to wgrane tam książki wciąż można czytać na nowym urządzeniu bez ręcznego pobierania i kopiowania posiadanych już na innym koncie e-booków.

 

Oprogramowanie wewnętrzne Tolino Page 2

Czytniki Tolino działają pod kontrolą systemu operacyjnego Android. Użytkownik nie ma jednak dostępu do funkcji systemowych. Wygląd i możliwości wszystkich modeli Tolino są podobne. Tolino Page 2 posiada w zasadzie wszystkie funkcje, które można znaleźć w innych, także droższych modelach tej marki. Nie znajdziemy tu oczywiście np. samoczynnego obracania tekstu, ale wynika to z fizycznego braku w czytniku żyroskopu, a nie z obcinania funkcji oprogramowania w tańszym urządzeniu.

 

Ekran startowy czytnika Tolino (ekran po prawej) umożliwia także zarządzanie książkami z tego poziomu, na przykład ich wykasowanie czy dodanie do kolekcji (ekran po lewej)

 

Wygląd menu i sposób działania czytników Tolino nie zmienił się od paru lat. W górnej części ekranu startowego wyświetlona jest ostatnio czytana książka, a dwie mniejsze miniaturki obok to pozycje ostatnio czytane lub dodane do biblioteczki. Pasek okładek w dolnej części pokazuje książki rekomendowane przez księgarnię. Nie można tego wyłączyć, chyba, że wylogujemy się z konta i będziemy korzystać z urządzenia bez podłączenia do internetu. Ale miejsce zarezerwowane na ofertę sklepu i tak pozostanie.

 

Włączenie w czytniku opcji opisanych jako testowe może zniechęcić na przykład takimi informacjami o błędzie oprogramowania i konieczności restartu urządzenia

 

Odkąd Rakuten Kobo stał się partnerem technologicznym w Tolino i zaczął odpowiadać za m.in. oprogramowanie czytników, postęp w tym zakresie zamarł. W październiku 2020 roku wprowadzono do czytników Tolino w wersji „beta” nowy wygląd menu i nowe opcje modyfikacji wyglądu tekstu. I od tego czasu, jeśli użytkownik się na nową wersję przełączy, ciągle coś nie działa tak jak trzeba. A to nie wyświetlają się fragmenty tekstu wewnątrz e-booka, a to tekst nie pokazuje się przy pomocy takiej czcionki, jaką się wybrało, a to pojawi się okno, że program przestał działać. Dramat! W sumie więc od kilkunastu miesięcy faktycznie jest to oprogramowanie testowe, ale ileż można czekać na finalną edycję? Całe szczęście, że równolegle pozostawiono starą wersję programu wyświetlającego e-booki i ona działa mniej więcej tak samo jak w początkach rozwoju czytników Tolino.

 

Czytanie e-booków w Tolino Page 2

Czytnik dobrze sobie radzi z plikami EPUB. O pozostałych formatach (szczególnie PDF) w zasadzie można zapomnieć. A skoro już o PDF-ach, to owszem można je otwierać, ale jeśli tekst nie jest czytelny bez powiększenia, czytanie jest mordęgą. W czytniku nie znajdziemy żadnych opcji przycinania marginesów, czy dzielenia strony na kolejno wyświetlane ekrany. Ratunkiem może być opcja rozpływu (tzw. reflow), która wybiera z pliku sam test bez formatowania. Ale na pewno nie jest to wygodne czy bezbłędnie działające rozwiązanie.

 

Tolino Page 2 poprawnie wyświetla e-booki po polsku

 

Książki mogą trafiać do czytnika na dwa sposoby: przez kabel USB lub konto w chmurze Tolino. Pierwsza opcja jest najłatwiejsza, z czytnikiem współpracuje bez problemu np. program Calibre. Druga opcja, to przesłanie pliku za pośrednictwem swojego konta w chmurze Tolino Cloud (o pojemności 25 GB). Krok po kroku opisałem obydwie procedury w poradniku „Jak WGRAĆ własne e-booki do czytnika Tolino”. Na pliki użytkownika jest do dyspozycji ok. 6 GB pamięci wewnętrznej czytnika.

 

Przytrzymanie palcem słowa wywołuje menu z opcjami zaznaczenia tekstu (Highlight), dodania notatki (Write note), wyszukiwania w słowniku językowym (Look up) albo tłumaczenia (Translate)

 

Tolino ma całkiem dobre, choć podstawowe (jak na dzisiejsze czasy) możliwości modyfikacji wyglądu tekstu. Wielkość liter jest regulowana dość płynnie na dziewięciu poziomach. Użytkownik może również sam zdefiniować ten zakres jak też dodać własne kroje czcionek (o tym więcej w części „własne modyfikacje”). Tolino posiada możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania), co nie jest oczywistą funkcją w czytnikach konkurencji. W czytniku jest zainstalowana całkiem zgrabna czcionka Bitter, pozostałych siedmiu nie używam. Niestety, w bieżącej wersji oprogramowania nie działa w e-bookach dzielenie wyrazów według polskich reguł.

 

Możliwości modyfikowania wyglądu tekstu są dobre choć raczej podstawowe (ekran po lewej) a w czytniku domyślnie zainstalowano dość ładne czcionki (ekran po prawej akurat z dodaną samodzielnie czcionką Bookerly)

 

Podczas korzystania z Tolino Page 2 trzeba mieć na uwadze konieczność częstego ładownia akumulatora. W moim przypadku było to przynajmniej raz na tydzień. Mała pojemność baterii wynika zapewne z cięcia kosztów. Nie powinny temu jednak towarzyszyć marketingowe bzdury, które na przykład wstawiono na oficjalną stronę produktu, gdzie wspomniano o tygodniach czytania („weeks and weeks of battery life for long-lasting reading pleasure”). Przy codziennym czytaniu przeszkadza też niezbyt pewna reakcja ekranu na dotyk. Czasem trzeba dwa razy dotknąć ekran, aby zmieniła się strona. Miewam też z tego powodu trudności z wyborem odsyłacza np. do przypisów.

 

Tolino Page 2 – dodatki, własne modyfikacje

Tolino Page 2 posiada (podobnie jak droższe modele tej marki) także funkcje wykraczające poza te „podstawowe”, można go uzupełnić np. o własne czcionki czy słownik.

 

Zrzut ekranu

Jeśli potrzebujemy zrobić kopię ekranu, można do tego użyć systemowej opcji widocznej po dłuższym przytrzymaniu wyłącznika. W wyskakującym menu mamy opcję wyłączenia czytnika (Switch off), restartu (Restart) lub wykonania zrzutu ekranu (Screenshot). Pliki graficzne (*.png) zapisywane są automatycznie w katalogu DCIM.

 

Własne czcionki

Dodanie własnej czcionki jest możliwe poprzez wgranie plików TTF lub OTF (przy podłączeniu czytnika kablem USB do komputera) do katalogu „fonts” w pamięci urządzenia. Czcionki od razu pojawią się a menu formatowania tekstu. Skok regulacji wielkości tekstu można samodzielnie dostosować do własnych upodobań, poprzez edycję wartości liczbowych w pliku „size.csv” znajdującym się w tymże katalogu.

 

Po wgraniu plików czcionek, na ekranie czytnika powinna pojawić się informacja, że zostały pomyślnie zainstalowane

 

Własne słowniki

Tolino Page 2 powinien akceptować pliki słowników w formacie quickdic. Na przykład słownik angielsko-polski jest do pobrania tutaj. Z kolei tutaj można znaleźć wiele innych (w tym niemiecko-polski oraz włosko-polski). Należy wybierać te, które mają w nazwie „v.006”. Rozpakowany z pobranego archiwum plik trzeba skopiować do pamięci urządzenia, a konkretnie do katalogu „./tolino/dictionaries”. Wtedy już można wybrać własny słownik w menu czytnika (Settings/Language/Dictionaries) - będzie w zakładce „Look Up” (językowe) albo „Translate” (do tłumaczenia).

 

W czytniku można zainstalować własne słowniki, tu na przykład aktywny jest angielsko-polski

 

Własny wygaszacz ekranu

W czytniku Tolino można ustawić własny wygaszacz ekranu (obok domyślnego czy okładki czytanej właśnie książki). W tym celu należy wgrać (przez kabel USB) do czytnika swój plik graficzny np. w formacie JPG (najlepiej o wymiarach 1024 × 768 pikseli) do katalogu DCIM w pamięci czytnika. Po bezpiecznym wysunięciu urządzenia z komputera, należy wejść do menu „Settings/Advanced settings”. Za definiowanie wygaszacza odpowiada opcja „Own image from folder” w sekcji „Sleepscreen” i tu należy wybrać swój plik.

 

Jako wygaszacz ekranu można ustawić (od góry): domyślną grafikę, okładkę czytanej książki lub własny obraz wgrany do katalogu DCIM

 

Eksport notatek i podkreśleń

Dość łatwo można wyeksportować własne notatki, zakładki i fragmenty zaznaczonego tekstu. Co prawda nie będzie w nich polskich znaków (jako, że brak ich na klawiaturze ekranowej), ale są przynajmniej łatwo dostępne po podłączeniu czytnika z komputerem przez kabel USB. Aby mieć do nich dostęp, należy skopiować plik „notes.txt” znajdujący się w głównym katalogu pamięci Tolino. W razie kłopotów z polskimi znakami, należy wybrać kodowanie UTF-8 podczas importowania dokumentu.

 

Przy importowaniu pliku z notatkami do edytora tekstów, trzeba ustawić kodowanie UTF-8

 

Tolino Page 2 – gdzie kupić?

W 2021 roku księgarnie Tolino zaprzestały wysyłki czytników bezpośrednio do Polski. Wcześniej nie było z tym raczej problemu, choć nie wszystkie oferowały taką opcję. Teraz najtaniej można ten czytnik kupić w polskim Amazonie, gdzie Tolino Page 2 kosztuje obecnie 411 PLN. Oferowany jest także przez inne polskie sklepy, choć trochę drożej.

 

Podsumowanie

Tolino Page 2 to prosty, podstawowy czytnik, jednak pełniący w zasadzie poprawnie swoje funkcje. Można z niego spokojnie korzystać... dopóki w ustawieniach nie włączymy nowych opcji, które pozostają przez lata w wersji testowej („beta”). Wtedy zaczynają się dziać rzeczy dziwne. Na szczęście nie trzeba z nich korzystać i jedyne co może wtedy denerwować, to niezbyt precyzyjne działanie warstwy dotykowej ekranu i odczucie lekkiej tandetności plastiku obudowy. Warto też pamiętać, że cięcie kosztów odbiło się nie tylko na materiale obudowy ale także na pojemności baterii. Wystarcza ona raptem na jakiś tydzień czytania. Podsumowując, akurat ten model Tolino nie wzbudził mojego entuzjazmu.

 

Tolino Page 2 jest zapakowany dość prosto - w bąbelkową kopertę i pudełko z cienkiej tektury

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: Tolino Page 2 można rozważyć do zakupu tylko przy znacznie obniżonej cenie, na przykład na poziomie do 60 EUR. Ale na pewno nie za 89 EUR. Lepsze rozwiązanie w tej cenie to choćby Kindle 10 lub PocketBook Basic Lux 3.

 

 Plusy:

- aktualizacje oprogramowania obejmują nawet bardzo stare modele czytników;

- możliwość wgrywania własnych plików przez chmurę (25 GB);

- sprawna synchronizacja postępów czytania z aplikacją mobilną i przeglądarkową;

- dobry ekran o średniej rozdzielczości;

- wbudowane oświetlenie ekranu;

- możliwość wgrania i dopasowania stopni zmiany wielkości własnych czcionek;

- możliwość ustawienia własnego wygaszacza, słownika;

- matowa ramka obudowy wokół ekranu.

 

Minusy:

- niezbyt precyzyjna reakcja lub sporadycznie brak reakcji ekranu na dotyk;

- słaba bateria;

- brak regulacji temperatury barwowej oświetlenia;

- rzadkie aktualizacje oprogramowania;

- błędy oprogramowania (dotyczy nowych funkcji w wersji „beta”);

- brak wysyłki pliku bezpośrednio do czytnika;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak możliwości powiększania rycin zawartych w tekście;

- brak języka polskiego;

- brak podziału wyrazów wg polskich reguł;

- błędy w wyświetlaniu polskich znaków w opisach i spisach treści książek;

- reklamy książek na ekranie startowym;

- wymuszona integracja z niemiecką księgarnią.

 

Parametry Tolino Page 2 wg producenta:

Ekran: dotykowy E-Ink Carta o przekątnej 6 cali (15,2 cm), 16 odcieni szarości, 1024×768 pikseli (212 ppi); regulowane natężenie wbudowanego oświetlenia;

Wymiary: 159,8×112,5×9,1 mm;

Masa: 179 g;

Procesor: 1GHz NXP i.MX6;

RAM: 512 MB;

Pamięć wewnętrzna: 8 GB (ok. 6 GB dostępne na pliki użytkownika);

Łączność: wi-fi, kabel micro USB;

Formaty e-booków: EPUB, PDF;

Języki menu: angielski, francuski, hiszpański, niderlandzki, niemiecki, włoski (brak polskiego);

Słowniki: angielski, francuski, hiszpański, niderlandzki, niemiecki, włoski, 12 słowników do tłumaczenia (brak polskiego);

Dodatkowe usługi: 25 GB w chmurze na pliki użytkownika, bezpłatne hot-spoty Deutsche Telekom na terenie RFN;

System operacyjny: Android OS;

Kolor obudowy: czarny.

 

Strona produktu: https://mytolino.de/produkte/tolino-page-2/

Like Reblog Comment
text 2021-04-08 07:35
Pierwsza OPINIA o Kindle Paperwhite 4 na amazon.pl

Czytnik Kindle Paperwhite 4 obecny jest na rynku od ponad dwóch lat. Przez ten czas doczekał się w amerykańskim Amazonie ponad 102 tys. opinii. W dniu, kiedy to piszę (8 IV 2021 r.) został oceniony na 4,6 w skali do 5. To nawet lepsza ocena niż moja, wystawiona (na 4 gwiazdki) w recenzji. Jego poprzednik (Kindle Paperwhite 3) doczekał się w amazon.com ponad 51 tys. opinii z końcową oceną 4,5/5. Można więc mówić o sporym sukcesie bieżącego przedstawiciela linii Paperwhite na rynku amerykańskim. Z kolei najtańszy, podstawowy obecnie model z rodziny Kindle (debiutował prawie dwa lata temu) ma obecnie (8 IV 2021 r.) w sklepie amazon.com prawie 34 tys. zarejestrowanych opinii. Oceniono go na 4,6/5. Dodam tylko dla porównania, że najtańszy głośnik Echo Dot (czwartej generacji, na rynku od września 2020 roku) z mocno promowaną przez Amazon asystentką głosową Alexa, zebrał do dziś (8 IV 2021 r.) w amazon.com prawie 213 tys. opinii.

 

Kindle Paperwhite 4

 

Tymczasem na stronie amazon.pl opublikowano właśnie (z datą 6 IV 20121 r.) pierwszą opinię klienta na temat Kindle Paperwhite 4. Wcześniej ten model mogliśmy oficjalnie kupować w niemieckim Amazonie i tam pojawiały się już wcześniej wrażenia użytkowników napisane także po polsku. Ale opinia Łukasza jest pierwsza, z którą można się zapoznać na amazon.pl. Tym samym stan na dzień 8 IV 2021 r. jest taki, że jedyny sprzedawany u nas oficjalnie czytnik Kindle ma ocenę 5/5. Specjalnie podkreślam datę niniejszego wpisu, ponieważ ilość gwiazdek oczywiście może ulec zmianie wraz z kolejnymi opublikowanymi ocenami i opiniami. Jeśli chcecie sprawdzić jak to wygląda w momencie, gdy czytacie ten tekst, zaglądnijcie na sam dół strony z ofertą czytnika do sekcji „Opinie klientów”.

 

Kindle Paperwhite 4 - zawartość pudełka

 

Pierwsza ocena polskiego użytkownika jest więc zdecydowanie pozytywna. Oceniający (Łukasz) wspomina, że jest przez wiele lat związany z marką. Od 2012 roku czytał e-booki na (wciąż sprawnym) Kindle Classic. Przy zamianie na Kindle Paperwhite 4, docenił przede wszystkim wbudowane oświetlenie (przydatne m.in. do czytania nocami) i wyższą rozdzielczość ekranu (wyraźniejsze litery). Pełną opinię Łukasza można przeczytać we wspomnianym dziale „Opinie klientów” pod opisem produktu.

 

Podsumowanie

Kindle Paperwhite 4 jest prawdopodobnie najpopularniejszym obecnie modelem wśród używanych czytników książek, podobnie jak cała linia Paperwhite. Jego popularność wynika głównie z prostoty, szybkości działania i solidności wykonania. No i ceny w okresie promocji. Czyż nie tego oczekuje większość czytelników e-booków? Pozostaje mieć nadzieję, że te czytniki będą spolszczone oraz pozostaną w kręgu zainteresowania Amazonu i producent nie porzuci ich całkowicie na rzecz bardziej dochodowych części biznesu.

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

 

Like Reblog Comment
text 2020-03-01 11:22
Kindle 10 (2019) - RECENZJA podstawowego CZYTNIKA z rodziny Kindle

Podstawowy (i najtańszy) czytnik z rodziny Kindle – Kindle 10 wszedł do sprzedaży 10 kwietnia 2019 roku. Najważniejszą nowością, w porównaniu do poprzednika (Kindle 8), jest oświetlenie o regulowanym natężeniu (ang. „new adjustable front light”) oraz nowy ekran dotykowy (pojemnościowy) o lepszym kontraście (ang. „updated electronic ink technology for better contrast”).

 

Kindle 10

 

Czytnik mam już dość długo. Kupiłem go w dniu premiery. Pierwsze wrażenia opublikowałem we wpisie "ŚWIAT CZYTNIKÓW pyta o Kindle 10, CYFRANEK odpowiada". Ale teraz, po dwóch miesiącach intensywnego testowania i czytania, zapraszam do lektury pełnej recenzji Kindle 10.

 

Kindle 10 od strony technicznej

Kindle 10 to podstawowy (pod względem parametrów) czytnik książek elektronicznych. Również pod względem wzornictwa, w żadnym calu nie odbiega od przeciętnej. Choć nie jest wodoodporny ani nie ma fizycznych przycisków zmiany stron (jak drożsi bracia), jest to jednak całkiem porządny sprzęt. Do słabszych stron Kindle 10 należy ekran o małej (jak na dzisiejsze wymagania) rozdzielczości. To sześciocalowy (15,2 cm) dotykowy ekran E-Ink, wykonany w technologii papieru elektronicznego. W stosunku do poprzednika, najważniejszą nowością jest wyposażenie Kindle 10 w oświetlenie ekranu.

 

Porównanie parametrów aktualnych czytników rodziny Kindle

 

Kindle 10

Kindle 10 Kids Edition

Kindle Paperwhite 4

Kindle Oasis 3

moja recenzja

tak

tak

tak

nie

data premiery

2019

2019

2018

2019

ekran

6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600

167 ppi

6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600

167 ppi

6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430x1080

300 ppi

7” (17,7 cm) E-Ink Carta, 1680×1264

300 ppi

pamięć wewn. [GB]

4/8

8

8/32

8/32

wbudowane oświetlenie

tak

(4 LED)

tak

(4 LED)

tak

(5 LED)

tak

(25 LED)

regulowana temperatura barwowa

nie

nie

nie

tak

fizyczne przyciski zmiany stron

nie

nie

nie

tak

wodoodporność

nie

nie

tak

tak

audio

tak (BT)

tak (BT)

tak (BT)

tak (BT)

procesor [GHz]

1

1

1

1

rozmiary [mm]

160×113×8,7

160×113×8,7

167×116×8,18

159×141×3,4–8,3

masa [g]

174

174

182

188

kolor obudowy

czarny, biały

czarny

czarny, niebieski

grafitowy, złoty

dodatkowe cechy

 

firmowa okładka w zestawie, dwa lata gwarancji „zero stresu”, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

płaski front

płaski front, żyroskop, opcja łączności 4G, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

cena w amazon.de (wersja bez reklam)

93,01 EUR

(ok. 400 PLN)

109,99 EUR

(ok. 480 PLN)

od 144,70

(ok. 625 PLN)

od 230 EUR

(ok. 995 PLN)

cena w amazon.pl (wersja bez reklam)

399,99 PLN

 

 

-

 

-

 

-

 

Wygląd Kindle 10 jest jednak lepszy od poprzedników (szczególnie Kindle 7), ponieważ ma on odrobinę chudszą i węższą obudowę. Ekran jest zagłębiony w otaczającej go ramce. Jedyny fizyczny przycisk znajduje się na dolnej krawędzi obudowy. Obok niego umieszczono gniazdo microUSB. Służy ono do ładowania baterii oraz kopiowania e-booków do pamięci czytnika.

 

Wyłącznik i gniazdo microUSB na dolnej krawędzi czytnika Kindle 10

 

Należy mieć na uwadze, że na Kindle 10 nie pasują firmowe okładki z poprzednich modeli, właśnie z powodu innego kształtu obudowy. Jest ona w dwóch wariantach kolorystycznych - czarna i biała. Choć plastik lekko trąci tandetą, w użytkowaniu pierwsze słabe wrażenie się nie potwierdza. Choć obudowa lekko mi się już wytarła w paru miejscach od okładki, to konstrukcja jako całość jest raczej solidna i odporna na uszkodzenia. Wożąc czytnik ze sobą, nie drżę o jego całość. To raczej solidne urządzenie.

 

Podsumowując, przychodzi mi stwierdzić, że choć Kindle 10 nie grzeszy miłą w dotyku czy ładną obudową, to jest solidnie zbudowanym urządzeniem, które dobrze się sprawdza na co dzień.

 

Ekran w Kindle 10

Pozytywną cechą ekranu Kindle 10 jest zintegrowane oświetlenie. Co prawda odpowiada za nie tylko 4 LEDy, ale równomierność rozprowadzania światła jest zaskakująco dobra. Również temperatura barwowa jest dość przyjemna, pozbawiona niebieskawego odcienia. Zakres regulacji natężenia światła jest spory, od bardzo delikatnej poświaty, po jasne świecenie. Oświetlenie na pewno przydaje się podczas czytania przy słabych warunkach oświetleniowych.

 

Porównanie wielkości sześciocalowego ekranu Kindle 10 (po prawej) i siedmiocalowego Kindle Oasis 3 (po lewej)

 

Jak już wspomniałem, rozdzielczość ekranu to jedna ze słabych cech recenzowanego czytnika. Nie znaczy to, że ekran jest zły. Na jego plus należy zaliczyć dobry kontrast, dzięki czemu tekst (choć lekko poszarpany, gdy się bliżej przyjrzeć) nie wygląda źle i czyta się całkiem przyjemnie. Różnicę (na niekorzyść) Kindle 10 widać wyraźnie dopiero jak się go zestawi np. z Kindle Voyage. Wtedy zaznacza się ciemniejsze tło i mniej wygładzone litery w Kindle 10. Bez takiego bezpośredniego porównania, trudno na niego specjalnie narzekać. Mniejsza rozdzielczość ekranu będzie się raczej dawać we znaki przy wyświetlaniu fotografii czy plików PDF. Do czytania książek z czystym tekstem powinna być wystarczająca. Uważam jednak, że w tej cenie, producent powinien użyć ekranu o większej rozdzielczości.

 

Oświetlenie ustawione na 50% w Kindle Voyage (po prawej) i Kindle 10 (po lewej)

 

Recenzowany czytnik sprawnie reaguje na dotyk, ale nie tak dobrze, jak droższe kindelki. Czasami zdarza się, że trzeba dwa razy nacisnąć ekran, aby zmieniła się strona. Nie jest to specjalnie częste, ale zdarza się częściej niż np. w Kindle Paperwhite 4. Przy zaznaczaniu tekstu, do podkreślenia lub tłumaczenia, precyzja jest zadowalająca. Nawet lepsza niż w wielu droższych czytnikach.

 

Podsumowując, ekran choć ma słabą rozdzielczość, to cechuje się ładnym kontrastem i przydatnym wbudowanym oświetleniem. Światło rozprowadzane jest zaskakująco równomiernie. Przekłada się to na dobre wrażenia, nawet przy przy dłuższej lekturze.

 

Kindle 10 na co dzień

Pełne wykorzystanie możliwości czytnika wymaga zarejestrowania go w Amazonie i zalogowania się na amazonowe konto. Wymaga to (przy pierwszym uruchomieniu) przedarcia się przez niezliczoną ilość ekranów proponujących m.in. korzystanie także z firmowej księgarni z audiobookami. Te dodatkowe opcje nie są konieczne. Od razu po zalogowaniu, warto sprawdzić adres poczty elektronicznej, jaki został przypisany czytnikowi (znajdziemy go w menu: Settings/All Settings/Your Account/Send-to-Kindle E-mail). To bardzo ważna informacja, potrzebna by korzystać w pełni z urządzenia – a konkretnie bezprzewodowego wysyłania własnych plików z komputera i zakupów z polskich księgarni.

 

Podczas pierwszego uruchomienia należy wybrać język menu, ale później można go też zmienić. Polskiego niestety brak

 

Po zakończeniu rejestracji, można rozpocząć czytanie, szczególnie gdy na koncie użytkownika znajdują się już jakieś e-booki. Jeśli konto jest puste, trzeba do czytnika wgrać lub przesłać pliki. Szerzej o różnorodnych sposobach dodawaniu e-booków do czytnika napisałem w poradniku „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”. Najprościej jest skopiować (przez kabel USB), posiadany plik MOBI, z komputera do katalogu „Documents” w pamięci wewnętrznej czytnika.

 

Przykład filtrowania (po lewej) i sortowania (po prawej) książek w biblioteczce Kindle

 

Książki znajdujące się zarówno na koncie jak i w pamięci czytnika, można zobaczyć na ekranie startowym. Pomiędzy tymi dwoma zasobami można przełączać się w lewym górnym roku (odpowiednio „ALL” to wszystkie dostępne e-booki, a „DOWNLOADED” to zawartość pamięci czytnika).

 

Przydatną opcją (znajduje się ona w prawym górnym rogu ekranu startowego) jest filtrowanie („FILTER”) oraz porządkowanie e-booków („SORT”). Pierwsza z nich pozwala ograniczyć zawartość ekranu np. do pozycji nieprzeczytanych (Unread), kolekcji (Collections) czy wgranych książek („Books” - książki z Amazonu lub „Docs” - własne pliki). Druga natomiast umożliwia zmianę sposobu wyświetlania samych e-booków. Może to być lista (List) lub miniaturki okładek (Grid). Jako, że Kindle 10 (jak i inne modele z tej rodziny) ma kłopot z wyświetlaniem okładek (dla książek spoza firmowej księgarni), więc sporo użytkowników woli tę drugą opcję. Książki mogą być uporządkowane wg daty otwarcia (Recent), tytułu (Title), autora (Author) lub kolekcji (Collection).

 

W codziennym użytkowaniu, coraz bardziej przydatne jest dla mnie bezprzewodowe przesyłanie plików. I to zarówno tych kupowanych w księgarni, jak i zarchiwizowanych w komputerze. Szczególnie wygodne jest dla mnie czytanie codziennej prasy na Kindelku. Co rano „Wyborcza” trafia automagicznie do czytnika w ramach prenumeraty z Publio. Nawet w podróży, gdy nie mam przy sobie komputera, z którego np. mógłbym przegrywać pliki do pamięci czytnika. Wystarczy zlecić wysyłkę w księgarni i mieć włączone wi-fi. Dodatkowym atutem jest wygląd dziennika w postaci pliku MOBI, ma dużo wygodniejszy w korzystaniu spis treści, niż w przypadku plików EPUB. Samodzielnie przesyłam sobie także dłuższe teksty ze stron WWW. Pomocna jest w tym przypadku wtyczka „Send To Kindle” lub „Push to Kindle”, zainstalowana w przeglądarce internetowej. Pozbawione w ten sposób pierdyliona reklam teksty, znacznie przyjemniej czytać na ekranie czytnika, niż na wyświetlaczu komputera.

 

Wtyczka Send to Kindle wywołana z menu przeglądarki Opera

 

Należy pamiętać, żeby podładowywać baterię, jeśli czytnik będzie leżał kilka tygodni nieużywany. Kindle 10 nie wyłącza się całkowicie, tylko (nieużywany) przechodzi w stan płytszego lub głębszego uśpienia. Co ważne, z (płytszego) uśpienia wybudza się błyskawicznie, więc codzienne czytanie nie denerwuje oczekiwaniem, aż się Kindle uruchomi.

 

Choć w Kindle 10 brak spolszczenia menu, to książki w języku polskim można czytać bez problemów

 

Ograniczeniem w korzystaniu z Kindle 10 może być brak spolszczenia. Na język polski nie przetłumaczono menu (co akurat jest mniejszym problemem), brak jest także oficjalnych słowników języka polskiego (co można obejść, instalując słowniki stworzone przez użytkowników Kindle). Ale realnym problemem jest brak polskiej klawiatury. Z tego powodu nie można używać polskich znaków do pisania notatek czy wyszukiwania słów w tekście. Najnowszy format plików KFX nie przewiduje zdefiniowania języka polskiego.

 

Użycie słownika w Kindle 10

 

Kindle 10 jako czytnik książek

Kindle 10 służy przede wszystkim do czytania książek. I czytnik wywiązuje się z tego dobrze.

 

Polskie księgarnie mogą wysyłać na Kindle 10 zarówno bieżące zakupy jak i prenumerowane gazety, np. „Wyborczą” z Publio

 

Kindle 10 obsługuje e-booki w formacie MOBI (MOBI, AZW3, KFX). Podobnie jak inne modele z rodziny Kindle, ma raczej podstawowe opcje modyfikacji wyglądu tekstu. O ile regulacja wielkości czcionki jest wystarczająca (czternaście rozmiarów, pięć poziomów pogrubienia), to zakres ustawień marginesów (trzy ustawienia) jest zbyt mały. W większości książek marginesy są na czytniku za duże. Aby nie marnować powierzchni ekranu, muszę edytować pliki (a konkretnie definicje stylów w e-booku). Podobnie, „ręcznie” wprowadzam dzielenie wyrazów (przy pomocy wtyczki „Hyphenate This!” z programu Calibre) i wymuszam justowanie (jeśli go nie ma). Trochę to męczące na dłuższą metę. Wspomniane zmiany nie są konieczne do czytania e-booków, ale jednak wolę się chwilę pomęczyć i mieć taki wygląd, jaki mi pasuje.

 

Kindle 10 ma bardzo ładne czcionki (np. Bookerly, Caecilia), ale można dodać także własne

 

W czytniku są zarówno szeryfowe jak i bezszeryfowe kroje czcionek (w sumie dziewięć). Szczególnie ładnie (jak dla mnie) wygląda Bookerly i Caecilia. Można wgrać także własne, kopiując pliki OTF lub TTF do katalogu „fonts” w pamięci czytnika. Nie korzystam z tego, bo Bookerly i Caecilia mnie zadowalają. Miła jest też opcja wyświetlania zegarka (w otwartej książce) na górze ekranu. Bardzo przydatną cechą czytnika jest też możliwość powiększania ilustracji zawartych w e-bookach.

 

Aplikacja obsługująca wypożyczalnię Legimi, poprawnie wykrywa i obsługuje Kindle 10

 

Kindle 10 poprawnie współpracuje z aplikacją obsługującą wypożyczalnię Legimi. Więcej informacji na ten temat można znaleźć we wpisie „Legimi na Kindle – poradnik, jak korzystać”.

 

Jeśli książka ma kiepskie formatowanie (np. sporo jest takich pozycji w katalogu Legimi), to w Kindle 10 niewiele można z tym zrobić ze względu na ograniczone opcje formatowania tekstu dostępne w czytniku

 

Czytniki Kindle mają dość podstawowe funkcje, pozwalające na przystosowanie plików PDF do wyświetlania na małym ekranie. W zasadzie są dwie takie opcje i do wyświetlania prostych plików wystarczają. Pierwsza z nich to obrót tekstu na ekranie (przejście w tryb poziomy). Druga to wywołanie trybu kolumnowego (dwukrotne puknięcie w ekran). Dzięki temu czytnik powinien wyświetlać tekst rozciągnięty na całą szerokość i można wtedy czytać ekran po ekranie. Jak na podstawowy czytnik, szybkość wyświetlania PDFów jest akceptowalna.

 

Opcje dostosowania pliku PDF do ekranu Kindle 10

 

Choć podkreślam, że jest to podstawowy czytnik z rodziny Kindle, nie znaczy to bynajmniej, że jest tandetny. Może nie wygląda najładniej. Może na obudowę nie użyto najlepszego plastiku. Co najważniejsze - bardzo poprawnie i sprawnie spełnia swoje codzienne zadania. Nie zacina się, nie zawiesza, ochoczo reaguje na dotknięcia ekranu, dość szybko wczytuje i otwiera książki. Testując go przez ostatnie dwa miesiące, ani razu nie musiałem go resetować. Jednym słowem, to co ma robić – robi dobrze. Czego chcieć więcej od podstawowego modelu? Chyba tylko bardziej podstawowej ceny...

 

Kindle 10, gdzie kupić?

Oficjalnym sklepem, sprzedającym i wysyłającym do Polski czytniki Kindle, jest niemiecki Amazon. Wersja z 4 GB pamięci (bez reklam, wysyłana do Polski) kosztuje 93,01 EUR. Obok „tradycyjnie” czarnej obudowy, ten model dostępny jest także w białej obudowie. Edycji z reklamami obecnie do Polski nie można zamówić bezpośrednio. Sposobem na zamówienie takiej tańszej wersji, może być opisywany i testowany przeze mnie sposób przy pomocy pośrednika pocztowego. Jeszcze lepszym pomysłem jest poczekanie na promocję cenową, które w niemieckim Amazonie bywają co 1-2 miesiące. Warto też rozważyć zakup czytnika ze zwrotów lub używanego, w ramach amazonowej oferty Amazon Warehouse. Więcej na ten temat znajdziecie we wpisie „Jak UPOLOWAĆ niedrogi CZYTNIK - Kindle 10 z Amazon Warehouse”.

 

Reklama Kindle 10 - „teraz ze zintegrowanym oświetleniem” (źródło: amazon.de)

 

Wraz z czytnikiem, w pudełku znajduje się kabel USB. Nie ma potrzeby kupowania osobnej ładowarki, jeśli mamy już inną np. od tabletu czy smartfona. Czytnik Kindle może też być ładowany z portu USB w komputerze.

 

Kindle 10 w ofercie Amazon Warehouse (źródło: amazon.de)

 

Warto natomiast zainwestować w okładkę, ponieważ mimo solidnej konstrukcji, ekran E-Ink to wciąż dość delikatny element czytnika. Ze względu ma zmianę kształtu obudowy w Kindle 10, trzeba się pilnować, aby w opisie była wzmianka, że pasuje ona na Kindle 10, Kindle 2019 lub 10. generacji. Firmowa okładka kosztuje w Amazonie 31 EUR (ok. 135 PLN).

 

Podsumowanie

Kindle 10 to pierwszy z podstawowych modeli tej rodziny, który wyposażono w zintegrowane oświetlenie. Wpływa to na większe możliwości czytania, choćby tam, gdzie warunki oświetleniowe są słabe (poczekalnie, autobusy itp.). Niestety, ekran o rozdzielczości 167 ppi (800×600 pikseli) oferowany dziś w cenie ok. 400 PLN to lekkie nieporozumienie. Tego typu urządzenie powinno jednak być tańsze. Dlatego rekomenduję zakup Kindle 10 głównie w czasie promocji cenowych (w cenie ok. 310 PLN) lub jako sprzęt używany (w okolicy 200-250 PLN w ofertach z Amazon Warehouse). Warto podkreślić, że poza ekranem o słabej rozdzielczości, to całkiem sprawnie działający sprzęt, wyposażony co prawda w niewielką pamięć wewnętrzną, ale dorównujący funkcjonalnością nawet najdroższym czytnikom z rodziny Kindle.

 

Kindle 10 w podróży (Kovalam Beach, Kerala, Indie 2020 r.)

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli szukasz funkcjonalnego, sprawnie działającego sprzętu w niskiej cenie – poluj na Kindle 10 w czasie promocji lub na „używki” oferowane w Amazon Warehouse. A jeśli masz cztery stówki na nowy czytnik, pomyśl o którymś z tańszych PocketBooków.

 

 Plusy

- solidna konstrukcja;

- sprawne i stabilne działanie;

- prostota obsługi;

- wbudowane oświetlenie;

- dobry kontrast ekranu;

- funkcjonalność taka, jak w droższych urządzeniach marki Kindle;

- bezprzewodowa wysyłka e-booków (również z polskich księgarni);

- powiększanie rycin i tabel zawartych w książce;

- ładne czcionki (np. Caecilia, Bookerly);

- możliwość instalowania własnych czcionek (OTF, TTF);

- możliwość instalowania własnych słowników;

- możliwość wyświetlania zegarka podczas lektury;

- duża różnorodność okładek, zarówno firmowych jak i od zewnętrznych producentów;

- niewysoka cena (w czasie promocji);

 

Minusy

- ekran o archaicznej rozdzielczości;

- plastik obudowy sprawia trochę tandetne wrażenie;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- sporadyczny brak reakcji na dotyk;

- brak spolszczenia (polskiego menu, słowników, dzielenia wyrazów wg polskich reguł, polskich znaków na klawiaturze, wyszukiwania tekstu z polskimi znakami);

- niewielka pamięć wewnętrzna;

- małe możliwości regulacji marginesów;

- mało opcji dostosowania PDFów do małego ekranu;

- brak możliwości wymuszenia justowania tekstu;

- losowe pojawianie się (lub nie) okładek dla książek spoza Amazonu;

- wysoka cena (poza promocjami).

 

Parametry Kindle 10 wg producenta:

Ekran: przekątna 15,2 cm (6 cali) ekran E-Ink Carta i rozdzielczością 800×600 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 167 ppi;

Masa: 174 g;

Rozmiary: 160mm × 113mm × 8,7mm;

Żywotność baterii: do 4 tygodni;

Pamięć: ok. 2,8 GB wewnętrznej (4 GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego) lub w nowszej wersji ok. 6,8 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego);

Czcionki: 7 krojów łacińskich czcionek;

Obsługiwane formaty tekstowe: Kindle Format 8 (AZW3), Kindle (AZW), TXT, PDF, MOBI, PRC;

Łączność: Wi-Fi, USB (2.0);

System: linux;

Główne funkcje: słowniki (bez polskiego), przeszukiwanie książek, zakładki, wbudowana przeglądarka WWW;

 

 [Aktualizacja 5 VIII 2021 r.]

Kindle 10 dostępny jest również w polskim Amazonie. Więcej na ten temat we wpisie Najtańszy czytnik do Legimi – Kindle 10 od wczoraj w ofercie amazon.pl.

Like Reblog Comment
text 2020-02-23 13:54
Dziesięć MITÓW o czytnikach Kindle – PRAWDA czy FAŁSZ?

Chwilę temu pojawił się w jednej z grup na FB wpis o tym, jakie to złe są czytniki Kindle i ekosystem Amazonu. Napisałem wtedy na szybko trochę emocjonalną odpowiedź, a wtedy autorka usunęła swój wpis. Trochę szkoda mi tego mojego tekstu, ale w sumie temat ciekawy, więc postanowiłem odtworzyć „zarzuty” kierowane w stronę urządzeń marki Kindle oraz tok swojego myślenia. Wracam do tematu bo to nie pierwszy i zapewne nie ostatni wpis tego typu. Popatrzmy, jakie „mity” niesie niekiedy ze sobą myślenie o kindelkach.

 

 

Mit pierwszy - Kindle mają „niepotrzebne bajery”

Wiele razy widziałem podobny argument u osób, które niby to pytały o wybór czytnika, a w końcu okazywało się, że raczej pokątnie promują jakiś przedpotopowy model, zalegający w magazynach polskich sklepów. W zależności od potrzeb naganiaczy, jako „bajery” podawano różne funkcje czytników:

- bezprzewodową przesyłkę plików wprost do czytnika;

- wodoodporność;

- dotykowy ekran;

- oświetlenie ekranu;

- możliwość korzystania z polskiego słownika;

- dzielenie wyrazów wg polskich reguł;

- odtwarzanie audiobooków;

- fizyczne przyciski zmiany stron.

 

Wiele osób twierdzi, że oświetlenie w czytniku traktowało jako zbędny bajer, aż do momentu, gdy je przetestowali w praktyce... (czytanie na dworcu autobusowym - kadr z indyjskiej reklamy Kindle Paperwhite 3)

 

Nie twierdzę, że prosty czytnik jest zły. Wierzę, że poza specjalistami od szeptanego marketingu, są także ludzie, którzy takowych faktycznie szukają i nie potrzebują np. dotykowego ekranu a za to chcą mieć urządzenie jak najtańsze. Twierdzę tylko, że skreślanie przy tej okazji czytników Kindle przeczy idei poszukiwania dobrego sprzętu. Akurat czytniki tej marki mają funkcje, które są przydatne przydają i polepszają komfort korzystania z urządzenia zwanego czytnikiem książek. Gdyby „dodatkowe” funkcje niosły ze sobą widoczną różnicę w cenie, wtedy to co innego. Ale co wtedy gdy oferują coś więcej w tej samej cenie, co konkurencja?

 

Mit pierwszy – fałsz. Czytniki Kindle nie mają „niepotrzebnych bajerów”. Przecież nie ma obowiązku korzystania z funkcji, których nie potrzebujemy (skoro nie zwiększają ceny sprzętu, patrz: mit szósty).

 

Mit drugi - Kindle fatalnie obsługuje PDFy

Format PDF nie jest przeznaczony na czytniki książek. Na czytnikach należy korzystać w pierwszym rzędzie z e-booków w „czytnikowych” formatach plików, czyli MOBI (Kindle) i EPUB (pozostałe marki). Ekran z papieru elektronicznego nie odda kolorów i nie pozwoli na płynne przesuwanie/skalowanie obrazu. Z urządzeń mobilnych, do PDFów prędzej bym polecił w miarę szybki tablet z dobrym wyświetlaczem. Natomiast większość czytników faktycznie słabo sobie z PDFami radzi. Aby to zmienić, powstały nawet specjalne urządzenia do pracy właśnie z takimi dokumentami. I ceny też mają one raczej specjalne – np. Sony Digital Paper z ekranem o przekątnej 10,3 cala oficjalnie wyceniono na ok. 500 USD (prawie 2 tys. PLN).

 

Pozostając w kręgu czytników z bardziej przystępną ceną, okazuje się, że akurat kindelki radzą sobie całkiem dobrze z plikami PDF. Robią to przede wszystkim szybko. Nie mają tak rozbudowanych narzędzi jak np. PocketBooki, ale nadrabiają sprawnością wyświetlania. Można w nich skorzystać z trybu kolumnowego (obcięcie marginesów) oraz wyświetlania w poziomie (tryb landscape) i PDFy daje się czytać. Sam parę ładnych książek w ten sposób przeczytałem.

 

Mit drugi – fałsz. Kindle (jak na czytniki) radzą sobie z PDFami całkiem sprawnie i znacznie lepiej od większości konkurencyjnych urządzeń tego typu. Są czytniki, które mają więcej opcji przetwarzania plików PDF (np. PocketBooki) lub lepiej je wyświetlają np. ze względu na wielkość ekranu. Ale czytniki Kindle są wciąż jednymi z najszybszych pod tym względem.

 

Mit trzeci - w czytnikach Kindle są takie same ekrany jak w innych czytnikach

Czytniki obecne na europejskim czy amerykańskim rynku korzystają z papieru elektronicznego pochodzącego z fabryk jednego producenta - firmy E-Ink. W związku z tym, może się wydawać, że takie same parametry wymienione w specyfikacji różnych czytników, będą odpowiadać identycznym wrażeniom przy czytaniu. Tak niestety nie jest. Są czytniki, które cechuje bardzo ładny kontrast, inne zaś (teoretycznie z takim samym ekranem) już tak dobrego efektu nie dają. I tu dość często widać różnicę na korzyść czytników Kindle. Zazwyczaj ich ekrany mają mniej szare tło i bardziej wypełnione czernią litery, a w końcowym efekcie – ładniej wygląda na nich tekst, niż w innych czytnikach. Nie zawsze tak jest, o czym można się przekonać porównując bezpośrednio Kindle z Kobo (często na korzyść tych drugich). Szczególnie udało się to jednak w Kindle Voyage, którego ekran może zawstydzić np. bieżący, najdroższy model z tej rodziny - Kindle Oasis 3. Choć temu ostatniemu na pewno trudno zarzucić złą jakość wyświetlanego tekstu.

 

Kindle Voyage (premiera w roku 2014) wciąż uważany jest za jeden z najlepszych czytników Amazonu, a ekran może "zawstydzić" najnowsze modele

 

Dlaczego tak jest? Nie do końca mam co do tego pewność. Rozważania na ten temat trochę wykraczają też poza ramy niniejszego wpisu. W skrócie: obstawiam m.in. trzy czynniki, takie jak poziom kontroli jakości, precyzyjne dopracowanie podstawowych sterowników ekranów (tzw. waveform) oraz różne pomysły producentów czytników na dodatkowe warstwy pokrywające sam ekran a odpowiadające np. za reakcję na dotyk.

 

I tak, ekrany w czytnikach Kindle też mogą się tłuc. To najdelikatniejsza część każdego czytnika. Choć akurat bieżące modele Kindle, dzięki solidnej konstrukcji obudowy (szczególnie np. Kindle Oasis 3 z metalowymi pleckami), wydają się trwalsze niż wcześniej. Jednak dopiero E-Ink w technologii Mobius (zastosowany np. w czytniku PocketBook InkPad X lub Kobo Forma) daje szansę na zlikwidowanie tej przypadłości.

 

Mit trzeci – częściowo prawda. Jednak często mając „identyczny” ekran jak u konkurencji, w Kindle otrzymać możemy realnie lepszy wygląd tekstu. To jednak zależy od konkretnych modeli a czasem i egzemplarzy.

 

Mit czwarty - Kindle nie są po polsku

Fakt, czytniki Kindle nie zostały spolszczone. Brak jest: polskiego menu, polskiej klawiatury, dzielenia wyrazów wg polskich reguł. A sam Amazon nie sprzedaje polskich e-booków. Na szczęście jest wiele świadectw, że nawet wiekowe osoby bez znajomości języka angielskiego, z powodzeniem korzystają z czytników. A to dzięki dużej intuicyjności cechującej te urządzenia. Z mojego doświadczenia wynika, że łatwiej nauczyć kogoś czytania e-booków na czytniku Kindle niż posługiwania się smartfonem. Są jednak zapewne i takie osoby, które sobie z taką barierą językową i technologiczną nie poradzą. Z powodu trudnego dostępu do polonizacji Kindle, w takim przypadku faktycznie lepiej poszukać innej marki. Polskie menu mają np. czytniki PocketBook.

 

Obsługa islandzkiego czy suahili w Kindle niespecjalnie nas urządza, to fakt

 

Mit czwarty – prawda.

 

Mit piąty - na Kindle nie da się czytać e-booków w formacie EPUB

To prawda, choć zarzut jest trochę wydumany. A to dlatego, że chyba wszystkie polskie księgarnie sprzedają e-booki zarówno w postaci pliku MOBI (na Kindle) jak i EPUB (na pozostałe czytniki). Jeśli jednak ktoś nagromadził książki akurat w EPUBach, to z czytaniem ich na kindelku też nie powinien mieć większych kłopotów. Są na to dwa proste sposoby. Pierwszy to wgranie ich do pamięci czytnika za pomocą bezpłatnego programu Calibre. W trakcie przesyłania, pliki zostaną automagicznie zamienione na MOBI. Wystarczy wysłać te pliki na adres poczty elektronicznej przypisany do czytnika, wcześniej zmieniając im rozszerzenie z *.epub na *.jpg. Dotrą na czytnika jako pliki MOBI.

 

Mit piąty – prawda, ale niewygodna.

 

Mit szósty - Kindle to takie produkty Apple wśród czytników

OK, niektórzy użytkownicy czytników Kindle zachowują się jak „stereotypowy” posiadacz produktu firmy Apple. Najnowszy przykład to choćby wpis jednego z członków jednej z grup na FB, związanej z czytnikami - „Poza tym to jest … a nie Kindle Oasis, gorsza marka gorsze rezultaty”. W miejsce trzech kropek można w zasadzie wstawić dowolną nazwę. Na szczęście takie podejście to jednak rzadkość.

 

Produkty Apple (poza solidnością wykonania) znane są m.in. z tego, że ich cena ustalana jest przez wykreowaną popularność marki, a nie rzeczywistą funkcjonalność czy przyjazność użytkownikom. Jest oznaką statusu, a za to się płaci. I ludzie płacą, o czym świadczą kolejne rekordowe zarobki producenta. Ale w przypadku kindelków jest jednak inaczej. Cena bynajmniej nie jest z kosmosu, a w czasie raz po raz organizowanych promocji cenowych – stosunek jakości do ceny jest trudny do pobicia przez (mniejszych) konkurentów. Czy wyobrażacie sobie, że najnowszy iPhone kosztuje w oficjalnym sklepie, przed najbliższymi świętami np. 2/3 ceny porównywalnych sprzętowo modeli konkurencji? No właśnie! I to już zupełnie obala mit szósty.

 

Mit szósty – fałsz, choć nawet niektórzy użytkownicy kindelków by chcieli aby był prawdziwy.

 

Mit siódmy - Amazon ma zamknięty ekosystem

Zamknięcie dotyczy jedynie audiobooków. One akurat (jeśli chcemy odtwarzać je na czytnikach Kindle) muszą pochodzić z firmowego sklepu Audible. To funkcja, która przez przeciwników marki często wskazywana jest też jako „niepotrzebny bajer” (patrz: mit pierwszy). Jednak już własne e-booki w formacie MOBI można przesyłać do czytnika zarówno bezprzewodowo jak i przez kabel USB. Jest nawet do tego specjalna aplikacja „Send to Kindle”. Ekosystem Amazonu można więc spokojnie wykorzystać do własnych celów (i własnych e-booków). Książki w formacie EPUB także nie powinny stanowić problemu (patrz mit piąty). Tak na marginesie, to już bardziej zamknięty ekosystem ma Kobo (własne pliki można wgrać tylko przez kabel).

 

Amazon udostępnia nawet specjalną aplikację, którą można wykorzystać do wysyłki własnych plików firmowej do chmury jak i czytnika Kindle

 

Mit siódmy – częściowo prawda. Najważniejsze elementy ekosystemu są przyjazne i otwarte dla użytkowników.

 

Mit ósmy - Amazon mnie szpieguje, a inni nie

Tak, to może być prawda, choć tylko częściowo. Inni też szpiegują, choć to Amazonu nie tłumaczy. No cóż, warto wiedzieć, że dziś wszystkie większe internetowe serwisy zapisują bardzo szczegółowe dane o naszym zachowaniu w sieci. Przoduje w tym Google czy Facebook, ale Amazon też to robi. Zarówno w sensie jednostkowym, jak i w odniesieniu do statystycznie opisanych zbiorowych zachowań użytkowników różnych urządzeń dostarczanych na rynek przez firmę. Amazon nie jest w tym odosobniony, choć to niewielka pociecha dla osób dbających o swoją prywatność. Szeroko opisał to ostatnio Robert Drózd (Świat Czytników) we wpisie „Czy Amazon śledzi każdy nasz ruch na Kindle? Dostałem swoje dane i oto, co w nich znalazłem”. Amazon ma szerokie możliwości śledzenia zachowań swoich klientów także poza czytnikami. Zastrzeżenia budzą szczególnie firmowe produkty Amazonu: na przykład sprzęty wyposażone w asystenta głosowego (Alexa) czy przekazujące obraz i dźwięk bezprzewodowe kamery zintegrowane z dzwonkiem do drzwi wejściowych do domu. Wciąż nie wiadomo, do czego miał służyć np. mikrofon w czytnikach Kindle 3 Keyboard. Amazon, podobnie jak inne firmy, posługuje się analizami opartymi na wielkich zbiorach danych, a takiego materiału największy sklep internetowy ma zapewne bez liku (por. np. Seth Stephens-Davidowitz „Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy”).

 

Seth Stephens-Davidowitz  „Wszyscy kłamią”... i wszyscy szpiegują... Książkę w każdym razie polecam!

 

Chcąc zminimalizować śledzenie naszych zachowań, można uciec się do izolowania urządzeń od sieci, zasłaniania kamer czy niewyrażaniu zgód na przetwarzanie naszych danych (czy ta ostatnia czynność coś daje, trudno powiedzieć). W czytnikach Kindle warto też wejść do menu Settings/Device Options/Advanced Options/Privacy i zaznaczyć „Disable”.

 

Ekran ustawień "prywatności" w Kindle

 

Mit ósmy – częściowo prawda. Czytniki Kindle zbierają o nas dane. Część z nich potrzebna jest zwyczajnie do prawidłowego funkcjonowania czytnika. Tylko włączenie trybu samolotowego oraz unikanie otwartych sieci wi-fi daje szansę na zachowanie prywatności przy korzystaniu z tego typu urządzeń mobilnych.

 

Mit dziewiąty - łatwo można zostać oszukanym, kupując używany czytnik Kindle

Mam wrażenie, że polskie serwisy ogłoszeniowe pełne są oszukańczych ofert. Całkiem sporo pojawia się czytników niby nowych „ale otwartych tylko do sprawdzenia”, niby „powystawowych” czy wręcz pochodzących zapewne z kradzieży lub przekrętu (bez możliwości rejestracji w Amazonie). Uczciwością nie grzeszą też niektóre sklepy handlujące czytnikami Kindle w Polsce, pochodzącymi np. spoza Europy. Zadziwia mnie wciąż jak już się już przyzwyczailiśmy do otaczających nas kłamstw z „telefonami za złotówkę”, „ratami zero procent”, ogłoszeniami „oddam” (z „ceną na priv.”) czy samochodami z cofniętymi licznikami i traktujemy je jako coś normalnego w naszej rzeczywistości. Przy używanych czytnikach Kindle można jednak po prostu wybrać zakup w Amazonie.

 

Niby "bezpłatne" ale jednak z ceną "na priv" (źródło: fb.com)

 

Mit dziewiąty – częściowo prawda. Aby nie dać się oszukać przy zakupie urządzenia z drugiej ręki, trzeba się na czytnikach dobrze znać. Wtedy można liczyć na ominięcie szerokim łukiem oszustów z serwisów ogłoszeniowych. Albo trzeba po prostu kupować w Amazon Warehouse.

 

Kindle 10 w ofercie Amazon Warehouse (źródło: amazon.de)

 

Bieżąca oferta używanych czytników Kindle

Kindle 10

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

Kindle Paperwhite 4

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

Kindle Oasis 3

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

 

 Mit dziesiąty – nie kupię Kindle w Polsce

Można kupić bezpośrednio, nawet osobiście w fizycznym sklepie, ale lepiej tego nie robić. Zakup w Amazonie nie wymaga specjalnych umiejętności, a za przesyłkę dostarczoną bezpośrednio na polski adres nie musimy dopłacać. Jedyna niedogodność, to że musimy zamawiać dostawę kurierem. Nie można odebrać paczki w paczkomacie czy urzędzie pocztowym.

 

Kindle Oasis 2 w polskim sklepie był oferowany o ponad 400 PLN drożej niż normalnie w Amazonie

 

Ceny w polskich sklepach są też zwykle mocno zawyżone. Jeśli się nam nie spieszy z zakupem, warto poczekać na obniżkę ceny przy okazji organizowanych co miesiąc/dwa promocji w Amazonie. Najdroższy (i najbardziej zaawansowany model) czytnik z rodziny – Kindle Oasis 3 można zamówić do Polski tylko przez pośrednika pocztowego.

 

Bieżąca oferta nowych czytników Kindle

Kindle 10

(biały, 4 GB, wi-fi)

cena 93,01 EUR (ok. 400 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600, 167 ppi, oświetlenie 4 LEDy

Kindle 10

(czarny, 4 GB, wi-fi)

cena 93,01 EUR (ok. 400 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600, 167 ppi, oświetlenie 4 LEDy

Kindle Paperwhite 4

(czarny, 8 GB, wi-fi)

cena 144,70 EUR (ok. 625 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430×1080, 300 ppi, oświetlenie 5 LEDów; wodoodporny

Kindle Paperwhite 4

(czarny, 32 GB, wi-fi)

cena 175 EUR (ok. 760 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430×1080, 300 ppi, oświetlenie 5 LEDów; wodoodporny

Kindle Oasis 3

(grafitowy, 8 GB, wi-fi)

cena 229,99 EUR (ok. 995 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

Kindle Oasis 3

(grafitowy, 32 GB, wi-fi)

cena 259,99 EUR (ok. 1 120 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

Kindle Oasis 3

(złoty, 32 GB, wi-fi)

cena 259,99 EUR (ok. 1 120 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

 

Mit dziesiąty – fałsz. Ale tak czy inaczej nie warto kupować czytników Kindle w Polsce, ponieważ zazwyczaj słono przepłacamy i możemy zostać nabici w butelkę, kupując sprzęt z dystrybucji spoza Europy – a wtedy żegnaj amazonowa gwarancjo! Oficjalnym źródłem czytników Kindle dla klientów z Polski pozostaje (póki co) niemiecki Amazon.

 

Podsumowanie

Z czytników Kindle korzystam od 2011 roku. Poza pierwszymi trzema modelami wypuszczonymi przez firmę, wszystkie inne miałem dłuższą chwilę w rękach lub je nawet testowałem i recenzowałem. Moje opinie mają więc pewne podstawy. Nie mam pewności, skąd się bierze wiele postaw wrogich tej marce. Mogę się domyślać, że część z nich wynika ze zwykłej niewiedzy i uleganiu działaniom marketingowym prowadzonym na naszym rynku. Amazon praktycznie nie reklamuje u nas czytników, a ich popularność nie wynika wprost z marketingu prowadzonego przez amerykański sklep. Nie uważam, że ta marka zasługuje na wrogość, nawet jeśli jest najpopularniejsza w Polsce. Taka pozycja rynkowa to nie przypadek. Nie twierdzę też, że jest jedyna i najlepsza dla każdego, o czym chyba najlepiej świadczą rozliczne recenzje urządzeń innych marek na moim blogu. Uważam że Kindle zawdzięcza swoją pozycję bardzo dobrej jakości sprzętu, sprawności oraz prostocie użytkowania, tudzież dbaniu o klienta. Czego konkurencji jak i sobie można też życzyć.

 

Kindle 10 jako wierny towarzysz podróży to nie mit (Kovalam Beach, Kerala, Indie 2020 r.)

 

Odsyłacze do czytników, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon.

Like Reblog Comment
review 2019-11-29 18:03
Kindle Paperwhite 4 (2018) – RECENZJA wodoodpornego modelu z rodziny KINDLE (część II)

W pierwszej części recenzji Kindle Paperwhite 4 przedstawiłem czytnik od strony technicznej. W części drugiej zawarłem uwagi na temat codziennego korzystania z niego oraz jego najważniejszych wad i zalet.

 

Kindle Paperwhite 4 - wnętrze pudełka

 

Kindle Paperwhite 4 – co ogarnąć na początku?

Pierwsze włączenie czytnika dobrze jest poprzedzić założeniem konta w Amazonie (o ile go nie posiadamy). Czytniki zamówione do Polski, przypisane są do centrali sklepu i widoczne na naszym koncie w amerykańskim Amazonie (amazon.com). Dane logowania z jednego Amazonu (np. amerykańskiego) działają także w innych (np. europejskich).

 

Przy pierwszym uruchomieniu czytnika Kindle, można wybrać język menu. Języka polskiego brak

 

Pierwsza konfiguracja Kindle Paperwhite 4

Początkowa konfiguracja Kindle sprowadza się do wyboru języka menu, połączenia z bezprzewodowym internetem oraz zalogowania na utworzone wcześniej konto. No i jeszcze drobiazg, trzeba pominąć niezliczoną ilość ekranów zachęcających do zalogowania się w amazonowych serwisach Goodreads czy Audible. Po zakończeniu tego procesu, czytnik powinien być widoczny na naszym koncie w sklepie amazon.com. Od razu warto sprawdzić adres poczty elektronicznej, jaki został przypisany czytnikowi (znajdziemy go w menu: Settings/All Settings/Your Account/Send-to-Kindle E-mail). Przyda się do pełniejszego korzystania z urządzenia – a konkretnie błyskawicznego wysyłania własnych plików z komputera i zakupów z polskich księgarni.

 

Rejestracja czytnika Kindle - podczas pierwszego uruchomienia, lepiej już mieć wcześniej założone konto, aby zalogować się na czytniku

 

Wgrywanie e-booków do Kindle Paperwhite 4

Od momentu aktywacji można rozpocząć czytanie, szczególnie gdy na naszym koncie znajdują się już jakieś e-booki. Jeśli konto jest puste, trzeba do czytnika wgrać lub przesłać pliki. Szerzej o różnorodnych sposobach dodawaniu e-booków do czytnika napisałem w poradniku „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”. Najprościej jest skopiować (przez kabel USB), posiadany plik MOBI, z komputera do katalogu „Documents” w pamięci wewnętrznej czytnika.

 

Warto także skonfigurować przesyłanie wprost do czytnika książek, które kupimy w polskich księgarniach. Wszystkie polskie najpopularniejsze księgarnie (publio.pl, ebookpoint.pl, woblink.com oraz virtualo.pl), udostępniają taką usługę. Szczegóły konfiguracji usługi znaleźć można we wspomnianym wcześniej wpisie o wgrywaniu e-booków.

 

Na podobnej zasadzie działają wtyczki do przeglądarek WWW (np. Push to Kindle, Send to Kindle), z których można przesłać do czytnika artykuły znalezione w sieci. Ich konfiguracja polega zazwyczaj na dodaniu do zaufanych adresów, konta e-mail, z którego będą trafiać do nas pliki oraz oczywiście adresu czytnika.

 

Wyświetlanie biblioteczki

Ekran startowy może powodować zrazu lekką dezorientację. Otóż wyświetlane na nim e-booki mogą znajdować się zarówno na koncie użytkownika w chmurze jak i w pamięci urządzenia. Pomiędzy tymi dwoma trybami można przełączać się w lewym górnym roku (odpowiednio „ALL” to wszystkie dostępne e-booki, a „DOWNLOADED” to zawartość pamięci czytnika).

 

Opcje filtrowania (po lewej) i sortowania (po prawej) biblioteczki

 

Druga przydatna opcja (odpowiedzialna za ekran startowy) znajduje się w prawy górnym rogu. Mamy tu do wyboru „FILTER” oraz „SORT”. W pierwszym przypadku możemy ograniczyć zawartość ekranu np. do pozycji nieprzeczytanych (Unread), kolekcji (Collections) czy wgranych książek („Books” lub „Docs”). Ogólnie „Books” to książki zakupione w Amazonie, a „Docs” to wgrane samodzielnie e-booki. Ale z tą regułą bywa różnie. Z kolei „SORT” umożliwia zmianę sposobu wyświetlania samych e-booków. Może się to odbywać w postaci listy (List) lub miniaturek okładek (Grid). Jako, że Kindle ma kłopot z wyświetlaniem okładek (dla książek spoza firmowej księgarni), więc sporo użytkowników woli tę drugą opcję. Książki mogą być uporządkowane wg daty otwarcia (Recent), tytułu (Title), autora (Author) lub kolekcji (Collection).

 

Wyświetlanie biblioteczki w postaci okładek (po lewej jako „Grid”) i listy tytułów (po prawej jako „List”)

 

Jeśli Kindle Paperwhite 4 jest kolejnym czytnikiem, może się okazać, że tych wszystkich wysłanych wcześniej dokumentów jest na koncie w księgarni Amazon całkiem sporo. Warto czasem tam zaglądnąć (w naszym przypadku trzeba się zalogować na konto w amazon.com) i w sekcji „Manage Your Content nad Devices” i pousuwać niepotrzebne już pliki w zakładce „Your Content”.

 

Czytanie

Dotknięcie palcem okładki (czy tytułu) publikacji, otwiera ją. Jeśli pliku nie ma w pamięci czytnika, zostanie pobrany z naszego konta. Ale oczywiście do tego czytnik musi mieć połączenie z internetem.

 

Kindle Paperwhite 4 jako czytnik książek

Czytanie książek to oczywiście główna funkcja Kindle Paperwhite 4. I czytnik wywiązuje się z niej bardzo dobrze.

 

Czytniki Kindle są wyposażone w ładne czcionki (np. Bookerly, Caecilia), ale można też dodać swoje (tutaj Brygada 1918)

 

W czytniku znajdziemy zarówno szeryfowe jak i bezszeryfowe kroje czcionek (w sumie dziewięć). Szczególnie ładnie (jak dla mnie) wygląda Bookerly i Caecilia. Można wgrać także własne, kopiując pliki OTF lub TTF do katalogu „fonts” w pamięci czytnika. Wielkość tekstu można regulować pod względem wielkości (czternaście rozmiarów) jak i pogrubienia (pięć poziomów, opcja dostępna w nowszych typach plików).

 

Kindle Paperwhite 4 poprawnie współpracuje z aplikacją obsługującą wypożyczalnię Legimi. Więcej informacji na ten temat można znaleźć we wpisie „Legimi na Kindle – poradnik, jak korzystać”. 

 

 Kindle Paperwhite 4 na co dzień

Poza kilkoma przypadkami (o których piszę niżej), korzystanie z Kindle Paperwhite 4 to po prostu przyjemność. Kindle Paperwhite 4 reprezentuje to wszystko, co sprawia, że czytniki tej marki są najpopularniejsze na świecie – niezawodnie działający sprzęt i sprawnie funkcjonujące oprogramowanie. Czy jestem w domu, czy w podróży, po prostu włączam i czytam strona za stroną.

 

W Kindle Paperwhite 4 można częściowo wyłączyć ekran dotykowy, będzie wtedy reagował tylko na muśnięcia zmieniające strony

 

Kindle Paperwhite 4 nie wyłącza się, tylko (nieużywany) przechodzi w stan płytszego lub głębszego uśpienia. Z tego pierwszego trybu wybudza się błyskawicznie, w drugim przypadku trwa to trochę dłużej, ale i tak bardzo szybko.

 

Szczególnie przyjemnie czyta się na nim prasę. Ja akurat korzystam z prenumeraty „Wyborczej” za pośrednictwem księgarni Publio. Codziennie rano nowy numer gazety wgrywa się automagicznie do czytnika i mogę zacząć lekturę (np. przy śniadaniu). A jest ona o tyle przyjemna, że spis treści (co w gazecie jest niezwykle ważne) jest przejrzysty i łatwo się po nim poruszać. Posiada dwa tryby wyświetlania zawartości czasopisma. W jednym z nich wyświetlany jest podgląd tekstu poszczególnych artykułów, co ułatwia podjęcie decyzji – czytać czy pomijać. Bardzo wygodne jest też korzystanie z gestu (przesunięcie palcem od dolnej ramki w górę) pozwalającego szybko przeskoczyć do kolejnego tekstu. Nie bez znaczenia jest też możliwość powiększania ilustracji, co szczególnie pomaga przy infografikach, zdjęciach lub serii „Andrzej rysuje”.

 

Dwa tryby wyświetlania spisu treści w e-prasie na przykładzie „Gazety Wyborczej”

 

Do słabszych stron korzystania z Kindle Paperwhite 4 (i innych czytników tej marki) należy możliwość formatowania tekstu. Zarówno książki z Amazonu jak i z polskich sklepów często mi się zwyczajnie nie podobają. Zbyt duże marginesy, wyrównywanie tekstu do lewego marginesu... To kłopot występujący szczególnie podczas korzystania z abonamentu Legimi. Wtedy możliwości zmian pliku są ograniczone.

 

Dwa pierwsze ekrany formatowania tekstu: wyboru czcionki (po lewej) i układu tekstu (po prawej). Możliwości regulowania marginesów lub odstępów między liniami bywają dalece niewystarczające

 

W pozostałych przypadkach przerabiam zazwyczaj plik EPUB tak, aby mi się podobał. W kupnych (i wypożyczonych) e-bookach brakuje mi trzech rzeczy: możliwości wymuszenia justowania, podziału wyrazów według polskich reguł oraz minimalizacji marginesów. W szczególności z tymi ostatnimi nie zawsze potrafię sobie poradzić i za każdym razem, gdy otwieram książkę i widzę po pół centymetra zmarnowanego ekranu z każdej strony, to mnie aż skręca. Dlaczego w Kindle nie można dostosowywać tekstu, tak jak na przykład w Kobo?

 

Dwa kolejne ekrany formatowania  tekstu: powszechnie chwalona opcja wyświetlania czasu czytania (po lewej) i zapamiętywania zdefiniowanych przez użytkownika ustawień (po prawej)

 

Kindle Paperwhite 4 ma też trochę słabszą baterię niż w poprzednich testowanych przeze mnie modelach tej marki (za wyjątkiem Oasisa 2). Co prawda nie trzeba nerwowo spoglądać na poziom naładowania przed każdym wyjściem z domu, ale przy korzystaniu z Kindle Paperwhite 4 jestem w stanie przypomnieć sobie, kiedy ostatnio podłączałem go do prądu. Przy poprzednich testach kindelków, czas pracy na jednym ładowaniu był wyraźnie dłuższy. Ale dwa tygodnie, przy moim czytaniu i testowaniu, to wciąż bardzo dobry wynik dla Kindle Paperwhite 4.

 

Podsumowując, Kindle Paperwhite 4 to sprawnie działający i niezawodny czytnik. Czytanie na nim jest przyjemne i wygodne.

 

Przystosowanie plików do moich wyobrażeń o e-booku

Przeszkadza mi sposób, w jaki często (zbyt często) wyświetlane są e-booki w Kindle. Zazwyczaj dobrze wyglądają one np. w Calibre, ale po wgraniu (nawet bezpośrednio z księgarni) do czytnika - jest kiepsko. Tekst wyrównywany do lewego marginesu, brak podziału wyrazów, wielgachne marginesy marnujące powierzchnię ekranu.

 

Kindle Paperwhite 4 - plik MOBI prosto z księgarni (po prawej) i AZW3 po moich przeróbkach

 

Dlatego zazwyczaj te trzy rzeczy w nich poprawiam. Oto co robię (np. w Calibre):

i) wymuszam justowanie (wyrównywania do lewego i prawego marginesu) podczas konwersji z pliku EPUB do AZW3;

ii) dzielę wyrazy wg polskich reguł wtyczką „Hyphenate This!”;

iii) zmniejszam marginesy poprzez wprowadzenie do stylów zapisu z ujemną wartością, np. „margin-left: -30px; margin-right: -30px;”;

iv) wgrywam plik AZW3 przez kabel do pamięci czytnika.

 

Po tych czynnościach książka wygląda tak, jak powinna. Szkoda, że tego wszystkiego nie można zrobić bezpośrednio w czytniku. W tym zakresie Amazon ma jeszcze sporo do nadrobienia.

 

Plik PDF na Kindle Paperwhite 4

Czytniki Kindle nie mają specjalnie rozbudowanych funkcji, pozwalających na przystosowanie plików PDF do wyświetlania na małym ekranie. W zasadzie mamy dwie opcje. Pierwsza z nich to obrót tekstu na ekranie (tryb poziomy). Druga to wywołanie trybu kolumnowego (dwukrotne puknięcie w ekran). Dzięki temu czytnik powinien wyświetlać tekst rozciągnięty na całą szerokość i zmieniać tekst ekran po ekranie, dzieląc odpowiednio stronę. Nie jest to mistrzostwo świata, ale w sumie całkiem sporo plików da się wygodnie czytać. Zwłaszcza dlatego, że pliki PDF są w Kindle Paperwhite 4 przetwarzane bardzo sprawnie i nawet strony ze zdjęciami wczytują się żwawo. W każdym razie nie trzeba podczas czytania zastanawiać się, czy urządzenie zareagowało na dotyk.

 

Opcje przetwarzania PDFów w Kindle Paperwhite 4: zmiana kontrastu, marginesów i orientacji tekstu

 

Jeśli mamy plik tekstowy (ale nie skany stron włożone do PDFa) można pokusić się o wysłanie go np. przez Send-to-Kindle z opcją konwersji na plik AZW3.

 

Kindle Paperwhite 4 – słowniki

Brak spolszczenia czytników Kindle, skutkuje również brakiem polskich słowników. Są jednak dostępne bezpłatne rozwiązania. Przy tłumaczeniu z z języka angielskiego dysponujemy słownikiem BuMaTo, a depl.pl dla niemieckiego. To moim zdaniem dobre słowniki, mogące wspierać pracę z obcojęzycznymi tekstami. Jest także dostępnych kilka kompilacji słownika języka polskiego (sjp.pl).

 

Obok słowników, czytnik może też wyszukiwać informacje w polskiej Wikipedii

 

Instalacja słowników w Kindle Paperwhite 4 jest prosta. Pobrany plik (np. dla języka niemieckiego „Slownik pol-niem www.depl.pl.prc”) wgrywamy przez kable USB do katalogu „documents” w pamięci czytnika. Wtedy czytnik powinien rozpoznać, w jakim języku jest dana książka i dobrać odpowiedni słownik. Jeśli mamy ich kilka, zawsze jest możliwość wskazania tego, który w danym momencie nas interesuje. Można to zrobić w dolnej części okna tłumaczenia i na wyświetlonej liście wskazać odpowiedni plik.

 

Podsumowanie

Początkowo moja recenzja Kindle Paperwhite 4 miała być bardziej marudna niż jest ostatecznie. Ale pisanie niniejszego tekstu zostało przerwane testami inkBooka Lumosa. Zderzenie realiów inkBooka z niezawodnością i solidnością Kindle'a zmieniło mi trochę perspektywę. Nie zmienia to faktu, że Kindle Paperwhite 4 (nawet bez porównań ze słabą konkurencją) uważam za solidny czytnik ze sprawnie działającym oprogramowaniem. Można mieć do niego szereg zastrzeżeń, bo nie jest idealny. Czego mi brakuje? Przede wszystkim większego zakresu regulacji wyglądu tekstu – wymuszenia justowania, możliwości ustawienia minimalnych marginesów, dzielenia wyrazów według polskich reguł oraz polskich słowników. Ogólnie spolszczenie byłoby czymś przyjemnym. Trochę też jestem zawiedziony, że ekran w Kindle Paperwhite 4 (pod względem ostrości i kontrastu) jest ciut słabszy od Kindle Voyage czy Kindle Paperwhite 3. Jednak zalety Kindle Paperwhite 4 zdecydowanie przeważają nad wspomnianymi wadami.

 

Kindle Paperwhite 4

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: Kindle Paperwhite 4 zdecydowanie wart jest zakupu, szczególnie w czasie promocji cenowych, które dość często są organizowane w niemieckim Amazonie. W takich momentach stosunek jakości i możliwości do ceny jest trudny do pobicia. Jeśli oczekujemy od czytnika prostoty obsługi, sprawnego i niezawodnego działania, to Kindle Paperwhite 4 może je zapewnić. A przy okazji, czytanie jest na nim po prostu przyjemne.

 

Przy zakupie w niemieckim Amazonie, warto pamiętać o dodatkowym rabacie 10 EUR (do końca 2019 r.)

 

Plusy

- solidna konstrukcja;

- bardzo dobry ekran (kontrast i wypełnienie czernią tekstu);

- płaski front;

- znakomita reakcja na dotyk;

- stabilność i prostota oprogramowania;

- bezprzewodowa wysyłka e-booków (również z polskich księgarni);

- powiększanie rycin i tabel zawartych w książce;

- wodoodporność (a przy okazji trochę pyłoodporność);

- ładne czcionki (np. Caecilia, Bookerly);

- możliwość instalowania własnych czcionek (OTF, TTF);

- możliwość instalowania własnych słowników;

- szybkie i sprawne przetwarzanie plików PDF;

- możliwość wyświetlania zegarka podczas lektury;

- duża różnorodność okładek, zarówno firmowych jak i od zewnętrznych producentów;

- bardzo dobry stosunek jakości/możliwości do ceny, szczególnie przy samodzielnym zakupie z niemieckiego Amazonu (w czasie promocji cenowych);

 

Minusy

- ekran o trochę słabszym kontraście niż np. w starszym modelu Kindle Voyage;

- małe możliwości regulacji marginesów;

- temperatura barwowa oświetlenia zimniejsza niż w poprzednich czytnikach tej marki;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak spolszczenia (menu, klawiatury, słowników);

- mało opcji dostosowania PDFów do małego ekranu;

- brak możliwości wymuszenia justowania tekstu;

- okładki wgranych książek mogą się nie pojawiać, albo też mogą się pojawiać i chyba nikt do końca nie wie, jakie są reguły rządzące tym zjawiskiem.

 

Parametry Kindle Paperwhite 4 wg producenta

Ekran: przekątna 15,2 cm (6 cali) ekran E-Ink Carta i rozdzielczością 1430×1080 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi;

Masa: 182 g;

Rozmiary: 167mm × 116mm × 8,18mm;

Żywotność baterii: do 8 tygodni;

Pamięć: ok. 6,5 GB wewnętrznej (8GB lub 32 GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego);

Czcionki: 7 krojów łacińskich czcionek;

Obsługiwane formaty tekstowe: Kindle Format 8 (AZW3), Kindle (AZW), TXT, PDF, MOBI, PRC;

Łączność: Wi-Fi, USB (2.0);

System: linux;

Główne funkcje: słowniki (bez polskiego), przeszukiwanie książek, zakładki, wbudowana przeglądarka WWW;

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?