logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: polka
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-02-13 11:10
"Stop prawa" Brandon Sanderson
Stop prawa - Brandon Sanderson,Anna Studniarek

Wracamy do świata znanego z trylogii "Z mgły zrodzonego". Autor chciał pokazać czytelnikom, że świat fantasy nie jest statyczny i może ewoluować. Byłem ciekaw jak mu to wyszło, więc wziąłem się do lektury.

 

Jeżeli pamiętacie co się stało ze światem w finale poprzedniej trylogii i byliście ciekawi jak to się potoczyło, to macie taką możliwość. Akcja ma miejsce około 300 lat później i świat wyraźnie się zmienił. Najlepszym porównaniem jest końcówka XIX wieku, gdzie zaczyna się rewolucja przemysłowa, a broń palna jest na porządku dziennym. Główny bohater to Waxillium, szlachetnie urodzony facet, który nie mógł wytrzymać w stolicy, więc wyruszył w dzikie regiony świata, aby stać się tam stróżem prawa. Po jakimś jednak czasie musi wracać i zająć się interesami rodziny, co oznacza odłożenie rewolwerów do pudła i przypomnienie sobie jak obracać się wśród elit. Jednak gdy coraz śmielej zaczyna sobie poczynać pewien gang złodziei Wax zmobilizowany przez Wayna swojego partnera, który niespodziewanie go odwiedza postanawia się temu przyjrzeć. 

 

Świat się zmienił ale i system magii nieco ewoluował. Nie ma już ścisłego podziału na allomantów i feruchemików. Po odnowieniu świata możliwym się stało mieszanie tych mocy. Tym sposobem i Wax i Wayne posiadają obydwie z tych mocy, co daje bardzo duże możliwości. Główny bohater jest w stanie zarówno odpychać metale jak i zmieniać swój ciężar. Wayne natomiast ma przyśpieszoną regenerację połączoną z możliwością tworzenie wokół siebie bańki zwolnionego czasu. Jak widzicie połączenia robią się bardzo różnorodne, ale i nieco zbyt wymyśle wg mnie. Manipulacja czasem jest już bardzo potęzna, a zapoznając się z dopiskami na końcu książki można zauważyć jeszcze więcej dziwnych umiejętności. Nie wiem, czy nie idzie to w stronę zbytniej komplikacji. Sama historia jest bardzo poprawna ale dla mnie zbyt mało rozbudowana. Może po prostu przyzwyczaiłem się do poprzednich ksiażek Sandersona które były obszerniejsze. "Stop prawa" liczy sobie raptem 300 stron, co patrząc na poprzednie książki ( ok 800) jest skromne. Podobnie ma się rzecz ze światem. Tutaj mamy do czynienia z jednym lokalnym problemem, który ma jakieś potencjalne rozwinięcie pojawiające się na koniec książki. Nie dowiedziałem się niczego więcej o świecie i nie czułem zagrożenia "globalnego", którym charakteryzuje się proza Sandersona. Może będzie to rozwinęte w kolejnych tomach. Poczekamy, poczytamy.

 

"Stop prawa" to bardzo solidna lektura pozwalająca na obserwację zmiany świata na przestrzeni kilkuset lat. Jest to ciekawy zabieg, szczególnie dla fanów serii, jednak dla mnie to trochę za mało abym w pełni oddał się lekturze. Ciekaw jestem rozwinięcia tej historii lecz na ten moment wolę pierwszą trylogię

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-02-05 00:16
"Głębia. Skokowiec" Marcin Podlewski
Glebia Skokowiec - Marcin Podlewski

Na przestrzeni ostatnich kilku lat czytałem starsze i klasyczne Sci-fi, aby nie być ignorantem gdy mówiłem, że nie lubie tego gatunku literackiego. Ca zaskakujące, okazało się, że te klasyczne już utwory bardzo przypadły mi do gustu. Dlatego więc postanowiłem przełamać się i dać szansę obecnemu nurtowi. Wziąłem się po pierwsze za współczesne sci-fi a po drugie za rodzime. Tym oto sposobem padło na "Głębię". Jeżeli chcecie się dowiedzieć, czy ten eksperyment miał sens, czytajcie dalej.

 

Akcja powieści ma miejsce w odległej przyszłości, gdzie nie ma już Ziemi, a ludzkość poprzenosiła się na inne planety w innych układach słonecznych. Miejsce też miały dwie barzo poważne wojny. Pierwsza z Obcymi, a następna z Maszynami. W konsekwencji tego ponad 90% Galaktyki zostało "wypalone" a więc nie zdatne do zamieszkania. Na tym marnym procencie światów zamieszkują ludzie tworząc różne ugrupowania. Największym i najważniejszym z nich jest Zjednoczenie. Znajdą się również fanatyczni wyznawcy Maszyn, wielbiciele Obcych, Ksiestwa Graniczne i jeszcze kilka innych odłamów. Wewnątrz tego świata osadzeni są nasi bohaterowie, których można podzielić na 3 grupy.

Pierwsza i najważniejsza to kapitan Myrton Grunwald wraz z nowo skompletowaną załogą, na nowym statku (tytułowym Skokowcu) zwanym Wstążką, który ma ciekawą historię. Ich wzajemne poznawanie się ,a raczej zapoznawanie czytelnika z ich przeszłością jest osia tej książki. Jakby na tym poprzestać to już by wystarczyło, ale mamy jeszcze kilka bonusów.

Natrium Ybessen Gatlark to książe jednego z Księstw Granicznych dotknięty nie do końca wytłumaczoną chorobą zwaną Psychofizją. Wyrusza on na rejs na rozpadającym sie starym niszczycielu Płomieniu i najwidoczniej ma swoje ukryte cele z nim związane.

Ostatnia i najmniejsza grupa to Kirke Bloom, czyli uzdolniona hakerka, która z nieznanych nam powodów musi uciekać z jednej z planet. Jej losy mają najmniejszy udział w powieści.

Jak można się domyśleć losy tych wszystkich bohaterów w pewnym monecie się splotą ze sobą, a impulsem do tego będzie tajemniczy ładunek przejęty przez Wstążkę.

 

Bardzo niewiele brakowało, abym w ogóle tej książki nie skończył. A to dlatego, ponieważ pierwsza jej część zawiera wszystko to czego w sci-fi nie lubię. Całe mnóstwo technologicznego bełkotu (dla mnie bełkot, możliwe, że dla innych to zrozumiałe treści) który zalewał mnie z każdej strony bez nawet odrobiny wyjaśnienia. Dodatkowo mamy jeszcze koncepcję podróży międzygalaktycznej, która jest żywcem zaczerpnięta z jednego z opowiadań Kinga. Wszystko było przeciwko tej ksiażce.

 

Autor wrzuca nas na głęboką wodę i albo przełkniemy ten zabieg zanurzenia w nowej rzeczywistości, albo utoniemy. Ja w ostatniej chwili przed zadławieniem się chwyciłem jeszcze jeden haust wytrwałości i dzięki temu przeżyłem. Serio, baaardzo dawno nie miałem książki z tak dużym progiem wejścia. Wcześniej był to chyba "Czarny ocean" Dukaja, ale tam nagroda była zupełnie inna. Inna, ponieważ Dukaj dał mi wtedy książkę głęboką i otwierającą moje postrzeganie świata na zupełnie inne spektrum.

A co mi zaoferowała "Głębia"? Telenowelę. Trzeba bowiem jasno sobie powiedzieć, że jest to Space Opera. Tak jak niegdyś zasiadało się do Bonanzy lub innych filmów opowiadających o odkrywcach dzikich krain, tak teraz autor zaprasza nas na eksplorację nieznanych  lub zapomnianych części galaktyki. Takie historie potrafią się ciągnąć bardzo długo pod jednym warunkiem. Bohaterowie zyskają naszą sympatię. Bo to wokół nich trzeba zbudować przygody i ich perypetie są motorem napędowym całej serii. Do tej pory kontakt ze Space Operą miałem przy okazji serialu Firefly. Tzn chciałbym aby serial ten stał się Space Operą, bo po nakręceniu pierwszego sezonu został niesprawiedliwie anulowany (Damn you FOX!!). I wiecei, co? Bardzo mi się spodobał. A co za tym idzie z automatu zacząłem porównywać go z lekturą. I to porównanie wyszło całkiem nieźle, ponieważ bohaterowie "Głębi" są bardzo interesujący. Może dlatego, żę mają bardzo różnorodne charaktery, a może dlatego, ze ledwo co ich poznaliśmy. Pierwszy tom bowiem pozwala nam tylko liznąć ich przeszłość nie mówiąc już o bieżących wydarzeniach. Dlatego też tragicznym początku uznałem, że przy najbliższej okazji sięgnę po drugą cześć, aby zweryfikować swoje przypuszczenia.

 

"Głębia" jest powieścią z gatunki Space Opera i tak trzeba ją oceniać. NIe jest to proste, ponieważ dopiero co poznajemy jej trzon, a wiec bohaterów. Mimo niezwykle trudnego dla mnie początku lektury udało się wciagnąć w tą historię. Może jest to za duże słowo, bardziej zainteresować. TO zainteresowanie sprawiło, że z czystej ciekawości przeczytam kolejny tom. To chyba niezła rekomendacja, co nie?

Like Reblog Comment
review 2017-12-28 08:50
"Krwawe zwierciadło" Brent Weeks
Krwawe zwierciadło - Brent Weeks

Po krótkiej przerwie wracamy do świata, gdzie rządzą kolory. Jedno z moich literackich odkryć tego roku, czyli seria "Czarny pryzmat" ma już czwarty tom. Nie ma wymówek, trzeba było przysiąść i czytać, tym bardziej, że okres świąteczny sprzyjał lekturze.

 

I na dzień dobry mam zgryz jak tu przedstawić zarys fabuły dla kogoś, kto nawet pierwszego tomu nie tknął a jednocześnie fanowi, który zastanawia się czy sięgnąć po najnowszą część (żarcik, fan się nie zastanawia, bierze w ciemno). Jak wytłumaczę dokładnie nowemu, to zdradzę zbyt dużo doświadczonemu. Jeżeli natomiast powstrzymam się od spoilerów, to czytelniczy neofita pojęcia nie będzie miał co się dzieje. Hmmm... Spróbujmy więc opisać nieco inaczej.

Książka opowiada historię kilku głównych bohaterów, którzy umiejscowieni są w świecie, gdzie magia mocno wiążę się z kolorami. Gavin był kiedyś najpotężniejszym człowiekiem na świecie, teraz natomiast sam trafił w swoje wymyślne pułapki i zastanawia się czy jest jeszcze sens walczyć o kolejny dzień życia. Okaleczony wrak dawnego siebie popada w szaleństwo dzięki któremu odkrywa swoją przeszłość. Dzięki temu znajduje jeszcze dla siebie nikłą nadzieję.

Karris niegdyś wojowniczka teraz jedna z najważniejszych osób na świecie stoi na czele Państwa, które bez odpowiedniego przywódcy upadnie w wyniku rebelii. Musi być bezwzględna i pragmatyczna przekładając los kraju nad dobro bliskich.

Teia, młoda adeptka magii zaraz po akademii, która z racji swoich umiejętności zostaje zwerbowana do najniebezpieczniejszych akcji. Chcąc ocalić kraj przed upadkiem zgadza się na odgrywanie roli podwójnego szpiega i skrytobójcy. Z każdym kolejnym zadaniem traci cząstkę swego człowieczeństwa, ale to dla większego dobra. Jak wiele jest w stanie stracić siebie i czy nie zagubi się w intrygach?

I w końcu Kip, młody dowódca zbuntowanych absolwentów akademii chcących na własną rękę powstrzymać wojnę. Błyskotliwy, przebiegły ze zmysłem przywódcy lecz jednocześnie z niska samooceną. Inni w niego wierzą, lecz on sam jest tym zawstydzony. Dodatkowo musi stawić czoło nowemu zagrożeniu, którym jest... nowo poślubiona żona. W kwestiach damsko-męskich  Kip jest totalnym szczawikiem.

Losy tych wszystkich bohaterów oczywiście przeplataja się ze sobą i tworzą spójną całość, która odsadzona jest w jednej z ciekawszych wizji świata i systemu magii z jakim miałem do czynienia.

 

Po lekturze czwartego tomu dochodzę do wniosku, że autor uwielbia zaskakiwać czytelników. Ale nie chodzi mi o zwykłą niespodziankę, a odwrócenie sytuacji o 180 stopni.Jakimś prostym zabiegiem jest w stanie zmienić całkowicie nasze spojrzenie na wydarzenia z przeszłości. Nie inaczej jest i tym razem. Między innymi dowiadujemy się w końcu skąd się wzięła nazwa całej serii(czekać do czwartego  tomu, żeby dowiedzieć się co oznacza tytuł tomu pierwszego...)Oczywiście nie mogę zdradzić co zostało "przestawione" lecz uwierzcie mi, jest nieźle. Czemu tylko "nieźle"? Bo ksiażka jest trochę rozwodniona. Byłem mocno zaskoczony gdy tak po prostu się skończyła. Bez żadnych fajerwerków czy zawieszenia akcji. Po prostu nie było już kolejnego rozdziału. Dostaliśmy zajawkę czegoś poważniejszego co zapewne wydarzy się w ostatnim tomie, a później cichosza.  Dodatkowo kilka postaci zostało mocno okrojonych lub zupełnie pominiętych (patrz Zymun). Z jednej strony rozumiem, bo świat mocno się rozrósł(wystarczy spojrzeć na spis postaci pod koniec książki) i nie można wszystkim poświęcić tyle samo czasu, z drugiej jednak szkoda.Czytało mi się bardzo dobrze, jak i poprzednie części serii, lecz odczuwam pewien niedosyt. Myślę, że ksiażka ta mogła by być dużo lepsza gdyby okroić część treści niewiele wnoszacych i przyśpieszyć akcję, lub też paradoksalnie odwrotnie rozwinąć te watki przez co pewnie wydłużyć całą serię ale kosztem dogłębnego zrozumienia.

 

"Krwawe zwierciadło" to bardzo dobra pozycja fantasy i niezła kontynuacja cyklu.Trochę mu brakuje do poziomu wcześniejszych tomów, ale bądźmy szczerzy, fani i tak po nią sięgną, natomiast nowicjusze nie rozpoczną od czwartej części :) Ja już wyczekuje zakończenia serii i czym tym razem autor mnie zaskoczy

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-20 09:11
"Wiatr" Marcin Ciszewski
Wiatr - Marcin Ciszewski

Był Śnieg, był Upał teraz czas na Wiatr. "Pogodowa Seria" jak ją nazywam w domu ma się całkiem nieźle i powstają kolejne tomy. Sprawdźmy więc w jakie tarapaty wpakuje się tym razem Jakub Tyszkiewicz, bo co do tego nie można mieć wątpliwości.

 

Jakub to gliniarz z niewielkim stażem. Wraz z kumplem Stanisławem Krzeptowskim byli żołnierzami lecz różne okoliczności zmusił ich do odejścia i wstąpienia do policji. Ich historię poznać możemy dokładniej w poprzednich tomach, lecz tutaj nie jest istotna. Tym razem bowiem obaj panowie wraz z żona Jakuba wybierają się na Sylwestra. Jak widać powiesć całkiem na czasie. Sylwester jest dosyć nietypowy, ponieważ na Kasprowym Wierchu spędzany z grupką ludzi którzy uczęszczają na co dzień do wspólnego klubu fitness. Niestety wzmagający wiatr stawia tą wyprawę pod znakiem zapytania. Co więcej okazuje się, że jednym z członków imprezy interesują sie służby specjalne. Uwięzieni na szczycie Kasprowego czeka ich konfrontacja zarówno z komandosami jak i pogarszającą się pogodą.

 

Nie znacie opisanych powyżej bohaterów? NIc nie szkodzi. "Wiatr" pod względem chronologicznym jest prequelem pierwszego tomu, jednak nie wymaga on jego znajomości. Tak na prawdę, jest opis pierwszego spotkania naszych gliniarzy z Benem Barlowem, który pojawia się na kartach kolejnych książek. Można się wziąć za tą książkę zarówno na przywitanie z serią, jak i już po przeczytaniu wcześniejszych książek. A co znajdziemy w środku? Dokładnie to, do czego przyzwyczaił mnie autor już wcześniej. Przede wszystkim mnóstwo akcji .Miłośnicy powieści policyjnych i z siłami specjalnymi w tle będą zachwyceni.W połączeniu ze zgrabnie skrojonymi bohaterami i bardzo przyjemną narracją  lektura praktycznie sama się czyta. Nie znajdziemy tu jednak pogłębienia sylwetki bohaterów. Na to był czas we wcześniejszych tomach. "Wiatr" należy traktować jako lekkie i płynne wejście w tematykę. W swojej kategorii jest idealne.

 

'Wiatr" jest doskonałym przykładem jak można pisać dynamicznie, ciekawie i płynnie. I to jeszcze po polsku. I o Polsce. Dla amatorów literatury sensacyjnej pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swój romans z tym gatunkiem również serdecznie polecam. Prawdopodobnie zostaniecie wciągnięci w jedną z lepszych serii o tematyce policyjno- sencjacyjnej

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-08 16:13
"Młody" Magdalena Kozak
Młody - Magdalena Kozak

Troche wody w Wiśle upłynęło odkąd czytałem ostatnią książkę o wampirach z ABW. Jednak wspomnienie pozostało bardzo korzystne, dlatego też gdy usłyszałem o kolejnym tomie od razu trafił na mój radar. Jeżeli pisarz postanawia wrócić do swojego cyklu po 9 latach, to od razu pojawia się pytanie, czy robi to dla kasy, aby odcinać kupony czy też faktycznie tyle czasu zajęło mu stworzenie kolejnej części. Z taką obawą podszedłem do lektury szukając odpowiedzi. Co otrzymałem? Czytajcie dalej.

 

Od razu zaznaczę, że bez znajomości poprzednich tomów będzie ciężko. Nie ma żadnego przypomnienia historii czy też zabiegu literackiego, który odświeża nam pamięć. Przez to pierwsze kilkadziesiąt stron jest ciężkie w odbiorze nawet dla kogoś kto zna dzieje Vespera, ale zapoznał się z nią blisko dekadę temu. Dla nowych czytelników mam tylko jedną radę: czytajcie dopiero po skończeniu poprzednich części A więc Vesper został nowym Lordem Nikt i założył własny ród Inanitów zgodnie z wolą Uśpionego. Jednak jeżeli myślicie że teraz będzie miał z górki to jesteście w błędzie. Trzeba zapewnić swojemu rodowi wikt, opierunek i zajęcie. A co gorsze trzeba się dogadać ze starymi Lordami, bo bez ich wsparcia Nowy nic nie zdziała .Zamiast więc szturmu na polu walki Vesper zagłębić się musi w polityczne machlojki i układziki. Jako Lord Nikt ma pilnować równowagi pomiędzy rodami, więc najwyższa pora aby się wprawiał. Co gorsze, ktoś szykuje zamach na wampirzy ród i najwyraźniej jest to przeciwnik z zewnątrz. Pora znaleźć kreta i się z nim rozprawić.

 

Tak jak wspomniałem wcześniej jesteśmy rzuceni na głęboką wodę. Nie dowiemy się skąd się wzięły wampiry, jakie posiadają moce i jakie są między nii podstawowe zależności. W tym celu należy zapoznać się z pierwszymi trzema tomami o Vesperze. "Młody" jest bowiem bezpośrednią ich kontynuacją skierowaną do fanów a nie nowych czytelników. Po kilkudziesięciu stronach jednak zaczynamy wpadać w odpowiedni rytm czytelniczy. A jest on całkiem niezły. Autorka lubi dynamiczną narracje i na brak nudy nie ma co narzekać, Jej bohaterowie do ludzie( czy też wampiry) czynu więc nie będą siedzieć i się nudzić a my razem z nimi. Jest szybko, jest intensywnie i jest po męsku. Magdalena Kozak pisze bardzo męskie książki i trzeba się na to przygotować. Jest wóda, sex, strzały i przekleństwa. I dobrze, bo to dodaje wiarygodności jej postaciom. Mówiąc o bohaterach mamy cały przekrój poprzednich znajomych, lecz pojawia się też kilka nowych nietoperków. Na szczególną uwagę zasługuje Ignis. Ze względu na niego mam szczerą nadzieję, że będą kolejne części.

 

Odpowiadając bowiem na pytanie postawione we wstępie nie jest to odcinanie kuponów od poprzedniego dzieła. Po pierwsze nowy czytelnik będzie całkowicie zagubiony, wiec nie jest to pozycja dla niego. Fabuła oraz postacie są przemyślane, a zakończenie można uznać za zamknięte, co w przypadku zamiaru pisania całej sagi raczej się nie zdarza. Jednak te kilka nowych postaci wprowadza wątki, które chętnie bym zgłębił. Mam tylko nadzieję, że nie będe musiał czekać 9 lat :)

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?