logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: recenzja-konsumencka
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2018-03-18 14:03
Tolino Epos – recenzja pierwszego czytnika Tolino z ekranem 7,8" (część II)

 

W pierwszej części recenzji przedstawiłem czytnik książek Tolino Epos od strony technicznej. W części drugiej przedstawiam moje wrażenia z testów w codziennym użytkowaniu.

 

Tolino Epos jest wodoodporny

 

Tolino Epos na co dzień

Ekran recenzowanego Tolino jest zauważalnie większy niż we wcześniejszych modelach tej marki. Z tego powodu czytnik raczej nie zmieści się w kieszeni kurtki czy spodni ale wciąż mieści się w granicach wygodnych do noszenia go ze sobą. Jednak mimo wszystko to najważniejszy atut w czytnika, sprawdzający się w codziennym użytkowaniu.

 

 

 

Tolino Epos (po lewej) i Tolino Vision 3 HD (po prawej)

 

Niewątpliwą zaletą większego ekranu jest to, że mieści on zdecydowanie więcej tekstu niż na „standardowych” sześciu calach. Dzięki temu można np. rzadziej zmieniać strony. Z kolei osoby potrzebujące większego tekstu, także docenią taki ekran. Zmieści się na nim całkiem sporo, nawet mimo większych liter. Na przypadkowym e-booku porównałem ilość wyświetlanego tekstu (ta sama książka, ten sam rozmiar czcionki) w Tolino Vision 3 HD i Eposie. To co zmieściło się na ekranie Tolino Vision 3 HD zajmowało ok. 40-50% tekstu wyświetlanego w większym modelu. Można więc bardzo zgrubnie przyjąć, że zmiana stron w recenzowanym Tolino jest niemal dwa razy rzadsza niż w sześciocalowym czytniku.

 

Jest jeszcze jedna strona posiadania czytnika z większym ekranem. Na rynku mało jest pasujących do tego czytnika okładek. Nie kupiłem od razu firmowego etui, szukałem więc jakiegoś uniwersalnego. Jednak nie udało mi się znaleźć niczego co by mi odpowiadało akurat w tym rozmiarze.

 

 

Widok księgozbioru w czytniku Tolino

 

 

Książki zakupione w polskich księgarniach wyświetlają się na czytnikach Tolino bez problemu. Podobnie jest w przypadku recenzowanego modelu. Żadna polska księgarnia nie należy do sojuszu niemieckich księgarzy, więc nie oferuje także połączenia z czytnikami czy chmurą Tolino. Trzeba więc e-booki wgrywać do Eposa samodzielnie. Można to zrobić poprzez skopiowanie pliku EPUB do pamięci czytnika przez kabel USB.

 

 

Widok konta w chmurze Tolino Cloud, do wgrywania własnych książek służy ikonka z chmurą w prawym górnym rogu (można też upuścić plik na otwartym oknie)

 

Można także przesłać książkę bezprzewodowo poprzez wgranie do chmury Tolino Cloud. Plik trzeba umieścić na swoim koncie w serwisie webreader.mytolino.com, a czytnik go pokaże wkrótce po podłączeniu do wi-fi (a więc na przykład w chwilę po starcie). Trzeba jednak pamiętać, że pobranie samego pliku do czytnika musimy sami zainicjować (po synchronizacji jest tylko informacja, że dany e-book jest w chmurze). Działa to szybko i w obie strony (książkę z czytnika można wysłać także na konto w chmurze). W chmurze należy zalogować się na to samo konto, które mamy aktywne w czytniku. Trzeba więc najpierw wybrać odpowiednią księgarnię (z którą połączony jest czytnika) a potem podać dane do logowania (Anmelden) na konto we wspomnianym sklepie. Awaryjnie, można także skorzystać z czytnikowej przeglądarki WWW i pobrać plik z konta w innej chmurze, z której korzystamy (np. box.net).

 

 

Ekran startowy w Tolino zawiera m.in. trzy ostatnio otwierane pozycje oraz listę sugestii z księgarni, z którą jest połączony - tutaj ebook.de

 

Czytnik ma zarówno standardowe jak i dodatkowe funkcje dopasowania tekstu do upodobań użytkownika. Do podstawowych należy regulacja marginesów, odstępu między liniami i wyrównywania tekstu. I tu jest przynajmniej jedna ważna funkcja wyróżnia go od konkurencji – Tolino posiada możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania). W połączeniu z podziałem wyrazów, daje to (moim zdaniem) pozytywny efekt. Tej funkcjonalności zdecydowanie brakuje niekiedy u konkurencji. Co prawda podział wyrazów nie działa od razu z polskimi e-bookami, ale w dalszej części opisałem, jak podział wyrazów dodać do Tolino. W czytniku jest całkiem zgrabna czcionka Bitter, pozostałych pięciu nie używałem. Ale przynajmniej teraz wyświetlają one poprawnie polskie znaki (wcześniej z niektórymi był kłopot). Wielkość tekstu ma dobry zakres regulacji – aż jedenaście stopni. Można też do własnych upodobań zmienić skok wielkości czcionki.

 

 

Menu formatowania tekstu

 

Tolino posiada możliwość wykonywania notatek i podkreśleń oraz dodawania zakładek. Zaznaczone przez użytkownika fragmenty zostają zapisane w pliku notes.txt, który można potem na przykład przetwarzać na komputerze.

 

Klawiatura Tolino nie posiada polskich znaków, więc nie da się ich wprowadzić zarówno w polu wyszukiwania jak i do notatek

 

Czytanie książek na recenzowanym czytniku to generalnie duża przyjemność, ale jest też niestety kilka problemów. Dość dziwne jest dla mnie, że w kolejnych czytnikach Tolino nie poprawiono wybierania odsyłaczy. O ile najtańszy Tolino Page na tę przypadłość specjalnie nie cierpi, o tyle droższe modele jak najbardziej. Wybranie odsyłacza, szczególnie jeśli jest ustawiony niewielki rozmiar czcionki, bywa bardzo trudne. Często dopiero po kilku próbach udawało mi się skorzystać z tej funkcji. Zwykle próby okupione były zupełnie niechcianymi akcjami jak otwarcie menu, podkreślenie wyrazu czy zmiana strony. W przypadku książki z większą ilością odsyłaczy, takie zachowanie czytnika może być (delikatnie ujmując) dość frustrujące.

Drugi problem to niezbyt precyzyjna reakcja na dotyk. Do tej pory w żadnym czytniku Tolino nie miałem kłopotów z pisaniem na klawiaturze ekranowej czy wybieraniem opcji w menu. W recenzowanym modelu to się zdarza, szczególnie w przypadku rogów ekranu. Również czujnik wywołujący ekran startowy kilka razy nie zadziałał tak, jak powinien. Mimo długiego przytrzymywania palcem, czytnik nie wychodził z książki do ekranu startowego. Nie są to może wielkie problemy, ale wskazują na (prawdopodobnie) wciąż niedopracowane oprogramowanie. Pół roku po premierze trochę to dziwi.

 

Obok reakcji na dotyk, największą bolączką użytkowania dużego Tolino jest stosunkowo krótki czas pracy na jednym ładowaniu baterii. W moim przypadku było to około 6-7 dni. Nie robiłem specjalnych pomiarów. Podany czas odnosi się do dość regularnego czytania z codziennym wysyłaniem i odbieraniem plików z chmury Tolino przez wi-fi. Oświetlenie mam raczej wyłączone, ale przy słabszym świetle zewnętrznym używałem go z automatycznymi ustawieniami co do temperatury barwowej i mniej niż połową natężenia światła. Piątego dnia (przy poziomie naładowania ok. 30%) czytnik zazwyczaj po raz pierwszy informował o konieczności doładowania. Szóstego lub siódmego dnia zazwyczaj podłączałem go do prądu przy kilkunastu procentach naładowania baterii.

 

Czytnik może także wyświetlać PDFy. Pomimo większego (niż przeciętnie) ekranu, Tolino Epos słabo nadaje się do wygodnego czytania plików w formacie PDF. Jest to możliwe tylko z dokumentami, które po wyświetleniu będą czytelne bez dodatkowych przekształceń, takich jak powiększenie, przycięcie czy rozpływ (ang. reflow). Najlepszym rozwiązaniem jest obrót tekstu na ekranie i czytanie w trybie poziomym (landscape). Dzielenie stron, które nie mieszczą się na jednym ekranie działa poprawnie (aby zmieniać strony, trzeba stukać palcem w środek dolnej części ekranu). Korzystanie z PDFów na dużym Tolino może mieć większy sens, niż w przypadku mniejszych czytników. W sumie byłem dość zaskoczony, że pomimo braku specjalnych opcji przystosowujących pliki PDF, czytanie takich plików może być przyjemne. Pomógł nie tylko większy rozmiar ekranu ale i bardzo dobra jakość wyświetlanego obrazu. Jeśli jednak PDF ma zdefiniowany duży rozmiar strony lub bardzo małą czcionkę, Tolino nie da nawet cząstki tego, co oferują PocketBooki, Cybooki czy Kindle.

 

Panel dopasowywania PDFów nie oferuje zbyt wielu możliwości (od lewej: obrót, spis treści, rozpływ, zakładki, oświetlenie, dopasowanie do szerokości ekranu, powiększenie, pomniejszenie), ale czytanie takich plików na większym ekranie może być całkiem wygodne nawet bez zaawansowanych opcji

 

Podsumowując, muszę stwierdzić, że lektura książek na recenzowanym czytniku sprawia sporo przyjemności, jednak Tolino Epos nie oferuje użytkownikowi takiego komfortu, jakiego można by się spodziewać po jednym z droższych urządzeń na rynku. Urządzenie broni się bardzo wysoką jakością wyświetlanego tekstu, ale to niestety nie wystarczy. Przykre, że czytanie EPUBów może sprawiać na nim kłopoty jeśli będziemy chcieli korzystać często z odsyłaczy. Sytuację trochę ratują inne funkcje, jak choćby możliwość dodania dzielenia wyrazów (o tym piszę w dalszej części) czy wymuszenia wyrównania do prawego i lewego marginesu (justowania), ale moim zdaniem trochę zabrakło aby najdroższy czytnik w rodzinie Tolino zyskał moje uznanie. Może się to jednak zmienić, jeśli zostanie poprawione wybieranie odsyłaczy.

 

Tolino Epos – własne modyfikacje

Czytniki Tolino tworzone są głównie z myślą o rynku niemieckojęzycznym. Ale oczywiście można z nich korzystać także w Polsce. W takim przypadku tracimy stosunkowo niewiele. Po pierwsze nie skorzystamy z bezpłatnych hotspotów, które umożliwiają połączenie z księgarnią lub synchronizację z chmurą. Po drugie, nie możemy wyłączyć ofert niemieckiej księgarni, z którą połączony jest czytnik. Poza tym, można w naszym kraju korzystać z pozostałych dobrodziejstw urządzenia i ekosystemu.

Co ważne, łatwo można dokonać modyfikacji, które pozwolą bardziej cieszyć się polskimi e-bookami. Trzeba pamiętać, że czytniki Tolino pracują pod zamkniętym Androidem i nie da się wgrywać własnych aplikacji (bez uzyskania praw roota). W tym miejscu jednak nie będę zajmować się rootowaniem systemu czytnika lecz skupię się na funkcjonalnych i prostych modyfikacjach.

Najbardziej przydatne będzie chyba wzbogacenie Tolino o dzielenie wyrazów w polskich e-bookach – można je uzyskać np. przez wgranie pliku przygotowanego przez athame z forum.eksiazki.org. Plik reguł hyph_pl.dic należy skopiować (po rozpakowaniu pobranego archiwum *.7z) z komputera (przez kabel USB) do katalogu „.tolino/hyphenDicts” w czytniku. W komputerze trzeba mieć włączone wyświetlanie plików ukrytych/systemowych, bo inaczej ten katalog może nie być widoczny dla użytkownika. Od tego momentu EPUBy, które mają zdefiniowany poprawnie język polski, będą wyświetlane z podziałem wyrazów (chyba, że mają to celowo zablokowane). Nie ma potrzeby specjalnego przerabiania książek poza czytnikiem.

Można także wgrać własny wygaszacz ekranu – jako, że czytniki Tolino nie dają użytkownikowi wyboru grafiki pojawiającej się jako wygaszacz (gdy czytnik jest wyłączony), można ją przygotować samodzielnie. Najlepiej jeśli plik to czarno-biały JPG o rozdzielczości ekranu, czyli 1872×1404 pikseli. Należy nadać mu nazwę suspend.jpg i wgrać do katalogu głównego w pamięci czytnika. Przykładową grafikę można pobrać tutaj.

 

 

W Tolino można dodać własny ekran wygaszacza

Czytniki Tolino mogą być uzupełnione o wgrane samodzielnie czcionki. Pliki w formacie TTF lub OTF należy skopiować do katalogu „Fonts”. Od tego momentu można je wybrać w ustawieniach sposobu wyświetlania tekstu. Tolino pozostawia również użytkownikowi możliwość zdefiniowania jaki jest skok wielkości tekstu. W tym celu należy wyedytować plik size.csv znajdujący się w katalogu „Fonts”. Podaje się w nim nazwę czcionki i wartości, które będą definiować wielkość tekstu po wybraniu kolejnych kroków zwiększających go lub zmniejszających.

 

 

Dograna czcionka (tutaj - Bookerly) pojawia się obok już obecnych w czytniku

 

Producent dostarcza kilka słowników, ale niestety nie ma wśród nich polskiego. Nie dziwi to, ponieważ produkt nie jest skierowany na nasz rynek. Warto zwrócić uwagę na Tolino, jeśli potrzebny jest nam słownik  angielski, francuski, niemiecki, hiszpański, holenderski czy włoski. Dostępne są również w czytniku słowniki pozwalające tłumaczyć z angielskiego na wspomniane wyżej języki. Do czytników Tolino można wgrać własne słowniki. Muszą one być zapisane w formacie quickdic. Polsko-angielski można pobrać np. ode mnie. Większy zbiór znajdziemy na przykład tutaj (do Tolino można pobierać te oznaczone jako v006).

 

 

Słowniki dostarczone z czytnikiem, dostosowane są do rynków, na których oferowany jest czytnik

 

Podsumowanie

Tolino Epos to dość poprawny czytnik z dużym, ślicznym ekranem. Jakość wyświetlanego tekstu umożliwia czytanie nawet przy użyciu niewielkich rozmiarów czcionek. To może się przekładać na rzadsze zmienianie stron. Taki ekran to także większy komfort dla osób mającymi kłopoty ze wzrokiem. Za ekran należą się brawa.

W sumie czuję się jednak trochę zawiedziony. Nie mogę zapomnieć, że to obecnie jeden z najdroższych czytników na rynku. Wydając na niego ponad tysiąc złotych, można się spodziewać, że komfort użytkowania dorówna cenie. Tak jednak nie jest. Ja mam zastrzeżenia głównie co do prędkości działania, sporadycznego braku reakcji na wybranie przycisku wywołującego ekran główny, trudności przy wybieraniu odsyłaczy oraz niewielkiego zakresu regulacji temperatury barwowej oświetlenia. Pomimo większego ekranu, podobnie jak na innych czytnikach tej marki, komfortowe czytanie publikacji w formacie PDF bywa niemożliwe.

Moje uwagi dotyczą oprogramowania wewnętrznego w wersji 11.2. Wcześniej czytnik zachowywał się znacznie gorzej. Pozostaje mieć nadzieję, że programiści poprawią zauważone błędy w kolejnych wersjach. Bez wytkniętych błędów, Tolino Epos byłby świetnym (choć wciąż drogim) czytnikiem.

 

Tolino Epos

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli masz dużo pieniędzy a chcesz Tolino lecz z większym (tudzież ślicznym) ekranem, poczekaj na obniżkę ceny Eposa. Jeśli jednak po wysokiej cenie oczekujesz nie tylko większego ekranu ale i urządzenia na najwyższym poziomie, to pomyśl raczej o którymś z tej czwórki: Kobo Aura H2O edycja 2, Kindle Oasis 2, PocketBook InkPad 3 lub Kobo Aura One.

 

[Aktualizacja 20 V 2018 r.]

Nowe oprogramowanie wewnętrzne w wersji 11.2.2 naprawia największe bolączki w funkcjonowaniu czytnika związane ze zmianą stron. Korzystanie z odsyłaczy pozostaje wciąż problematyczne. Jeśli w czytniku jest firmware oznaczone jako 11.1.0 lub wcześniejsze, trzeba je zaktualizować. Plik aktualizacyjny udostępniony do pobrania znajduje się na stronie mytolino.de.

 

Plusy

- bardzo czytelny, kontrastowy ekran;

- sprawne współdziałanie z chmurą Tolino;

- możliwość dodawania własnych czcionek, słowników, wygaszacza;

- możliwość dodania polskich reguł podziału wyrazów;

- możliwość wymuszenia w czytniku wyrównania do lewego i prawego marginesu (justowania) tekstu;

- możliwość samodzielnego zdefiniowania skoku zmiany wielkości tekstu dla każdej czcionki (o ile ustawienia domyślne nie są odpowiednie);

- wodo/pyło/odporność;

 

Minusy

- ubogi zakres regulacji temperatury barwowej oświetlenia;

- stosunkowo krótki czas pracy na jednym ładowaniu baterii (ok. 6-7 dni);

- brak możliwości powiększenia rycin zawartych w tekście;

- niezbyt szybkie działanie;

- niewygodne czytanie PDFów;

- wysoka cena katalogowa;

- brak spolszczenia;

- brak polskiego słownika;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- kłopotliwe korzystanie z przypisów (szczególnie przy mniejszym rozmiarze czcionki);

- niezbyt precyzyjnie dopasowana ramka wokół ekranu.

 

Dane techniczne (według producenta):

Wymiary: 209 × 140 × 8,2 mm;

Masa: 260g;

Ekran: przekątna 19,81 cm (7,8”) E-Ink Carta 1872×1404 pikseli, 300 ppi, dotykowy, wbudowane przednie oświetlenie z regulacją poziomu natężenia i temperatury barwowej;

Procesor: 1 GHz;

Łączność bezprzewodowa Wi-Fi (802.11 b/g/n), bezpłatne punkty dostępowe w RFN;

Kolor: czarny;

Pamięć wewnętrzna: 8 Gb (ok. 5,9 GB na pliki użytkownika);

Złącze USB: Micro USB 2.0;

Formaty książek elektronicznych: ePub, PDF z funkcją PDF to Text (również z Adobe DRM), TXT;

Czcionki: 6 krojów (jedna bez polskich znaków), możliwość instalacji własnych krojów czcionek, regulacja wielkości liter;

Obsługiwane języki (menu oraz słowniki w czytniku): angielski, francuski, niemiecki, hiszpański, holenderski, włoski;

Pamięć w chmurze Tolino Cloud: 25GB

 

Instrukcja obsługi: User Manual

 

 

 

Like Reblog Comment
text 2018-03-16 10:03
Tolino Epos – recenzja pierwszego czytnika Tolino z ekranem 7,8"

Marki Tolino dziś już nie trzeba w naszym kraju specjalnie przedstawiać. Choćby ilość ofert na Allegro, jest świadectwem pojawienia się tych czytników w świadomości Polaków. Zupełnie inaczej było w czasie, gdy recenzowałem pierwszy model – Tolino Shine. Czas szybko mija, teraz zapraszam do lektury recenzji już piątego z kolei czytnika tej marki na moim blogu – Tolino Epos. W pierwszej części przedstawiam urządzenie od strony technicznej.

 

Tolino Epos

 

Tolino Epos – konkurencja nie śpi

Tolino Epos to jednocześnie największy i najdroższy obecnie czytnik niemieckiej marki. Jednak konkurencja nie śpi - na rynku funkcjonują obecnie przynajmniej cztery inne czytniki z ekranem o identycznych parametrach. A ekran w czytniku to bezsprzecznie ważna sprawa. Wydawało by się więc, że nie ma sensu ich porównywać Trzeba jednak pamiętać, że wrażenia z czytania na poszczególnych modelach mogą się jednak trochę różnić. Decydują o tym choćby stosowane przez poszczególnych producentów odmienne sposoby reagowania na dotyk czy wbudowanym oświetleniem. To może wpłynąć na jakość obrazu postrzeganego przez użytkownika. Poszczególne modele (poza ekranem) różnią się także parametrami sprzętowymi oraz funkcjami oprogramowania. W sumie więc identyczny ekran nie przesądza jeszcze niczego. Porównanie parametrów technicznych modeli z ekranem o przekątnej 19,81 cm (7,8 cala) zawarłem w poniższej tabeli.

 

Porównanie podstawowych cech bieżącej oferty czytników z ekranem 19,81 cm (7,8”)

 

 

Tolino Epos

Kobo Aura One

Icarus Illumina XL HD

PocketBook InkPad 3

(PB 740)

ekran (przekątna)

19,81 cm (7,8”)

19,81 cm (7,8”)

19,81 cm (7,8”)

19,81 cm (7,8”)

ekran [piksele]

E-Ink Carta

1872×1404

(300 ppi)

E-Ink Carta

1872×1404

(300 ppi)

E-Ink Carta

1872×1404

(300 ppi)

E-Ink Carta

1872×1404

(300 ppi)

płaski front

tak

tak

nie

nie

ekran dotykowy

tak

tak

tak

tak

wodoodporność

tak

tak

nie

nie

wbudowane oświetlenie

tak

tak

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

tak

(smartLight)

tak

(ComfortLight PRO)

nie

tak

(SMARTlight)

pamięć wewnętrzna [GB]

8

8

16

8

procesor [GHz]

1,0

1,0

1,6

1,0

(dwurdzeniowy)

masa [g]

260

230

275

210

wymiary [mm]

209 × 140 × 8,2

195,1 × 138,5 × 6,9

200 × 145 × 9

195 × 136,5 × 8

fizyczne przyciski zmiany stron

nie

nie

nie

tak

kolor obudowy

czarny

czarny

czarny

ciemnobrązowy

dodatkowe uwagi

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB

zintegrowana usługa Pocket

obsługa audio (mp3), zintegrowany sklep Google Play (Android OS 4.2), Bluetooth

karta microSD do 32 GB, żyroskop, audio (TTS i MP3), Dropbox, wysyłka bezprzewodowa Send-to-PocketBook

premiera rynkowa [rok]

2017

2016

2017

2018

cena katalogowa

249 EUR

229,99 EUR

199,95 EUR

1099 PLN

(ok. 265 EUR)

 

Z wymienionych w tabeli, Kobo Aura One jest najdłużej na rynku (pojawiła się już nawet w Stanach i Japonii wersja „manga” z pamięcią rozszerzoną do 32GB). Firma Rakuten Kobo jako pierwsza wprowadziła w czytniku regulowaną temperaturę barwową wbudowanego oświetlenia. Dziś taką funkcję posiada też m.in. recenzowany czytnik Tolino Epos oraz nowy PocketBook InkPad 3 (jest także kilka modeli z mniejszymi ekranami). Użytkownik może w takim przypadku sam decydować (definiując parametry samodzielnie lub zdając się na ustawienia czytnika), czy chce mieć oświetlenie o barwie bardziej zimnej (białej) czy też bardziej ciepłej (żółtawej). Producenci czytników sugerują, aby podczas czytania po zmroku raczej używać tej drugiej opcji.

  

Zarówno Kobo Aura One jak i Tolino Epos mogą też pochwalić się wodoodpornością. PocketBook natomiast wyróżnia się pod względem sprzętowym fizycznymi przyciskami zmiany stron, obsługą kart pamięci oraz dwurdzeniowym procesorem.

 

Icarusa umieściłem w zestawieniu tylko dlatego, że jest dostępny na europejskim rynku. Po doświadczeniach z Icarusem Illumina XL nie zdecyduję się póki co na tę markę (ani inny klon np. inkBook). Recenzja zamieszczona na holenderskim blogu („Review: Icarus Illumina XL HD (2017)”) tylko potwierdza moje obawy. Raczej go nie polecam.

 

Czytanie kiedyś i dziś (po lewej Palm Tungsten C, po prawej Tolino Epos)

 

Jak więc na tle konkurencji wygląda recenzowany Tolino? Warto zwrócić uwagę na jego wodoodporność, możliwość regulacji temperatury barwowej wbudowanego oświetlenia oraz dostęp do bezprzewodowych usług związanych z kontem o pojemności 25 GB w chmurze Tolino. Z mniej chlubnych osiągnięć, trzeba zauważyć, że to jeden z cięższych i droższych czytników w powyższym zestawieniu. Jednak, pomimo katalogowej ceny 249 EUR, można go niekiedy kupić za ok. 210 EUR. Co stawia go już w trochę lepszym świetle.

 

Tolino Epos – gdzie kupić?

Wszystkie czytniki Tolino można zamawiać bezpośrednio do Polski z niemieckich księgarń. Tak też trafił do mnie Tolino Epos. Poszczególne sklepy mają podobną ofertę, najczęściej są to cztery bieżące modele (Tolino Page, Tolino Shine 2 HD, Tolino Vision 4 HD oraz Tolino Epos). Ceny są także zbliżone, choć zdarzają się promocje. Recenzowane Tolino można znaleźć również (poza księgarniami w RFN) w stacjonarnych sklepach na terenie Austrii i Szwajcarii.

 

Czytniki Tolino w niemieckim sklepie sieci Saturn, Tolino Epos na pierwszym planie (Berlin, 2018 r.)

 

Przesyłka czytników na terenie Niemiec jest zazwyczaj bezpłatna. Za paczkę do Polski trzeba jednak dopłacić od 6,95 do 10 EUR:

buecher.de - 6,95 EUR;

ebook.de - 7,50 EUR;

hugendubel.de - 7,50 EUR;

mayersche.de - 7,50 EUR;

weltbild.de - 10,00 EUR;

Pozostałe księgarnie wchodzące w skład sojuszu Tolino, a mianowicie bol.de, buch.de, buchhandlung.de, thalia.de, osiander.de - nie wysyłają zakupów do Polski.

 

Ekosystem Tolino

Na temat integracji czytników Tolino z księgarniami pisałem już przy okazji poprzednich recenzji. Przypomnę jednak, że projekt jest reakcją niemieckich księgarzy na coraz bardziej dominującą pozycję Amazonu na bardzo lukratywnym (w skali świata) niemieckojęzycznym rynku. Niezaprzeczalny sukces marki to efekt wspólnych działań sieci księgarskich i Deutsche Telekomu, który odpowiadał (do zeszłego roku) za stronę techniczną ekosystemu Tolino. Teraz miejsce niemieckiego operatora telekomunikacyjnego zajmuje japońsko-kanadyjski Rakuten-Kobo. Znany szerzej jako producent czytników Kobo. Walka z Amazonem nie byłaby możliwa bez porządnych czytników zintegrowanych z niemieckimi księgarniami. O atrakcyjności oferty stanowią także stacjonarne sklepy z księgarzami służącymi fachową pomocą nie tylko w sprawie wyboru książek ale i na temat korzystania z czytników. Z takiej pomocy korzystają zwłaszcza starsze osoby.

 

Ekosystem Tolino to także aplikacje mobilne

 

Od czasu moich wcześniejszych recenzji modeli Tolino, w ofercie sojuszu pojawiły się dwie nowości. Pierwsza z nich to obsługa audiobooków przez mobilną aplikację (nie ma tego w czytnikach) oraz abonamentowy dostęp do (wypożyczalni) e-booków. Mobilna aplikacja umożliwia bezproblemowe nabywanie książek w wersji audio oraz ich odsłuch. Wypożyczalnia e-booków nazywa się Tolino Select. Oferta nie wydaje się jakoś specjalnie atrakcyjna. Za 9,90 EUR miesięcznie można uzyskać czasowy dostęp do czterech z wyselekcjonowanej (przez księgarzy) co miesiąc innej oferty 40 książek. Nie podejmuję się oceny atrakcyjności dostępnych tytułów, ale nie są to tylko same nowości.

 

Podsumowując, warto podkreślić, że ekosystem Tolino (głównie synchronizacja z chmurą) działa bardzo sprawnie. Brakuje ewentualnie bezpośredniej przesyłki książek na czytnik (jak w czytnikach Kindle lub PocketBookach), ale przesyłka przez chmurę sprawdza się.

 

Tolino Epos od strony konstrukcyjnej

Czytnik swoim wyglądem nawiązuje do wcześniejszych modeli z rodziny Tolino (linia Tolino Vision). Już na pierwszy rzut oka wygląda bardzo ładnie i solidnie. Z czasem, to pierwsze wrażenie na szczęście nie słabnie.

 

Tolino Epos (po lewej) i Tolino Vision 3 HD (po prawej)

 

Dziś wodoodporność nie jest najważniejszą cechą, wyróżniającą droższe czytniki Tolino. Warto pamiętać, że także Epos powinien wytrzymać nie tylko kontakt z wodą ale i zanurzenie. Osoby czytające np. w wannie lub wilgotnym czy zapylonym otoczeniu powinny ten model wziąć pod uwagę.

 

Czujnik wywołujący ekran domowy umieszczony jest poniżej ekranu

 

Obudowa wykonana jest z przyjemnych w dotyku materiałów o bardzo dobrej jakości. Czytnik ma płaski front, ale na szczęście dodatkowa warstwa nad ekranem nie wpływa negatywnie na jakość obrazu. Na froncie, pod ekranem, umieszczony jest sensor wywołujący ekran startowy. W ustawieniach można zdefiniować, czy wystarczy do tej czynności krótkie dotknięcie czy trzeba go chwilę dłużej przytrzymać. Ma to zapobiegać przypadkowemu zamykaniu książek z powodu lekkiego muśnięcia czujnika palcem. Takie rozwiązanie sprawdza się w praktyce.

 

Gumowany brzeg i tył obudowy jest przyjemny w dotyku

 

Brzegi i tył obudowy są gumowane, co daje pewniejszy chwyt urządzenia. Niestety, między frontem a brzegiem jest szczelinka, w którą wpychają się na potęgę różne paprochy. Pod tym względem Tolino Epos (przynajmniej mój egzemplarz) jest mniej starannie wykonany niż poprzednie modele o identycznej konstrukcji (testowałem Tolino Vision 2 i Tolino Vision 3 HD). W recenzowanym modelu nie ma możliwości zmiany stron poprzez stuknięcie w tylną część obudowy, co znamy w wcześniejszych modeli firmy.

 

Szczelina między ekranem a obudową moim zdaniem jest zbyt szeroka, ciągle wpadają w nią jakieś paprochy

 

W dolnej krawędzi obudowy znajdziemy gniazdo microUSB. Służy ono do ładowania akumulatora jak i przesyłania plików przez kabel USB. W górnej krawędzi obudowy umieszczono dwa fizyczne przyciski. Jeden z nich włącza urządzenie, drugi – wbudowane oświetlenie. Klawisze nie są zbyt dobrze wyczuwalne, ale znając ich umiejscowienie można nawet w ciemnościach spokojnie włączyć czytnik oraz oświetlenie. Dwa fizyczne przyciski w górnej krawędzi to w sumie dobry pomysł, sprawdza się w praktyce.

 

Dolna krawędź obudowy zawiera gniazdo microUSB, dołączony do urządzenia kabel można podłączać nie martwiąc się gdzie góra a gdzie dół wtyczki

 

Podsumowując, Tolino Epos kontynuuje niezły wygląd poprzedników, ale pod względem wykonania trochę odstaje od bardzo wysokiego poziomu do jakiego jestem przyzwyczajony choćby po recenzji Tolino Vision 3 HD.

 

Tolino Epos – nowy ekran i nowe oświetlenie

Tolino Epos jest pierwszym czytnikiem tej marki z ekranem większym niż 6 cali. W czytniku zastosowano papier elektroniczny o przekątnej 19,81 cm (7,8”). Zastosowany E-Ink Carta ma rozdzielczość 1872×1404 pikseli i największą dostępną w tym momencie gęstość 300 pikseli na cal (ppi). Ekran recenzowanego Tolino sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Zarówno wypełnienie tekstu czernią jak i kontrast pomiędzy tłem a tekstem jest na najwyższym poziomie. Również zmiana stron odbywa się płynnie i prawie niezauważalnie dla czytelnika. Jakość tekstu to bez wątpienia ważny atut recenzowanego czytnika.

 

W ustawieniach urządzenia można zdefiniować, kiedy będzie następowało pełne odświeżenie strony. Do wyboru jest opcja co jedną, kilkadziesiąt lub sto stron. Można też wybrać „nigdy”, z czego skwapliwie skorzystałem i nie żałuję. Nie przeszkadzają mi artefakty charakterystyczne dla ekranów z papieru elektronicznego (choć można je niekiedy dostrzec na zdjęciach wyświetlanych w tekście e-booka).

 

Równomierność wbudowanego oświetlenia nie wzbudza moich zastrzeżeń. Zapewne wraz ze wzrostem powierzchni ekranu trudno jest zapanować nad cieniami czy przebarwieniami, ale w przypadku recenzowanego Tolino problem jest minimalny. Można się domyślać, że LEDy ukryto pod ramką w dolnej części (tak, są tam lekkie cienie), ale głowy bym już za to nie dał. Również umieszczenie w górnej krawędzi ramki wyłącznika oświetlenia jest bardzo dobrym pomysłem. Zdecydowanie upraszcza to załączanie i wyłączanie oświetlenia czy to w dzień czy choćby w ciemności.

 

Porównanie regulacji temperatury barwowej w czytniku Tolino Epos (po prawej) i Nook Glowlight 3 (po lewej) przy połowie natężenia poziomu oświetlenia. Od góry: barwa ciepła, barwa neutralna i zimna

 

Tolino Epos posiada regulację temperatury barwowej oświetlenia ekranu. To wciąż dość nowa funkcja, którą znajdziemy jeszcze tylko w czytnikach Kobo, PocketBook oraz najnowszym Nooku. Jej zaletą ma być swobodna regulacja od światła ciepłego (bardziej odpowiedniego podczas czytania po zmroku) do zimnego (lepszego do czytania w dzień). Porównanie zakresu regulacji temperatury barwowej w Tolino wypada niekorzystnie w porównaniu z konkurencją. W innych czytnikach obecnych na rynku, spektrum zaczyna się od barwy zbliżonej do bursztynowej, a w recenzowanym modelu najcieplejsza barwa wpada raczej w odcień żółtawo-zielonkawy. Daleko tu do ciepłoty, której bym się spodziewał np. chcąc czytać po ciemku. Drugi koniec zakresu regulacji w Tolino także jest raczej neutralny niż zimny. Nie wygląda to źle, ale dość wyraźnie odbiega od możliwości oferowanych przez konkurencję. Zakres regulacji jest wyraźnie widoczny tylko przy dużym natężeniu (jasności) oświetlenia).

 

Przy pełnej mocy oświetlenia "ciepłota" jest już znacznie lepiej widoczna (po lewej Tolino Epos, po prawej Kindle Voyage)

 

Podsumowując, pod względem jakości tekstu ekran jest po prostu śliczny. To bardzo mocna strona czytnika. W przypadku oświetlenia, wygląda to trochę tak, jakby Tolino koniecznie chciało się pochwalić nową funkcją, ale wyraźnie coś nie pykło.

 

 

Już dziś zapraszam na drugą część recenzji, która znajduje się tutaj.

Like Reblog Comment
review 2018-01-22 20:26
PocketBook Basic Lux, czyli prosto i jasno - recenzja czytnika (część druga)

 

Pierwszą część recenzji czytnika PocketBook Basic Lux poświęciłem na omówienie spaw technicznych oraz opinii na temat ekranu. W drugiej część przedstawiam wrażenia z codziennego korzystania i garść uwag na temat lepszego wykorzystania możliwości urządzenia.

 

PocketBook Basic Lux w ukośnych promieniach zimowego słońca

 

PocketBook Basic Lux – na co dzień

Obsługa bez dotykowego ekranu w czytniku PocketBook Basic Lux sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Przystępując do testów, trochę się obawiałem mojego powrotu do czytnika, który ma tylko przyciski. Ostatnim takim urządzeniem, które recenzowałem, był TrekStor Pyrus Mini. A było to prawie cztery lata temu! Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne. Programiści wykonali niezłą robotę i nie miałem kłopotów z przestawieniem się na obsługę czytnika bez dotykowego ekranu. Po ponad miesiącu używania wciąż trudno mi się jednak wyzbyć starych przyzwyczajeń. Odkładając czytnik i tak go za każdym razem wyłączam, obawiając się przypadkiem dotknąć ekranu i np. nie zmienić strony niechcący. W Basicu takich problemów nie ma.

 

Przyciski służące do obsługi czytnika znajdują się pod ekranem

 

Pierwsze uruchomienie czytnika nie wymaga podejmowania specjalnie ważkich decyzji. W zasadzie, po wyrażeniu zgody na warunki korzystania z czytnika, można na nim od razu czytać. Nie trzeba go podłączać do internetu, nie trzeba się nigdzie logować. Wystarczy wgrać książki i gotowe. Jeśli jednak chcemy wykorzystać drzemiący w nim potencjał, to przede wszystkim warto uruchomić połączenie sieciowe i usługę Send-to-PocketBook.

 

Podczas pierwszego uruchomienia można skonfigurować od razu usługi sieciowe (jak. np. Dropbox czy Send-to-PocketBook), ale nie ma takiej konieczności. Z czytnika da się też korzystać bez dostępu do sieci

 

Wgrywanie książek pochodzących z księgarń jak i własnych plików może odbywać się  tak jak w innych PocketBookach. E-booki do czytnika najprościej jest skopiować przez kabel USB. Pamięć wewnętrzna to aż 8 GB, powinna pomieścić tysiące e-booków. Jeśli mamy książki na karcie microSD (do 32 GB), wystarczy włożyć ją do gniazda umieszczonego w dolnej krawędzi obudowy czytnika. Do dyspozycji są także dwie usługi bezprzewodowe: Dropbox i Send-to-PocketBook. Ta pierwsza umożliwia synchronizację zawartości ze specjalnym katalogiem w dysku sieciowym, a ta daje możliwość wysyłki na przypisany czytnikowi adres poczty elektronicznej. Konfiguracja usługi polega na zalogowaniu się w czytniku lub stworzeniu nowego konta w usłudze. Na podany adres użytkownika otrzymamy list umożliwiający aktywację czytnika i przypisanie mu adresu e-mail. Wystarczy potwierdzić i usługa powinna być aktywna. Ja korzystam z Send-to-PocketBook na bieżąco, przesyłając dłuższe teksty ze stron WWW. Służy mi do tego wtyczka (dostępna dla różnych przeglądarek) „Push to Kindle”. Na szczęście daje ona możliwość wysyłki także na adresy w domenie @pbsync.com, więc w sumie działa jak „Push to PocketBook”. Podając adres czytnika, można także wysyłać sobie bezpośrednio zakupy m.in. z księgarni Ebookpoint, Woblink czy Publio.

 

Wtyczka „Push to Kindle” może generować ze stron WWW pliki EPUB do zapisania na dysku lub wysyłać je do PocketBooka

 

Ekran startowy czytnika jest prosty, ale funkcjonalny. Mamy na nim przede wszystkim listę „Najnowszych wydarzeń”. To lista ostatnio otwieranych i wgranych czy przesłanych plików. W górnym pasku można otworzyć menu, w którym jest podana informacja o stanie naładownaia baterii (procentowo) oraz otrzymujemy dostęp do ustawień wi-fi, uruchamiania synchronizacji, menedżera zadań, możliwość przejścia do ustawień czytnika, wyszukiwania książek oraz regulacji poziomu oświetlenia. Natomiast poniżej listy książek umieszczono cztery duże ikony: Książki („Książnica” we wcześniejszych wersjach oprogramowania wewnętrznego), Słownik, Aplikacje i Ustawienia. Dolny pasek pokazuje stan czytnika – datę, połączenie z wi-fi, włączenie oświetlenia symbolizuje okonka żarówki, godzinę i stan naładowania baterii. Zarówno otwarcie książek jak i poszczególnych opcji w menu odbywa się przez podświetlenie i zatwierdzenie przyciskiem OK.

 

Ekran startowy PocketBook Basic Lux

 

Czytanie książek nie sprawia w recenzowanym czytniku problemów. Początkowo obawiałem się, czy PocketBook Basic Lux ma wszystkie udogodnienia znane z droższych modeli firmy. Szczególnie miałem zastrzeżenia co do przystosowywania do małego ekranu plików PDF. Ale na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne. Nawet bez dotykowego ekranu można ustawić wszystkie parametry, dające większe szanse na dość wygodne czytanie książek również w tym formacie. O ile jest to możliwe na ekranie o przekątnej sześciu cali oczywiście. Przyciski zmiany stron umieszczone po bokach mogą czasem sprawiać problemy. W ich naciśnięcie trzeba wkładać (jak dla mnie) trochę za dużo siły. Jest jednak alternatywa, można użyć pierścienia. Naciśnięcie jego brzegów (prawo/lewo) także umożliwia zmianę stron przy użyciu znacznie mniejszej siły nacisku. Dzięki temu, że jest umiejscowiony w pośrodku obudowy, łatwiej też z niego korzystać czy to kciukiem lewej czy prawej dłoni. To ułatwia korzystanie z urządzenia, gdy ma się wolną jedną rękę (np. w tramwajach czy autobusach).

 

PocketBook Basic Lux posiada wszystkie możliwości dopasowania PDFów, które są obecne w droższych modelach tej marki

 

Formatowanie książek wyświetlanych przez czytnik zależy od dostarczonego pliku, ale PocketBook ma oczywiście swoje możliwości dopasowania (w pewnym zakresie) odstępu między wierszami, marginesów, wielkości i kroju czcionki (15 odmian). Co bardzo ważne, czytnik ma wbudowany podział wyrazów dla polskojęzycznych e-booków. Zdarzają się wpadki przy podziale, ale generalnie wygląda on dobrze. Można też zrezygnować z wyświetlania paska pokazującego m.in. numery stron i bieżący czas. Brakuje natomiast możliwości wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania) oraz wyświetlenia na całą stronę ilustracji zawartych w e-bookach.

 

Formatowanie e-booków obejmuje m.in odstępy miedzy linijkami, wielkość marginesów oraz dzielenie wyrazów, brakuje wciąż justowania

 

Biblioteczka w PocketBookach daje duże możliwości różnorodnych sposobów wyświetlania i sortowania plików. Bardzo podoba mi się to, że pomimo wielości usług (Dropbox, Send-to-PocketBook), formatów czy lokalizacji plików (pamięć wewnętrzna, karta pamięci, różne katalogi) książki można wyświetlać i przeglądać w ujednolicony sposób. Biblioteczka jest rzeczywiście biblioteczką. Książki można wyszukiwać, sortować czy filtrować sposób ich wyświetlania. Poza grupowaniem według typów plików, ważne dla niektórych użytkowników może być wyświetlanie wg katalogów utworzonych w pamięci czytnika czy karcie pamięci.

 

Biblioteczka PocketBooka umożliwia wszechstronne sortowanie i filtrowanie księgozbioru

 

PocketBook Basic Lux poprawnie wyświetla informacje o książce (metadane) o ile są poprawnie zdefiniowane w EPUBie

 

Jedyne, co budzi moje zastrzeżenia w codziennym użytkowaniu, to szybkość działania czytnika. Podobnie, jak w innych PocketBookach, pełny start chwilę trwa, w tym przypadku około 5 sekund. Widać postęp, bo nie jest to tak długo, jak w starszych modelach (np. ok. 10 sek. w InkPadzie 2). No ale kolejne kilka (3 do 4) sekund zabiera otwieranie książki. W sumie więc od momentu przyciśnięcia wyłącznika, do rozpoczęcia lektury minąć musi prawie 10 sekund. Niby niedługo, ale w porównaniu z konkurencją, to jednak sporo. Ale uwaga! Jeśli ustawimy w czytniku start wraz z automatycznym otwarciem na ostatnio czytanej stronie, czas wydłuża się do 14-15 sekund. Sugeruję więc, aby w codziennym użytkowaniu ustawić sobie włączanie czytnika na oknie startowym i samodzielne otwieranie ostatnio czytanej książki.

 

Włączanie czytnika na ekranie głównym, zamiast na ostatnio czytanej stronie, przyspiesza start czytnika

 

Również inne czynności zabierają recenzowanemu PocketBookowi trochę więcej czasu, niż w przypadku nowszych, bardziej zaawansowanych modeli. Ale akurat to przy tańszym czytniku nie budzi wielkich zastrzeżeń. Musiałem sobie tylko wyłączyć domyślnie zdefiniowany sposób zmiany wielkości czcionki. Nie zmienia się wielkości tekstu zbyt często (pewnie raz na kilka książek), a często wywoływałem tę opcję przez pomyłkę, zamiast zmiany stron. Warto zaglądnąć do menu ustawień osobistych i wyłączyć zmianę wielkości tekstu w „mapowaniu klawiszy”.

 

Warto poświęcić chwilę i zdefiniować lub przedefiniować niektóre ustawienia klawiszy (Ustawienia/Ustawienia osobiste/Mapowanie klawiszy), tak aby mieć łatwy dostęp do rzeczywiście wykorzystywanych funkcji

 

Oprogramowanie czytnika działa stabilnie i bez błędów. Może poza jednym. Mogę mieć jedynie zastrzeżenia do opóźnienia wyświetlania ekranu uśpienia. Przyciśnięcie wyłącznika zdaje się nie mieć żadnego wpływu na czytnik, bo wciąż jest wyświetlana na przykład ostatnia czytana strona. Naciśnięcie dowolnego klawisza wywołuje jednak ekran uśpienia i wiadomo, że czytnik jest wyłączony. Nie miałem takich objawów przed ostatnią aktualizacja oprogramowania.

 

Ekran czytnika podczas korzystania ze słownika

 

Samodzielne modyfikacje ustawień czytnika zdecydowanie zasługują w PocketBookach na uwagę. Ja stawiam na pierwszym miejscu możliwość wgrania własnych krojów czcionek. Te, które otrzymujemy od producenta niezbyt mi się podobają. Zazwyczaj więc do katalogu .system/fonts grywam Bookerly czy Bitter. Zarówno pliki w formacie TTF jak i OTF wyświetlane są poprawnie. Do czytnika można wgrać również własne słowniki. Pliki w formacie DIC powinniśmy wgrać do katalogu .system/dictionaries. Jest dostępny m.in. słownik języka polskiego (bazujący na sjp.pl).

 

Wgrane (do katalogu ./system/fonts) pliki *.otf lub *.ttf pojawiają się jako czcionki do wyboru. Tu przykład kroju Bookerly

 

Do PocketBooka można dodać także własny ekran wygaszania. Do tego należy użyć pliku np. w formacie JPG (najlepiej w odcieniach szarości i w rozmiarze 1024x758 pikseli), wgranego do katalogu „Photo”. Potem trzeba go sobie wyświetlić w czytnikowej aplikacji „Galeria”. Wciśnięcie przycisku „OK” wywołuje menu, z którego należy wybrać „Logo wyłączania”. Od najbliższego startu czytnika, wybrana grafika będzie wygaszaczem.

 

Zdefiniowany przez użytkownika wygaszacz pojawi się do (również późniejszego) wyboru w liście "Logo wyłączania"

 

Codzienne korzystanie z PocketBooka Basic Lux to pozytywne doświadczenia. Trzeba się liczyć z tym, że niektóre operacje (jak np. zmiana wielkości czcionki, włączanie) mogą chwilę potrwać. Jednak samo czytanie jest przyjemne i płynne, a dodatkowo możliwe w miejscach o słabym oświetleniu. I to w czytnikach przecież chodzi.

 

Etui

Podczas testów PocketBooka korzystałem z dwóch typów filcowych etui, pochodzących ze sklepu sklep.donicz.com. Obydwa są porządnie, estetycznie wykonane z syntetycznego materiału przypominającego filc. W dotyku tkanina nie jest tak przyjemna jak naturalny materiał. Wydaje się za to trwalsza i nie mechaci się. Obydwie testowane okładki wykonane są z materiału o grubości 4 mm. Moim zdaniem to trochę za mało, żeby czytnik spokojnie wrzucić do plecaka lub torebki. Obawiałbym się, że ekran po spotkaniu np. z zabłąkanymi kluczami czy innym twardym przedmiotem mógłby zostać uszkodzony. Znakomicie takie etui sprawdzi się natomiast jeśli mamy na czytnik osobną kieszonkę, albo chcemy go nosić np. w kieszeni kurtki czy płaszcza. Czytnik chroniony jest wtedy przed przypadkowym zarysowaniem, a urządzenie wciąż jest smukłe i niegrube – nie sprawi kłopotów przy noszeniu. Wspomnianego etui używam także w domu, aby czytnika nie pochlapać czy nie porysować obudowy, np. podczas przesuwania z kąta w kąt po kuchennym stole.

 

Etui można zamówić z wyszytym napisem

 

Jedna z testowanych okładek to etui typu wsuwka w kolorze brązowym. Widać na niej, że producent oferuje możliwość wyszycia napisu zleconego przez klienta. W moim przypadku jest to „Cyfranek” :)

 

W brzeg etui wszyta jest mała metka producenta

 

Druga okładka przyda się bardziej do dłuższego noszenia, ponieważ zapięcie na rzep chroni czytnik przed przypadkowym wysunięciem się. Do tej wersji wybrałem szary „niebrudzący” kolor, z kilku dostępnych.

 

Etui zapinane na rzep lepiej chroni czytnik przed przypadkowym wysunięciem

 

Producent, pod adresem sklep.donicz.com oferuje różnorodne okładki wykonane z syntetycznego filcu do wielu urządzeń obecnych na rynku. Co ważne, można zamówić także etui dla konkretnego urządzenia, według podanych wymiarów.

 

Podsumowanie

PocketBook Basic Lux to udany czytnik w przystępnej cenie. Spokojnie mogę go polecić szczególnie osobom, które mają ograniczony budżet, ale zależy im na stosunkowo lepszym ekranie i wbudowanym oświetleniu. W przypadku tego modelu nie ma obawy, że „skoro tani to pewnie gorszy”. Nic takiego! PocketBook Basic Lux to także znakomite rozwiązanie dla osób, które boją się, że coś przestawią w tekście, przypadkowo dotykając ekranu. Bardzo go polubiłem za funkcjonalność i przyjazność obsługi (no, może poza klawiaturą ekranową). Ciężko mi się będzie z nim rozstać na czas testu kolejnego czytnika. Na pewno będę do niego wracał bo po prostu przyjemnie się na nim czyta.

Warto pomyśleć o PocketBooku Basic Lux, gdy wybieramy czytnik dla starszej osoby. Moje doświadczenia wskazują, że polskie menu i obsługa przy pomocy fizycznych przycisków może lepiej się sprawdzić niż w przypadku dotykowego ekranu. Wbudowane oświetlenie, poprawiające komfort czytania przy słabszym świetle zewnętrznym będzie w tym przypadku również atutem.

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli potrzebujesz przyjaznego czytnika do połykania książek, nawet przy słabym oświetleniu zewnętrznym, PocketBook Basic Lux jest tym, czego szukasz - prosto, niedrogo, ale z dobrym ekranem i wbudowanym oświetleniem.

 

Plusy

- wyrazisty, kontrastowy ekran E-Ink o wyższej rozdzielczości (212 ppi);

- wbudowane oświetlenie ekranu;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- spolszczone menu;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- podział wyrazów w e-bookach wg polskich reguł (od firmware w wersji 5.17.999);

- ekran bez odcisków palców dzięki obsłudze czytnika przy pomocy przycisków;

- bezprzewodowa wysyłka własnych plików i zakupów z kilku polskich księgarni (m.in. Woblink, Ebookpoint, Publio);

- możliwość doinstalowania własnych słowników, czcionek, wygaszacza ekranu.

 

Minusy

- długi czas startu i wywoływania niektórych opcji (np. zmiana wielkości czcionki, notatki, usypianie);

- zainstalowane dwa słowniki (angielski i angielsko-niemiecki);

- zbyt intensywny minimalny poziom oświetlenia;

- dużo manewrowania przyciskami podczas korzystaniu z klawiatury ekranowej;

- brak możliwości powiększenia ilustracji zawartych w e-booku;

- brak możliwości wymuszenia justowania tekstu;

- brak polskiego słownika (angielsko-niemiecki oraz Webster's Dictionary 1913).

 

PocketBook Basic Lux - plusy zdecydowanie przeważają nad minusami

 

 Dane techniczne PocketBook Basic Lux (wg producenta):

Ekran: przekątna 6 cali ekran E-Ink Carta z wbudowanym oświetleniem i rozdzielczością 758×1024 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 212 ppi;

Waga: 170 g;

Rozmiary: 174,4×114,6×8,3 mm

Pamięć: ok. 6,8 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego), z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD o pojemności do 32 GB;

Czcionki: 15 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI);

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Łączność: Wi-Fi;

Procesor: 1 GHz;

Pamięć RAM: 256 MB;

System: linux;

Główne funkcje: Dropbox, Send-to-PocketBook, czytnik kanałów RSS, kalkulator, zegar, kalendarz, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, przeglądarka zdjęć;

 

Oficjalna strona produktu: https://www.pocketbook-int.com/pl/products/pocketbook-basic-lux

More posts
Your Dashboard view:
Need help?