logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: swiatczytnikow.pl
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2016-01-06 22:24
Kobo dba o klientów - gwarancja najniższej ceny

 

Porównywarka cen e-booków i innych ofert w sklepach jest zapewne jedną z częściej wykorzystywanych funkcji przez osoby, które dużo kupują w internetach. Sądzę, że niejednemu księgarzowi nasunęło się więc pytanie, jak w takich warunkach utrzymać lojalność klienta? Niektórzy twierdzą, że jednym ze sposobów rozwiązania tego problemu może być stała cena książki. Wtedy przy wyborze miejsca zakupu (przynajmniej w przypadku wydawniczych nowości) klient może kierować się jakością obsługi a nie wyłącznie czy głównie ceną. Tak działa na przykład rynek niemiecki. Ale jak dbać o lojalność klienta w sytuacji takiej jak w Polsce, gdzie obraz rynku, jest odmienny? Być może odpowiedzią jest mechanizm zastosowany przez księgarnię Kobo.

 

Kobo Glo HD to najważniejsza tegoroczna premiera Kobo (źródło: kobo.com)

 

Rakuten Kobo

Kobo to kanadyjska firma, która obecnie jest własnością japońskiego potentata handlowego - firmy Rakuten. Znana jest ona na naszym rynku z czytników książek. Ja sam miałem pozytywne wrażenie ze sposobu funkcjonowania czytnika Kobo Mini, kiedy testowałem go na potrzeby tego bloga. Niestety, od czasu mojej recenzji pisanej w marcu 2013 roku niewiele się zmieniło. Mam na myśli zainteresowanie i oficjalną obecność Kobo na polskim rynku. W obydwu przypadkach brak jest jakiś oznak życia. Bo w skali świata Kobo zwiększa swoją obecność, a to choćby poprzez przejęcie klientów likwidowanych księgarni internetowych - np. Sony i Flipkart. Firma rozszerzyła w ostatnim czasie współpracę z nowymi partnerami na przykład w Brazylii, otworzyła własny sklep internetowy w Niemczech. Ale Polska wydaje się być poza jej obszarem zainteresowań.

Moim zdaniem działaniom firmy warto się jednak przyglądać. Kobo jest ciekawym graczem na rynku książek elektronicznych, o czym może świadczyć tegoroczna premiera czytnika Kobo Glo HD. To ten model zapoczątkował wprowadzanie do urządzeń (oferowanych w przeciętnej cenie) ekranu E-Ink Carta o najwyższej obecnie dostępnej szczegółowości obrazu - 300 ppi. Po nim na rynek wszedł Kindle Paperwhite 3, a znacznie później Tolino Shine 2 HD i Tolino Vision 3 HD o podobnych parametrach.

 

Jak przyciągnąć i utrzymać klienta?

Kobo to nie tylko czytniki, ale również (a może przede wszystkim?) księgarnia oferująca e-booki. Sklep dostępny jest w wielu wersjach językowych, ale on również nie ma związku z naszym rynkiem. Po zalogowaniu z Polski, zobaczymy ceny w dolarach (kanadyjskich?) a publikacji polskojęzycznych jest tyle, co kot napłakał. Nie bardzo jest czego żałować, bo Kobo posiada jeden z bardziej zamkniętych ekosystemów. Książki są zazwyczaj ściśle połączone (poprzez zabezpieczenie DRM) z czytnikami lub aplikacjami mobilnymi firmy. Poza tym na czytniki Kobo nie można na przykład wysyłać własnych książek bezprzewodowo, co jest dość oczywistą usługą w przypadku innych liczących się marek.

Kobo na swoim rynku walczy wytrwale z Amazonem, próbuje sił również poza granicami Kanady. W naszym kraju mamy trochę inną sytuację. Sprzedaż e-booków jest (na szczęście) mniej zmonopolizowana niż na przykład w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Rozdrobnienie zapewne wspiera możliwość dość swobodnego ustalania cen przez poszczególne wydawnictwa i księgarnie. Klienci zainteresowani e-bookami bardzo licznie odwiedzają również najpopularniejszy w Polsce e-bookowy serwis Świat Czytników, na którym niemal codziennie można znaleźć wpisy wskazujące czytelnikom prowadzane aktualnie w poszczególnych księgarniach akcje promocyjne. Nie bez znaczenia są również porównywarki cen e-booków, których na naszym rynku jest przynajmniej kilka. Do najpopularniejszych należą ebooki.swiatczytnikow.pl, upolujebooka.pl oraz bookto.pl. Trudno się dziwić, że klienci dokonują zakupów w różnych księgarniach. Nie inaczej jest też w moim przypadku. Przykładowo, e-booki w mojej biblioteczce pochodzą z prawie dwudziestu sklepów (w tym z kilku już nieistniejących). Oczywiście mam swoje ulubione księgarnie, ale kiedy cena u konkurencji spada do 9,90... jak tu się oprzeć?

 

Price Match Guarantee - sposób na stałego klienta? (źródło: kobo.com)

 

Zapewne wielu księgarzy zadaje sobie pytanie, jak zatrzymać klienta? I w ten sposób dochodzimy (może niezbyt płynnie) do ciekawej funkcji, której w innych księgarniach internetowych nie widziałem. Księgarnia Kobo dla swoich klientów oferuje możliwość upomnienia się o niższą cenę. To coś w rodzaju, obecnego też w innych sklepach, hasła: gwarancja najniższej ceny. I może warto o takowej opcji pomyśleć i u nas w dobie walki o klienta rozdartego między różnymi sklepami?

Jak to działa? Otóż klient, który zakupił e-booka w księgarni Kobo może upomnieć się o częściowy zwrot kosztów, jeśli napotkał tę samą książkę w innej księgarni. Nie dość tego, firma dodatkowo oddaje 10% ceny zapłaconej przez klienta. Wszystko to w ramach usługi „Price Match Guarantee”.

 

Aby otrzymać zwrot różnicy w cenie trzeba spełnić kilka warunków (źródło: kobo.com)

 

Aby upomnieć się o rekompensatę, trzeba oczywiście spełnić kilka warunków. Przede wszystkim klient musi znaleźć tańszą ofertę na dokładnie taką samą książkę w terminie do siedmiu dni od zakupu e-booka w Kobo. Po drugie, trzeba wypełnić formularz, wskazując m.in. źródło potencjalnie tańszego zakupu. Po trzecie Kobo ma trzy dni robocze na rozpatrzenie naszego wniosku i ew. zwrot „nadpłaty” w postaci zasilenia środków na koncie w księgarni. Po czwarte, zwrot różnicy w cenie (plus 10% wartości oryginalnego zakupu) można wykorzystać na kolejne zamówienia właśnie w księgarni Kobo. Po piąte... musimy mieszkać w Kanadzie...

 

Po piąte... (źródło: kobo.com)

 

Ciekawe, jak by to działało w Polsce?

 

[Aktualizacja 7 I 2016 r.]

Dziękuję za informację, której udzielił mi Robert Drózd (swiatczytnikow.pl). Nie wiedziałem, że podobny do opisywanego program, połączony z "gwarancją satysfakcji" miała u nas księgarnia Nexto. Wycofała się jednak z niego.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-01-15 15:38
PocketBook Basic Touch (PB 624) - recenzja czytnika książek z ekranem E-Ink Pearl 6” - część III

 

Zapraszam do lektury trzeciej części recenzji czytnika PocketBook 624. W pierwszej części testu przedstawiłem menu i aplikacje. W części drugiej skupiłem się na wrażeniach z czytania i prostych przeróbkach. Część trzecia poświęcona na omówienie najciekawszych funkcji internetowych PB 624 (polecam też wpis na ten temat na blogu Świat Czytników) oraz na podsumowanie testu. Recenzja ukazuje się równolegle na blogu Świat Czytników.

 

Miałem dziś zrobić zimowe zdjęcie PB 624 do zimowego testu ale wyszło jak zawsze

 

Konfigurowanie połączenia bezprzewodowego

Jak wspominałem na początku recenzji, czytnik można używać bez łączenia go z internetem. Ale warto to zrobić, choćby dla dwóch funkcji, które opisuję poniżej. Ustanowienie połączenia wi-fi jest proste a zarówno z konfiguracją jak i użytkowaniem nie miałem żadnych problemów.

 

Trwa wyszukiwanie dostępnych sieci, na razie lista punktów dostępowych (w dole ekranu) jest pusta

 

Aby uruchomić łączność bezprzewodową za pierwszym razem trzeba wejść do menu Ustawienia/Sieć/Dostęp do sieci. Znajdujący się po prawej stronie przełącznik należy ustawić na „On” - włączone. Kolejnym krokiem jest wybranie własnej sieci z listy odszukanych punktów dostępu. Jeśli jest to sieć zabezpieczona, na ekranie pojawi się klawiatura umożliwiająca wpisanie hasła. I to w zasadzie wszystko. Warto jeszcze zaznaczyć opcję automatycznego łączenia się z internetem („Automatyczne połączenie” w menu Sieć). Od tego momentu wywołanie jakiejkolwiek funkcji czytnika wymagającej łączności z internetem spowoduje wybranie skonfigurowanego połączenia.

 

W codziennym użytkowaniu łączność wi-fi jest uruchamiana tylko na czas połączenia a potem wyłączana, zapewne aby oszczędzać akumulator. Włączenie wi-fi każdorazowo trzeba potwierdzić wybraniem przycisku „Ustaw Wi-Fi”, który pokazuje się w razie uruchomienia funkcji czytnika wymagającej łączności internetowej. To trochę mylące, ale po pierwszym zaskoczeniu, można się przyzwyczaić, bo to działa.

 

Uruchomienie łączności bezprzewodowej należy potwierdzić wybierając przycisk "Ustaw Wi-Fi"

 

Send-to-PocketBook - wysyłka plików do czytnika

Send-to-PocketBook czyli wyślij-do-PocketBooka jest dla mnie jedną z najbardziej użytecznych funkcjonalności czytników tej firmy. Pomaga zapomnieć o kablu i przesyłać do czytnika książki czy strony WWW przez łączność bezprzewodową (wi-fi). Działa to nawet jeśli czytnik ma ktoś inny, znajdujący się daleko od nas. Można w ten sposób wysyłać książki na przykład osobom, które nie mogą samodzielnie dokonać zakupów w polskich księgarniach z racji pobytu za granicą czy niewielkich umiejętności komputerowo-internetowo-zakupowych (rodzice lub dziadkowie). Na szczęście Send-to-PocketBook działa również w PB Basic Touch. Największy konkurent, czyli czytniki Kindle, miały tę usługę „od zawsze”. Natomiast większość pozostałych firm nie uruchomiła tego typu serwisu do dziś, choć obecne są inne rozwiązania oferujące podobną funkcjonalność (np. synchronizacja z usługą GetPocket w Kobo czy chmurą „tolino Cloud” w Tolino).

 

Usługa wysyłania plików do czytnika PocketBook wymaga rejestracji, można ją wykonać z poziomu urządzenia

 

Główną ideą Send-to-PocketBook jest nadanie czytnikowi unikalnego adresu poczty elektronicznej w domenie pbsync.com oraz funkcjonowanie serwisu pocztowego, który będzie przekazywał wysłane przez nas e-mailem pliki wprost do czytnika. Konfiguracja usługi nie jest skomplikowana i sprowadza się do kilku kroków. Zanim przystąpimy jednak do wprowadzania ustawień, warto się upewnić, że mamy połączenie z siecią wi-fi. Bez tego usługa nie będzie działać.

 

Mając ustanowioną łączność bezprzewodową wi-fi można przystąpić do konfiguracji wyślij-do-PocketBoka. Można tego dokonać w menu Ustawienia/Konto i synchronizacja/Send-to-PocketBook. Pierwszym krokiem jest wpisanie swojego własnego adresu poczty elektronicznej (jako nazwy użytkownika) i hasła do konfigurowanej właśnie usługi (najlepiej oczywiście innego hasła niż to, które mamy do skrzynki pocztowej). Jeśli korzystaliśmy już wcześniej z usługi i mamy swoje konto PocketBooku, można się zalogować używając wcześniejszych danych. Kolejnym etapem jest aktywacja usługi dla konkretnego czytnika, z którego wysłaliśmy zgłoszenie. Na nasze konto pocztowe powinien przyjść list z odsyłaczem, który umożliwi aktywację usługi. Po wejściu na stronę z odsyłacza jest możliwość nadania własnego adresu e-mail dla konkretnego czytnika oraz oczywiście potwierdzenie korzystania z usługi. Od tej pory można wysyłać pliki w formatach akceptowanych przez czytnik (lista formatów znajduje się na końcu recenzji). Ta funkcja może być szczególnie przydatna osobom starszym, które nie potrafią same wgrywać książek do czytnika. Wtedy „darczyńca” kupuje książkę i wysyła na odpowiedni adres poczty elektronicznej. Podłączony do wi-fi czytnik sam ją pobierze i pokaże na ekranie startowym jako nową lekturę do czytania.

 

Potwierdzenie aktywacji usługi Send-to-PocketBook

 

Do czego można używać Send-to-PocketBook? Ja głównie wykorzystuję do wysyłania stron WWW do czytnika. Nie lubię czytać długich tekstów na ekranie monitora, a z kolei podpinanie czytnika kablem do komputera „bo znowu coś ciekawego się znalazło” jest na dłuższą metę męczące. Tak więc pobieram strony WWW dzięki wtyczce GrabMyBooks (obcinając przy okazji reklamy), zapisuję na dysku w formacie EPUB i sam wysyłam pocztą do czytnika.

 

Push to Kindle - strony WWW automagicznie wysyłane do PocketBooka

Autor wtyczki do przeglądarek „Push to Kindle” (http://fivefilters.org/kindle-it/) również dostrzegł potencjał usługi Send-to-PocketBook. Dzięki tej wtyczce można wysyłać ciekawe strony WWW od razu do czytnika jeśli nie mamy potrzeby zapisywania wcześniej pliku EPUB na dysku. Wystarczą praktycznie dwa tupnięcia myszką.

 

Lista dodatków Firefoksa wyszukanych według frazy "send to kindle"

 

Instalacja wtyczki jest dość prosta i nie różni się od włączania innych wtyczek. Na przykład w Firefoksie należy wybrać pozycję „dodatki” w menu programu. Wtyczkę można wyszukać po nazwie i wybrać przycisk „Zainstaluj”. Na górnym pasku przeglądarki powinna pojawić się ikona wtyczki. Korzystanie jest proste, ponieważ polega na tupnięciu myszką na tejże ikonce w momencie, gdy mamy otwartą stronę WWW, którą chcemy wysłać do czytnika.

 

Uruchamiając wtyczkę pierwszy raz trzeba podać adres czytnika nie zapominając o domenie pbsync.com i zaznaczeniu "Remember me"

 

Tylko pierwszym użyciu trzeba wpisać adres pocztowy naszego PocketBooka (zdefiniowany wcześniej w usłudze Send-to-PocketBook). Tak jak przy wyślij-do-PocketBooka, tak i teraz otrzymamy list, z prośbą o potwierdzenie możliwości wysyłania nam listów z adresu wtyczki (kindle@fivefilters.org). Należy otworzyć w przeglądarce zawarty w treści listu odsyłacz. To zatwierdzi adres i umożliwi korzystanie z usługi przy następnych przesyłkach.

 

Treść listu z usługi Send-to-PocketBook z odsyłaczem aktywującym otrzymywanie przesyłek wysyłanych przez wtyczkę 

 

Wtyczka poprawnie nadaje nazwy plikom, a na końcu tekstu dołączony jest też adres strony WWW, którą zamieniono na EPUB. Niekiedy algorytm rozpoznawania właściwego tekstu na stronie WWW, który zostanie pobrany, nie działa zadowalająco. Mogą się zdarzyć przypadki, gdy w przesłanym do czytnika tekście będzie brakowało jego części. Tak dzieje się szczególnie przy stronach, gdzie np. tekst artykułu jest często przerywany reklamami i wtyczka ma problemy z określeniem, gdzie kończy się wartościowa część strony WWW a zaczynają „elementy dodatkowe”.

 

Aktualizacja oprogramowania wewnętrznego (firmware)

Od momentu pierwszego uruchomienia czytnika, mam już w nim trzecią wersję oprogramowania wewnętrznego. Można się zastanawiać, czy jest sens aktualizować firmware, skoro zawsze niesie to ze sobą niewielkie (ale jednak) ryzyko. Aktualizacja firmware'u w każdym urządzeniu elektronicznym niesie ze sobą dreszczyk emocji, warto mieć na uwadze, że czytnik może przestać funkcjonować, jeśli aktualizacja się nie uda. Moim zdaniem jednak i tak warto dokonywać aktualizacji. W moim przypadku, gdy w czytniku była poprzednia wersja oprogramowania, trzy razy zdarzyło mu się spontanicznie zrestartować. Musiałem później od początku definiować niektóre ustawienia. Aktualna wersja pracuje stabilnie i czytnik ani razu się nie zawiesił ani nie zrestartował samoczynnie. Wygląda na to, że kolejne wersje raczej poprawiają funkcjonalność, co nie w każdym czytniku jest normą. Wyjątek stanowią wspomniane wcześniej aktualności RSS (uwaga: problem rozwiązałem poprzez formatowanie pamięci czytnika - aktualności RSS działają).

 

Aktualizację oprogramowania wewnętrznego można wywołać z poziomu menu "Oprogramowanie"

 

O czym trzeba pamiętać przed przystąpieniem do aktualizacji? Przede wszystkim trzeba naładować do pełna baterię. Zanik napięcia w czasie instalowania nowej wersji firmware'u może oznaczać konieczność serwisowania sprzętu. Na wszelki wypadek można też wykonać kopię zapasową dokumentów, które mamy wgrane do czytnika.

 

Aktualizacja PB 624 może być wykonana przy użyciu odpowiedniego pliku pobranego przy pomocy komputera ze strony producenta lub bezpośrednio przez sam czytnik połączony z internetem (OTA). Prostszym i wręcz komfortowym rozwiązaniem jest zapewne ta druga opcja. Mamy wtedy pewność, że automagicznie zostanie pobrany dokładnie ten plik, który powinien.

 

Dzięki funkcji OTA, czytnik pobierze odpowiedni dla siebie plik aktualizacji oprogramowania

 

Przed uruchomieniem aktualizacji czytnik musi się połączyć przez wi-fi z serwerem producenta. Aby samodzielnie rozpocząć cały proces trzeba wejść w menu Ustawienia/O urządzeniu/Oprogramowanie/Aktualizacja oprogramowania. Jeśli jest nowy firmware, zostaniemy o tym poinformowani „Znaleziono nowe oprogramowanie dla tego urządzenia.... Pobrać i zainstalować?”. W razie twierdzącej odpowiedzi na pytanie nastąpi pobranie pliku z aktualizacją, a następnie uruchomiony zostanie proces instalacji. Powinna się też pojawić informacja o rodzaju zmian wprowadzonych przez producenta w instalowanej wersji.

 

Możemy ustawić również automatyczne sprawdzanie dostępności aktualizacji w menu Oprogramowanie (pozycja „Automatyczna aktualizacja”). W takim przypadku czytnik powinien sprawdzać dostępność nowej wersji przy każdym połączeniu z internetem i nie musimy już tego specjalnie sprawdzać.

 

PocketBook 624 „podstawowy dotykowy” ale na bogato

W recenzji nie opisałem wszystkich funkcji czytnika czy możliwości konfiguracji. Nie było moim zamiarem zastąpienie instrukcji obsługi, tym bardziej, że jest ona dostępna po polsku. Mam nadzieję, że moja recenzja pokazała najważniejsze cechy urządzenia z punktu widzenia polskiego użytkownika.

 

PocketBook 624 (na górze) i Kindle 7 (na dole) - bez żadnych podtekstów

 

Podsumowując, PocketBook Basic Touch to całkiem niezły, wszechstronny i spolszczony czytnik z ekranem E-Ink o podstawowej rozdzielczości. Poprawne wyświetlanie plików EPUB, MOBI oraz PDF, polskie menu, wyszukiwanie z polskimi znakami, zainstalowany domyślnie słownik angielsko-polski mogą być ważkimi argumentami przy wybraniu właśnie tego urządzenia. Jest porządnie wykonany, pracuje stabilnie (aktualny firmware 4.4.1236), ekran oraz fizyczne przyciski dobrze reagują na dotyk, ma sporo funkcji daleko wykraczających poza użyte w nazwie słowo „podstawowy”. Warte też podkreślenia jest to, że w rok po premierze producent wciąż dba o aktualizację oprogramowania. Można na nim polegać. Gdyby PocketBoook 624 przyszedł do mnie jutro i spytał o pożyczkę, dałbym mu tysiąc złotych mając pewność, że odda „po pierwszym” zgodnie z umową. No, może nie tak zaraz drugiego, ale w kilka dni po pierwszym to już na pewno.

 

W sumie jest tylko jedno „ale” - wyświetlacz, który w kontraście ze śnieżnobiałą ramką wydaje mi się zbyt szary. Na szczęście czcionki są dobrze wypełnione atramentem i nie ma efektu szarzyzny, znanego z wielu innych podstawowych modeli czytników. Sytuację ratuje więc porządna czerń tekstu, a dodatkowo jeszcze można ją poprawić np. instalując samodzielnie czcionkę Rockwell MT. Do komfortowego czytania urządzenie wymaga dobrego oświetlenia zewnętrznego (znakomicie sprawdzi się w jasnym słonecznym świetle) lub po prostu włączonej w pobliżu lampki. No i nie miałbym nic przeciwko pójściu w stronę uproszczenia obsługi czytnika. Podstawowy widok książek w czytniku mógłby zawierać tylko książki, bez wyświetlania choćby pustych katalogów. Odczuwam też pewien nadmiar programów np. do wyświetlania grafiki. Zastanawiam się, po co w modelu „basic” dwa programy graficzne, skoro obydwa w zasadzie robią to samo i mają identyczne właściwości?

 

Tak więc porada konsumencka na dziś brzmi - jeśli potrzebujecie solidnego czytnika z obsługą dotykową, zainstalowanymi słownikami i spolszczonym menu, a macie w domu fajną lampkę, to spokojnie możecie go kupić sobie lub rodzicom. Jednak raczej nie bierzcie pod uwagę wersji z białą ramką.

 

Plusy

- menu i instrukcja obsługi po polsku;

- możliwość wyszukiwania w tekście i wpisywania w przeglądarce WWW słów z polskimi znakami;

- możliwość przesyłania dokumentów do czytnika przy użyciu unikalnego adresu poczty elektronicznej (usługa Send-to-PocketBook);

- możliwość przełączania się między otwartymi książkami czy aplikacjami (opcja „multitasking”);

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- dobre nasycenie czcionek czernią;

- częste aktualizacje oprogramowania (firmware);

- łatwość uzupełnienia o dodatkowe funkcje bez konieczności ingerowania w system czytnika (np. dodanie reguł dzielenia wyrazów);

- możliwość korzystania z czytnika podczas ładowania baterii;

- dobra prędkość działania (za wyjątkiem plików PDF ze zdjęciami).

 

Minusy

- szary ekran;

- dublowanie się programów służących do wyświetlania tekstu czy grafiki, a mających taką samą funkcjonalność;

- brak polskich reguł dzielenia wyrazów (podobnie jak w innych czytnikach obecnych na rynku);

- brak instrukcji po polsku opisującej usługę PBSync;

- brak możliwości powiększenia ilustracji zawartych w tekście;

- zbyt długi start (przy uruchomieniu po całkowitym wyłączeniu, z uśpienia wybudza się szybko).

 

Dane techniczne wg producenta:

Ekran: przekątna 6 cali ekran E-Ink Pearl i rozdzielczością 800×600 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 166 dpi;

Waga: 191 g;

Rozmiary: 174,4х114,6х8,3 mm;

Żywotność baterii: do 4 tygodni;

Pamięć: ok. 3 GB wewnętrznej (4GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego), z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD o pojemności do 32 GB;

Czcionki: 16 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTM, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI);

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Łączność: Wi-Fi;

Procesor: 1000 MHz;

Pamięć RAM: 256 MB;

System: linux;

Główne funkcje: słowniki, przeszukiwanie książek, wbudowana przeglądarka WWW;

Dodatkowe aplikacje: ReadRate, DropBox, księgarnia, przeglądarka WWW, kalkulator, słowniki, kalendarz i zegar, szachy, pasjans, przeglądarka plików graficznych, RSS, Sudoku, notatnik;

 

Oficjalna strona WWW: http://www.pocketbook-int.com/pl/products/pocketbook-basic-touch

Czytnik (kolor szary) można kupić m.in. w sklepie redcoon.pl 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-01-10 19:43
PocketBook Basic Touch (PB 624) - recenzja czytnika książek z ekranem E-Ink Pearl 6” - część II

 

Zapraszam do lektury drugiej części recenzji czytnika PocketBook 624. W pierwszej części testu przedstawiłem menu i aplikacje. W części drugiej skupiam się na wrażeniach z czytania. Recenzja równolegle ukazuje się na blogu Świat Czytników.

 

Dwa słowniki angielsko-polskie w nierealnym świetle dwóch "kandeli"

 

Jakość ekranu

Ekran jest najważniejszą częścią czytnika, na którą najbardziej zwraca się uwagę. Tu niestety pierwsze wrażenie nie jest korzystne, ponieważ ekran jest dość ciemny. To największy i chyba jedyny mankament PB 624 jaki mogę wskazać. Porównanie z innymi czytnikami, które posiadam, wypada pod tym względem niekorzystnie dla PB 624. Owszem, niektóre najtańsze czytniki wciąż obecne na rynku lub te, które już zniknęły w pomroce dziejów, miewały ekrany w kolorze błota. Jednak miałem nadzieję, że te czasy już minęły. W PocketBooku o kolorze błota mówić nie można, ale szczególnie pierwsze wrażenie jest słabe, dodatkowo pogłębione (w moim przypadku) przez kontrast ze śnieżnobiałą ramką naokoło ekranu.

 

TrekStor Pyrus Mini na górze a PocketBook 624 na dole w świetle słonecznym

 

Jakoś nie mogłem pogodzić się z faktem, że E-Ink Pearl w PB 624 jest taki szary i poszedłem do marketu z elektroniką zestawić to z ofertą naszych sklepów. Pomyślałem sobie, że może po prostu mam w domu za dobre czytniki? Choć przecież zarówno Kobo Mini jak i TrekStor Pyrus Mini mają ekrany dalekie od śnieżnej bieli i nie są to rynkowe nowości. A w sumie najbardziej jestem przyzwyczajony do ekranu Kindle 3 Keyboard. Po dotarciu do sklepu, jak tak się porozglądałem wśród leżących na półce czytników, jak zacząłem porównywać, przykładać jeden do drugiego, a i włączać to jeden to drugi..... to już mi się ten ekran PocketBooka taki szary nie wydawał. Wciąż jednak trudno mi zaakceptować fakt, że tak wiele obecnych na rynku czytników, w tym recenzowany PB 624, ma ekrany ciemniejsze od „leciwego” Kindle 3 Keyboard wprowadzonego do sprzedaży w 2010 roku.

 

Paperwhite 1 (oświetlenie na minimum) na górze a PocketBook 624 na dole w świetle słonecznym

 

Na szczęście jest też światełko w tunelu. Może nie dosłownie, bo ekran nie ma oświetlenia, ale dzięki odwzorowaniu czerni. Tutaj PocketBook zdecydowanie wyróżnia się pozytywnie na tle innych czytników w podobnej cenie i podobnej rozdzielczości ekranu. Czerń jest czarna a czcionki (nawet te chudsze) są ładnie wypełnione i czytelne. Całość więc wygląda nie tak źle, jak na pierwszy rzut oka, ale po ekranie E-Ink Pearl spodziewałem się jednak czegoś lepszego.

 

Dotyk działa pewnie, urządzenie całkiem żwawo reaguje na gesty użytkownika. Nie stwierdziłem problemów ze zmianą stron przy pomocy dotyku. Przyznam jednak, że zazwyczaj korzystałem z fizycznych przycisków do przechodzenia między stronami. Tak mi było wygodniej. Na początku miałem trochę problemów z dotykową obsługą i jakoś nie mogłem zatrybić, która część ekranu za co odpowiada. Często się myliłem, szczególnie przy zmianie stron. Osobom przyzwyczajonym do produktów konkurencji polecam więc uwadze poniższy (wykonany przeze mnie „ku pokrzepieniu serc”) szablon.

 

Strefy dotyku na ekranie PocketBook 624

 

Jak to w wyświetlaczach z papieru elektronicznego bywa i tutaj można zdefiniować co ile stron ekran będzie całkowicie odświeżany. W PB 624 można ustawić odświeżanie według opcji na: nigdy, zawsze, co 3 strony, co 5 stron lub co 10 stron. Podczas czytania używałem tej ostatniej opcji i nie zauważyłem charakterystycznych dla czytników tzw. „duchów” czyli artefaktów z poprzednich stron. Parametr ten można ustawić wchodząc w ekranu głównego w menu Ustawienia/Dodatkowe ustawienia/ Całkowite odświeżanie strony i odnosi się da wszystkich książek.

 

Wgrywanie książek

Książki można wgrywać do czytnika na kilka sposobów:

- z komputera poprzez kabel USB;

- kopiując na kartę microSD, którą następnie umieszczamy w czytniku;

- poprzez synchronizację z dyskiem internetowym Dropbox (aplikacja Dropbox PocketBook);

- dzięki wysyłce bezpośrednio z księgarni (usługa Send-to-PocketBook);

- przy użyciu własnej skrzynki poczty elektronicznej (usługa Send-to-PocketBook).

 

Do pierwszego ze wskazanych sposobów wystarczy komputer, na którym mamy plik z książką oraz kabel USB (dołączony do czytnika). Przed podłączeniem czytnika do komputera, trzeba go włączyć. Po podpięciu zostaniemy zapytani, czy czytnik ma być ładowany, czy chcemy przyłączyć go do komputera. Podłączony do komputera czytnik widoczny jest jako zewnętrzny dysk. Osobno widzimy kartę pamięci, jeśli jest ona zamontowana w gnieździe czytnika. Wgranie książki polega na skopiowaniu pliku (np. EPUB) do pamięci urządzenia. Po bezpiecznym wysunięciu sprzętu można rozpocząć lekturę (czytnik może być wciąż podpięty kablem do komputera, dzięki czemu ładuje się bateria). Można czytać na czytniku podczas ładowania baterii.

 

Dla klienta polskich księgarni zapewne najwygodniejsze by było korzystanie z bezpośredniej wysyłki e-booków z konta w księgarni internetowej. Taka usługa jest od niedawna obecna np. w największych księgarniach w Czechach. Niestety, póki co, w naszym kraju oferuje to tylko ebookpoint.pl. Taka funkcjonalność oparta jest na usłudze Send-to-PocketBook i poświęcam temu osobny akapit w trzeciej części recenzji.

 

Karta pobierania książki z księgarni ebookpoint.pl z opcją "wyślij na PocketBook"

 

Czytanie książek

PocketBook 624 posiada możliwości formatowania i przeglądania książek (format EPUB) zbliżone do innych czytników obecnych na rynku. Jest więc możliwość zmiany kroju czcionek, dostosowania ich wielkości (z menu lub przez „szczypanie” ekranu), odstępów między linijkami jak i wielkości marginesów. Nie ma za to możliwości zmiany wyrównywania tekstu jak to ma miejsce np. w czytnikach Tolino czy Kobo. 

 

PocketBooka można używać do czytania książek we wszystkich formatach dostępnych w polskich księgarniach. Tekst będzie wyświetlany tak, jak zaprojektowali to twórcy e-booków. Nie zawsze jednak wygląd książki musi odpowiadać czytelnikowi. Przykładowo, jedna z książek przeczytanych przeze mnie w trakcie testowania czytnika nie miała dzielenia wyrazów i ustawiono w niej wyrównywanie tekstu do lewego marginesu. Firma przygotowująca wersję elektroniczną wykonała kawał solidnej, acz sprawiającej na mnie odpychające wrażenie, roboty. Musiałem skorzystać z możliwości programu Calibre i przeformatowałem tekst przed lekturą (więcej na ten temat w części „Słowniki i dzielenie wyrazów”). Co ciekawe, plik MOBI z tą samą książką (wyświetlany domyślnie w czytniku przy użyciu programu FBReader) wyglądał całkiem przyzwoicie. Z plików w innych formatach tekstowych obsługiwanych przez czytnik, nie udało mi się otworzyć tylko DJVU pochodzącego z jednej z cyfrowych bibliotek uniwersyteckich. Przy otwieraniu pliku *.txt przydała się funkcja zmiany sposobu kodowania polskich znaków dostępna w programie FBReader.

 

Jeśli komuś nie wystarczą czcionki dostarczone przez producenta, można dograć własne. Ja od razu skopiowałem do katalogu system/fonts pliki czcionki TTF „Rockwell MT”. Po tym zabiegu jest ona dostępna do wyboru zarówno w plikach EPUB jak i MOBI.

Strony książek bardzo wygodnie zmienia się fizycznymi klawiszami umieszczonymi pod ekranem. Oczywiście można też korzystać z dwóch przeznaczonych do tego stref na ekranie.

 

Jest jeszcze jedna ciekawa opcja, której nie spotkałem w innych czytnikach. Na dolnym pasku (obok np. wspomnianego już zegara) można też umieścić przycisk „multitasking” (menu Ustawienia/Ustawienia panelu trybu czytania/Multitasking). Po wybraniu tej ikony, pokazuje się lista otwartych książek, plików graficznych czy uruchomionych aplikacji. Można je w ten sposób wybierać z podręcznej listy i szybko przełączać się między nimi bez potrzeby przechodzenia do listy książek czy ekranu startowego. Daje to większy komfort jeśli chcemy pracować z kilkoma tekstami na raz i jeszcze np. słownikiem. Opisywana funkcja nie zadziałała mi w aplikacji „Słownik”. Do słownika można się przełączać z innych aplikacji i dokumentów, ale już w drugą stronę (przełączanie ze słownika) u mnie nie działa.

 

Lista otwartych plików i aplikacji jest aktywna w jednej sesji, do momentu wyłączenia czytnika. Przy ponownym uruchomieniu urządzenia ta lista jest wyczyszczona (otwarte w tle aplikacje i książki zostają zamknięte) zapewne w trosce o obciążenie pamięci działającymi w tle procesami.

 

Warto jeszcze wspomnieć o czytaniu w codziennym użytkowaniu w ruchu lub bezruchu (kolejka, przejazd autobusem). Tu czas uruchamiania czytnika może mieć znaczenie. Recenzowany PocketBook można ustawić tak, aby startował z otwartą książką, w miejscu, gdzie skończyliśmy czytanie. To bardzo wygodne, ale w PB 624 niestety dość czasochłonne. Od momentu naciśnięcia wyłącznika do wyświetlenia książki (otwarty mniej więcej w połowie EPUB „Hobbit” z włączonym dzieleniem wyrazów) mija około 13 sekund. W moim Kindle 3 Keyboard ta sama operacja (MOBI bez dzielenia wyrazów) zajmuje ok. 3 sekundy.

 

Pliki PDF w PB 624

Jednym z ważkich argumentów przemawiających za wyborem czytnika innego niż Kindle jest zazwyczaj przekonanie o lepszej obsłudze plików PDF przez wszystkie czytniki za wyjątkiem właśnie tych z Amazona. A to dzięki obecności trybu reflow (rozpływ), którego brak w czytnikach Kindle. PocketBook posiada kilka trybów pracy z plikami PDF (w tym rozpływ) i nieźle sobie radzi z wyświetlaniem prostych tekstów. Gorzej, jeśli pojawiają się nietypowe sposoby formatowania, dwustronna rozkładówka czy duże elementy graficzne (np. zdjęcia).

 

Plik PDF w postaci rozkładówki książki (widok oryginalny) stał się zbyt dużym wyzwaniem dla trybu reflow

 

W ramach testowania czytnika przeczytałem na nim obszerną książkę, która została zapisana jako rozkładówka (dwie strony druku na jednej stronie PDF). Tu niestety oprogramowanie czytnika się nie spisało. Nie zadziałał poprawnie tryb rozpływu (tzw. reflow) czyli zamiany formatowania pliku PDF na „zwykły” tekst. Jak to na rozkładówce bywa, pod każdą stroną były numery. Czytnik ich nie wychwycił i nie wyciął. Gorsza wpadka dotyczyła samego tekstu. Spodziewałem się, że dwie strony rozkładówki zostaną potraktowane jako dwukolumnowy tekst. I wiele się nie myliłem, pojawiło się jedno „ale”, które zepsuło cały misterny plan. Otóż w trybie kolumnowym najwyraźniej istnieje założenie, że powinny pojawić się nagłówki i stopki. Tak więc scalenie dwóch stron przebiegło pomyślnie, ale pierwsza linijka strony nieparzystej była zawsze przenoszona na początek parzystej. Nie dało się tego czytać.

 

Drugi sposób poradzenia sobie z tekstem polegał na automatycznym obcięciu marginesów przy zachowaniu układu druku. Przy rozkładówce nie zdało to też egzaminu, ponieważ strony parzyste (lewe) miały duży margines po prawej, a nieparzyste odwrotnie. Koniec końców przeczytałem książkę mając czcionkę o dwa stopnie za małą niż bym sobie życzył oraz duże marginesy raz po jednej a raz po drugiej stronie ekranu.

 

W przypadku prostego tekstu i układu, gdzie każda strona w pliku PDF odpowiada jednej stronie tekstu tryb rozpływu powinien zdać egzamin. Można też użyć rozciągnięcia tekstu na szerokość ekranu definiując ręcznie inne obcięcie marginesów dla stron parzystych a innego dla nieparzystych.

 

Mój sposób na większość książek, które mam w formacie PDF i chcę je widzieć w oryginalnym formatowaniu (bez rozpływu) brzmi następująco:

- ustawić tryb „Dopasuj szerokość”;

- ustawić „Obcinanie marginesów” w trybie „ręczne”;

- zdefiniować osobno obcinanie marginesów dla stron parzystych i nieparzystych akceptując zakres obcinania osobno dla każdego z tych rodzajów stron;

- wybrać obrót tekstu na poziomy;

- korzystać z przycisków do zmiany stron. Jeśli w książce jest dużo zdjęć zmiana może chwilę potrwać. Używając przycisków mamy większą pewność, że polecenie zostało przyjęte i będzie wykonane choć może to potrwać - przy dużych zdjęciach nawet ok. 5 sekund.

 

Prosty plik PDF (widok oryginalny)

 

Ten sam plik pokazany w czytniku w trybie rozpływu (reflow)

 

Tak więc tryb rozpływu i inne udogodnienia w czytaniu plików PDF sprawdzają się przy prostym układzie lub tekstach, które nie zawierają skomplikowanych elementów jak np. tabele. PocketBook 624 przy sześciocalowym ekranie o podstawowej rozdzielczości nie jest „lekiem na całe zło” plików PDF na czytnikach.

 

Słowniki

W czytniku otrzymujemy szereg słowników, w tym chyba dla nas najważniejszy słownik angielsko-polski.

 

Wybór słowników robi wrażenie, choć dla nas przydatny zapewne jeden - angielsko-polski

 

Słownik można wywołać na dwa sposoby - albo jako osobną aplikację albo przez wybranie słowa w tekście książki. W tym pierwszym przypadku należy wybrać ikonę „Słownik” z głównego ekranu. Wyświetlona wtedy klawiatura umożliwia wpisywanie słów do tłumaczenia. Jeśli przekład wraz z objaśnieniami zajmują więcej niż jeden ekran - klawiaturę można wyłączyć.

 

Słownik jako osobna aplikacja

 

Drugi ze sposobów działa w plikach tekstowych. Przytrzymanie palcem któregoś słowa uruchamia menu, w którym należy wybrać ikonę słownika. Pojawi się okno z tłumaczeniem, które możemy przesuwać w dół lub w górę ekranu. Jest też możliwość wtedy wybrania innego z dostępnych słowników lub podobnych (do wybranego) słów. Da się również w tym trybie uruchomić klawiaturę i samodzielnie wpisywać słowa do tłumaczenia.

 

Przykład wywołania słownika w tekście. W tym trybie można również zmienić słownik czy wpisywać słowo z klawiatury (opcje w prawym dolnym rogu okna słownika)

 

Dzielenie wyrazów

Niestety, w programie AdobeViewer, używanym domyślnie w czytniku do wyświetlania plików EPUB, brak jest polskich reguł dzielenia wyrazów. Ma z tym również kłopoty większość czytników o ile plik nie został wcześniej odpowiednio przygotowany.

 

Ale w PocketBooku można temu dość łatwo zaradzić. Chyba najprościej jest użyć reguł stworzonych wcześniej na potrzeby pakietu OpenOffice. Można to zrobić samodzielnie lub skorzystać ze zmodyfikowanego przeze mnie pliku. Sam potrzebny plik hyph_pl_PL.dic można wypakować z pakietu słownikowego „pl-dict.oxt” dostępnego w internetach na wolnej licencji. Moja modyfikacja źródła pochodzącego z OpenOffice polegała na zmianie kodowania polskich znaków z ISO 8859-2 na UTF-8 oraz dodaniu tej informacji na początku pliku hyph_pl_PL.dic. Dodatkowo wpisałem reguły (LEFTHYPHENMIN 2 oraz RIGHTHYPHENMIN 3) dzielenia polskich wyrazów przetestowaną i podaną przez użytkownika SwFr z forum eKsiążki.org.

Tak przygotowany plik kopiujemy do katalogu system/fonts/adobe/hyphenDicts w czytniku. Jeszcze tylko zamieniamy nazwę na hyph_pl.dic, analogicznie jak w przypadku innych słowników obecnych we wspomnianym katalogu. Od tego momentu książki powinny automagicznie uzyskać podział wyrazów zgodny z polskimi zasadami (plik można pobrać tutaj). Takie rozwiązanie nie jest wolne od wad. Z bliżej mi nie znanych przyczyn podział czasami jest niepoprawny. To tym bardziej dziwne, że ten sam zestaw reguł wgrany do Calibre i używany do podziału na sylaby - działa bez większych wpadek. 

Ar't przygotował i udostępnił użytkownikom czytników PocketBook bardziej rozbudowany plik reguł dzielenia wyrazów. Po wgraniu do czytnika, nie zauważyłem błędnych podziałów, warto go więc wypróbować. Plik można pobrać tutaj.

 

Książka w oryginale z księgarni (tekst wyrównany do lewego marginesu bez dzielenia wyrazów)

 

I właśnie modyfikacja pliku książki w calibre to kolejny sposób na wyświetlanie książki z podziałem wyrazów, choć może trochę trudniejszy. Przekonwertowanie pliku EPUB poprzez zastosowanie odpowiedniej wtyczki w Calibre zostało opisane na przykład na Świecie Czytników. Przygotowana w ten sposób książka wygląda bardzo dobrze na czytniku. Kolejny, jeszcze bardziej skomplikowany sposób, to zainstalowanie w czytniku programu CoolReader (jest wersja przygotowana dla czytników PocketBook).

 

Plik po wyjustowaniu i dodaniu podziału wyrazów w Calibre (czcionka Rockwell MT)

 

CoolReader dla PocketBook

Wykorzystywany w PB 624 domyślnie do czytania plików EPUB program AdobeViewer nie cieszy się uznaniem osób, które chcą dość dowolnie modyfikować sposób wyświetlania książki i dostosować go do własnych upodobań. Rozwiązaniem tego może być doinstalowanie w czytniku czytnikowej wersji programu CoolReader. Ma on wielu zwolenników i znany jest z różnych platform (Android, Windows). Jest to jednak procedura (ale to temat na osobny wpis), którą mogę polecić osobom choć trochę zaawansowanym w posługiwaniu się komputerem. Dla chętnych - opis z odsyłaczami po niemiecku.

 

Jakie mogą być z tego korzyści? Przede wszystkim rozległe możliwości formatowania książki (można się pogubić). A nie bez znaczenia dla wielu osób będzie fakt, że CoolReader może wykorzystać do wyświetlenia tekstu całą powierzchnię ekranu, bez nagłówka czy stopki. No i nie wiem, czy nie najważniejsza funkcja - program sam poprawne dzieli wyrazy zgodnie z polskimi regułami.

 

Wrażenia z czytania książek na PocketBooku 624 stoją pod znakiem dobrego nasycenia czcionek czernią i zbytniej szarości ekranu. Obok dbałości o spolszczenie menu i zainstalowanego domyślnie słownika angielsko-polskiego, wręcz na niedopatrzenie wygląda brak polskich reguł dzielenia wyrazów. Warto ten brak samodzielnie uzupełnić. Czytnik ma wiele możliwości wgrywania książek, a o jednej z najfajniejszych - Send-to-PocketBook - napiszę więcej w następnej części recenzji.

 

Już teraz więc zapraszam na trzecią i ostatnią część recenzji PocketBook Basic Touch.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-01-08 21:58
PocketBook Basic Touch - recenzja czytnika książek z ekranem E-Ink Pearl 6” - część I

PocketBook Basic Touch (PocketBook 624) to, jak sama nazwa wskazuje, podstawowy model czytnika e-booków z dotykowym ekranem. Po raz pierwszy został zaprezentowany szerokiej rzeszy użytkowników na targach IFA w 2013 roku. Jest więc na rynku od roku, a ponad dwa miesiące temu trafił do mnie. Oto test konsumencki czytnika, efekt kilku tygodni użytkowania PB 624. Zapraszam do lektury. W tej części testu przedstawię sam czytnik i ekran startowy, a więc „pierwsze wrażenia”. Recenzja równolegle ukazuje się na blogu swiatczytnikow.pl.

 

PocketBook Basic Touch w ostatnich promieniach jesiennego słońca

 

PocketBook

Z produktami, tej wywodzącej się z Ukrainy firmy, miałem do tej pory kontakt regularny, ale krótkotrwały. Od kilku lat obserwuję ofertę PocketBooka umiejętnie prezentowaną w Berlinie, w czasie targów IFA. Firma zyskiwała w moich oczach, głównie dzięki oferowaniu coraz to lepiej wykonanych i pomysłowych urządzeń. Nie bez znaczenia była też otwartość i kompetencja osób prezentujących czytniki na targach.

 

Stoisko PocketBooka na targach IFA 2013

 

Szczególnym przełomem, moim zdaniem, okazała się gama produktów przedstawiona w 2013 roku. Była to okładka Pocketbook Cover Reader z ekranem E-Ink na telefon Samsung Galaxy S4, czytnik PocketBook Mini oraz wspomniany wyżej Basic Touch. Rok 2014 przyniósł kolejne ciekawe propozycje. Był to m.in. wodoodporny czytnik Aqua (recenzowany na blogu swiatczytnikow.pl) czy, ważący raptem 155g, model Sense (z ekranem E-Ink Pearl HD) oraz Ultra, pierwszy tej firmy czytnik z ekranem E-Ink Carta. Czytniki PocketBooka miałem też w rękach, gdy pojawiały się w ofercie polskich sklepów oraz w czasie tegorocznych 18. Targów Książki w Krakowie. Nie korzystałem jednak z żadnego przez dłuższy czas. PocketBook 624 (Basic Touch) jest więc pierwszym, o którym mogę wypowiedzieć się z perspektywy użytkownika.

 

 

PocketBook Basic Touch

PocketBook Basic Touch jest czytnikiem książek elektronicznych z ekranem o przekątnej 6 cali. Jak sama nazwa wskazuje, „Basic Touch” jest podstawowym modelem PocketBooka z dotykowym ekranem. No ale jeżeli to ma być podstawowa wersja to ja się pytam, jakie funkcje można jeszcze dodać w modelach zaawansowanych? Bo co to jest tak naprawdę model „basic” można przecież zobaczyć na przykładzie „budżetowych” czytników zalegających półki polskich marketów. A w eksponowanych tam czytnikach zazwyczaj nie znajdziemy możliwości wstawiania zakładek, czasami nie obsługują one przypisów w książkach, bywa, że strony zmieniają z wielkim mozołem, zdarza się, że przyciski działają od niechcenia. PocketBook 624 tych wspomnianych wad niektórych „podstawowych” czytników jest na szczęście pozbawiony. Najwyraźniej na nowo definiuje, co powinniśmy rozumieć jako „podstawowy” (ang. basic) czytnik. Albo po prostu nazwa jest myląca.

 

PocketBook Basic Touch en face

 

Nie ma tego w nazwie, ale warte podkreślenia na samym początku testu jest to, że menu czytnika dostępne jest w języku polskim. To na pewno duże ułatwienie dla tych wszystkich, którzy obawiają się obcojęzycznych menu w czytnikach. Wraz z urządzeniem otrzymujemy również polską instrukcję obsługi (w postaci elektronicznej), która może być pomocna przede wszystkim początkującym użytkownikom. A jeśli ktoś nie za bardzo wie, jak wyświetlić ową instrukcję w czytniku, zawsze może zacząć od pobrania na komputer pliku PDF ze strony producenta (http://www.pocketbook-int.com/pl/support/pocketbook-basic-touch). Z czytnika można korzystać zaraz po wyjęciu z pudełka, uruchomieniu i ustawieniu języka menu. Nie ma konieczności rejestrowania czy łączenia z internetami. Należy oczywiście wgrać książkę, którą chcemy czytać, ale to wszystko. Wszystkie inne parametry można ustawić od razu lub później, jest to bardzo pomocne przy korzystaniu z czytnika, ale nie jest konieczne.

 

Jak prezentuje się urządzenie? Obudowa czytnika wykonana jest z dwóch rodzajów tworzywa. Przednia ramka to twardy, sprawiający dobre wrażenie plastik. W przypadku testowanego modelu ma ona kolor jasnej, śnieżnej bieli, ale na szczęście dzięki chropowatej powierzchni nie generuje odblasków i nie „łapie” odcisków palców. Dostępna jest też wersja z ciemnoszarą ramką i ta wydaje się być znacznie lepsza (patrz „Jakość ekranu” w drugiej części recenzji). Spód czytnika jest w kolorze czarnym, a materiał sprawia wrażenie bardziej „gumowe” choć wciąż jest to twardy i solidny plastik. Na pleckach znalazło się lekkie zagłębienie, które ma ułatwić trzymanie urządzenia jeśli używamy go bez okładki. Wszystko, z przyciskami włącznie, jest dobrze spasowane. Odnosi się wrażenie, że trzymamy w ręku coś porządnie zaprojektowanego, zgrabnego i solidnie wykonanego.

 

Na dolnej krawędzi czytnika znajduje się gniazdo microUSB służące do ładowania baterii lub wgrywania książek (przez kabel). Obok umieszczono również gniazdo kart microSD (o pojemności do 32 GB) i wyłącznik.

 

Dolna krawędź czytnika, od lewej: gniazdo microUSB, gniazdo kart microSD, wyłącznik

 

 

Krótkie naciśnięcie wyłącznika usypia czytnik, a po dłuższym przytrzymaniu urządzenie można całkiem wyłączyć. Górna krawędź ma dwa wgłębienia służące do zamontowania klapki chroniącej najbardziej delikatną część, czyli ekran. Brak jest przycisku resetującego urządzenie. W czasie testu nie miałem takiej potrzeby, ale gdyby komuś PocketBook się całkiem zawiesił, to reset powinien nastąpić po dwusekundowym przytrzymaniu przycisku „Home” (oznaczony kółkiem).

 

Wyświetlacz to E-Ink Pearl (wykonany w technologii papieru elektronicznego) wyświetlający 16 odcieni szarości o standardowej rozdzielczości 800x600 pikseli. Ekran jest dotykowy, a posługiwanie się czytnikiem dodatkowo umożliwiają cztery przyciski umieszczone pod wyświetlaczem. Dwa z nich (oznaczone strzałkami) służą do zmiany stron, skrajny lewy (oznaczony kółkiem) otwiera ekran startowy, a skrajny prawy (oznaczony kwadratem) uaktywnia menu. Niestety niektórzy producenci czytników z takich rozwiązań sprzętowych rezygnują (Amazon, Kobo, Tolino). Zapewne obecność fizycznych przycisków wpływa na cenę urządzenia, zapewne czytnik jest też przez nie trochę cięższy, ale sądzę, że podnosi to też zdecydowanie komfort użytkowania.

 

Ekran startowy

 

Czytnik ma prosty ekran startowy składający się z listy książek u góry i aplikacji poniżej. Łatwo można do niego przejść w każdej chwili poprzez naciśnięcie lewego skrajnego przycisku (oznaczonego kółkiem). Większą część ekranu startowego zajmuje wspomniana lista książek lub innych ostatnio dodanych dokumentów (pliki graficzne, aktualności z kanałów RSS, wiadomości z serwisu czytelniczego ReadRate). Zawartość tej listy można zawęzić i dla uproszczenia posługiwania się czytnikiem pozostawić na niej na przykład tylko otwarte książki. Jest to o tyle ważne, że wybranie z dolnej listy ikony „Książki” może początkującego użytkownika wprawić w lekkie zakłopotanie.

 

Ekran startowy w domyślnym widoku (na liście zarówno książki jak i nowe dokumenty pobrane przez usługę Send-to-PocketBook)

 

Ikona „Książki” znajduje się na początku zbioru czytnikowych aplikacji. Po wybraniu tej opcji wyświetlana jest zawartość czytnika z podziałem na katalogi (bardzo podobnie jak w menedżerach plików w komputerach). A więc nie do końca oferuje to co obiecuje.

 

Widok aplikacji "Książki" z katalogami i plikami

 

Wybierając ikonę opisaną jako „Książki” spodziewam się raczej uporządkowanej listy wszystkich książek zawartych w czytniku a nie menedżera plików. Niektórym użytkownikom takie rozwiązanie sprawiać kłopot. A to dlatego, że poszukiwana książka może być „schowana” w katalogu „Downloads (jeśli została pobrana z księgarni PocketBooka), ale może też być w katalogu „Dropbox PocketBook” (w przypadku synchronizacji biblioteczki z zawartością dysku sieciowego). Na tym nie koniec, ponieważ książki bywają także w katalogu eBooks/import/nazwisko autora (jeśli wgraliśmy je przy użyciu Calibre) lub „Send-to-PocketBook” (o ile sami je wysłaliśmy przy użyciu owej usługi). Na tym także nie koniec, ponieważ pozostaje jeszcze katalog główny. Tu znajdują się na przykład instrukcje obsługi.

 

Widok aplikacji "Książki" z samymi książkami pogrupowanymi według autora (dzięki możliwościom menu otwieranego w prawym górnym rogu ekranu)

 

 

Na szczęście ten domyślny widok można zmienić (a osobom, które pierwszy raz mają czytnik w rękach, może nawet należy to zrobić). Wybierając w prawym górnym rogu menu kontekstowe można ustawić wyświetlanie wszystkich książek obecnych w czytniku, a to pogrupowane według autora, a to według daty dodania, nawet gatunkami czy seriami. Nie działa to do końca idealnie, ponieważ Adam Mickiewicz znalazł się na początku mojej posortowanej alfabetycznie listy... Może czytnik do Wieszcza ma specjalny sentyment?

 

Osoby, które mimo wszystko się w tym lekko pogubią, mogą też użyć opcji wyszukiwania książek (aplikacja „Szukaj” w oknie startowym). Wpisanie tytułu lub autora wyświetli listę odpowiednich dokumentów.

 

Kolejna ikona to „Księgarnia”. W urządzeniach sprzedawanych w Polsce jej wybranie może skierować nas do internetowej księgarni „BookLand” lub empik.com. Ta druga opcja ma w naszym kraju jakiś sens, o pierwszej spokojnie można zapomnieć (jej oferta w języku polskim jest bardzo uboga). Usługa ta powinna zapewnić synchronizację zakupów z zawartością czytnika i działa to sprawnie w przypadku zdefiniowanej w moim czytniku księgarni BookLand. W chwilę po „zakupie” (w cudzysłowie, bo „kupiłem” tylko bezpłatne publikacje wydane w ramach „Projektu Gutenberg”) książki lądują w biblioteczce urządzenia. Mój czytnik nie pochodzi z empiku, więc nie mogłem przetestować jak działa synchronizacja z kontem w tej księgarni.

 

O księgarni BookLand można spokojnie zapomnieć (niewiele ponad 70 pozycji w języku polskim)

 

Wybranie kolejnej ikony „Notatki” umożliwia dostęp do zapisków dokonanych przez użytkownika. Nie ma znaczenia, w jakiej książce się one znajdują. Wszystkie będą widoczne. Z kolei ikona „Ulubione” pozwala na szybki dostęp do listy dokumentów oznaczonych „serduszkiem” przez użytkownika. Każdy plik można tak oznaczyć przytrzymując chwilę palec na wybranym dokumencie, a następnie wybierając z wyświetlonego menu opcję „Dodaj do ulubionych”.

 

Jedną z bardziej wartościowych funkcji PocketBooka jest aplikacja „Słownik”. Więcej na jej temat napisałem w dalszej części recenzji (Słowniki i dzielenie wyrazów).

 

Pierwsza część listy czytnikowych aplikacji

 

Całkiem sporo przydatnych funkcji znajduje się w menu „Aplikacje”:

 

- Aktualności RSS - czytnik kanałów RSS ze wstępnie zdefiniowanymi aktualnościami w języku angielskim i ukraińskim. Można samodzielnie dodać kanał RSS wpisując odpowiedni adres w sekcji „Ustawienia RSS”. Z tej funkcji PB 624 skorzystałem kilka razy, ale coś „się skiepściło” i przestało działać. Aktualności są pobierane, pojawiają się pliki w katalogu „news”, ale nie mogę ich otworzyć. Mam wrażenie, że ma to związek z ostatnio wykonaną aktualizacją oprogramowania. W każdym razie osoby, którym zależy na tej funkcji (i im działa) proponuję aby pozostały (na wszelki wypadek) przy przedostatniej wersji firmware'u (uwaga: problem rozwiązałem poprzez formatowanie pamięci czytnika - aktualności RSS działają);

 

Definiowanie adresu własnego kanału aktualności RSS (po wybraniu opcji "Dodaj kanał RSS")

 

- Dropbox PocketBook - aplikacja związana z internetowym dyskiem Dropbox umożliwia synchronizację zawartości czytnika i wspomnianego dysku. Dropbox należy do najpopularniejszych usług w chmurze, stąd zapewne właśnie jego wybrano do współpracy z czytnikiem. Posiadacze konta w Dropboksie mogą wpisać w czytniku swoje dane potrzebne do zalogowania, wtedy na dysku sieciowym zostanie utworzony osobny katalog „Dropbox PocketBook”. Odtąd pliki wgrane do tego katalogu będą automatycznie synchronizowane z zawartością biblioteki czytnika. Oczywiście w czytniku musi być w tym czasie aktywne połączenie internetowe;

 

- Galeria - służy do przeglądania plików graficznych. Można je obracać oraz skalować przy pomocy „szczypania” ekranu. Wybrany plik graficzny można też ustawić jako domyślny „wygaszacz” ekranu. Według specyfikacji czytnik powinien wyświetlać pliki JPEG, BMP, PNG, TIFF. Według specyfikacji czytnik powinien wyświetlać pliki JPEG, BMP, PNG, TIFF. Mnie domyślna przeglądarka zadziałała tylko z pierwszym typem plików i byłem w kropce. Jednak otwierają się i pozostałe pliki. Aby zobaczyć pozostałe, należy za pierwszym razem przytrzymać palec na wybranym pliku aż pokaże się kontekstowe menu a następnie wybrać: Otwórz przy użyciu/picviewer. To ustawienie powinno zostać zapamiętane (sam bym na to nie wpadł, za podpowiedź dziękuję użytkownikowi mkspoker3 z forum eksiazki.org); 

 

- Kalkulator - nic dodać, nic ująć, a w zasadzie poza dodawaniem i odejmowaniem posiada całkiem spory zakres obliczeniowy;

 

Możliwości obliczeniowe kalkulatora wyglądają poważnie

 

- Księgarnia - aplikacja została opisana powyżej;

 

- Odręczny notatnik - aplikacja potencjalnie umożliwiająca ręczne pisanie lub rysowanie na ekranie - można zapomnieć;

 

- Pasjans - mi nie wyszedł, ale i tak przyznam, że działa zaskakująco dobrze;

 

- PocketBook Sync - synchronizacja z księgarnią, co zostało opisane powyżej;

 

- Przeglądarka - prosta (jak to w czytnikach książek elektronicznych) przeglądarka WWW. W odróżnieniu od większości popularnych czytników umożliwia na przykład wpisywanie tekstu (np. w wyszukiwarce) z polskimi znakami. Działa całkiem sprawnie, umożliwia skalowanie tekstu przy pomocy „szczypania” ekranu. Oczywiście, jak wszystkie tego typu przeglądarki najlepiej się sprawdza z mobilnymi wersjami stron WWW. Strona WWW swiatczytnikow.pl np. automatycznie otwiera się właśnie w wersji mobilnej. Ale z kolei na woblink.com nie zdołałem się przedrzeć przez reklamę „Zapisz się do newslettera”. Z kolei w publio.pl udało mi się zalogować (musiałem to powtórzyć ze trzy razy) a następnie pobrać i od razu z przeglądarki otworzyć jedną z zakupionych wcześniej książek. Do dość niespodziewanych właściwości przeglądarki mogę zaliczyć możliwość zapisywania zakładek, wyświetlanie historii otwieranych stron czy pobieranych plików. W ustawieniach przeglądarki można też tę historię wykasować (wraz ciasteczkami „cookie”);

 

Przeglądarka WWW daje radę z wpisywaniem polskich znaków z klawiatury ekranowej

 

- Send-to-PocketBook - usługę omawiam szerzej w dalszej części testu;

 

- Sudoku - program się uruchomił, ale jest dla mnie za mądry. Domyślam się, że działa, ponieważ wyświetlone są kratki i cyfry;

 

- Szachy - można grać z czytnikiem (poziom trudności od 1 do 10) lub w dwie osoby. Jest możliwość zapisywania stanu gry;

 

- Zegar/kalendarz - tylko do przeglądania. Szkoda, że nie można go ustawić jako wygaszacza ekranu.

 

Po „Aplikacjach” znajdują się jeszcze dwie ikony, a mianowicie „Szukaj”, która ułatwia odszukanie dokumentu w pamięci czytnika oraz „Ustawienia”. Ta ostatnia zawiera szereg parametrów, które możemy lub powinniśmy zdefiniować, aby praca z czytnikiem była jak najlepsza. Oto, co warto ustawić przede wszystkim (kolejność według występowania w menu a nie wagi ustawianego parametru):

 

- „Logo wyłączenia” (menu Ustawienia osobiste) warto przełączyć na okładkę aktualnie czytanej książki;

- „Dostęp do internetu” (menu Sieć) warto włączyć na automatyczne połączenie, aby czytnik aktywował łączność internetową, gdy będziemy tego potrzebowali;

- „Konfiguruj słowniki” (menu Język i klawiatura) warto odznaczyć słowniki, których nie będziemy używać, aby nie pojawiały się niepotrzebnie na liście słowników do wyboru podczas tłumaczenia;

- „Send-to-PocketBook” (menu Konto i synchronizacja) konfiguracja jednej z najbardziej przydatnych funkcji czytnika;

- „Ustawienie panelu trybu czytania” (menu Dodatkowe ustawienia”) - określenie jakie informacje będą się pojawiać na pasku u dołu ekranu podczas czytania książki - ja włączam zegarek.

 

Pierwszy kontakt z czytnikiem pokazuje drzemiące w nim całkiem spore możliwości. W dalszych częściach recenzji przedstawię bardziej szczegółowo moje doświadczenia z używania czytnika przez ostatnie miesiące.

 

Zapraszam na drugą część recenzji PocketBook 624.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-10-27 23:56
18. Targi Książki w Krakowie i e-booki

Nowa siedziba krakowskich targów przysłużyła się imprezie bez dwóch zdań. W doniesieniach prasowych pojawia się informacja o 60 tys. zwiedzających. W poprzednim roku było na Targach 40 tys. gości. Zdawałem krótkie relacje co działo się w dniu pierwszym, drugim i trzecim. Teraz czas na podsumowanie.

 

Ogólne wrażenia

Powyższe liczby robią wrażenie, tym bardziej gdy (poza pierwszym dniem) odczuwało się ich wymowę na własnej skórze. Jedna z obietnic składanych poprzednio przez Organizatorów została spełniona - wentylacja się sprawdziła. Pomogła jej też zapewne spora wysokość hal targowych i gwałtowne ochłodzenie w ciągu ostatnich dni. Zakupy też były łatwiejsze. Znacznie więcej wystawców poszło po rozum do głowy i umożliwiało na stoiskach płatności kartami. Niestety wciąż był kłopot z gotówką na miejscu. Jeśli komuś zabrakło - mógł wyjść do bankomatu, ale wtedy jego bilet tracił ważność. Gorzej, bo bankomat przy wejściu do hali targowej odmówił posłuszeństwa (brak gotówki?) i w niedzielę odległość do najbliższego działającego urządzenia znacząco wzrosła, bo do 1,5 km (wg. Google Maps, sam nie mierzyłem). Nie wiem jak inni, ale ja na pewno bym nie zrobił tylu zakupów, gdyby nie terminale płatnicze u wystawców.

 

Publio trochę przyklejone do stoiska Agory, ale w tym roku bardzo aktywne

 

E-booki i czytniki na stoiskach

Pod względem książek elektronicznych bohaterem Targów 2014 został niezaprzeczalnie PocketBook (wsparty przez wspólne akcje z publio.pl i startującą księgarnią erido.pl). Na stoisku Publio można było wygrać dwa czytniki PocketBook Aqua. Zwycięzcami zostawały osoby, które najszybciej ułożyły układankę z czytnikiem w roli głównej. W Publio cały czas rozdawano kupony na bezpłatne e-booki w ramach akcji „Książka za książkę” (a w zasadzie „e-book za pięć książek”). W tym roku była też targowa pula bezpłatnych e-booków. Tworzy ją sześć tytułów (kto ma kupon, może pobierać do końca miesiąca). Równocześnie na stronie księgarni trwało licytowanie czytnika Kindle (za największe zakupy). A było co kupować, ponieważ w ramach promocji targowej udostępniano pule po 99 książek w naszej ulubionej cenie, czyli po 9,90 PLN. Nie dopatrzyłem się na profilu FB publio.pl informacji, ile wydali zwycięzcy kindelków.

 

Torba Publio i zniżkowe kupony dla uczestników akcji "Książka za książkę"

 

PocketBook Aqua prosto z kąpieli w Publio

 

Natomiast w księgarni Erido można było e-booki kupić na miejscu i po chwili oczekiwania otrzymać je na gratisowej pamięci USB (1 GB). Również tu konkurs na czytnik dotyczył modelu PocketBook Aqua. Trzeba było na profilu FB księgarni zamieścić wypowiedź dotyczącą pierwszego e-booka. Zwycięzca ma być wyłoniony w ramach głosowania, ale nie bardzo wiem na jakich zasadach.

 

Erido.pl też kusił konkursem z PocketBookiem

 

Najwięcej czytników czekało na zwiedzających na stoisku PocketBooka. Tu do nowych właścicielek (same panie) trafiły trzy czytniki Basic Touch. W konkursie liczyło się wrażenie wywarte na jurorach, a wygrywały zgrabnie rymowane i pełne humoru wypowiedzi opisujące zalety różnych modeli PocketBooków. Na stoisku cały czas była obecna ekipa dobrze zorientowanych osób zarówno z Polski jak i z ukraińskiej centrali. Można więc było poczuć międzynarodowy wymiar Targów, bo można się było dogadać i po polsku i po angielsku. Zaprezentowane zostały wszystkie obecne w ofercie czytniki (m.in. Mini, Aqua) oraz te, które na rynek dopiero wchodzą (Ultra, Sense, Inkpad). Wszystkie można było przetestować, dotknąć, pooglądać i potrzymać w rękach. Wielu zwiedzających z tego skorzystało i kilka osób obecnych cały czas na stoisku raczej się nie nudziło.

 

Nowości PocketBooka - (od lewej) Ultra i Sense spotkały mojego TrekStora Mini (po prawej)

 

W PocketBook Sense postawiono na design

 

Obok Publio z „wielkich” naszego rynku e-księgarskiego obecny był jeszcze Woblink. W tym roku księgarnia postawiła na zapisy do swojego newslettera. W zamian można było otrzymać ciacho i (podobno przepyszną) kawę. Dostrzegłem tam również wystawione na półkach w tylnej części stoiska czytniki Kobo Glo w atrakcyjnej cenie. Nie były one jednak zwiedzającym jakoś specjalnie promowane. Umieszczono je daleko i sądzę, że zupełnie nie trafiły do świadomości osób, które czekały na kawę i mogły przecież w tym czasie czymś zająć ręce i umysł...

 

Woblink - kawa z przodu, ale dlaczego Kobo z tyłu?

 

Aaaa no i jeszcze empik! Byłbym zapomniał. W sumie nawet wystawione tam były czytniki (też PocketBooki). Ale co z tego? Kiedy zapytałem o e-booki i jakieś targowe promocje podobne do tego co dotyczyło wydań papierowych, dowiedziałem się, że „nie, nie, my tu sprzedajemy książki”. Na pytanie, po co te czytniki odpowiedź była podobnie merytoryczna – „można je sobie pooglądać”. I co? I już...

 

Na papier 25% a na e-booki?

 

Podobne rozmowy odbyłem w kilku wydawnictwach. Pytanie o e-booki wzbudzało albo lekki popłoch wśród personelu obecnego na stoiskach, albo mniejsze lub większe niezrozumienie. Ewentualnie odesłanie do internetowych księgarń.

 

Spotkania targowe o tematyce e-bookowej

Uczestniczyłem w dwóch spotkaniach dotyczących e-booków. Pierwsze z nich zorganizowane zostało przez Legimi i dotyczyło głównie sprzedaży abonamentowej oraz raportu z niedawno przeprowadzonej ankiety. Sprzedaż abonamentowa promowana była jako sposób na ominięcie przez wydawców promocji cenowych i również zyskanie dzięki temu nowego kanału dystrybucji. Przedstawiciel firmy proponował wydawcom utrzymanie sprzedaży e-booków na poziomie 50-80% ceny (okładkowej?) wydań papierowych. Swoją tezę oparł m.in. na wynikach modelowania rynku wykonanych przez amerykańską ekonomistkę Hui Li.

 

Legimi proponuje odejście od promocji cenowych

 

 

Natomiast omawiana ankieta, która wzbudziła sporo kontrowersji, głównie ze względu na kilka błędów i dość niezręcznych pytań (sto komentarzy na blogu swiatczytnikow.pl), okazała się ciekawym obrazem polskiego czytelnika e-booków. Już sam tytuł „Raport z badania czytelników książek i ebooków” jest interesujący, ponieważ zdaje się definiować e-booki jako coś innego niż książki. Na szczęście z wypowiedzi ponad czterech tysięcy respondentów przedstawiciel Legimi wyciąga przede wszystkim wniosek, że treść jest ważniejsza od formy.

 

Sentyment do książek papierowych opera się wciąż na zapachu...

 

Respondenci najliczniej wskazali cenę, jako zachętę do czytania większej ilości e-booków

 

Drugie spotkanie zorganizowane przez elib.pl zorganizowano pod tytułem „Tokio, Göteborg, Frankfurt - książka elektroniczna na świecie.”. Były to jednak głównie wrażenia pracowników firmy z uczestnictwa w targach książek w tych trzech miastach. Dla mnie kontrowersyjne okazały się przynajmniej dwie przedstawione tezy. Jedna dotyczyła braku czytników e-booków w Akihabarze. To dzielnica Tokio, gdzie od wielu lat skupiają się sklepy z elektroniką użytkową. Po tym, co widziałem tam rok temu, trudno mi uwierzyć w brak czytników w sklepach. To tak, jakby mi ktoś powiedział, że japońskie pociągi zaczęły się spóźniać. Poza tym, skoro Amazon wciąż utrzymuje poziom cen Kindle na rynku japońskim na najniższym poziomie w skali świata, to świadczyć to może o wciąż zażartej walce z Kobo (zakładam, że czytniki Sony z rynku rzeczywiście mogły zniknąć).

 

"Znów DRM" zapowiada elib.pl

 

Druga teza prelegentów, z którą trudno mi się było zgodzić, to rychłe nadejście systemów DRM, które będą niewidzialne, wygodne i bezobsługowe dla czytelników. Może jestem w błędzie, ale dla mnie - jako czytelnika - określenia „DRM” i „wygoda” są rozłączne. Zapewne z punktu widzenia firmy oferującej wydawcom rozwiązania DRM jest inaczej.

Zabrakło natomiast spotkań promujących e-czytelnictwo i skierowanych do (początkujących) e-czytelników.

 

Podsumowanie

PocketBook i Publio moim zdaniem uratowały e-bookowe oblicze targów. 18. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie to jednak triumf książki papierowej. Pozostaje mieć nadzieję, że w następnych latach można będzie liczyć na tak ciekawe akcje jak PocketBooka w tym roku a poprzednio Virtualo (w 2012 roku), czy Woblinka (w 2013).

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?