logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: walter-scott
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2017-12-08 06:20
Advent calender story: December 8th
The Valancourt Book of Victorian Christmas Ghost Stories - Arthur Conan Doyle,Tara Moore,Walter Scott

This story plays on the realistic nineteenth–century fear of death by fire. Between 1848 and 1861, nearly 40000 people in England were burned alive or scalded to death; after the breaching age of five, girls were 60% more susceptible to this end than boys due to their flammable clothing; the danger was also higher for older women. Authorities recommended that Victorians starch cotton, linen, and muslin dresses with fire–resistant chemicals to avoid this danger.

 

From the preface of the story „Bring Me A Light!“.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-03 16:41
Bookish advent calender: December 1th - December 3th
Classic Ghost Stories: Spooky Tales to Read at Christmas - Various
The Valancourt Book of Victorian Christmas Ghost Stories - Arthur Conan Doyle,Tara Moore,Walter Scott

December 1th: The Open Door by Margaret Oliphant (from Classic Ghost Stories)

 

A story about a father, whose son falls sick after he has encountered something strange in the ruins on their home property, and his subsequent search for the truth behind the encounter.

This short story was an ok one. The parts I enjoyed the most were the nightly trips to the ruins, the juniper bush with a life of its own and the sceptical doctor, who doesn´t believe in superstitious mumbo jumbo. A good and decent story. This will definitely not be my last read by Mrs. Oliphant. 3 Stars.

 

December 2th: They by Rudyard Kipling (from Classic Ghost Stories)

 

This short story has some beautiful writing, even though the prose is too flowery for my taste (do you really need 2,5 pages to tell the reader, that the narrator got lost in the country side? I don´t think so). And I didn´t like the story. 1) There is no suspense at all, because it is clear from the get go what is up with those children and 2) I need someone who explains the ending to me. I didn´t get the ending at all. 1,5 Stars. 

 

December 3th: The Captain of the "Pole-Star" by Arthur Conan Doyle (from The Valancourt Book of Victorian Christmas Ghost Stories and Classic Ghost Stories)

 

I really enjoyed this story and I loved the setting(a whaling ship stuck in the polar region). It´s one of my favorite settings and it works wonderfully in this story. The captain is an intriguing character I would have liked to know more about and Conan Doyle is setting him up in a very mystical way. The fact that the story is told from the point of view of the ships doctor adds to the mystery, since he takes a rational approach to everything that is happening on the ship. A great example of Conan Doyles weird fiction. 4 Stars.    

Like Reblog Comment
quote 2017-08-20 13:43
Ty i ja, jesteśmy pionkami w obliczu nieuchronnego przeznaczenia, które nas ponagla, niczym statki miotane przez sztorm, rozbijające się jeden o drugi i tak ginące.
Like Reblog Comment
review 2017-08-20 13:37
Ivanhoe - Walter Scott

Średniowieczny klimat. Bohaterowie zapadający w pamięć. Fabuła, która wciąga. Czy trzeba czegoś więcej, by się dobrze bawić przy lekturze?

 

Ok, na początek muszę to przyznać. Książka była przewidywalna. O pojawieniu się Ivanhoe wiedziałam wcześniej niż inni bohaterowie. I do tej pory nie mogę pojąć, jak inni się nie domyślili, że Ivanhoe jest wśród nich. Podobna rzecz ma się do Czarnego Rycerza, czy pełnego tajemniczego łucznika.

 

 Wilfryd Ivanhoe - tytułowy bohater to osoba idealna, do której ma się wysokie oczekiwania. Opisywana jest jako ktoś wspaniały, szlachetny, wręcz ideał. Jest dobry nawet w stosunku do osób, które należą do niewiernych, co jest trochę dziwne, trochę piękne i wspaniałe. 

 

Ivanhoe to rycerz idealny, a ja lubię takich ideałów. Dlatego też polubiłam go. Jednak to nie ta postać sprawiła, że książka mnie przez kilka dni zabawiała. Nie jestem pewna, czy nie przerwałabym opowieści, gdyby nie dwójka pobocznych bohaterów. Bohaterów, którzy sprawiali, że człowiek sam do siebie się uśmiechał. Bohaterów, którzy pokazali, czym jest wierność i przyjaźń. Bohaterów, którzy mieli w sobie wielką mądrość. 

 

Gurth i Wamba, bo o nich mowa, są duetem doskonałym. Świetni przyjaciele, wierni, a przede wszystkim umiejący działać w trudnych sytuacjach.

 

Wamba to błazen. Tyle tylko, że błaznem jest w oczach innych bohaterów, podczas gdy każdy czytelnik z pewnością zauważy, iż nie taki z niego głupiec jaki się każdemu wydaje. Gurth to pastuch świń. Przy tym zadaniu przeważnie towarzyszył mu Wamba. Razem rozmawiali, razem się śmiali i razem służyli Cedrikowi. Każdy w taki sposób, w jaki kazały mu jego obowiązki.

 

Cedryk to człowiek uparty, wybuchowy, ale i kochający swoją ojczyznę. To postać, o której rozpisywać długo nie warto.

 

Za to Rebeka. Cudna Rebeka. Żydówka, która potrafiła leczyć. Kobieta piękna. Tak piękna (a może nawet i bardziej) jak Rowena - druga postać kobieca, którą może poznać. 

 

Rebeka żyje w zgodzie swoją religią. Ma zasady i nawet w obliczu śmierci nie wyrzeknie się z nich. Rebeka jest postacią, której się nie zapomina. Tak jak i o Brianie de Bois-Guilbert. Ten człowiek jest w stanie pokazać, co może z człowiekiem zrobić uczucie. To bohater pełen sprzeczności. Czarny charakter, który znowu nie jest taki zły. Człowiek, który wydaje się prawdziwy. 

 

Jest jeszcze jeden bohater, o którym chciałam coś napisać. Tajemniczy łucznik, który bardzo przypomina pewnego bohatera...a być może i jest tym bohaterem. Jako, że niedawno czytała książkę o tym bohaterze, od razu mi go przypominał... i jakbym wiedziała wcześniej, że znajdę go w "Ivanhoe" to chyba już dawno przeczytałabym tą lekturę. :)

 

Książkę dość długo czytałam. Ona ma taki styl. Choć fabuła jest prosta, treść nie jest zaskakująca, to przez długie i momentami nudne opisy, książka po prostu się ciągnęła. Dla dialogów, przy których dobrze się bawiłam (Wamba, Gurth), dialogów, które oczytałam z ożywieniem (wszystkie z Rebeką) nie żałuję ani minuty spędzonej przy lekturze. Niemienia to jednak mojego odczucia. Książka bywała nudnawa, ale była także ciekawa. Takie ot, dwie sprzeczności, które tylko z pozoru się wykluczają, bowiem tak naprawdę jedna książka może być i taka i taka - w zależności od fragmentów, o których mówimy. 

Like Reblog Comment
review 2017-03-01 15:53
Ivanhoe - Walter Scott

...le mieux est l'ennemi du bien.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?