logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: wampiry
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2017-04-18 18:51
"Nocarz", "Renegat", "Nikt" - czyli ponowna przygoda w oczekiwaniu na nową powieść w serii
Nocarz - Magdalena Kozak
Renegat - Magdalena Kozak
Nikt - Magdalena Kozak

Parę dni temu pojawiła się informacja, że w maju ukaże się nowa powieść Magdaleny Kozak, zatytułowana "Młody". I co? I, proszę ja Was, ma to być powrót do bez wątpienia NAJLEPSZYCH książek tej autorki, czyli cyklu o wampirach. Wampirach-żołnierzach, nie wampirach-bożyszczach nastolatek. Wampirach-wojownikach, podzielonych na frakcje, gdzie część pragnie pokojowej koegzysencji z ludźmi, a dla części ludzie na zawsze pozostaną jedynie pokarmem. Uważam się za fana cyklu, strasznie mnie wieść o powrocie do tego świata ucieszyła, moje "wtyki" u autorki doniosły, że książka jest OK, a oczekiwanie na premierę postanowiłem sobie umilić powrotem do Vespera i jego przygód.

 

A jak dobre są to przygody! Magdalena Kozak znana z zamiłowania do żołnierki i dyscypliny wojskowej potrafiła tak wspaniale ukazać te właśnie elementy, że nawet tacy jak ja, nie tylko odporni, ale wręcz niechętni zorganizowanym mundurom wszelakim bez problemu potrafią się zaangażować. Wprowadzenie wampirów do służb bezpieczeństwa było strzałem w dziesiątkę przed dekadą, i równie bawi dzisiaj. Historia zaskakuje nie tylko kolejno ukazanymi wydarzeniami, ale także umiejętnym pokazaniem braterstwa między dzielącymi  niebezpieczeństwo, przyjaźni między mającymi o siebie dbać kosztem życia a także interesującym poruszeniem tematu winy i kary.

 

To się czyta jednym tchem, z półki ściągnąłem "Nocarza" w piątek, by już poniedziałkowym rankiem dokończyć "Nikta". Wspaniale było ponownie przeżyć podejrzliwość względem tomu pierwszego (coś tu przecież nie gra, to widać!), absolutne zaangażowanie w tom drugi (ja też byłbym renegatem, bez dwóch zdań) i niepokój o koniec towarzyszący czytelnikowi do ostatnich stron tomu trzeciego. Czytając historię Vespera znowu miałem wrażenie czynnego uczestnictwa w walce, radośnie przeżywając zwycięstwa, ale i odczuwając niemalże realny ból gdy przyszło ponieść ciężkie straty. Te książki przez ostatnią dekadę nic a nic się nie zestarzały, i obok cyklu o Razumowskim Adama Przechrzty pozostają dla mnie idealnym, podręcznikowym wręcz przykładem na to, jak należy pisać o militariach, wojsku i dyscyplinie, by każdy potrafił zrozumieć, zaangażować się i bawić przy tym doskonale.

 

Like Reblog Comment
review 2016-01-11 17:48
Pamiętniki Wampirów. Księga 5: Fantom
Pamiętniki Wampirów. Księga 5. Fantom - Lisa Jane Smith,ghostwriter

Fantom to pierwsza powieść serii napisana już nie przez autorkę wcześniejszych powieści, ale przez ghostwritera. Na okładce książki znajdziemy więc już tylko ogólne "seria stworzona przez L. J. Smith", bez wyraźnego oznaczenia autorstwa, choć muszę przyznać, że nie odczułam specjalnej różnicy (drobne zmiany to raczej rezultat zmiany tłumacza).

 

Elena i jej przyjaciele powracają cali i zdrowi z Mrocznych Wymiarów, by cieszyć się nowym, wynegocjowanym ze Strażnikami obliczem Fell's Church. Niestety nie wszyscy. Ciężko przeżyli śmierć Damona, który zginął, ratując Bonnie. Przyjaciele mimo wszystko wierzą, że otrzymali nową szansę na normalne życie. Ich miasteczko miało wyglądać tak, jakby zło nigdy go nie dosięgnęło, a wszyscy, którzy stracili życie wskutek jego działań, powracają. Okazuje się jednak, że Strażnicy nie zmienili przeszłości, a jedynie dali mieszkańcom nowe wspomnienia. Jeden z nich odkrywa, że posiada teraz ich dwa zupełnie różne zestawy. Co z tym zrobi? Do Fell's Church wraca Alaric w towarzystwie pięknej doktor Celii. Przyjaciele znów są w niebezpieczeństwie, ponieważ wraz z nimi przybyło z Mrocznych Wymiarów coś jeszcze... Coś, co żywi się ich negatywnymi emocjami i zwraca przeciw sobie nawzajem...

 

Książkę przeczytałam niemal jednym tchem, choć ma swoje minusy. Przede wszystkim przeszkadzała mi zdecydowanie źle zrobiona korekta. Na kilka literówek można jeszcze jakoś przymknąć oko, ale w pewnych momentach brakuje całych słów, zwłaszcza w końcowych rozdziałach, co jest strasznie irytujące. Dziwne może się też wydawać uśmiercanie niektórych bohaterów powieści i przywracanie ich później do życia. Szczególnie gdy jednej postaci zdarza się to w całej serii więcej niż raz. Jednak chyba już się do tego przyzwyczaiłam. Co więcej, w pewnym sensie zaprzyjaźniłam się już z mieszkańcami Fell's Church, więc z przyjemnością towarzyszę im w kolejnych, coraz bardziej fantastycznych, przygodach. Mam tylko nadzieję, że seria zostanie zakończona w jakimś w miarę rozsądnym momencie, zanim większość czytelników się nią całkiem znuży.

 

Jeśli poprzednia część nie przypadła Wam do gustu - nie czytajcie kolejnych. Nie znajdziecie w nich niczego, co zmieni Waszą opinię.

Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2013/01/pamietniki-wampirow-ksiega-5-fantom.html
Like Reblog Comment
review 2016-01-11 17:22
L. J. Smith, "Pamiętniki Wampirów. Księga 1"
Pamiętniki Wampirów. Księga 1: Przebudzenie, Walka, Szał - L.J. Smith

Lisa Jane Smith to amerykańska autorka ponad 25 powieści dla młodzieży. Jej książki są połączeniem horroru, fantasy lub science fiction oraz romansu. Bestsellerowa seria Pamiętniki Wampirów ukazuje się od 1991 r. L. J. Smith napisała siedem pierwszych tomów serii, następne są już dziełem ghostwritera. W samych Stanach Zjednoczonych sprzedały się w ponad 2 milionach egzemplarzy, a kolejne części pozostawały w czołówce list New York Timesa przez 15 tygodni. Na ich podstawie powstał serial telewizyjny pod tym samym tytułem.

 

 

Przebudzenie, Walka i Szał stanowią oryginalną trylogię Pamiętników. Ich główną bohaterką jest Elena Gilbert, piękna i popularna uczennica liceum. Wychowywana przez ciotkę, stara się pogodzić z niedawną utratą rodziców. W trudnych chwilach wspierają ją dwie przyjaciółki – Meredith i Bonnie. Wraz z nadejściem nowego roku szkolnego, w Fell's Church zjawia się nowy uczeń – przystojny Stefano Salvatore, który jako jedyny wydaje się nie być zainteresowany Eleną. Urażona dziewczyna postanawia zdobyć go za wszelką cenę, co wkrótce jej się udaje. Jednak w międzyczasie w mieście dochodzi do serii napadów, a każda kolejna ofiara znajdowana jest z rozszarpanym gardłem, całkowicie wyssana z krwi. Podejrzenie pada na Stefano, jednak nikt nie wie, że w Fell's Church przebywa jeszcze jeden nowy przybysz – jego niebezpieczny i opętany żądzą zemsty brat, Damon. Bracia skrywają mroczną tajemnicę, którą Stefano decyduje się wyjawić Elenie. Wyznaje, że są wampirami, przemienionymi pod koniec XV wieku. Jako młodzi chłopcy obaj zakochali się w tej samej kobiecie – wampirzycy Katherine, łudząco podobnej do Eleny. Jej niezdecydowanie okazało się jednak tragiczne w skutkach. Kilka stuleci później rywalizacja między braćmi rozpoczyna się na nowo, ale Elena nie zamierza pozwolić, by historia się powtórzyła.

 

Pamiętniki Wampirów to ciekawie napisana powieść, podejmująca interesujący temat miłości dwóch wampirów do zwykłej śmiertelniczki. Jednak znajdziemy w niej dużo więcej. To także historia wspaniałej przyjaźni, która nie boi się poświęceń, walki z własnymi słabościami, dojrzewania do odpowiedzialnych decyzji. Wraz z rozwojem wydarzeń poznajemy kolejne, coraz mroczniejsze, tajemnice bohaterów. Każdy z nich zostaje w pewnym momencie postawiony przed trudnym wyborem, który zaważy na całym  jego dalszym życiu. W powieści odnajdziemy również elementy humorystyczne, związane głównie z postacią Damona. Utwór doskonale wpisuje się w nurt literatury wampirycznej, ale nie brak w nim także innych istot nadprzyrodzonych, takich jak wilkołaki, czarownice, zjawy czy demony. Wprawdzie serial nakręcony na podstawie serii bardziej trzyma w napięciu i częściej zaskakuje niespodziewanymi zwrotami akcji, jednak książka również ma swój urok.

 

Miłośnikom wampirów polecam.

Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2012/08/l-j-smith.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-02-24 08:03
Historie z życia wzięte...
Kroniki Bane'a - Johnson Maureen, Res-Brennan Sarah Clare Cassandra

Magnus Bane. Wielki Czarownik Brooklynu. Któżby go nie znał. Szczególnie jeżeli miał okazję zapoznać się z Darami anioła lub Diabelskimi maszynami. Jest to tak znana postać, jak sama autorka, która nie tylko stworzyła wcześniej wspominane serie, ale także powołała wszystkie te cudowne postacie, w tym także jegomościa.

 

Pisarka naprawdę przeszła samą siebie, tworząc tak niezwykłą i nietuzinkowa osobowość, jaką wyróżnia się wspominana na początku persona. Częściowo, jego ekstrawagancki styl mogliśmy poznać już w Diabelskich maszynach, chociaż nie było tam tego aż tak dużo. Dopiero Dary anioła dały lepszy wgląd zarówno w jego życie, jak i upodobania w wielu płaszczyznach życia, a co za tym idzie sprawiło, iż wielu czytelników zaczęła fascynować, postać Magnusa. Zresztą, nie ma w tym nic dziwnego. To bohater, którego po prostu nie sposób nie polubić.

 

Kroniki Bane’a to zbiór opowiadań o tych najważniejszych wydarzeniach z życia czarownika, które miały wpływ na to, jaki jest i jak postrzega życie oraz Nocnych Łowców. Dzięki nim po raz kolejny będziemy mogli spotkać się z ukochanymi bohaterami, a także poznać pewne wydarzenia z ich życia, w których Magnus miał spory udział. Chociażby wizyta matki Clary, która nie chciała, aby córka znała swoje dziedzictwo lub co łączy Raphaela z czarownikiem i wielu wielu innych.

 

Cassandry Clare nie trzeba przedstawiać, jednak tym razem autorka nie pracowała sama. W tworzeniu opowiadań o życiu Magnusa pomagały jej dwie koleżanki po fachu: Sarah Rees Brennan oraz Maureen Johnson. Obie Panie mają już dość pokaźny dorobek literacki na swoim koncie. Pierwsza z nich tworzy głównie historie z gatunku fantasy, natomiast specjalnością drugiej są opowieści new adult. Wszystkie trzy Panie łączy to, że za docelową grupę odbiorczą swoich czytelników wybrały młodzież.

 

Przyznam szczerze, od początku byłam dość sceptycznie nastawiona do tego pomysłu. Jak dla mnie Clare radzi sobie idealnie z tworzeniem nowych historii. Jej styl nie wymaga żadnych ulepszeń, a już na pewno niewtrącania i łączenia go z zupełnie innym. Przecież na świecie nie ma dwóch takich samych osób, więc co tu dopiero mówić o dwóch, a nawet trzech pisarkach, które pisałby, może nie identycznie, ale dość podobnie. Właśnie z tego powodu narodziły się moje obawy, iż w trakcie lektury będą powstawały małe „zgrzyty”. No dobra. Może moje obawy okazały się ciut na wyrost, każde opowiadanie wciąga od początku do końca, to jednak nadal wolałabym, aby autorka sama pisała każdą historyjkę. Mam wrażenie, że wszystko mogłoby wyglądać wtedy bardziej ekscytująco. W końcu to ona sama powołała do życia wszystkie te postacie i wykreowała od podstaw zarówno świat Nocnych łowców jak i podziemnych.

 

O bohaterach w sumie nie ma potrzeby pisać, bo każdy, kto zna powieści z uniwersum Nocnych Łowców, doskonale zna większość z nich: Will, Camille, Raphael, Tessa, Jem, Alec i inni. Fakt, możemy poznać, chociaż dość ogólnikowo, kilka zupełnie nowych: Jamesa Herondale (syn Willa i Tessy) lub Grace Blackthorne (adoptowana córka Tatiany), a także spotkać tych, których rola w poprzednich powieściach była minimalna: ojciec Willa, Tatiana Blackthorne z domu Lightwood (córka Benedicta – tego wielkiego robala :P).

 

Kroniki Bane’a są naprawdę fajnym i miłym dopełnieniem lub uzupełnieniem (jak kto woli) świata Nocnych łowców. Z całą pewnością fani zarówno trylogii Diabelskie maszyny, jak i serii Dary anioła, będą z niej zadowoleni. Polecam!

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-01-08 20:24
Na wojnie nie ma niewinnych
Na wojnie nie ma niewinnych - Aneta Jadowska

Nadszedł w końcu czas, kiedy przyszło mi pożegnać się z uwielbianą serią i ukochanymi bohaterami. Było mi naprawdę żal tak szybko się za nią zabierać, ale babska ciekawość zepchnęła wszystko na bok i nie pozostawiła mi żadnego wyboru. Co miałam więc robić? Porwałam książkę z półki i po raz szósty dałam się porwać do świata Dory i reszty.

 

Bruno zawsze patrzył wilkiem na Dorę. Jednak to, co zrobił ostatnio, kiedy porwał się na jej wilczego partnera – Varga, było całkowitym przegięciem. Alfa stada Thornu powinien doskonale zdawać sobie sprawę, że dla przyjaciół gotowa jest skoczyć w ogień. A i tym razem wiedźma nie ma zamiaru odpuszczać. Nim jednak sięgnie po ostateczne środku, spróbuje kilku innych sztuczek podsuniętych, przez niespodziewanych sprzymierzeńców: wampirzego księcia – Romana oraz tajemniczą Dłoń.

 

Szczerze?! Myślałam, że po lekturze Egzorcyzmów Dory Wilk nic już bardziej mnie nie zaskoczy. Myliłam się… i to bardzo. Chociaż z drugiej strony, powinnam wiedzieć: po Anecie Jadowskiej zawsze należy spodziewać się niespodziewanego. Choćby tego, że tym razem problem, z jakim przyjdzie zmierzyć się Dorze, uderzy z kilku różnych a czasami nawet dość niespodziewanych stron, z jakich zupełnie się tego nie spodziewałam. Nasza ulubiona wiedźma, również. Także tego…

 

Hmm… Jak zawsze w przypadku tej serii, mam zupełną pustkę w głowie. Pewnie powtórzę się po raz któryś tam z rzędu, ale w tym przypadku nie da się inaczej. Najlepszymi określeniami, jakie ciągle kołacza mi się po głowie w przypadku przygód Dory to: świetna, niesamowita, wspaniała i w ogóle jeszcze „och” i „ach”. No, ale trzeba w końcu zebrać się w sobie i napisać, chociaż coś względnie sensownego i spójnego (z tym ostatnim może być najciężej).

 

Fabuła… hmm… tutaj ponownie pasowałyby mi wymieniane powyżej określenia, ale miałam przecież pisać sensownie, więc jeszcze raz… Fabuła pełna jest napiętego oczekiwania na to, co się jeszcze wydarzy. Szczególnie że od samego początku wiemy „kto”, ale nie do końca można zrozumieć, z jakiego dokładnie powodu chce wykończyć Dorę. Gdyby tego było jeszcze mało, autorka co chwila dokłada nowe wątki i zagadki, które na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego z główną sprawą. Dopiero wraz z rozwojem całej akcji powoli odkrywamy wszystkie nici łączące wszystko w spójną i sensowną całość. W międzyczasie Jadowska zaskakuje nas nie tylko niespodziewanymi zwrotami akcji, ale także i wprowadzeniem zupełnie nowych elementów do i tak rozbudowanego już świata magicznego. Dzięki temu poznajemy pszczele wilki, czy też szeptunkę. Dowiadujemy się także ciut więcej o tym, czym zajmuje się Witkacy, czy też elfy. Naprawdę ciężko jest wymienić wszystko to, o co autorka urozmaiciła swoje uniwersum, szczególnie że często są to niewielkie (ale jakże znaczące) niuanse. Zresztą sami się o wszystkim przekonacie, kiedy sięgniecie nie tylko po ten tom, ale ogólnie o całą serię.

 

Jak wielu fanów serii byłam ciekawa, jak Aneta Jadowska poradzi sobie z pozamykaniem tych wszystkich wątków, których przez sześć tomów uzbierała się naprawdę spora liczba. Co prawda, sporo z nich swoje zwieńczenie znalazło w tomie poprzednim, jednak tyle samo nadal pozostawało w zawieszeniu. Teraz, będąc dawno po lekturze Na wojnie nie ma niewinnych mogę spokojnie powiedzieć, że pisarka poradziła sobie wyśmienicie. To, co powinno zostać zakończone, takie się stało. Szkoda tylko, iż nie doczekałam się opisu ślubu Mirona i Dory, na co bardzo liczyłam. No ale kto wie, może autorka kiedyś się na to skusi. Obecnie nie pozostaje mi nic innego jak tylko zachęcać do sięgnięcia po heksalogię. Samej powracać do niej najczęściej jak się da i czekać z niecierpliwością na trylogię o Witkacym oraz wszystkie inne powieści Jadowskiej.

Source: gardensofimagination.blogspot.com/2014/12/na-wojnie-nie-ma-niewinnych-aneta.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?