logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: wiedzmy
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-04-06 08:28
Pełne celtyckiego kolorytu i iryjskich wierzeń dzieje wiedźmy Raiany
 Mądrość wiedźmy - Marek Pietrachowicz

„Bycie królem własnego życia to heroiczne i odpowiedzialne zadanie, i często samotne, bo trzeba odzyskać swoją ziemię i bronić jej. Utkać własną przepiękną chorągiew, którą będzie się niosło przez życie, taką, żeby było warto iść. Nic dziwnego, że wielu się nie chce i ściągają gotowe z Tradycji. Szkopuł w tym, że wówczas twój świat przestaje zależeć od ciebie, inni ci mówią, jak ma wyglądać i co masz uważać... Ja bym tak nigdy nie chciała żyć! Dlatego uciekłam w leśne ostępy i zostałam wiedźmą.”

 

Raiana to czarownica i główna bohaterka powieści fantasy „Mądrość wiedźmy”. Autor, Marek Pietrachowicz, ulokował fabułę w przeszłości, w ósmym stuleciu. Specyfika utworu, a w szczególności elementy etnograficzne i geograficzne oraz zastosowane opisy wojen i intryg jak też mechanizmów władania krainami pozwalają przyrównywać tą literaturę do sagi wikingowej lub innych ludów Północy. Zasadnicza akcja powieści rozgrywa się wokół poszukiwania, a następnie zabezpieczenia legendarnego i bezcennego artefaktu – Aiendall'a. Poznajmy jego znaczenie w telegraficznym skrócie. „Boewulf kanclerzem Imperium bowiem będąc i hasła tajemne znając, aby sobie popularności przydać, wykradł koronacyjny topór, który za pasem nowego monarchy spocząć miał, a wraz z nim u stóp tronu także i lojalność czterech narodów Ligi Północy, Waregów, czczących ten artefakt, u których siedziba Wielkiej Nawy jest. A topór zwał się Aiendall Srebrzysty. Mówi się, że pierwszemu cesarzowi od samych bogów jako symbol władzy i wiktorii był dany i nie masz świętszej ani dla Warega, ni Normana, relikwii.” Aiendall Srebrzysty to symbol chciwości i zawiści i więcej szkody wyrządza ręce, która go dobywa niż chwały i glorii. Ponadto jest tłem dla wielkiej intrygi i spisku ówczesnych (powieściowych) władców, którzy wiążą z nim nadzieje polityczne i chcą, aby stał się zbrojnym insygnium ich panowania.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-04-28 09:26
Ród - J.D. Horn

“… przebaczyć nie można ot tak. Trzeba podjąć decyzję i za każdym razem, gdy zło wyrządzone ci przez daną osobę wraca, starać się koncentrować na jej zaletach.”

 

Zachęcona intrygującą okładką i bardzo dobrymi opiniami na Lubimy Czytać, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Kolejna książka przeznaczona dla młodzieży. Czy oby na pewno? Bohaterką powieści nie jest przecież nastolatka z problemami emocjonalnymi. Bardziej skierowałabym ją dla młodych dorosłych, co ostatnio stało się bardzo modne. A jak zawartość?

 

Mamy przewodniczkę wycieczek po Savannah, kobietę jeszcze nie pełnoletnią (wszak nie ma jeszcze 21 lat, a jest tuż przed), ale już doświadczoną przez los, a zwłaszcza własną rodzinę. Wszystko w jej życiu staje się kłamstwem. Zakazane uczucie do wybrańca siostry, z którym walczy. To właśnie wiedzie ją w zakazane rejony Matki Jilo. Myślę, że właśnie to staje się tym wydarzeniem, które rozpoczyna cały szereg następnych komplikacji. Jedno życzenie, jedno zaklęcie, a świat staje na głowie. Nagła śmierć w rodzinie, zjazd innych Rodów Czarownic, zakazane emocje i ogrom sekretów, które wychodzą na jaw. I to jeszcze jak. A gdzieś tam, nasza Mercy, próbująca ogarnąć to wszystko w zrozumiałą całość. Chwila nieuwagi i może zniszczyć nie tylko siebie i rodzinę, ale skazać na demonów cały świat. Zdrada, poszukiwanie własnego miejsca, scalanie rodziny swoim dobrym sercem. Komu może ufać Mercy, gdy każdy ma swój własny plan, prowadzi własną grę? W jednej chwili wszystko staje się zupełnie inne, niż bohaterka dotąd znała. A wróg staje się sprzymierzeńcem.

 

Podsumowując – książka warta przeczytania. Dużo akcji, ciekawe dialogi i bardzo przystępny język. Wciągająca, to z pewnością. I co, dla mnie akurat bardzo ważne, nareszcie brak błędów w treści. Jedyne, co mi nie pasowało, to ogrom sekretów wyjawionych przez członków rodziny. Jedno po drugim, choć praktycznie w ciągu jednego czy dwóch dni. Za dużo na jeden raz. Wiem, taka jest wizja autora, jednak dla mnie było to już za dużo. Mimo to wiem, że muszę przeczytać kolejny tom. Może w drugiej części może będzie więcej magii, w tym nie za wiele o nim było, a może ja po prostu spodziewałam się więcej ;)

 

Przede wszystkim ogromne podziękowania dla Dobrej Duszyczki, osoby, dzięki której mam ten egzemplarz. To był wyśmienity prezent i cudowna niespodzianka. Udowodniłeś, że są ludzie z dobrym sercem, którzy potrafią pozytywnie zaskoczyć. Dziękuję :)

 

“…ludzie niezrównoważeni emocjonalnie bywają bardziej pobudzeni podczas pełni…”

Source: smag-rekomendacje.blogspot.com
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-01-08 20:24
Na wojnie nie ma niewinnych
Na wojnie nie ma niewinnych - Aneta Jadowska

Nadszedł w końcu czas, kiedy przyszło mi pożegnać się z uwielbianą serią i ukochanymi bohaterami. Było mi naprawdę żal tak szybko się za nią zabierać, ale babska ciekawość zepchnęła wszystko na bok i nie pozostawiła mi żadnego wyboru. Co miałam więc robić? Porwałam książkę z półki i po raz szósty dałam się porwać do świata Dory i reszty.

 

Bruno zawsze patrzył wilkiem na Dorę. Jednak to, co zrobił ostatnio, kiedy porwał się na jej wilczego partnera – Varga, było całkowitym przegięciem. Alfa stada Thornu powinien doskonale zdawać sobie sprawę, że dla przyjaciół gotowa jest skoczyć w ogień. A i tym razem wiedźma nie ma zamiaru odpuszczać. Nim jednak sięgnie po ostateczne środku, spróbuje kilku innych sztuczek podsuniętych, przez niespodziewanych sprzymierzeńców: wampirzego księcia – Romana oraz tajemniczą Dłoń.

 

Szczerze?! Myślałam, że po lekturze Egzorcyzmów Dory Wilk nic już bardziej mnie nie zaskoczy. Myliłam się… i to bardzo. Chociaż z drugiej strony, powinnam wiedzieć: po Anecie Jadowskiej zawsze należy spodziewać się niespodziewanego. Choćby tego, że tym razem problem, z jakim przyjdzie zmierzyć się Dorze, uderzy z kilku różnych a czasami nawet dość niespodziewanych stron, z jakich zupełnie się tego nie spodziewałam. Nasza ulubiona wiedźma, również. Także tego…

 

Hmm… Jak zawsze w przypadku tej serii, mam zupełną pustkę w głowie. Pewnie powtórzę się po raz któryś tam z rzędu, ale w tym przypadku nie da się inaczej. Najlepszymi określeniami, jakie ciągle kołacza mi się po głowie w przypadku przygód Dory to: świetna, niesamowita, wspaniała i w ogóle jeszcze „och” i „ach”. No, ale trzeba w końcu zebrać się w sobie i napisać, chociaż coś względnie sensownego i spójnego (z tym ostatnim może być najciężej).

 

Fabuła… hmm… tutaj ponownie pasowałyby mi wymieniane powyżej określenia, ale miałam przecież pisać sensownie, więc jeszcze raz… Fabuła pełna jest napiętego oczekiwania na to, co się jeszcze wydarzy. Szczególnie że od samego początku wiemy „kto”, ale nie do końca można zrozumieć, z jakiego dokładnie powodu chce wykończyć Dorę. Gdyby tego było jeszcze mało, autorka co chwila dokłada nowe wątki i zagadki, które na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego z główną sprawą. Dopiero wraz z rozwojem całej akcji powoli odkrywamy wszystkie nici łączące wszystko w spójną i sensowną całość. W międzyczasie Jadowska zaskakuje nas nie tylko niespodziewanymi zwrotami akcji, ale także i wprowadzeniem zupełnie nowych elementów do i tak rozbudowanego już świata magicznego. Dzięki temu poznajemy pszczele wilki, czy też szeptunkę. Dowiadujemy się także ciut więcej o tym, czym zajmuje się Witkacy, czy też elfy. Naprawdę ciężko jest wymienić wszystko to, o co autorka urozmaiciła swoje uniwersum, szczególnie że często są to niewielkie (ale jakże znaczące) niuanse. Zresztą sami się o wszystkim przekonacie, kiedy sięgniecie nie tylko po ten tom, ale ogólnie o całą serię.

 

Jak wielu fanów serii byłam ciekawa, jak Aneta Jadowska poradzi sobie z pozamykaniem tych wszystkich wątków, których przez sześć tomów uzbierała się naprawdę spora liczba. Co prawda, sporo z nich swoje zwieńczenie znalazło w tomie poprzednim, jednak tyle samo nadal pozostawało w zawieszeniu. Teraz, będąc dawno po lekturze Na wojnie nie ma niewinnych mogę spokojnie powiedzieć, że pisarka poradziła sobie wyśmienicie. To, co powinno zostać zakończone, takie się stało. Szkoda tylko, iż nie doczekałam się opisu ślubu Mirona i Dory, na co bardzo liczyłam. No ale kto wie, może autorka kiedyś się na to skusi. Obecnie nie pozostaje mi nic innego jak tylko zachęcać do sięgnięcia po heksalogię. Samej powracać do niej najczęściej jak się da i czekać z niecierpliwością na trylogię o Witkacym oraz wszystkie inne powieści Jadowskiej.

Source: gardensofimagination.blogspot.com/2014/12/na-wojnie-nie-ma-niewinnych-aneta.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2013-08-27 09:28
Pozdrowienia z sabatu!

Szybka notka z podróży. 

 

Wiem już, gdzie czarownice zlatują się na sabat. Góra Czarownic na litewskim pomorzu - zapiszcie sobie ten adres. Przynajmniej, niektóre z was ;)

 

 

 

Góra Czarownic to las, pełen fantastycznych stworów, wiedźm i postaci z baśni litewskich. Jeżeli będziesz nieuważny i nie odczytasz znaków - możesz nawet zabłądzić. Jeżeli nie będziesz zbaczał ze ścieżki, w końcu usłyszysz pianie koguta i wszystkie zmory odejdą wraz z pierwszymi promieniami słońca. 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2013-08-02 21:07
Trzy wiedźmy
Trzy wiedźmy. Świat Dysku - Terry Pratchett

"

 

Jak większość ludzi – w każdym razie większość ludzi w wieku poniżej sześćdziesiątki – Verence nie dręczył swego umysłu rozważaniami, co się dzieje z człowiekiem po śmierci. Jak większość ludzi od samego zarania dziejów zakładał, że w końcu wszystko samo się jakoś ułoży,

I – jak większość ludzi od zarania dziejów – był teraz martwy.

 

 

Powszechnie uważano, że miasto jest bardzo zdrowe. Niewiele zarazków potrafiło tu przetrwać.

 

 

Prawdę mówiąc, sam zbudowałem ten zamek. Właśnie wyposażyłem go ładnie od wewnątrz, kiedy bratanek uciął mi we śnie głowę. Nie masz nawet pojęcia, jak mnie to zirytowało.

 

 

Książę nie miał nic przeciwko drzewom jako takim, jedynie widok tak wielu w jednym miejscu wpędzał go w depresję. Ciągle miał ochotę je liczyć.

 

 

- Słychać głuche stukanie – oznajmił.

- Jakie? – zdziwił się Błazen.

- Głuche, idioto.

Błazen przyjrzał mu się z niepokojem.

- Głuche i słychać? To jakiś rodzaj zen, prawda?

 

 

 

"

More posts
Your Dashboard view:
Need help?