logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: wojciech-charchalis
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2017-05-04 13:26
Złota skóra - Carla Montero,Wojciech Charchalis
W dniu 6 kwietnia 1888 roku policja metropolitarna została poinformowana o rozprawie, która miała odbyć się nazajutrz w sprawie zamordowania Emmy Elizabeth Smith (1843-1888). Kobieta dwa dni wcześniej zmarła w szpitalu w Londynie. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że ta śmierć będzie pierwszą związaną z morderstwami w ubogiej dzielnicy Whitechapel, natomiast sześć miesięcy później na londyński East End zostaną zwrócone oczy całego świata. Emma Elizabeth Smith urodziła się w 1843 roku. Według autorów książki The Jack the Ripper A to Z (z pol. Kuba Rozpruwacz od A do Z), Emma urodziła się w Margate w stanie Kent, poślubiła żołnierza, a potem została wdową. Tak naprawdę niewiele wiadomo o jej wcześniejszym życiu, lecz informacje te z całą pewnością zostały zebrane przez policję, ale w miarę upływu lat musiały gdzieś się zapodziać. Z raportu inspektora Edmunda Reida (1846-1917), który zajmował się tym morderstwem, dowiadujemy się, że kobieta miała co najmniej dwoje dzieci – syna i córkę – mieszkające w okolicy Finsbury Park. W swojej autobiografii zatytułowanej I caught Crippen (z pol. Złapałem Crippena)*, Walter Dew (1863-1947), który był wtedy detektywem w policji metropolitarnej, napisał:
 
Jej przeszłość była zamkniętą księgą nawet dla jej bliskich przyjaciół. Jedyne, o czym kiedykolwiek mówiła w odniesieniu do samej siebie, to to, iż była wdową, która ponad dziesięć lat wcześniej opuściła męża i oderwała się od swojego towarzystwa. Było jednak coś na temat Emmy Smith, co sugerowało, że był taki czas, kiedy nie odmawiała sobie komfortu życia. Mówiła niezwykle kulturalnie, jak na warstwę społeczną, z której pochodziła. Gdy zapytano Emmę, dlaczego całkowicie oderwała się od swego starego życia, wówczas odpowiedziała z pewną powagą: „Teraz [ludzie] nie zrozumieliby tego lepiej niż rozumieli wtedy. Muszę jakoś żyć.”

 

Przeczytaj całość

 

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-07-17 21:25
Modlitwa w czasach technologii, czyli "Przypadki Lenza Buchmanna" Gonçala M. Tavaresa
Przypadki Lenza Buchmanna - Tavares Gonçalo M.

 

Medycyna i wojna to dwie różne formy używania prawej ręki. Zabijanie jest podniecające (bardziej niż kobiety), a uprawianie polityki metodą tyrana (trzeba wziąć miasto za gardło i potrząsnąć nim trochę – jak mówi Fortynbras w wierszu z podręcznika) jest jakąś tej przyjemności namiastką. Niemoralne? Oburzające? Na szczęście Lenz Buchmann, który tego typu aforyzmy wygłasza, to postać całkowicie fikcyjna (już po nazwisku poznamy, że jest Człowiekiem z Książki). Chociaż czasami przeglądając wiadomości z kraju i ze świata zastanawiam się, czy twarz Lenza nie pojawia się na jakiejś mównicy.

 

Gonçalo M. Tavares, namaszczony przez Joségo Saramago na kolejnego portugalskiego noblistę, w Przypadkach Lenza Buchmanna robi wszystko, by nie przypodobać się szerszej grupie czytelników. Styl jest skrótowy, aforystyczny niemal i trochę przygnębiający, główny bohater jest moralnym degeneratem, socjopatą i – co najgorsze – politykiem, a książka zaczyna się od gwałtu na służącej, do którego przymusza Lenza Buchmanna własny ojciec, mówiąc: Zrobisz to na moich oczach. Raczej nie jest to książka na plażę.

 

Wydawnictwo Literackie robi co może, żeby zachęcić czytelników do lektury. Z tylnej strony okładki możemy wyczytać, że to prawdziwie CZARNA KSIĄŻKA! Ale chyba trochę wbrew autorowi. Tu nie chodzi o skandal ani o szerzenie demoralizacji. Chyba nawet nie o szokowanie czytelnika. Tavares powoli, żmudnie, bez ukłonów w stronę czytelnika, może nawet nie licząc specjalnie na jego wyrozumiałość, przeprowadza wiwisekcję zbrodniarza, który jakimś cudem staje się osobą publiczną cieszącą się sporym szacunkiem. Jeżeli to jest „czarna książka”, to raczej w stylu Obcego Camusa czy jakiegokolwiek tekstu Thomasa Bernharda niż Łaskawych Littella.

 

Bardzo mi to odpowiada. Cenię sobie u Tavaresa jego bezkompromisowość, brak choćby jednego zbędnego zdania w tekście, zakorzenienie w tradycji literackiej (m.in. bildungsroman, powieść naturalistyczna, Kafka, Bernhard). Cenię sobie też to, że autor nie wyjaśnia mi niczego, nie daje do zrozumienia, że to jego bohater jest paskudny, a nie jego twórca – nie wszyscy pisarze traktują czytelnika jako pełnoprawnego partnera do rozmowy. I wreszcie odpowiada mi sposób, w jaki Tavares przygląda się władzy, która nie jest u niego ani formą wypełniania historycznej powinności, ani wyborem między większym i mniejszym złem, lecz po prostu cyniczną grą uprawianą zazwyczaj przez takich ludzi, którym nigdy świadomie nie podalibyśmy ręki. Podobne refleksje poświęcone władzy można zresztą znaleźć u innego pisarza portugalskiego, Antónia Lobo Antunesa (autora genialnego Podręcznika dla inkwizytorów, o którym pisałem tutaj).

 

Szkoda tylko, że Wojciech Charchalis (autor m.in. doskonałego nowego przekładu Don Kichota) nie pozostawił oryginalnego tytułu: Nauka modlitwy w czasach technologii. A może to sprawka wydawnictwa? Nie wiem. Pewnie to nadinterpretacja, ale nie mogę pozbyć się natrętnego wrażenia, że ma to jakiś głębszy sens. Czy słowo „modlitwa” użyte w tytule tak niemoralnego tekstu może obrazić czyjeś uczucia religijne? Chyba nie powinno, bo nasi domorośli obrońcy moralności i tak po tę książkę nie sięgną. Ale z drugiej strony, w zeszłym roku Golgoty Picnic też nikt nigdzie nie widział.

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-07-08 16:28
Z wiekiem uczymy się szanować słowa.
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-07-08 13:36
Autobiografia, przewodnik i leksykon w jednym
O malarstwie i kaligrafii - José Saramago,Wojciech Charchalis

Cóż to za książka. Mimo niewielkiej objętości, raptem 293 strony, czyta się wolno. Bo jest to po części przewodnik po Włoszech, po galeriach, a zarazem zawiera elementy autobiograficzne. Jak pisze autor „życie to także minuty, których nie sposób oderwać od siebie”. Można napisać, że każda książka jest po części autobiografią pisarza, na kartkach książek znajdujemy nie tylko to co autor nam chce opowiedzieć, ale dzieli się z nami swymi młodzieńczymi lękami. Jaki wpływ może wywrzeć na życie człowieka, moment zatrzymania go w młodzieńczym wieku przez tajną policję z ulotkami? Tak nasz rzeczywistość wrasta w nas i kiedy coś opowiadam/piszę „naśladuję rzeczy pewnie kiedyś przeczytane (…). Jeśli nigdy ich nie przeczytałem, wymyśliłem je, a jeśli przeciwnie, przeczytałem, to dlatego, że nauczyłem się ich i mam prawo je wykorzystać, jak gdyby były moje i wymyślone w tej właśnie chwili.”

Pisanie Saramago porównuje to malarstwa, wspomina, że za czasów Demostenesa – wielkiego mówcy – obie sztuki nazywane były ant grafią. Zresztą pierwotne sposoby pisania były niczym obrazy, jak choćby hieroglify egipskie. Później przez znaczny okres dziejów ludzkość, kiedy pismo znane było nielicznym, to właśnie obrazy przekazywały informacje. Dlatego też obie sztuki stale kopiowane, malarz układa pędzel i podpatruje sposoby tworzenia dawnych mistrzów, pisarz podpatruje formę tworzenia wcześniejszych wielkich autorów.

Saramago zauważa też, że nawet sportretowany model jest postacią mniej ważną od osoby malarza. Któż zna imiona malowanych przez Rembrandta czy Tycjana, zawsze podziwiamy kunszt autora oglądamy Moneta, van Gogha. Natomiast niektórymi tekstami zawartymi w dziełach pisarzy posługujemy się na co dzień, rzadko stwierdzamy, że to z Tołstoja a z Saramago. Wypowiadane słowa sprawiają, że ktoś na nas zwraca uwagę, przez krótki moment stajemy się bohaterami, przypadkowo – jak opisuje to na 136 stronie autor, podając przykład Gagarina. Dążenie do wiedzy, poszerzanie swoich horyzontów myślowych, czy to za sprawą tekstu, czy przewodnika po galeriach. Tak obrazy jak i książki mówią do nas, sprawiają, że zaczynamy się dziwić a to początek filozofii i całej konsekwencji rozwoju myśli. Wyszczegać się powinniśmy kalek, nie kalek w sensie fizycznym, Cervantes był kaleką – wspomina Saramago, ale kalek w sensie umysłowym. Gdyż „kaleka, nieposiadający wielkości duchowej Cervantesa, zwykle stara się znaleźć pocieszenie w okaleczaniu, którym może unieszczęśliwić innych” s. 172. Dalej podaje przykład modlitwy za Franco. Ileż takich przykładów możemy znaleźć dzisiaj.

Dlatego nie gódźmy się na okaleczenie i sięgnijmy po rewelacyjną powieść J. Saramago „O malarstwie i kaligrafii”. Polecam nie oddalać się od możliwości skorzystania z zasobów Internetu. Będzie łatwiej zrozumieć fascynacje autora, podziwiając obrazy i miejsca, które stały się inspiracją do napisania książki trzymanej przez nas w ręku.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-06-27 12:28
Wiedeńska gra - Wojciech Charchalis,Carla Montero
W 1900 roku Wiedeń był niczym połyskująca tkanina składająca się z wielu przeciwieństw. Miasto było też jednym z najbardziej znanych miejsc w historii kultury europejskiej pod względem kreatywności literackiej, artystycznej, architektonicznej oraz muzycznej, co sprawiało, że na przełomie XIX i XX wieku Wiedeń nie miał sobie równych. Tak więc w 1900 roku miasto znacznie ewoluowało i znajdowało się w centrum uwagi Europy Środkowej, nie tylko dzięki swojemu szybkiemu rozwojowi w porównaniu do takich wielkich miast europejskich, jak Londyn, Paryż czy Berlin. Wraz z pojawieniem się nowych imigrantów, jak również z powodu zrealizowania dwóch dużych projektów deweloperskich, Wiedeń naprawdę rozkwitł pod koniec XIX wieku. Między 1890 a 1910 rokiem liczba ludności wzrosła dwukrotnie i wynosiła już ponad dwa miliony ludzi. W połowie XIX wieku bardzo ważnym wydarzeniem dla miasta okazała się budowa wspaniałej obwodnicy oraz monumentalnych budynków położonych wzdłuż drogi. 
 
W latach 1860-1890 Wiedeń o powierzchni około 1,6 kilometrów kwadratowych był pełen zabytków związanych z życiem kulturalnym, takich jak Wiedeńska Opera Narodowa, Teatr Zamkowy, czy muzea. Były tam również ogromne budynki mieszkalne, polityczne, handlowe i akademickie, jak Ratusz, Parlament, Giełda, uniwersytet i Szkoła Rzemiosła Artystycznego, która potem zmieniła nazwę na Wyższą Szkołę Sztuki Stosowanej. Na przykład na Ringstraße w drugiej połowie XIX wieku wybudowano wiele wielkich dworów. Mieszkańcami tych dworów byli tak zwani „baronowie”, czyli na przykład bogaci żydowscy bankierzy. Na Ringstraße znajdowały się także rezydencje przemysłowców oraz biura handlowe. W tym samym czasie stare budynki zostały wyremontowane, rozbudowane lub zastąpione innymi. W wyniku tego procesu architektura wiedeńska zyskała międzynarodową sławę, natomiast budownictwo do czasu krachu na giełdzie w 1873 roku święciło swoje triumfy. Na Ringstraße architekci ukończyli budowę najważniejszych budynków publicznych, zaś ich następcy bardziej przykładali wagę do prywatnych zleceń. Jeden z głównych i najistotniejszych projektów infrastruktury publicznej Wiednia, czyli system tranzytowy kolei miejskiej został niestety odłożony w czasie na bardzo długo. Zajął się nim dopiero architekt Otto Wagner (1841-1918), który w 1894 roku rozpoczął budowę czterdziestu pięciu kilometrów torów i ponad trzydziestu stacji kolejowych.  
 

 

Przeczytaj całość

 

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?