logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: czytanie
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2019-08-15 13:06
PODSTAWKA z Aliexpress, czyli podstawa WYGODNEGO czytania przy jedzeniu

Od ponad roku cieszę się bardziej wygodnym czytaniem przy jedzeniu. Gdy czytnik leży przede mną na stole, denerwuje mnie, że góra ekranu jest oddalona i koniec końców kończę nachylony nad stołem albo miotam się w poszukiwaniu czegoś do podłożenia. A jak na złość zawsze wtedy pod ręką są przedmioty albo zaokrąglone, albo śliskie albo nieregularne, na których czytnik będzie leżał krzywo i do tego się ześlizgiwał! A dzięki niewielkiej podstawce, która pozwala mi ustawić czytnik na stole i to do tego pod odpowiednim kątem.

 

Do czytania przy jedzeniu - podstawka

 

Podstawka, o której Wam dziś chciałem napisać ma kilka ważnych dla mnie cech. Spróbuję je wypunktować.

 

i) jest tania a nie tandetna

Za podstawkę (wraz z przesyłką) zapłaciłem 3,80 PLN. To kwota, którą mogłem zaryzykować, nawet gdyby zakup okazał się chybiony. Przy zakupach internetowych zawsze jest takie ryzyko. Produktu nie można wziąć do ręki, dotknąć, sprawdzić jakości materiału i wykonania. Taki urok internetowych zakupów zarówno w Chinach jak i w Polsce.

 

Od spodu są małe antypoślizgowe nóżki

 

ii) choć banalnie prosta to jednak posiada regulację kąta nachylenia

Spodobało mi się w niej to, że mogę regulować kąt nachylania czytnika. Dzięki temu mogę dopasować położenie ekranu w zależności od refleksów światła czy odległości samego czytnika postawionego na stole. Postawienie czytnika na stole jest dla mnie o tyle ważne, że wtedy cały ekran jest mniej więcej tak samo odległy i mniej męczą mi się oczy.

 

Wybrałem tę podstawkę m.in. ze względu na regulację kąta nachylenia

 

iii) całkiem stabilna nawet z czytnikiem

Na zdjęciach podstawka wydawała mi się trochę większa. Może dlatego, że zwykle była pokazywana z telefonami. A czytnik jest jednak trochę większy. Ale nawet podczas recenzowania Kobo Aury ONE czy PocketBooka InkPada 3, sprawdziła się. Choć większe przy korzystaniu z większego czytnika lepiej rozglądnąć się za podstawką o szerszym podparciu.

 

Choć podstawka jest przeznaczona do telefonów, z czytnikiem też się sprawdza

 

iv) zmniejsza szanse przypadkowego upaćkania czytnika jedzeniem czy zalania go piciem

Nie wiem, jak Wam, ale mi zdarzyło się parę razy coś rozlać przy jedzeniu. Pół biedy jeśli mamy wodoodporny czytnik. Ale przy wywróceniu kubka z herbatą na leżący na stole czytnik, może być niebezpiecznie. Stojący na podstawce sprzęt chyba jest bardziej bezpieczny przy takich wypadkach.

 

Czytanie przy jedzeniu, niesie ze sobą ryzyko zachlapania czytnika

 

v) zajmuje bardzo niewiele miejsca na stole, zarówno gdy jest rozłożona czy złożona

Podstawka, którą kupiłem, jest niewielka. A złożona, jest płaściutkim (1 cm), niewielkim prostokątem plastiku (7x8 cm). Nie zawadza specjalnie nawet na małym kuchennym stole (na którym przecież bywa całkiem tłoczno).

 

Złożona podstawka zajmuje mało miejsca

 

Podstawka, której używam została zakupiona w serwisie sprzedażowym aliexpress.com. Aliexpress ogólnie rzecz ujmując, to ogromna platforma, na której chińscy przedsiębiorcy sprzedają produkty pochodzące z miejscowych fabryk. Atutem tego serwisu jest ogromna różnorodność oferty i stosunkowo niskie ceny (choć raczej detaliczne, a nie hurtowe). Ja tam zazwyczaj kupuję produkty, których u nas kupić nie można, albo są np. u nas wielokrotnie droższe. Aliexpress chroni swoich klientów, często stając po ich stronie w ewentualnym sporze ze sprzedawcą. Ja w każdym razie mam o niebo lepsze doświadczenia w tym względzie z chińskim Aliekspressem niż dominującym u nas serwisem Allegro. Nie ma więc w tym nic dziwnego, że na aliexpress.com kupuje cały świat. Przyznam, że byłem w lekkim szoku, gdy zobaczyłem skrzynkę pocztową w jednym z holenderskich akademików, zawaloną przesyłkami z zakupami z Chin. Oczywiście nie wszystko złoto co się świeci. Jest cała masa oferowanych na Aliekspresie dupereli, które są zwykłą tandetą.

 

Najtańsza obecnie na Aliekspresie oferta sprzedaży opisywanej podstawki (aliexpress.com)

 

Nie chcę jakoś specjalnie reklamować sklepu, w którym kupiłem swoją podstawkę. Sprzedawców oferujących identyczny produkt jest na Aliekspresie pewnie wielu. Inni mogą mieć go taniej. Nie sprawdzałem w tym momencie. Ale odnalazłem ją w historii zakupów i dyby ktoś jednak chciał sprawdzonego sprzedawcę, to podaję namiary. Aktualna cena to 1,80 USD (z przesyłką), czyli około 7 PLN. U innego sprzedawcy widziałem za 4,70 PLN (z bezpłatną wysyłką do PL). Identyczna jest do kupienia na Allegro (z najtańszą dostawą) za niecałe 12 PLN. W tej konkretnej ofercie sprzedano już tuzin, a wciąż pięć jest do kupienia. A więc u nas trzeba zapłacić ponad dwa razy tyle...

 

Kupując u nas chińskie produkty, można sporo przepłacić (źródło: allegro.pl)

 

Chciałbym, żeby były jeszcze jasne trzy sprawy:

- nie jestem przeciwnikiem serwisów ogłoszeniowych i (od)sprzedawania czegoś, co jest nam niepotrzebne.

- nie jestem jakimś szczególnym zwolennikiem kupowania każdej dupereli w Chinach. Koszty (głównie środowiskowe) pakowania i przesyłki są być może większe niż kwota, którą wydałem na zakup. Też bym wolał, żeby jakiś polski sklep kupił cały kontener czegoś w Chinach i zajął się sprzedażą detaliczną w Polsce. Ale tak dobrze nie ma, bo... patrz niżej;

- nie jestem też przeciwnikiem sprzedawania czegoś z marżą. Na tym polega handel. Uważam jednak, że płacenie za coś trzy, albo cztery razy więcej niż gdzieś indziej, jest zachęcaniem do zdzierstwa. A tego i tak już naokoło mamy aż nadto. Ale z drugiej strony, kto bogatemu zabroni?

 

Dla zwolenników bardziej naturalnych materiałów, bambusowa podstawka Bergenes (źródło: ikea.pl)

 

Jeśli ktoś woli bardziej lokalnie i naturalnie, to są także inne rozwiązania. Swoją podstawkę kupiłem niestety, zanim np. w IKEA pojawiły się śliczne w swojej prostocie, bambusowe podstawki Bergenes. Wolę naturalne materiały od plastiku. Ale skoro już mam sprawdzoną w boju podstawkę, to nie będę kupował innej, tylko dlatego, ze mi się podoba...

 

Podsumowanie

Wiem, że może to zabrzmieć, jak kiepska reklama, ale dzięki podstawce po prostu czyta mi się wygodniej przy jedzeniu. Już nie szukam po całej kuchni czegoś, co stabilnie i pod dobrym kątem będzie podpierać czytnik. Są też wady takiego rozwiązania, łatwiej można go zahaczyć i przewrócić a duży czytnik na takiej małej podstawce może się chybotać przy zmianie stron. Ale ogólnie, uważam, że to dobre rozwiązanie. Małe, a cieszy!

 

Większy czytnik można podeprzeć inaczej

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli czytasz przy jedzeniu, poświęć chwilę na przeglądnięcie oferty na Aliekspresie i kup taką podkładkę, która wyda Ci się funkcjonalna i nie będzie tandetna.

 

Like Reblog Comment
text 2016-11-06 15:57
Amazon Rapids – jak zachęcić dzieci do czytania?

 

Amazon Rapids to nowa usługa, którą Amazon uruchomił właśnie dla klientów sklepu w Stanach Zjednoczonych. To, moim zdaniem, całkiem ciekawy pomysł, na czytanie, utrzymany w duchu powieści SMSowych, ale skierowany do dzieci. Forma, jak sądzę, ma ułatwić młodym internautom przejście od smartfonowych komunikatorów do świata książek czy komiksów. Dzieci nie muszą się nawet odrywać od swoich tabletów czy smartfonów, usługa działa w dedykowanej aplikacji mobilnej.

 

Amazon Rapids

Amazon Rapids - od SMSowania do czytania...

 

Aplikacja Amazon Rapids działa na urządzeniach z systemem Android i iOS. Aby z niej korzystać, należy wykupić w księgarni subskrypcję. W ramach usługi, za 2,99 USD miesięcznie, można otrzymać dostęp do setek (?) bajek napisanych w oryginalny sposób. Katalog ma być regularnie powiększany. Na razie projekt dostępny jest dla klientów sklepu ze Stanów Zjednoczonych.

 

Amazon Rapids - subskrypcja

Nie można kupić pojedynczych historyjek, całość dedykowanego katalogu dostępna jest za 2,99 USD/mies.

 

Pomysł polega na opowiadaniu historyjek w formie dialogu. Poszczególni bohaterowie, występujący w opowieści, rozmawiają ze sobą, a całość wygląda jak aplikacja w smartfonie wyświetlająca w wątku SMSy czy rozmowy między znajomymi. Każda postać reprezentowana jest przez ikonkę w postaci awatara. Dotknięcie ekranu palcem, wywołuje kolejną partię tekstu lub ilustrację.

 

Akcja historyjek toczy się w dialogu oraz ilustracjach przypominających komiksowe ramki 

 

Aplikacja ma także walory edukacyjne. Przytrzymanie palca na wybranym słowie, powoduje wyświetlenie napisanej w prosty sposób definicji oraz możliwość odsłuchania poprawnej wymowy. Akurat nie wiem jak sprawdza się ta ostatnia funkcja, ponieważ w udostępnionej bezpłatnie historyjce, nie udało mi się tego uruchomić. Może to kwestia mojego telefonu.

 

Przytrzymanie palcem słowa, wywołuje słowniczek z opcją odsłuchania wymowy

 

Amazon Rapids pozostaje dla nas póki co ciekawostką, ale może być też inspiracją... Ciekaw jestem, czy utrzymana w disneyowskiej stylistyce aplikacja zdobędzie popularność i wyjdzie poza amerykański rynek. Myślę, że tego typu narzędzie może być choćby wartościową pomocą przy uczeniu się języka angielskiego. A może są już takie aplikacje, tylko ja się z nimi nie spotkałem?

 

A jacy rodzice zadowoleni, kiedy dziecko zamiast "grzebać w internetach", poczyta coś sobie przy kolacji... (źródło: rapids.amazon.com)

  

Oficjalna strona usługi: http://rapids.amazon.com

 

Film reklamujący Amazon Rapids (źródło: youtube.com)

 

Like Reblog Comment
review 2016-09-16 18:41
Dwa tak różne światy, a jednak podobne...
Czytanie z kosci - Szamaek Jakub

Połączenie przeszłości z teraźniejszością. To, co było z tym, co jest.

 

Ciekawość świata zawsze mi towarzyszyła, do teraz mi towarzyszy. Zaspokajam ją czytając, Dlatego też jestem zachwycona lekturą "Czytanie z kości", bowiem zaspokoiła moją ciekawość chyba na kilka dobrych tygodniu.

 

Zacznę może od początku. Książka dzieli się na podrozdziały związane z przeszłością, starożytnością oraz teraźniejszością, współczesnością. W przeszłości poznajemy Leocharesa - człowieka, który chwyta się wiele zawodów. W teraźniejszości naszą główną bohaterką jest Inga - archeolożka, która prowadzi prezentację na konferencji naukowej - z niej wynikają następne, ciekawe kroki.


Yyy... dość ważną wiadomością jest to, iż już na początku wiemy, kto zginął. Poza poznaniem sprawy, którą zajmuje się Leochares (to taki jakby prywatny detektyw :D ), poznajemy historię tajemniczego człowieka z grobu. To o tym człowieku mówi Inga w swoim wykładzie. I tą sprawę bada Inga wraz z nowymi znajomymi. 


Tajemniczy zabójca również się pojawia. I chyba on był największym zaskoczeniem książki. Naprawdę nie spodziewałam się takiego rozwiązania. 


Atutem, o którym powinnam wspomnieć jest to, iż to jedynie czytelnik poznaje zabójcę. Jedynie czytelnik może powiedzieć "to niemożliwe, że to..." I jedynie czytelnik może się ucieszyć z faktu, iż poznał całą prawdę.


Niezaprzeczalnym plusem jest Leochares - człowiek zagadka. Złotnik, najemca, który chwyta się każdy robót. Świetnie rozpoznaje mowę ciała ludzi, zna się na odczytywaniu kłamstw i potrafi rozwiązać wiele zagadek. 


Inga Szczesna jest całkiem inna. Lubi przeszłość, interesują ją to, co było. Lubi bezpieczeństwo, przeważnie jest przygotowana na każdą ewentualność. I do końca ma nadzieję. Jest ciekawą osobą. Nie tak bardzo jak Leochares, lecz ma wiele zalet, które sprawiają, że chce się ją poznać lepiej.


Emanuje z książki przygoda, piękno związane z starożytnością, wiedza. Tutaj fakty mieszają się z fikcją, a to dodaje tylko uroku książce. Widać, że autor wiele czasu poświęcił, by napisać powieść.

Zapomniałabym dodać, iż to nie pierwsza książka o Leocharesie. Autor napisał już wcześniej dwie powieści o tym starożytnym. Ja już wiem, iż je poznam. Nie mam innego wyboru, bowiem Leochares naprawdę jest człowiekiem, którego chce się poznać bardziej i bardziej. Jest lepszą wersją głównego bohatera z serialu "Mentalista".  

Książka pozwala odkryć nam świat nie do końca znany. Etruskowie, ich zachowanie, sposób bycia, religia byli czymś do poznania nie tylko dla Leocharesa. Wraz z detektywem z Grecji, poznajemy rytuały, religię, o których dużo się chyba nie mówi. Ja o wiele bardziej kojarzę starożytną Grecję niż cokolwiek, co ma związek z Etruskami. 


Osoby, które spotyka na swej drodze Leochares są różne. O każdej z nich można by mnóstwo prawd napisać, każda z nich ma inne pobudki do działania i o wielu możemy zmienić zdanie. 


Światy, które ze sobą współistnieją są na pozór różne, ale czytając odkrywamy ich podobieństwa. Na przeciw siebie mamy starożytną Grecję, Etrusków i współczesną Anglię. Poznajemy Leocharesa i jego rodzinę oraz Ingę i jej przyjaciół. Widzimy różnice, ale nie sposób zauważy podobieństw, które łączą te dwa światy.


Ciekawym pomysłem były rozdziały, a raczej ich zatytułowanie. Zamiast rozdziału pierwszego, mamy rozdział zwany alfą. Literki greckie zaczynają każdy rozdział. Wywołało to uśmiech na mojej twarzy, bo czegoś takiego się nie spodziewałam.

 
I nie wiem dlaczego, ale liczyłam na coś ala serial "Kości", a dostałam dużo lepszą opowieść o tym, co było i o tym co jest. Zdecydowanie więc polecam lekturę o detektywie mieszkającym troszkę innym świecie niż nam znany. 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-11-07 13:13
Czytanie jest super

 

Ciekawostka: możesz stworzyć własny czytelniczy Gif o tu :-)

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-02-26 15:13
Czytanie nie może się obyć bez kota, czyli gdzie i z kim

Jak choruję, to nie czytam. A ten stan nadal trwa. Ale jak już czytam, to ... czytam w domu, czytam w plenerze, latem i zimą. Czytam też zbiorowo, z moim kotem i z moim partnerem. Osobno, nie w trójkę. Ewentualnie w parach. Gdy czytam, kot wygrzewa się na mnie i ma w nosie, że mi zasłania, ale kiedy jadę jako pasażer to bez naszej włochatej pociechy więc cała książka jest moja. Mój partner najczęściej wtedy słucha książek, jest absolutnym fanem audiobooków, a ja jakoś nie mogę się przekonać. A kot, jak to kot, wygrzewa kanapę. Całą ma dla siebie.

 

 

A w domu? W sypialni nie tylko śpię i śnię. Czytać w łóżku można na kilka sposobów. Na plecach, na boku, na brzuchu, leżąc na wznak, z podkulonymi nogami, na ukos. Można też półleżeć z poduszką pod karkiem (auć) lub oprzeć nogi o ścianę. Ja często siedzę na łóżku po turecku.

 

 

W cieplejsze dni próbowałam czytania na balkonie, ale to takie klaustrofobiczne, kiedy podnoszę wzrok i zamiast pustej wolnej przestrzeni widzę metalowe barierki oddalone ode mnie o pół metra. Z plenerów najbardziej lubię polany, plaże, no i ogród. Gdy odwiedzam rodziców zdarzają mi się sesje czytelnicze z mamą, częściej latem niż zimą, w ogrodzie właśnie. Choć mama czyta teraz zawsze i wszędzie. Od kiedy ma MP4 absolutnie oszalała na punkcie słuchanych książek i stała się jeszcze większym molem książkowym niż była (nie wiedziałam, że to możliwe). Jak nagle przestaje mówić, to wiem, że audiobook poszedł w ruch.

 

Gdybym miała ogromny parapet, taki jaki jest w wielu filmach przy wielkim oknie, z całą pewnością byłoby to moje miejsce. Na polskie parapety się nie wspinam, choć zdarzało mi się zasiedzieć na blacie kuchennym. W kuchni też czytam czekając aż czajnik zacznie gwizdać z gorączki.

 

 

Czytam przy telewizorze pomiędzy fragmentami filmu podczas tak zwanej przerwy reklamowej. Choć szczerze mówiąc, to ja pokusiłabym się o stwierdzenie, że przerwa owszem jest, ale filmowa. Nie czytam natomiast przy jedzeniu, ale przy picu owszem. Często przy gorącej kawie bądź zielonej herbacie.

W łazience również zdarza mi się czytać czekając na finish pralki. Nie mam jednego ulubionego miejsca na czytanie. O dziwo, nie przeszkadzają mi też przestrzenie małe i niewygodne, jak ratanowa skrzynia, która po kilku minutach wbija mi się w bok. Próbowałam czytania w wannie, ale ta dyscyplina zdecydowanie odpada. Zawsze się bałam, że utopię książkę, a teraz z czytnikiem w ogóle nie wchodzi to w grę.

 

Czytnik przydaje się za to w podróży, zwłaszcza nocą. Czytam w aucie, chyba że jestem kierowcą, to wtedy śpiewam. Jeżeli od wielkiego dzwonu podróżuję pociągiem, to również moim towarzyszem podróży jest książka (na studiach lubiłam jeździć i czytać a nie jeździć i paplać, i aż głupio przyznać, ale wolałam podróżować sama i mieć 5h czytania).

 

Nie czytam, kiedy jestem chora. Stąd ten wpis. Choróbsko ostatnio się przykleiło i nie chce odejść. I tylko żałuję, że w weekend będę jechać 4 godziny w jedną stronę, ale bez książki. Będę za to zdzierać głos ku uciesze innych kierowców, że tylko widzą kiepski spektakl karaoke a nie słyszą.

 

A w drodze powrotnej przywitam się z książką. Mam nadzieję, bo już ileż można...

More posts
Your Dashboard view:
Need help?