logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: DRM
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2017-07-17 07:31
E-booki z drugiej ręki - Tom Kabinet wygrywa w sądzie

 Za górami, za lasami, za siedmioma polderami jest miejsce, gdzie handluje się używanymi e-bookami. Holenderski serwis Tom Kabinet wziął sobie do serca sądowe rozstrzygnięcia (nawet zanim one zapadły), zrównujące e-booki z książkami papierowymi. Skoro książki papierowe i elektroniczne mają mieć taką samą stawkę VAT... Skoro jedne i drugie można wypożyczać w bibliotece... Skoro można odsprzedawać używane książki papierowe, to dlaczego nie e-booki? I tak w 2014 roku narodził się Tom Kabinet, czyli serwis umożliwiający Holendrom odstępowanie i nabywanie używanych e-booków.

 

Tom Kabinet - e-booki z drugiej ręki (źródło: https://www.tomkabinet.nl)

 

Takie podejście odzwierciedla stanowisko, z którym można się spotkać również w naszym kraju. Przy okazji dyskusji, pod wpisem na Świecie Czytników na temat stawki VATu na e-booki, można zobaczyć m.in. taki komentarz: „Pewnie, że liczy się treść, ale książkę papierową możesz pożyczyć czy sprzedać, a e-booka nie. Jest to różnica, którą powinna odzwierciedlać cena.” (Rudzielec). No więc Holendrzy mają już „w tym temacie” pewne propozycje, choć także wciąż o tym dyskutują (również w sądzie).

 

Jak działa Tom Kabinet?

Tom Kabinet jest legalnie działającym pośrednikiem. Model funkcjonowania stopniowo ewoluował (jak to wyglądało w 2015 roku, przeczytać można we wpisie na stronie Świata Czytników) , a teraz w skrócie rynek „e-booków z drugiej ręki” wygląda tak:

  •  pierwotny użytkownik musi posiadać legalnie zakupionego e-booka (EPUB bez DRM);
  •  książka może pochodzić z holenderskich księgarni: bol.com, blz.nl, boeken.com, kobobooks.nl, tomkabinet.nl lub ebook.nl;

 

Na przykład za odstąpienie serwisowi Tom Kabinet e-booka "My Way", z drugiego miejsca listy najlepiej sprzedawanych książek, można otrzymać 100 punktów (źródło: https://www.bol.com)

 

  •  prawa do e-booka (wraz z odsyłaczem kierującym do pobrania pliku) przekazuje serwisowi Tom Kabinet;
  •  przekazując prawa do e-booka, pierwotny użytkownik usuwa ze swoich zasobów pobrany plik książki elektronicznej;
  •  Tom Kabinet nadaje książce swój własny znak wodny (ang. watermark);
  •  za odsprzedaną książkę Tom Kabinet przyznaje „kredyty”;

 

"Wartość" kredytową każdej książki można sprawdzić, przed jej odsprzedażą (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

  •  ilość kredytów przyznawanych za konkretny tytuł jest wskazywana przez Tom Kabinet;
  •  „kredyty” można otrzymywać (do 100 kredytów za każdego odstąpionego e-booka) lub kupować (25 w cenie 1,25 EUR), nie można ich spieniężyć;

 

Za starsze książki (np. Sapkowskiego) ilość kredytów jest mniejsza (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

  •  za książki wystawione w serwisie można płacić „kredytami” przyznawanymi wcześniej przez Tom Kabinet plus 2 EUR prowizji dla serwisu i 0,25 EUR prowizji za transakcję bankową;
  •  z każdej sprzedanej książki serwis rezerwuje 0,5 EUR na rzecz autorów/wydawców.

Nie logowałem się do serwisu, więc mogło mi coś umknąć.

 

Cena e-booków w Tom Kabinet, to 2 EUR plus odpowiednia ilość "kredytów" (źródło: https://www.tomkabinet.nl/)

 

Podsumowanie

Holenderscy wydawcy nie są zadowoleni z działalności Tom Kabinet. Co więcej, sąd w Hadze, w wyroku z 12 lipca 2017 roku, nie zamknął (nawet tymczasowo) serwisu. Jednak decyzją holenderskich sędziów, sprawa (o sygnaturze C/09/492558 / HA ZA 15-827) ma trafić jeszcze w sierpniu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Holenderscy wydawcy skupieni w Nederlands Uitgeversverbond i Groep Algemene Uitgevers spotkają się więc z Tom Kabinet ponownie w Luksemburgu. Rozstrzygnięcie tej kwestii może mieć wpływ na rynek e-booków w całej UE. Podobnie było już w przypadku innego zapytania skierowanego z Niderlandów („E-book to książka – można ją wypożyczać tak samo jak wersję papierową”). Czy tak będzie i tym razem?

Like Reblog Comment
review 2017-07-03 14:44
La caccia è aperta - Luisa D.

Avevo molte aspettative per questo romanzo, quale fujoshi non ne avrebbe per un M/M con protagonisti un vampiro e un leone mutaforma, cioè... un LEONE, si è visto qualsiasi animale mutaforma nei romanzi, dai cani ai gatti ai topi ma mai leoni, almeno non mi era mai capitato di trovarmi davanti un leone, meno che mai in un M/M quindi come potevo non farmi prendere dai deliri e impazzire alla sola idea di leggerlo? Non potevo e come mi insegna la legge di Murphy che regola la mia vita "Quando si hanno aspettative seppur minime tutto è destinato a finire malissimo" ed è così infatti che questo titolo su cui mi ero fatta mille castelli si è rilevato parecchio... meh. La storia di per se non è così malaccio, un vampiro si innamora di un leoncino mutaforma e da lì dovrà non solo riuscire a ritrovarlo (giustamente il leone non ha avuto la cortesia di lasciare il suo recapito telefonico)  ma anche aiutare lui e la sua famiglia minacciati dal solito cattivone senza scrupoli che vuole... mangiarseli, un'idea simpatica e perché no... originale che ahimè non è stata a mio avviso sviluppata nel modo giusto. Nonostante ami lo stile dell'autrice non mi sono sentita minimamente coinvolta nella lettura, tutto mi sembrava a momenti fin troppo noioso, si alternano momenti di... nulla in cui non succede niente di interessante, possiamo assistere a qualche scenetta hot random o qualche pensiero "Chi è il leone? Dov'è? Non posso respirare senza" a momenti più "action" e confusi in cui succedono mille cosette al secondo, veniamo a sapere tremila dettagli e "colpi di scena" e a malapena si riesce a mettere tutto insieme. I personaggi non mi sono piaciuti, Marius l'ho trovato il clichè del vampirozzo, protettivo in modo odioso e molesto, del tipo "Tu non puoi fare questo perchè no!" insopportabile e molto rompipalle e  neanche Alec, nonostante sia caratterizzato meglio è riuscito a farmi battere il cuore, l'ho trovato a tratti troppo bipolare, passa dalla completa sottomissione a momenti di scazzo con la scusa che il suo leone fa le bizze, a momenti giustamente si incavola per essere trattato come un bambino dell'asilo e non poter neanche andare a casa del suo amico e tre secondi dopo dimentica tutto e si sottomette nuovamente. Avrei apprezzato momenti più forti e intimi tra i due innamorati, vedere il loro cambiamento e crescita nel corso del libro, maggior struggimento e un po' di angst che in questa storia poteva ritornare utile e non solo il classico "La famiglia è brutta e cattiva e non mi accetta" invece no... il rapporto che si crea tra i due l'ho trovato fin troppo forzato, di fatto Marius si innamora di Alec solo perché è il leone e questa cosa mi ha disturbato, avrei preferito che Marius capisse meglio Alec, si innamorasse di lui, del suo carattere, del suo modo di fare arrivando quasi a sacrificare il suo amore (a momenti un po' zoofilo) per il leone, Marius si innamora subito del leone senza motivo, non ci parla, lo salva e basta, non ha motivo di innamorarsi di una "preda", lui si innamora neanche avesse avesse un imprinting alla Jacob di Twilight e se ne sbatte di tutto e tutti, conosce Alec, ci fa sesso e poi lo umilia "Amo il leone, Alec è un passatempo" e poi appena scopre che Alec è il leone tutto  è bello e luminoso... ma anche NO, va bene dire "Mah... ero confuso, mi piacevate sia tu che il leone, mi dispiace tanto" ma non ha senso ed è offensivo... avrei preferito a questo punto che Alec fosse si un leone ma non IL LEONE così da mettere sto vampiro demente di fronte alle sue responsabilità invece è tutto troppo... bello e semplice e mi ha fatto innervosire tantissimo, mi sono sentita male per Alec e al suo  posto avrei tirato un paletto nel petto del bellimbusto raccattando la mia dignità. So che non dovrei prendermela però non ci riesco sarà il fatto che ho già letto altro di Luisa e mi aspettavo di più, se fosse stata un'altra autrice a me sconosciuta forse l'avrei presa meno male e avrei chiuso un po' un occhio ma così... no... la lettura può anche risultare piacevole e per lo meno non mi sono ritrovata ad abbandonare completamente il libro, sicuramente altre persone potrebbero leggerlo in poco tempo e trovarlo anche adorabile ma quando conosci un'autrice, vedi che ha delle potenzialità, ami il suo stile di scrittura e la naturalezza in cui descrive già solo scene più erotiche (cosa che io non riuscirei a fare senza arrossire come una monaca) non prendersela quando butta nel cestino un'idea geniale fa...male al cuore. Sinceramente non mi è piaciuto, posso dare 3 stelline perchè apprezzo l''idea e lo stile ma... proprio non ci siamo. Se volete conoscere questa autrice vi consiglio di passare ad altro che questo libro a mio avviso non è proprio il massimo

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2017-05-20 01:20
Life imitating fictional virtual pets
The Lifecycle of Software Objects - Ted Chiang

I read this ages ago, but I recall it touching on owners of virtual pets forming groups to try to keep their pets and the environments they live in going after the company that originally created them all folds. Well, I just came across a real-life example of something similar, although from the sounds of things there won't be a happy ending. Details under a spoiler tag, because it's depressing:

Virtual pets that eat DRM-protected food, and a legal battle means their food supply is about to go poof. I've seen people talk about patching the pets so they don't need food, but it sounds like that might not be possible. :-(

 

ETA: The company did at least release items that could make it so the pets don't need food, although it also sterilized them. Better than falling asleep and never waking up, I guess? There's an article here.

(spoiler show)

 

Another thing to add to the "reasons why DRM sucks" list.

Like Reblog Comment
review 2017-03-25 02:19
La leggerezza del principe - Leta Blake,Keira Andrews,Cristina Fontana

Ho aspettato con impazienza l'uscita di questo libro, la trama mi sembrava originale ed intrigante e la storia narrata sembrava essere perfetta per una fiaba che associata al genere M/M che adoro rendeva la lettura un must, capace forse di farmi ritrovare la magia provata nel leggere "Bruto" di Kim Fielding . Ho iniziato con gioia la lettura, con ottime aspettative che purtroppo si sono completamente infrante. Sapevo che ci potevano essere delle "lacune" essendo la storia sviluppata come racconto breve e avendo appena 100 pagine, non mi aspettavo certo un approfondimento psicologico nei minimi dettagli viste le premesse però avrei voluto vedere qualcosa almeno! La storia è... inconsistente, leggera come Efrosin potremmo dire, inizialmente sembra quasi non esserci, per dare spazio a parti più erotiche e poi viene ammassata completamente nel finale rendendo tutto simile a un minestrone. I personaggi non sono caratterizzati al meglio e anzi sono piuttosto piatti così come il loro rapporto. Posso capire che non è semplice cercare di creare un rapporto tra i due in 100 pagine ma neanche puoi farmeli limonare allegramente nel giro di neanche 20 paginette senza neanche essersi presentati o detti ciao... seriamente ok che Efrosin non ha gravità sentimentale o come vogliamo chiamarla però Dmitri è un essere umano alla fine e almeno lui dovrebbe avere un po' di senno o almeno poteva avere un minimo di carattere... Vedere due personaggi che interagiscono soltanto saltandosi addosso e che quasi non condividono emozioni o sentimenti in particolare mi ha lasciato triste e molto delusa. Nonostante abbia apprezzato la resa delle scene erotiche descritte molto bene e anche intriganti avrei di gran lunga preferito che non ci fossero state, le avrei sacrificate senza problemi per lasciare quelle pagine alla conoscenza tra i due, alla creazione di un rapporto di amicizia e poi di amore, sarà forse il mio lato romantico a parlare ma mi riesce difficile cogliere la bellezza dello scontatissimo lieto fine di zucchero e cannella se ste due a malapena sanno il nome uno dell'altro. La storia così come i protagonisti è lasciata molto a se stessa, ci vengono buttati addosso frammenti di trama per spiegarci il motivo delle maledizioni dei due giovani e per dare un contentino al lettore più esigente ma il tutto con molta fretta, quasi a voler giustificare il finale e la "liberazione" dei due, avrei voluto vedere un combattimento finale con la strega che ha causato i malefici, vedere i due ragazzi affrontarla e dimostrare il loro amore uno per l'altro invece... il tutto si riduce a una scena ridicola e completamente affrettata e priva di senso che libera come per magia i due protagonisti dalla maledizione... così a caso, qualcuno si chiede il perchè di tutto ciò? No! Dov'è finita la strega? No! Se mai potrà tornare a maledire nuovamente i due? No! Non che mi aspettassi il realismo ma... WTF? Non puoi ridurmi 3/4 del libro a sesso,sesso,sesso e poi concludere la vicenda in modo affrettato, ridicolo e no sense! Questa cosa mi ha... deluso... tantissimo! Vorrei poter dire che qualche pagina in più avrebbe giovato alla lettura dando spessore ai personaggi e alla storia ma qui la volontà manca del tutto, non si tratta di una storia sviluppata e affrettata per mancanza di tempo e personaggi descritti frettolosamente per risparmiare pagine, qui proprio manca il senso della storia, se fosse una fan fiction avrebbe sicuramente il tag "Porn with plot" essendo appunto più che una bella favoletta un escamotage per descrivere scene erotiche e aggiungere una storiella per intrattenere e non cadere nel PWP. Quindi, delusione... non mi sento di mettere meno di 3 stelle essendo alla fine una lettura godibile, essendo scritta bene e avendo apprezzato la descrizione delle scene più hot ma rimane un M/M mediocre e che non mi ha lasciato praticamente niente, non ho empatizzato con nessuno dei personaggi trovandoli tutti odiosi, inutili e vuoti, si salva un po' quel povero santo di Geoffry ma solo perchè è il meno peggio e anche la storia alla fine è priva di un contenuto che ti spinga anche solo a dire "Wow lo rileggerò di sicuro tra qualche anno" questo libro finirà sicuramente nel dimenticatoio, quasi me ne sono già scordata e avendolo anche comprato mi secca... molto... non mi sento quindi di consigliarlo, leggetelo solo se non avete di meglio o come me ci avete speso i soldi e vi scoccia non approfittare del vostro acquisto in caso contrario potete trovare di meglio

Like Reblog Comment
review SPOILER ALERT! 2016-09-02 16:44
Recensione - The Queen di Kiera Cass (Novella)
Il mondo di The selection - Kiera Cass,A. Carbone

Questa novella mi ha fatto uscire di testa completamente, mi ha fatto saltare i nervi come mai nella vita e questo perchè mi ha spinto a chiedermi cos'ha che non va Kiera Cass! Perchè con una storia di base così interessante si è ridotta a raccontare la selezione del bamboccio Maxon e della rincoglionita America? Perchè? In questa brevissima novella c'era tutto, tutti i dettagli e gli spunti per creare una trilogia tosta, interessante e destinata a rimanere nel cuore dei lettori! Ci troviamo di fronte una ragazza davvero povera, costretta a spaccarsi la schiena per mantenere la famiglia e addirittura cagionevole di salute per il suo stile di vita poco sano, situazione molto lontana dalla povertà di America, la povera fanciulla che mangia pollo e beve tè consolandosi nella piccolissima casetta sull'albero, simbolo della povertà! Abbiamo un personaggio in una condizione davvero critica che si innamora di un personaggio altrettanto complicato. Non siamo di fronte al bamboccio Maxon che poveretto vive in una campana di vetro e non sa neanche cosa sia la povertà ma di fronte a Clarkson, un ragazzo con un carattere più incisivo, a tratti più stronzo, che ha a che fare con il disagio della sua famiglia che è tutt'altro che quella del Mulino Bianco, con una madre e un padre che si scannano davanti al figlio senza problemi, la madre è mostruosa, addirittura schiaffeggia Amberly perchè ha osato sorridere davanti a lei. Tutto questo era ORO, sommato alla scelta di introdurre la selezione era ORO! Si poteva giocare sulla storia, descrivere la psicologia dei personaggi e il rapporto tra il futuro re e Amberly, descrivere il disagio in cui viveva la ragazza e quello del futuro marito... questa storia aveva delle potenzialità infinite! Con dei veri drammi, una scelta dolorosa e sofferta basti pensare che Amberly durante la selezione scopre di essere probabilmente destinata a non concepire mai un figlio per via della sua condizione di salute precaria quindi la scelta poteva essere tutt'altro che scontata e anche volendo si poteva creare un triangolo con un vero motivo, Clarkson poteva interessarsi a un'altra donna per motivi veri ed esigenze legate alla sua carica, si poteva giocare con la psicologia dei personaggi variando i punti di vista ed entrando nelle loro menti, descrivendo i loro pensieri...altro che la mezza storiella tra la poverella America e il bamboccio Maxon! La novella è anche scritta bene essendo più recente rispetto a The Selection ed è interessante e coinvolgente, nonostante sia breve mi sono letta quelle pagine in appena un'ora (forse meno)! La storia aveva del potenziale infinito e mi disturba non poco che la Cass abbia deciso di relegare una storia interessante a una striminzita novella. Dopo averla letta posso senza dubbio affermare che la Cass ha toppato in pieno, avrebbe dovuto partire con la trilogia (anche solo duologia) dedicata a Amberly e Clarkson e solo in seguito scrivere quella su Maxon e America, così avrebbe potuto affrontare un discorso molto più ampio, sulla personalità di Clarkson, sul suo cambiamento e quello che lo ha spinto a diventare un "mostro", come Amberly si sia ridotta a una pedina senza dignità e come il figlio abbia vissuto il disagio per il comportamento dei genitori, la differenza tra la selezione di Amberly e quella di America e soprattutto la differenza delle loro condizioni in quanto nonostante la vita rimanga dura a Illea a quanto pare ai tempi di Amberly la vita per le classi più povere era ancora più drammatica rispetto alla condizione in cui vive America in The Selection... insomma dopo questa novella sono ancora più delusa da The Selection e soprattutto dal suo seguito che non ho ancora letto ma promette molto male... avrei preferito piuttosto una duologia prequel a questo punto per poter analizzare meglio la storia principale e arricchirla, spero prima o poi Kiera Cass decida di scrivere anche solo un libro su Amberly e Clarkson affrontando per bene la loro selezione e la psicologia dei personaggi.

Per ora mi limito a consigliarla a tutti essendo tra le novelle scritte sulla saga quella più interessante e scritta meglio

More posts
Your Dashboard view:
Need help?