logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: E-ink
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2017-08-25 06:29
Premiera YotaPhone 3 zapowiedziana oficjalnie

Firma Yota Devices ogłosiła przedwczoraj oficjalnie wprowadzenie smatfonu YotaPhone 3. Jak już pisałem w czerwcu, udany smartfon z dwoma ekranami - YotaPhone 2 będzie miał swojego następcę. Tym razem podano oficjalnie, jakie nowy telefon z ekranem E-Ink, będzie miał parametry.

  

Parametry YotaPhone 3 (źródło: vk.com/yota.devices)

 

Porównanie podstawowych parametrów YotaPhone 2 i YotaPhone 3

 

 

YotaPhone 2

YotaPhone 3

Przedni ekran (przekątna)

5,0”

5,5”

Przedni ekran (rozdzielczość)

1080x1920 (442 ppi)

?

Tylny ekran E-Ink (przekątna)

4,7”

Carta 5,2”

Tylny ekran (rozdzielczość)

960 x 540 (235 ppi)

?

Wymiary [mm]

144,9 x 69,4 x 8,95

?

Procesor [GHz]

2,2

?

System operacyjny

5.0 Lollipop

7.0 Nougat

Pamięć RAM [GB]

2

4

Pamięć wewnętrzna [GB]

32

64/128

Kamera główna [mln MPx]

8

13

Kamera przednia [mln MPx]

2,1

12


Prezentacja nowości odbyła się w Pekinie, na terenie rosyjskiej ambasady. I także tylko na terenie Chin urządzenie będzie początkowo sprzedawane jako Yota3. Proponowana cena to od 2398 do 3198 CNY (ok. 1310 lub 1740 PLN). Sprzedaż ma ruszyć już we wrześniu tego roku. Kiedy trafi do Rosji (w końcu tego roku) i innych krajów, będzie tam sprzedawane jako YotaPhone 3. Na zdjęciach z konferencji widać sporo mówców, ale samego smartfonu brak. We wpisie zamieszczam więc oficjalne komputerowe wizualizacje. 

 

Yota3 oferta na Chiny (źródło: shop.yotaos.cn)

  

Producenci chcą podkreślić wartość telefonu dla użytkowników, którzy dużo czytają. Nawiązuje do tego logo smartfonu, z trójką w charakterze książki. Dlatego też od początku postawiono na współpracę z największymi w Chinach sprzedawcami elektronicznej lektury, m.in. China Reading, iReader, Lebook oraz Migu.


 

Yota3 (źródło: shop.yotaos.cn)

 

Na podstawie:

vk.com/yota.devices

www.yotaphone.org.cn

shop.yotaos.cn

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-09 20:41
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi (część II)

 

Czytnik Nook Glowlight Plus towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. W pierwszej części recenzji skupiłem się na jego stronie sprzętowej, druga część prezentuje moje wrażenia i opinie zebrane w czasie codziennego użytkowania. Ale jednocześnie już teraz zapraszam do lektury gościnnego wpisu Becky z forum.eksiazki.org, która z kolei jest zadowoloną użytkowniczką dwóch egzemplarzy recenzowanego modelu Nooka.

 

Nook Glowlight Plus z wygaszaczem „Authors”

 

Nook Glowlight Plus – oprogramowanie

Urządzenie ani razu nie zawiesiło mi się, ani nie zresetowało. Chyba tylko tyle dobrego mogę napisać o oprogramowaniu Nooka...

Mam wrażenie, że wszystkie wypowiedzi polskich zwolenników Nooków, jakie czytałem, brzmiały podobnie – „po rootowaniu i podmianie całego oprogramowania, to bardzo dobry czytnik, który znakomicie sobie radzi zarówno z PDFami jak i EPUBami”. Oczywiście przesadzam, ale właśnie takie wrażenie mi pozostało z lektury wielu wypowiedzi użytkowników urządzeń tej marki. Również oprogramowanie recenzowanego modelu można przerobić według własnego uznania. Zabezpieczenia czytnika zostały ominięte w dwa miesiące po premierze (więcej szczegółów na forum XDA Developers). Ja jednak recenzuję Nooka w takiej postaci, w jakiej trafia do użytkownika. Wszystkie moje uwagi dotyczą oryginalnie zainstalowanego oprogramowania w aktualnie dostępnej wersji 4.7.0.43 (z 13 IV 2017 r.).

Oprogramowanie czytnika działa, jak już wspomniałem, stabilnie choć ma swoje fanaberie. Najbardziej denerwujące jest zapominanie ustawień sposobu wyświetlania e-booka oraz nieotwieranie ostatnio czytanej książki po starcie urządzenia. Zrazu czytnik startował na ekranie początkowym. Myślałem, że tak ma być. Potem, nagle, to się zmieniło i przez jakiś czas po wybudzeniu widziałem od razu otwartą ostatnio czytaną stronę. Potem znowu mu się odmieniło. Podobnie jest z ustawieniami wyglądu książki. Raz czytnik zapamiętywał moje ustawienia (wybraną czcionkę), a potem znowu nie (i wracał samoczynnie do korzystania z „Original Fonts”). Poprawne działanie wróciło po zmianie wygaszacza ekranu. Przynajmniej na chwilę. Więc jeśli czytnik nie chce Wam startować na ostatnio czytanej stronie – trzeba zmienić wygaszacz. Proste i logiczne, prawda? Wiem, że dla takich właśnie życiowych porad czytacie moje recenzje, więc teraz już wiecie! A tak na poważnie, podobno pomaga wyrejestrowanie czytnika i przywrócenie go do stanu fabrycznego. Ale nie wiem, na jak długo rozwiązuje to opisany problem.

Nook Glowlight Plus nie należy do demonów szybkości. Jednak zarówno wybudzanie czytnika jak i otwieranie plików książek, czy zmiana stron, odbywają się w akceptowalnym tempie. Czytnik nie wyłącza się, tylko usypia, co pozwala uniknąć długiego oczekiwania na start systemu. Bateria działa na jednym ładowaniu trochę krócej w porównaniu do innych testowanych przeze mnie urządzeń z Androidem (np. Tolino). Trochę to dziwne, tym bardziej, że w Nooku wyłączyłem wi-fi (jest w naszych warunkach bezużyteczne). Nie robiłem jednak porządnego badania w tym zakresie, więc może to tylko takie wrażenie.

Oprogramowanie czytnika w zasadzie nie posiada dodatkowych funkcji, wykraczających poza czytanie lub zakupy w firmowej księgarni. Brak jest bezprzewodowej wysyłki (Kindle, PocketBook) czy integracji z usługą czytania artykułów z sieci (Kobo). Nie ma nawet dostępu do własnych plików w chmurze (Kindle, Tolino, PocketBook). Poza podstawowe zadania wykracza tylko udostępnianie cytatów na Facebooku. Choć akurat u mnie to nie działa, odkąd się wylogowałem z FB na czytniku. Nie mogę zalogować ponownie.

 

Noog Glowlight Plus jest połączony ze sklepem B&N

 

Ogólnie można stwierdzić, że oprogramowanie Nooka jest proste i pozbawione dodatkowych funkcji, ale niestety nie wpływa to pozytywnie na jego niezawodność.

 

Nook Glowlight Plus – pierwsze kroki

Przed uruchomieniem czytnika warto założyć sobie konto na stronie księgarni – http://www.barnesandnoble.com. Te same dane, co do logowania w księgarni, mogą być użyte oczywiście również w Nooku czy aplikacji mobilnej. Po podłączeniu do wi-fi i zalogowaniu, do dalszego korzystania z czytnika, nie jest konieczne połączenie z internetem. Jeśli nie korzystamy z konta w księgarni, to nawet lepiej wyłączyć wi-fi – oszczędzimy baterię a czytnik nie będzie pokazywał reklam (w postaci propozycji książkowych B&N).

 

Fragment listu powitalnego, do nowego użytkownika Nooka

 

 

Menu czytnika Nook Glowlight Plus dostępne jest tylko w języku angielskim, co w sumie nie dziwi, skoro firma skupiła się na rynku amerykańskim. Nie można także wybrać lokalizacji zamieszkania innej niż Stany Zjednoczone. Na szczęście, czytnik można aktywować również poza Stanami.

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia m.in. list powitalny, który każdy użytkownik otrzymuje po aktywacji czytnika na swoim koncie.

 

Nook Glowlight Plus - ekran startowy. Pliki bez widocznych okładek takie są, to nie jest błąd oprogramowania czytnika

 

Ekran startowy jest przejrzysty i prosty. Górną belkę zajmują ikony informujące o stanie czytnika. Warta uwagi jest jedna z nich, znajdująca się w lewym górnym rogu. Dzięki niej zawsze można szybko otworzyć ostatnio czytaną książkę. Większa część górnej połowy ekranu startowego przeznaczona jest na ostatnio czytane lub wgrane pozycje. Jednocześnie wyświetlane są trzy miniaturki okładek, ale listę można przesuwać gestem. Dolna część ekranu startowego to głównie propozycje księgarni. Wyświetlane trzy pozycje należące do jednej z grup tematycznych np. „New York Times Best Sellers” czy „NOOK Recommends”. Jeśli nie ma dostępnej sieci (lub wyłączymy wi-fi), ten obszar będzie bez reklam, z informacją „Trying to load...”. Na samym dole ekranu startowego znajduje się pasek ikon menu czytnika. Od lewej są to:

- biblioteczka (Library);

- sklep (Shop);

- propozycje wybrane przez redaktorów (B&N Readouts);

- ustawienia czytnika (Settings);

- wyszukiwanie w biblioteczce lub sklepie (Search).

 

Krótkie teksy udostępniane przez księgarnię w ramach programu „B&N Readouts” wyświetlane są w przeglądarce WWW. Nie ma w nich możliwości korzystania ze słownika

 

Biblioteczka (Library) to jedyna ikona z dolnego paska, z której na co dzień korzystam. Spośród różnych opcji wyświetlania książek, na stałe mam włączoną „My Files”. Pozostałe (poza wirtualnymi półkami) są bezużyteczne, ponieważ służą do sortowania treści (książki, gazety), zakupionych w księgarni. Książki można sortować według autora, tytułu lub czasu wgrania. Książki są prezentowane w postaci listy lub miniatur okładek.

 

W biblioteczce najbardziej użyteczna opcja to „My Files”

 

Ustawienia czytnika nie należą do rozbudowanych. Służą w zasadzie do ustawienia połączenia z księgarnią (logowanie, sieć bezprzewodowa). Nie jest to specjalny zarzut. Czytnik ma służyć do czytania. Jedynym ukłonem w stronę osób, które lubią sobie coś poustawiać jest możliwość zmiany wygaszaczy ekranu, które pojawiają się w trybie uśpienia. Można wybierać między całkiem miłymi dla oka portretami anglojęzycznych pisarzy a fragmentami klasycznych tekstów czy cytatami „z mądrych ludzi”. Da się również ustawić profile dla różnych użytkowników (jeśli ktoś np. chce dać czytnik do ręki dziecku, które niekoniecznie musi mieć dostęp do wszystkich zgromadzonych w czytniku książek).

 

Nook Glowlight Plus na co dzień

Codzienne korzystanie z Nooka nie sprawia większych problemów, poza wspomnianym już zapominaniem ustawień użytkownika, dotyczących sposobu wyświetlania e-booka. Z drugiej strony korzystanie z Nooka nie sprawia mi też specjalnej radości.

Czytnik nadaje się do korzystania z polskich e-booków. Własne pliki można wgrywać do pamięci urządzenia przez kabel USB przy pomocy calibre, lub samodzielnie kopiując pliki do katalogu NOOK/Internal storage/NOOK/My Files. Do dyspozycji użytkownika jest ok. 2,8 GB pamięci wewnętrznej.

Czytanie książek na Nooku jest dość wygodne, choć bywa denerwujące. Pierwsze, co się rzuca w oczy po otwarciu e-booka, to marnowanie miejsca na ekranie w nagłówku (wyświetlany cały czas tytuł książki) oraz stopce (numery stron) bez możliwości wyłączenia tych informacji. Nie zawsze można liczyć na podział wyrazów w polskich e-bookach (EPUB). Niektóre pliki go miewają a inne nie. Nie dopatrzyłem się w tym reguły. Aplikacja wyświetlająca EPUBy w Nooku ma jeszcze jedną denerwującą wadę. Z bliżej nieznanych przyczyn potrafi przełamywać tekst i np. urywa go w połowie ekranu. Zazwyczaj jest to przed rozpoczęciem długiego akapitu, ale nie zawsze. Czasami podział jest w dość losowo wybranym miejscu. Nie wygląda to ładnie.

 

Strona czytanej książki bywa nieoczekiwanie przełamywana, nawet w środku zdania

 

 

Można zapomnieć o czytaniu książek w plikach PDF w Nooku. To chyba pierwszy testowany przeze mnie czytnik, do którego nawet nie wgrywałem biletów kolejowych, coby się nie najeść wstydu przy konduktorze. PDFa nie można w żaden sposób powiększyć, o trybie rozpływu nawet nie wspominając. Jednym słowem do tego typu plików czytnik jest bezużyteczny, chyba że ktoś ma mikroskopy zamiast oczu.

 

Dziesięć stopni regulacji wielkości czcionki daje spore możliwości dopasowania wielkości tekstu do własnych wymagań

 

Jak to w czytniku bywa, tekst można dopasować do własnych upodobań. Menu formatowania e-booka zawiera:

- całkiem spory zakres zmiany wielkości tekstu (dziesięć rozmiarów);

- wbudowane kroje czcionek: Mundo Sans, Baskerwille, Georgia, Ascender Sans, Malabar, Joanna San, o których trudno powiedzieć coś więcej, poza tym, że są;

- bardzo ciekawą funkcję pogrubiania lub cieniowania liter;

- ustawianie trzech rozmiarów marginesów, odstępów między liniami oraz zmiany wyrównywania na justowanie (wyrównanie do prawego i lewego marginesu) lub wyrównywania do lewej.

 

Czytnik udostępnia sześć krojów czcionek, ale u mnie i tak zawsze wracał do korzystania z „Original Fonts” po ponownym otwarciu książki

 

Standardowo można także wyświetlić spis treści, zaznaczenia użytkownika (zakładki, cytaty). Czytnik zapamiętuje także listę słów, których definicje sprawdziliśmy w słowniku (Look up). Jest jednak możliwość korzystania tylko z jednego słownika. To, podobnie jak w aplikacji mobilnej, Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary. W łatwy sposób można go wywołać, przytrzymując palec na szukanym słowie.

 

Słownik obecny w czytniku należy zaliczyć do mocnych stron Nooka

 

Wyskakujące menu ma jeszcze inne funkcje. Poczynając od lewej, są to ikony odpowiedzialne za:

- dodawanie notatki tekstowej (Add Note);

- zakreślanie wybranego fragmentu tekstu (Highlight), co jest potem zupełnie nieczytelne na ekranie (widać to dobrze na zdjęciu, które umieściłem na Instagramie, tam naprawdę jest zaznaczony fragment);

- kopiowanie tekstu do pamięci czytnika (w bliżej nieokreślonym celu, bo nigdzie potem nie można tego tekstu wkleić);

- udostępnianie zaznaczenia na Facebooku (nie działa, nie mogę się ponownie zalogować do FB);

- słownik języka angielskiego (Look Up);

- wyszukiwanie zaznaczonego słowa (możliwe wpisanie własnego wyszukiwania).

 

Wyskakujące menu po przytrzymaniu palca na wybranym słowie

 

Do bardzo pozytywnych cech aplikacji należy możliwość powiększania ilustracji zawartych w tekście. Dwukrotne stuknięcie w ekran pozwala w dużym zakresie powiększać elementy graficzne, czy to zdjęcia, czy inne ryciny. To powinien mieć każdy czytnik.

Moim zdaniem Nook Glowlight Plus nie jest wzorem komfortu czytania i funkcjonalności. A tego by się można spodziewać po produkcie firmowanym przez jedną z większych amerykańskich księgarń, do tego (podobno) największego konkurenta czytników Kindle. Takie czytniki jak Nook Glowlight Plus, pozwalają mi docenić jak dużo dobrej roboty z Androidem wykonali np. programiści tworzący dla Sony czy Tolino.

 

Gdyby ktoś szukał okładki na Nooka, to warto wiedzieć, że pasują na niego wszystkie uniwersalne przeznaczone dla Kindle Paperwhite. A takowych na rynku mnóstwo

 

Nook Glowlight Plus – podsumowanie

Nie kupowałem Nooka licząc na ósmy cud świata, ale jednak czuję się trochę zawiedziony. Po wielkim amerykańskim koncernie, który miał pretensje do konkurowania z Amazonem na rynku amerykańskim jak i europejskim, spodziewałem się jednak czegoś więcej. Więcej dbałości o oprogramowanie, więcej dbałości o komfort posługiwania się czytnikiem, więcej.... tu by można jeszcze całkiem sporo powymieniać. Czytnik obecny ponad rok na rynku jednak powinien poprawnie wyświetlać e-booki czy startować na ostatnio czytanej stronie książki. Podobnie chyba uważają klienci amerykańscy, ponieważ ze 129 recenzji zamieszczonych na stronie księgarni, wyłania się trójka z plusem (3,1/5). Nook Glowlight Plus to może nie jest zły czytnik, ale przyzwyczajony do korzystania urządzeń spod znaku Kindle, Kobo, Tolino, PocketBook czy Cybook, jednak poznałem co to znaczy bardzo dobra jakość lub wygoda posługiwania się nimi. W Nooku mi tego zwyczajnie zabrakło.

Porada konsumencka na dziś brzmi. Jeśli przypadkiem lub specjalnie jedziecie do Stanów i chcecie sobie tam kupić Nooka, to spokojnie możecie przeznaczyć pieniądze na czytnik z rodziny Kobo lub Kindle.

 

Plusy:

- wodoodporność;

- solidna, wyróżniająca się stylem, metalowa obudowa;

- płaski front z wyczuwalnym zaznaczeniem ramki;

- możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- powiększanie rycin zawartych w e-booku;

- przeglądanie listy i definicji słów sprawdzanych w słowniku.

- brak reklam, kiedy czytnik nie jest połączony z internetem;

- rozmiary jak Kindle Paperwhite – duży wybór okładek.

 

Minusy:

- ostry kant metalowej ramki obudowy;

- włącza się czasami na stronie startowej a nie ostatnio otwartej stronie w aktualnie czytanej książce;

- przypadkowe łamanie strony w plikach EPUB;

- marnowanie powierzchni ekranu na (zawsze wyświetlane) nagłówki i stopki;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- utrudnione wybieranie przypisów z powodu nieprecyzyjnej reakcji na dotyk;

- nieczytelne zaznaczenia tekstu;

- sporadyczny brak dzielenia wyrazów w polskich książkach;

- brak możliwości dodania/wybrania innego słownika niż angielski;

- wgrane samodzielnie e-booki wyświetlane są w biblioteczce nie jako książki (Books), lecz pliki (My files);

- brak możliwości pobrania na dysk lokalny pliku zakupionego w firmowej księgarni Barnes & Noble (np. dla wykonania kopii zapasowej);

- brak możliwości powiększenia stron PDFów;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnej książki;

- dostępność tylko w Stanach Zjedn. Am.

 

Użytkownicy innych czytników, mogą pozazdrościć właścicielom Noooków wygaszaczy ekranu

 

 

Dante techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1440x1080 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem

gniazdo: microUSB

pamięć: 4 GB (2,8 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

wodoodporność: IP67

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4 KitKat

masa: 195 g

wymiary: 163,6x119,6x8,6 mm

Oficjalna strona produktu: http://www.barnesandnoble.com/w/nook-glowlight-plus-barnes-noble/1122314015

Oficjalna strona wsparcia: https://help.barnesandnoble.com/app/nook_support/ereaders/glowlight_plus/list/c/2463

 

Like Reblog Comment
review 2017-07-08 13:33
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi

 

Nook Glowlight Plus zadebiutował w październiku 2015 roku. Do tej pory pozostaje jedynym czytnikiem książek elektronicznych w ofercie amerykańskiej sieci księgarskiej Barnes and Noble. Od razu przyznam, że nie mam specjalnego sentymentu do Nooków. Moje pierwsze spotkanie z czytnikiem Nook Simple Touch GlowLight nie było zachęcające, a to z powodu przykrego dla oczu, niebieskawego oświetlenia. Postanowiłem jednak sprawdzić, jakie wrażenie sprawia Nook GlowLight Plus. Zapraszam na recenzję jednego z bardziej egzotycznych czytników, który nie jest oficjalnie sprzedawany poza Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Nie dziwi więc, że brak jest w polskich internetach omówień tego modelu. Jedyną recenzję udało mi się namierzyć na blogu „Świat jutra” (dzięki Becky z forum.eksiazki.org). Być może szerszego omówienia Nooka są ciekawi obecni posiadacze starszych modeli tej marki, którzy myślą o czymś nowszym. Może nawet o nowszym Nooku? Zatem poznajcie go, oto Nook Glowlight Plus.

 

Nook Glowlight Plus jest wodoodporny

 

Barnes and Noble

Recenzowany czytnik, Nook Glowlight Plus, firmowany jest przez sieć księgarską Barnes & Noble. To wciąż jedna z największych sieci księgarń w Stanach Zjednoczonych. Na przykład w roku 2016 sprzedała ponad 19 mln e-booków, co plasuje ją na trzecim miejscu na rynku amerykańskim (pierwsze miejsce Amazon ze sprzedażą 406 mln). Firma boryka się jednak w ostatnich latach ze sporymi kłopotami. Prawdopodobnie złożyły się na to m.in.: ostra konkurencja ze strony Amazonu, niekonsekwentna polityka w zakresie e-booków i wręcz wrogie działania w stosunku do własnych klientów. Przykładowo do najdziwniejszych kroków właściciela Nooków należy drastyczne obcięcie w czytnikach tej marki przestrzeni na wgrywanie plików użytkowników (do 500 MB) i uniemożliwienie klientom pobierania zakupionych w księgarni publikacji w formie pliku np. do własnych komputerów (na potrzeby kopii zapasowych) czy innych urządzeń (spoza rodziny Nook).

 

Księgarnia stawia na słowo drukowane, czego przykładem jest akcja „Summer reading program”, w którym uczniowie, na podstawie pisemnych recenzji swoich lektur, mogą otrzymać darmową książkę

 

Dodatkowo, rok temu firma zachowała się jak na typową amerykańską korporację przystało i w obliczu finansowych kłopotów, wycofała się z brytyjskiego rynku. Dbając o centralę firmy, skupiła się na prowadzeniu biznesu w Stanach, pozostawiając europejskich klientów na lodzie (wpis: „Nook znika z Europy”). Obrazu po bitwie dopełniają statystyki z Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie Amazon ma odpowiadać za 60% rynku książek papierowych i 95% publikacji elektronicznych. Do tego wszystkiego, internety raz po raz obiegają informacje o sporych stratach finansowych firmy (liczonych w milionach dolarów, tylko w odniesieniu do samego oddziału firmy odpowiedzialnego za Nooka) przy milionowych zarobkach kolejnych dyrektorów.

 

Nook Glowlight Plus – gdzie kupić?

Nie mam niestety dobrych wieści dla osób zainteresowanych najnowszym czytnikiem marki Nook. Nie znalazłem żadnych ofert sprzedaży tego czytnika w Polsce, choć na przykład jeszcze w roku 2013 ówczesne Nooki były (poza rodziną Kindle) najczęściej kupowanymi czytnikami na Allegro! Po wycofaniu się księgarni Barnes & Noble z Europy, praktycznie wyschło „tradycyjne” źródło dostaw tych urządzeń na nasz rynek. W poprzednich latach znakomita większość Nooków w Polsce pochodziła z wyprzedaży lub serwisów w Wielkiej Brytanii. Aktualny model można kupić w zasadzie wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, lub (w dość wygórowanych cenach, wliczając transport) ze Stanów np. za pośrednictwem serwisu eBay. Do tego, przy zakupie zza Wielkiej Wody, należy się liczyć z możliwością opłat celnych, które jeszcze bardziej ograniczają opłacalność całego przedsięwzięcia.

 

Siłą Barnes & Noble jest rozległa sieć sklepów na terenie całych Stanów Zjednoczonych, w których można także kupić Nooki

 

 

Jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany, można poczekać na pozbywanie się czytników przez amerykańskich użytkowników lub kupić Nooka na miejscu – czyli np. w jednej z ponad sześciuset fizycznych księgarni Barnes & Noble na terenie Stanów Zjednoczonych. Katalogowa cena Nooka Glowlight Plus wynosi 129,99 USD (plus stanowe podatki), choć czasami cena netto obniżana jest do stu dolarów.

 

Nook – ekosystem

Księgarnia Barnes & Noble działa obecnie wyłącznie na rynku amerykańskim. Firma skupia się raczej na książkach papierowych. Wciąż oferuje publikacje elektroniczne oraz urządzenia i aplikacje mobilne, ale czyni to bez przekonania. Jeden z głównych elementów ekosystemu – czytnik Nook – zyskał sobie kilka lat temu wielu wrogów po tym, jak producent ograniczył przestrzeń dostępną dla plików użytkownika. Posiadacze Nooków pomstowali, że 500 MB w czytniku na własne pliki to zdecydowanie za mało. Nook Glowlight Plus na szczęście daje użytkownikowi do dyspozycji trochę ponad 2,8 GB pamięci. Jest jednak dość ściśle przywiązany do księgarni. E-booki zakupione w księgarni B&N będą się synchronizować zarówno z urządzeniami mobilnymi jak i firmową aplikacją. Polskie książki da się bez problemu wgrywać jedynie przez kabel USB. Nie ma możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych plików. Czytnik jest widoczny, po podłączeniu do komputera, jako urządzenie USB. Biblioteczką można zarządzać również przy użyciu programu calibre.

 

Calibre radzi sobie z zarządzeniem biblioteczką w Nooku

 

Księgarnia Barnes & Noble ma w swojej ofercie (poza czytnikami) również tablety i aplikację mobilną. Aplikacja „Nook: Read eBooks & Magazines”, jak sama nazwa wskazuje, służy do czytania publikacji elektronicznych, synchronizacji zakupów oraz postępów czytania między różnymi urządzeniami. Przeznaczona jest dla użytkowników z rynku amerykańskiego. Jeśli chcemy ją zainstalować, trzeba pobrać z innego źródła niż sklep Google Play. Można to zrobić np. ze strony Good e-Reader App Store.

 

Aplikację mobilną można pobrać ze sklepu Good e-Reader, co pozwoli ominąć ograniczenia regionalne Google Play

 

Aplikacja umiarkowanie nadaje się do czytania polskich e-booków, co nie jest zaskoczeniem. Brak dzielenia wyrazów powoduje, że justowany tekst wygląda niezbyt ładnie. Poza tym aplikacja mobilna ma dość podobny wygląd i funkcje, jak ta w czytniku. Dysponuje np. tylko jednym słownikiem – języka angielskiego (Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary, Eleventh Edition). Ma też dodatkowe cechy, których brakuje w czytniku. Ostatnia wersja tego programu została wzbogacona o ciekawą funkcję wyszukiwania głosowego. Wykorzystuje w tym celu mechanizmy Google’a. Androidowa wersja działa dość sprawnie. Aplikacji można użyć zarówno do czytania e-booków zakupionych w Barnes & Noble, jak i własnych plików wgranych do katalogu „NOOK” w pamięci urządzenia mobilnego. Aplikacja mobilna ma, jak się okazuje, większe możliwości od firmowego czytnika (znajdzie np. pliki przesłane bezprzewodowo).

 

Aplikacja mobilna umożliwia wyszukiwanie głosowe w katalogu księgarni

 

Jest jeszcze aplikacja na komputery osobiste (NOOK for PC), ale ona nie jest już chyba rozwijana. Można w niej czytać zarówno publikacje zakupione w księgarni B&N, jak i własne pliki dodane z dysku.

Zakupów książek można dokonywać także za pośrednictwem czytnika. Jeśli w ustawieniach konta podany jest numer karty płatniczej, transakcja jest szybka i prosta. Zakupiona publikacja pojawia się automagicznie w biblioteczce czytnika. Czytnik dobrze wpisuje się w system sprzedaży e-booków. Łatwo można w nim kupić książki z firmowej księgarni, ale dostęp do własnych plików jest niestety utrudniony, choć możliwy.

 

Zarówno w aplikacji mobilnej jak i w czytniku udostępniono „B&N Readouts”, krótkie teksty do codziennego czytania w odcinkach

 

Nook Glowlight Plus – ekran

Nook Glowlight Plus to pierwszy (i póki co ostatni) czytnik księgarni Barnes & Noble, który wyposażono w ekran E-Ink Carta o rozdzielczości 300 ppi (1440x1080 pikseli). Takie parametry, przy przekątnej sześciu cali (15,1 cm), nie robią już dziś specjalnego wrażenia, choć są wciąż zarezerwowane dla droższych urządzeń. Na wbudowane oświetlenie składa się pięć LEDów, umieszczonych pod górną częścią ramki otaczającej ekran. Światło ma lekko niebieskawy odcień i jest bardzo równomiernie rozprowadzane i trudno dopatrzeć się cieni, które w innych czytnikach zdarzają się w różnych miejscach ekranu. Odnoszę wrażenie, jakby tekst lekko tracił na kontraście przy włączonym oświetleniu. Obsługa dotykowa jest dość sprawna. Dotknięcie ekranu po bokach zmienia strony na kolejną (po prawej stronie)  lub poprzednią (po lewej stronie). Wskazanie środka ekranu wywołuje menu. Nie ma możliwości zmiany tych ustawień. W codziennym korzystaniu z Nooka, problemy pojawiają się przy wybieraniu przypisów. W tym przypadku czytnik nie sprawdza się, podobnie jak Tolino. Często przypis udaje mi się wybrać dopiero za czwartym lub piątym razem.

 

Połowa poziomu oświetlenia w Nooku (po lewej) i Kindle Voyage (po prawej) wykazuje lekkie przebarwienia, przy jednocześnie dość równomiernym rozłożeniu natężenia światła

 

Poziom oświetlenia ustawiony na 75% pozwala określić, że Kindle Voyage (po prawej) ma trochę większy zakres regulacji natężenia i bardziej kremowy odcień niż Nook Glowlight Plus (po lewej)

 

Niby więc fajnie… Jednak za każdym razem, gdy zabieram się za czytanie, zastanawiam się, czy aby na pewno patrzę na ekran E-Ink Carta 300 ppi? Obraz nie jest tak kontrastowy i wyraźny jak być powinien... Widzę delikatną różnicę, na niekorzyść Nooka, gdy go bezpośrednio porównam np. z Kindle Voyage czy nawet (teoretycznie słabszym) ekranem w Kobo Aura H2O. Być może jest to wina szybki pokrywającej front Nooka, a może też trochę białej ramki naokoło ekranu. Płaski front może być odpowiedzialny za lekkie „rozmycie” obrazu, podczas gdy biała ramka może dawać subiektywne wrażenie bardziej szarego tła. W przeprowadzonym przeze mnie „ślepym” teście, ekran Nooka opisywany był również przez inne osoby, jako „bardziej szary” a tekst „mniej wyraźny” niż w Kindle Voyage. Na plus należy zaliczyć praktyczny brak artefaktów z poprzednich stron, które bywały typową przypadłością poprzednich generacji ekranów E-Ink.

Żeby było jasne, na Nooku nie czyta się źle. Różnica w stosunku do Kindle Voyage czy Kobo Aura H2O nie jest drastyczna, jednak zauważalna, szczególnie przy bezpośrednim porównaniu. Jednym słowem – parametry podane w specyfikacji, to jeszcze nie wszystko.

 

Nook Glowlight Plus – konstrukcja

Urządzenia mobilne z rodziny Nook dostarcza obecnie Amerykanom dwóch uznanych producentów. Tablety pochodzą z fabryk południowokoreańskiego Samsunga, a czytniki wytwarza tajwański Netronix. Recenzowany Nook na pierwszy rzut oka sprawia solidne wrażenie. Czytnik posiada kilka cech, wyróżniających go na rynku, choć nie unikalnych. Należy wymienić tu przede wszystkim zgodność z normą IP67. Zapewnia to wodoodporność (w słodkiej wodzie) do 30 min. na głębokości do 1 m. Powinno też zapewnić odporność na pył i brud. Podobne właściwości mają także niektóre czytniki Kobo, Tolino czy PocketBook.

Drugą cechą jest płaski front. To w czytnikach wciąż dość rzadkie rozwiązanie, choć obecne np. w Kindle Voyage czy droższych modelach Tolino. Niektóre z firm z takiego rozwiązania rezygnują w nowszych konstrukcjach (np. PocketBook w przypadku InkPada 2).

 

Metalowa obudowa Nooka to unikat wśród czytników

 

Nook Glowlight Plus ma także jedną całkiem unikalną cechę. Mianowicie wyróżnia się na tle konkurencji metalowymi pleckami. Zarówno tył jak i brzegi obudowy urządzenia wykonane są z jednolitego kawałka aluminium w trudnym do określenia kolorze. Specjaliści od marketingu być może opiszą go np. jako szampański. Ja nie będę go określał, żeby się nie wygłupiać. Zwyczajnie nie mam pojęcia, jak go nazwać. Metalowa konstrukcja sprawia bardzo solidne wrażenie i wzbudza zaufanie do trzymanego w ręku sprzętu. W codziennym korzystaniu nie jest już tak szampańsko. Między ramkami ekranu a metalową krawędzią jest mniej więcej milimetrowa szczelinka, w którą uwielbiają wpadać paprochy. Również kant obudowy wbija mi się w rękę nawet przy krótkim użytkowaniu. Dość szybko więc sprawiłem sobie okładkę.

 

Wyłącznik znajduje się na lewej krawędzi obudowy

 

Nook Glowlight Plus ma tylko jeden fizyczny przycisk. To wyłącznik, który umieszczono na lewej krawędzi obudowy. Działa sprawnie, choć trochę „twardo”. Poniżej ekranu znajduje się logo Nooka, które jest jednocześnie dotykowym odpowiednikiem przycisku wywołującego ekran domowy.

Na dolnej krawędzi urządzenia znajdziemy gniazdo microUSB. Podłączony do niego kabel służyć może do ładowania baterii jak i przesyłania plików do pamięci czytnika. Ładowanie baterii sygnalizowane jest pomarańczowym kolorem diody ukrytej w lewym dolnym rogu ramki otaczającej ekran.

 

Gniazdo microUSB służy do ładowania baterii i przesyłania plików przez kabel USB

 

Można więc w sumie powiedzieć, że Nook Glowlight Plus jest solidnie wykonanym, wyróżniającym się wśród konkurencji czytnikiem.

 

 

Nook Glowlight Plus sprzedawany jest w solidnym kartonowym pudełku (wraz z ulotką informacyjną i kablem USB)

 

To tyle od strony sprzętowej. W drugiej części recenzji zaprezentuję moje wrażenia z codziennego użytkowania czytnika podczas prawie dwóch miesięcy konsumenckich testów. Można ją znaleźć tutaj.

Like Reblog Comment
text 2017-03-19 19:45
Nie będzie ani popSLATE 2 ani zwrotu pieniędzy

 

Rok temu pisałem o zbiórce pieniędzy na drugą wersję popSLATE – okładki z ekranem E-Ink na różne wersje telefonów iPhone 6 (wpis: „popSLATE 2 - ekran E-Ink dla iPhone'a z Indiegogo”). Niedawno jej organizatorzy ogłosili, że ich produkt nie przeszedł testów zgodności wymaganych przez Apple przy certyfikacji. Wczoraj pojawiła się informacja, że sam pomysł popSLATE 2 jak i zbiórka funduszy zakończyła się plajtą.

 

Na stronie popSLATE okładki opisane są jako WYPRZEDANE (źródło: popslate.com)

 

Zbiórki funduszy, czy to na Kickstarterze czy na Indiegogo, obarczone są pewnym ryzykiem. Wpłacający zawierzają swoje pieniądze organizatorowi, który może nie mieć nic poza pomysłem. Tym razem sytuacja była trochę inna, bo na rynku była już pierwsza wersja etui popSLATE. Organizator zbiórki nie był więc nikomu nieznanym pomysłodawcą. Co prawda pierwsza wersja okładki pojawiła się ze znacznym opóźnieniem, co prawda nie spełniała obietnic producenta, co prawda nie wzbudzała zachwytów użytkowników, ale organizatorzy przynajmniej częściowo wywiązali się ze swoich obietnic. Nic nie wskazuje na to, aby miało tak się stać z popSLATE 2.

 

A miało być tak pięknie... (źródło: popslate.com)

 

W grudniu pojawiły się oficjalne informacje, że w popSLATE są kłopoty z uzyskaniem certyfikatu od Apple, znanego jako “Made for iPhone (MFi)”. Najpierw problemem miała być zgodność ze złączem ligtning. To znają wszyscy, którzy na przykład próbowali do nowych telefonów Apple podłączać „nieoryginalne” kable. Potem w testach pojawił się kłopot z tłumieniem sygnału radiowego telefonu. Dodatkowa obudowa (wykonana z włókna szklanego) prawdopodobnie zbytnio osłabiała sygnał wysyłany i odbierany przez smartfon. Producent popSLATE zarzeka się, że etui zostało zaprojektowane zgodnie z wytycznymi Apple, ale to nie uzdrawia sytuacji niestety. Pamiętamy, że na przykład iPhone 4 i bez dodatkowych nakładek miał kłopoty z utrzymaniem połączenia. Dodatkowa warstwa plastiku i elektroniki może więc i nowym iPhone'om nie służy? Przy okazji firma popSLATE podała, że wyczerpała już wszystkie zgromadzone fundusze i nie stać jej na to, by dalej „użerać się” z Apple.

 

Rok temu zbiórka zakończyła się ogromnym sukcesem, zgromadzono ponad milion USD - 1371% pierwotnie zakładanej kwoty (źródło: indiegogo.com)

 

Można się zastanawiać, gdzie podział się ponad milion dolarów amerykańskich, zebrany na Indiegogo i dodatkowe fundusze (w bliżej nieokreślonej kwocie), pozyskane od inwestorów. Tu przypomnę, że organizatorzy zebrali 1371% zakładanej pierwotnie kwoty. Można też pytać o losy tych pieniędzy, ale odpowiedzi raczej nie otrzymamy. Rozżaleni (niedoszli) klienci firmy założyli na razie na Facebooku grupę pod wiele mówiącą nazwą „POP SLATE SCAM” ("Przekręt POP SLATE").

 

 

Grupa dla rozżalonych klientów nosi nazwę POP SLATE SCAM (źródło: fb.com)

 

Na koniec swojego komentarza pod zbiórką na Indiegogo firma napisała m.in., że rozpoczęła postępowanie upadłościowe, nie będzie wysyłki popSLATE 2, nie będzie zwrotu wpłaconych pieniędzy, nie będzie dodatkowych wyjaśnień:

„popSLATE has entered into the legal process for dissolution of the company

Your popSLATE 2 will not be fulfilled

There is no money available for refunds

This will be our final update”.

 

Po internetach raz po raz krążą ostatnio plotki, że następny iPhone to już na pewno będzie miał dwa ekrany, w tym jeden wykonany w technologii E-Ink. Podobnie jak z założonym etui popSLATE (czy YotaPhone)... Pożyjemy, zobaczymy. Ale popSLATE 2 pewnie już nie zobaczymy.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-01-28 21:22
YotaPhone 2 – recenzja ekranu E-Ink w smartfonie (część II)

YotaPhone 2 od strony technicznej przedstawiłem w pierwszej części recenzji. Druga część zawiera wyniki trwającego ponad miesiąc testu, gdy używałem go jako podstawowy telefon oraz czytnik e-booków.

 

YotaPhone 2 - ekran E-Ink

YotaPhone 2

 

YotaPhone 2 – na co dzień

YotaPhone 2 dość dobrze sprawdza się w codziennym działaniu zarówno jako telefon jak i czytnik. Z większości funkcji telefonu można korzystać przy użyciu ekranu E-Ink, co sprawdza się szczególnie w świetle dziennym. Można więc przy świetle słonecznym spokojnie go używać, bez mrużenia oczu, przytykania ekranu do twarzy czy szukania cienia.

 

Bateria (niewymienna), wystarcza na dwa-trzy dni różnorodnego korzystania z telefonu (aplikacje internetowe, telefonowanie, czytanie, udostępnianie łącza internetowego LTE). Udostępnianie łącza internetowego przez wi-fi znacznie skraca czas pracy na jednym ładowaniu. Pod względem zasilania spodziewałem się trochę lepszego wyniku, ale najwyraźniej bonus w postaci ekranu E-Ink nie aż tak bardzo ogranicza zużycie energii przez Androida. Ciekawostką jest aplikacja YotaEnergy, przełączająca telefon w tryb korzystania tylko z tylnego ekranu, przy krytycznym poziomie naładowania.

 

Google Maps na YotaPhone 2

W świetle dziennym niektóre aplikacje wyglądają lepiej na ekranie E-Ink (niż na zwykłym), nawet jeśli nie zostały do niego dostosowane (na zdjęciu Google Maps)

 

Niemal wszystkie, wykorzystywane przeze mnie na co dzień programy, działały sprawnie i bez zacięć. Awarie aplikacji zdarzały się jednak i to trochę częściej niż w innych używanych przeze mnie smartfonach. Trochę to dla mnie zaskakujące, ale jedyny denerwujący problem mam z najbardziej podstawową funkcją – dzwonieniem. Tu napotkałem na dwa felery. Pierwszy, to opóźnienie w wybieraniu numeru. Po wskazaniu osoby z książki telefonicznej, musi minąć sekunda-dwie, zanim telefon zacznie realizować połączenie. Niby niedużo, ale wystarczy, żebym raz za razem zastanawiał się, czy aby na pewno dotknąłem ekranu i wybrałem żądaną funkcję. Sądzę, że co jak co, ale dzwonienie powinno być realizowane błyskawicznie. Drugi problem związany jest z czujnikiem zbliżeniowym. Nie zawsze wyłącza on ekran podczas rozmowy i zdarza się, że po zakończeniu połączenia widzę np. długie rzędy cyfr, które niechcący wybierałem uchem na ekranie podczas rozmowy. Kilka razy telefon był bardzo ciepły podczas połączenia.

 

Najważniejszym atutem YotaPhone 2 jest jednak (w sumie) udane wdrożenie ekranu wykonanego w technologii papieru elektronicznego. Można nawet korzystać z telefonu używając wyłączenie ekranu E-Ink. Służy do tego aplikacja YotaMirror. Ekran E-Ink jest na tyle sprawny, że od biedy można nawet oglądać na nim filmy. Nie został do tego stworzony, ale można. Oczywiście im bardziej kontrastowe menu czy kolory użyte w aplikacji, tym lepiej. Jednak w przypadku niektórych programów natrafiłem na kłopoty, wynikające z właściwości ekranu E-Ink. Źle mi się pracowało z aplikacjami wykorzystującymi małe czcionki. Podobnie, nie sprawdzało się ciemne tło stosowane w niektórych aplikacjach.

 

YotaPhone 2 - YotaMirror w działaniu

YotaMirror umożliwia "normalną" pracę telefonu na ekranie E-Ink

 

Podział funkcji smartfonu na dwa ekrany nie zawsze odbywa się bezproblemowo. Na przykład włączenie aplikacji korzystającej z aparatu, zamienia E-Ink w czarną plamę. Do przywrócenia pełnej funkcjonalności, konieczne jest restartowanie urządzenia. Czasami nie działa odblokowywanie telefonu przy pomocy kodu PIN na ekranie E-Ink – bywa, że nie pokazuje się klawiatura służąca do wpisania kodu. Zdecydowanie powinna być widoczna przy każdym wzbudzeniu telefonu. W ogóle mam wrażenie, że funkcja blokowania PINem może być ominięta od czasu do czasu. Trudno mi powiedzieć, czy to feler tej wersji systemu operacyjnego, czy tego modelu telefonu.

 

Pomimo zauważonych przeze mnie mankamentów, połączenie dwóch ekranów funkcjonuje nieźle. Z czasem, coraz więcej funkcji telefonu realizowałem przez ekran E-Ink (szczególnie przy dziennym świetle). Warto pamiętać, że ekran E-Ink nie ma oświetlenia, więc aby coś na nim zobaczyć, potrzebne jest zewnętrzne światło.

 

YotaPhone 2 – czytanie na co dzień

A jak to jest z najważniejszą dla mnie funkcją? Jak z czytaniem? Krótko rzecz ujmując jest dobrze – choć czytanie na telefonicznym ekranie E-Ink nie sprawia takiej przyjemności, jak na nowszych (i większych) czytnikach książek elektronicznych. Jakość e-papieru w telefonie jest trochę słabsza, szczególnie w porównaniu do najnowszych ekranów E-Ink Carta (300 ppi). Zarówno kontrast jak i rozdzielczość są w YotaPhone 2 akceptowalne w przypadku codziennego korzystania, szczególnie przy krótszych tekstach. Dla większego komfortu czytania, musiałem się przeprosić z czcionkami bezszeryfowymi. Podczas lektury e-booków na YotaPhone 2 najlepiej sprawdzała mi się Roboto, Amazon Ember Bold lub podobne. Mam nawet wrażenie, że ekran E-Ink w recenzowanym telefonie jest lepszy (kolor tła, kontrast tekstu) niż w niektórych „prawdziwych” czytnikach oferowanych na naszym rynku!

 

YotaPhone 2 i Kindle Voyage

YotaPhone 2 i Kindle Voyage - bezpośrednie porównanie wykazuje przewagę ekranu tego drugiego

 

Na YotaPhone 2 można zainstalować samodzielnie wiele androidowych programów przeznaczonych do czytania e-booków. Yota ma także własną (i to całkiem udaną) aplikację do czytania książek elektronicznych – YotaReader. Z niej najczęściej korzystałem podczas testów. Program wywoływałem na ekranie E-Ink, bo używany na przednim ekranie posiada jedną denerwującą wadę – miganie przy zmianie każdej strony. Za to na tylnym ekranie działa bardzo sprawnie. Aplikacja oparta jest na FB Readerze, znanym z wersji na różne systemy operacyjne i czytniki. Co bardzo ważne, YotaReader można też zdefiniować jako jeden z pulpitów ekranu E-Ink (przy pomocji aplikacji YotaHub). Bardzo to ułatwia rozpoczęcie czytania, poprzez otwarcie książki wprost z ekranu E-Ink, bez potrzeby aktywacji przedniego ekranu. Inne aplikacje do czytania muszą być wywoływane np. przez YotaMirror. YotaReader wykorzystuje całą powierzchnię ekranu (bez androidowego paska menu na dole) i działa bardzo sprawnie. Nawet podczas długiego czytania, trudno zauważyć artefakty z poprzednich stron (tzw. ghosting). Program odświeża całkowicie ekran tylko przy otwieraniu menu lub wczytywaniu nowych plików/rozdziałów. Pomimo tego, obraz utrzymuje dobry kontrast i czytelność tekstu.

 

YotaPhone 2 - YotaReader

YotaReader - menu opcji wyświetlania e-booka (dwa sklejone zrzuty ekranu: po lewej tekst wyświetlony przy użyciu kroju Roboto, po prawej - PT Serif)

 

YotaReader akceptuje pliki w formacie EPUB. Jako, że telefon jest wykrywany przez calibre, można dość wygodnie zarządzać księgozbiorem. Firmowa aplikacja Yoty nie jest jednak specjalnie rozbudowana i ma raczej podstawowe możliwości w zakresie formatowania e-booków. Do ważnych atutów należy powiększanie rycin zawartych w tekście. Nie bez znaczenia dla komfortu czytania jest możliwość wykorzystania przycisków sprzętowych (regulacji głośności) do zmiany stron. Trzymając telefon w lewej ręce mamy je pod kciukiem, natomiast trzymając telefon w prawej ręce daje możliwość zmiany stron (na kolejne) poprzez dotknięcie prawej krawędzi ekranu lub przycisku (np. palcem środkowym). Firmowy czytnik połączony jest także domyślnie ze słownikiem Lingvo. W telefonie brak jest polskiego słownika, ale można go dokupić poprzez aplikację Lingvo (np. słownik EN-PL kosztuje 15 USD). Podświetlone słowa można natomiast od razu przełożyć z języka angielskiego na hiszpański, francuski, włoski, rosyjski i niemiecki (choć raczej małe to dla nas pocieszenie).

 

YotaPhone 2 - YotaHub

YotaReader można ustawić w aplikacji YotaHub, jako jeden z paneli wyświetlanych na ekranie E-Ink

 

YotaReader posiada jeszcze jedną cechę, bardzo dobrze sprawdzającą się na małym ekranie – podział wyrazów według polskich reguł. Dzięki temu czytany tekst może być wyrównany do prawego i lewego marginesu a jednocześnie pozbawiony jest pustych hektarów między wyrazami. Nie zauważyłem wielu wpadek w sposobie dzielenia wyrazów. Można? Można!

 

YotaPhone 2 - YotaReader

Podczas czytania na ekranie E-Ink w YotaPhone 2 przeprosiłem się z czcionkami bezszeryfowymi (YotaReader: po lewej - PT Serif, po prawej - PT Sans)

 

Przyglądnąłem się także, jak telefoniczny ekran E-Ink radzi sobie z innymi aplikacjami do czytania e-booków. Przy okazji przekonałem się jak słabe są niektóre, nawet dość znane programy. Do największych bolączek należy brak możliwości wybrania własnej czcionki (przy słabym zestawie dostępnych krojów) oraz brak dzielenia wyrazów. Z ergonomią też bywa różnie, ale to już temat na inny wpis.

 

Z programów samodzielnie zainstalowanych, na pierwszy ogień poszła aplikacja obsługująca wypożyczalnię Legimi. Wersję dla urządzeń z Androidem, testowałem dokładnie rok temu. Było to przy okazji recenzowania czytnika Icarus Illumina XL. Nie korzystam z niej na co dzień, ale YotaPhone wydawał się niezłym urządzeniem, aby test powtórzyć. W abonamencie wypożyczalni, z którego korzystałem, można mieć niestety tylko jeden czytnik. Więc każdy kolejny członek rodziny, chcący korzystać z tego samego konta, był skazany na świecący w oczy ekran tabletu lub smartfona. Recenzowany telefon wydawał się więc idealnym urządzeniem, aby ominąć to przykre ograniczenie. Przecież liczony jest jako smartfon, a działa (prawie) jak czytnik.

 

Aplikacja Legimi na smartfonie działała w czasie testów stabilnie i dobrze sprawowała się we współpracy z ekranem E-Ink. Znacznie lepiej niż to było rok temu na Icarusie. W aplikacji najbardziej podobają mi się funkcje: wyrównania tekstu do prawego i lewego marginesu, automatycznego przełączania w tryb poziomy lub pionowy oraz płynna regulacja wielkości czcionki i interlinii. Ważnymi udogodnieniami jest również możliwość zmiany stron w e-booku fizycznymi przyciskami regulacji głośności oraz opcja powiększania ilustracji zawartych w tekście. Dzięki temu zdecydowanie wzrasta szansa na ich oglądnięcie we właściwym rozmiarze.

 

YotaPhone 2 - Legimi

Brak dzielenia wyrazów w aplikacji Legimi źle wpływa na wygląd tekstu

 

Aplikacja może być wykorzystana przede wszystkim do książek z wypożyczalni i własnego konta, jednak nie bez problemów. Większość utrudnień, zmniejszających komfort czytania, a zauważonych przeze mnie rok temu, wciąż w aplikacji występuje. Oto co może uprzykrzać życie czytelnikowi:

- brak dzielenia wyrazów, co by pozwoliło uniknąć przerw między wyrazami i lepiej wykorzystać ograniczoną przestrzeń telefonicznego ekranu;

- złe wyświetlanie zawartości książki, zdarza się obcinanie tekstu na końcach rozdziałów;

- niedziałające odsyłacze (na żadnym z ekranów telefonu nie udało mi się przejść do przypisów).

 

Szkoda, że rok minął, a w tym zakresie aplikacja nie zmieniła się na lepsze. Można także sobie wymarzyć różnorodne udogodnienia, znane z innych aplikacji, jak gromadzenie książek w kolekcje, korzystanie z własnych czcionek czy zaznaczanie i udostępnianie cytatów. Ale póki co, by mi wystarczyło usunięcie tylko tych trzech wspomnianych wyżej usterek.

 

YotaPhone 2 - Amazon Kindle

Aplikacja Kindle nie daje możliwości wyboru tylu czcionek, co w czytnikach

 

 

Jako wieloletni użytkownik czytników Kindle, naturalnie wykorzystywałem mobilną aplikację Amazonu. Podstawowym argumentem był nie tyle dostęp do książek na koncie, co przesłanych artykułów ze stron WWW. Odbieranie plików przez aplikację z poczty elektronicznej działało mi bardzo nierówno. Raz wysłany tekst dochodził błyskawicznie, a innym razem gromadziło się kilka na raz, po dłuższej przerwie w ich dostarczaniu. Aplikacja zyskała u mnie jednak uznanie za szeryfowe czcionki (Bookerly, Cecilia), które nawet nieźle wyglądały na tylnym ekranie. Brak dzielenia wyrazów czy wprowadzonej ostatnio na czytniki czcionki Amazon Ember Bold, obniża wartość aplikacji na tym sprzęcie.

 

YotaPhone 2 - FB Reader

Do korzystania z aplikacji do czytania e-booków na ekranie E-Ink, należy ustawić białe tło i czarną czcionkę. Najlepiej użyć do tego ekranu przedniego, wtedy widać, że domyślne tło jest na przykład kremowe (na zdjęciu przykład z FB Readera)

 

Przetestowałem również kilka innych programów przeznaczonych do czytania e-booków. Ale, że niniejszy wpis to nie jest to recenzja wszystkich androidowych aplikacji, wspomnę o nich już tylko pokrótce w poniższej tabeli (kolejność alfabetyczna).

 

Aplikacja

Zalety

Wady

Aldiko

można ustawić b. małe marginesy, współpraca z tłumaczem Google, jako taka obsługa TTS

brak dzielenia wyrazów, złe zaznaczanie wyrazów zawierających polskie znaki

Amazon Kindle

zaskakująco dobra czytelność czcionek szeryfowych (Bookerly, Caecilia), dostęp do konta w Amazonie (w tym wysyłanie pików na adres e-mail aplikacji)

niekiedy brak czcionek dostępnych na czytnikach, brak dzielenia wyrazów, brak polskiej wersji

Cool Reader

bardzo rozbudowane możliwości modyfikowania wyglądu tekstu, podział wyrazów, menu w języku polskim

przeładowane menu z ikonkami, które są słabo czytelne na ekranie E-Ink, brzydki tekst na ekranie E-Ink, słaby TTS

Ebookpoint

integracja z księgarnią, powiększanie ilustracji, wykorzystanie klawiszy regulacji głośności do zmiany stron, synchronizacja postępów czytania między urządzeniami

mały wybór czcionek, brak podziału wyrazów, brak możliwości dodania własnych książek (choć można je dodać do konta w księgarni)

FB Reader

bogate możliwości konfiguracji, możliwość instalacji własnych czcionek, współpraca ze słownikiem ColorDict, menu w języku polskim

nie działa opcja wykrywania ekranu E-Ink

Kobo

integracja z firmową księgarnią

dostęp wyłącznie do książek z konta w firmowej księgarni, brak polskiej wersji

Legimi

powiększanie rycin, justowanie tekstu, skalowanie wielkości czcionki, menu po polsku, zmiana stron przyciskami regulacji głośności

brak dzielenia wyrazów, niedziałające odsyłacze, obcinanie treści książki pod koniec rozdziału

Moon+ Reader

bardzo duże możliwości konfiguracji, możliwość instalacji własnych czcionek, współpraca z wieloma słownikami

słaby TTS

PocketBook

duże możliwości dopasowania tekstu, możliwość wgrania własnych czcionek, wykorzystanie klawiszy regulacji głośności do zmiany stron, dość przyjemny TTS

brak podziału wyrazów wg polskich reguł, specyficzna organizacja menu ustawień

Publio

integracja z firmową księgarnią, menu po polsku

brak podziału wyrazów, brak możliwości wgrania własnych książek, nie wyświetla się część e-booka, pozostaje oczekiwanie na nową wersję aplikacji (zapowiadana na połowę lutego 2017 r.)

Tolino

dostęp do własnych książek w chmurze Tolino, czytelna czcionka szeryfowa Bitter

brak polskiej wersji, denerwująca animacja zmiany stron, brak podziału wyrazów wg polskich reguł, duże marginesy

Woblink

integracja z firmową księgarnią, obsługa CzytajPL! (w czasie trwania akcji), menu po polsku

brak podziału wyrazów, ubogie możliwości modyfikacji wyglądu tekstu, denerwująca animacja zmiany stron, długie wczytywanie nowych elementów (np. rozdziałów)

YotaReader

wykorzystanie całej powierzchni ekranu, uruchamianie bezpośrednio z ekranu E-Ink, brak artefaktów (tzw. ghostingu), menu po polsku, integracja ze słownikiem Lingvo

brak możliwości dodania własnych czcionek, niezbyt rozbudowane możliwości formatowania tekstu

 

YotaPhone 2 - FB Reader

FB Reader daje możliwość użycia własnych czcionek

 

Podsumowując, należy podkreślić, że firmowa aplikacja do e-booków sprawdza się całkiem dobrze. Zaskakująco dobrze, jeśli porównać ją np. do programów firmowanych przez nasze księgarnie (może poza aplikacją księgarni Ebookpoint). YotaReader sprawdził mi się jako podstawowy program do czytania e-booków na e-papierowym ekranie w YotaPhone 2. Jednak, jeśli ktoś ma swoją ulubioną androidową aplikację, w której można wyłączyć animację zmiany stron, ustawić czcionkę bezszeryfową oraz białe tło – powinna się również bardzo dobrze sprawdzić na e-papierze w YotaPhone 2. Po krótkich testach, mogę ze swej strony polecić przede wszystkim FB Readera (ogólnie bezpłatny, ale niektóre opcje dostępne są w płatnej wersji programu), a w dalszej kolejności Moon+ Reader oraz PocketBook Reader.

 

YotaPhone 2 - aplikacja ebookpoint.pl

Najnowsza wersja aplikacji księgarni ebookpoint.pl zyskała bardzo przydatną funkcję powiększania obrazów

 

Podsumowanie

YotaPhone 2 jest bardzo dobrą ofertą dla osób, które chcą dużo czytać, ale głównie lub wyłącznie na telefonie. Zastosowany w telefonie ekran E-Ink jest dobrej jakości i sprawdza się bardzo dobrze w pełnym świetle dziennym (czego nie można powiedzieć o innych ekranach stosowanych w smartfonach). W połączeniu z programem YotaReader dobrze sprawdzi się w czytaniu beletrystyki czy krótkich tekstów z internetu. Ekran E-Ink może być również wykorzystany do codziennego korzystania z telefonu czy innych aplikacji. YotaPhone 2 nie jest urządzeniem bezbłędnym, ale jak na tak pionierskie rozwiązanie, mogę mu kilka wad wybaczyć. Przy dłuższym korzystaniu zalety przeważają nad niedoróbkami.

 

Wiem, że jeszcze nie wszyscy poznali komfort czytania na ekranie o większej przekątnej np. sześciu cali... Może kiedyś się przekonają, a do tego czasu mogą twierdzić, że sam smartfon i niewielki rozmiar ekranu jest dla czytania optymalny. No i przy każdej okazji wyciągać telefon z kieszeni ciesząc się lekturą na ekranie z papieru elektronicznego.

 

YotaPhone 2 to także oferta dla tych, których nie stać na drugie urządzenie (czytnik) lub wiedzą, że czytnika nie będą ze sobą nosić i godzą się na pewien kompromis między (ultra)mobilnością a jakością ekranu. Niestety, E-Ink w YotaPhone 2 nie zapewni takiego komfortu czytania jak czytnik z dobrym ekranem. Może jednak zaoferować większą mobilność, choćby dlatego, że teraz większość osób po prostu nosi telefon zawsze ze sobą.

 

Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o jednym, co może być ważne. Ekran E-Ink zwraca uwagę otoczenia. Jeszcze nigdy mnie tyle osób nie pytało o telefon, co podczas testów YotaPhone 2. Wiele z nich nie wierzyło, że ekran z e-papieru to nie jest szpanerskie etui imitujące papier.

 

YotaPhone 2 i PocketBook InkPad 2

YotaPhone oferuje (ultra)mobilność kosztem powierzchni i jakości ekranu (YotaPhone 2 po lewej, PocketBook InkPad 2 po prawej)

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli chcesz czytać dużo e-booków, najlepszy komfort dadzą porządne czytniki (np. Kindle, Kobo, PocketBook, Tolino, Cybook). Jeśli wiesz, że czytnika ze sobą nie będziesz nosić a już i tak sporo czytasz na telefonie – YotaPhone 2 jest dobrym wyborem. Tym bardziej, że w swojej klasie nie ma konkurencji :) Mogę go polecić, ale raczej nie w cenie kilku tysięcy, lecz kilkuset złotych...

 

Plusy:

- poręczny;

- (ultra)mobilny;

- wysoka jakość wykonania;

- dwa ekrany, w tym jeden E-Ink;

- bardzo dobra widoczność na ekranie E-Ink w pełnym świetle słonecznym;

- dobra, sprawna praca ekranu E-Ink (z dedykowanymi aplikacjami);

- specjalne oprogramowanie do korzystania z telefonu przy pomocy ekranu E-Ink (YotaMirror);

- dobry stosunek parametrów sprzętu do ceny (przy bardzo korzystnej cenie telefonów z chińskiej dystrybucji);

- aktualizacja oprogramowania OTA (dla wersji europejskiej);

- współpraca z calibre;

- YotaReader, dedykowana aplikacja do czytania e-booków obsługuje poprawnie ekran E-Ink i polskie e-booki (z dzieleniem wyrazów włącznie);

- dodatkowe aplikacje zaprojektowane z myślą o ekranie E-Ink;

- poprawna praca z programami do czytania e-booków (Amazon Kindle, Legimi, Pocket, FB Reader).

 

Minusy:

- delikatny tył (ekran E-Ink);

- śliski tył i przód;

- poszarpane litery czcionek szeryfowych na ekranie E-Ink;

- brak gniazda karty pamięci;

- brak świecącej diody informującej o stanie telefonu/przychodzących wiadomościach;

- brak możliwości aktualizacji oprogramowania systemowego w sprzęcie z chińskiej dystrybucji (ew. zmianę oprogramowania na wersję europejską i dalsze aktualizacje OTA można wykonać na własną odpowiedzialność);

- sporadyczne błędy w funkcjonowaniu: nie wyłącza się ekran przedni przy zbliżeniu telefonu do ucha w czasie rozmowy, ekran E-Ink staje się czarny po wykonaniu fotografii, nie zawsze wyświetla się na ekranie E-Ink klawiatura służąca do wprowadzenia numeru PIN (do odblokowania telefonu);

- poza tym wszystkie inne wady systemu Android OS.

 

 

 

YotaPhone 2 w banggood.com

Oferta w sklepie banggood.com (zrzut ekranu z 28 I 2017 r.)

 

Chińską wersję YotaPhone 2 można kupić m.in. w sklepie banggood.com

 

Dane techniczne YotaPhone 2 (według producenta, uzupełnione):

Wymiary: 144,9 x 69,4 x 8,95 mm;

Ekran przedni: 5,0” AMOLED dotykowy, 16 mln kolorów, 1080x1920 pikseli (442 ppi);

Ekran E-Ink: 4,7” pojemnościowy wyświetlacz dotykowy z papieru elektronicznego o rozdzielczości 960 x 540, 16 odcieni szarości, 235 ppi, szkło Corning Gorilla 3;

System operacyjny: Android 4.4 KitKat (wersja chińska) z możliwą aktualizacją do 5.0 Lollipop (wersja europejska);

Procesor: czterordzeniowy Qualcomm Snapdragon 801 2,2 GHz;

Procesor graficzny: Adreno 300;

Czas gotowości: 2G, wyłączona mobilna transmisja danych: do 16,5 dnia (397 godzin)

3G, wyłączona mobilna transmisja danych: do 17 dni (406 godzin)

LTE, wyłączona mobilna transmisja danych: do 16 dni (387 godzin)

Czas rozmów: połączenie głosowe, 2G: do 41,8 godziny

połączenie głosowe, 3G: do 26 godzin

połączenie głosowe przez Skype, LTE: do 13,7 godziny

połączenie wideo przez Skype, LTE: do 1,8 godziny

Czytanie na czytniku Yota (3G): do 109,3 godziny

Czas strumieniowego odtwarzania wideo: LTE: do 5,5 godziny

Wi-Fi: do 5,8 godziny

Czas lokalnego odtwarzania wideo: do 9,5 godziny

Czas strumieniowego odtwarzania audio: LTE: do 5,4 godziny

3G: do 17,8 godziny

Czas lokalnego odtwarzania audio przez: słuchawki: do 92 godzin

głośnik: do 62,4 godziny

Korzystanie z Internetu: LTE: do 4,5 godziny

Wi-Fi: do 4,4 godziny

Pamięć: 2 GB pamięci RAM, 32 GB pamięci eMMC (około 25 GB dostępne dla użytkownika);

Kamera główna: 8 mln pikseli z autofokusem, lampa błyskowa LED

Kamera przednia: 2,1 mln pikseli;

Czujniki akcelerometr, kompas, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, czujnik światła otoczenia;

Bateria: niewymienna 2500mAh lithium-polymer; Qualcomm Quick Charge 2.0 ładowanie bezprzewodowe;

Audio: mini jack 3,5 mm, radio FM;

Formaty i kodeki audio: AAC LC, HE-AACv1 (AAC+), HE-AACv2 (rozszerzony AAC+), AAC ELD, AMR-NB, AMR-WB, FLAC, MP3, MIDI, Vorbis, PCM/WAVE.

Obsługiwane typy plików i formaty kontenerów: 3GPP (.3gp), MPEG-4 (.mp4, .m4a), ADTS raw AAC (.aac), MPEG-TS (.ts), 3GPP (.3gp), FLAC (.flac), MP3 (.mp3), MIDI typu 0 i 1 (.mid, .xmf, .mxmf), RTTTL/RTX (.rtttl, .rtx), OTA (.ota), iMelody (.imy), Ogg (.ogg), Matroska (.mka), WAVE (.wav)

Wideo:Full HD 1080p 30 kl./s

Formaty i kodeki wideo: H.263, H.264 AVC, MPEG-4 SP, VP8.

Obsługiwane typy plików i formaty kontenerów: 3GPP (.3gp), MPEG-4 (.mp4), MPEG-TS (.ts), WebM (.webm), Matroska (.mkv).

Obsługa sieci (wersja europejska): GSM/EGPRS: 850, 900, 1800, 1900 MHz

WCDMA, DC HSDPA (wyd. 8 kat. 24)

HSUPA (wyd. 7 kat. 7), zakresy 1 (antena podwójna), 2, 5 i 8

LTE (wyd. 9 kat. 4), zakresy 3, 7 i 20

Łączność: WiFi 802.11 a/b/g/n/ac (VHT20, MSC 8), MicroUSB 2.0 (SlimPort), Bluetooth® 4.0, NFC, A-GPS i GLONASS

Karta telefoniczna: Nano-SIM;

Kolory: czarny, biały

 

Oficjalna strona produktu: https://yotaphone.com/pl-pl/

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach telefonów, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?