logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: IFA
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2016-03-24 10:14
Kobo porzuca tablety na rzecz czytników książek, dlaczego?

 

Kobo jest jedną z bardziej znanych na świecie firm zajmujących się sprzedażą publikacji elektronicznych, czytników i tabletów. Swoją siedzibę ma w Kanadzie, ale w roku 2011 została wykupiona przez japoński koncern Rakuten za niebagatelną kwotę 315 mln dolarów amerykańskich. Kobo nie przynosi właścicielowi spodziewanych profitów, choć zanotowało ostatnio szereg spektakularnych sukcesów. Do najważniejszych należy zaliczyć przejęcie dwa lata temu klientów zlikwidowanej księgarni Sony a w zeszłym roku - jednego z największych indyjskich sklepów - Flipkart.

 

stoisko Rakuten Kobo na targach IFA 2015 (Berlin)

Logo Kobo ostatnio wzbogaciło się o "R" - jak Rakuten. Na stoisku firmy, w czasie targów IFA 2015, nie zabrakło akcentów japońskich w postaci ikebany (Berlin, 2015 r.)

 

 

Styczeń 2016 roku okazał się dla Kobo rekordowym miesiącem pod względem sprzedaży e-booków. To na pewno miła wiadomość dla właścicieli, przy pojawiających się raz po raz doniesieniach o spadku sprzedaży książek elektronicznych na rynku amerykańskim. Firma tłumaczy swój sukces między innymi rosnącą bazą klientów. Choć może najważniejsza jest międzynarodowa dywersyfikacja przedstawicielstw Kobo, współpracujących z dużymi regionalnymi sprzedawcami książek, bez obawy o ich przejęcie przez Kanadyjczyków. O ile na rynku anglojęzycznym ma miejsce stagnacja, o tyle we Francji, Niderlandach i Włoszech firma zanotowała w poprzednim roku „fantastyczny wzrost”. W czasie, gdy amerykański gigant księgarski Barnes & Noble zwija swoje filie poza Stanami Zjednoczonymi oraz fizyczne sklepy, Kobo rośnie. Choć warto pamiętać, że na lukratywnym rynku amerykańskim firma wciąż pozostaje w głębokim cieniu światowego giganta - Amazonu.

Kobo jest jedną z firm, które mają pełną informację o zachowaniach czytelniczych swoich klientów. Rąbka tajemnicy na ten temat uchylił Michael Tamblyn z Kobo w wywiadzie dla serwisu „Publishing Perspectives” i w czasie konferencji brytyjskiej organizacji Independent Publishers Guild. Spotkanie brytyjskich wydawców odbyło się 2 III 2016 r., a dyrektor Kobo był jednym z ekspertów od „Cyfrowego krajobrazu” na rynku wydawniczym.

Dysponując dość szczelnym ekosystemem składającym się z księgarni, czytników, tabletów i aplikacji mobilnych, ma zapewne całkiem sporo danych na temat zachowań swoich klientów. Aby móc czytać zakupioną w Kobo książkę elektroniczną, musi być ona synchronizowana pomiędzy kontem klienta a urządzeniami, na których jest czytana. A to powoduje zapisanie informacji, na przykład które e-booki, przez kogo i w jaki sposób są czytane. Niewiele jest firm, które mają równie kompleksową wiedzę na ten temat. Na pewno są to najwięksi gracze na rynku książek elektronicznych - amerykański Amazon czy niemieckie Tolino.

Nie wiem, na ile wiarygodne są informacje zbierane przez wspominane podmioty. Mam w tym względzie niewielkie doświadczenie. Przykładowo, przez kilka tygodni, przy okazji testowania czytnika Icarus Illumina XL, korzystałem z aplikacji Legimi. Statystyki, jakie mi ona pokazywała na temat mojego czytania, nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością. Ale może to akurat nie jest miarodajny przykład, szczególnie w porównaniu z wielkimi koncernami.

Zarówno duże firmy międzynarodowe, jak i mniejsze, o zasięgu krajowym chcą wiedzieć, co dzieje się po zakupie książki. A jest to wiedza, która może być całkiem przydatna. Zapewne wielu wydawców chciałoby wiedzieć, które książki zostały przeczytane, jak szybko czytelnicy kończą zaczętą lekturę, kto i kiedy czytanie przerywał czy wręcz porzucał. Znane są już przypadki zwiększania budżetu reklamowego książki, która była przez czytelników pochłaniana w szybkim tempie, jak i likwidacji akcji promocyjnej publikacji, której lekturę czytelnicy gremialnie porzucali nie docierając do połowy. Same tytuły jak i nazwy wydawców objęte są co prawda tajemnicą, ale sam mechanizm takiego działania rynkowego został potwierdzony. Można sobie też wyobrazić książki powstające „na zamówienie”, których fabuła została skonstruowana i zoptymalizowana na bazie masowych statystyk o gustach i zachowaniach czytelników. Tak już się dzieje choćby w przemyśle muzycznym. Ciekawie opisał to Charles Duhigg w „Sile nawyku” na przykładzie piosenki „Hey Ya!”. Może już niedługo trafią jednak na rynek takie książki. A jeśli już są?

 

Co o swoich czytelnikach wie Kobo i jaka z tego nauka?

Zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Kanadzie podejście do ochrony danych osobowych jest bardzo swobodne. Nie ma się więc, co dziwić, że firma mająca swoją siedzibę w Kanadzie, chwali się danymi na temat swoich klientów. Dzięki temu można choć trochę poznać mechanizmy funkcjonowania takiej firmy. Kobo ma obecnie 26 milionów użytkowników i jest obecne w 190 krajach. Na rynku handlu elektronicznymi publikacjami (książki, czasopisma) lokuje się na trzecim miejscu w skali świata (za Amazonem i Apple). Ma w ofercie 4,7 mln elektronicznych publikacji, a wydawnictwa self-publisherów stanowią około 15% sprzedaży firmy. W roku 2007 w Kobo pracowało 25 osób, a dziś 360.

Okazuje się, że najbardziej wartościowymi klientami dla firmy są osoby w wieku ponad pięćdziesiąt lat i posiadające czytnik Kobo. A dokładnie, to zdecydowana większość aktywnych klientów firmy, bo 72% ma ponad 45 lat. W krajach anglojęzycznych i Niderlandach ponad połowa najbardziej aktywnych klientów jest w wieku nawet 55 lub więcej lat. Takie osoby mają zazwyczaj więcej czasu na czytanie i bardziej zasobne portfele w porównaniu na przykład do młodszych klientów.

 

naklejka Kobo Welcome na pudełku czytnika Kobo Glo HD

"Kobo Welcome" - nowa usługa firmy, anonsowana jest na opakowaniach czytników

 

Za taką wiedzą idą dalsze działania firmy. Wiedząc, że osoby w wieku ponad 50 lat niekoniecznie mogą być fanami nowych technologii, firma uruchomiła specjalny program „Kobo Welcome”. To infolinia, oferująca wsparcie dla nowych klientów, obecnie dostępna w: Kanadzie, Stanach Zjednoczonych Ameryki, Australii, Nowej Zelandii, Francji, RFN, Włoszech, Niderlandach, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Portugalii. W założeniu ma pomóc „krok po kroku” w pierwszym uruchomieniu czytnika i wyborze pierwszego e-booka. Pomysł jest prosty, choć niekoniecznie kojarzony z internetowymi księgarniami. Według Michaela Tamblyna, te początkowe kroki bywają decydujące dla dalszej przygody z e-bookami. Twierdzi on między innymi, że:

- potrzeba 48 godzin, aby osoba, która nigdy nie miała styczności z czytnikiem nabrała pewności siebie;

- w ciągu tego czasu nowy użytkownik czytnika powinien, jako pierwszą książkę, zacząć czytać coś, co mu przypadnie do gustu. Często jako pierwszy wybór bywa wgrywana bezpłatna wersja szkolnej lektury i to powoduje rozczarowanie. Może się to często przełożyć na odrzucenie nowej technologii. Dlatego doradcy Kobo z infolinii pomagają wybrać coś bardziej dostosowanego do bieżących zainteresowań czytelniczych nowych klientów.

 

ulotka

W wybranych krajach infolinia Kobo jest dostępna 7 dni w tygodniu od 9:00 do 21:00 (czasu lokalnego)

 

Poza wiekiem ważne jest posiadanie odpowiedniego urządzenia. Użytkownik czytnika, w porównaniu z klientem korzystającym z telefonu lub tabletu, to osoba która:

- jest zaangażowana w czytanie (podobnie jak audiofil kupujący wysokiej jakości słuchawki) i oczekująca wrażeń z korzystania z technologii na wysokim poziomie;

- może dostarczać firmie nawet 30% więcej przychodu;

- ma większą biblioteczkę e-booków;

- jest bardziej lojalna w stosunku do firmowej księgarni;

- czyta szybciej, przez dłuższy czas i bez przerw, lektura bardziej ją wciąga.

Czytniki Kobo nie należą do najtańszych na rynku. W rozmowie z przedstawicielem firmy podczas targów IFA w Berlinie, dowiedziałem się, że firma nie pójdzie na wojnę cenową z innymi producentami. Taka polityka zdaje się przynosić efekty, ponieważ w roku 2015 sprzedaż samych czytników Kobo była dochodowa. Z pewnym zaskoczeniem przyjęto w firmie sukces modelu Kobo Aura H2O. Drogi i uznany za dość luksusowy czytnik, dla którego spodziewano się 5% udziału w sprzedaży, stanowi 22% sprzedawanych przez Kobo urządzeń.

 

Kobo Aura H2O w sklepie MediaMarkt (Berlin)

U naszych zachodnich sąsiadów Kobo ma swój własny sklep internetowy, a czytniki obecne są także w marketach z elektroniką (Berlin, 2015 r.)

 

I jak tu na (rzecz czytników) nie porzucać opanowanego przez Apple i Samsunga rynku tabletów, na którym nawet Amazonowi trudno się przebić?

 

E-booki a prywatność

W tym miejscu jeszcze raz podkreślam, że Kobo nie jest wyjątkiem i zbierając dane o zachowaniu swoich konsumentów nie robi nic, czego by nie robili inni. Opublikowane dane też nie należą do szczególnie wrażliwych. Firma służy mi jako przykład, bo akurat pokazuje wnioski ze statystyk płynące. W kontekście danych publikowanych przez firmę, można jednak pytać o zachowanie prywatności przy czytaniu e-booków. Na pewno nie ma o tym mowy przy korzystaniu z wszelkiego rodzaju wypożyczalni, jak Legimi, Ibuk, Osbi czy podobnych. Takie usługi z założenia monitorują każde działanie użytkownika - otwarcie książki, czas czytania czy pobranie na półkę nowej publikacji. Podobnie jest przy czytaniu na różnych urządzeniach, które synchronizują między sobą postęp czytania.

Zdecydowanie lepiej przedstawia się sprawa zachowania prywatności, gdy na przykład korzystamy z czytników. Można wtedy po pierwsze zróżnicować źródła pochodzenia książek. Szczególnie łatwe jest to na polskim, bardzo zdywersyfikowanym rynku, gdzie do wyboru mamy przynajmniej kilka dużych księgarni oferujących e-boki. Jeśli komuś bardzo zależy na dyskrecji, na pewno w jej zachowaniu pomoże odłączenie urządzenia od internetu i wgrywanie plików przy pomocy kabla USB czy kartę pamięci. Dopóki czytnik nie wyświetla okładki czytanej książki jako wygaszacza, możemy swój dobór lektur zachować do własnej wiadomości.

 

Podsumowanie

Opierając się na masowych danych, Kobo potwierdza, że czytniki książek elektronicznych są bardzo dobrymi urządzeniami, które wspomagają czytanie. Bezpieczne dla oczu, mieszczące spory księgozbiór, poręczne i długo pracujące na jednym ładowaniu mobilne urządzenia, sprzyjają zatopieniu się w tekście. Wygoda użytkowników splata się z dążeniem firmy do przynoszenia zysków swojemu właścicielowi, czyli japońskiemu Rakutenowi. Osoby korzystające z czytników, nie tylko wygodniej na nich czytają, ale i chętniej kupują e-booki w firmowej księgarni. Czyż nie o to chodzi nam wszystkim? Szkoda tylko, że Kobo nie jest zainteresowane polskim rynkiem...

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-09-08 20:20
Czytniki książek elektronicznych na targach IFA 2015 w Berlinie – część II

 

Targi IFA 2015 w Berlinie jeszcze trwają. Ja już wróciłem, po dwóch dniach przewijania się, od stoiska do stoiska i od hali do hali, między tłumami zwiedzających. Jeśli ktoś jest w Berlinie, to zachęcam do odwiedzenia targów, kto nie ma takiej okazji - tego zapraszam do lektury!

 

Targi IFA 2015, w tym roku między 4 a 9 września

 

W tym roku jechałem na targi IFA 2015 bez specjalnie wybujałych nadziei. Już pobieżny przegląd listy wystawców, przekonał mnie, że pod względem czytników książek elektronicznych, obfitości nie ma się co spodziewać. Mam na myśli czytniki e-booków. Nie znaczy to, że same targi były nudne. Wystawcy zaprezentowali mnóstwo produktów z szeroko rozumianej elektroniki użytkowej, wśród których chyba każdy mógłby znaleźć coś interesującego. Spory nacisk kładziony był na konsumenckie produkty z zakresu dbania o zdrowie, zegarki (smartwatche), telewizory wysokiej rozdzielczości i te wykonane w technologii OLED. Spore zainteresowanie wzbudzały oczywiście najnowsze smartfony.

 

Chyba największe i najbardziej oblegane muzeum w niemieckiej stolicy, bez planu ani rusz

 

Przypuszczenia dotyczące obecności czytników się sprawdziły i pobyt na targach przebiegł w tym roku bez specjalnych wzruszeń. Nie było źle, choć zabrakło zaskoczeń. Jeśli osądzać rynek po tym, co widziałem w ciągu dwóch dni spędzonych w Berlinie, można powiedzieć, że wszystko już się rozstrzygnęło i karty zostały rozdane. Przynajmniej na rynku niemieckim. Handel czytnikami i e-bookami zdominowali wielcy gracze (Amazon, Tolino), którzy zgarnęli większość udziałów, a pozostali nie mają czy to siły, czy możliwości a może pomysłu, aby tę sytuację istotnie zmienić. Z firm obecnych na IFA w poprzednim roku, zabrakło Prestigio i ArtaTechu. Ta pierwsza i tak w roku 2014 firmowanych przez siebie czytników nie prezentowała. Ta druga natomiast już nie jest dystrybutorem chińskich Onyksów, które poprzednio stanowiły (obok efemerycznego telefonu z ekranem e-Ink) główną ofertę targową.

 

Kilka firm związanych z eCzytnikami jednak się pokazało. Zapraszam na bliższe przyglądnięcie się, co w tym zakresie zaprezentowano w Berlinie w roku 2015.

 

Manta

O Mancie wspominam, ponieważ w poprzednim roku, na targach IFA 2014, znalazłem jeden czytnik na stoisku tej polskiej firmy. Jednak, zgodnie z wyrażanymi wtedy opiniami, najwyraźniej temat eCzytników sobie odpuszczono. Przechodzących w okolicach stoiska, w tym roku witały, błyskające kolorowymi światłami, boomboksy. Po tym, co zobaczyłem w gablotach, jakoś nie miałem ochoty zagłębiać się szczegółowo w ofertę Manty.

 

Niewielki fragment szerokiego asortymentu firmowanego znakiem "Manta"

 

Alcatel One Touch

W zeszłym roku chińska firma zaprezentowała miniaturowy czytnik oparty na ekranie z papieru elektronicznego, stanowiący niejako rozszerzenie dla smartfonów. Aplikacja odczytująca plik EPUB pracowała na smartfonie i przekazywała tekst strona po stronie do zewnętrznego czytnika. Przez ostatnie dwanaście miesięcy nie udało się go najwyraźniej wprowadzić na rynek. Przynajmniej ja go nie znalazłem w żadnej ofercie sklepu czy telekomu. w tym roku wspomniany produkt nie pojawił się na stoisku Alcatela. Produktem promowanym był, podobnie jak u innych, zegarek współpracujący z telefonem. Jakoś nie wzbudził mojego entuzjazmu.

 

Czytnik e-booków Alcatela nie ujrzał światła dziennego, może z zegarkiem będą mieli więcej szczęścia...

 

PocketBook

W poprzednich latach firma zawsze miała do zaprezentowania jakieś nowatorskie nowości. A to okładkę z ekranem E Ink do smartfonów, a to czytnik z automatyczną regulacją oświetlenia (PB Sense), a to z funkcją OCR (PB 650 Ultra). W tym roku firma prezentowała się jak zwykle bardzo dobrze, choć jednak zarówno wielkość stoiska jak i załogi oraz obecność samych czytników była znacznie mniejsza niż w poprzednich latach. Połowę standardowej powierzchni wystawowej przeznaczono na eCzytniki a połowę na wprowadzane właśnie do dystrybucji urządzenie zawierające m.in. kamerę, mikrofon i wskaźnik laserowy do zdalnego śledzenia i zabawiania domowych zwierząt. To wszystko za jedyne 239 EUR. Udział PocketBooka polega m.in. na wsparciu ze strony oprogramowania.

 

Kamera Petcube na stoisku PocketBooka

 

Miałem wrażenie, że w zakresie czytników nie pokazano tym razem niczego nowego. Jednak okazało się, że firma przywiozła też dość niezwykły, trzynastocalowy model CAD Reader Flex. Ja go jednak niestety nie znalazłem na stoisku. Dowiedziałem się o nim z niemieckiego serwisu lesen.net, kiedy to po powrocie z targów, w hotelu zaglądnąłem do sieci. Jakoś przedstawiciel firmy o nim nie wspomniał. Pokazał mi modele: PocketBook Touch Lux 3, PocketBook Ultra, PocketBook Sense oraz InkPad. Gapa ze mnie, zdarza się...

 

Stoisko PocketBooka - pół na pół (Petcube i czytniki)

 

Pracownik PocketBooka zagadnięty na temat nowości, stwierdził, że nie należy spodziewać się na razie nowych modeli czytników. Firma skupia się obecnie na dopracowaniu oprogramowania i usługach sieciowych w chmurze. Najwyraźniej zmierza więc do dywersyfikacji źródeł dochodów, co trudno uznać za złą drogę w dłuższej perspektywie. Choć trochę szkoda, że nie widać nowego sprzętu na horyzoncie. Nie uzyskałem w związku z tym potwierdzenia plotki na temat rychłego wprowadzenia modelu Basic 3. PocketBook zamierza również zacieśniać współpracę z firmami, które same sprzedają ich urządzenia pod własną nazwą. W Niemczech jest to na przykład księgarnia Mayersche. Oferowany w tej sieci PocketBook Touch Lux 3 jest zintegrowany z jej sklepem internetowym. Oficjalnie kosztuje 99 EUR. Natomiast cena dla stałych klientów posiadających specjalną kartę to 79 EUR, prawda, że bardzo miła?

 

Front stoiska PocketBooka z InkPadem i Touch Lux 3

 

Podobnie jest również we Francji. Wspominam o tym celowo. Partnerzy na tym rynku są teraz dla PocketBooka o tyle istotni, że zgodnie z niedawnym wyrokiem sądowym, firma nie może tam używać swojej nazwy. Poszło o słowo „pocket”. Batalia sądowa jeszcze się nie zakończyła więc PocketBook może wróci pod własnym szyldem na francuski rynek. Tak czy inaczej, sprzedaż pod marką francuskich księgarń przynajmniej nie budzi niczyich zastrzeżeń.

 

PocketBook Touch Lux 3 jako firmowy czytnik niemieckiej księgarni Mayersche (źródło: mayersche.de)

 

Amazon

Dominujący pod względem ilości używanych czytników amerykański potentat również nie pokazał w Berlinie niczego nowego. Choć tym razem przynajmniej otwarł się na „szarych” klientów. O ile rok wcześniej ogromna powierzchnia wystawowa dostępna była tylko dla partnerów biznesowych, o tyle w roku bieżącym kilka produktów zaprezentowano również zwiedzającym. Główny nacisk położony był na promowanie usługi Amazon Prime, głównie na pobieranie filmów w połączeniu z telewizyjną przystawką. Umożliwia ona odbiór na telewizorze treści kupowanych w Amazonie (seriale telewizyjne, filmy, programy TV). Trochę z boku prezentowane były tablety Fire oraz czytniki Kindle. Tablety firmy znacznie odstają swoim wzornictwem od tego, co można zobaczyć u innych wystawców. Można odnieść wrażenie, że Amazon przywiózł je na targi kilka lat temu i zapomniał zmienić na nowsze. Nie dziwiłem się więc, że mało osób się nimi interesowało.

 

Uwaga zwiedzających jak i pracowników stoiska Amazonu skupiona była na usłudze Amazon Prime

 

Przy czytnikach Kindle natomiast raz po raz ktoś, ze zwiedzających, przystawał. Była nawet do ich prezentacji wyznaczona przynajmniej jedna osoba z Amazonu. To zainteresowanie akurat trochę mnie zdziwiło. Sądziłem, że skoro kindelki są w każdym markecie elektronicznym, to ich obecność na targach nie będzie żadną ciekawostką. Jednak wystawione czytniki wzbudzały zainteresowanie i wydaje mi się, że ekran Kindle Voyge jak i Paperwhite 3 po prostu robił na ludziach pozytywne wrażenie.

 

Musiałem chwilę czekać, żeby zrobić zdjęcie bez zwiedzających (od lewej Kindle Voyage, Kindle Paperwhite 3 i Kindle 7)

 

Kobo

Kobo to jedyna firma, która pokazała nowość w postaci Kobo Touch 2.0. Jest to w zamyśle podstawowy model, który ma zastąpić dość leciwego Kobo Touch. Urządzenie nie ma wbudowanego oświetlenia ani gniazda kart pamięci. Poza tym jest zgrabne, solidnie wykonane i pracuje sprawnie. Wyposażony jest w wi-fi, 4 GB pamięci wewnętrznej, procesor 1 GHz i ekran e Ink o rozdzielczości 800x600 pikseli.

 

Kobo Touch 2.0 - jedyna czytnikowa nowość na targach

 

Niestety, cena na poziomie 89 EUR to już nie jest wydatek z zakresu modelu podstawowego. Znacznie przewyższa nie tylko np. koszt zakupu bezpośredniego konkurenta w postaci Kindle 7 w amazon.de (podobny ekran) ale nawet Tolino Shine (ten akurat ma ekran ze zintegrowanym oświetleniem). Kobo jest z wyglądu znacznie ładniejszy i solidniejszy od podstawowego modelu Kindle, ale trudno mi powiedzieć, czy to akurat przekona klientów do wydania istotnie większej kwoty akurat na ten czytnik.

 

Kobo Touch 2.0 - w drugiej wersji już bez gniazda na karty pamięci microSD

 

Najbliższe działania Kobo (według słów przedstawiciela firmy) będą zmierzać do upowszechnienia ekranów o najwyższej rozdzielczości w już istniejących modelach. Szczególnie dotyczy to modelu z ekranem o przekątnej 6,8 cala - Kobo Aura HD. Nie wiadomo, czy będą to czytniki z nowymi nazwami, czy po prostu dodane zostanie jakieś oznaczenie np. HD. Raczej nastąpi całkowite odejście od fizycznych przycisków, gniazd kart pamięci i małych ekranów (nie należy się spodziewać nowego Kobo Mini).

 

Kobo Touch 2.0 - jedyny przycisk to wyłącznik (górna krawędź obudowy)

 

Premiera nowego czytnika Kobo zbiegła się z otwarciem własnego sklepu firmowego na rynku niemieckim. Do tej pory czytniki tego producenta obecne były w księgarniach lub sklepach z elektroniką użytkową (np. MediaMarkt, Euronics). Od niedawna można je kupić bezpośrednio od wytwórcy. To dobry krok, który jak sądzę, pomoże budować świadomość marki. Jednak zdziwiło mnie trochę, że przedstawiciele firmy nie mogli mi podać jakiś przykładów planowanych promocji produktów prowadzonych przy pomocy tego kanału dystrybucji. Ciekawe, czy dzięki niemieckiemu sklepowi firma zdobędzie się na silniejsze zaistnienie w świadomości dotychczasowych i potencjalnych klientów.

 

Nowo otwarty niemiecki sklep Kobo (źródło: de.kobo.com)

 

Stoisko Kobo cieszyło się sporym powodzeniem, z rozmów wynikało, że wielu zwiedzających jest posiadaczami starszych modeli

 

Gecko

No i jeszcze tematyka okołoczytnikowa. Całkiem fajnie pod względem różnorodnego asortymentu prezentowała się firma Gecko. To holenderska firma oferująca okładki do mobilnej elektroniki, w tym czytników. Na targach była cała masa firm prezentujących okładki, jednak w odróżnieniu od Gecko, zauważały one niestety głównie lub wyłącznie produkty Apple.

 

Fragment ekspozycji Gecko

 

Mnie najbardziej spodobała się okładka z możliwością postawienia czytnika np. na stole. Dobrze dopasowana, miła w dotyku, nie zasłania czytnika... moim zdaniem takie właśnie powinny być czytnikowe okładki. 

 

Okładka z podpórką (np. dla Tolino Shine) to jest to!

 

Podsumowanie

Rynek niemiecki jest jednym z ważniejszych w Europie, również pod względem e-booków. Wydaje się, że Amazon Kindle oraz Tolino mają na nim mocną i może nawet dominującą pozycję. Trudno się dziwić, że zainteresowanie Tolino się utrzymuje, mimo nieobecności na targach IFA. Niemieckie serwisy już wróżą premierę nowego Tolino Vision 3 HD w czasie targów książki we Frankfurcie. Tolino uznaje je za ważniejsze dla promowania swojej oferty. Prawdopodobnie (i dobrze) nie zmieni się wygląd (pozostanie jak w Tolino Vision 2), a raczej tylko (?) ekran (1448 na 1072 piksele). Można się spodziewać wyświetlacza Carta o gęstości 300 ppi, takiego jaki jest już w Kindle Voyage, Kindle Paperwhite 3 i Kobo Glo HD. Umocni to zapewne pozycję Tolino na rynku niemieckim. jednak to na razie plotki, poczekajmy do października.

 

To zdjęcie chyba dobrze ilustruje odpowiedź na pytanie, kto i po co będzie kupował wciąż mocno promowane na targach telewizory wysokiej rozdzielczości...

 

IFA 2015 to wciąż jedno z najbardziej obleganych muzeów w Berlinie, wstęp nie jest tani (12 EUR), ale co roku zmieniają się na lepsze wystawy czasowe, więc i tak warto go czasem odwiedzić. Szkoda, że trochę daleko i tylko raz do roku...

 

A tymczasem w głównym berlińskim Saturnie TrekStor Pyrus Mini był oferowany za 20 EUR...

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-09-04 06:59
Czytniki książek elektronicznych na targach IFA 2015 w Berlinie – część I

 

Od kilku lat staram się robić na żywo przegląd ofert związanych z czytnikami e-booków na targach IFA. Poprzednio zdawałem relację w roku 2012 (relacja tutaj), 2013 (relacja tutaj) oraz 2014 (relacja tutaj). Jestem w drodze do Berlina i mam nadzieję, że i tym razem uda mi się dotrzeć do ciekawych produktów. Nie spodziewam się jakiś fajerwerków, a to z powodu coraz silniejszej konsolidacji czytnikowego rynku niemieckiego, tudzież rezygnacji tak małych jak i dużych podmiotów z konkurowania z kolosami. Także ci najmocniejsi gracze na tymże rynku - Amazon i Tolino, tradycyjnie nie będą obecni w halach wystawowych ze swoimi czytnikami.

 

 

Pocieszam się tym, że mimo wszystko targi IFA są niewątpliwie świętem wszystkich gadżeciarzy, więc na pewno nie zabraknie mi wrażeń. W poprzednich latach dwa dni było za mało, żeby obejść i oglądnąć wszystko, co mnie ciekawiło. Mam nadzieję, że tym razem nie będzie gorzej

 

Zainteresowanych już teraz zapraszam na relację na stronie http://cyfranek.booklikes.com oraz na moim profilu na Instagramie https://instagram.com/cyfranek/ lub Facebooku https://www.facebook.com/cyfranekblog. Albo do zobaczenia w Belinie!

 

Druga część relacji dostępna jest tutaj.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-01-08 21:58
PocketBook Basic Touch - recenzja czytnika książek z ekranem E-Ink Pearl 6” - część I

PocketBook Basic Touch (PocketBook 624) to, jak sama nazwa wskazuje, podstawowy model czytnika e-booków z dotykowym ekranem. Po raz pierwszy został zaprezentowany szerokiej rzeszy użytkowników na targach IFA w 2013 roku. Jest więc na rynku od roku, a ponad dwa miesiące temu trafił do mnie. Oto test konsumencki czytnika, efekt kilku tygodni użytkowania PB 624. Zapraszam do lektury. W tej części testu przedstawię sam czytnik i ekran startowy, a więc „pierwsze wrażenia”. Recenzja równolegle ukazuje się na blogu swiatczytnikow.pl.

 

PocketBook Basic Touch w ostatnich promieniach jesiennego słońca

 

PocketBook

Z produktami, tej wywodzącej się z Ukrainy firmy, miałem do tej pory kontakt regularny, ale krótkotrwały. Od kilku lat obserwuję ofertę PocketBooka umiejętnie prezentowaną w Berlinie, w czasie targów IFA. Firma zyskiwała w moich oczach, głównie dzięki oferowaniu coraz to lepiej wykonanych i pomysłowych urządzeń. Nie bez znaczenia była też otwartość i kompetencja osób prezentujących czytniki na targach.

 

Stoisko PocketBooka na targach IFA 2013

 

Szczególnym przełomem, moim zdaniem, okazała się gama produktów przedstawiona w 2013 roku. Była to okładka Pocketbook Cover Reader z ekranem E-Ink na telefon Samsung Galaxy S4, czytnik PocketBook Mini oraz wspomniany wyżej Basic Touch. Rok 2014 przyniósł kolejne ciekawe propozycje. Był to m.in. wodoodporny czytnik Aqua (recenzowany na blogu swiatczytnikow.pl) czy, ważący raptem 155g, model Sense (z ekranem E-Ink Pearl HD) oraz Ultra, pierwszy tej firmy czytnik z ekranem E-Ink Carta. Czytniki PocketBooka miałem też w rękach, gdy pojawiały się w ofercie polskich sklepów oraz w czasie tegorocznych 18. Targów Książki w Krakowie. Nie korzystałem jednak z żadnego przez dłuższy czas. PocketBook 624 (Basic Touch) jest więc pierwszym, o którym mogę wypowiedzieć się z perspektywy użytkownika.

 

 

PocketBook Basic Touch

PocketBook Basic Touch jest czytnikiem książek elektronicznych z ekranem o przekątnej 6 cali. Jak sama nazwa wskazuje, „Basic Touch” jest podstawowym modelem PocketBooka z dotykowym ekranem. No ale jeżeli to ma być podstawowa wersja to ja się pytam, jakie funkcje można jeszcze dodać w modelach zaawansowanych? Bo co to jest tak naprawdę model „basic” można przecież zobaczyć na przykładzie „budżetowych” czytników zalegających półki polskich marketów. A w eksponowanych tam czytnikach zazwyczaj nie znajdziemy możliwości wstawiania zakładek, czasami nie obsługują one przypisów w książkach, bywa, że strony zmieniają z wielkim mozołem, zdarza się, że przyciski działają od niechcenia. PocketBook 624 tych wspomnianych wad niektórych „podstawowych” czytników jest na szczęście pozbawiony. Najwyraźniej na nowo definiuje, co powinniśmy rozumieć jako „podstawowy” (ang. basic) czytnik. Albo po prostu nazwa jest myląca.

 

PocketBook Basic Touch en face

 

Nie ma tego w nazwie, ale warte podkreślenia na samym początku testu jest to, że menu czytnika dostępne jest w języku polskim. To na pewno duże ułatwienie dla tych wszystkich, którzy obawiają się obcojęzycznych menu w czytnikach. Wraz z urządzeniem otrzymujemy również polską instrukcję obsługi (w postaci elektronicznej), która może być pomocna przede wszystkim początkującym użytkownikom. A jeśli ktoś nie za bardzo wie, jak wyświetlić ową instrukcję w czytniku, zawsze może zacząć od pobrania na komputer pliku PDF ze strony producenta (http://www.pocketbook-int.com/pl/support/pocketbook-basic-touch). Z czytnika można korzystać zaraz po wyjęciu z pudełka, uruchomieniu i ustawieniu języka menu. Nie ma konieczności rejestrowania czy łączenia z internetami. Należy oczywiście wgrać książkę, którą chcemy czytać, ale to wszystko. Wszystkie inne parametry można ustawić od razu lub później, jest to bardzo pomocne przy korzystaniu z czytnika, ale nie jest konieczne.

 

Jak prezentuje się urządzenie? Obudowa czytnika wykonana jest z dwóch rodzajów tworzywa. Przednia ramka to twardy, sprawiający dobre wrażenie plastik. W przypadku testowanego modelu ma ona kolor jasnej, śnieżnej bieli, ale na szczęście dzięki chropowatej powierzchni nie generuje odblasków i nie „łapie” odcisków palców. Dostępna jest też wersja z ciemnoszarą ramką i ta wydaje się być znacznie lepsza (patrz „Jakość ekranu” w drugiej części recenzji). Spód czytnika jest w kolorze czarnym, a materiał sprawia wrażenie bardziej „gumowe” choć wciąż jest to twardy i solidny plastik. Na pleckach znalazło się lekkie zagłębienie, które ma ułatwić trzymanie urządzenia jeśli używamy go bez okładki. Wszystko, z przyciskami włącznie, jest dobrze spasowane. Odnosi się wrażenie, że trzymamy w ręku coś porządnie zaprojektowanego, zgrabnego i solidnie wykonanego.

 

Na dolnej krawędzi czytnika znajduje się gniazdo microUSB służące do ładowania baterii lub wgrywania książek (przez kabel). Obok umieszczono również gniazdo kart microSD (o pojemności do 32 GB) i wyłącznik.

 

Dolna krawędź czytnika, od lewej: gniazdo microUSB, gniazdo kart microSD, wyłącznik

 

 

Krótkie naciśnięcie wyłącznika usypia czytnik, a po dłuższym przytrzymaniu urządzenie można całkiem wyłączyć. Górna krawędź ma dwa wgłębienia służące do zamontowania klapki chroniącej najbardziej delikatną część, czyli ekran. Brak jest przycisku resetującego urządzenie. W czasie testu nie miałem takiej potrzeby, ale gdyby komuś PocketBook się całkiem zawiesił, to reset powinien nastąpić po dwusekundowym przytrzymaniu przycisku „Home” (oznaczony kółkiem).

 

Wyświetlacz to E-Ink Pearl (wykonany w technologii papieru elektronicznego) wyświetlający 16 odcieni szarości o standardowej rozdzielczości 800x600 pikseli. Ekran jest dotykowy, a posługiwanie się czytnikiem dodatkowo umożliwiają cztery przyciski umieszczone pod wyświetlaczem. Dwa z nich (oznaczone strzałkami) służą do zmiany stron, skrajny lewy (oznaczony kółkiem) otwiera ekran startowy, a skrajny prawy (oznaczony kwadratem) uaktywnia menu. Niestety niektórzy producenci czytników z takich rozwiązań sprzętowych rezygnują (Amazon, Kobo, Tolino). Zapewne obecność fizycznych przycisków wpływa na cenę urządzenia, zapewne czytnik jest też przez nie trochę cięższy, ale sądzę, że podnosi to też zdecydowanie komfort użytkowania.

 

Ekran startowy

 

Czytnik ma prosty ekran startowy składający się z listy książek u góry i aplikacji poniżej. Łatwo można do niego przejść w każdej chwili poprzez naciśnięcie lewego skrajnego przycisku (oznaczonego kółkiem). Większą część ekranu startowego zajmuje wspomniana lista książek lub innych ostatnio dodanych dokumentów (pliki graficzne, aktualności z kanałów RSS, wiadomości z serwisu czytelniczego ReadRate). Zawartość tej listy można zawęzić i dla uproszczenia posługiwania się czytnikiem pozostawić na niej na przykład tylko otwarte książki. Jest to o tyle ważne, że wybranie z dolnej listy ikony „Książki” może początkującego użytkownika wprawić w lekkie zakłopotanie.

 

Ekran startowy w domyślnym widoku (na liście zarówno książki jak i nowe dokumenty pobrane przez usługę Send-to-PocketBook)

 

Ikona „Książki” znajduje się na początku zbioru czytnikowych aplikacji. Po wybraniu tej opcji wyświetlana jest zawartość czytnika z podziałem na katalogi (bardzo podobnie jak w menedżerach plików w komputerach). A więc nie do końca oferuje to co obiecuje.

 

Widok aplikacji "Książki" z katalogami i plikami

 

Wybierając ikonę opisaną jako „Książki” spodziewam się raczej uporządkowanej listy wszystkich książek zawartych w czytniku a nie menedżera plików. Niektórym użytkownikom takie rozwiązanie sprawiać kłopot. A to dlatego, że poszukiwana książka może być „schowana” w katalogu „Downloads (jeśli została pobrana z księgarni PocketBooka), ale może też być w katalogu „Dropbox PocketBook” (w przypadku synchronizacji biblioteczki z zawartością dysku sieciowego). Na tym nie koniec, ponieważ książki bywają także w katalogu eBooks/import/nazwisko autora (jeśli wgraliśmy je przy użyciu Calibre) lub „Send-to-PocketBook” (o ile sami je wysłaliśmy przy użyciu owej usługi). Na tym także nie koniec, ponieważ pozostaje jeszcze katalog główny. Tu znajdują się na przykład instrukcje obsługi.

 

Widok aplikacji "Książki" z samymi książkami pogrupowanymi według autora (dzięki możliwościom menu otwieranego w prawym górnym rogu ekranu)

 

 

Na szczęście ten domyślny widok można zmienić (a osobom, które pierwszy raz mają czytnik w rękach, może nawet należy to zrobić). Wybierając w prawym górnym rogu menu kontekstowe można ustawić wyświetlanie wszystkich książek obecnych w czytniku, a to pogrupowane według autora, a to według daty dodania, nawet gatunkami czy seriami. Nie działa to do końca idealnie, ponieważ Adam Mickiewicz znalazł się na początku mojej posortowanej alfabetycznie listy... Może czytnik do Wieszcza ma specjalny sentyment?

 

Osoby, które mimo wszystko się w tym lekko pogubią, mogą też użyć opcji wyszukiwania książek (aplikacja „Szukaj” w oknie startowym). Wpisanie tytułu lub autora wyświetli listę odpowiednich dokumentów.

 

Kolejna ikona to „Księgarnia”. W urządzeniach sprzedawanych w Polsce jej wybranie może skierować nas do internetowej księgarni „BookLand” lub empik.com. Ta druga opcja ma w naszym kraju jakiś sens, o pierwszej spokojnie można zapomnieć (jej oferta w języku polskim jest bardzo uboga). Usługa ta powinna zapewnić synchronizację zakupów z zawartością czytnika i działa to sprawnie w przypadku zdefiniowanej w moim czytniku księgarni BookLand. W chwilę po „zakupie” (w cudzysłowie, bo „kupiłem” tylko bezpłatne publikacje wydane w ramach „Projektu Gutenberg”) książki lądują w biblioteczce urządzenia. Mój czytnik nie pochodzi z empiku, więc nie mogłem przetestować jak działa synchronizacja z kontem w tej księgarni.

 

O księgarni BookLand można spokojnie zapomnieć (niewiele ponad 70 pozycji w języku polskim)

 

Wybranie kolejnej ikony „Notatki” umożliwia dostęp do zapisków dokonanych przez użytkownika. Nie ma znaczenia, w jakiej książce się one znajdują. Wszystkie będą widoczne. Z kolei ikona „Ulubione” pozwala na szybki dostęp do listy dokumentów oznaczonych „serduszkiem” przez użytkownika. Każdy plik można tak oznaczyć przytrzymując chwilę palec na wybranym dokumencie, a następnie wybierając z wyświetlonego menu opcję „Dodaj do ulubionych”.

 

Jedną z bardziej wartościowych funkcji PocketBooka jest aplikacja „Słownik”. Więcej na jej temat napisałem w dalszej części recenzji (Słowniki i dzielenie wyrazów).

 

Pierwsza część listy czytnikowych aplikacji

 

Całkiem sporo przydatnych funkcji znajduje się w menu „Aplikacje”:

 

- Aktualności RSS - czytnik kanałów RSS ze wstępnie zdefiniowanymi aktualnościami w języku angielskim i ukraińskim. Można samodzielnie dodać kanał RSS wpisując odpowiedni adres w sekcji „Ustawienia RSS”. Z tej funkcji PB 624 skorzystałem kilka razy, ale coś „się skiepściło” i przestało działać. Aktualności są pobierane, pojawiają się pliki w katalogu „news”, ale nie mogę ich otworzyć. Mam wrażenie, że ma to związek z ostatnio wykonaną aktualizacją oprogramowania. W każdym razie osoby, którym zależy na tej funkcji (i im działa) proponuję aby pozostały (na wszelki wypadek) przy przedostatniej wersji firmware'u (uwaga: problem rozwiązałem poprzez formatowanie pamięci czytnika - aktualności RSS działają);

 

Definiowanie adresu własnego kanału aktualności RSS (po wybraniu opcji "Dodaj kanał RSS")

 

- Dropbox PocketBook - aplikacja związana z internetowym dyskiem Dropbox umożliwia synchronizację zawartości czytnika i wspomnianego dysku. Dropbox należy do najpopularniejszych usług w chmurze, stąd zapewne właśnie jego wybrano do współpracy z czytnikiem. Posiadacze konta w Dropboksie mogą wpisać w czytniku swoje dane potrzebne do zalogowania, wtedy na dysku sieciowym zostanie utworzony osobny katalog „Dropbox PocketBook”. Odtąd pliki wgrane do tego katalogu będą automatycznie synchronizowane z zawartością biblioteki czytnika. Oczywiście w czytniku musi być w tym czasie aktywne połączenie internetowe;

 

- Galeria - służy do przeglądania plików graficznych. Można je obracać oraz skalować przy pomocy „szczypania” ekranu. Wybrany plik graficzny można też ustawić jako domyślny „wygaszacz” ekranu. Według specyfikacji czytnik powinien wyświetlać pliki JPEG, BMP, PNG, TIFF. Według specyfikacji czytnik powinien wyświetlać pliki JPEG, BMP, PNG, TIFF. Mnie domyślna przeglądarka zadziałała tylko z pierwszym typem plików i byłem w kropce. Jednak otwierają się i pozostałe pliki. Aby zobaczyć pozostałe, należy za pierwszym razem przytrzymać palec na wybranym pliku aż pokaże się kontekstowe menu a następnie wybrać: Otwórz przy użyciu/picviewer. To ustawienie powinno zostać zapamiętane (sam bym na to nie wpadł, za podpowiedź dziękuję użytkownikowi mkspoker3 z forum eksiazki.org); 

 

- Kalkulator - nic dodać, nic ująć, a w zasadzie poza dodawaniem i odejmowaniem posiada całkiem spory zakres obliczeniowy;

 

Możliwości obliczeniowe kalkulatora wyglądają poważnie

 

- Księgarnia - aplikacja została opisana powyżej;

 

- Odręczny notatnik - aplikacja potencjalnie umożliwiająca ręczne pisanie lub rysowanie na ekranie - można zapomnieć;

 

- Pasjans - mi nie wyszedł, ale i tak przyznam, że działa zaskakująco dobrze;

 

- PocketBook Sync - synchronizacja z księgarnią, co zostało opisane powyżej;

 

- Przeglądarka - prosta (jak to w czytnikach książek elektronicznych) przeglądarka WWW. W odróżnieniu od większości popularnych czytników umożliwia na przykład wpisywanie tekstu (np. w wyszukiwarce) z polskimi znakami. Działa całkiem sprawnie, umożliwia skalowanie tekstu przy pomocy „szczypania” ekranu. Oczywiście, jak wszystkie tego typu przeglądarki najlepiej się sprawdza z mobilnymi wersjami stron WWW. Strona WWW swiatczytnikow.pl np. automatycznie otwiera się właśnie w wersji mobilnej. Ale z kolei na woblink.com nie zdołałem się przedrzeć przez reklamę „Zapisz się do newslettera”. Z kolei w publio.pl udało mi się zalogować (musiałem to powtórzyć ze trzy razy) a następnie pobrać i od razu z przeglądarki otworzyć jedną z zakupionych wcześniej książek. Do dość niespodziewanych właściwości przeglądarki mogę zaliczyć możliwość zapisywania zakładek, wyświetlanie historii otwieranych stron czy pobieranych plików. W ustawieniach przeglądarki można też tę historię wykasować (wraz ciasteczkami „cookie”);

 

Przeglądarka WWW daje radę z wpisywaniem polskich znaków z klawiatury ekranowej

 

- Send-to-PocketBook - usługę omawiam szerzej w dalszej części testu;

 

- Sudoku - program się uruchomił, ale jest dla mnie za mądry. Domyślam się, że działa, ponieważ wyświetlone są kratki i cyfry;

 

- Szachy - można grać z czytnikiem (poziom trudności od 1 do 10) lub w dwie osoby. Jest możliwość zapisywania stanu gry;

 

- Zegar/kalendarz - tylko do przeglądania. Szkoda, że nie można go ustawić jako wygaszacza ekranu.

 

Po „Aplikacjach” znajdują się jeszcze dwie ikony, a mianowicie „Szukaj”, która ułatwia odszukanie dokumentu w pamięci czytnika oraz „Ustawienia”. Ta ostatnia zawiera szereg parametrów, które możemy lub powinniśmy zdefiniować, aby praca z czytnikiem była jak najlepsza. Oto, co warto ustawić przede wszystkim (kolejność według występowania w menu a nie wagi ustawianego parametru):

 

- „Logo wyłączenia” (menu Ustawienia osobiste) warto przełączyć na okładkę aktualnie czytanej książki;

- „Dostęp do internetu” (menu Sieć) warto włączyć na automatyczne połączenie, aby czytnik aktywował łączność internetową, gdy będziemy tego potrzebowali;

- „Konfiguruj słowniki” (menu Język i klawiatura) warto odznaczyć słowniki, których nie będziemy używać, aby nie pojawiały się niepotrzebnie na liście słowników do wyboru podczas tłumaczenia;

- „Send-to-PocketBook” (menu Konto i synchronizacja) konfiguracja jednej z najbardziej przydatnych funkcji czytnika;

- „Ustawienie panelu trybu czytania” (menu Dodatkowe ustawienia”) - określenie jakie informacje będą się pojawiać na pasku u dołu ekranu podczas czytania książki - ja włączam zegarek.

 

Pierwszy kontakt z czytnikiem pokazuje drzemiące w nim całkiem spore możliwości. W dalszych częściach recenzji przedstawię bardziej szczegółowo moje doświadczenia z używania czytnika przez ostatnie miesiące.

 

Zapraszam na drugą część recenzji PocketBook 624.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-11-11 10:07
Dwa lata blogu obrazki z Indii – wpisy z kręgu e-książek

 

Minęło dwa lata od kiedy rozpocząłem prowadzić blog „Obrazki z Indii”. Poświęcony jest on książkom z Indiami w tle (lub na pierwszym planie) i szeroko pojętej tematyce czytnikom e-booków i e-książek. Dziś krótkie podsumowanie tego, czego udało się dokonać właśnie w tym drugim zakresie.

 

Jesień 2014 r.

 

Wśród odwiedzających blog, największą popularnością niezmiennie cieszą się testy i recenzje czytników. A bazując na własnym doświadczeniu i odczuciach recenzowałem pięć urządzeń:

- TrekStor Pyrus;

- Kobo Mini;

- TrekStor Pyrus Mini;

- Lark Freebook 4.3;

- Tolino Shine.

Wszystkie te recenzje ukazywały się jako pierwsze w polskim internecie, obszerne testy, które nie bazują na materiałach prasowych i reklamowych, lecz przedstawiają konsumencki punkt widzenia.

 

Przy okazji recenzji i pytań czytelników pojawiły się też teksty poradnikowe, jak radzić sobie z bardziej zaawansowanymi problemami z czytnikami:

- aktualizacja firmware'u w Kobo Mini;

- dostępność Kobo Mini w Polsce;

- aktualizacja firmware'u w Trekstorze Pyrusie Mini.

 

Obserwuję też przy różnych okazjach, co się dzieje na rynku e-booków zarówno na świecie jak i na miejscu w Krakowie:

- Targi IFA 2012 (jeszcze na portalu eksiazki.org);

- Targi IFA 2013;

- Targi IFA 2014.

- Japonia;

- Indie;

- Niemcy (przy okazji Targów IFA w Belinie);

- Austria (przy okazji recenzji Tolino Shine);

- Kraków 2012 (jeszce na portalu eksiazki.org);

- Kraków 2013;

- Kraków 2014.

 

Z punktu widzenia czytelnika patrzę na e-booki:

- Legimi (kiedy usunęło mi książki z półki);

- jakość e-booków (kiedy skoczyło mi ciśnienie po lekturze niektórych e-booków);

- nowości w czeskich księgarniach (Send-to-PocketBook, również gościnnie na blogu swiatczytnikow.pl).

 

Podsumowując, przez dwa lata najwięcej bezpośrednich odsłon miały po kolei teksty o Kobo Mini (34% wszystkich odwiedzin), Larku 4.3 (13%), TrekStorze Pyrusie (6%), TrekStorze Mini (5%) oraz czytnikach w Japonii (4%).

 

Mam nadzieję, że kolejne lata dostarczą nowych, ciekawych tematów! Postaram się iść tropem najpopularniejszych tematów i już wkrótce obszerna recenzja PocketBooka (Basic Touch). Przy okazji drugich urodzin uruchomiłem profil bloga na Facebooku, który będzie zawierał dodatkowe wpisy właśnie o tematyce związanej z czytnikami książek i samymi e-bookami. Zapraszam do jego polubienia i śledzenia...

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?