logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Sony
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2019-02-17 14:05
Kobo – obowiązkowa AKTUALIZACJA dla starszych CZYTNIKÓW

Rakuten Kobo jest wzorcem traktowania swoich klientów pod kątem aktualizacji czytników. Nawet bardzo stare modele mogą liczyć na wieloletnie wsparcie producenta oraz poprawki wprowadzane do oprogramowania wewnętrznego. Teraz ma się to trochę zmienić. Firma rozesłała informacje o zaprzestaniu wypuszczania nowych wersji oprogramowania wewnętrznego dla najstarszych czytników Kobo. Podobnie rzecz się ma z aplikacją komputerową obsługującą (nieprodukowane od kilku lat) czytniki Sony.

 

 

Zakończenie wsparcia Rakuten Kobo dla modelu Kobo WiFi

Jeden z najstarszych modeli - Kobo WiFi (N647 lub N47B) - nie będzie już współdziałał z firmową księgarnią ani nie będzie już aktualizowany. Wgrywanie do niego książek będzie możliwe przez kabel przy pośrednictwie firmowej aplikacji Kobo Desktop (dla książek z księgarni Kobo) lub np. poprzez Calibre (dla własnych plików). Nie spodziewam się, żeby dużo takich czytników było w Polsce, więc strata w tym przypadku niewielka.

 

Zakończenie wsparcia dla aplikacji Sony

Rakuten Kobo w roku 2014 przejął obsługę posiadaczy czytników Sony, po tym jak japoński gigant elektroniczny wycofał się z rynku czytelniczego. Książki (także pochodzące z polskich sklepów) wciąż można czytać na urządzeniach tej marki. Jednak firmowa aplikacja komputerowa, obsługująca czytniki Sony, nie będzie już wspierana. Z resztą od dawna nie jest ona już aktualizowana. Do zarządzania książkami można z powodzeniem używać np. bezpłatnej aplikacji Calibre. Ostatni (konsumencki) czytnik marki Sony – Sony PRS-T3 recenzowałem w 2015 roku i wtedy też wolałem używać z nim Calibre zamiast firmowej aplikacji.

 

Zakończenie wsparcia aplikacji do obsługi czytników Sony

 

Obowiązkowa aktualizacja dla Kobo Mini

Nie do końca jasna jest sytuacja z modelem Kobo Mini (N705). Jako jego użytkownik (recenzowałem go w marcu 2013 roku), otrzymałem list, w którym zostałem poinformowany, że czytnik wymaga zaktualizowania oprogramowania wewnętrznego. Jednak Kobo Mini nie pojawia się na liście urządzeń, które wciąż będą wspierane.

 

Czytnik Kobo Mini powinien być zaktualizowany przed 28 II 2019 r.

 

W każdym razie aktualizację oprogramowania wewnętrznego należy zrobić do 28 II 2019 r. Według wielu wypowiedzi internautów, Kobo Mini poprawnie działa nawet z najnowszą wersją firmware'u (4.12.12111). Ale warto pamiętać, że ta wersja oprogramowania nie jest dla niego przeznaczona. Oficjalnie, od dłuższego już czasu akurat ten czytnik nie był aktualizowany i działał z oprogramowaniem wewnętrznym w wersji 3.4.1. Teraz, aby utrzymać jego łączność z kontem w firmowej księgarni, należy podłączyć go do internetu lub firmowej aplikacji. Po dokonaniu synchronizacji, czytnik powinien zaktualizować się do firmware'u w wersji 3.19.5761. W moim przypadku poskutkowało włączenie wi-fi i uruchomienie synchronizacji. Jeśli to nie zadziała, należy czytnik podłączyć do aplikacji Kobo i dokonać synchronizacji. To także powinno skutkować wgraniem firmware'u w wersji 3.19.5761.

 

Obowiązkowa aktualizacja oprogramowania wewnętrznego dla czytników Kobo Mini

 

Dla każdego posiadacza Kobo Mini bardzo ważne jest przynajmniej jedno zdanie zawarte we wspomnianym liście - „Without this update, your Kobo Mini eReader will no longer be able to exit the setup process after a factory reset is performed”. Omawiana aktualizacja jest więc obowiązkowa nawet wtedy, gdy czytamy tylko książki pochodzące spoza księgarni Kobo. W razie jej braku, czytnik (po 28 II 2019 r.) nie pozwoli nawet na wstępną konfigurację np. po przywróceniu ustawień fabrycznych. Warto więc się zabezpieczyć już teraz, aby potem nie żałować, że czytnik nie startuje.

 

W pozostałych modelach – bez zmian

Zakończenie wsparcia nie dotyczy (póki co) modeli: Kobo Forma, Kobo Clara HD, Kobo Aura H2O Edition 2, Kobo Aura ONE, Kobo Aura Edition 2, Kobo Touch 2.0, Kobo Glo HD, Kobo Aura H2O, Kobo Aura, Kobo Aura HD, Kobo Glo oraz Kobo Touch. Jeśli jednak mają one bardzo stare oprogramowanie (sprzed 2016 roku), moim zdaniem także należy je zaktualizować.

 

Zainteresowanych ostatnią aktualizacją oprogramowania wewnętrznego czytników Rakuten Kobo, odsyłam do mojego wpisu z grudnia zeszłego roku AKTUALIZACJA dla (prawie) WSZYSTKICH czytników Kobo – firmware 4.12.

 

Like Reblog Comment
text 2016-06-29 08:30
Evernote ogranicza liczbę instalacji w ramach bezpłatnego konta

 

Zdecydowanie chwaliłem integrację usługi Evernote w czytniku Sony PRS-T3. Dzięki wtyczce „Nożyczki sieciowe” (Evernote Web Clipper), do czytnika mogą trafiać otwarte na komputerze strony WWW. Są one odpowiednio przystosowane do przeglądania na urządzeniu mobilnym. Korzystanie z ekranu z papieru elektronicznego oraz obcięcie reklam bardzo ułatwia czytanie długich tekstów. Poza tym, usługa Evernote jest dla mnie okazjonalnie przydatna do zapisywania własnych notatek na smartfonie. Nie korzystam z niej jakoś intensywnie, ale przyzwyczaiłem się i mam zainstalowaną na kilku urządzeniach. A w zasadzie miałem...

 

Informacja z Evernote o zmianie zasad funkcjonowania bezpłatnego konta

 

Dziś otrzymałem z Evernote list, informujący o ograniczeniu liczby urządzeń obsługiwanych w ramach bezpłatnego konta (Evernote Basic). Pojawił się też wpis „Changes to Evernote’s Pricing Plans” na firmowym blogu. Liczba instalacji aplikacji zostanie ograniczona do dwóch. A więc może to być na przykład komputer i smartfon. Jeśli ktoś chce używać Evernote na większej ilości urządzeń – należy wykupić konto „Evernote Plus” lub „Evernote Premium”. Dostęp kosztuje odpowiednio prawie 35 i 70 USD rocznie w Stanach. Dla Polski te ceny wynoszą 50 PLN i 99 PLN na rok. Liczbę zarejestrowanych urządzeń można sprawdzić na swoim koncie. W razie pozostania przy koncie „Basic”, należy wyłączyć w ciągu 30 dni autoryzację dla nadmiarowych urządzeń (opcja "Revoke access").

 

Lista urządzeń zarejestrowanych na moim koncie w usłudze Evernote. Nawet już dawno nieużywane, są wciąż obecne (np. ostatni na liście Icarus Illumina XL)

 

Na szczęście zmiany zasad korzystania z Evernote nie dotyczą czytników Sony! Piszę o tym dlatego, ze wciąż jest grupa użytkowników i zwolenników urządzeń tej firmy. Ostatni produkowany przez Sony model – PRS-T3 recenzowałem w zeszłym roku (więcej we wpisie: „Recenzja czytnika e-booków Sony PRS-T3 - po prostu Reader”). Użytkownicy takich czytników wciąż mogą (poza limitem) korzystać z usługi Evernote. Nie wiem, czy to celowe działanie firmy, czy może przeoczenie. Nie można wykluczyć tego, że liczba aktywnych użytkowników czytników Sony (wycofanych ze sprzedaży w 2014 roku) jest niewielka i firma nie przejmuje się nimi. Ważne, że wciąż sprawnie działa...

 

Czytnik Sony PRS-T3 widoczny jest na liście połączeń z kontem Evernote, ale nie wchodzi w skład limitowanej liczby urządzeń mających dostęp do usługi

 

Like Reblog Comment
review 2015-11-15 12:16
Recenzja czytnika e-booków Sony PRS-T3 - po prostu Reader (część II)

 

Druga część recenzji czytnika Sony PRS-T3 to moje wrażenia z jego użytkowania. W pierwszym wpisie o japońskim Readerze, opisałem jego sytuację na rynku i ogólny wygląd. Teraz zaczynam od najważniejszej części - ekranu.

 

Ekran E-Ink Pearl wysokiej rozdzielczości, w jaki wyposażono czytnik Sony PRS-T3, bardzo korzystnie prezentuje się w jesiennym słońcu

 

Ekran

Dotykowy ekran E-Ink Pearl o wysokiej rozdzielczości 1024 x 758 pikseli swoimi parametrami nie robi już dziś specjalnego wrażenia. Inaczej było w dniu premiery, dziś to podstawowy standard. Więcej nie oferują niektóre nowe czytniki, wprowadzane na rynek dwa lata po premierze recenzowanego PRS-T3, nawet teraz w 2015 roku. Również kontrast ekranu zastosowanego w Sony jest zadowalający. Trzeba przyznać, że Reader w porównaniu z najnowszymi ekranami E-Ink Carta, wypada trochę słabiej. Jednak aby zanotować różnicę na jego niekorzyść (np. w porównaniu z wprowadzonym na rynek w 2015 roku Kindle Paperwhite 3), trzeba się chwilę dokładnie przyglądnąć.

Funkcja dotyku realizowana jest przez czujniki podczerwieni, co pozwala korzystać z czytnika nawet w rękawiczkach. Dotyk działa sprawnie i pewnie, nawet ekranowa klawiatura reaguje całkiem żwawo.

W ustawieniach czytnika Sony można wyłączyć pełne odświeżanie ekranu po każdej zmianie strony. Zrobiłem to i podczas czytania nie występował, charakterystyczny dla ekranów z papieru elektronicznego, efekt duchów. Faktycznie nie dostrzegłem w tekście pełnego odświeżenia ekranu, nawet podczas wczytywania kolejnych rozdziałów książki (a to przecież norma w innych czytnikach z takim ekranem).

 

Oprogramowanie

Sony PRS-T3 pracuje pod kontrolą szczelnie zamkniętego (i niepodatnego na chałupnicze modyfikacje) systemu Android. Oryginalnie firmware (oprogramowanie wewnętrzne) mojego egzemplarza nosiło numer 1.1.00.11250. Po rezygnacji Sony ze wspierania urządzenia, wypuszczono jeszcze jedną aktualizację - do wersji 1.1.01.17210. Przyniosła ona usunięcie księgarni Sony i zastąpiła ją sklepem Kobo lub (dla RFN) również ebook.de. Księgarnia Kobo u mnie w czytniku się nie otwiera, z ebook.de mogłem bez problemu pobrać e-booka ze swojego konta.

 

Menu ustawień w Sony PRS-T3 (po wybraniu Wielkiej Brytanii, jako regionu zamieszkania, pojawia się dostęp do bibliotek publicznych)

 

Kolejnych aktualizacji oprogramowania już nie będzie.

Przy wewnętrznej pamięci 2GB, dla użytkownika pozostaje w wykorzystania 1,2 GB. Nie jest to dużo, ale na szczęście czytnik obsługuje karty pamięci microSD (o pojemności do 32 GB) więc miejsca nie powinno zabraknąć.

Do wyboru mamy menu w języku angielskim, francuskim, niemieckim, holenderskim, hiszpańskim i włoskim. Brak jest polskiego. System czytnika działa sprawnie i stabilnie. Poza podstawowymi aplikacjami do czytania, w urządzeniu jest również kilka dodatków. Zainstalowana jest przeglądarka WWW, aplikacje do sporządzania rysunkowych i tekstowych notatek oraz przeglądania plików graficznych. Jako osobną aplikację można również wywołać słowniki, choć zapewne wygodniej się z nich korzysta poprzez zaznaczenie szukanego słowa w tekście książki. Najważniejsze jednak jest zintegrowanie czytnika z usługą Evernote. Więcej o funkcjach związanych z tą usługa piszę w dalszej części testu czytnika. Evernote daje spore możliwości zarówno przesyłania do jak i synchronizowania tekstów (ale nie e-booków) w czytniku.

 

Przeglądarka WWW zainstalowana w Sony PRS-T3 sprawdziła się przy pobieraniu książek z publio.pl, w innych polskich księgarniach nie dała rady

 

Nie da się w ten sposób przesłać do czytnika pliku z książką (np. EPUB). Nie udało mi się również pobrać plików EPUB z dwóch popularnych dysków sieciowych. Z polskimi księgarniami (z których korzystam) pobranie e-booka dzięki przeglądarce Readera poszczęściło mi się tylko w Publio.

 

Ekran startowy i jeszcze dalej

Otwarcie okładki chroniącej ekran urządzenia, lub naciśnięcie włącznika powoduje otwarcie czytnika w miejscu, gdzie ostatnio został wyłączony. Jeśli więc zostawiliśmy na chwilę naszą lekturę, to po włączeniu zostanie automagicznie otwarty e-book na ostatnio czytanej stronie. Zarówno włączanie jak i wyłączanie jest błyskawiczne (trwa pewnie mniej niż sekundę). Dłużej trzeba poczekać, gdy czytnik został całkiem wyłączony. Wtedy pełny start systemu trwa ponad pół minuty. Czytnik sam dobrze zarządza energią, nie ma więc potrzeby całkowitego wyłączania go przy regularnym używaniu. Można jednak to robić np. poprzez dłuższe przytrzymanie wyłącznika.

 

Ekran startowy w Sony PRS-T3

 

Domyślnie Reader startuje z otwartym ekranem głównym. Umieszczone są na nim przede wszystkim ostatnio czytane (górna część) lub wgrywane (dolna część) książki. Pasek u góry ekranu pokazuje (po prawej) stan naładowania baterii i połączenia bezprzewodowego. Po lewej zaś podane są informacje o ostatnio pobranych plikach i synchronizacji z kontem Evernote. Naciśnięcie klawisza menu (pod ekranem) wywołuje wyświetlenie aktualnego czasu.

Na samym dole ekranu startowego umieszczono trzy ikony prowadzące (od lewej) do księgozbioru, księgarni Kobo (lub ebook.de) i aplikacji zainstalowanych w urządzeniu. Środkowa ikona może zostać zamieniona na uruchamianie aplikacji z notatkami, jeśli wybierzemy w ustawieniach czytnika kraj, w którym nie ma księgarni Kobo.

Księgozbiór domyślnie prezentowany jest w postaci miniatur okładek e-booków. Do wyboru jest także możliwość wyświetlania kolekcji („Collections”) i notatek Evernote. Książki są sortowane według daty wgrania, ale można też wybrać według autora, tytułu, nazwy pliku lub ostatniego otwarcia). Pliki znajdujące się na karcie pamięci mają przy okładce (tytule) wyświetloną miniaturkę karty microSD. Można przełączyć się również na tryb wyświetlania listy z tytułami. Klawiatura pozwalająca na wpisanie szukanych pozycji nie uwzględnia polskich znaków.

 

Słowniki są mocną stroną czytnika, ale w Sony PRS-T3 nie ma wsparcia dla języka polskiego

 

Lista aplikacji zainstalowanych w czytniku nie jest długa. Zresztą, to co jest w ekranie aplikacji, to czasami tylko odsyłacze do odpowiednich stron WWW otwieranych w przeglądarce internetowej. Tak też jest w przypadku ikony odsyłającej do księgarni Kobo czy ebook.de. Mamy więc do dyspozycji (od górnego lewego rogu) przeglądarkę WWW, notatki z książek, słownik, odręczne rysunki, własne notatki tekstowe, przeglądarkę plików graficznych, ustawienia czytnika oraz ustawienia konta Evernote. Według instrukcji obsługi („User Guide”) zawartej w czytniku, powinna być jeszcze możliwość integracji z Facebookiem, ale w moim przypadku tego brak.

 

Sony PRS-T3 i pliki EPUB oraz PDF

Czytnik obsługuje format EPUB (również z DRM), TST, PDF i FB2 (wersja na Rosję). Pliki EPUB są poprawnie obsługiwane przez czytnik. Wyraźnie dłużej trwa ich otwieranie z karty, natomiast z pamięci wewnętrznej wczytywane są błyskawicznie. Bez problemu działają aktywne odsyłacze, spis treści czy wyświetlanie rycin. Bardzo przydatną funkcją jest możliwość powiększenia elementów graficznych w tekście. Do tej pory chwaliłem za to tylko czytniki Kindle, a tu taka niespodzianka w czytniku z 2013 roku.

 

Sony PRS-T3 (podobnie jak Kindle) daje możliwość powiększania tabel i rycin zawartych w plikach EPUB, w niektórych książkach może to być bardzo przydatne

 

Tekst może być wyświetlany przy użyciu sześciu czcionek zainstalowanych w urządzeniu lub czcionki domyślnej, zawartej w pliku e-booka. Nie w każdej książce zmiana czcionki działa. Wybierać można, ale nie daje to żadnego skutku. Amasis, Palatino Nova, Really No 2 to zainstalowane czcionki szeryfowe, natomiast Frutiger Neue, Univers Next i Verdana - bezszeryfowe. Wielkość liter można zmieniać wybierając jeden z ośmiu rozmiarów. Brak jest możliwości zmiany interlinii.

 

Menu podręczne w e-booku

 

Menu podręczne dostępne w otwartej książce daje możliwość:

- "Navigate Page" - nawigacji po tekście (spis treści, skok do strony);

- "Notes" - pisania notatek z klawiatury;

- "Font" - zmiany wielkości i kroju czcionki;

- "Customize View" - obcinania marginesów, pracy w trybie kolumnowym;

- "Handwriting" - nałożenia na stronę odręcznego rysunku;

- "More" - wyszukiwania, zmiany orientacji strony, wyświetlania informacji o e-booku.

 

Ciekawą opcją (znaną z czytników Kindle) jest możliwość „kartkowania”, czyli szybkiego przerzucania stron. W Kindle działa to w specjalnym okienku, w Sony przytrzymanie przycisku zmiany stron włącza szybkie kartkowanie szarawego tekstu. Podczas czytania strony można zmieniać gestem lub przyciskiem.

 

W Sony PRS-T3 jest sześć krojów czcionek do wyboru, ale zmiana (nawet w plikach EPUB) nie zawsze jest możliwa

 

 

Czytnik posiada oczywiście standardowe funkcje pracy z tekstem: zaznaczanie fragmentów, wywoływanie słownika, dodawanie notatek, wyszukiwanie (bez polskich znaków). Wyszukiwanie można odnieść do zaznaczonego fragmentu i mamy wtedy do wyboru nie tylko tekst czytanego e-booka, ale i anglojęzyczną Wikipedię oraz wyszukiwarkę Google'a. Dodatkowo jest też opcja wysyłki zaznaczonych fragmentów tekstu do notatki w Evernote.

 

Wyskakujące menu po zaznaczeniu fragmentu tekstu

 

Własne notatki, dotyczące zaznaczonego fragmentu, można dodawać z klawiatury lub rysując po tekście książki. Reader potrafi też dzielić automatycznie wyrazy, ale brak jest reguł dla języka polskiego, stąd efekty bywają czasem niezgodne z zasadami polskiej pisowni.

 

Jeśli już ktoś musi rysować po książce... (Sony PRS-T3 - funkcja "Handwriting")

 

W opublikowanych wcześniej recenzjach i opisach czytnika znalazłem wiele odniesień do bardzo zaawansowanych opcji wyświetlania plików PDF. Autorzy wpisów chwalili zaawansowane sposoby wyświetlania plików PDF w Readerze i tym, między innymi, tłumaczono sporą popularność urządzeń Sony. Oczywiście sprawdziłem, jak to wygląda w praktyce. Szału nie ma, ale trzeba przyznać, że jak na takie „stare” urządzenie, możliwości faktycznie spore. Nie tak rozległe i dopracowane jak w PocketBookach, ale jednak. W Sony ujęła mnie szczególnie możliwość korzystania w plikach PDF ze słownika (podobnie jak w Kindle) oraz obcinania marginesów (podobnie jak w PocketBookach). Poza tym można korzystać z trybu poziomego, dodawania notatek (odręcznych i tekstowych), przeszukiwania oraz wysyłania podkreśleń do Evernote. Szczególnie przy kolorowych treściach można skorzystać z regulacji jasności i nasycenia czernią wyświetlanego dokumentu.

 

Czytnik Sony oferuje opcje przekształcania kolumnowego tekstu w pliku PDF, nie zawsze się to sprawdza w praktyce

 

Możliwości pracy z PDFami jest więc rzeczywiście dużo, choć nie przekłada się to do końca na czytelność samych tekstów. Nie da się pozbyć marginesów (które zwykle są w PDFach, i to nawet całkiem spore) i maksymalnie wykorzystać powierzchnię ekranu. Czcionka jest zwykle o kilka punktów za mała do komfortowego czytania.

 

"Reader for PC" program dostarczany przez Sony do zarządzania e-bookami w komputerze i czytniku PRS-T3

 

Pliki z e-bookami można do czytnika wgrywać na cztery sposoby. Najprościej zrobić to kopiując plik (np. EPUB) przez kabel do katalogu Sony_Readermediabooks. Bardzo wygodne jest też użycie programu calibre. Trzeci sposób to pobieranie plików bezpośrednio ze strony WWW księgarni czy innego serwisu (np. wolnelektury.pl). Można też do czytnika włożyć kartę pamięci wypełnioną plikami w odpowiednich formatach. No i w końcu pozostaje również specjalny program Sony Reader Desktop, dostarczany przez producenta wraz z czytnikiem. Jak sama nazwa wskazuje, umożliwia on synchronizację księgozbioru między czytnikiem i komputerem, a w obsługiwanych regionach - również bezpośrednie zakupy w księgarni Kobo.

 

Informacja o zamknięciu księgarni Sony

 

Sony PRS-T3 i Evernote

Sony Reader to jedyny znany mi czytnik ze zintegrowaną systemowo usługą Evernote. A jest to dość popularny i wciąż rozwijany serwis o sporych możliwościach. Wśród czytających ten tekst, znajdzie się zapewne sporo użytkowników Evernote.

 

Instalowanie dodatku Nożyczek Sieciowych Evernote (ang. "Evernote Web Clipper") w przeglądarce Opera

 

Jaki jest sens Evernote w czytniku? Ano głównie taki, że usłudze towarzyszy bardzo dobrze działająca wtyczka do pobierania artykułów ze stron WWW. Pobrane w ten sposób teksty da się przesyłać w czytelnej formie do czytnika. Poza tym, można w łatwy sposób wysyłać notatki i zaznaczone przez nas cytaty z książek w czytniku do Evernote. Synchronizacja z kontem może odbywać się automatycznie ale da się ją uruchomić również ręcznie.

 

Notatka utworzona ze strony WWW w aplikacji Evernote (po lewej) i po przesłaniu do czytnika Sony PRS-T3

 

Od dawna korzystam z różnorodnych sposobów zapisywania stron WWW do czytania bez połączenia z siecią (kiedyś) na palmtopach i (teraz) na czytnikach. Dla mnie to bardzo użyteczna funkcja. Dzięki temu nie muszę na przykład czytać długich tekstów na świecącym ekranie komputera lub wrócić do czegoś wartościowego w wolnej chwili. Nie do wszystkich czytników można wysłać zawartość artykułu wprost z przeglądarki internetowej. Bardzo ładnie działa to dla czytników Kindle i PocketBook. Firma Sony również stanęła na wysokości zadania. Wtyczka Evernote sprawuje się po prostu świetnie w porównaniu z podobnymi rozwiązaniami, które do tej pory testowałem. Zdarza się dość często, że wtyczki nie mogą sobie poradzić z nawałem reklam, wstawek i gąszczem kodu tworzącego stronę WWW. Sporo możliwości daje ręczne modyfikowanie pobieranego fragmentu we wtyczce GrabMyBooks, której używam na przykład do generowania plików EPUB (więcej o niej pisałem przy recenzji Tolino). Evernote nie ma aż takich możliwości, jednak zazwyczaj po prostu nie ma potrzeby modyfikowania pobranej treści. Wtyczka znakomicie wychwytuje to, co stanowi rzeczywistą wartość na stronach WWW, no i jest dostępna po polsku. Do jej używania wystarczy bezpłatna wersja konta Evernote. Trzeba jednak mieć na uwadze, że przy intensywnym korzystaniu można wykorzystać miesięczny limit przesyłania notatek.

 

Wtyczka Evernote Clip w działaniu. Widok tekstu ze strony WWW w trybie "Uproszczony artykuł"

 

Na początku warto sobie założyć osobną grupę notatek, które będą synchronizowane z czytnikiem. Domyślnie jest to „Reader (TM)”. Do tej grupy będą automagicznie trafiać pobrane przez nas strony WWW. Tu też możemy sami tworzyć notatki, które będą synchronizowane z czytnikiem. Podczas określania, jak ma wyglądać pobrana strona WWW, do wyboru mamy trzy tryby: „Artykuł”, „Uproszczony artykuł” oraz „Cała strona”. W pierwszym przypadku zachowywane jest dość wiernie formatowanie (możemy też zaznaczać na żółto fragmenty tekstu, ale czasami czcionka w czytniku ustawiona zostaje jako zbyt z mała), w drugim wycinane są m.in. komentarze pod tekstem a w trzecim - pobierana jest cała zawartość (zazwyczaj to słaby pomysł, ze względu na natłok dodatkowych elementów, w tym reklam). Możemy też do czytnika wysłać tylko adres strony lub zrzut ekranu. Co ciekawe, do każdej zapisanej strony WWW można dodać swoje słowa kluczowe i notatkę. Ułatwia to późniejsze zarządzanie notatkami w Evernote.

 

Podsumowanie

Nie będę specjalnie zachęcał nikogo do zakupu Readera, choć moja opinia o nim jest bardzo pozytywna. Sony PRS-T3 to wciąż (mimo upływu lat) bardzo dobry czytnik. Reader nie będzie już miał wsparcia producenta, można nabyć tylko używane egzemplarze a ceny osiągane na aukcjach czasami przyprawiają o zawrót głowy. Są jednak zapewne osoby, które poszukują urządzenia o specyficznych cechach i dlatego o tym czytniku napisałem. Sony PRS-T3 może zaoferować kilka rzeczy, których nie znajdziemy u konkurencji. Podsumujmy więc - ciekawe wzornictwo, fizyczne przyciski, obsługa kart pamięci i dotykowy ekran, bardzo dobre wykonanie, stabilne i sprawne funkcjonowanie, integracja z Evernote, liczne słowniki, wbudowana w okładkę lampka dająca dość równomierne, przyjemne światło, niewielka waga. Są też oczywiście wady: nie zawsze działa zmiana czcionki w plikach EPUB, kolor ekranu jest minimalnie ciemniejszy niż na przykład w Kindle Paperwhite 2 (model też z 2013 roku), nie można przesyłać bezprzewodowo książek.

 

Sony PRS-T3 w "jesieni życia"...

 

Nie żałuję jednak zakupu Sony, choćby dlatego, że jest po prostu przykładem dobrego designu. Sam nie będę go mógł zbyt często używać, ponieważ został mi zwyczajnie zabrany :) Ale na szczęście pozostanie w rodzinie i będę mógł na niego co jakiś czas przynajmniej popatrzeć...

 

Plusy

- stabilne działanie;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- powiększanie ilustracji w e-bookach;

- funkcja szybkiego doładowania baterii (po trzech minutach ładowania, bateria wystarcza na 600 zmian stron);

- obsługa kart pamięci;

- bardzo udana integracja z usługą Evernote (pobieranie stron WWW, wysyłanie cytatów z książek);

- (jako opcja) okładka z wbudowaną lampką;

- niska waga;

- bardzo solidne wykonanie;

- 15 dobrych słowników m.in. „Oxford Dictionary of English” (ale bez języka polskiego);

- po wyłączeniu księgarni Sony, integracja z księgarnią Kobo (nie udało mi się połączyć z Polski) lub ebook.de (po wybraniu „Germany” jako własnego regionu);

 

Minusy

- brak polskiego menu

- brak możliwości wgrania polskiego słownika lub reguł podziału wyrazów;

- nie zawsze działa zmiana czcionki w plikach EPUB;

- brak możliwości regulacji interlinii w plikach EPUB;

- brak możliwości bezprzewodowego wysyłania własnych książek;

- brak wsparcia ze strony producenta (produkt wycofany z rynku przez producenta);

- dostępność tylko na rynku wtórnym (głównie ebay.de);

 

Marka wielkiego koncernu, japońska technologia, własna księgarnia - to wszystko nie wystarczyło, aby odnieść sukces na rynku czytników książek

 

Dane techniczne (według producenta):

Wymiary: 107 x 160 x 8,8 mm

Waga: 160 g;

Ekran: E-Ink Pearl, przekątna 15,2 cm (6 cali), dotykowy (podczerwień);

Rozdzielczość: 1024 x 758 pikseli, 16 odcieni szarości;

Łączność: gniazdo microUSB, wi-fi

Bateria: około 30 000 zmian stron;

Pamięć wewnętrzna: ok. 1,3 GB dostępne dla użytkownika (możliwe do rozszerzenia przez kartę pamięci microSD o pojemności do 32 GB);

Formaty tekstowe: EPUB, PDF, TXT;

Wbudowane słowniki: języka angielskiego, hiszpańskiego, niemieckiego, francuskiego oraz dwujęzyczne (w obie strony) angielsko-włoski, angielskok-niderlandzki, angielsko-hiszpański, angielsko-niemiecki, angielsko-francuski;

Wersje kolorystyczne obudowy: czerwony, biały, czarny

Dodatkowe funkcje: integracja z Evernote, przeglądarka WWW, szkicownik;

Opcja: okładka z lampką zintegrowana z czytnikiem

 

Oficjalna strona WWW: http://www.sony.de/electronics/e-book-reader/prs-t3

 

Like Reblog Comment
review 2015-11-12 12:26
Recenzja czytnika e-booków Sony PRS-T3 - po prostu Reader (część I)

 

Sony w świecie czytników to klasyka, Sony w świecie czytników to wzorzec, do którego kiedyś równali konkurenci, ale jednocześnie Sony w świecie czytników to już historia i zaprzepaszczone szanse na wzorcowy produkt. Do tej pory nie miałem dłuższej styczności z czytnikami japońskiego producenta, a to głównie ze względu na ich cenę. Widywałem je co prawda na targach IFA, ale w roku 2014 już ich nie pokazano. Sony wycofało się wtedy z czytnikowego interesu, pozostawiając w ofercie z tego zakresu tylko niezwykle drogie urządzenie o dużej średnicy ekranu (ponad trzynaście cali) skierowane do (bogatych) firm.

 

Czytnik Sony PRS-T3 oferowany był z lampką (zintegrowaną w obudowie)

 

Legenda Sony - po prostu Reader

Sony jako pierwsza firma (w kwietniu 2004 roku) wprowadziła na rynek czytnik książek elektronicznych pod nazwą Sony Librie. Nowością było to, że był wyposażony w ekran wykonany w technologii papieru elektronicznego. Zastosowana w nim rozdzielczość 800x600 jeszcze do niedawna pozostawała standardem. Później firma, również jako pierwsza, zaproponowała czytnik z dotykowym ekranem i podświetleniem. Swoją ofertę kierowała głównie na rynek japoński, później amerykański oraz wybranych krajów europejskich. W warunkach polskich nie zdobyła nigdy dużej popularności, głównie ze względu na cenę. Jednak poważniejszym problemem okazywała się obsługa polskich znaków w niektórych (starszych) modelach i początkowo również konieczność przetwarzania książek na format akceptowany przez te czytniki (LRF). Do obsługi tego formatu powstał pierwotnie program calibre. Może nie bez znaczenia jest też zła sława Sony, wynikająca ze stosowanych raz po raz przez tę firmę, wyjątkowo nieprzyjaznych dla użytkowników zabezpieczeń treści elektronicznych (DRM).

 

Sony długo wytwarzało własną wersję znakomitych palmtopów CLIÉ na licencji Palma (po lewej model CLIÉ PEG-SL10/E z 2002 r.), po prawej Sony PRS-T3

 

Przez lata czytniki Sony ewoluowały aż w 2013 roku miała miejsce premiera ostatniego urządzenia tej marki Sony PRS-T3. PRS to skrót od Portable Reader System. Zarówno PRS-T3 jak i poprzednik PRS-T2 (za wyjątkiem obudowy) wzbudziły moje uznanie podczas krótkich testów, które na szybko przeprowadzałem w ramach wizyt na Targach IFA w Berlinie w roku 2012 i 2013. Wrażenie robiła przede wszystkim niewielka waga czytników. O PRS-T2 pisałem m.in. „Sprawiała po prostu wrażenie odpustowej atrapy prawdziwego urządzenia” choć ta odpustowość wynikała po trochu z wrażenia, jakie robił na mnie lekko perłowy kolor plastiku użyty do wykonania obudowy i srebrne przyciski. Jednak waga 164g w porównaniu z Kindle 3 Keyboard (247g) czy Trekstorem Pyrusem (216g) dawała się od razu odczuć po wzięciu czytnika do ręki. W 2013 roku z kolei podsumowałem „Czytnik sprawia dobre wrażenie, pracuje bardzo sprawnie”.

 

Czytniki Sony PRS-350 w ofercie sklepu Bic Camera (Tokio, 2013 r.)

 

Co więc poszło nie tak? Dlaczego Sony w 2014 roku wycofało się z rynku, posiadając innowacyjne, udane produkty? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Może brak oświetlenia, które stało się pomału powszechną funkcją w droższych modelach? Może wysoka jakość ale i jeszcze wyższa cena? Na niemieckiej stronie firmy Sony wciąż widnieje oferta czytnika za 139 EUR a okładki z lampką za 50 EUR. Czytniki ostatecznie (rok po premierze) sprzedawane były (przynajmniej w RFN) po 99 EUR, a z okładką zawierającą lampkę - za 129 EUR. To nie była niska cena, choć adekwatna do jakości produktu. Więc może dlatego? A może jednym z najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień może być fakt, że liderem stał się Amazon, który od początku traktuje czytniki jako końcówki swojej bardzo obszernej księgarni i za sam sprzęt życzy sobie całkiem niewygórowaną cenę? Choć ostatnie kłopoty Sony (np. pozbycie się marki notebooków Vaio) mogą być wystarczającym wyjaśnieniem, wykraczającym daleko poza niszowy (w skali firmy) rynek czytników książek.

 

 

Czytnik Sony wciąż znajduje się na oficjalnej stronie producenta (źródło: www.sony.de)

 

Rynek wtórny eBay.de

Tak czy inaczej, czytniki Sony mnie zaintrygowały. Chcąc zmierzyć się z „legendarnymi” czytnikami Sony, koniec końców mogłem więc liczyć tylko na rynek wtórny. Zachęcony zostałem dość pozytywnymi i bardzo sentymentalnymi wpisami zamieszczanymi wciąż i wciąż na forach internetowych przez użytkowników czytników tej marki. Dla wielu czytelników, czytniki Sony były pierwszymi tego typu urządzeniami. Pomyślałem sobie, że wycofanie się firmy z rynku czytników jest dobrym momentem, aby upolować ostatni model „za grosze”. No bo kto by chciał mieć czytnik, który nie będzie już produkowany, rozwijany ani nawet wspierany, aktualizowany czy poprawiany? Z wyłączonym dostępem do księgarni? Kto by chciał czytnik od firmy, która się pożegnała ze swoimi klientami? Kto by chciał czytnik, który można kupić niemal wyłącznie na rynku wtórnym? Otóż, jak się okazało, takich osób jest całe mnóstwo! Miałem pecha, albo moje rozumowanie zawierało poważny błąd...

 

Jesienią tego roku pojawiło się w serwisie Allegro kilka ofert czytników Sony (źródło: allegro.pl)

 

Osoby obserwujące sprzedaż na Allegro, łatwo mogą zauważyć, że w sprzedaży prowadzonej przez pośredników pojawiają się w Polsce falami czytniki wycofywane ze sprzedaży na Zachodzie. Tak było na przykład z niektórymi modelami czytników Oyo, Nook, Cybook czy TrekStor. Często też (jak w przypadku Kindle 7) duża podaż wiąże się w promocjami cenowymi, na przykład w niemieckim, czy nawet japońskim, Amazonie. Jest jednak przynajmniej jeszcze jeden odmienny przypadek - gdy czytnik na Zachodzie jest wycofywany, a na nasz rynek wtórny w zasadzie nic nie dociera. Tak się stało z Sony PRS-T3 i spotkało mnie tutaj rozczarowanie. Przez ładnych kilka miesięcy obserwowałem aukcje w polskim serwisie... i nic. Oferty sporadyczne a ceny takie trochę tego... kosmiczne.

 

W roku 2015 używane czytniki Sony PRS-T3 w aukcjach rozpoczynających się od 1 EUR przyciągały kilkudziesięciu licytujących a ceny często przekraczały granicę 100 EUR (źródło: ebay.de)

 

Tak więc przez dłuższy czas śledziłem aukcje internetowe zarówno w kraju jak i za granicą. Ostatecznie stwierdziłem, że największe szanse na zakup daje niemiecki eBay. A to zapewne dlatego, że pierwotnie Sony skierowało na rynek niemiecki stosunkowo dużo czytników, które teraz stopniowo trafiają na aukcje. No i nie bez znaczenia była możliwość przesyłki do Polski przez mailboxde, którą przetestowałem przy zakupie czytnika Kindle z amazon.de. Daje to możliwość zakupu, nawet jeśli sprzedający nie zgadza się na wysyłkę za granicę (a takowych ofert jest niestety większość). Po aktywnym udziale w kilku licytacjach przekonałem się, że nie będzie łatwo. Czytniki PRS-T3, oferowane zazwyczaj na eBay'u z ceną początkową 1 EUR, osiągały i osiągają bardzo wysokie ceny końcowe. Wygląda na to, że Niemcy wciąż są gotowi płacić za używane, nieprodukowane, nieaktualizowane urządzenia więcej niż np. kosztują nowe modele, objęte pełną gwarancją. No cóż, to tylko zaostrzyło mój apetyt...

 

W październiku 2015 r. na jednej z aukcji sprzedano nowy czytnik Sony PRS-T3 za 240 EUR (źródło: ebay.de)

 

Koniec końców, w jednej z aukcji, przelicytowałem grono chętnych na czerwony Sony PRS-T3 z lampką i mogę przedstawić Wam swoje odczucia z kilku miesięcy (z przerwami) używania tegoż.

 

Konstrukcja Sony PRS-T3

Reader Sony to urządzenie ze standardowym ekranem E-Ink Pearl o przekątnej 15,2 cm (sześć cali). Dość nietypowe jest to, że sprzedawany był w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej, białej i czerwonej (burgund?). To go wyróżnia, bo dziś rynek zdominowany jest raczej przez urządzenia z czarną, czasami białą, obudową (wyjątek to niektóre PocketBooki).

 

Sony PRS-T3 ze zdjętymi pleckami, widoczne miejsce z gniazdem kart pamięci microSD. Po lewej wewnętrzna strona okładki ze zintegrowaną lampką

 

Kolejnym wyróżnikiem jest wymienny tył obudowy (trochę jak w starszych czytnikach Kobo). Zdjęte plecki odsłaniają dostęp do gniazda kart pamięci microSD. Standardowy tył może zostać zastąpiony okładką z wmontowaną bardzo sprytnie lampką która jest zasilana baterią czytnika. To bardzo zgrabnie i wygodnie zaprojektowane oświetlenie o niebo wygodniejsze od wszelkich lampek przypinanych np. na klipsie. Takie rozwiązanie powinno spodobać się wszystkim przeciwnikom zintegrowanego oświetlenia, które obecnie zdominowało czytniki. Równomierność rozprowadzenia światła na ekranie nie jest tak dobra jak w przypadku zintegrowanego oświetlenia. Górna część ekranu jest lepiej oświetlona niż dolna. Atutem lampki może być bardziej naturalny sposób oświetlenia ekranu. Barwa światła również nie budzi moich zastrzeżeń. Jest neutralnie biała bez niebieskawego czy żółtawego odcienia. Miałem w rękach tylko kilka zewnętrznych lampek przeznaczonych do czytników i ta, wbudowana w okładkę Sony jest moim zdaniem najlepsza jaką widziałem.

 

Lampka z okładki Sony PRS-T3 w ciemności

 

Okładka ze zintegrowaną lampką wyposażona jest też w magnes, który dość pewnie trzyma przednią klapkę. Po otwarciu okładki czytnik automagicznie jest wybudzany i natychmiast gotowy do lektury. Zamknięcie okładki usypia urządzenie.

 

W ciemności - Kindle Paperwhite 3 (po lewej, oświetlenie na 12) i Sony PRS-T3 (po prawej, oświetlenie wbudowanej w okładkę lampki nie jest regulowane)

 

Pozostałe cechy konstrukcji czytnika są już mniej unikatowe. W ramce, pod dotykowym ekranem, umieszczone są przyciski zmiany stron, ekranu głównego, powrotu i wywoływania menu podręcznego. Akurat, gdyby mnie ktoś pytał, to bym zmienił lokalizację przycisków zmiany stron. Umieszczenie ich po lewej stronie czytnika daje lepszą wygodę użytkowania osobom leworęcznym. Powinny być pośrodku (jak np. w PocketBookach).

 

Przyciski w Sony PRS-T3

Lekko odpustowe z wyglądu, ale dobrze wyczuwalne pod palcami i sprawnie działające przyciski umieszczone są pod ekranem czytnika

 

Ramka wokół ekranu jest bardzo wąska (za wyjątkiem miejsca, gdzie są przyciski), w czym przypomina trochę PocketBooka Sense. W sumie więc czytnik z sześciocalowym ekranem sprawia wrażenie znacznie mniejszego od podobnych konstrukcji obecnych na rynku. Reader ma tylko 10,7 cm szerokości, to o 5 mm więcej niż Kobo Mini (który ma mniejszy ekran - o przekątnej pięciu cali). Z kolei PocketBook Sense ma szerokość 11 cm, Tolino Vision 2 - 11,4 cm, a Kindle Paperwhite 3 „aż” 11,7 cm. Nie są to może wielkie różnice, ale jeden centymetr więcej przy porównaniu Sony i Kindle daje się już zauważyć. Z jednej strony Reader sprawia wrażenie zgrabniejszego, z drugiej zaś Kindelka łatwiej trzymać bez obawy dotknięcia ekranu.

 

Dolna krawędź czytnika Sony PRS-T3 w pięknych okolicznościach przyrody

 

Na dolnej krawędzi Reader znajduje się standardowe gniazdo microUSB (ładowanie i przesyłanie książek), przycisk „Reset” (nie korzystałem ani razu) i wyłącznik z diodą sygnalizującą ładowanie baterii. No może jeszcze właśnie z ładowaniem baterii wiąże się kolejna „niezwykła” cecha urządzenia. Producent zapewnia, że w sytuacji awaryjnej, podładowanie czytnika przez trzy minuty zapewni dalsze 600 zmian stron. Tej funkcji jednak nie testowałem.

 

Zapraszam na drugą część recenzji, w której opisuję moje wrażenia z użytkowania czytnika Sony PRS-T3.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-09-17 15:22
PocketBook - duże zmiany we Francji i RFN

 

Przy okazji relacji z targów IFA 2015, wspomniałem o kłopotach marki PocketBook we Francji. Przypomnę, że tamtejszy sąd zakazał stosowania nazwy zawierającej słowo „Pocket”. Postępowanie sądowe trwa. Jak się jednak okazuje, firma błyskawicznie zareagowała na już wydany w pierwszej instancji werdykt.

 

PocketBook jako Reader we Francji (źródło: http://www.maliseuse.com)

 

Oto francuscy dystrybutorzy wprowadzili właśnie do oferty odświeżone czytniki ukraińskiej firmy. Jeden z dystrybutorów - Maliseuse - oferuje czytniki pod bezpretensjonalną nazwą „Reader”. I tak PocketBook Touch Lux 3 stał się na przykład modelem Reader Touch Lux 3. Tak na marginesie, oferta składa się tylko z trzech produktów. Poza już wspomnianym, Francuzi mogą kupić Ultrę (recenzja tutaj) i ośmiocalowego InkPada.

 

PocketBook jako 'tea' (źródło: http://www.tea-ebook.com)

 

PocketBooki znalazłem też pod nazwą TEA, ale trochę bardziej odmienione, bo najprawdopodobniej ze zmodyfikowanym oprogramowaniem. TEA nie oznacza czytnika do herbaty, ale jest skrótem od hasła „the ebook alternative”. Z tego co zrozumiałem, firma oferuje kompleksową obsługę dystrybucji e-booków, a nie tylko sprzedaż czytników. Wygląda na to, że sytuacja we Francji jest ogarnięta.

 

Reader Sony (źródło: http://www.sony.fr)

 

Jest jednak coś, co mnie trochę niepokoi. Oto mam w pamięci dokonania koncernu Sony, pioniera na rynku czytników. Firma porzuciła rynek konsumencki czytników. Jednak na stronie WWW japońskiego koncernu wciąż można znaleźć opis, wycofanego niedawno produktu o nazwie... Sony PRS-T3 Reader. Co prawda nie można go kupić, ale przy nazwie znajdują się wciąż dwie litery TM, które sugerują ni mniej ni więcej, tylko „znak towarowy”. Hasło w Wikipedii wyjaśniające znaczenie tego terminu zaczyna się od słów „prawnie chroniony”. I tak się zastanawiam, czy tym razem prawnicy PocketBooka nie zaspali...

 

PocketBook Touch Lux 3 jako firmowy czytnik księgarni Mayersche (Kolonia, 2015 r.)

 

Niestety, realne kłopoty (a nie takie raczej wirtualne jak we Francji) PocketBook ma w RFN. Niemieckie internety obiegła właśnie wiadomość, że dwie tamtejsze sieci księgarskie - Osiander i Mayersche - rezygnują ze współpracy z PocketBookiem. Sprzedawały one do tej pory czytniki Touch Lux 2, a później Touch Lux 3 jako urządzenia firmowe, zintegrowane z ich sklepami internetowymi. Urządzenia oferowane były w niewygórowanych cenach, a dla stałych klientów były dodatkowe zniżki. Na przykład PocketBooka Touch Lux 3 stali klienci sieci Mayersche wciąż mogą nabyć za 79,20 EUR.

 

Integracja księgarni Mayersche w czytniku PocketBook Touch Lux 3 (Kolonia, 2015 r.)

 

Od października obie księgarnie będą wprowadzać do swojej oferty... czytniki Tolino. Przystąpią też do całego systemu obsługi klienta (integracja kont w różnych księgarniach internetowych, chmura, hotspoty na terenie RFN). Tym samym ugruntuje się, i tak już bardzo silna, pozycja Tolino na rynku niemieckim. Nie dotyczy to oczywiście tylko czytników, ale całego rynku e-booków. Od października 2015 roku niemieccy klienci, którzy zastanawiali się nad zakupem czytnika, uzyskają kolejny argument za wyborem Tolino. Na przykład będą mogli z tym czytnikiem połączyć wcześniej założone konta w księgarni osiander.de czy mayersche.de. Pozycja Tolino wydaje się coraz silniejsza.

 

Bezpłatnym hotspotem dla Tolino mogą być na przykład takie budki telefoniczne. W Polsce niemal zniknęły z ulic, ale w Niemczech jest ich wciąż sporo (Berlin, 2015 r.)

 

Bardzo lubię czytniki Tolino. Tolino Shine i Tolino Vision 2 recenzowałem na tym blogu, uznając za bardzo dobre czytniki. Uważam, że w sposób udany konkurują ze znakomitymi przecież, urządzeniami Amazon Kindle. Ale równocześnie mam też sporo sympatii dla PocketBooków za ich wszechstronność i innowacyjność. Kształtujący się niemiecki duopol, w związku z tym, nie wzbudza mojego zachwytu. Rezygnacja z nazwy (we Francji) i z dwóch sieci księgarskich (w RFN) nie przysporzą PocketBookowi nowych profitów i nie nadadzą firmie rozpędu w najbliższym czasie. Oby najbliższe miesiące poświęcone zostały (tak jak zapowiadano) na dopracowanie oprogramowania czytników i wprowadzenie nowych usług.

 

[Dodane 18 IX 2015 r.]

Przedstawiciel PocketBooka poinformował mnie o kilku szczegółach dotyczących firm opisywanych w powyższym tekście. Nowa marka "Reader" na rynku francuskim, będzie miała takie same wsparcie producenta i dystrybutorów, jak wcześniej miały  urządzenia z napisem "PocketBook". Tu nic nie powinno się zmienić. Czytniki 'tea', tak jak przypuszczałem, to przykład dostosowywania urządzeń do życzeń np. dystrybutora czy sprzedawcy. Podobnie było u nas z siecią empik.pl.

 

I jeszcze odnośnie Niemiec: "Na tym rynku firma przedłużyła niedawno kontrakty z kilkoma partnerami (m.in. TiteLive/Epagine, Umbreit czy Koch, Neff & Volckmar (KNV), a także nawiązała współpracę z innymi podmiotami, o czym niedługo będzie informowała.". A więc czekamy na nowe wieści od PocketBooka.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?