logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: ink
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-09 20:41
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi (część II)

 

Czytnik Nook Glowlight Plus towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. W pierwszej części recenzji skupiłem się na jego stronie sprzętowej, druga część prezentuje moje wrażenia i opinie zebrane w czasie codziennego użytkowania. Ale jednocześnie już teraz zapraszam do lektury gościnnego wpisu Becky z forum.eksiazki.org, która z kolei jest zadowoloną użytkowniczką dwóch egzemplarzy recenzowanego modelu Nooka.

 

Nook Glowlight Plus z wygaszaczem „Authors”

 

Nook Glowlight Plus – oprogramowanie

Urządzenie ani razu nie zawiesiło mi się, ani nie zresetowało. Chyba tylko tyle dobrego mogę napisać o oprogramowaniu Nooka...

Mam wrażenie, że wszystkie wypowiedzi polskich zwolenników Nooków, jakie czytałem, brzmiały podobnie – „po rootowaniu i podmianie całego oprogramowania, to bardzo dobry czytnik, który znakomicie sobie radzi zarówno z PDFami jak i EPUBami”. Oczywiście przesadzam, ale właśnie takie wrażenie mi pozostało z lektury wielu wypowiedzi użytkowników urządzeń tej marki. Również oprogramowanie recenzowanego modelu można przerobić według własnego uznania. Zabezpieczenia czytnika zostały ominięte w dwa miesiące po premierze (więcej szczegółów na forum XDA Developers). Ja jednak recenzuję Nooka w takiej postaci, w jakiej trafia do użytkownika. Wszystkie moje uwagi dotyczą oryginalnie zainstalowanego oprogramowania w aktualnie dostępnej wersji 4.7.0.43 (z 13 IV 2017 r.).

Oprogramowanie czytnika działa, jak już wspomniałem, stabilnie choć ma swoje fanaberie. Najbardziej denerwujące jest zapominanie ustawień sposobu wyświetlania e-booka oraz nieotwieranie ostatnio czytanej książki po starcie urządzenia. Zrazu czytnik startował na ekranie początkowym. Myślałem, że tak ma być. Potem, nagle, to się zmieniło i przez jakiś czas po wybudzeniu widziałem od razu otwartą ostatnio czytaną stronę. Potem znowu mu się odmieniło. Podobnie jest z ustawieniami wyglądu książki. Raz czytnik zapamiętywał moje ustawienia (wybraną czcionkę), a potem znowu nie (i wracał samoczynnie do korzystania z „Original Fonts”). Poprawne działanie wróciło po zmianie wygaszacza ekranu. Przynajmniej na chwilę. Więc jeśli czytnik nie chce Wam startować na ostatnio czytanej stronie – trzeba zmienić wygaszacz. Proste i logiczne, prawda? Wiem, że dla takich właśnie życiowych porad czytacie moje recenzje, więc teraz już wiecie! A tak na poważnie, podobno pomaga wyrejestrowanie czytnika i przywrócenie go do stanu fabrycznego. Ale nie wiem, na jak długo rozwiązuje to opisany problem.

Nook Glowlight Plus nie należy do demonów szybkości. Jednak zarówno wybudzanie czytnika jak i otwieranie plików książek, czy zmiana stron, odbywają się w akceptowalnym tempie. Czytnik nie wyłącza się, tylko usypia, co pozwala uniknąć długiego oczekiwania na start systemu. Bateria działa na jednym ładowaniu trochę krócej w porównaniu do innych testowanych przeze mnie urządzeń z Androidem (np. Tolino). Trochę to dziwne, tym bardziej, że w Nooku wyłączyłem wi-fi (jest w naszych warunkach bezużyteczne). Nie robiłem jednak porządnego badania w tym zakresie, więc może to tylko takie wrażenie.

Oprogramowanie czytnika w zasadzie nie posiada dodatkowych funkcji, wykraczających poza czytanie lub zakupy w firmowej księgarni. Brak jest bezprzewodowej wysyłki (Kindle, PocketBook) czy integracji z usługą czytania artykułów z sieci (Kobo). Nie ma nawet dostępu do własnych plików w chmurze (Kindle, Tolino, PocketBook). Poza podstawowe zadania wykracza tylko udostępnianie cytatów na Facebooku. Choć akurat u mnie to nie działa, odkąd się wylogowałem z FB na czytniku. Nie mogę zalogować ponownie.

 

Noog Glowlight Plus jest połączony ze sklepem B&N

 

Ogólnie można stwierdzić, że oprogramowanie Nooka jest proste i pozbawione dodatkowych funkcji, ale niestety nie wpływa to pozytywnie na jego niezawodność.

 

Nook Glowlight Plus – pierwsze kroki

Przed uruchomieniem czytnika warto założyć sobie konto na stronie księgarni – http://www.barnesandnoble.com. Te same dane, co do logowania w księgarni, mogą być użyte oczywiście również w Nooku czy aplikacji mobilnej. Po podłączeniu do wi-fi i zalogowaniu, do dalszego korzystania z czytnika, nie jest konieczne połączenie z internetem. Jeśli nie korzystamy z konta w księgarni, to nawet lepiej wyłączyć wi-fi – oszczędzimy baterię a czytnik nie będzie pokazywał reklam (w postaci propozycji książkowych B&N).

 

Fragment listu powitalnego, do nowego użytkownika Nooka

 

 

Menu czytnika Nook Glowlight Plus dostępne jest tylko w języku angielskim, co w sumie nie dziwi, skoro firma skupiła się na rynku amerykańskim. Nie można także wybrać lokalizacji zamieszkania innej niż Stany Zjednoczone. Na szczęście, czytnik można aktywować również poza Stanami.

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia m.in. list powitalny, który każdy użytkownik otrzymuje po aktywacji czytnika na swoim koncie.

 

Nook Glowlight Plus - ekran startowy. Pliki bez widocznych okładek takie są, to nie jest błąd oprogramowania czytnika

 

Ekran startowy jest przejrzysty i prosty. Górną belkę zajmują ikony informujące o stanie czytnika. Warta uwagi jest jedna z nich, znajdująca się w lewym górnym rogu. Dzięki niej zawsze można szybko otworzyć ostatnio czytaną książkę. Większa część górnej połowy ekranu startowego przeznaczona jest na ostatnio czytane lub wgrane pozycje. Jednocześnie wyświetlane są trzy miniaturki okładek, ale listę można przesuwać gestem. Dolna część ekranu startowego to głównie propozycje księgarni. Wyświetlane trzy pozycje należące do jednej z grup tematycznych np. „New York Times Best Sellers” czy „NOOK Recommends”. Jeśli nie ma dostępnej sieci (lub wyłączymy wi-fi), ten obszar będzie bez reklam, z informacją „Trying to load...”. Na samym dole ekranu startowego znajduje się pasek ikon menu czytnika. Od lewej są to:

- biblioteczka (Library);

- sklep (Shop);

- propozycje wybrane przez redaktorów (B&N Readouts);

- ustawienia czytnika (Settings);

- wyszukiwanie w biblioteczce lub sklepie (Search).

 

Krótkie teksy udostępniane przez księgarnię w ramach programu „B&N Readouts” wyświetlane są w przeglądarce WWW. Nie ma w nich możliwości korzystania ze słownika

 

Biblioteczka (Library) to jedyna ikona z dolnego paska, z której na co dzień korzystam. Spośród różnych opcji wyświetlania książek, na stałe mam włączoną „My Files”. Pozostałe (poza wirtualnymi półkami) są bezużyteczne, ponieważ służą do sortowania treści (książki, gazety), zakupionych w księgarni. Książki można sortować według autora, tytułu lub czasu wgrania. Książki są prezentowane w postaci listy lub miniatur okładek.

 

W biblioteczce najbardziej użyteczna opcja to „My Files”

 

Ustawienia czytnika nie należą do rozbudowanych. Służą w zasadzie do ustawienia połączenia z księgarnią (logowanie, sieć bezprzewodowa). Nie jest to specjalny zarzut. Czytnik ma służyć do czytania. Jedynym ukłonem w stronę osób, które lubią sobie coś poustawiać jest możliwość zmiany wygaszaczy ekranu, które pojawiają się w trybie uśpienia. Można wybierać między całkiem miłymi dla oka portretami anglojęzycznych pisarzy a fragmentami klasycznych tekstów czy cytatami „z mądrych ludzi”. Da się również ustawić profile dla różnych użytkowników (jeśli ktoś np. chce dać czytnik do ręki dziecku, które niekoniecznie musi mieć dostęp do wszystkich zgromadzonych w czytniku książek).

 

Nook Glowlight Plus na co dzień

Codzienne korzystanie z Nooka nie sprawia większych problemów, poza wspomnianym już zapominaniem ustawień użytkownika, dotyczących sposobu wyświetlania e-booka. Z drugiej strony korzystanie z Nooka nie sprawia mi też specjalnej radości.

Czytnik nadaje się do korzystania z polskich e-booków. Własne pliki można wgrywać do pamięci urządzenia przez kabel USB przy pomocy calibre, lub samodzielnie kopiując pliki do katalogu NOOK/Internal storage/NOOK/My Files. Do dyspozycji użytkownika jest ok. 2,8 GB pamięci wewnętrznej.

Czytanie książek na Nooku jest dość wygodne, choć bywa denerwujące. Pierwsze, co się rzuca w oczy po otwarciu e-booka, to marnowanie miejsca na ekranie w nagłówku (wyświetlany cały czas tytuł książki) oraz stopce (numery stron) bez możliwości wyłączenia tych informacji. Nie zawsze można liczyć na podział wyrazów w polskich e-bookach (EPUB). Niektóre pliki go miewają a inne nie. Nie dopatrzyłem się w tym reguły. Aplikacja wyświetlająca EPUBy w Nooku ma jeszcze jedną denerwującą wadę. Z bliżej nieznanych przyczyn potrafi przełamywać tekst i np. urywa go w połowie ekranu. Zazwyczaj jest to przed rozpoczęciem długiego akapitu, ale nie zawsze. Czasami podział jest w dość losowo wybranym miejscu. Nie wygląda to ładnie.

 

Strona czytanej książki bywa nieoczekiwanie przełamywana, nawet w środku zdania

 

 

Można zapomnieć o czytaniu książek w plikach PDF w Nooku. To chyba pierwszy testowany przeze mnie czytnik, do którego nawet nie wgrywałem biletów kolejowych, coby się nie najeść wstydu przy konduktorze. PDFa nie można w żaden sposób powiększyć, o trybie rozpływu nawet nie wspominając. Jednym słowem do tego typu plików czytnik jest bezużyteczny, chyba że ktoś ma mikroskopy zamiast oczu.

 

Dziesięć stopni regulacji wielkości czcionki daje spore możliwości dopasowania wielkości tekstu do własnych wymagań

 

Jak to w czytniku bywa, tekst można dopasować do własnych upodobań. Menu formatowania e-booka zawiera:

- całkiem spory zakres zmiany wielkości tekstu (dziesięć rozmiarów);

- wbudowane kroje czcionek: Mundo Sans, Baskerwille, Georgia, Ascender Sans, Malabar, Joanna San, o których trudno powiedzieć coś więcej, poza tym, że są;

- bardzo ciekawą funkcję pogrubiania lub cieniowania liter;

- ustawianie trzech rozmiarów marginesów, odstępów między liniami oraz zmiany wyrównywania na justowanie (wyrównanie do prawego i lewego marginesu) lub wyrównywania do lewej.

 

Czytnik udostępnia sześć krojów czcionek, ale u mnie i tak zawsze wracał do korzystania z „Original Fonts” po ponownym otwarciu książki

 

Standardowo można także wyświetlić spis treści, zaznaczenia użytkownika (zakładki, cytaty). Czytnik zapamiętuje także listę słów, których definicje sprawdziliśmy w słowniku (Look up). Jest jednak możliwość korzystania tylko z jednego słownika. To, podobnie jak w aplikacji mobilnej, Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary. W łatwy sposób można go wywołać, przytrzymując palec na szukanym słowie.

 

Słownik obecny w czytniku należy zaliczyć do mocnych stron Nooka

 

Wyskakujące menu ma jeszcze inne funkcje. Poczynając od lewej, są to ikony odpowiedzialne za:

- dodawanie notatki tekstowej (Add Note);

- zakreślanie wybranego fragmentu tekstu (Highlight), co jest potem zupełnie nieczytelne na ekranie (widać to dobrze na zdjęciu, które umieściłem na Instagramie, tam naprawdę jest zaznaczony fragment);

- kopiowanie tekstu do pamięci czytnika (w bliżej nieokreślonym celu, bo nigdzie potem nie można tego tekstu wkleić);

- udostępnianie zaznaczenia na Facebooku (nie działa, nie mogę się ponownie zalogować do FB);

- słownik języka angielskiego (Look Up);

- wyszukiwanie zaznaczonego słowa (możliwe wpisanie własnego wyszukiwania).

 

Wyskakujące menu po przytrzymaniu palca na wybranym słowie

 

Do bardzo pozytywnych cech aplikacji należy możliwość powiększania ilustracji zawartych w tekście. Dwukrotne stuknięcie w ekran pozwala w dużym zakresie powiększać elementy graficzne, czy to zdjęcia, czy inne ryciny. To powinien mieć każdy czytnik.

Moim zdaniem Nook Glowlight Plus nie jest wzorem komfortu czytania i funkcjonalności. A tego by się można spodziewać po produkcie firmowanym przez jedną z większych amerykańskich księgarń, do tego (podobno) największego konkurenta czytników Kindle. Takie czytniki jak Nook Glowlight Plus, pozwalają mi docenić jak dużo dobrej roboty z Androidem wykonali np. programiści tworzący dla Sony czy Tolino.

 

Gdyby ktoś szukał okładki na Nooka, to warto wiedzieć, że pasują na niego wszystkie uniwersalne przeznaczone dla Kindle Paperwhite. A takowych na rynku mnóstwo

 

Nook Glowlight Plus – podsumowanie

Nie kupowałem Nooka licząc na ósmy cud świata, ale jednak czuję się trochę zawiedziony. Po wielkim amerykańskim koncernie, który miał pretensje do konkurowania z Amazonem na rynku amerykańskim jak i europejskim, spodziewałem się jednak czegoś więcej. Więcej dbałości o oprogramowanie, więcej dbałości o komfort posługiwania się czytnikiem, więcej.... tu by można jeszcze całkiem sporo powymieniać. Czytnik obecny ponad rok na rynku jednak powinien poprawnie wyświetlać e-booki czy startować na ostatnio czytanej stronie książki. Podobnie chyba uważają klienci amerykańscy, ponieważ ze 129 recenzji zamieszczonych na stronie księgarni, wyłania się trójka z plusem (3,1/5). Nook Glowlight Plus to może nie jest zły czytnik, ale przyzwyczajony do korzystania urządzeń spod znaku Kindle, Kobo, Tolino, PocketBook czy Cybook, jednak poznałem co to znaczy bardzo dobra jakość lub wygoda posługiwania się nimi. W Nooku mi tego zwyczajnie zabrakło.

Porada konsumencka na dziś brzmi. Jeśli przypadkiem lub specjalnie jedziecie do Stanów i chcecie sobie tam kupić Nooka, to spokojnie możecie przeznaczyć pieniądze na czytnik z rodziny Kobo lub Kindle.

 

Plusy:

- wodoodporność;

- solidna, wyróżniająca się stylem, metalowa obudowa;

- płaski front z wyczuwalnym zaznaczeniem ramki;

- możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- powiększanie rycin zawartych w e-booku;

- przeglądanie listy i definicji słów sprawdzanych w słowniku.

- brak reklam, kiedy czytnik nie jest połączony z internetem;

- rozmiary jak Kindle Paperwhite – duży wybór okładek.

 

Minusy:

- ostry kant metalowej ramki obudowy;

- włącza się czasami na stronie startowej a nie ostatnio otwartej stronie w aktualnie czytanej książce;

- przypadkowe łamanie strony w plikach EPUB;

- marnowanie powierzchni ekranu na (zawsze wyświetlane) nagłówki i stopki;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- utrudnione wybieranie przypisów z powodu nieprecyzyjnej reakcji na dotyk;

- nieczytelne zaznaczenia tekstu;

- sporadyczny brak dzielenia wyrazów w polskich książkach;

- brak możliwości dodania/wybrania innego słownika niż angielski;

- wgrane samodzielnie e-booki wyświetlane są w biblioteczce nie jako książki (Books), lecz pliki (My files);

- brak możliwości pobrania na dysk lokalny pliku zakupionego w firmowej księgarni Barnes & Noble (np. dla wykonania kopii zapasowej);

- brak możliwości powiększenia stron PDFów;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnej książki;

- dostępność tylko w Stanach Zjedn. Am.

 

Użytkownicy innych czytników, mogą pozazdrościć właścicielom Noooków wygaszaczy ekranu

 

 

Dante techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1440x1080 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem

gniazdo: microUSB

pamięć: 4 GB (2,8 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

wodoodporność: IP67

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4 KitKat

masa: 195 g

wymiary: 163,6x119,6x8,6 mm

Oficjalna strona produktu: http://www.barnesandnoble.com/w/nook-glowlight-plus-barnes-noble/1122314015

Oficjalna strona wsparcia: https://help.barnesandnoble.com/app/nook_support/ereaders/glowlight_plus/list/c/2463

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-09 06:59
good story and characters
Beautiful Mess (Rock ‘n’ Ink Book 2) - K... Beautiful Mess (Rock ‘n’ Ink Book 2) - Kasey Lane

Jami was at the tattoo shop named Tatuggio. Jamie is a corporate law  lawyer. Jamie felt her brother Mason had lost his mind. He quit his job as CEO  of the biggest entertainment market company on the  West Coast. Jamie was chasing after Mason. Jamie would do would do anything for her mom and dad that is why she is there to talk to Mason now. Jami pretty much let her parents  run her life.Jami was now a control freak who lacks self confidence and self esteem from her parents constant emotional attacks on her.  Mason and Jami are very close brother and sister and deeply care for each other. Jami did really love one aspect of her life she volunteered at domestic violence shelter and that makes her happy. Jami and pushed her real passion deep inside herself. Mason had gone crazy for Kevan who was from across the tracks.  Jami liked Kevan and understood why his brother fell for her.  When Jami went into the tattoo shop the song playing her mind went back to the past. Then Jami heard a voice she instantly  recognized but hadn’t heard in five years.. Her body immediately responded to that voice. It was Jackson and he had been her college fling. Jackson and Jami had met when they were both in law school. Jami and Jax dated for about a month. Then Jax left Jami without a word and broke Jami’s heart. Jax had walked away from Jami because the both knew they didn’t fit and and her parents confronted Jax and made it clear they knew Jackson and Jami didn’t fit. Jackson let his fear rule him and he walked away. Then Jamie heard her brother Mason’s voice and he called her over to him he was getting a tattoo on his back and Jackson/Jax was doing it. Jackson now went by the name Jax. There was an electric connection the minute Jax and Jami’s eyes met. Jami did know Jax was a gifted artist. Jax also was a drummer in a band called band called Manix Curse.This was an up and coming band. Jax had come from a family with money and his parents expected him to become a lawyer and aid their political aspirations . Jackson quit law school and instead went after his passion music and art. The next time Jami see Jax it is as her brother's engagement party as Jax is his good friend. Jax and Jami end up in a guest bedroom. Jax decides he wants Jami back He is relentless. Jax’s band needed a lawyer for their upcoming tour in the spring and then another the following summer but also recording negotiations. Mason becomes Jax’s band P R manager hires Jami to be the band’s lawyer. Jami finally decides to give Jax another chance .This time Jax was all in and wasn’t afraid to let everyone know he loved Jami. Even though Jami tried to push Jax away as she wasn't going to let him break her heart again but once Jax committed to Jami again he didn’t leave her just was there for her anyway he could be.

. I really liked this story. It kept my attention from the  beginning to end. I loved that Jax was strong enough to go against his parents for his passion that makes him happy. I wasn’t very happy when he left Jami and broke her heart but he did everything he could to make it up to Jami and I grew to love him. I know how much pressure parents can put on a boyfriend/ girlfriend. I’ll take Jax for my book boyfriend. I am glad Mason broke away also. I also love how Jami eventually becomes happy and trust Jax and has a good relationship with him. I also loved how after Jax decided he wanted Jami back he went all out and refused to leave her or let him drive him away and he didn’t care who knew he loved her. I love the characters and the ins and outs of this story and I recommend.

Like Reblog Comment
review 2017-07-08 13:33
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi

 

Nook Glowlight Plus zadebiutował w październiku 2015 roku. Do tej pory pozostaje jedynym czytnikiem książek elektronicznych w ofercie amerykańskiej sieci księgarskiej Barnes and Noble. Od razu przyznam, że nie mam specjalnego sentymentu do Nooków. Moje pierwsze spotkanie z czytnikiem Nook Simple Touch GlowLight nie było zachęcające, a to z powodu przykrego dla oczu, niebieskawego oświetlenia. Postanowiłem jednak sprawdzić, jakie wrażenie sprawia Nook GlowLight Plus. Zapraszam na recenzję jednego z bardziej egzotycznych czytników, który nie jest oficjalnie sprzedawany poza Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Nie dziwi więc, że brak jest w polskich internetach omówień tego modelu. Jedyną recenzję udało mi się namierzyć na blogu „Świat jutra” (dzięki Becky z forum.eksiazki.org). Być może szerszego omówienia Nooka są ciekawi obecni posiadacze starszych modeli tej marki, którzy myślą o czymś nowszym. Może nawet o nowszym Nooku? Zatem poznajcie go, oto Nook Glowlight Plus.

 

Nook Glowlight Plus jest wodoodporny

 

Barnes and Noble

Recenzowany czytnik, Nook Glowlight Plus, firmowany jest przez sieć księgarską Barnes & Noble. To wciąż jedna z największych sieci księgarń w Stanach Zjednoczonych. Na przykład w roku 2016 sprzedała ponad 19 mln e-booków, co plasuje ją na trzecim miejscu na rynku amerykańskim (pierwsze miejsce Amazon ze sprzedażą 406 mln). Firma boryka się jednak w ostatnich latach ze sporymi kłopotami. Prawdopodobnie złożyły się na to m.in.: ostra konkurencja ze strony Amazonu, niekonsekwentna polityka w zakresie e-booków i wręcz wrogie działania w stosunku do własnych klientów. Przykładowo do najdziwniejszych kroków właściciela Nooków należy drastyczne obcięcie w czytnikach tej marki przestrzeni na wgrywanie plików użytkowników (do 500 MB) i uniemożliwienie klientom pobierania zakupionych w księgarni publikacji w formie pliku np. do własnych komputerów (na potrzeby kopii zapasowych) czy innych urządzeń (spoza rodziny Nook).

 

Księgarnia stawia na słowo drukowane, czego przykładem jest akcja „Summer reading program”, w którym uczniowie, na podstawie pisemnych recenzji swoich lektur, mogą otrzymać darmową książkę

 

Dodatkowo, rok temu firma zachowała się jak na typową amerykańską korporację przystało i w obliczu finansowych kłopotów, wycofała się z brytyjskiego rynku. Dbając o centralę firmy, skupiła się na prowadzeniu biznesu w Stanach, pozostawiając europejskich klientów na lodzie (wpis: „Nook znika z Europy”). Obrazu po bitwie dopełniają statystyki z Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie Amazon ma odpowiadać za 60% rynku książek papierowych i 95% publikacji elektronicznych. Do tego wszystkiego, internety raz po raz obiegają informacje o sporych stratach finansowych firmy (liczonych w milionach dolarów, tylko w odniesieniu do samego oddziału firmy odpowiedzialnego za Nooka) przy milionowych zarobkach kolejnych dyrektorów.

 

Nook Glowlight Plus – gdzie kupić?

Nie mam niestety dobrych wieści dla osób zainteresowanych najnowszym czytnikiem marki Nook. Nie znalazłem żadnych ofert sprzedaży tego czytnika w Polsce, choć na przykład jeszcze w roku 2013 ówczesne Nooki były (poza rodziną Kindle) najczęściej kupowanymi czytnikami na Allegro! Po wycofaniu się księgarni Barnes & Noble z Europy, praktycznie wyschło „tradycyjne” źródło dostaw tych urządzeń na nasz rynek. W poprzednich latach znakomita większość Nooków w Polsce pochodziła z wyprzedaży lub serwisów w Wielkiej Brytanii. Aktualny model można kupić w zasadzie wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, lub (w dość wygórowanych cenach, wliczając transport) ze Stanów np. za pośrednictwem serwisu eBay. Do tego, przy zakupie zza Wielkiej Wody, należy się liczyć z możliwością opłat celnych, które jeszcze bardziej ograniczają opłacalność całego przedsięwzięcia.

 

Siłą Barnes & Noble jest rozległa sieć sklepów na terenie całych Stanów Zjednoczonych, w których można także kupić Nooki

 

 

Jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany, można poczekać na pozbywanie się czytników przez amerykańskich użytkowników lub kupić Nooka na miejscu – czyli np. w jednej z ponad sześciuset fizycznych księgarni Barnes & Noble na terenie Stanów Zjednoczonych. Katalogowa cena Nooka Glowlight Plus wynosi 129,99 USD (plus stanowe podatki), choć czasami cena netto obniżana jest do stu dolarów.

 

Nook – ekosystem

Księgarnia Barnes & Noble działa obecnie wyłącznie na rynku amerykańskim. Firma skupia się raczej na książkach papierowych. Wciąż oferuje publikacje elektroniczne oraz urządzenia i aplikacje mobilne, ale czyni to bez przekonania. Jeden z głównych elementów ekosystemu – czytnik Nook – zyskał sobie kilka lat temu wielu wrogów po tym, jak producent ograniczył przestrzeń dostępną dla plików użytkownika. Posiadacze Nooków pomstowali, że 500 MB w czytniku na własne pliki to zdecydowanie za mało. Nook Glowlight Plus na szczęście daje użytkownikowi do dyspozycji trochę ponad 2,8 GB pamięci. Jest jednak dość ściśle przywiązany do księgarni. E-booki zakupione w księgarni B&N będą się synchronizować zarówno z urządzeniami mobilnymi jak i firmową aplikacją. Polskie książki da się bez problemu wgrywać jedynie przez kabel USB. Nie ma możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych plików. Czytnik jest widoczny, po podłączeniu do komputera, jako urządzenie USB. Biblioteczką można zarządzać również przy użyciu programu calibre.

 

Calibre radzi sobie z zarządzeniem biblioteczką w Nooku

 

Księgarnia Barnes & Noble ma w swojej ofercie (poza czytnikami) również tablety i aplikację mobilną. Aplikacja „Nook: Read eBooks & Magazines”, jak sama nazwa wskazuje, służy do czytania publikacji elektronicznych, synchronizacji zakupów oraz postępów czytania między różnymi urządzeniami. Przeznaczona jest dla użytkowników z rynku amerykańskiego. Jeśli chcemy ją zainstalować, trzeba pobrać z innego źródła niż sklep Google Play. Można to zrobić np. ze strony Good e-Reader App Store.

 

Aplikację mobilną można pobrać ze sklepu Good e-Reader, co pozwoli ominąć ograniczenia regionalne Google Play

 

Aplikacja umiarkowanie nadaje się do czytania polskich e-booków, co nie jest zaskoczeniem. Brak dzielenia wyrazów powoduje, że justowany tekst wygląda niezbyt ładnie. Poza tym aplikacja mobilna ma dość podobny wygląd i funkcje, jak ta w czytniku. Dysponuje np. tylko jednym słownikiem – języka angielskiego (Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary, Eleventh Edition). Ma też dodatkowe cechy, których brakuje w czytniku. Ostatnia wersja tego programu została wzbogacona o ciekawą funkcję wyszukiwania głosowego. Wykorzystuje w tym celu mechanizmy Google’a. Androidowa wersja działa dość sprawnie. Aplikacji można użyć zarówno do czytania e-booków zakupionych w Barnes & Noble, jak i własnych plików wgranych do katalogu „NOOK” w pamięci urządzenia mobilnego. Aplikacja mobilna ma, jak się okazuje, większe możliwości od firmowego czytnika (znajdzie np. pliki przesłane bezprzewodowo).

 

Aplikacja mobilna umożliwia wyszukiwanie głosowe w katalogu księgarni

 

Jest jeszcze aplikacja na komputery osobiste (NOOK for PC), ale ona nie jest już chyba rozwijana. Można w niej czytać zarówno publikacje zakupione w księgarni B&N, jak i własne pliki dodane z dysku.

Zakupów książek można dokonywać także za pośrednictwem czytnika. Jeśli w ustawieniach konta podany jest numer karty płatniczej, transakcja jest szybka i prosta. Zakupiona publikacja pojawia się automagicznie w biblioteczce czytnika. Czytnik dobrze wpisuje się w system sprzedaży e-booków. Łatwo można w nim kupić książki z firmowej księgarni, ale dostęp do własnych plików jest niestety utrudniony, choć możliwy.

 

Zarówno w aplikacji mobilnej jak i w czytniku udostępniono „B&N Readouts”, krótkie teksty do codziennego czytania w odcinkach

 

Nook Glowlight Plus – ekran

Nook Glowlight Plus to pierwszy (i póki co ostatni) czytnik księgarni Barnes & Noble, który wyposażono w ekran E-Ink Carta o rozdzielczości 300 ppi (1440x1080 pikseli). Takie parametry, przy przekątnej sześciu cali (15,1 cm), nie robią już dziś specjalnego wrażenia, choć są wciąż zarezerwowane dla droższych urządzeń. Na wbudowane oświetlenie składa się pięć LEDów, umieszczonych pod górną częścią ramki otaczającej ekran. Światło ma lekko niebieskawy odcień i jest bardzo równomiernie rozprowadzane i trudno dopatrzeć się cieni, które w innych czytnikach zdarzają się w różnych miejscach ekranu. Odnoszę wrażenie, jakby tekst lekko tracił na kontraście przy włączonym oświetleniu. Obsługa dotykowa jest dość sprawna. Dotknięcie ekranu po bokach zmienia strony na kolejną (po prawej stronie)  lub poprzednią (po lewej stronie). Wskazanie środka ekranu wywołuje menu. Nie ma możliwości zmiany tych ustawień. W codziennym korzystaniu z Nooka, problemy pojawiają się przy wybieraniu przypisów. W tym przypadku czytnik nie sprawdza się, podobnie jak Tolino. Często przypis udaje mi się wybrać dopiero za czwartym lub piątym razem.

 

Połowa poziomu oświetlenia w Nooku (po lewej) i Kindle Voyage (po prawej) wykazuje lekkie przebarwienia, przy jednocześnie dość równomiernym rozłożeniu natężenia światła

 

Poziom oświetlenia ustawiony na 75% pozwala określić, że Kindle Voyage (po prawej) ma trochę większy zakres regulacji natężenia i bardziej kremowy odcień niż Nook Glowlight Plus (po lewej)

 

Niby więc fajnie… Jednak za każdym razem, gdy zabieram się za czytanie, zastanawiam się, czy aby na pewno patrzę na ekran E-Ink Carta 300 ppi? Obraz nie jest tak kontrastowy i wyraźny jak być powinien... Widzę delikatną różnicę, na niekorzyść Nooka, gdy go bezpośrednio porównam np. z Kindle Voyage czy nawet (teoretycznie słabszym) ekranem w Kobo Aura H2O. Być może jest to wina szybki pokrywającej front Nooka, a może też trochę białej ramki naokoło ekranu. Płaski front może być odpowiedzialny za lekkie „rozmycie” obrazu, podczas gdy biała ramka może dawać subiektywne wrażenie bardziej szarego tła. W przeprowadzonym przeze mnie „ślepym” teście, ekran Nooka opisywany był również przez inne osoby, jako „bardziej szary” a tekst „mniej wyraźny” niż w Kindle Voyage. Na plus należy zaliczyć praktyczny brak artefaktów z poprzednich stron, które bywały typową przypadłością poprzednich generacji ekranów E-Ink.

Żeby było jasne, na Nooku nie czyta się źle. Różnica w stosunku do Kindle Voyage czy Kobo Aura H2O nie jest drastyczna, jednak zauważalna, szczególnie przy bezpośrednim porównaniu. Jednym słowem – parametry podane w specyfikacji, to jeszcze nie wszystko.

 

Nook Glowlight Plus – konstrukcja

Urządzenia mobilne z rodziny Nook dostarcza obecnie Amerykanom dwóch uznanych producentów. Tablety pochodzą z fabryk południowokoreańskiego Samsunga, a czytniki wytwarza tajwański Netronix. Recenzowany Nook na pierwszy rzut oka sprawia solidne wrażenie. Czytnik posiada kilka cech, wyróżniających go na rynku, choć nie unikalnych. Należy wymienić tu przede wszystkim zgodność z normą IP67. Zapewnia to wodoodporność (w słodkiej wodzie) do 30 min. na głębokości do 1 m. Powinno też zapewnić odporność na pył i brud. Podobne właściwości mają także niektóre czytniki Kobo, Tolino czy PocketBook.

Drugą cechą jest płaski front. To w czytnikach wciąż dość rzadkie rozwiązanie, choć obecne np. w Kindle Voyage czy droższych modelach Tolino. Niektóre z firm z takiego rozwiązania rezygnują w nowszych konstrukcjach (np. PocketBook w przypadku InkPada 2).

 

Metalowa obudowa Nooka to unikat wśród czytników

 

Nook Glowlight Plus ma także jedną całkiem unikalną cechę. Mianowicie wyróżnia się na tle konkurencji metalowymi pleckami. Zarówno tył jak i brzegi obudowy urządzenia wykonane są z jednolitego kawałka aluminium w trudnym do określenia kolorze. Specjaliści od marketingu być może opiszą go np. jako szampański. Ja nie będę go określał, żeby się nie wygłupiać. Zwyczajnie nie mam pojęcia, jak go nazwać. Metalowa konstrukcja sprawia bardzo solidne wrażenie i wzbudza zaufanie do trzymanego w ręku sprzętu. W codziennym korzystaniu nie jest już tak szampańsko. Między ramkami ekranu a metalową krawędzią jest mniej więcej milimetrowa szczelinka, w którą uwielbiają wpadać paprochy. Również kant obudowy wbija mi się w rękę nawet przy krótkim użytkowaniu. Dość szybko więc sprawiłem sobie okładkę.

 

Wyłącznik znajduje się na lewej krawędzi obudowy

 

Nook Glowlight Plus ma tylko jeden fizyczny przycisk. To wyłącznik, który umieszczono na lewej krawędzi obudowy. Działa sprawnie, choć trochę „twardo”. Poniżej ekranu znajduje się logo Nooka, które jest jednocześnie dotykowym odpowiednikiem przycisku wywołującego ekran domowy.

Na dolnej krawędzi urządzenia znajdziemy gniazdo microUSB. Podłączony do niego kabel służyć może do ładowania baterii jak i przesyłania plików do pamięci czytnika. Ładowanie baterii sygnalizowane jest pomarańczowym kolorem diody ukrytej w lewym dolnym rogu ramki otaczającej ekran.

 

Gniazdo microUSB służy do ładowania baterii i przesyłania plików przez kabel USB

 

Można więc w sumie powiedzieć, że Nook Glowlight Plus jest solidnie wykonanym, wyróżniającym się wśród konkurencji czytnikiem.

 

 

Nook Glowlight Plus sprzedawany jest w solidnym kartonowym pudełku (wraz z ulotką informacyjną i kablem USB)

 

To tyle od strony sprzętowej. W drugiej części recenzji zaprezentuję moje wrażenia z codziennego użytkowania czytnika podczas prawie dwóch miesięcy konsumenckich testów. Można ją znaleźć tutaj.

Like Reblog Comment
show activity (+)
url 2017-06-07 13:05
90+ new releases in book series this week
White Trash Zombie Unchained - Diana Rowland
Only Skein Deep - Maggie Sefton
Moonbreaker - Simon R. Green
Indecent Exposure - Stuart Woods
An Unnatural Vice (Sins of the Cities) - KJ Charles
A Scandal in Battersea - Mercedes Lackey
A Peace Divided - Tanya Huff
Inked Expressions - Carrie Ann Ryan
The Kill Society - Richard Kadrey
Tyrant's Throne - Sebastien de Castell

See the fictfact new release calendar at https://www.fictfact.com/BookReleaseCalendar for full list.

Source: www.fictfact.com/BookReleaseCalendar
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-05-30 08:37
ARC Review – Elpída, by C. Kennedy
Elpida - C. Kennedy

Elpída. Hope.

Because without hope, we are all lost.

Because without hope, we have nothing.

 

The final installment of this trilogy leaves me shattered and sad, and full of anger towards the men who perpetrate this kind of abuse on children. But most of all, it leaves me with hope, exhilarated and happy, which, in this context, is nothing short of magic on the author’s part.

 

To take this extremely important and difficult subject matter, and lovingly show it without condescension or sensationalism, and give so many young people hope? Magic, indeed.

 

There is such powerful truth in this series. There is such compassionate giving of hope. It is horrid and beautiful at the same time, and it has a way of sending a spiraling sense of meaning out to young people who are hurting, telling them there is a future, there is a life, there is a way. Telling them that there are good people out there, who will love them.

 

Hope. Truly the most powerful of all human feelings.

 

We started with beauty in book one. And horror. And friendship. And love.

Omorphi. Beauty.

We continued with courage in book two. Lots and lots of courage. And love.

Thárros. Courage.

We finish with hope in this third book, as we run, and hide, and make mistakes, and fix them again. And love.

Elpída. Hope.

 

Thimi is a young boy who lived through the same horrors as Christy in Greece, and Christy finally gets to see his old friend again as he arrives in the US as a scared little waif of a boy. Thimi slowly opens up through the story, and as he starts to understand the sunshine that can exist in a normal life we get to see more about what happens inside a child after abuse.

 

When you read a YA book, not often does it also work as a manual of how to do things to help a former victim of abuse. It is not often that, in soft tones and sweet turns of phrase, you will understand and learn how to act around people who have been through the unthinkable. Who have been through the unspeakable.

 

This is a little bit like a beautifully crafted Technical Manual of Care and Maintenance for those who work with our collective youth, especially if they work with children or young adults who have had a hard time.

 

And the end result? The telling of a great, great love story — with true friendship shining through, the kind of love that inspires both happy endings and good laughs.

 

There are other new fascinating characters entering the scene, too, and especially Zero is someone I would love to see more of in a future book... I can truly say that I hope this trilogy gets a fourth and fifth instalment, because there are still things I’d like to know, (and history is full of excellent trilogies in five parts). (Just sayin’).

 

Beauty and Courage and Hope.

Because Elpida means hope.

And, as we said in the beginning, without hope, we are all lost.

 

***

 

I was given a free copy of this book from the publisher, Harmony Ink Press.

A positive review wasn’t promised in return. I also beta-read an early version of the manuscript.

 

Source: annalund2011.booklikes.com/post/1567067/arc-review-elpida-by-c-kennedy
More posts
Your Dashboard view:
Need help?