logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: sony
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2016-06-29 08:30
Evernote ogranicza liczbę instalacji w ramach bezpłatnego konta

 

Zdecydowanie chwaliłem integrację usługi Evernote w czytniku Sony PRS-T3. Dzięki wtyczce „Nożyczki sieciowe” (Evernote Web Clipper), do czytnika mogą trafiać otwarte na komputerze strony WWW. Są one odpowiednio przystosowane do przeglądania na urządzeniu mobilnym. Korzystanie z ekranu z papieru elektronicznego oraz obcięcie reklam bardzo ułatwia czytanie długich tekstów. Poza tym, usługa Evernote jest dla mnie okazjonalnie przydatna do zapisywania własnych notatek na smartfonie. Nie korzystam z niej jakoś intensywnie, ale przyzwyczaiłem się i mam zainstalowaną na kilku urządzeniach. A w zasadzie miałem...

 

Informacja z Evernote o zmianie zasad funkcjonowania bezpłatnego konta

 

Dziś otrzymałem z Evernote list, informujący o ograniczeniu liczby urządzeń obsługiwanych w ramach bezpłatnego konta (Evernote Basic). Pojawił się też wpis „Changes to Evernote’s Pricing Plans” na firmowym blogu. Liczba instalacji aplikacji zostanie ograniczona do dwóch. A więc może to być na przykład komputer i smartfon. Jeśli ktoś chce używać Evernote na większej ilości urządzeń – należy wykupić konto „Evernote Plus” lub „Evernote Premium”. Dostęp kosztuje odpowiednio prawie 35 i 70 USD rocznie w Stanach. Dla Polski te ceny wynoszą 50 PLN i 99 PLN na rok. Liczbę zarejestrowanych urządzeń można sprawdzić na swoim koncie. W razie pozostania przy koncie „Basic”, należy wyłączyć w ciągu 30 dni autoryzację dla nadmiarowych urządzeń (opcja "Revoke access").

 

Lista urządzeń zarejestrowanych na moim koncie w usłudze Evernote. Nawet już dawno nieużywane, są wciąż obecne (np. ostatni na liście Icarus Illumina XL)

 

Na szczęście zmiany zasad korzystania z Evernote nie dotyczą czytników Sony! Piszę o tym dlatego, ze wciąż jest grupa użytkowników i zwolenników urządzeń tej firmy. Ostatni produkowany przez Sony model – PRS-T3 recenzowałem w zeszłym roku (więcej we wpisie: „Recenzja czytnika e-booków Sony PRS-T3 - po prostu Reader”). Użytkownicy takich czytników wciąż mogą (poza limitem) korzystać z usługi Evernote. Nie wiem, czy to celowe działanie firmy, czy może przeoczenie. Nie można wykluczyć tego, że liczba aktywnych użytkowników czytników Sony (wycofanych ze sprzedaży w 2014 roku) jest niewielka i firma nie przejmuje się nimi. Ważne, że wciąż sprawnie działa...

 

Czytnik Sony PRS-T3 widoczny jest na liście połączeń z kontem Evernote, ale nie wchodzi w skład limitowanej liczby urządzeń mających dostęp do usługi

 

Like Reblog Comment
review 2015-11-15 12:16
Recenzja czytnika e-booków Sony PRS-T3 - po prostu Reader (część II)

 

Druga część recenzji czytnika Sony PRS-T3 to moje wrażenia z jego użytkowania. W pierwszym wpisie o japońskim Readerze, opisałem jego sytuację na rynku i ogólny wygląd. Teraz zaczynam od najważniejszej części - ekranu.

 

Ekran E-Ink Pearl wysokiej rozdzielczości, w jaki wyposażono czytnik Sony PRS-T3, bardzo korzystnie prezentuje się w jesiennym słońcu

 

Ekran

Dotykowy ekran E-Ink Pearl o wysokiej rozdzielczości 1024 x 758 pikseli swoimi parametrami nie robi już dziś specjalnego wrażenia. Inaczej było w dniu premiery, dziś to podstawowy standard. Więcej nie oferują niektóre nowe czytniki, wprowadzane na rynek dwa lata po premierze recenzowanego PRS-T3, nawet teraz w 2015 roku. Również kontrast ekranu zastosowanego w Sony jest zadowalający. Trzeba przyznać, że Reader w porównaniu z najnowszymi ekranami E-Ink Carta, wypada trochę słabiej. Jednak aby zanotować różnicę na jego niekorzyść (np. w porównaniu z wprowadzonym na rynek w 2015 roku Kindle Paperwhite 3), trzeba się chwilę dokładnie przyglądnąć.

Funkcja dotyku realizowana jest przez czujniki podczerwieni, co pozwala korzystać z czytnika nawet w rękawiczkach. Dotyk działa sprawnie i pewnie, nawet ekranowa klawiatura reaguje całkiem żwawo.

W ustawieniach czytnika Sony można wyłączyć pełne odświeżanie ekranu po każdej zmianie strony. Zrobiłem to i podczas czytania nie występował, charakterystyczny dla ekranów z papieru elektronicznego, efekt duchów. Faktycznie nie dostrzegłem w tekście pełnego odświeżenia ekranu, nawet podczas wczytywania kolejnych rozdziałów książki (a to przecież norma w innych czytnikach z takim ekranem).

 

Oprogramowanie

Sony PRS-T3 pracuje pod kontrolą szczelnie zamkniętego (i niepodatnego na chałupnicze modyfikacje) systemu Android. Oryginalnie firmware (oprogramowanie wewnętrzne) mojego egzemplarza nosiło numer 1.1.00.11250. Po rezygnacji Sony ze wspierania urządzenia, wypuszczono jeszcze jedną aktualizację - do wersji 1.1.01.17210. Przyniosła ona usunięcie księgarni Sony i zastąpiła ją sklepem Kobo lub (dla RFN) również ebook.de. Księgarnia Kobo u mnie w czytniku się nie otwiera, z ebook.de mogłem bez problemu pobrać e-booka ze swojego konta.

 

Menu ustawień w Sony PRS-T3 (po wybraniu Wielkiej Brytanii, jako regionu zamieszkania, pojawia się dostęp do bibliotek publicznych)

 

Kolejnych aktualizacji oprogramowania już nie będzie.

Przy wewnętrznej pamięci 2GB, dla użytkownika pozostaje w wykorzystania 1,2 GB. Nie jest to dużo, ale na szczęście czytnik obsługuje karty pamięci microSD (o pojemności do 32 GB) więc miejsca nie powinno zabraknąć.

Do wyboru mamy menu w języku angielskim, francuskim, niemieckim, holenderskim, hiszpańskim i włoskim. Brak jest polskiego. System czytnika działa sprawnie i stabilnie. Poza podstawowymi aplikacjami do czytania, w urządzeniu jest również kilka dodatków. Zainstalowana jest przeglądarka WWW, aplikacje do sporządzania rysunkowych i tekstowych notatek oraz przeglądania plików graficznych. Jako osobną aplikację można również wywołać słowniki, choć zapewne wygodniej się z nich korzysta poprzez zaznaczenie szukanego słowa w tekście książki. Najważniejsze jednak jest zintegrowanie czytnika z usługą Evernote. Więcej o funkcjach związanych z tą usługa piszę w dalszej części testu czytnika. Evernote daje spore możliwości zarówno przesyłania do jak i synchronizowania tekstów (ale nie e-booków) w czytniku.

 

Przeglądarka WWW zainstalowana w Sony PRS-T3 sprawdziła się przy pobieraniu książek z publio.pl, w innych polskich księgarniach nie dała rady

 

Nie da się w ten sposób przesłać do czytnika pliku z książką (np. EPUB). Nie udało mi się również pobrać plików EPUB z dwóch popularnych dysków sieciowych. Z polskimi księgarniami (z których korzystam) pobranie e-booka dzięki przeglądarce Readera poszczęściło mi się tylko w Publio.

 

Ekran startowy i jeszcze dalej

Otwarcie okładki chroniącej ekran urządzenia, lub naciśnięcie włącznika powoduje otwarcie czytnika w miejscu, gdzie ostatnio został wyłączony. Jeśli więc zostawiliśmy na chwilę naszą lekturę, to po włączeniu zostanie automagicznie otwarty e-book na ostatnio czytanej stronie. Zarówno włączanie jak i wyłączanie jest błyskawiczne (trwa pewnie mniej niż sekundę). Dłużej trzeba poczekać, gdy czytnik został całkiem wyłączony. Wtedy pełny start systemu trwa ponad pół minuty. Czytnik sam dobrze zarządza energią, nie ma więc potrzeby całkowitego wyłączania go przy regularnym używaniu. Można jednak to robić np. poprzez dłuższe przytrzymanie wyłącznika.

 

Ekran startowy w Sony PRS-T3

 

Domyślnie Reader startuje z otwartym ekranem głównym. Umieszczone są na nim przede wszystkim ostatnio czytane (górna część) lub wgrywane (dolna część) książki. Pasek u góry ekranu pokazuje (po prawej) stan naładowania baterii i połączenia bezprzewodowego. Po lewej zaś podane są informacje o ostatnio pobranych plikach i synchronizacji z kontem Evernote. Naciśnięcie klawisza menu (pod ekranem) wywołuje wyświetlenie aktualnego czasu.

Na samym dole ekranu startowego umieszczono trzy ikony prowadzące (od lewej) do księgozbioru, księgarni Kobo (lub ebook.de) i aplikacji zainstalowanych w urządzeniu. Środkowa ikona może zostać zamieniona na uruchamianie aplikacji z notatkami, jeśli wybierzemy w ustawieniach czytnika kraj, w którym nie ma księgarni Kobo.

Księgozbiór domyślnie prezentowany jest w postaci miniatur okładek e-booków. Do wyboru jest także możliwość wyświetlania kolekcji („Collections”) i notatek Evernote. Książki są sortowane według daty wgrania, ale można też wybrać według autora, tytułu, nazwy pliku lub ostatniego otwarcia). Pliki znajdujące się na karcie pamięci mają przy okładce (tytule) wyświetloną miniaturkę karty microSD. Można przełączyć się również na tryb wyświetlania listy z tytułami. Klawiatura pozwalająca na wpisanie szukanych pozycji nie uwzględnia polskich znaków.

 

Słowniki są mocną stroną czytnika, ale w Sony PRS-T3 nie ma wsparcia dla języka polskiego

 

Lista aplikacji zainstalowanych w czytniku nie jest długa. Zresztą, to co jest w ekranie aplikacji, to czasami tylko odsyłacze do odpowiednich stron WWW otwieranych w przeglądarce internetowej. Tak też jest w przypadku ikony odsyłającej do księgarni Kobo czy ebook.de. Mamy więc do dyspozycji (od górnego lewego rogu) przeglądarkę WWW, notatki z książek, słownik, odręczne rysunki, własne notatki tekstowe, przeglądarkę plików graficznych, ustawienia czytnika oraz ustawienia konta Evernote. Według instrukcji obsługi („User Guide”) zawartej w czytniku, powinna być jeszcze możliwość integracji z Facebookiem, ale w moim przypadku tego brak.

 

Sony PRS-T3 i pliki EPUB oraz PDF

Czytnik obsługuje format EPUB (również z DRM), TST, PDF i FB2 (wersja na Rosję). Pliki EPUB są poprawnie obsługiwane przez czytnik. Wyraźnie dłużej trwa ich otwieranie z karty, natomiast z pamięci wewnętrznej wczytywane są błyskawicznie. Bez problemu działają aktywne odsyłacze, spis treści czy wyświetlanie rycin. Bardzo przydatną funkcją jest możliwość powiększenia elementów graficznych w tekście. Do tej pory chwaliłem za to tylko czytniki Kindle, a tu taka niespodzianka w czytniku z 2013 roku.

 

Sony PRS-T3 (podobnie jak Kindle) daje możliwość powiększania tabel i rycin zawartych w plikach EPUB, w niektórych książkach może to być bardzo przydatne

 

Tekst może być wyświetlany przy użyciu sześciu czcionek zainstalowanych w urządzeniu lub czcionki domyślnej, zawartej w pliku e-booka. Nie w każdej książce zmiana czcionki działa. Wybierać można, ale nie daje to żadnego skutku. Amasis, Palatino Nova, Really No 2 to zainstalowane czcionki szeryfowe, natomiast Frutiger Neue, Univers Next i Verdana - bezszeryfowe. Wielkość liter można zmieniać wybierając jeden z ośmiu rozmiarów. Brak jest możliwości zmiany interlinii.

 

Menu podręczne w e-booku

 

Menu podręczne dostępne w otwartej książce daje możliwość:

- "Navigate Page" - nawigacji po tekście (spis treści, skok do strony);

- "Notes" - pisania notatek z klawiatury;

- "Font" - zmiany wielkości i kroju czcionki;

- "Customize View" - obcinania marginesów, pracy w trybie kolumnowym;

- "Handwriting" - nałożenia na stronę odręcznego rysunku;

- "More" - wyszukiwania, zmiany orientacji strony, wyświetlania informacji o e-booku.

 

Ciekawą opcją (znaną z czytników Kindle) jest możliwość „kartkowania”, czyli szybkiego przerzucania stron. W Kindle działa to w specjalnym okienku, w Sony przytrzymanie przycisku zmiany stron włącza szybkie kartkowanie szarawego tekstu. Podczas czytania strony można zmieniać gestem lub przyciskiem.

 

W Sony PRS-T3 jest sześć krojów czcionek do wyboru, ale zmiana (nawet w plikach EPUB) nie zawsze jest możliwa

 

 

Czytnik posiada oczywiście standardowe funkcje pracy z tekstem: zaznaczanie fragmentów, wywoływanie słownika, dodawanie notatek, wyszukiwanie (bez polskich znaków). Wyszukiwanie można odnieść do zaznaczonego fragmentu i mamy wtedy do wyboru nie tylko tekst czytanego e-booka, ale i anglojęzyczną Wikipedię oraz wyszukiwarkę Google'a. Dodatkowo jest też opcja wysyłki zaznaczonych fragmentów tekstu do notatki w Evernote.

 

Wyskakujące menu po zaznaczeniu fragmentu tekstu

 

Własne notatki, dotyczące zaznaczonego fragmentu, można dodawać z klawiatury lub rysując po tekście książki. Reader potrafi też dzielić automatycznie wyrazy, ale brak jest reguł dla języka polskiego, stąd efekty bywają czasem niezgodne z zasadami polskiej pisowni.

 

Jeśli już ktoś musi rysować po książce... (Sony PRS-T3 - funkcja "Handwriting")

 

W opublikowanych wcześniej recenzjach i opisach czytnika znalazłem wiele odniesień do bardzo zaawansowanych opcji wyświetlania plików PDF. Autorzy wpisów chwalili zaawansowane sposoby wyświetlania plików PDF w Readerze i tym, między innymi, tłumaczono sporą popularność urządzeń Sony. Oczywiście sprawdziłem, jak to wygląda w praktyce. Szału nie ma, ale trzeba przyznać, że jak na takie „stare” urządzenie, możliwości faktycznie spore. Nie tak rozległe i dopracowane jak w PocketBookach, ale jednak. W Sony ujęła mnie szczególnie możliwość korzystania w plikach PDF ze słownika (podobnie jak w Kindle) oraz obcinania marginesów (podobnie jak w PocketBookach). Poza tym można korzystać z trybu poziomego, dodawania notatek (odręcznych i tekstowych), przeszukiwania oraz wysyłania podkreśleń do Evernote. Szczególnie przy kolorowych treściach można skorzystać z regulacji jasności i nasycenia czernią wyświetlanego dokumentu.

 

Czytnik Sony oferuje opcje przekształcania kolumnowego tekstu w pliku PDF, nie zawsze się to sprawdza w praktyce

 

Możliwości pracy z PDFami jest więc rzeczywiście dużo, choć nie przekłada się to do końca na czytelność samych tekstów. Nie da się pozbyć marginesów (które zwykle są w PDFach, i to nawet całkiem spore) i maksymalnie wykorzystać powierzchnię ekranu. Czcionka jest zwykle o kilka punktów za mała do komfortowego czytania.

 

"Reader for PC" program dostarczany przez Sony do zarządzania e-bookami w komputerze i czytniku PRS-T3

 

Pliki z e-bookami można do czytnika wgrywać na cztery sposoby. Najprościej zrobić to kopiując plik (np. EPUB) przez kabel do katalogu Sony_Readermediabooks. Bardzo wygodne jest też użycie programu calibre. Trzeci sposób to pobieranie plików bezpośrednio ze strony WWW księgarni czy innego serwisu (np. wolnelektury.pl). Można też do czytnika włożyć kartę pamięci wypełnioną plikami w odpowiednich formatach. No i w końcu pozostaje również specjalny program Sony Reader Desktop, dostarczany przez producenta wraz z czytnikiem. Jak sama nazwa wskazuje, umożliwia on synchronizację księgozbioru między czytnikiem i komputerem, a w obsługiwanych regionach - również bezpośrednie zakupy w księgarni Kobo.

 

Informacja o zamknięciu księgarni Sony

 

Sony PRS-T3 i Evernote

Sony Reader to jedyny znany mi czytnik ze zintegrowaną systemowo usługą Evernote. A jest to dość popularny i wciąż rozwijany serwis o sporych możliwościach. Wśród czytających ten tekst, znajdzie się zapewne sporo użytkowników Evernote.

 

Instalowanie dodatku Nożyczek Sieciowych Evernote (ang. "Evernote Web Clipper") w przeglądarce Opera

 

Jaki jest sens Evernote w czytniku? Ano głównie taki, że usłudze towarzyszy bardzo dobrze działająca wtyczka do pobierania artykułów ze stron WWW. Pobrane w ten sposób teksty da się przesyłać w czytelnej formie do czytnika. Poza tym, można w łatwy sposób wysyłać notatki i zaznaczone przez nas cytaty z książek w czytniku do Evernote. Synchronizacja z kontem może odbywać się automatycznie ale da się ją uruchomić również ręcznie.

 

Notatka utworzona ze strony WWW w aplikacji Evernote (po lewej) i po przesłaniu do czytnika Sony PRS-T3

 

Od dawna korzystam z różnorodnych sposobów zapisywania stron WWW do czytania bez połączenia z siecią (kiedyś) na palmtopach i (teraz) na czytnikach. Dla mnie to bardzo użyteczna funkcja. Dzięki temu nie muszę na przykład czytać długich tekstów na świecącym ekranie komputera lub wrócić do czegoś wartościowego w wolnej chwili. Nie do wszystkich czytników można wysłać zawartość artykułu wprost z przeglądarki internetowej. Bardzo ładnie działa to dla czytników Kindle i PocketBook. Firma Sony również stanęła na wysokości zadania. Wtyczka Evernote sprawuje się po prostu świetnie w porównaniu z podobnymi rozwiązaniami, które do tej pory testowałem. Zdarza się dość często, że wtyczki nie mogą sobie poradzić z nawałem reklam, wstawek i gąszczem kodu tworzącego stronę WWW. Sporo możliwości daje ręczne modyfikowanie pobieranego fragmentu we wtyczce GrabMyBooks, której używam na przykład do generowania plików EPUB (więcej o niej pisałem przy recenzji Tolino). Evernote nie ma aż takich możliwości, jednak zazwyczaj po prostu nie ma potrzeby modyfikowania pobranej treści. Wtyczka znakomicie wychwytuje to, co stanowi rzeczywistą wartość na stronach WWW, no i jest dostępna po polsku. Do jej używania wystarczy bezpłatna wersja konta Evernote. Trzeba jednak mieć na uwadze, że przy intensywnym korzystaniu można wykorzystać miesięczny limit przesyłania notatek.

 

Wtyczka Evernote Clip w działaniu. Widok tekstu ze strony WWW w trybie "Uproszczony artykuł"

 

Na początku warto sobie założyć osobną grupę notatek, które będą synchronizowane z czytnikiem. Domyślnie jest to „Reader (TM)”. Do tej grupy będą automagicznie trafiać pobrane przez nas strony WWW. Tu też możemy sami tworzyć notatki, które będą synchronizowane z czytnikiem. Podczas określania, jak ma wyglądać pobrana strona WWW, do wyboru mamy trzy tryby: „Artykuł”, „Uproszczony artykuł” oraz „Cała strona”. W pierwszym przypadku zachowywane jest dość wiernie formatowanie (możemy też zaznaczać na żółto fragmenty tekstu, ale czasami czcionka w czytniku ustawiona zostaje jako zbyt z mała), w drugim wycinane są m.in. komentarze pod tekstem a w trzecim - pobierana jest cała zawartość (zazwyczaj to słaby pomysł, ze względu na natłok dodatkowych elementów, w tym reklam). Możemy też do czytnika wysłać tylko adres strony lub zrzut ekranu. Co ciekawe, do każdej zapisanej strony WWW można dodać swoje słowa kluczowe i notatkę. Ułatwia to późniejsze zarządzanie notatkami w Evernote.

 

Podsumowanie

Nie będę specjalnie zachęcał nikogo do zakupu Readera, choć moja opinia o nim jest bardzo pozytywna. Sony PRS-T3 to wciąż (mimo upływu lat) bardzo dobry czytnik. Reader nie będzie już miał wsparcia producenta, można nabyć tylko używane egzemplarze a ceny osiągane na aukcjach czasami przyprawiają o zawrót głowy. Są jednak zapewne osoby, które poszukują urządzenia o specyficznych cechach i dlatego o tym czytniku napisałem. Sony PRS-T3 może zaoferować kilka rzeczy, których nie znajdziemy u konkurencji. Podsumujmy więc - ciekawe wzornictwo, fizyczne przyciski, obsługa kart pamięci i dotykowy ekran, bardzo dobre wykonanie, stabilne i sprawne funkcjonowanie, integracja z Evernote, liczne słowniki, wbudowana w okładkę lampka dająca dość równomierne, przyjemne światło, niewielka waga. Są też oczywiście wady: nie zawsze działa zmiana czcionki w plikach EPUB, kolor ekranu jest minimalnie ciemniejszy niż na przykład w Kindle Paperwhite 2 (model też z 2013 roku), nie można przesyłać bezprzewodowo książek.

 

Sony PRS-T3 w "jesieni życia"...

 

Nie żałuję jednak zakupu Sony, choćby dlatego, że jest po prostu przykładem dobrego designu. Sam nie będę go mógł zbyt często używać, ponieważ został mi zwyczajnie zabrany :) Ale na szczęście pozostanie w rodzinie i będę mógł na niego co jakiś czas przynajmniej popatrzeć...

 

Plusy

- stabilne działanie;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- powiększanie ilustracji w e-bookach;

- funkcja szybkiego doładowania baterii (po trzech minutach ładowania, bateria wystarcza na 600 zmian stron);

- obsługa kart pamięci;

- bardzo udana integracja z usługą Evernote (pobieranie stron WWW, wysyłanie cytatów z książek);

- (jako opcja) okładka z wbudowaną lampką;

- niska waga;

- bardzo solidne wykonanie;

- 15 dobrych słowników m.in. „Oxford Dictionary of English” (ale bez języka polskiego);

- po wyłączeniu księgarni Sony, integracja z księgarnią Kobo (nie udało mi się połączyć z Polski) lub ebook.de (po wybraniu „Germany” jako własnego regionu);

 

Minusy

- brak polskiego menu

- brak możliwości wgrania polskiego słownika lub reguł podziału wyrazów;

- nie zawsze działa zmiana czcionki w plikach EPUB;

- brak możliwości regulacji interlinii w plikach EPUB;

- brak możliwości bezprzewodowego wysyłania własnych książek;

- brak wsparcia ze strony producenta (produkt wycofany z rynku przez producenta);

- dostępność tylko na rynku wtórnym (głównie ebay.de);

 

Marka wielkiego koncernu, japońska technologia, własna księgarnia - to wszystko nie wystarczyło, aby odnieść sukces na rynku czytników książek

 

Dane techniczne (według producenta):

Wymiary: 107 x 160 x 8,8 mm

Waga: 160 g;

Ekran: E-Ink Pearl, przekątna 15,2 cm (6 cali), dotykowy (podczerwień);

Rozdzielczość: 1024 x 758 pikseli, 16 odcieni szarości;

Łączność: gniazdo microUSB, wi-fi

Bateria: około 30 000 zmian stron;

Pamięć wewnętrzna: ok. 1,3 GB dostępne dla użytkownika (możliwe do rozszerzenia przez kartę pamięci microSD o pojemności do 32 GB);

Formaty tekstowe: EPUB, PDF, TXT;

Wbudowane słowniki: języka angielskiego, hiszpańskiego, niemieckiego, francuskiego oraz dwujęzyczne (w obie strony) angielsko-włoski, angielskok-niderlandzki, angielsko-hiszpański, angielsko-niemiecki, angielsko-francuski;

Wersje kolorystyczne obudowy: czerwony, biały, czarny

Dodatkowe funkcje: integracja z Evernote, przeglądarka WWW, szkicownik;

Opcja: okładka z lampką zintegrowana z czytnikiem

 

Oficjalna strona WWW: http://www.sony.de/electronics/e-book-reader/prs-t3

 

Like Reblog Comment
review 2015-11-12 12:26
Recenzja czytnika e-booków Sony PRS-T3 - po prostu Reader (część I)

 

Sony w świecie czytników to klasyka, Sony w świecie czytników to wzorzec, do którego kiedyś równali konkurenci, ale jednocześnie Sony w świecie czytników to już historia i zaprzepaszczone szanse na wzorcowy produkt. Do tej pory nie miałem dłuższej styczności z czytnikami japońskiego producenta, a to głównie ze względu na ich cenę. Widywałem je co prawda na targach IFA, ale w roku 2014 już ich nie pokazano. Sony wycofało się wtedy z czytnikowego interesu, pozostawiając w ofercie z tego zakresu tylko niezwykle drogie urządzenie o dużej średnicy ekranu (ponad trzynaście cali) skierowane do (bogatych) firm.

 

Czytnik Sony PRS-T3 oferowany był z lampką (zintegrowaną w obudowie)

 

Legenda Sony - po prostu Reader

Sony jako pierwsza firma (w kwietniu 2004 roku) wprowadziła na rynek czytnik książek elektronicznych pod nazwą Sony Librie. Nowością było to, że był wyposażony w ekran wykonany w technologii papieru elektronicznego. Zastosowana w nim rozdzielczość 800x600 jeszcze do niedawna pozostawała standardem. Później firma, również jako pierwsza, zaproponowała czytnik z dotykowym ekranem i podświetleniem. Swoją ofertę kierowała głównie na rynek japoński, później amerykański oraz wybranych krajów europejskich. W warunkach polskich nie zdobyła nigdy dużej popularności, głównie ze względu na cenę. Jednak poważniejszym problemem okazywała się obsługa polskich znaków w niektórych (starszych) modelach i początkowo również konieczność przetwarzania książek na format akceptowany przez te czytniki (LRF). Do obsługi tego formatu powstał pierwotnie program calibre. Może nie bez znaczenia jest też zła sława Sony, wynikająca ze stosowanych raz po raz przez tę firmę, wyjątkowo nieprzyjaznych dla użytkowników zabezpieczeń treści elektronicznych (DRM).

 

Sony długo wytwarzało własną wersję znakomitych palmtopów CLIÉ na licencji Palma (po lewej model CLIÉ PEG-SL10/E z 2002 r.), po prawej Sony PRS-T3

 

Przez lata czytniki Sony ewoluowały aż w 2013 roku miała miejsce premiera ostatniego urządzenia tej marki Sony PRS-T3. PRS to skrót od Portable Reader System. Zarówno PRS-T3 jak i poprzednik PRS-T2 (za wyjątkiem obudowy) wzbudziły moje uznanie podczas krótkich testów, które na szybko przeprowadzałem w ramach wizyt na Targach IFA w Berlinie w roku 2012 i 2013. Wrażenie robiła przede wszystkim niewielka waga czytników. O PRS-T2 pisałem m.in. „Sprawiała po prostu wrażenie odpustowej atrapy prawdziwego urządzenia” choć ta odpustowość wynikała po trochu z wrażenia, jakie robił na mnie lekko perłowy kolor plastiku użyty do wykonania obudowy i srebrne przyciski. Jednak waga 164g w porównaniu z Kindle 3 Keyboard (247g) czy Trekstorem Pyrusem (216g) dawała się od razu odczuć po wzięciu czytnika do ręki. W 2013 roku z kolei podsumowałem „Czytnik sprawia dobre wrażenie, pracuje bardzo sprawnie”.

 

Czytniki Sony PRS-350 w ofercie sklepu Bic Camera (Tokio, 2013 r.)

 

Co więc poszło nie tak? Dlaczego Sony w 2014 roku wycofało się z rynku, posiadając innowacyjne, udane produkty? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Może brak oświetlenia, które stało się pomału powszechną funkcją w droższych modelach? Może wysoka jakość ale i jeszcze wyższa cena? Na niemieckiej stronie firmy Sony wciąż widnieje oferta czytnika za 139 EUR a okładki z lampką za 50 EUR. Czytniki ostatecznie (rok po premierze) sprzedawane były (przynajmniej w RFN) po 99 EUR, a z okładką zawierającą lampkę - za 129 EUR. To nie była niska cena, choć adekwatna do jakości produktu. Więc może dlatego? A może jednym z najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień może być fakt, że liderem stał się Amazon, który od początku traktuje czytniki jako końcówki swojej bardzo obszernej księgarni i za sam sprzęt życzy sobie całkiem niewygórowaną cenę? Choć ostatnie kłopoty Sony (np. pozbycie się marki notebooków Vaio) mogą być wystarczającym wyjaśnieniem, wykraczającym daleko poza niszowy (w skali firmy) rynek czytników książek.

 

 

Czytnik Sony wciąż znajduje się na oficjalnej stronie producenta (źródło: www.sony.de)

 

Rynek wtórny eBay.de

Tak czy inaczej, czytniki Sony mnie zaintrygowały. Chcąc zmierzyć się z „legendarnymi” czytnikami Sony, koniec końców mogłem więc liczyć tylko na rynek wtórny. Zachęcony zostałem dość pozytywnymi i bardzo sentymentalnymi wpisami zamieszczanymi wciąż i wciąż na forach internetowych przez użytkowników czytników tej marki. Dla wielu czytelników, czytniki Sony były pierwszymi tego typu urządzeniami. Pomyślałem sobie, że wycofanie się firmy z rynku czytników jest dobrym momentem, aby upolować ostatni model „za grosze”. No bo kto by chciał mieć czytnik, który nie będzie już produkowany, rozwijany ani nawet wspierany, aktualizowany czy poprawiany? Z wyłączonym dostępem do księgarni? Kto by chciał czytnik od firmy, która się pożegnała ze swoimi klientami? Kto by chciał czytnik, który można kupić niemal wyłącznie na rynku wtórnym? Otóż, jak się okazało, takich osób jest całe mnóstwo! Miałem pecha, albo moje rozumowanie zawierało poważny błąd...

 

Jesienią tego roku pojawiło się w serwisie Allegro kilka ofert czytników Sony (źródło: allegro.pl)

 

Osoby obserwujące sprzedaż na Allegro, łatwo mogą zauważyć, że w sprzedaży prowadzonej przez pośredników pojawiają się w Polsce falami czytniki wycofywane ze sprzedaży na Zachodzie. Tak było na przykład z niektórymi modelami czytników Oyo, Nook, Cybook czy TrekStor. Często też (jak w przypadku Kindle 7) duża podaż wiąże się w promocjami cenowymi, na przykład w niemieckim, czy nawet japońskim, Amazonie. Jest jednak przynajmniej jeszcze jeden odmienny przypadek - gdy czytnik na Zachodzie jest wycofywany, a na nasz rynek wtórny w zasadzie nic nie dociera. Tak się stało z Sony PRS-T3 i spotkało mnie tutaj rozczarowanie. Przez ładnych kilka miesięcy obserwowałem aukcje w polskim serwisie... i nic. Oferty sporadyczne a ceny takie trochę tego... kosmiczne.

 

W roku 2015 używane czytniki Sony PRS-T3 w aukcjach rozpoczynających się od 1 EUR przyciągały kilkudziesięciu licytujących a ceny często przekraczały granicę 100 EUR (źródło: ebay.de)

 

Tak więc przez dłuższy czas śledziłem aukcje internetowe zarówno w kraju jak i za granicą. Ostatecznie stwierdziłem, że największe szanse na zakup daje niemiecki eBay. A to zapewne dlatego, że pierwotnie Sony skierowało na rynek niemiecki stosunkowo dużo czytników, które teraz stopniowo trafiają na aukcje. No i nie bez znaczenia była możliwość przesyłki do Polski przez mailboxde, którą przetestowałem przy zakupie czytnika Kindle z amazon.de. Daje to możliwość zakupu, nawet jeśli sprzedający nie zgadza się na wysyłkę za granicę (a takowych ofert jest niestety większość). Po aktywnym udziale w kilku licytacjach przekonałem się, że nie będzie łatwo. Czytniki PRS-T3, oferowane zazwyczaj na eBay'u z ceną początkową 1 EUR, osiągały i osiągają bardzo wysokie ceny końcowe. Wygląda na to, że Niemcy wciąż są gotowi płacić za używane, nieprodukowane, nieaktualizowane urządzenia więcej niż np. kosztują nowe modele, objęte pełną gwarancją. No cóż, to tylko zaostrzyło mój apetyt...

 

W październiku 2015 r. na jednej z aukcji sprzedano nowy czytnik Sony PRS-T3 za 240 EUR (źródło: ebay.de)

 

Koniec końców, w jednej z aukcji, przelicytowałem grono chętnych na czerwony Sony PRS-T3 z lampką i mogę przedstawić Wam swoje odczucia z kilku miesięcy (z przerwami) używania tegoż.

 

Konstrukcja Sony PRS-T3

Reader Sony to urządzenie ze standardowym ekranem E-Ink Pearl o przekątnej 15,2 cm (sześć cali). Dość nietypowe jest to, że sprzedawany był w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej, białej i czerwonej (burgund?). To go wyróżnia, bo dziś rynek zdominowany jest raczej przez urządzenia z czarną, czasami białą, obudową (wyjątek to niektóre PocketBooki).

 

Sony PRS-T3 ze zdjętymi pleckami, widoczne miejsce z gniazdem kart pamięci microSD. Po lewej wewnętrzna strona okładki ze zintegrowaną lampką

 

Kolejnym wyróżnikiem jest wymienny tył obudowy (trochę jak w starszych czytnikach Kobo). Zdjęte plecki odsłaniają dostęp do gniazda kart pamięci microSD. Standardowy tył może zostać zastąpiony okładką z wmontowaną bardzo sprytnie lampką która jest zasilana baterią czytnika. To bardzo zgrabnie i wygodnie zaprojektowane oświetlenie o niebo wygodniejsze od wszelkich lampek przypinanych np. na klipsie. Takie rozwiązanie powinno spodobać się wszystkim przeciwnikom zintegrowanego oświetlenia, które obecnie zdominowało czytniki. Równomierność rozprowadzenia światła na ekranie nie jest tak dobra jak w przypadku zintegrowanego oświetlenia. Górna część ekranu jest lepiej oświetlona niż dolna. Atutem lampki może być bardziej naturalny sposób oświetlenia ekranu. Barwa światła również nie budzi moich zastrzeżeń. Jest neutralnie biała bez niebieskawego czy żółtawego odcienia. Miałem w rękach tylko kilka zewnętrznych lampek przeznaczonych do czytników i ta, wbudowana w okładkę Sony jest moim zdaniem najlepsza jaką widziałem.

 

Lampka z okładki Sony PRS-T3 w ciemności

 

Okładka ze zintegrowaną lampką wyposażona jest też w magnes, który dość pewnie trzyma przednią klapkę. Po otwarciu okładki czytnik automagicznie jest wybudzany i natychmiast gotowy do lektury. Zamknięcie okładki usypia urządzenie.

 

W ciemności - Kindle Paperwhite 3 (po lewej, oświetlenie na 12) i Sony PRS-T3 (po prawej, oświetlenie wbudowanej w okładkę lampki nie jest regulowane)

 

Pozostałe cechy konstrukcji czytnika są już mniej unikatowe. W ramce, pod dotykowym ekranem, umieszczone są przyciski zmiany stron, ekranu głównego, powrotu i wywoływania menu podręcznego. Akurat, gdyby mnie ktoś pytał, to bym zmienił lokalizację przycisków zmiany stron. Umieszczenie ich po lewej stronie czytnika daje lepszą wygodę użytkowania osobom leworęcznym. Powinny być pośrodku (jak np. w PocketBookach).

 

Przyciski w Sony PRS-T3

Lekko odpustowe z wyglądu, ale dobrze wyczuwalne pod palcami i sprawnie działające przyciski umieszczone są pod ekranem czytnika

 

Ramka wokół ekranu jest bardzo wąska (za wyjątkiem miejsca, gdzie są przyciski), w czym przypomina trochę PocketBooka Sense. W sumie więc czytnik z sześciocalowym ekranem sprawia wrażenie znacznie mniejszego od podobnych konstrukcji obecnych na rynku. Reader ma tylko 10,7 cm szerokości, to o 5 mm więcej niż Kobo Mini (który ma mniejszy ekran - o przekątnej pięciu cali). Z kolei PocketBook Sense ma szerokość 11 cm, Tolino Vision 2 - 11,4 cm, a Kindle Paperwhite 3 „aż” 11,7 cm. Nie są to może wielkie różnice, ale jeden centymetr więcej przy porównaniu Sony i Kindle daje się już zauważyć. Z jednej strony Reader sprawia wrażenie zgrabniejszego, z drugiej zaś Kindelka łatwiej trzymać bez obawy dotknięcia ekranu.

 

Dolna krawędź czytnika Sony PRS-T3 w pięknych okolicznościach przyrody

 

Na dolnej krawędzi Reader znajduje się standardowe gniazdo microUSB (ładowanie i przesyłanie książek), przycisk „Reset” (nie korzystałem ani razu) i wyłącznik z diodą sygnalizującą ładowanie baterii. No może jeszcze właśnie z ładowaniem baterii wiąże się kolejna „niezwykła” cecha urządzenia. Producent zapewnia, że w sytuacji awaryjnej, podładowanie czytnika przez trzy minuty zapewni dalsze 600 zmian stron. Tej funkcji jednak nie testowałem.

 

Zapraszam na drugą część recenzji, w której opisuję moje wrażenia z użytkowania czytnika Sony PRS-T3.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-09-17 15:22
PocketBook - duże zmiany we Francji i RFN

 

Przy okazji relacji z targów IFA 2015, wspomniałem o kłopotach marki PocketBook we Francji. Przypomnę, że tamtejszy sąd zakazał stosowania nazwy zawierającej słowo „Pocket”. Postępowanie sądowe trwa. Jak się jednak okazuje, firma błyskawicznie zareagowała na już wydany w pierwszej instancji werdykt.

 

PocketBook jako Reader we Francji (źródło: http://www.maliseuse.com)

 

Oto francuscy dystrybutorzy wprowadzili właśnie do oferty odświeżone czytniki ukraińskiej firmy. Jeden z dystrybutorów - Maliseuse - oferuje czytniki pod bezpretensjonalną nazwą „Reader”. I tak PocketBook Touch Lux 3 stał się na przykład modelem Reader Touch Lux 3. Tak na marginesie, oferta składa się tylko z trzech produktów. Poza już wspomnianym, Francuzi mogą kupić Ultrę (recenzja tutaj) i ośmiocalowego InkPada.

 

PocketBook jako 'tea' (źródło: http://www.tea-ebook.com)

 

PocketBooki znalazłem też pod nazwą TEA, ale trochę bardziej odmienione, bo najprawdopodobniej ze zmodyfikowanym oprogramowaniem. TEA nie oznacza czytnika do herbaty, ale jest skrótem od hasła „the ebook alternative”. Z tego co zrozumiałem, firma oferuje kompleksową obsługę dystrybucji e-booków, a nie tylko sprzedaż czytników. Wygląda na to, że sytuacja we Francji jest ogarnięta.

 

Reader Sony (źródło: http://www.sony.fr)

 

Jest jednak coś, co mnie trochę niepokoi. Oto mam w pamięci dokonania koncernu Sony, pioniera na rynku czytników. Firma porzuciła rynek konsumencki czytników. Jednak na stronie WWW japońskiego koncernu wciąż można znaleźć opis, wycofanego niedawno produktu o nazwie... Sony PRS-T3 Reader. Co prawda nie można go kupić, ale przy nazwie znajdują się wciąż dwie litery TM, które sugerują ni mniej ni więcej, tylko „znak towarowy”. Hasło w Wikipedii wyjaśniające znaczenie tego terminu zaczyna się od słów „prawnie chroniony”. I tak się zastanawiam, czy tym razem prawnicy PocketBooka nie zaspali...

 

PocketBook Touch Lux 3 jako firmowy czytnik księgarni Mayersche (Kolonia, 2015 r.)

 

Niestety, realne kłopoty (a nie takie raczej wirtualne jak we Francji) PocketBook ma w RFN. Niemieckie internety obiegła właśnie wiadomość, że dwie tamtejsze sieci księgarskie - Osiander i Mayersche - rezygnują ze współpracy z PocketBookiem. Sprzedawały one do tej pory czytniki Touch Lux 2, a później Touch Lux 3 jako urządzenia firmowe, zintegrowane z ich sklepami internetowymi. Urządzenia oferowane były w niewygórowanych cenach, a dla stałych klientów były dodatkowe zniżki. Na przykład PocketBooka Touch Lux 3 stali klienci sieci Mayersche wciąż mogą nabyć za 79,20 EUR.

 

Integracja księgarni Mayersche w czytniku PocketBook Touch Lux 3 (Kolonia, 2015 r.)

 

Od października obie księgarnie będą wprowadzać do swojej oferty... czytniki Tolino. Przystąpią też do całego systemu obsługi klienta (integracja kont w różnych księgarniach internetowych, chmura, hotspoty na terenie RFN). Tym samym ugruntuje się, i tak już bardzo silna, pozycja Tolino na rynku niemieckim. Nie dotyczy to oczywiście tylko czytników, ale całego rynku e-booków. Od października 2015 roku niemieccy klienci, którzy zastanawiali się nad zakupem czytnika, uzyskają kolejny argument za wyborem Tolino. Na przykład będą mogli z tym czytnikiem połączyć wcześniej założone konta w księgarni osiander.de czy mayersche.de. Pozycja Tolino wydaje się coraz silniejsza.

 

Bezpłatnym hotspotem dla Tolino mogą być na przykład takie budki telefoniczne. W Polsce niemal zniknęły z ulic, ale w Niemczech jest ich wciąż sporo (Berlin, 2015 r.)

 

Bardzo lubię czytniki Tolino. Tolino Shine i Tolino Vision 2 recenzowałem na tym blogu, uznając za bardzo dobre czytniki. Uważam, że w sposób udany konkurują ze znakomitymi przecież, urządzeniami Amazon Kindle. Ale równocześnie mam też sporo sympatii dla PocketBooków za ich wszechstronność i innowacyjność. Kształtujący się niemiecki duopol, w związku z tym, nie wzbudza mojego zachwytu. Rezygnacja z nazwy (we Francji) i z dwóch sieci księgarskich (w RFN) nie przysporzą PocketBookowi nowych profitów i nie nadadzą firmie rozpędu w najbliższym czasie. Oby najbliższe miesiące poświęcone zostały (tak jak zapowiadano) na dopracowanie oprogramowania czytników i wprowadzenie nowych usług.

 

[Dodane 18 IX 2015 r.]

Przedstawiciel PocketBooka poinformował mnie o kilku szczegółach dotyczących firm opisywanych w powyższym tekście. Nowa marka "Reader" na rynku francuskim, będzie miała takie same wsparcie producenta i dystrybutorów, jak wcześniej miały  urządzenia z napisem "PocketBook". Tu nic nie powinno się zmienić. Czytniki 'tea', tak jak przypuszczałem, to przykład dostosowywania urządzeń do życzeń np. dystrybutora czy sprzedawcy. Podobnie było u nas z siecią empik.pl.

 

I jeszcze odnośnie Niemiec: "Na tym rynku firma przedłużyła niedawno kontrakty z kilkoma partnerami (m.in. TiteLive/Epagine, Umbreit czy Koch, Neff & Volckmar (KNV), a także nawiązała współpracę z innymi podmiotami, o czym niedługo będzie informowała.". A więc czekamy na nowe wieści od PocketBooka.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-09-08 12:23
Czytniki książek elektronicznych na targach IFA 2014 w Berlinie – część I

Zapraszam na relację z targów IFA 2014. W poprzednich latach (2012, 2013) przedstawiłem wrażenia z oferty firm produkujących i firmujących eCzytniki, w tym roku również udało mi się spędzić na terenie targów elektroniki konsumenckiej w Berlinie pełne dwa dni. Targi wciąż trwają, a sądząc po zasłyszanych rozmowach w tym roku Polaków tam nie brakowało zarówno wśród wystawców jak i wśród zwiedzających.

 

IFA 2014 zaprasza zwiedzających jeszcze przez dwa dni, Berlin zapewne dłużej

 

IFA 2014

 

Pod względem ilości firm, które zajmują się czytnikami e-booków rok 2014 nie wygląda źle, za to prezentowana oferta wydaje się być mniej zróżnicowana. Swoje stoiska z czytnikami ma w tym roku: Kobo, PocketBook, Arta Tech (Onyx), Prestigio, Manta, TrekStor i Alcatel. Dla kontaktów wyłącznie biznesowych, bez oferty wystawienniczej, przybyli także przedstawiciela Amazona (producent czytników Kindle) oraz E-Ink (dostawca znakomitej większości ekranów do czytników). Nowe czytniki nie pojawiły się w ofercie Sony, TrekStora, Manty i Wexlera, które poprzednio prezentowały przynajmniej po jednej nowości. Z katalogu Sony i Wexlera zniknęły całkowicie. Zagadkowa obecność Prestigio nie pozwala na stwierdzenie, z czym przyjechali w tym roku. Nadzieję wzbudza za to bardzo mocna obecność PocketBooka, Kobo, Onyksów i nowego produktu Alcatela.

 

Kindle obecny na IFA w Berlinie tylko w postaci reklamy


Berlińskie targi nie wydzieliły w tym roku osobnej strefy poświęconej książkom elektronicznym. Firmy, które przyjechały z czytnikami, rozrzucone były w kilku miejscach. Dodatkowo ani TrekStor ani Alcatel czy Manta raczej nie identyfikowały się z eczytaniem jako głównym obszarem zainteresowań.

 

Wexler, TrekStor, Manta, Prestigio, Sony – chwilowa porażka czy przegrana wojna?


Zmiany, jakie można w tym roku zaobserwować w ofercie czytników e-booków nie napawają optymizmem na pierwszy rzut oka. Kilka firm, które były obecne z czytnikami w poprzednich latach, w tym roku najwyraźniej się poddało. Są to Wexler, TrekStor, Manta i i-joy. W poprzednich latach Wexler zwracał uwagę rozległą ofertą targową, której jednak nie dało się zaobserwować na europejskim rynku. W tym roku od przedstawiciela Wexlera otrzymałem informację, że nie oferują już w ogóle czytników na sprzedaż. Sprawdzałem ich ofertę prezentowaną na firmowej stronie WWW jeszcze przed wyjazdem do Berlina. Wciąż są tam urządzenia z ekranami z papieru elektronicznego oferowane na rodzimy rynek rosyjski. Są też uwzględnione w rozdawanym na targach papierowym folderze z ofertą firmy. Ale na stoisku ich nie było. Jednak wygląda na to, że konsumentom niemieckim już nie będą proponowane. Firma, podobnie jak w poprzednich latach, miała bardzo okazałe stoisko. Ale słychać na nim było głównie przyjacielskie pogawędki w języku rosyjskim. Królowała oferta niczym nie wyróżniających się tabletów i w czasie, kiedy tam byłem lub przechodziłem - raczej nie wzbudzała zainteresowania zwiedzających spoza kręgu znajomych pracowników Wexlera.


Niewiele lepiej pod względem interesujących nas gadżetów wygląda sytuacja na stoisku niemieckiej firmy TrekStor. W poprzednich wpisach na moim blogu cyfranek.booklikes.com recenzowałem dwa ich czytniki (Pyrus, Pyrus Mini). Trekstory miały szansę zaistnieć głównie wśród czytelników z ograniczonym budżetem. Tym razem na stoisku brak było nowych produktów, choć w zeszłych latach raz po raz pojawiały się nowe urządzenia. Dwa prezentowane teraz czytniki (Pyrus i Pyrus 2 LED) zamknięte były w szklanej gablocie, zagubione wśród pendrive'ów i awaryjnych ładowarek USB. Raczej nie wzbudzały niczyjego zainteresowania (no, może moje, chwilę przy nich postałem, pogapiłem się, zrobiłem kilka zdjęć, ale byłem w tym osamotniony). Nikt z firmy chyba na zaciekawionych klientów nie liczył, ponieważ gablota była taka dość.... Określiłbym ją jako nieotwieralną. Aby ewentualnie coś z niej wyciągnąć, trzeba by ją rozmontować.

 

Czytniki TrekStora uwięzione w gablocie

 

Prezentowane obok tablety, choć wystawione na stole i na ścianie stoiska, zdawały się również nie przyciągać nawet przelotnych spojrzeń osób zwiedzających targi. Ogólny brak akcji. Co innego działo się w części, gdzie TrekStor promował „sprytne klucze” (cokolwiek to znaczy). W skrócie – to urządzenie, które w pudełku przypominającym większy pendrive mieści sześć wysuwanych końcówek tradycyjnych kluczy. W tej części bez przerwy kłębił się tłum potencjalnych klientów. W rozmowie z niemieckim serwisem lesen.net, przedstawicielka TrekStora stwierdziła, że do odwołania nie będzie nowych modeli czytników z logo tej firmy.

 

Sprytne klucze przyciągały tłumy, czytniki jakoś nie :(


Podobnie jak w zeszłym roku prezentuje się polska Manta. Jednak tym razem biały egzemplarz modelu Manta 04 wystawiony został w szklanej gablocie stanowiącej tylną ścianę stoiska, z dala od głównego potoku zwiedzających. Przedstawiciel firmy odszukał klucze i udostępnił urządzenia do bliższego oglądu, gdy zwróciłem się do niego z prośbą o przetestowanie. Czytnik wyglądał jak uproszczony klon znanego z naszego rynku TrekStora Pyrusa. Miałem go jednak zbyt krótko w rękach, aby się upewnić w tym pierwszym wrażeniu na jego temat. Pociągnięty za język pracownik Manty oględnie zaznaczył, że popyt w naszym kraju nie zachęca do kontynuowania tej linii produktów i aktualnie dostępny jest tylko model z białą obudową. Białość czytnika z gabloty była dość zamierzchła i raczej miniona, więc spytałem o inne wersje kolorystyczne, na których mniej by było znać znak czasu. Dowiedziałem się, że wersja czarna się sprzedała i raczej nie będzie już oferowana ani teraz ani w przyszłości. Można odnieść wrażenie, że więcej czytników od Manty nie zobaczymy. Ale to tylko moje przypuszczenie.

 

"Biały" czytnik Manty uwolniony z gabloty wystawowej


W zeszłym roku jeszcze widziałem na stoisku hiszpańskiej firmy i-joy m.in. klony TrekStora. Tym razem po żadnym czytniku nie było u nich śladu.


Kolejną firmą, która nie przywiozła na targi żadnego czytnika jest Sony. Już na długo przed targami pojawiały się informacje o stopniowym wycofywaniu się tej firmy z rynku czytników. Najpierw było to wstrzymanie sprzedaży czytnika PRS-T3 na rynku amerykańskim, potem przejęcie klientów księgarni przez Kobo, a w końcu ogłoszenie, że nowszego modelu już nie będzie. W roku 2014 e-papier był jednak obecny na ogromnej hali targowej zajętej przez Sony. Szkoda tylko, że wyłącznie w postaci wyświetlacza w jednym z bardziej promowanych typie gadżetów, czyli bransoletce dla biegaczy (która przy okazji łączy się ze smartfonem i coś tam wyświetla).

 

Nowy produkt Sony  z papierem elektronicznym (czytać będzie trudno)


Sporym zaskoczeniem było dla mnie stanowisko polskiego Prestigio. Produkty przez nich firmowane zdają się śmielej pojawiać na naszym rynku. Ostatnio widziałem nawet specjalne, wydzielone stoiska z produktami Prestigio ustawiane w jednej z sieci sklepów elektronicznych. Spodziewałem się więc, że na targach zobaczę coś nowego, co będzie kontynuacją tej ekspansji. I tu spotkało mnie zaskoczenie chyba nawet większe niż w przypadku TrekStora. Otóż stoisko Prestigio pierwszego dnia targów IFA (zaraz po otwarciu dla zwiedzających) składało się ze stolika, szafki, rozwijanej reklamy, dwóch krzeseł oraz dwojga młodych ludzi znakomicie zabawiających się wzajemnie rozmową. Dla zobaczenia tego fenomenu zaglądnąłem do Prestigio kilka razy również drugiego dnia targów, ale tym razem stoisko było zupełnie puste (poza umeblowaniem). Mam nadzieję, że wysłani do Berlina specjalni przedstawiciele Prestigio mieli ważniejsze sprawy do załatwiania niż prezentacja oferty handlowej firmy przewalającym się tłumom przypadkowych zwiedzających i potencjalnych klientów.

 

Stoisko Prestigio, dzień pierwszy

 

Stoisko Prestigio, dzień drugi


Ograniczona oferta wspomnianych pięciu firm skłania mnie do dwojakich wniosków dotyczących przyszłości czytników. Oczywiście przypomina to raczej wróżenie z fusów a nie rynkową analizę... albo po prostu oddaje moje odczucia. Tak więc z jednej strony negatywna zmiana może być efektem dominacji dużych firm na rynku niemieckim i trudności w znalezieniu dla siebie miejsca z tańszymi urządzeniami o słabszych parametrach lub mniej kompleksową ofertą. Mam na myśli przewagę na rynku przede wszystkim ekosystemów Amazona i Tolino (niedawno recenzowałem tu czytnik Tolino Shine). Z drugiej strony może to być efekt zainteresowania konsumentów innymi urządzeniami (np. tabletami), braku zadowalającej sprzedaży w tym segmencie rynku i rezygnowaniu firm z zajmowania się mniej dochodowymi produktami.


Tyle marudzenia. Czas przyglądnąć się pierwszym wrażeniom z oferty tych firm, które zaprezentowały czytniki.

 

PocketBook – wysyp nowości


PocketBook nie przestaje zaskakiwać poszukiwaniem nowych rozwiązań, które mogą przyciągnąć uwagę użytkowników. Trudno z góry założyć, czy nowe funkcje i rozbudowa funkcjonalności czytników przełoży się na popularność marki, ale zakres oferty i jakość urządzeń powinny wzbudzić zainteresowanie czytelników.

 

Kolejna innowacja PocketBooka - automagiczne dopasowywanie poziomu oświetlenia ekranu czytnika

 

Kobo – nowy flagowiec dla wymagających


Kobo przyzwyczaiło nas już do urządzeń, które wnoszą coś nowego. Tym razem wodoodporny czytnik debiutujący w Belinie został wyprzedzony przez PocketBooka Aqa. Jednak Kobo H2O kryje przynajmniej jedną nowinkę. A w najbliższej przyszłości zostanie on zastępcą Kobo Aura HD.

 

Kobo H2O prosto z kąpieli

 

Onyx – działający telefon E-Ink i nie tylko


Na stoisku wrocławskiego Arta Techu, podobnie jak u PocketBooka, zaprezentowano całą gamę ciekawych urządzeń. Najnowszy ich produkt (Onyx Boox T68 Lynx) był niedawno przedmiotem rozbudowanej recenzji na blogu swiatczytnikow.pl. Wyrażone tam opinie w połączeniu z moimi pierwszymi wrażeniami po kilku chwilach spędzonych z czytnikiem dają nadzieję, że jest to ciekawe urządzenie z bonusem w postaci otwartego i całkiem aktualnego androida. Jednak najciekawszym doświadczeniem była dla mnie zabawa z telefonem Onyksa zawierającym wyświetlacz z papieru elektronicznego.

 

Onyx do czytania, telefonowania i nie tylko


Alcatel – mały dodatek do dużych telefonów


Stoisko Alcatela było dla mnie miłym zaskoczeniem. Po raz kolejny okazało się, że Chińczycy mogą kupić znaną markę i pod znaną flagą zaprezentować kreatywne produkty. Mam na myśli konkretnie Alcatel E-Card, miniaturowy czytnik książek pomyślany jako dodatek do smartfona. Według wypowiedzi przedstawicielki producenta premiera owego innowacyjnego urządzenia powinna mieć miejsce na rynku konsumenckim w Europie jeszcze w tym roku. Skoro firma jest obecna (?) w Polsce (nie widziałem ich telefonów na sklepowych półkach, ale też jakoś specjalnie nigdy do tej pory nie szukałem), to może będzie dostępne i u nas.

 

Zestaw Alcatela, czytnik w środku

 

Już teraz zapraszam na drugą część relacji z targów IFA, gdzie zaprezentuję bliżej najciekawsze, moim zdaniem, czytniki i więcej pozytywnych obserwacji oraz wniosków. Berlin wciąż tętni targowym życiem, więc gdyby ktoś się chciał przekonać jak to jest na żywo, może jeszcze zdążyć zobaczyć to wszystko na własne oczy :)

More posts
Your Dashboard view:
Need help?