logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Grimm
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-08-08 15:25
"Grimm City. Wilk!" Jakub Ćwiek
Grimm City. Wilk! - Jakub Ćwiek

Kończę tą pozycją moje Pyrkonowe zakupy. Zakupy, które robiłem pod wpływem chwili, bardziej oczami niż rozumem i dobierane byle więcej, ob będzie promocja 3 za 1. Na ostatek zostały mi dwie ostatnie pozycje Ćwieka, którego lubię i doceniam za pomysłowość. Tym razem totalnie mnie zaskoczył. Jeżeli chcecie się dowiedzieć dlaczego, czytajcie dalej.

 

Ogladaliście stare gangsterskie filmy? Takie gdzie detektyw w obowiązkowym prochowcu i kapeluszu przemierza mroczne zaułki miasta, w którym zawsze pada a złoczyńcy wychylają z co drugiej bramy? Jeżeli tak to wiecie jak to będzie wygladało. Ćwiek zabiera nas do Grimm City, które żywcem wyjęte jest z filmów noir, gdzie kilka rodzin gangsterskich toczy ze sobą nieustającą wojnę, a policja niby coś robi, ale w sumie to chyba tylko udaje. I w tym mieście dochodzi do fali zbrodni, w wyniku której życie tracą taksówkarze. Niebezpieczeństwo jest bardzo realne, nic więc dziwnego, że jeden z przestraszonych kierowców prosi swojego współlokatora Alffiego, muzyka który łapie się każdej możliwej fuchy o zastępstwo. Niestety nasz grajek przez przyjecie tego zlecenia wplątuje się w dużo większe problemy, niż mu się wydaje. 

 

Jest mroczno. Jest depresyjnie, bo Grimm City w związku z rozwiniętym przemysłem wydobywczym pokryte jest ciągle sadzą i ciemną oleistą substancją. I jest całkowicie inaczej niż w innych ksiażkach Ćwieka. Jakiekolwiek nawiązania do fantastyki kończą się na nazwie miasta i jej legendzie założycielskiej. Popkultury też wiele nie zobaczymy. Coś wręcz niesłychanego dla tego autora. Humoru też niezbyt wiele, a gdy już się pojawia jest to raczej jakaś cięta riposta rzucona przez zaciśnięte usta albo słodko-gorzki dowcip. I w tym gęstym klimacie Alffie który stara się przeżyć. Początkowo myślałem, że jest on głównym bohaterem, lecz z czasem okazuje się, że dwaj gliniarze, niegdyś partnerzy przejmują tę rolę. Razem zmierzają ku rozwiązaniu spawy zabójstwa innego policjanta po drodze nie bojąc się robić posunięć, które są daleko od litery prawa. A gdy dochodzą do rozwiązania, okazuje się, że jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Więc trzeba kopać dalej. Pomoże w tym Alffie bo nie ma wyjścia ale i pomoże wścibska reporterka, szukająca świetnego tematu na artykuł. Wszyscy bohaterowie idealnie wpasowują się w zamysł autora i w świat nam przedstawiony. Akcja jest powolna i ciagnie się niczym smoła, ale to też nie jest wadą, ponieważ tak to powinno wygladać w noire. Dla miłośników takiego klimatu Ćwiek stworzył perełkę, ale...

 

"Przyznaj spodziewałeś się baśni.." widnieje na okładce. I owszem, spodziewałem się. Albo większego nawiązania .A tutaj jest kryminał ozdobiony kilkoma motywami bajowymi. Myślałem bardziej o czymś pokroju "Chłopców" a nie tak poważnej pozycji. I wiecie co? Ja nie lubię noir! To absolutnie nie mój klimat. I czytając "Grimm City.." zrozumiałem to z całą pewnością. A szkoda. Bo książka jest bardzo dobra w ramach tego gatunku oczywiście .Dlatego więc taka a nie inna ocena. Doceniam pracę autora i zbudowanie klimatu, ale to raczej nie dla mnie. Lecz jeżeli lubisz czarno-białe filmy i facatów w kapeluszach to nie wahaj się, to jest książka dal Ciebie!

Like Reblog Comment
quote 2017-07-26 15:09
Chrup, chrup, chrup,
chrą, chrą, chrą,
kto tu zjada chatkę mą?
(..)
Wietrzyk, wiatr,
chatkę zjadł.
Like Reblog Comment
review 2017-07-26 14:53
Baśnie nad baśniami - Jacob Grimm,Wilhelm Grimm

27 baśni braci Grimm w jednej książce. Niektóre z nich znałam już wcześniej, inne miałam dopiero przyjemność poznać. 

 

Najlepiej pewnie będzie, gdy o każdej z nich napiszę słów kilka. Lecz zanim to zrobię, kilka uwag. :)

 

Zauważyłam wspólne motywy wśród niektórych baśni: na przykład by królewna odczarowała kogoś dla siebie ważnego (zamienionego w zwierzaka) musi milczeć przez x lat, nie śmiać się i szyć. Albo zawsze jest zła macocha. Wilka też najlepiej zawsze nakarmić kamieniami. Czy inne niuanse, które sprawiają, iż można powiedzieć, że choć każda historia jest inna, to rozgrywa się w tym samym uniwersum.

 

I. Kopciuszek. 

Bajka, którą znałam i kochałam. Przyznam, iż znałam i tą wersję, gdzie dochodziło do krwawych czynów i tą łagodną. Zresztą, jeśli chodzi o Kopciuszka, to ma on tak wiele różnych wersji, które kończą się tak samo, że chyba każdy zna choć dwie różne. Przyznam, iż brakowało mi Dobrej Wróżki znanej choćby z wersji disneyowskiej. Choć trudno powiedzieć, by Kopciuszek braci Grimm nie miał w sobie magii. Może była inna, ale tak samo piękna.

 

II. Śnieżka.

Ją chyba też zna każdy. I też można znać różne wersje. Ja zdecydowanie kupuję tą pierwotną, w której nie było cudownego pocałunku. Ale to ja (zawsze mi coś w tym całusie nie pasowało).

 

III. O rybaku i złotej rybce.

Znana baśń, która uczy. Przynajmniej ja w niej zobaczyłam, że nie należy być chciwym. Należy cieszyć się z tego, co się ma. Zresztą w baśniach każdy znajdzie uniwersalne wartości. Kopciuszek był skromny, dobry, co mu się opłaciło. Śnieżka piękna, lecz nie zapatrzona w swą urodę jak Zła Królowa. I można przy każdej baśni coś powiedzieć o pozytywnych bohaterach.

Zastanawiające, że to kobiety w baśniach Grimma były władcze, złe. Mężczyźni zaś potulni jak baranki. Takie dziwne. :D

 

IV. Białośnieżka i Różyczka.

Piękna historia o siostrzanej miłości. Ale też o tym, że warto być dobrym. Polubiłam obie siostrzyczki i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do nich powrócę.

 

V. Czerwony Kapturek.

Też znana i lubiana baśń. Kapturek tu był zbyt uległy, nie słuchał rodzica, przez co ucierpiał wraz z babcią. Ale też otrzymał ważną lekcję życia...

 

VI. Ptaszynka.

Tej baśni nie znałam wcześniej. Dopiero ją poznałam przy lekturze "Baśni nad baśniami". Przyznam, że mam z nią kłopot, bo były sobie dwie dziewczynki, których jedną ojciec znalazł w lesie i zabrał ze sobą. Kochały się jak rodzone siostry. Tutaj jest wszystko super. Późniejsze zamiany też. Tylko w ogóle nie potrafię zrozumieć, dlaczego kucharka była złą osobą. Wcześniej i później wszystko rozumiałam. Albo była zła królowa, która musi być najpiękniejsza, albo siostry nie pokochały przyrodniej siostry i były dla niej wredne, czy po prostu wilk był zły, bo wilk jest zły. Ale motywów tej kucharki nie rozumiem. 

 

VII. Jaś i Małgosia.

No właśnie na przykład tu motywy są znane. Rodzice głodują --> macocha jest zła, wiedźma jest zła, więc automatycznie Jaś i Małgosia są opałach.

Tą baśń też już znałam i lubiłam. 

 

VIII. Gęsiareczka

Ma w sobie coś ta baśń. Nie znałam jej wcześniej. Szkoda, bo naprawdę przypadła mi do gustu. 

 

IX. Złota gęś

Ta bajka była naprawdę zabawna. Ale też i mądra. Bo uczy, by się dzielić z innymi oraz by nie sądzić innych po pozorach.

 

X. Żabi król

Zawsze dotrzymuj obietnic - to sobie zapamiętam z tej baśni. Oraz uważaj, co komu obiecujesz. 

 

XI. Jeż i zając.

Ja wiem, jeż chciał utrzeć nosa zajączkowi. Ale... ale czy ta baśń czasem nie uczy, że warto kombinować? Oszukiwać? 

Choć autorzy piszą o innym morale: by nie wyśmiewać się z innych (co jest naprawdę ważne) i by brać sobie za żonę kogoś podobnego do nas .:D

 

XII. O Jasiu mocarzu

Ta baśń mi się podobała. Też dopiero poznałam ją przy lekturze tej książki. Jednak miała w sobie coś wspaniałego. Pokazywało, że nie warto się poddawać, trzeba pracować nad sobą. Ale również, że nie zawsze warto ufać swoich towarzyszom. I pewnie jeszcze coś by się znalazło...

 

XIII. Król Drozdobrody.

Niby tej baśnie nie znałam, ale bardzo szybko domyśliłam się kto jest kim, i dlaczego. Zakończenie również bez jakiegoś wielkiego wow. Choć lekcja dla królewny była dobra. Jej zmiana zaś sprawiła, że baśń tą jednak mogę polecić.

 

XIV. Krasnoludki.

Tego się nie spodziewałam. Trzy historyjki o krasnoludkach. Rożne, z różnymi bohaterami. Zabawne, ale też i ciekawe. Bardzo fajne.

 

XV. Dwunastu braci.

Chyba mój ulubieniec, bo tu król okazał się tym złym (buhahahaha). 

Ale fakt faktem, że jest to fajna, ciekawa bajka, która wciąga. :)

 

XVI. O dzielnym krawczyku. 

Tutaj nikt mi nie wmówi, że ta baśń nie jest o kombinowaniu. Albo jak to niektórzy ładnie nazywanie "koloryzowaniu" pewnych faktów. Wiecie jak na przykład napiszę, że umiem jakiś program na poziomie zaawansowanym, a tak naprawdę widziałam go tylko raz w życiu. Bohaterowi takie koloryzowanie wyszło na plus, lecz ja w życiu wolę być uczciwa i szczęśliwa.

 

XVII. Kryształowa kula. 

Krótka i przyjemna.

 

XVIII. Paluszek.

Czy to też nie była historia o oszukiwaniu? Nie powiem, by Paluszek był zły. Ale jednak "weź za mnie pieniądze, a ja i tak ucieknę i wrócę" nie podobało mi się. Nie żebym pochwalała sprzedaż ludźmi, jednak ojciec nie powinien zgadzać się na coś takiego.

 

XIX. Pani Zima.

Tą baśń poznałam już wcześniej. Na Pulsie był taki cykl filmów z baśniami. Były to filmy niemieckie. Jedną z nich była "Pani Zima". I zapamiętałam ją dokładnie tak jak była opisana w książce.

 

XX. Roszpunka.

Również tą baśń znałam. Choćby wersję z Disney'a. Ale też i tą z niemieckiego filmu o tym samym tytule, gdzie fabuła była identyczna z tą baśniową wersją. Więc mamy trochę krwawych momentów, ale opowieść jest nadal dobra... i nie cukrowa.

 

XXI. O biednym młynarzu i kotce.

Ta baśń bardzo, ale to bardzo mi się podobała. Cała. Od początku do końca. Wszystko w niej było cudowne.

 

XXII. Wilk i siedem koźląt. 

Gdzieś widziałam bajkę o tym tytule. Albo może miałam taką książeczkę dziecięcą, gdzie była ta baśń... Sama nie wiem. Wiem tylko, że ją znałam już wcześniej. I tak ja wtedy, tak i teraz przypadła mi do gustu.

 

XXIII. Stoliczku, nakryj się!

Znałam, lubiłam. I tak chyba pozostanie.

 

XXIV. Jednooczka, Dwuoczka i Trójoczka

Ta baśń również jest w moim guście. To nierówne traktowanie (jak na przykład Kopciuszka). Ale i dobroć, którą ktoś Dwuoczce okazał. Tutaj najlepiej widać, że wszystkie dzieci powinno się traktować jednako, a nie, że jedna jest gorsza bo różni się od reszty.

 

XXV. Siedem kruków.

Siedem kruków było podobne do dwunastu braci. Bardzo, bardzo podobna. Są w niej małe różnice. Ale już na samym początku widać podobieństwa. I wiadomo też jak się skończy ta baśń.

 

XXVI. Mysikrólik i niedźwiedź.

Bajka nie w moim guście. No jakoś nie. 

 

XXVII Sześć łabędzi.

Też podobna do Dwunastu braci. Milczenie i tak dalej. Choć inny jest jej początek. Bo zamianę spowodowało coś innego.

 

Podsumowując.

Większość baśni znałam i kochałam. Jednak są tu też takie, które dla mnie były nowe i nawet jeśli niektóre z nich nie przypadły mi do gustu, to warto było poznać wszystkie. :)

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-22 17:24
D. Melhoff: Grimm Woods
Grimm Woods - D. Melhoff

D. Melhoff takes the readers on a journey of what happens at your very typical fairy tale inspired summer camp:

A remote summer camp that is based on fairy tales themes is about to show the dark side of the fairy tales. When two teens are murdered and rendered in to a real life version of a classic Grimm's fairy tale chaos is about to ensue. The counselors and children are trapped within the wilderness till Friday and the bus comes to pick the children up, 4 more days they have to try and survive. But this killer has been planned for everything and has a Grimm Fairy Tale for each counselor they want to enact, survival is not likely.



This book (and several movies out there) makes me happy that I was never a counselor at camp, these people seem to get the worst of the worst at these camps, plus they have to take care of a whole bunch of children at the same time, no thank you. This book starts out like the Wet Hot American Summer (well less funny and more sex) with just some not so casual murders involved.

This was an gripping read and this was due to the fair tale murder aspect of the book. I personally was not aware of all the different horrors fair tales come from and Melhoff does not shy away from expanding on them. The deaths are twisted, gruesome and at times you can only imagine how much the individual suffered before they succumbed to their end. These are not your Disney tales that you think you know so well and I think that Melhoff describes it best when you first open the book "Fairy tales have not always been considered suitable for children. Many of them originally contained elements of torture, incest, rape, cannibalism, suicide, beastiality, murder and other horrific acts. All references to these elements in this novel are accurate". It was from this point on that you know but don't really know what you are about to get in to. Then by the end of the book you realize how screwed up our ancestors were for coming up with these stories, and you can understand why they have changed in to the Disney version over time.

This book does not strive for a lot of character development. Yes, we have our main character in Sean but with some many people being murdered like flies it is hard to really get to know Sean outside of how he tries to handle himself in each situation.  Other than that all we know about Sean is that he suffers from a reoccurring nightmare each night about trains. This book is very much plot driven as the counselors strive to stay alive, take care of the children at the camp as well as figure out why this is happening to them.

Was not as graphic as I was expecting for being a horror book, really only "experience " one of the murders the rest happen and are discovered or the people are killed but it is not elaborated on. However I am okay with this as it allows you as the reader to use your own imagination for what happened, so you can create it as graphic as you want in your head. This does not mean that these scenes are any less disturbing, the way some of the counselors die are horrific even if only the body is discovered.

This is the first book that I have read by Melhoff and it will not be the last. I enjoyed the thin lines that he played with throughout the book and he chose well when he decided to cross them.

Enjoy!!!

If You Like This,
Check These Out Too:
http://j9books.blogspot.ca/2010/10/jon-evans-night-of-knives.html  http://j9books.blogspot.ca/2013/02/ted-dekker-bonemans-daughters.html  http://j9books.blogspot.ca/2015/12/a-j-arlidge-eeny-meeny.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-06-09 00:27
Review: The Complete Grimm's Fairy Tales
The Complete Grimm's Fairy Tales (Knickerbocker Classics) - Wilhelm Grimm,Jacob Grimm

I started reading this book on January 2 of this year and I’ve been slowly, slowly working my way through it.  It’s 752 pages and contains 211 stories.  I think, if I had tried to read this book all at once, I probably would have given up on it.  As it is, I’m not sure finishing it is the wisest thing I’ve ever done.  It was entertaining at first, but it grew increasingly repetitive and tiresome.  It was tolerable in small portions, though.  It also made pretty good bedtime reading.  I usually started off reading my regular book before bed but, if I wasn’t feeling tired as bedtime approached, I’d pull up this one and read a couple stories.  More often than not, I was feeling quite sleepy after that. :)

 

The repetition cannot be understated.  There were some stories that were nearly identical, with small changes to the details.  In other cases, part of one story was cobbled together with part of another story to make a new story.  In yet other cases, the story was more changed, but the underlying plot elements were very similar to that of other stories.  As far as general themes and character types went, those were repeated constantly.  Similar stories tended to be grouped together, which made the repetition that much more obvious. 

 

I’m probably making it sound a little worse than it actually was.  There were some entertaining stories and some funny stories.  It was particularly interesting to see older versions of some of the modernized fairy tales that are well-known today. A few of the stories were so bizarre that I just started at my Kindle in puzzlement for a while before shrugging and moving on. 

 

The stories are over 200 years old, and they very much reflect the morals and attitudes from that time.  In particular, there is an awful lot of racism.  Although I never lost sight of the fact that this was a product of the times in which the stories originated, I think the repetition made it more difficult for me to just acknowledge it and then move on. 

 

I would like to leave you with a handful of the oft-repeated lessons that I “learned” from this collection:

  • Pretty girls are always pure of heart.
  • Ugly girls are always wicked.
  • Princes are randomly wandering around all over the place, particularly in the forest, and they’ll marry the first pretty girl they see.  Immediately.
  • Your chances of being married by a prince are greatly increased if you’re poor or if you’ve been mistreated by your family.
  • If you’re one of three brothers and you’re not the youngest, you’re arrogant and you’ll likely fail miserably at everything you do because you’re rude to people.
  • If you’re one of three brothers and you are the youngest, your family will think you’re stupid and make fun of you.  On the bright side, you’ll likely obtain a kingdom or at least great wealth just by accurately and politely answering nosy questions from random people you meet.
  • There’s no need to plan ahead for any quest or trip you take.  Just take off when the mood strikes, and you’ll meet creatures along the way who happen to have exactly what you need, sometimes before you even know you need it.
  • If things aren’t going well on your quest, just stand around and look despondent.  If you’re a girl, maybe shed a tear or two.  Somebody is bound to show up and do all of your work for you.
More posts
Your Dashboard view:
Need help?