logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Piekara
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-20 10:16
"Necrosis. Przebudzenie" Jacek Piekara
Necrosis. Przebudzenie - Damian Kucharski,Jacek Piekara

Większość książek Pana Piekary znam i nawet mi się podobają. Jednak co jakiś czas przeglądając fora internetowe i czytając komentarze jego fanów przewija się pytanie o kontynuację "Necrosis" Raz, drugi, trzeci .W końcu zrodziło się to pytanie podsycone ciekawością, czym jest ta tajemnicza pozycja? Poszedłem do sklepu, zakupiłem i już wiem. Jeżeli Wy też chcecie wiedzieć, czytajcie dalej.

 

Akcja "Necrosis"osadzona jest w świecie, w którym kilkaset lat temu toczono krwawą wojnę z czarownikami/nekromentami. Szalę zwycięstwa przeważyli Inkwizytorzy, którzy po zwycięstwie zniknęli i słuch po nich zaginął. Czarownicy jednak zostali pokonani, spaleni, zakopani i zapomniani. Jednak po wiekach stare zło zaczyna powstawać i upominać się o świat, który nie spodziewa się ich obecności. Cała książka składa się z pięciu krótszych i dłuższych nowel, opowiadających o powrocie do życia poszczególnych czarowników. Nie ma sensu omawiać ich poszczególnie, ponieważ ich trzon jest taki sam. Ktoś znalazł kości, albo jaskinię, następnie skuszony obietnicami władzy, bogactwa lub cielesnych przyjemności pomaga umarłemu powrócić do życia.

 

Na uwagę zasługują jedynie dwa opowiadania. Jedno w którym arystokrata mimo wielkich pokus stara sie przeciwstawić mrocznej kusicielce, oraz ostatnie, gdzie mamy złodziejkę nimfomankę, która zmuszana jest intensywnością swojej żądzy do oddawania się pierwszemu lepszemu co jakieś 2 dni. I o ile ten pierwszy przykład wniósł nieco świeżości do schematycznych opowiadań, to sexmaniaczka sprawiła, że czytało się z lekkim zażenowaniem. Może jakbym miał znów 13-14 lat to mocniej bym w to wsiąkł (ba, nawet na pewno!) ale na chwilę obecną było to dla mnie niesmaczne. 

Nie jestem pewien co chciał autor osiągnąć publikując "Necrosis". Jest to wstęp do czegoś ciekawszego, to na pewno. I w tej kwestii rozumiem pytania fanów, kiedy kontynuacja. Bo kontynuacja musi być na pewno ciekawsza. Tutaj, po przeczytaniu pierwszych dwóch opowiadań byłem zaciekawiony. Po trzecim zacząłem czuć obawę, żę czytam znowu to samo. Po piątym cieszyłem się, że to już koniec, bo ile razy można czytać tą samą fabułę? Całą ksiażkę można było skrócić do 20-30 stron wstępu przed właściwą powieścią i w takiej formie była by dużo bardziej przystępna.

 

"Necrosis. Przebudzenie" to zbiór identycznych opowiadań. Przeczytaj jedno, a będziesz wiedział jak wyglądają wszystkie. Jest to rozwleczony wstęp do ciekawszej książki, która jeszcze nie powstała. Mam nadzieję jednak, że powstanie i wynagrodzi mi zawód, którego doświadczyłem.

Like Reblog Comment
review 2016-09-11 07:23
Audiobookowy czas z "Dotykiem zła"
Ja, inkwizytor. Dotyk zła - Jacek Piekara

Jest to moje pierwsze spotkanie z cyklem "Ja inkwizytor". Zanim dostałam tą płytę, nie interesowałam się fabułą książki ani bohaterem. Lubię mieć niespodzianki. I miałam...

Świat książki przedstawia równoległą rzeczywistość, w której Chrystus nie umarł i nie zmartwychwstał, tylko zstąpił z krzyża. Dlatego też świat ten przypomina z opisów średniowiecze i jest pełen inkwizytorów. My poznajemy jednego z nich: Mordimera Madderdina i powiem szczerze, że bardziej irytującej postaci jeszcze nie poznałam (i to obojętne, czy ograniczę się do świata fikcji i fantazji czy do rzeczywistości).

Ale choć Mordimer Madderdin mnie irytował, to historia mnie ciekawiła. Dlatego też słuchałam... najpierw "Dotyku zła", a później drugiej opowieści pt. "mleko i miód".
Aaa, no tak, nie napisałam: audiobook ten ma dwie historie. Pierwsza to tytułowy "Dotyk zła", w której inkiwizytor jedzie do Wittlich i bada tamtejsze zbrodnie szukając zła, a druga to "mleko i miód" o pewnej kobiecie, która budzi szacunek wśród ludzi - oczywiście to świadczy o czymś złym...

"Dotyk zła" jest o wiele ciekawszy niż "mleko i miód". W pierwszej historii mamy pełno akcji, złe moce. Natomiast w drugiej opowieści pojawia się Dorotka, która jest trochę zbyt idealna i  przez to zbyt nudna.

Świat przestawiony w opowiadaniach jest ciekawy. Bardzo mi się podobał, bowiem kojarzył się wiekiem, w której ludzie również wszędzie szukali czarownic i moc nieczystych. Postać inkwizytora, choć irytująca, bywała ciekawa. Zresztą: stworzyć tak irytującą postać, która równocześnie nie sprawia, iż ma się ochotę przestać słucchać (czy czytać) - trzeba mieć talent.

I jeszcze chciałam napisać, że Janusz Zadura ma wspaniały głos... mogłąbym słuchać każdej książki, którą on czyta.

 

Plusy:
---> Janusz Zadura
--> przedstawiony świat
-->  Mordimer Madderdin - jest zbyt irytujący, ale bez niego to już by nie było to. 
 
Minusy:
--> "Mleko i miód" jest dość nudne
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-06-06 14:22
"Ja inkwizytor. Kościany Galeon" Jacek Piekara
Ja inkwizytor. Kościany galeon - Jacek Piekara

Kolejny już tom przygód inkwizytora Mordimera. Będzie to chyba z 10 część, więc nasuwa się pytanie, czy seria ma jakieś plany na zakończenie, czy też przerodzi się w telenowelę. Pewnym optymizmem napawa fakt, iż jest to ostatnia część podcyklu "Ja inkwizytor". Pozostaje więc albo napisanie wyczekiwanego kilkanaście lat piątego tomu głównego cyklu, albo przedłużenie "Płomień i krzyż". Albo rozpoczęcie kolejnego odgałęzienia fabuły. Nie chcę podpowiadać autorowi, więc skupię się na ocenie "Kościanego galeonu"

 

Na samym początku muszę podkreślić, że tym razem zostaliśmy uraczeni powieścią. Pełnowymiarową i tylko jedną. Zaznaczam ten fakt, ponieważ wcześniejsze przygody wydawane były w formie zbiorów opowiadań lub minipowieści. Najwidoczniej autor doszedł do wniosku, że w końcu trafił na pomysł, który można odpowiednio rozbudować, aby wydać w samodzielnej formie. Od razu więc duży plus z tego tytułu. A z czym będzie miał do czynienia najsłynniejszy literacki inkwizytor? Otóż zostaje wysłany do portowego miasta, gdzie ma pomóc pewnemu kupcowi w odnalezieniu jego wspólnika. Wypłynął on w bliżej nieokreślonym celu, natomiast jedyny marynarz, który powrócił zarzeka się, że nic nie pamięta. Przyznacie, że jest to zadanie bardziej pasujące do detektywa niż pracownika Świętego Oficjum. Mordimer podobnie rozumując chciał sprawę jak najszybciej odwalić i zgarnać wynagrodzenie. Niestety los zmusił go do długiej podróży morskiej, której szczerze nienawidzi i zaprowadził na bardzo tajemniczą bezludną wyspę. I dopiero tam zaczynają się dziać rzeczy bardziej pasujące do jego profesji.

 

Muszę zaznaczyć, że powieść rozwija się dosyć leniwie. Zanim dochodzimy do momentu w którym pojawiają się siły nieczyste mija prawie połowa książki. Do tego czasu mamy przed soba po prostu powieść obyczajowo-detektywistyczną. Później jest już dużo lepiej, ale nie oczekujmy wielkich fajerwerków. Kilkukrotnie łapałem się na tym, że dopatrywałem się intryg i spisków w scenach, które takowych absolutnie nie posiadały. Pytanie teraz, czy jest to zbytnie uproszczenie historii przez autora, czy też ja na siłę doszukuję się już twistów fabularnych i innych niespodzianek. Spotkanie z tytułowym Kościanym Galeonem również wypada raczej blado. Spodziewałem się troche więcej dramaturgii ,albo chociaż dokładnych opisów rytuałów, które jego przybycie poprzedziły. Biorąc pod uwagę naturę przymusowego wspólnika Mordimera, musiały być one niezwykle ciekawe. No ale w zamian dostałem historię o inkwizytorze wraz z całym pakietem dodatków, do których Piekara przez lata już mnie przyzwyczaił. Są piękne kobiety i rozkosze z nimi związane, jest wykwintne jadło oraz długie biesiadowanie, są celne uwagi zarówno Mordimera jak i jego towarzyszy dotyczące obecnego nam społeczeństwa, kleru oraz homoseksualistów. Całość psuje nieco epilog, który jest wyjątkowo przeciagnięty. Objętościowo jest to około 80 stron podczas których mamy maksymalnie dwa ważne wydarzenia oraz brak mocniejszego akcentu na zakończenie. Za długi lub za miałki. Wybierzcie sami.

 

"Kościany galeon" mimo kilku mankamentów i przecietnego zakończenia jest pozycją dorównującą poprzednim częściom cyklu inkwizytorskiego. Ba, nawet przewyższa je pod względem objętości oraz umieszczeniu w nim tylko jednej powieści. Fani twórczości Piekary na pewno nie będą zawiedzeni. 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-04-29 08:56
Głodny, spragniony i niezaspokojony, czyli "Ja, inkwizytor" po raz kolejny
Ja Inkwizytor. Głód i Pragnienie - Jacek Piekara

Choć od lat czekamy na kontynuację “właściwej” sagi opowiadającej o inkwizytorze Madderdinie, wciąż otrzymujemy kolejne prequele do cyklu. I ich końca nie widać, zamiast “Czarnej śmierci” i upragnionego “Rzeźnika z Nazaretu” zapowiedziany został następny tom przygód młodego Mordimera, zatytułowany “Kościany galeon”... Eksploatacja świata trwa w najlepsze.

 

Problemem “Głodu i pragnienia” jest dokładnie ten sam element, jaki przeszkadzał w cieszeniu się lekturą przy poprzednich odsłonach cyklu “Ja, inkwizytor”. To wszystko już było, widzieliśmy, znamy bohatera. Seria ta skierowana jest wybitnie dla największych fanów Mordimera, którzy bardziej po prostu pragną kolejnej opowieści, niż konkretów, jakie nas prawdopodobnie czekają w kontynuacji zarówno “Płomienia i krzyża”, jak i “Łowców dusz”. W książce ponownie otrzymujemy dwa opowiadania, z czego oba zostały rozbudowane o wiele bardziej, niż jest to konieczne. Fanatycy serii będą zachwyceni, mogąc ponownie przebywać w świecie przedstawionym, jednak pozostali czytelnicy często będą się nudzić, bo i forma tekstów, jak i sposób wysławiania się naszego bohatera są już każdemu tak znane, że przestają bawić, stały się spodziewaną rutyną.

 

O ile fabuła nie jest niczym nowym, tak narzekać nie wypada na styl samego pisarza - świetny jak (prawie) zwykle. Bardzo lekkie pióro Jacka Piekary znane jest nam od dawna, ale tym bardziej chcemy czegoś nowego, dalszego ciągu, by rozkoszować się talentem pisarskim, talentem do przedstawiania historii, jednak tej, na którą czekamy od tak dawna. Młody Madderdin był interesujący w “Wieżach do nieba”, bo był świeżo po szkole, dopiero poznawał ludzi i uczył się nimi manipulować. Jednak kolejne tomy to już tylko wypełniacze wolnego czasu, co samo w sobie nie jest niczym złym, wszak wolny czas najlepiej spędzić przy dobrej książce. Ale tego pisarza stać na o wiele, wiele więcej, stąd moje rozczarowanie kolejnymi tomami dodatkowego cyklu, powielającymi to, co znamy z oryginalnej sagi, zamiast wprowadzać nowości.

 

Iskierką nadziei na lepsze czasy jest umieszczenie na scenie dwójki bohaterów, których znamy z “właściwego” cyklu, rozpoczętego słynnym już “Sługą Bożym”. Szkoda jednak, że to ich pojawienie się właśnie zapamiętam z książki, a nie samą fabułę, o której już powoli nie pamiętam (śledztwo, zagadka, dużo seksu - jak zwykle). I tak koło się kręci - przez nowe postaci i tak “Kościany galeon” kupię (może będą słynne modlitwy? może będzie Anioł?), ale jak znam życie, okaże się znowu nie tym, na co czekam. Od lat. Trzeba mieć dużo cierpliwości przy tym panu, oj trzeba. :) Ale może się opłaci?

 

Ja, inkwizytor. Głód i pragnienie

Fabryka Słów 2014

Like Reblog Comment
review 2015-02-04 11:25
Recenzja na zimno Powrót mojego ulubionego inkwizytora
Ja Inkwizytor. Głód i Pragnienie - Jacek Piekara

Nigdy nie pałałem wielką estymą do historii alternatywnych. Wyjątkiem jest stworzony przez Piekarę świat Mordimera Madderdina - inkwizytora innego niż wszyscy. Mordimer wciąż charakteryzuje się wyjątkowym poczuciem humor, wciąż jest uprzejmym draniem i łajdakiem, którego jednak z jakiegoś powodu nie da się nie polubić. Zawsze mnie to nieco dziwiło - w jaki sposób Piekara wzbudza tą sympatię? W końcu jego bohater postępuje często ... no powiedzmy że na tę sympatię nie zasługujący. W książce mamy jak zwykle tajemnicę i zagadkę. Mordimer prowadzi dochodzenie w swoim jak najbardziej niepowtarzalnym stylu. Intryga nie jest jednak zbyt skomplikowana i rozwija się zgodnie z oczekiwaniami w związku z czym książka nie zaskakuje. I jest to niestety zmiana w stosunku do poprzednich części. Mimo to czyta się ją niezwykle przyjemnie a zakręcone przygody głównego bohatera i cała jego niepowtarzalna osobowość często wywołują uśmiech hmm no może słowo uśmiech tu nie za bardzo pasuje ale jakąś formę złośliwej uciechy na pewno. 

 

Dla kogo? Dla fanów Mordimera pozycja oczywiście obowiązkowa. Opisywane przygody nie nawiązują w dużym stopniu do całego cyklu, jeśli jednak czytelnik chce się dopiero zapoznać z naszym uniżonym sługą inkwizytorem Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu to powinien chyba jednak sięgnąć po któryś z poprzednich tomów. Również ortodoksyjni fani powieści detektywistycznej nie będą zbyt zadowoleni – tajemnica wydaje się tutaj być nieco mało tajemnicza. 

 

Miałem również możliwość posłuchania audiobooka.

 

 

Jak zwykle czyta Janusz Zadura i jak zwykle wykonuje swoją pracę bardzo dobrze - polecenia godna pozycja

 

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?