logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: fizyczna-polka
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2019-01-11 15:10
"Poradnik projektowania gier planszowych" Mike Selinger
Poradnik projektowania gier planszowych - Mike Selinker

Książki, siatkówka i gry planszowe. TO moje trzy hobby na które poświęcam czas wolny. Dlatego zawsze się cieszę, gdy mogę przynajmniej 2 z nich połączyć. Tak się stało w tym przypadku. Po udanej zbiórce na wspieram.to zaraz po świętach otrzymałem świetną pozycję tłumaczącą od pomysłu po wydanie co zrobić i na co zwrócić uwagę gdy chce się wydać grę planszową. Zbiór artykułów ludzi z branży to świetne kompendium wiedzy dla każdego fana gier planszowych. DOdatkowo w polskiej edycji otrzymujemy wiele dodatkowych materiałów od polskich autorów i wydawców.

Polecam serdecznie tym planszówkowiczom, którym przez myśl chociaż raz przeszła myśl o zrobieniu własnej gry planszowej

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2019-01-03 10:40
"Głębia.Bezkres" Marcin Podlewski
Głębia. Bezkres - Marcin Podlewski

No i dolecieliśmy do końca serii. Trochę mi to zajęło, ale udało się .Historia tych książek jest dosyć nietypowa, ponieważ zacząłem od audiobooka, który średnio przypadł mi do gustu. Jednak każdy kolejny był coraz lepszy, przez co zdecydowałem, że finał tej historii przeczytam a nie przesłucham. I tym sposobem cała seria grzecznie stoi obok Hyperiona oraz Lema. Chcecie się dowiedzieć co nam przygotował autor? Zapraszam.

 

W morzu zawsze znajdzie się większa ryba. Słyszeliście takie powiedzonko. W "Głębi" jest dokładnie tak samo. Gdy ludzkość została prawie wybita przez połączone siły Jedności oraz Konsensusu pod koniec trzeciego tomu Kirke postanowiła wezwać ową większą rybę. Przybywa więc Blady Król, którego głównym celem jest wyeliminowanie wszelkich przejawów życia w galaktyce. Tak więc wszyscy mają przechlapane. Jest jednak szansa, że ludzie jako najsłabsza frakcja może nie zostaną zauważeni i przeżyją trochę jak karaluchy. Marna nadzieja na przeżycie, ale lepsza taka niż żadna. Rozpoczynają się więc operacje mające na celu ocalenie rasy ludzkiej. Myrton Grunwald wspierany wcześniej przez Natriuma Ybessena Gatlarka zrzesza niedobitki w ostatnią flotę i stara się ich ocalić. Jednak pozostałe rasy widząc co się święci nie zamierzają nadstawiać głowy pod miecz Bladego Króla i też kombinują jak się da, aby mu uciec. A nad tymi wszystkimi poczynaniami stoją tajemnicze siły, które pociągając za odpowiednie sznurki kierują losami co ważniejszych postaci jak ukryci w cieniu lalkarze.

 

To była bardzo przyjemna podróż. Rozwijająca, pełna emocji i akcji oraz z interesującym zakończeniem. Zżyłem sie mocno z załogą Wstążki i innymi bohaterami. Jestem pod wrażeniem rozmachu z jakim autor zabrał się do całej serii. Technologiczne wtręty ,astronomiczne nazwy i lokalizacje, szczegóły lotów międzygwiezdnych robią na prawdę bardzo dobre wrażenie i stawiają całą "Głębię" w mojej czołówce  powieści sci-fi. Jednak za tym rozmachem idzie pewna wada. Otóż czytając jeden tom za drugim jesteśmy na bieżąco z coraz to nowymi postaciami pojawiającymi się na stronach powieści. Jednak zrobienie sobie kilkumiesięcznej przerwy spowodowało, że spora część bohaterów uleciała mi z głowy. Czytałem więc dopiero po pewnym czasie przypominając sobie kto kim jest. Pewnym rozwiązaniem tego problemu jest streszczenie poprzednich tomów, które można znaleźć tutaj ale jednak pozostaje zamieszanie. Dlatego też cieszę się, że seria jest ukończona. Dzięki temu można spokojnie przeczytać wszystkie 4 tomy jeden za drugim.

 

"Głębia. Bezkres" to twarde sci-fi w klimacie space opery, które dumnie stoi u mnie na półce obok innych zacnych przedstawicieli tego gatunku. Zapracowała sobie na tą pozycję i bardzo się cieszę, że mogłem zapoznać się z twórczością Pana Podlewskiego. Oby więcej takich pozycji na rynku

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-12-09 22:51
"Opowieści z Meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe" Robert M. Wegner
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe - Robert M. Wegner

Coś mi się o uszy obijała ta książka od jakiegoś czasu. Podobno sporo nagród zgarnęła i stała wysoko w wielu rankingach polskiej fantastyki. Ale wiecie jak to jest, zawsze się znajdzie coś innego do czytania. Kolejna część zaczętej serii albo znajomy autor znowu coś wydał. Aż w końcu gdzieś na wyprzedaży wpadła mi w ręcę za pół ceny. TO jak już miałem w ręku to zacząłem czytać. I to był błąd.

 

"Opowieści z Meekhańskiego pogranicza" to zbiór opowiadań traktujący o rubieżach pewnego Imperium. Pierwsza część traktuje o surowych, zimnych górach  i sąsiedztwie z lodowcem. Ludzie są tam twardzi, nieufni ale i twardzi bo inni by nie przeżyli. I ludzi tych ochrania Górska Straż, specjalny oddział stworzony z miejscowych górali, którymi przewodzi pułkownik Kenneth. Młody, z niewielkim doświadczeniem ale diabelskim wyczuciem ma poprowadzić Szóstą Kompanię i odnaleźć grasującą w okolicy bandę tubylców napadających na okoliczne wioski. Nie mają pojęcia, jakie siły stoją za tą grupą. A to tylko początek ich historii. Otrzymujemy bowiem cztery opowiadania, które następują p osobie chronologicznie  i dotykają różnych problemów ludzi na północy. Z czasem Szósta Kompania staje się coraz bardziej sławna, co nie każdemu przypada do gustu.

 

Druga część przenosi nas na przeciwległą stronę Meekhanu, czyli na południe. Tutaj też są góry, lecz nie tak wysokie jak na północy. Zamiast lodowca natomiast otrzymujemy żar, pustynię i zabójcze słońce. Imperium stara się dogadywać i handlować z miejscowym ludem i tak poznajemy Yatecha, młodego wojownika z ludu Issaram, który najmuje się u jednego z Meekhańskich kupców jako ochroniarz. Lud jego słynie z zasłoniętych twarzy i niezwykle surowego kodeksu etycznego. Czy będzie on w stanie odnaleźć się wśród obcych ludzi, patrzących na niego jak na dzikusa? Tu również mamy cztery powiązane ze sobą opowiadania, które płynnie przedstawiają dzieje naszego bohatera.

 

 Wyraźnie trzeba tu zrobić podział na 2 części. Pierwsza, o Górskiej Straży to chyba największe zaskoczenie czytelnicze w tym roku. Tak mięsistego fantasy się nie spodziewałem. Jest poważnie, jest mrocznie, gdy trzeba jest zabawnie i przede wszystkim jest honorowo. Cała  Szósta Kompania stanowi kwintesencję tego, co chciałbym czytać. Walczą z magią, heroicznie bronią słabszych, czasem muszą wybrać mniejsze zło i ukazują mroczną naturę zwykłych ludzi. Niesamowite czytelnicze doświadczenie. Gdy były mocniejsze opisy aż się krzywiłem, natomiast w kilku miejscach zaciskałem zęby i powieki z bezsilności. Strasznie mnie ruszyła ta lektura.

 

Druga część natomiast jest dużo bardziej romantyczna. To nie zarzut, lecz fakt. Młody chłopak wychowany w bardzo surowych warunkach musi zmierzyć się z uczuciem, które stawia go w kłopotliwej sytuacji. Jego decyzje odcisną bardzo wyraźne piętno na przyszłości nie tylko jego, ale i całego plemienia. Jeżeli czytaliście "Malowanego człowieka" Bretta i polubiliście Krasjańskie wątki to jak najbardziej przypadnie wam to do gustu. Mi się podobało, mim początkowych obiekcji. Ale po takiej dawce emocji, jakie dostarczyła mi pierwsza połowa książki nieważne co bym przeczytał i tak by wypadło blado. 

 

"Opowieści z Meekhańskiego pogranicza" z miejsca trafiają do grona moich ulubionych pozycji. Czuję, że każdy fan fantastyki powinien się z nimi zapoznać, tym bardziej, że jest to rodzima literatura mogąca spokojnie rywalizować z "Wiedźminem". Już się cieszę na fakt, że są kolejne tomy. Mam nadzieję, że będą równie dobre jak ten

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-11-05 23:06
"Outsider" Stephen King
The Outsider - Stephen King

Sporo się naczekałem na nowego Kinga. Nie czytałem serii "Pan Mercedes" bo jakoś nie pasował mi ten autor w powieści detektywistycznej. Dlatego też z tym większym utęsknieniem czekałem na najnowszą powieść mojego ulubionego autora. Teraz świeżo po lekturze czas na kilka zdań podsumowania.

 

W Flint City doszło do strasznej tragedii. W miejskim parku bestialsko zabity i zgwałcony został 11-letni  chłopiec. Policja opierając się na zeznaniach licznych świadków i materiale dowodowym zebranym na miejscu zbrodni jest pewna, że zna sprawcę. Jest to Terry Maitland, miejscowy nauczyciel angielskiego i trener Młodej Ligi. Detektyw Ralph Anderson postanawia go aresztować i jak najszybciej skazać. Po aresztowaniu okazuje się jednak, że Maitland ma niezwykle mocne alibi, które potwierdza kilkanaście osób. Według badań podejrzany był w tym samym czasie zarówno na miejscu zbrodni jak i w oddalonym ponad sto kilometrów dalej spotkaniu ze znanym pisarzem. Czy możliwa jest bilokacja? I jeżeli to nie Terry, to kto?

 

Pierwsze 200 stron wypada cudownie. Poznajemy zarówno dowody obciążające nauczyciela jak i jego alibi. Jako czytelnik mam mętlik w głowie nie wiedząc komu ufać i gdzie szukać sprawcy. Świetny pomysł pozwalający na bardzo wiele domysłów. Rozdwojenie osobowości? Zły brat bliźniak? Mroczne alter ego? Efekt szalonych eksperymentów? Szkoda jednak, że żadne z tych domysłów się nie sprawdzają. Za całą tą chryją kryje się bowiem pewna siłą nieczysta mocno kojarząca się z krzyżówką wampira i zmiennokształtnego. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale takie rozwiązanie nie przypadło mi do gustu jak również mocne nawiązanie do potwora z hiszpański ludowych podań El Cuco. Wydaje mi się, że autor poszedł trochę na łatwiznę nie szukając tu jakiegoś głębszego rozwiązania.

Zawsze dzieiła Kinga fascynowały mnie tym, że największy mrok i zło czai się w zwyczajnych codziennych czynnościach i rzeczach. Każdy z nas ma w sobie Mrok, który umiejętnie pielęgnowany dochodzi do głosu i potrafi zmienić nas w prawdziwe bestie. To było najważniejsze przesłanie w książkach tego autora. I po czymś takim z niepokojem potrafiłem patrzeć pluszową małpkę na półce, lub zaczynałem się denerwować, gdy w autobusie jakiś nieznajomy powtarzał w kółko pod nosem ciągle to samo zdanie. Tutaj zawiodłem się, ponieważ zamiast cząstki wewnętrznego zła otrzymujemy zło jak najbardziej zewnętrzne. Nie związane w żaden sposób z bohaterami książki i oderwane od nich. To smutne, ponieważ z takim pomysłem można było zrobić coś dużo lepszego.

Druga rzecz, która mi się nie spodobał to bardzo wyraźne nawiązanie do serii "Pan Mercedes". Przypomnę, że nie czytałem jej a mimo do zostałem uraczony dużymi spojlerami. Jedna z głównych postaci kobiecych występowała we wspomnianej serii przez co zdradziła prawdopodobnie ważne fakty czytelnikowi. Ja rozumiem przeplatanie się bohaterów na łamach książek Kinga i ich wzajemne zależności, ale na Boga to powinny być subtelne aluzje tak jak to robił w Mrocznej Wieży a nie zdradzanie zakończenia! Może ja kiedyś jednak chciałem się z tą serią zapoznać. Teraz muszę się poważnie nad tym zastanowić.

 

"Outsider" mocno mnie wkurzył niewykorzystanym potencjałem. Z tego mogło wyjść coś bardzo dobrego, a otrzymałem historyjkę o Boogieman-ie. Warsztatowy nie mam wiele Kingowi do zarzucenia, lecz nie cieszyłem się z lektury tak bardzo, jak sugerowała jej pierwsza połowa. Od mistrza oczekuję czegoś więcej

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-10-16 10:22
"Dziedzictwo posłańca" Peter V. Brett
Dziedzictwo posłańca - Peter V. Brett

Lubię serię "Malowanego Człowieka". Lubię ją na tyle, że z chęcią sięgnąłem po opowiadania uzupełniające fabułę z podstawowej historii. Dlatego też gdy po zakończeniu całego pięcioksięgu pojawiła się kolejna książka nie było wątpliwości, że muszą ją nabyć. Nabyłem, przeczytałem to teraz podzielę się w kilku słowach co o niej sądzę.

 

"Dziedzictwo posłańca" to zarówno tytuł całęj książki jaki jednego z trzech opowiadań z których się składa. Pierwsze, tytułowe właśnie wprowadza nam postać Briara. Tak to ten pół Krasjanin, który lubuje się w lubczyku śmiga po bagnach. Nieco się o nim dowiedzieliśmy w ostatnim tomie serii, lecz tutaj mamy obszerną relację z dzieciństwa i okresu gdy sam przebywał na bagnach. Z tego co wiem pierwotnie to opowiadanie zostało opublikowane przed "Otchłanią" aby czytelnicy mogli poznać tą postać odpowiednio wcześnie, lecz nie wydaje mi się, aby było to konieczne. Można spokojnie przeczytać je i po skończeniu całej historii.

 

Drugie opowiadanie to "Święto w Potoku Tibbeta". Tutaj nie ma wiele do opowiadania. Wracamy do czasów, gdy Arlem był jeszcze chłopcem, lecz zanim opuścił ojca. Opowiadanko ( bo jest króciutkie) traktuje o dniu świątecznym w Potoku i nieszczęśliwym powrocie rodziny Arlema do domu. Nic ciekawego

 

Ostatnia składowa książki to "Sellia zwana Wyschniętą". Tutaj warto najpierw przeczytać "Otchłań" a później uzupełnić sobie wydarzenia tym właśnie opowiadaniem. Selia to mówczyni w Potoku Tibbeta która w czasie Nowiu i walki z Książętami Demonów stała na czele społeczności odpierającej ich atak. Jednak ważniejsze tutaj zdaje się uczucie, którym darzy Lesę, 50 lat młodszą od siebie dziewczynę i to z wzajemnością. Poznajemy zarówno ich losy w obliczu ataku Otchłańców, jak i historię która miała miejsce około 50 lat wcześniej, gdy Selia pierwszy raz przyznała się do swojej orientacji. 

 

Zacznę od okładki, która jest wierutnym kłamstwem. Mamy na niej Rojera, bezpalcego skrzypka znanego z całej serii. W całej książce jednak nie ma o nim ani słowa, co możecie stwierdzić na podstawie powyższego streszczenia. Takie dobranie grafiki wprowadzić może spory zawód. A teraz do rzeczy. "Dziedzictwo posłańca" czyli pierwsze opowiadanie jest ok. Opisuje nam młodego Briara, jego motywacje i tragedię. Jednak jest kilka mankamentów. Po pierwsze gdzie nauczył się walczyć. Wg tego opowiadania ojciec dopiero planował rozpocząć jego edukację. Zdążył mu pokazać kilka podstawowych technik łącznie z zaklinaniem Otchłańców ale to tyle. Gdzieś musiał się doskonalić, ale tego nie wyjaśnione. I druga uwaga jest taka, że mieliśmy poznać młode lata naszego bohatera a otrzymujemy dziurę w życiorysie. Po tragedii rodzinnej miał niespełna 10 lat. A kolejny raz słyszymy o nim gdy dobija do 13-14 lat i jest już zaprawiony w unikaniu i walce z Otchłańcami i w sztuce przetrwania na Bagnach. Miało być wyjaśnienie, a zostało niedomówienie w postaci tych kilku lat.

 

"Święto w Potoku Tibbeta" jest  za krótkie aby coś o nim powiedzieć. Historia wywalonego po pijaku wozu i powrotu do gospodarstwa po zmroku nie jest bardzo zajmująca.Wydaje mi się również, że ojciec Arlema w tym okresie życia powinien wykazywał się większym tchórzostwem.

 

"Selia zwana Wyschniętą" jest tu chyba najmocniejszym opowiadaniem. Niesnaski małego miasteczka, konflikt ciągnące się  od pokoleń i walka o władzę a wszystko to w okresie ataku Książąt Otchłańców. Ładnie zaserwowane i na dokłądkę w podwójnej dawce. Bo cofamy się w czasie i poznajemy nieznaną historię sprzed pół wieku. Jednak jestem dziś w marudnym nastroju więc też ponarzekam. Obawiam się, że główną uwagę skupia jednak lesbijski związek głównej bohaterki i on stanowi oś tego opowiadania. Pytanie czy gdyby chodziło o miłość staruszka i młodej dziewczyny czytało by się to gorzej? Na pewno było by mniej kontrowersji, a o to chyba chodziło autorowi. Skoro opisał miłość gejowską wśród Krasjan to chciał wyrównać i coś o kobietach też napisać. Nie jestem pewien czy mi taka motywacja odpowiada. Ale samo opowiadanie bardzo dobre.

 

Podsumowując jest OK ale nic ponad to. Na pewno nie jest to pozycja "Must have" dla czytelników Bretta. Można spokojnie obejść się bez znajomości "Dziedzictwa posłańca" i być zadowolonym. Jednak lektura w większości przypadków sprawiała mi przyjemność, więc nie żałuję. Ocenicie sami, jak zawsze.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?