logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: audio-polka
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-11 10:47
"Poradnik pozytywnego myślenia" Matthew Quick
Poradnik pozytywnego myślenia - Joanna Dziubińska,Maria Borzobohata-Sawicka,Matthew Quick

Czasem trzeba wziąć na warsztat coś lekkiego. Coś, co nie będzie się wiązało z sci-fi, fantastyką, magią, horrorem czy też kryminałem. Tym razem, postanowiłem, że mój wybór padnie na coś o czym absolutnie nie słyszałem. No dobra wiem tylko tyle, że był film, którego i tak nie miałem ochoty oglądać, ale poza tym nic. Z takim czystym podejściem, bez żadnych oczekiwań i wymagań podszedłem do lektury. I wiecie co? Było fajnie.

 

Pat jakiś czas temu trafił do "złego miejsca". Przed sobą nie jest w stanie tego przyznać, ale my wiemy, że to szpital psychiatryczny. Nie jest tam szczęśliwy, ale szczęśliwie dla niego mama postanowiła przekonać lekarza, że może kontynuować terapię w domowych pieleszach. Tym sposobem nasz bohater trafia na łono społeczeństwa. Wszystko co robi Pat jest podporządkowane próbie przekonania swojej żony do zakończenia "rozłąki" jak to nazywa. Dlatego więc staje się maniakiem ćwiczeń i biegania, czyta książki, które kiedyś Nikki mu polecała i co najważniejsze stara się być miłym dla innych a nie stawiać na swoim. I oczywiście wierzy w szczęśliwe zakończenia. Cokolwiek by się nie stało, on zawsze jest pozytywnie nastawiony do życia. To wręcz przerażające na dłuższą metę. Podczas swojego nowego życia spotyka dziewczynę z sąsiedztwa, Tiffany, która jakiś czas temu straciła męża i się zagubiła. To spotkanie odmienia ich obydwoje. 

 

Czy nie wydaje się wam to nieco naiwne? Dwójka ludzi po przejściach odnajduje siebie i dzięki temu maja szansę wrócić do normalności. To bardzo oklepany sposób na połączenie głównych bohaterów. Tak i ja myślę, ale mimo tego jest coś pogodnego i świeżego w tej książce. Może to, że Pat często swoim pozytywnym nastawieniem prowokuje zabawne sytuacje, albo to ,że on wcale nie patrzy na inne kobiety. To Tiffany musi się dwoić i troić, żeby go  zainteresować. Poza tym bardzo ważny i ciekawy jest wątek rodziców głównego bohatera, a dokładnie jego ojca. Facet, którego nastrój uzależniony jest od wyników ulubionej drużyny footbolu amerykańskiego. Dopóki wygrywają jest super. Gdy zaczyna się zła passa rodzina przestaje istnieć. Ot ciekawy związek ze sportem.

 

"Poradnik pozytywnego myślenia" to miły w odbiorze przerywnik miedzy czymś poważniejszym. Miły zarówno w czytaniu, jak i w słuchaniu, bo w moim przypadku do ucha szeptał mi Zbigniew Zamachowski, który świetnie sprawdził się w tej roli. Chyba poszukam wiecej audiobooków w jego wykonaniu. Jeżeli chcecie się trochę pośmiać a trochę zadumać to jest to idealna pozycja. Jeżeli szukacie czegoś poważniejszego, to tutaj nie szukajcie.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-06-02 15:35
"Pragnienie" Jo Nesbo
Pragnienie - Jo Nesbo

Harry Hole powraca. Harry Hole powraca!! Aaaaa!!! Tak się mniej więcej czułem, gdy dowiedziałem się o kontynuacji cyklu mojego chyba ulubionego śledczego. Chwilę później jednak przyszło pamiętanie i obawa. Czy po serii przecietnych powieści autor jest w stanie wrócić do świetnego pisania? Czy odkurzenie zamkniętej serii mu w tym pomoże? Im dłużej nad tym myślałem, tym więcej miałem wątpliwości. Nie zostało mi nic innego jak poczekać i za pomocą lektury rozwiącać wszelkie niewiadome.

 

Fabularnie znajdujemy Harrego w łóżku. Trzeźwego.  Z kobietą, którą kocha. I zatrudnionego w zawodzie, który daje mu duża satysfakcję. Co więc zmusza go do uganiania się za seryjnym zabójcą? Bo to , że będzie się uganiał, i że będzie zabójca nie rodzi żadnych wątpliwości. Prawdziwą okazuje się stara prawda, że im więcej posiadamy tym więcej możemy stracić. Wystarczyły z trzy słówka komendanta policji i rzucone niedbale aluzje, żeby Hole w trosce o najbliższych wrócił do policyjnej roboty. Niezbyt pomysłowe, ale wiarygodne i działające. A za kim będzię węszył po Oslo? Tu odpowiem enigmatycznie. Za starym znajomym, który znalazł nową rozrywkę. Wystarczającą podpowiedzią w jaki sposób traktował ofiary niech będzie okładka. 

 

Tyle o fabule. Teraz czas powiedzieć kilak słów na temat odczuć. Czy chciałem powrotu Harrego Hole? Pierwsza instynktowna odpowiedź brzmiała by tak .Ale po chwili zastanowienia, nasuwa mi się pytanie: po co? Seria była juz obszerna i wyeksploatowana. Autor nawet dwa razy ja kończył "wskrzeszając" głównego bohatera. Czy zostało coś jeszcze, co mogło by mnie porwać i zaciekawić? Otóż niewiele. Harry oczywiście elektryzuje i przyciąga. Ale ile on jeszcze może znieść, aby jego życie nie zakrawało na parodię. Czułem, że "Pragnienie" było napisane trochę na siłę. Oczywiście mamy wyciągniętego z przeszłości czarnego typa, który nieźle wszystko tłumaczy, ale ile jeszcze takich furtek można sobie zostawić. Zakończenie jest otwarte i może sugerować dalsze części. Czemu nie, ale ja bym proponował wprowadzić nowych bohaterów, a Harrego odstawić na bok, jako mentora.

Ale odbiegłem nieco od samej oceny książki. Nie można jej zarzucić żadnych powazniejszych wad. To bardzo solidny kryminał, w którym autor długo trzyma czytelnika w niepewności. Czy rozwiązanie jest bardzo zaskakujące? Nie aż tak bardzo jak na to liczyłem. Generalnie po lekturze kilkunastu ksiażek Nesbo zacząłem wyczuwać gdzie autor ukrywa delikatne wskazówki. Może to nauczenie się stylu autora,  a może moje wyszkolenie.

 

"Pragnienie" jest bardzo solidną pozycją kryminalną. Ma ciekawego bohatera, zaskakujące zakończenie i kilka wątków pobocznych. Wszystko jest bardzo dobrze skrojone i okraszone lekkością warsztatu Nesbo. Jednak nic ponad to. Jako wskrzeszenie serii o Harrym i porównując do innych książek z serii wypada zaledwie ok. Gdybym brał tą powieść w oderwaniu od znanych mi już utworów zapewne podobała by mi się dużo bardziej. Tak więc fani Nesbo i tak przeczytają, lecz polecam nie oczekiwać na efekt wow!

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-04-21 10:16
"Mróz" Marcin Ciszewski
Mróz - Marcin Ciszewski

Pogoda ostatnio nie rozpieszcza. Mamy połowę kwietnia, a tu deszcz, grad i śnieg. I nocne przymrozki nawet. Tragedia. Ale my tu narzekamy, a może ktoś ma gorzej? Może ktoś się musi zmierzyć z małą Epoką Lodowcową i to w samym centrum Warszawy? A w dodatku udaremnić zamach stanu. Tiaa. Patrząc na to z tej perspektywy to wcale nie mamy tak źle, prawda?

 

Jakub Tyszkiewicz jest nadkomisarzem w stołecznej komendzie. Właśnie utworzono specjalny wydział, którym dowodzi majacy zająć się sprawą zabójstwa pewnego nikomu nieznanego meteorologa Wicherka (sic!). Sprawa jest podejrzana, tym bardziej, że do pomocy dostają śledczego z Krakowa. Jak można się domyślić, nie jest to zwykłe śledztwo. Jeżeli dorzucimy do tego serię zamachów na ważne persony w kraju zaczyna się robić nieciekawie. Tym bardziej, że temperatura za oknem niepokojąco spada. Ok, jest grudzień, zbliżają się Święta, ale -20? A nie, poczekaj -20 to było godzinę temu. Teraz mamy -30* i nadal spada. Coś tu jest bardzo nie halo i Tyszkiewicz zostaje zmuszony się tym zająć.

 

Na początku pragnę zaznaczyć: Tyszkiewicz nie jest super komandosem, który w stylu Rambo wpadnie w środek przeciwników i dzięki nieskończonej amunicji wykosi wszystkich. To nie ten gatunek literacki. Kuba jest dobrym gliną z kilkoma niespodziankami w życiorysie, który troszczy się o swoją żonę i najbliższych. Dzięki temu łątwiej zrozumieć jego motywacje i postępowania. Autor w bardzo przystępny sposób opisał jego życie prywatne, dzięki czemu można się było utożsamić z głównym bohaterem. Mamy więc glinę, który odpowiednio zmotywowany podejmuje się rozwiązania sprawy kilku zabójstw prawdopodobnie ze sobą powiązanych majacych na celu destabilizację państwa. W jakim celu i kto za tym stoi? To już doczytacie sami. Dodatkowo mamy kilka ciekawych zwrotów akcji, kilka niespodzianek, fajnie nakreślone postacie drugoplanowe stanowiące zespół Jakuba oraz coraz gorszą pogodę, która istotnie utrudnia wszystkim życie. Scenariusz dosyć znany(może oprócz tej pogody) i oklepany, lecz działa bardzo dobrze. Po raz kolejny potwierdza się powiedzenie, żę sprawdzone działa najlepiej. Czy jest więc coś co wyróżnia tę pozycję spośród całej masy innych podobnych kryminałów/thrillerów? Męski target. Opisywania działania służb policyjnych oraz jednostek specjalnych jest raczej literaturą męską i do takiej grupy odbiorców jest skierowana. Nie oznacza to, że płeć piękna niczego tu nie znajdzie, lecz zdecydowanie książkę polecałbym facetom.

 

"Mróz" jest solidnym przedstawicielem męskiej lteratury na pograniczu kryminału i thrillera. Jeżeli czytaliście kiedyś prozę Pani Kozak, to bez problemów polubicie i Pana Ciszewskiego.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-03-23 09:39
"Konan destylator" Andrzej Pilipiuk
Konan Destylator - Andrzej Pilipiuk

Są tacy autorzy, których czyta się z sentymentu, ponieważ to przy ich książkach rozpoczynało się przygodę z literaturą inną, niż ta obowiązkowa w szkole. Nie będzie chyba niespodzianką, jeżeli napiszę, że Pilipiuk zalicza się do tej grupy. Śledząc przygody starego bimbrownika zarywałem nocki i z podkrążonymi oczami szedłem na lekcje. Teraz pora sięgnąć po kolejną po kilku latach przerwy odsłonę jego przygód i porównać z dziecięcymi wspomnieniami.

 

"Konan destylator" jak przystało na książki gdzie głównym bohaterem jest Jakub Wędrowycz jest zbiorem opowiadań. I to już jest pierwszy plus. Pamiętam bowiem, jak kilkukrotnie Pilipiuk starał się rozkręcić opowiadania do rozmiaru minipowieści i nie było to dobre. Tak więc zaserwowano nam kilkanaście opowiadań o tematyce przeróżnej. Mamy zagadkę długowieczności Semena, wlelką bitwę martwych Bardaków i Wędrowyczów, policyjną codzienność Birskiego i Rowickiego, obiekt szalonych eksperymentów krzyżowania gatunków, pojedynek z ninja i wiele, wiele innych. 

 

Każdy wie jak wyglądają zbiory opowiadań. Bardzo rzadko się zdarza, że wszystkie trzymają równy poziom. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Niektóre mają bardzo ciekawe rozwinięcie i zaskakujące zaskoczenie, inne natomiast wyglądają jak pisane na kolanie. Pamiętam, że Pilipiuk powiedział kiedyś, że te najbardziej abstrakcyjne pomysły wykorzystuje do opowiadań o Jakubie. Da się to zauważyć, ponieważ niektóre są delikatnym rozwinięciem jakiegoś potocznego stwierdzenia. Słyszeliście kiedyś, że budzik ma tak przenikliwy dźwięk, że umarłego postawił by na nogi? Albo, że kapitaliści, a szczególnie Żydzi to krwiopijcy? No to już wiecie czego można się spodziewać. Plusem jest stronienie od polityki. Prawdopodobnie było by trochę zabawniej, ale po kilkunastu latach czytelnik nie wiedział by o co chodziło autorowi.

 

Krótką formę czyta się przyjemnie i szybko. Lekkie, w większości nie wymuszone żarty też trafiły w moje gusta. Podczas lektury jednak nie odczuwałem takiej satysfakcji jak podczas pierwszych części czytanych w gimnazjum. Wtedy byłem w stanie parskać śmiechem co kilak stron wzbudzając zainteresowanie przechodniów. Teraz uśmiecham się pod nosem z rzadka tylko wydobywając z siebie rechot. Czy to wina autora? Może trochę. W końcu ile można pisać o tym samym? Pomysły, szczególnie te dobre z czasem się kończą. Ale z drugiej strony ja jako czytelnik też trochę dojrzałem. Zmieniły mi się gusta i poczucie humoru. Dodając jedno do drugiego otrzymujemy książkę niezłą, aczkolwiek niepowalającą. Jednak podchodząc do niej z zamiarem lekkiej rozrywki na pewno się nie zawiedziecie. 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-02-27 09:59
"Księga dżungli" Rudyard Kipling
Księga dżungli - Rudyard Kipling

Na starość podobno się dziecinnieje. Może to dlatego, a może po prostu chciałem zasięgnąć do źródeł jednej z ciekawszym bajek z dzieciństwa. Motywy nie są tu najważniejsze, ale faktem sie stało, że sięgnąłem po literaturę dziecięcą. I zaraz się dowiecie, co o niej sądzę.

 

Po pierwsze, jeżeli sądzicie tak jak i ja, że w książce "Księga dżungli" dostaniecie przygody Mowgliego, hinduskiego chłopca wychowanego przez wilki z dala od ludzi to macie rację.... ale tylko w niewielkim stopniu. Okazuje się bowiem, że oprócz wspomnianego przed chwilą bohatera, w pozycji tej znalazło się również miejsce dla białej foki, która szuka wyspy z dala od siedlisk ludzkich, mangusty Rikki- Tikki-Tavim dzielnie strzegącej ludzi przed knowaniami kobr królewskich, słonia Kala Naga, który zaprowadził zaprzyjaźnionego chłopca na spotkanie starych słoni oraz całej masy innych zwierząt, które służyły w armii hinduskiej. Nazwa książki jest jak widać mylna i miejcie to na uwadze.

 

Nie będę streszczał każdego opowiadania, bo w przypadku tak krótkiej formy literackiej nie zostało by już wiele do domysłu. Zamiast tego zasygnalizuje Wam tylko, czego się możecie spodziewać. Przede wszystkim wszyscy zwierzęcy bohaterowie są spersonifikowani. Każdy jest w stanie się porozumieć oraz odczuwa całą gamę uczuć przypisanych człowiekowi. Nie jest to niczym zaskakującym, ponieważ "Księga dżungli" jako propozycja dla dzieci poprzez ten zabieg najlepiej trafia do odbiorców. Dzięki temu również, dzieciaki mogą poznać zależności w świecie przyrody. Jej prawa są okrutne, ale sprawiedliwe. Jest zemsta, zawiść i współzawodnictwo, ale brutalność nie jest tolerowana. Co więcej stosunki ludzie-zwierzęta też nie należą do najprostszych. W opowieści o białej foce jesteśmy przedstawieni jako agresorzy i zabójcy, ale już w armii hinduskiej współpracujemy razem i to całkiem sprawnie. Nie ma tylko jednego punktu widzenia, każda relacja ma kilka płaszczyzn i autor bardzo wyraźnie to ukazał.

 

Czy "Księga dżungli" jest lekturą wartą polecenia? Oczywiście. Ale przede wszystkim dla dzieci i młodzieży. Dorosły czytelnik znajdzie dużo lepszych pozycji na długie wieczory. Lecz gdy dorobię się własnych pociech bez wątpienia będzie to jedna z obowiązkowych książeczek przy łóżku. Miłą, prosta a jednocześnie przekazująca zależności między ludźmi i zwierzętami. i te pozytywne, i te okrutne lecz prawdziwe.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?