logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: audio-polka
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-04-02 13:04
"Modyfikowany węgiel" Richard Morgan
Modyfikowany węgiel - Marek Pawelec,Richard K. Morgan

Coraz więcej dzisiaj ekranizacji ksiażek. Dochodzi do tego, że dopiero natykając się na jakiś serial czy film dowiaduję sie , że jego pierwowzorem była książka. W takim przypadku staram się poznać literacki pierwowzór. Skoro producenci uznali, że warto zainwestować pieniądze, to ja mogę zainwestować swój czas. Nie inaczej było i w tym przypadku. Netflix ogłosił, że wypuszcze srial "Modyfikowany węgiel" to ja uznałem, że przeczytam o co w tym wszystkim chodzi. Tak więc do dzieła.

 

Takeshi Kovacs to najemnik który tutaj nazywany jest emisariuszem. Zostaje wezwany na Ziemię aby rozwiązać zagadkę zabójstwa jednego z bardziej wpływowych ludzi na świecie a dokładniej Laurensa Bancrofta. Policja szybko zamknęła sprawę uznając, że to było samobójstwo, ale sam Bancroft jest innego zdania. Kovacs nie m łatwego zadania tym bardziej, że jego powłoka ma też swoją historię.

Zaraz, zaraz. Co ja właśnie napisałem. Zabili Bancrofta a on się nie zgadza? Jak to możliwe? Otóż moi drodzy mamy 26 wiek, a postęp technologiczny pozwolił na uporanie się ze śmiercią. Ludzka osobowość jest zapisywana w specjalnym stosie korowym, który można przetransportować do kolejnego ciała po śmierci. Nie każdego na to stać, ale przy odpowiednich środkach można być praktycznie nieśmiertelnym. Dlatego właśnie Bancroft zleca śledztwo własnej śmierci, a Kovacs, którego ciało zostało zniszczone w poprzedniej misji dostał powłokę, która nie do końca mu odpowiada.

 

Pomijając kwestię technologiczną, to mamy tu do czynienia z bardzo zgrabną książką detektywistyczną. Nowe tropy, stopniowe odkrywanie poszlak i zgłębianie większej afery, która ma wpływ na całe społeczeństwo. Bardzo ładnie to się zazębiało i mile czytało, czy też w moim przypadku słuchało. Fakt trzeba zachować czujność, bo mamy tu sporo bohaterów i przy dłuższej rozłące z lekturą nazwiska mogą się mylić, ale generalnie to bardzo dobra książka. Nie wiem w którą stronę pójdzie ekranizacja serialowa, ale z chęcią się przekonam.

 

Jeżeli macie ochotę na ksiażke detektywistyczną osadzoną w klimatach Cyber Punka to zdecydowanie polecam. Jeżeli klimat jest wam obojętny to również powinno wam się spodobać. Odradzę tylko tym, którzy są uczuleni na scince fiction. W każdym innym wypadku warto się zapoznać z twórczością Pana Morgana

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-03-04 10:05
"Głębia. Powrót" Marcin Podlewski
Glebia Powrót - Marcin Podlewski

Na Tych, którzy Odeszli! Chyba trzeba zmienić  to powiedzonko, ponieważ, Ci, którzy odeszli, powrócili. Zaglądamy dzisiaj do kapitana Myrtona Grunwalda i jego wiernej załogi Wstążki, czyli podejście do Space Opery numer 2.

 

Historia nieco się rozwinęła, jednak najważniejsze wydarzenie opisałem już we wstępie. W pewnym momencie wszyscy muszą zacząć współpracować aby stawić czoło nowemu/staremu wrogowi. Nasze 3 główne linie narracyjne również się łączą, przede wszystkim książe Nat oraz genohakerka Kirke Bloom. Autor wprowadza też kilka nowych postaci, które mile rozszerzają istniejący świat. Streszczanie fabuły jest tutaj niezwykle trudne. Po pierwsze, nie znając pierwszej części nic wam to nie da, po drugie co bym nie zdradził będzie traktowane jako spoiler, który prawdopodobnie już popełniłem w drugim zdaniu tej recenzji. Dlatego powstrzymam się od większych wtrąceń fabularnych. Napiszę tylko, że stosunkowo mało mamy tu do czynienia z wydawać by się mogło głównym bohaterem, a więc Myrtonem a akcent położony został na innych.

 

Im dłużej poznajesz bohaterów, tym bardziej się z nimi zżywasz. Jest to prawda mająca mająca tutaj swoje przełożenie. W pierwszym tomie nie mogłem do końca byłem przekonany co do ich kreacji, ale jak się okazało potrzebowałem dodatkowych kilkuset stron. Na ten moment mogę powiedzieć, że znam głównych bohaterów i z zainteresowaniem śledzę ich dalsze losy. A więc zostałem wciągnięty przez space operę :) Nie wiem na ile tomów autor przewidział tą serię, ale mam wrażenie, jeszcze przed przeczytaniem trzeciego tomu, że tom pierwszy to wstęp. Tom drugi rozwinięcie natomiast finał otrzymam w kolejnym tomie. 

 

"Głębia. Powrót" to bardzo udane rozwinięcie pierwszej części. Solidne i warte przeczytania, jeżeli nie byliście do końca przekonani po pierwszym tomie. Jeżeli "skokowiec" przypadł Wam do gustu, to ta pozycja staje się wręcz obowiązkowa

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-02-05 00:16
"Głębia. Skokowiec" Marcin Podlewski
Glebia Skokowiec - Marcin Podlewski

Na przestrzeni ostatnich kilku lat czytałem starsze i klasyczne Sci-fi, aby nie być ignorantem gdy mówiłem, że nie lubie tego gatunku literackiego. Ca zaskakujące, okazało się, że te klasyczne już utwory bardzo przypadły mi do gustu. Dlatego więc postanowiłem przełamać się i dać szansę obecnemu nurtowi. Wziąłem się po pierwsze za współczesne sci-fi a po drugie za rodzime. Tym oto sposobem padło na "Głębię". Jeżeli chcecie się dowiedzieć, czy ten eksperyment miał sens, czytajcie dalej.

 

Akcja powieści ma miejsce w odległej przyszłości, gdzie nie ma już Ziemi, a ludzkość poprzenosiła się na inne planety w innych układach słonecznych. Miejsce też miały dwie barzo poważne wojny. Pierwsza z Obcymi, a następna z Maszynami. W konsekwencji tego ponad 90% Galaktyki zostało "wypalone" a więc nie zdatne do zamieszkania. Na tym marnym procencie światów zamieszkują ludzie tworząc różne ugrupowania. Największym i najważniejszym z nich jest Zjednoczenie. Znajdą się również fanatyczni wyznawcy Maszyn, wielbiciele Obcych, Ksiestwa Graniczne i jeszcze kilka innych odłamów. Wewnątrz tego świata osadzeni są nasi bohaterowie, których można podzielić na 3 grupy.

Pierwsza i najważniejsza to kapitan Myrton Grunwald wraz z nowo skompletowaną załogą, na nowym statku (tytułowym Skokowcu) zwanym Wstążką, który ma ciekawą historię. Ich wzajemne poznawanie się ,a raczej zapoznawanie czytelnika z ich przeszłością jest osia tej książki. Jakby na tym poprzestać to już by wystarczyło, ale mamy jeszcze kilka bonusów.

Natrium Ybessen Gatlark to książe jednego z Księstw Granicznych dotknięty nie do końca wytłumaczoną chorobą zwaną Psychofizją. Wyrusza on na rejs na rozpadającym sie starym niszczycielu Płomieniu i najwidoczniej ma swoje ukryte cele z nim związane.

Ostatnia i najmniejsza grupa to Kirke Bloom, czyli uzdolniona hakerka, która z nieznanych nam powodów musi uciekać z jednej z planet. Jej losy mają najmniejszy udział w powieści.

Jak można się domyśleć losy tych wszystkich bohaterów w pewnym monecie się splotą ze sobą, a impulsem do tego będzie tajemniczy ładunek przejęty przez Wstążkę.

 

Bardzo niewiele brakowało, abym w ogóle tej książki nie skończył. A to dlatego, ponieważ pierwsza jej część zawiera wszystko to czego w sci-fi nie lubię. Całe mnóstwo technologicznego bełkotu (dla mnie bełkot, możliwe, że dla innych to zrozumiałe treści) który zalewał mnie z każdej strony bez nawet odrobiny wyjaśnienia. Dodatkowo mamy jeszcze koncepcję podróży międzygalaktycznej, która jest żywcem zaczerpnięta z jednego z opowiadań Kinga. Wszystko było przeciwko tej ksiażce.

 

Autor wrzuca nas na głęboką wodę i albo przełkniemy ten zabieg zanurzenia w nowej rzeczywistości, albo utoniemy. Ja w ostatniej chwili przed zadławieniem się chwyciłem jeszcze jeden haust wytrwałości i dzięki temu przeżyłem. Serio, baaardzo dawno nie miałem książki z tak dużym progiem wejścia. Wcześniej był to chyba "Czarny ocean" Dukaja, ale tam nagroda była zupełnie inna. Inna, ponieważ Dukaj dał mi wtedy książkę głęboką i otwierającą moje postrzeganie świata na zupełnie inne spektrum.

A co mi zaoferowała "Głębia"? Telenowelę. Trzeba bowiem jasno sobie powiedzieć, że jest to Space Opera. Tak jak niegdyś zasiadało się do Bonanzy lub innych filmów opowiadających o odkrywcach dzikich krain, tak teraz autor zaprasza nas na eksplorację nieznanych  lub zapomnianych części galaktyki. Takie historie potrafią się ciągnąć bardzo długo pod jednym warunkiem. Bohaterowie zyskają naszą sympatię. Bo to wokół nich trzeba zbudować przygody i ich perypetie są motorem napędowym całej serii. Do tej pory kontakt ze Space Operą miałem przy okazji serialu Firefly. Tzn chciałbym aby serial ten stał się Space Operą, bo po nakręceniu pierwszego sezonu został niesprawiedliwie anulowany (Damn you FOX!!). I wiecei, co? Bardzo mi się spodobał. A co za tym idzie z automatu zacząłem porównywać go z lekturą. I to porównanie wyszło całkiem nieźle, ponieważ bohaterowie "Głębi" są bardzo interesujący. Może dlatego, żę mają bardzo różnorodne charaktery, a może dlatego, ze ledwo co ich poznaliśmy. Pierwszy tom bowiem pozwala nam tylko liznąć ich przeszłość nie mówiąc już o bieżących wydarzeniach. Dlatego też tragicznym początku uznałem, że przy najbliższej okazji sięgnę po drugą cześć, aby zweryfikować swoje przypuszczenia.

 

"Głębia" jest powieścią z gatunki Space Opera i tak trzeba ją oceniać. NIe jest to proste, ponieważ dopiero co poznajemy jej trzon, a wiec bohaterów. Mimo niezwykle trudnego dla mnie początku lektury udało się wciagnąć w tą historię. Może jest to za duże słowo, bardziej zainteresować. TO zainteresowanie sprawiło, że z czystej ciekawości przeczytam kolejny tom. To chyba niezła rekomendacja, co nie?

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-20 09:11
"Wiatr" Marcin Ciszewski
Wiatr - Marcin Ciszewski

Był Śnieg, był Upał teraz czas na Wiatr. "Pogodowa Seria" jak ją nazywam w domu ma się całkiem nieźle i powstają kolejne tomy. Sprawdźmy więc w jakie tarapaty wpakuje się tym razem Jakub Tyszkiewicz, bo co do tego nie można mieć wątpliwości.

 

Jakub to gliniarz z niewielkim stażem. Wraz z kumplem Stanisławem Krzeptowskim byli żołnierzami lecz różne okoliczności zmusił ich do odejścia i wstąpienia do policji. Ich historię poznać możemy dokładniej w poprzednich tomach, lecz tutaj nie jest istotna. Tym razem bowiem obaj panowie wraz z żona Jakuba wybierają się na Sylwestra. Jak widać powiesć całkiem na czasie. Sylwester jest dosyć nietypowy, ponieważ na Kasprowym Wierchu spędzany z grupką ludzi którzy uczęszczają na co dzień do wspólnego klubu fitness. Niestety wzmagający wiatr stawia tą wyprawę pod znakiem zapytania. Co więcej okazuje się, że jednym z członków imprezy interesują sie służby specjalne. Uwięzieni na szczycie Kasprowego czeka ich konfrontacja zarówno z komandosami jak i pogarszającą się pogodą.

 

Nie znacie opisanych powyżej bohaterów? NIc nie szkodzi. "Wiatr" pod względem chronologicznym jest prequelem pierwszego tomu, jednak nie wymaga on jego znajomości. Tak na prawdę, jest opis pierwszego spotkania naszych gliniarzy z Benem Barlowem, który pojawia się na kartach kolejnych książek. Można się wziąć za tą książkę zarówno na przywitanie z serią, jak i już po przeczytaniu wcześniejszych książek. A co znajdziemy w środku? Dokładnie to, do czego przyzwyczaił mnie autor już wcześniej. Przede wszystkim mnóstwo akcji .Miłośnicy powieści policyjnych i z siłami specjalnymi w tle będą zachwyceni.W połączeniu ze zgrabnie skrojonymi bohaterami i bardzo przyjemną narracją  lektura praktycznie sama się czyta. Nie znajdziemy tu jednak pogłębienia sylwetki bohaterów. Na to był czas we wcześniejszych tomach. "Wiatr" należy traktować jako lekkie i płynne wejście w tematykę. W swojej kategorii jest idealne.

 

'Wiatr" jest doskonałym przykładem jak można pisać dynamicznie, ciekawie i płynnie. I to jeszcze po polsku. I o Polsce. Dla amatorów literatury sensacyjnej pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swój romans z tym gatunkiem również serdecznie polecam. Prawdopodobnie zostaniecie wciągnięci w jedną z lepszych serii o tematyce policyjno- sencjacyjnej

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-08 16:13
"Młody" Magdalena Kozak
Młody - Magdalena Kozak

Troche wody w Wiśle upłynęło odkąd czytałem ostatnią książkę o wampirach z ABW. Jednak wspomnienie pozostało bardzo korzystne, dlatego też gdy usłyszałem o kolejnym tomie od razu trafił na mój radar. Jeżeli pisarz postanawia wrócić do swojego cyklu po 9 latach, to od razu pojawia się pytanie, czy robi to dla kasy, aby odcinać kupony czy też faktycznie tyle czasu zajęło mu stworzenie kolejnej części. Z taką obawą podszedłem do lektury szukając odpowiedzi. Co otrzymałem? Czytajcie dalej.

 

Od razu zaznaczę, że bez znajomości poprzednich tomów będzie ciężko. Nie ma żadnego przypomnienia historii czy też zabiegu literackiego, który odświeża nam pamięć. Przez to pierwsze kilkadziesiąt stron jest ciężkie w odbiorze nawet dla kogoś kto zna dzieje Vespera, ale zapoznał się z nią blisko dekadę temu. Dla nowych czytelników mam tylko jedną radę: czytajcie dopiero po skończeniu poprzednich części A więc Vesper został nowym Lordem Nikt i założył własny ród Inanitów zgodnie z wolą Uśpionego. Jednak jeżeli myślicie że teraz będzie miał z górki to jesteście w błędzie. Trzeba zapewnić swojemu rodowi wikt, opierunek i zajęcie. A co gorsze trzeba się dogadać ze starymi Lordami, bo bez ich wsparcia Nowy nic nie zdziała .Zamiast więc szturmu na polu walki Vesper zagłębić się musi w polityczne machlojki i układziki. Jako Lord Nikt ma pilnować równowagi pomiędzy rodami, więc najwyższa pora aby się wprawiał. Co gorsze, ktoś szykuje zamach na wampirzy ród i najwyraźniej jest to przeciwnik z zewnątrz. Pora znaleźć kreta i się z nim rozprawić.

 

Tak jak wspomniałem wcześniej jesteśmy rzuceni na głęboką wodę. Nie dowiemy się skąd się wzięły wampiry, jakie posiadają moce i jakie są między nii podstawowe zależności. W tym celu należy zapoznać się z pierwszymi trzema tomami o Vesperze. "Młody" jest bowiem bezpośrednią ich kontynuacją skierowaną do fanów a nie nowych czytelników. Po kilkudziesięciu stronach jednak zaczynamy wpadać w odpowiedni rytm czytelniczy. A jest on całkiem niezły. Autorka lubi dynamiczną narracje i na brak nudy nie ma co narzekać, Jej bohaterowie do ludzie( czy też wampiry) czynu więc nie będą siedzieć i się nudzić a my razem z nimi. Jest szybko, jest intensywnie i jest po męsku. Magdalena Kozak pisze bardzo męskie książki i trzeba się na to przygotować. Jest wóda, sex, strzały i przekleństwa. I dobrze, bo to dodaje wiarygodności jej postaciom. Mówiąc o bohaterach mamy cały przekrój poprzednich znajomych, lecz pojawia się też kilka nowych nietoperków. Na szczególną uwagę zasługuje Ignis. Ze względu na niego mam szczerą nadzieję, że będą kolejne części.

 

Odpowiadając bowiem na pytanie postawione we wstępie nie jest to odcinanie kuponów od poprzedniego dzieła. Po pierwsze nowy czytelnik będzie całkowicie zagubiony, wiec nie jest to pozycja dla niego. Fabuła oraz postacie są przemyślane, a zakończenie można uznać za zamknięte, co w przypadku zamiaru pisania całej sagi raczej się nie zdarza. Jednak te kilka nowych postaci wprowadza wątki, które chętnie bym zgłębił. Mam tylko nadzieję, że nie będe musiał czekać 9 lat :)

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?