logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: czarownice
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
quote 2017-02-04 15:38
Kilka dni z dala od Ami, kilka dni wariowania z bezczynności, kilka dni słuchania wynurzeń Peruna o zajebistości własnej. A Amelia żyje sobie spokojnie z trzema facetami pod jednym dachem i bynajmniej nie musi słuchać teologicznego bełkotu”.
***
– Chwila, ale dwoista natura bóstwa nie powinna definiować go jako dwa odrębne byty? Ta twoja Królowa Śniegu jest boginią, personifikacją samotności jako takiej, i jest równocześnie zwykłą ludzką nimfomanką?
Paul podał butelkę Amelii. Siedzieli w czwórkę przed domem, od kilku godzin ciesząc się bardzo intensywnie ciepłym wieczorem.
Like Reblog Comment
review 2017-02-04 15:36
Czarownice z Wolfensteinu. Wstęga i kamień - Julia Bernard

Tom pierwszy "Czarownic z Wolfensteinu" mnie zachwycił. Dlatego wiele oczekiwałam od tomu drugiego, który pozostawił we mnie mieszane uczucia. 

 

Przez większość książki miałam dość Amelki, jej rozterek, jej wahań nastroju. Zaczęłam jej wręcz nie znosić, a książkę czytałam tylko ze względu na Peruna i inne słowiańskie bóstwa. 

 

Zastanawiam się zatem jak opisać swoje emocje po lekturze. Skupić się na pozytywach, negatywach? 

 

"Czarownice z Wolfensteinu" polubiłam za Nawie, możliwość poznania tej krainy i fabułę, w której można poznać nie do końca znane bóstwa słowiańskie. Dlatego też największym według mnie autem książki są nawiązania do wierzeń słowiańskich. To coś nowego na rynku. I dlatego też, chociaż drugi tom jest zdecydowanie słabszy od pierwszego, to ja i tak będę pragnęła poznać tom III.

 

Ogromnie brakowało mi Matyldy i Adeli. Choć pojawiały się w snach, to wciąż było mi za mało. Co prawda, zamian dostaliśmy inne postacie ze świata magicznego (choćby Iana), jednak ja naprawdę polubiłam Matyldę i nie potrafię się pogodzić z jej śmiercią.

 

Amelka przez zdecydowaną większość książki ma roszczeniową postawę oraz zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka. Wiele mogłam jej wybaczyć (bo żałoba), lecz mimo wszystko miałam pewne oczekiwania wobec jej. Uważam, iż wcześniej mogła coś robić zamiast się bawić w nałogi. 

 

Perun... chyba moje ulubione bóstwo. On zawsze jest przygotowany na wszystko, co widać i w tej części. Czysty geniusz, trochę psychopata (no dobra, jest psychopatą). Bóg - geniusz, dla którego intrygi to chleb powszedni. Zdecydowanie mój ulubiony bohater, dla którego przeczytam tom następny.

 

Jednego jestem pewna, bez Peruna ta książka byłaby nudna. On dodał w niej nutki napięcia, on sprawił, że człowiek się głowił nad planem. Chociaż pojawia się też Weres i Rod. Ci też mają swój plan. Szczerze powiem, iż wojny między bóstwami są naprawdę ciekawe do czytania.

 

 

Rozmyślania bohaterów nad swoim losem, pseudo filozofia, rozterki Amelki czy Diega sprawiają, iż książka traci na wartości. A tych rozmyślań jest wiele. Wówczas się nudziłam, i miałam ochotę skończyć z tą książką.

 

Ale nie brakuje ciekawych wątków, czasem zabawnych fragmentów. Nigdy nie zapomnę epopei smsowej. Sama chyba jestem trochę jak Amelka, chodzi mi o to, że też niektóre rzeczy, które zrobiłam, za bardzo analizuję. A tak czasem nie warto robić. 

 

Ian też jest dość ciekawą postacią. Taki zabawowy chłopak, który jednak coś ukrywa, coś na temat swojej postaci. Jak na postać drugoplanową, bardzo rozbudowano jego postać. Lecz zakończenie sugeruje, iż jeszcze się z nim spotkam... ;)

 

Jak na początku powieść się dłużyła, tak pod koniec powieści akcja poszybowała szybkim tempem naprzód. Zrobiło się wówczas naprawdę gorąco i ciekawie. Jednak epilog, znowu pełen smutnych emocji, pozostawił jakiś lekki niedosyt.

 

Zastanawiam się, czy nie jestem dziwna. Bowiem, choć to Amelka i Diego są głównymi, pozytywnymi bohaterami, tak ja głęboko kibicowałam Perunowi. Jakoś chciałam, aby on wygrał, by wciąż wygrywał. Ta postać to dla mnie mistrzostwo i naprawdę nie chciałabym się z nią pożegnać. Mam nadzieję, że w następnym tomie nadal będzie sobą.

 

Zatem książka jest przyjemna. Co prawda, na początku może zanudzić, jednak później, przede wszystkim dzięki Perunowi, akcja się rozkręci. Chociaż pod koniec będzie kilka bardzo wciągających wątków, dla których warto książkę poznać. 

 

Like Reblog Comment
quote 2017-01-08 10:32
Urwała, bo Amelka gwałtownie pokręciła głową.
– Ja nie…
– Poczekaj, daj mi skończyć. Widzę, co się dzieje…
– Nic się nie dzieje – powiedziała Amelia, ale zrobiła to cicho i niepewnie.
– Powiedziałam już, jesteś dorosła. Ale proszę cię… uważaj na niego. Nie baw się nim.
– Bo jest wilkołakiem?
Adela westchnęła głęboko.
– Gorzej. Jest Hiszpanem.
Like Reblog Comment
review 2017-01-08 10:19
Czarownice z Wolfensteinu. Pierścień i sito - Julia Bernard

Trochę się bałam tej książki. Nie byłam pewna, czy mi się spodoba, chociaż prawdę mówiąc łatwo mnie zadowolić jeśli chodzi o fantastykę. Jednak bałam się, iż pomimo obiecującego tytułu, treść okaże się nijaka.

 

Początkowo czułam się jak przy powieści obyczajowej i muszę się przyznać, iż trochę zniechęciło mnie to do dalszego poznawania powieści. Liczyłam, iż już od pierwszych stron będę pewna, że to fantastyka. Z drugiej jednak strony jak popatrzę na całość książki, to wstęp, który zaserwowała nam autorka był dobry. 

 

Świat z powieści znamy. Autorka nie stworzyła całkiem nowej rzeczywistości, sprawiła jednak, iż bohaterowie, którzy byli wyjątkowi, mogli więcej zobaczyć. Tylko czy byli wyjątkowi? Dla wielu bohaterów wiedźmy też są przeklęte...

 

W powieści nie brakuje wampirów (zdecydowanej większości płci męskiej), wilkołaków,  demonów (no, na pierwszy tom wystarczy mi ich tyle, ile było), wił (wiły? wiecie, inaczej rusałki, przepowiadały one przyszłość), utopców, kosiarzy (chociaż kosiarz w powieści miał całkiem inne zadanie niż to, co ogólnie robią kosiarze). 

 

W powieści nie brakuje podążania. Może nie ma w niej opisanych scen seksu, jednak wiele scen pokazana jest w taki sposób, że na myśl pojawia się seks, pożądanie, uwielbienie. 

 

Jest też kilka przekleństw. Nie mam pojęcia, czemu jest zapamiętałam jak nie były szczególnie rażące. Jednak utkwiły mi w pamięci.

 

Akcja w powieści dość szybko się rozkręca. Wtedy to wciąga czytelnika w fabułę i coraz ciężej jest się od książki oderwać. 

 

Wiedząc przed sięgnięciem po ten tom, że są tomy następne, byłam pewna trochę innego zakończenia, które również przypadło mi do gustu. Plus dla autorki za zaskoczenie. 

 

 

W powieści nie brakuje wyrazistych bohaterów. Każdy z nich, czy to jeden z głównych,c czy poboczny bohater jest dopracowany, ma wady, zalety, uczucia. Nie jest tłem dla jednego, najważniejszego bohatera. Każdy z bohaterów jest jakiś. I każdego z nich możemy polubić bądź znienawidzić. 

 

Widać również, iż autorka inspirowała się słowiańską mitologią. Choć fabuła książki dotyczy raczej współczesności, nie brakuje w niej stworzeń znanych z legend i mitów słowiańskich. Między innymi to sprawia, iż na pewno kiedyś sięgnę po tom drugi. Zbyt mi się podoba ta mitologia, bym mogła sobie odpuścić dalsze losy Amelii. Zresztą... muszę jeszcze przeczytać parę słów o Perunie i miejscu zwanym Nawią.

 

Nie spodziewałam się tak dobrej powieści z gatunki fantastyki polskiej autorki. Myślałam, że będzie średnia, ot dobra do poduszki. Jednak wraz z rozwojem akcji w powieści, wiedziałam, że ta książka jest co najmniej dobra. Owszem... chciałabym, by powieści pojawiło się więcej bohaterek jak również chciałabym się więcej dowiedzieć o tytułowych artefaktach: pierścieniu, czy też czym jest to sito. Ale równocześnie spodobał mi się styl autorki, bohaterowie, których chciałabym spotkać w drugim tomie. Ciekawa jestem, czy bohaterowie jakoś zaczną się zmieniać po danych wydarzeniach. Ciekawi mnie dalsza droga Amelki. W ogóle ta powieść rozbudziła moją ciekawą na temat dalszych losów bohaterów.

 

Książkę oczywiście polecam. Świetna, wciągająca, opowiadająca o relacjach między bohaterami, o poświęceniu dla drugiej osoby, miłości, ale też nie brakuje w niej magii i fantastyki. Każdego fana książek fantasy ta pozycja powinna zaciekawić. 

Like Reblog Comment
review 2016-01-11 17:29
Katherine Howe "Zaginiona księga z Salem"
Zaginiona księga z Salem - Katherine Howe

Średniowieczna czarownica w drodze na sabat rozbierała się do naga. [...] Potem nacierała gołe ciało smarowidłem dającym moc latania, okrakiem dosiadała miotły, koniecznie ustawionej wiechciem słomy naprzód, bo tam było miejsce na świeczkę, żeby widzieć cokolwiek, kiedy lecisz w ciemnościach. Wreszcie wypowiadała zaklęcie i wylatywała przez komin.

Główna bohaterka powieści, Connie Goodwin to świeżo upieczona absolwentka Harvardu, która właśnie dostała się na studia doktoranckie. Podczas gdy promotor pogania ją z wyborem tematu pracy, ciągle przypominając, że musi znaleźć jakieś niezbadane dotąd źródło pierwotne, dzwoni do niej matka. Connie dowiaduje się, że jej babcia zostawiła po sobie dom, który teraz ma doprowadzić do porządku i sprzedać. Na miejscu okazuje się, że budynek zalegają tony kurzu, a w ogrodzie rosną trujące rośliny. Gdy Connie wyjmuje z regału Biblię, wypada z niej stary klucz. Wewnątrz znajduje się karteczka z imieniem i nazwiskiem: Deliverance Dane. Bohaterka odwiedza miejscowe archiwa i ze zdumieniem odkrywa, że była to nieznana dotąd czarownica z Salem, skazana na śmierć pod koniec XVII wieku. Co więcej, w spisie jej inwentarza figuruje tajemnicza księga, nazwana rejestrem przepisań. W poszukiwaniach dzielnie pomaga jej konserwator zabytków na wysokościach - przystojny Sam. Dochodzi jednak do wypadku, a jedyną osobą, która może go uratować jest właśnie Connie. Stan Sama ciągle się pogarsza, a dziewczyna ma coraz mniej czasu na odnalezienie księgi zaklęć. Czy zdąży?

 

"Zaginiona księga z Salem" to wyjątkowo wciągająca powieść. Ciężko się od niej oderwać i aż żal odkładać ją na półkę. Dwutorowa narracja, obejmująca 1991 rok oraz wybrane wydarzenia z lat 1681-1692, dodaje jej uroku. Powieść napisana przystępnie i z humorem. 

Szczerze polecam.

Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2012/09/katherine-howe-zaginiona-ksiega-z-salem.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?