logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: jack-london
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2018-04-07 16:17
[Book Review] White Fang & Call of the Wild: Why London isn't a good writer.
White Fang - Jack London
The Call of the Wild - Jack London

Well, well, well. Here we have two books that are classics, as well as absolute disappointments. The only reason I ever picked up a Jack London novel is because they are assigned in 7th and 8th grade honors English. And let's be honest, they are terrible. Why they're classics is a mystery to me. I do know that COTW was one of the first really commercial books (besides things like the Bible or etc.) and had lots of positive uproar. However, that was back then. This is now. Writing has evolved, people have changed. This book should NOT be a classic. Books like Dracula or Murder on the Orient Express are creative enough and written well enough to be a good choice to read now. Absolutely none of London's books are this way, I am upset that in the education system, they believe a 170 page novel about a dog/wolf thing that's written terribly is a good thing to assign to the gifted students in exchange for books like The Great Gatsby or To Kill a Mockingbird, that, in my school, even if you're an honors student, don't read until 10th/11th grade, and by then you aren't being challenged enough. Not that you were to start with, anyways. 

 

Now, in both White Fang & Call of the Wild, the writing is terrible. Sure, London uses some big words and goes into detail of one thing for three whole pages, but it doesn't make any sense! I'm fine with a paragraph of detail for something that's important, but you don't need more than 2-3 sentences to describe a tree, for goodness' sake. If you take out all of the unseeded filler, you're left with a 50 page book, that isn't worth a read anyways. Also, the plot development is terrible and the actions of each character don't seem to have a reason or explanation. It goes from one scene to another with little to no transition. The dialogue, also, is horrendous. I understand that people used to talk like they do in London's novels, and that's not on him, it's more on the people that make the revised editions before sending them out. They leave it there, and it just seems like a bunch of illiterate characters talking. If the people speak like that, why can the dogs think in perfect English?

 

Now, the plots are fine. The development is fine in the beginning, but by the time London gets to the end of the book, you can tell he was done with it. It's rushed with little to no detail, and comes to an abrupt end. A long beginning, short end, and boring middle does not make an acceptable classic book. 

 

Now, with Jack London's history. I know that the books are more lifelike as he actually experienced many of the things he writes about, but he was never an author. His books were so bad that they got rejected for years by many publishers and magazines, until he finally got COTW published. It was a hit, and so was White Fang, but many of the others he wrote never really got popular. Even though they were famous, though, they were not good. Like the last two Divergent novels, or the couple Harry Potter books that didn't quite live up to the name. But anyway, Jack London was never a writer. He even claimed once that he was not good at reading or writing for a while before he actually wrote his first few short stories.

 

Anyway, if you have the choice, I wouldn't read these. They're a snooze-fest. Unless you want to read them because their classics or you actually have enjoyed London's work. Though, some of his short stories are better than his books.

Like Reblog Comment
quote 2017-08-05 14:59
Musi zwyciężyć lub być zwyciężonym, a litość jest tylko dowodem słabości. Litość nie istniała w czasach pierwotnych. Uważano ją za strach, a strach prowadził do śmierci. Zabić lub być zabitym, pożreć lub być pożartym- to było prawo.
Like Reblog Comment
review 2017-08-05 14:53
Zew krwi - Jack London

Myślałam, że będzie to opowieść lekka, podobna do "Był sobie pies" czy "Mój przyjaciel Hachiko". Lecz się pomyliłam. "Zew krwi" choć niewielka, jest ciężka i to nawet nie pod względem czytania (lekko się ją czyta), lecz bardziej pod względem myślenia, bo ta książka wymaga przemyślenia.

 

Głównym bohaterem jest pies o imieniu Buck. Do pewnego momentu wiezie on szczęśliwe życie w Dolinie Santa Clara. Zaś po traumatycznym porwaniu jego los jest o wiele cięższy. 

 

Jack London zrobił świetne wprowadzenie do faktycznej historii. Opowieść o życiu Bucka przed Alaską jest naprawdę ciekawa i przyjemna. Tą część czyta się z uśmiechem na twarzy, choć jest się świadomym, że za kilka stron stanie się coś złego.

 

Porwanie i wszystko z nim związane - brutalne. To w tej części najwięcej łez wylałam nad Buckiem. Bardzo, ale to bardzo smutny był to fragment całej historii. Choć później wcale nie jest lepiej.

 

Alaska. Tutaj się prawdziwa przygoda rozpoczyna. Buck, a my wraz z nim uczymy się zasad tego ostrego miejsca. 

 

Książka jest opowieścią na temat walki o przetrwanie. Nasz mały przyjaciel musi się wiele nauczyć w nowym środowisku. Nie ma wielkiego wyboru. Przetrwanie lub śmierć. A każdy, czy to człowiek, czy zwierze, wybierze walkę o życie.

 

Książka jest trudna. I opowiada o trudnych tematach. Zaczynając od znęcania się nad psem, co wydaje się oczywistym patrząc na książkę dzisiaj, a kończąc na zmuszaniu zwierząt do pracy ponad swoje siły, co też jest formą znęcania. 

 

Wydaje mi się, że dzisiejszy odbiorca może całkiem inaczej odbierać tą książkę niż ktoś, kto czytał ją dawniej. Jeszcze kilkanaście lat temu traktowanie zwierząt, naszych pupili pozostawiało wiele do życzenia. Mało kto znał się na zwierzętach, ich wychowaniu. Bicie ich, tresura - to było coś normalnego. Nawet teraz można znaleźć osoby, dla których zwierzak to coś, czym można poniewierać. Co jest bardzo smutne. 

 

W książce mamy psa, który, gdy został odebrany swoim opiekunom, zaznał wszelkiej formy znęcania się. Czasem wydawało się niepojęte to, co ludzie robili z Buckiem. Było to też bardzo smutne i chyba każdy czuł, że Buck nie był traktowany tak jak powinien. Nie uważam, by to, co ludzie robili z Buckiem było dobre. Co widać, gdy spotkał człowieka, którego pokochał. 

 

"Zew krwi" nie jest tylko opowieścią o powrocie do natury, naturalnych instynktów. Książka ta pokazuje jak bardzo brutalny potrafi być człowiek, który potrafi używać siły, gdy nie musi. Prawdą jest, że Buck zapamiętał pałkę, człowieka, który ją miał. Dla niego ta lekcja była ważna. Ale nie bez powodu był też dany wstęp, w którym choć Buck miał szczęśliwe życie, to jednak był psiakiem posłusznym. Czy to nie pokazuje idealnie, że przemoc jest zła?

 

Prawdę mówiąc jego powrót do natury. Rodząca się w nim dzikość. Je również zawdzięcza człowiekowi. 

 

W książce znajdziemy też fragmenty, w których widzimy jak zachowuje się człowiek rozumny. On potrafi zabijać. On potrafi nie dbać o zwierzęta, które ma pod swoją opieką. On może zachowywać się gorzej niż niejeden dziki zwierz. 

 

Ale w książce mamy też dobrych ludzi. Łatwo ich poznać. Łatwo też jest ich polubić. Dla nich, jak i dla Bucka warto jest poznać tą książkę. Warto jest ją przeczytać, dlatego też ją polecam.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2017-07-25 14:11
25th July 2017
The Call of the Wild/White Fang - Jack London

The Wild still lingered in him and the wolf in him merely slept. 

 

Jack London

 

July 25, 1897: On this day, Jack London set sail to join the Klondike Gold Rush. He would develop scurvy and lose his front teeth in the harsh conditions, but the experience would also inspire him to write the first of his successful fiction.

Like Reblog Comment
review 2017-04-15 23:29
La peste scarlatta - Jack London,O. Fatica

Diecimila anni di cultura e civiltà svaniti in un batter d’occhio, “fugaci come schiuma”.

 

La peste scarlatta uscì nel 1912 sulla rivista “The London Magazine”. In Italia fu pubblicato nel 1927 dalla casa editrice Sonzogno.

 

Nel 2013 un’epidemia falcidiò l’umanità. Pochissimi i sopravvissuti. Sessant’anni dopo, uno di questi, l’ottuagenario professor Smith racconta al nipote dodicenne Edwin e ad altri ragazzi la storia della Morte scarlatta. La società è regredita, il sapere perduto; l’unico modo per tramandare la storia è il racconto orale, ma i giovinetti non comprendono il linguaggio del vecchio. Il suo racconto pare loro farneticante. “Il mondo era pieno di gente. Stando al censimento del 2010 l’intera popolazione mondiale era di otto miliardi... […]sì, otto miliardi di persone vivevano sulla terra quando attecchì la Morte Scarlatta.” A quel tempo comandava il Consiglio dei Magnati dell’Industria. Smith era un professore universitario. Apparteneva, come diversi privilegiati, alla classe dirigente. Poi c’erano gli altri, chiamati da quelli come Smith “uomini liberi”. Ma solo per scherzo. In realtà erano schiavi, vivevano delle briciole, e se osavano ribellarsi subivano punizioni o lasciati morire di fame. L’epidemia non fece distinzioni fra potenti e miseri. Gli scampati imbarbarirono tutti allo stesso modo col degradare della civiltà.

 

Uomini, bambini e animali sono ora ugualmente selvaggi, in questo luogo primitivo, dove ognuno cerca di difendersi, domare, prevalere. I puma spingono i cavalli fino al mare. I leoni marini mugghiano sulla scogliera. L’ultimo aereo ha solcato il cielo sessant’anni fa. Testimoni di quel mondo lontano rimangono i binari orfani invasi dalle erbacce. E alcuni volumi della biblioteca del professor Smith custoditi in una grotta. La Storia tragicamente interrotta riprende il suo cammino, ma il vecchio sa che tutto si ripeterà. Il cerchio si apre. Il cerchio si chiude. In un moto perpetuo.

“La polvere da sparo tornerà. Niente potrà impedirlo... la stessa vecchia storia si ripeterà. L’uomo si moltiplicherà e gli uomini si combatteranno. La polvere da sparo permetterà agli uomini di uccidere milioni di uomini, e solo a questo prezzo, con il fuoco e con il sangue, si svilupperà, un giorno ancora lontanissimo, una nuova civiltà. E a che pro? Come la vecchia civiltà si è estinta, così si estinguerà la nuova. Ci vorranno forse cinquantamila anni per costruirla, ma finirà per estinguersi. Tutto si estingue.”

More posts
Your Dashboard view:
Need help?