logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: sztuka
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-04-06 08:43
Jak wiele może się wydarzyć przez jedną noc - "Graffiti Moon" Cath Crowley

Autor: Cath Crowley
Tytuł: Graffiti Moon
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 24 stycznia 2018

Noc rządzi się własnymi prawami. Czas płynie wtedy inaczej, każdy szept zdaje się ważniejszy, bardziej wyjątkowy, a cisza otula człowieka z każdej strony, dając złudne wrażenie bezpieczeństwa. Rozmowy prowadzone po zmroku mają w sobie więcej szczerości, ludzie stają się odważniejsi i bardziej nieprzewidywalni. Chętniej wyjawiają tajemnice, nawet te najgłębiej skrywane. Jedna nocna rozmowa może zmienić wszystko. Może zburzyć marzenia i przekreślić plany. Może dać nadzieję lub ją odebrać. Może czyjś świat obrócić w pył albo zbudować go na nowo.
Lucy to nietypowa dziewczyna o artystycznej duszy, która właśnie skończyła dwunastą klasę. Od dwóch lat szuka graficiarza znanego jako Shadow. Głęboko poruszona jego sztuką, pragnie poznać go osobiście. Wierzy, że ktoś, kto potrafi tworzyć tak niesamowite rzeczy, musi być wyjątkowy. Właśnie w kimś takim mogłaby się zakochać. Tymczasem świętując z przyjaciółkami zakończenie roku, spotykają chłopaka jednej z nich, Dylana, w towarzystwie Leo i Eda. Chociaż Daisy wciąż jest wściekła po tym, jak Dylan obrzucił je jajkami i planuje z nim zerwać, Jazz upiera się, że chce poznać bliżej Leo. W rezultacie Lucy jest skazana na towarzystwo Eda, co żadnemu z nich się nie podoba. Zwłaszcza po tym, co przydarzyło się na ich pierwszej - i jedynej - randce. Sprawy przybierają niespodziewany obrót, gdy postanawiają wspólnie wybrać się na poszukiwania Shadowa i Poety.
Powieść Cath Crowley przebojem zdobyła moje serce. Autorka wykreowała cały zestaw niebanalnych postaci i pozwoliła czytelnikowi śledzić ich poczynania... przez jedną noc. Mogłoby się wydawać, że to za mało czasu, by w interesujący sposób rozwinąć akcję, ale tutaj dzieje się naprawdę dużo. Bohaterowie na rozmowach nie poprzestają. Będzie duża impreza, planowanie włamu, napad, poleje się krew. Choć myślę, że byłoby ciekawie nawet bez tego wszystkiego. W końcu mamy tu pasjonatkę dmuchania szkła i jednocześnie niepoprawną romantyczkę; tajemniczego grafficiarza o ogromnym talencie, który rzucił szkołę; wrażliwego poetę ściganego przez niebezpiecznego typa żądającego spłaty długu czy dziewczynę z darem jasnowidzenia. Do tego niesamowicie dobre dialogi. Zarówno te skrzące humorem, jak i te poważne.
"Graffiti Moon" wywarło na mnie ogromne wrażenie. Tę powieść czytałam z zapartym tchem, zaciekawiona, jak potoczą się losy bohaterów. A muszę przyznać, że udali się autorce wyjątkowo dobrze. Jednocześnie podziwiałam świetnie napisane, oryginalne dialogi, które i rozśmieszały, i skłaniały do refleksji. Polecam miłośnikom literatury młodzieżowej, ciekawych dialogów, niebanalnych postaci mierzących się z poważnymi problemami, a także każdemu, kto ceni sobie dobrze napisane książki. Dajcie jej szansę, a nie pożałujecie.

P. S. 
Już 11 kwietnia premiera kolejnej powieści Cath Crowley - "Słowa w ciemnym błękicie"!

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar :)
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/04/jak-wiele-moze-sie-wydarzyc-w-jedna-noc.html
Like Reblog Comment
review 2016-10-06 16:22
Sztuka uprawiania róż z kolcami - Margaret Dilloway

Historia o życiu, które się zmienia pod wpływem przyjazdu siostrzenicy. Główna bohaterka, która jest chora na nerki, jest samotniczką i hoduje róże. Unika ludzi i ma problemy z dogadaniem się. Wydaje jej się, że nikt jej nie lubi przez co sama mało kogo lubi. Wydaje jej się, że każdy chce, by spotkało ją coś złego.
Wszystko się powoli zmienia po przyjedzie jej siostrzenicy. Jakby nie było, obie się uczą od siebie. Nauczycielka biologii wreszcie zaczyna dostrzegać jasne strony życia i znajduje więcej przyjaciół.

Książkę dobrze mi się czytało. Podobało mi się połączenie fragmentów o hodowli róż do fabuły. Świetnie to współgrało. Równie udanym posunięciem było dodanie kartek z książki o hodowli róż. Te informacje, choć dotyczyły hodowli róż, pasowały również do Gal, jej życia, jej zmian. Jak róża się zmieniała, tak samo i Gal...

Książka naprawdę wciąga. Główną bohaterkę (Gal) da się polubić. Ja ją praktycznie od razu polubiłam. :) Czytelnik zauważy jej problemy emocjonalne i choć może mu się nie spodobać, że Gal nie darzy wszystkich sympatią, to jednak zrozumie ją, zrozumie, dlaczego tak jest. Mi nawet było jej żal. Szkoda było mi, że Gal nie mam przyjaciół i nie widzi, że sama ma problem. Nie dostrzega go u siebie.

Książkę warto przeczytać. Warto poznać Gal.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-08-24 11:49
Szkielet w szafie, czyli każdy święty kiedyś się potknął
(Nie)święci - Dorota Żywczak

Chyba każdy ma gdzieś głęboko ukrytą wstydliwą tajemnicę, której za nic nie chciałby ujawnić, bojąc się, że znajomi zmienią o nim zdanie. A gdyby tak święci poopowiadali nam o swoich słabostkach z czasów, gdy ich stopy deptały tę samą ziemię, po której my chodzimy dzisiaj – czy  straciliby w naszych oczach? Niekoniecznie.

 

Bo te grzeszki czynią ich podobniejszymi do nas. Bardziej ludzkimi. Zmniejszają dystans między nami a nimi. Ale czy święci chcieliby wyciągać swoje szkielety z szafy? Jeśli mogliby komuś przez to pomóc, to z pewnością tak. I właśnie to dzieje się w (Nie)świętych.

 

 

Książka pokazuje niecodzienną sytuację. Do kawiarni Pod Złotym Cielcem przychodzi Sara, Tomasz i Filip. Każde z nich zupełnie różne; łączy ich jedynie głęboka niechęć do Kościoła i antyklerykalizm. Kiedy więc do tej samej kawiarni z hukiem wchodzi siódemka świętych, którzy głośno się modlą i chcą czytać Pismo Święte, pozostała trójka nie jest zachwycona i konflikt wisi w powietrzu. Sytuacja się zmienia, gdy te dwie pozornie zupełnie różne grupy ludzi zaczynają ze sobą rozmawiać. Okazuje się, że święci za życia borykali się z bardzo podobnymi problemami do tych, jakim teraz stawiają czoło Sara, Tomasz i Filip. Współczesny czytelnik także staje się częścią tej dyskusji, bo bohaterowie rozmawiają na tematy dobrze mu znane z życia codziennego, takie, jak aborcja, homoseksualizm, alkoholizm czy konkubinat.

 

Komedia w niezwykle pogodny i przystępny sposób przybliża czytelnikom zagadnienie świętości, które ci zazwyczaj kojarzą z niedostępnym piedestałem. Tutaj jest zupełnie inaczej. Święci śmiało odsłaniają przed nimi swoje wady i słabości i również do nich kierują zaproszenie, które na zakończenie pada w stronę Sary, Filipa i Tomasza: „Czekamy na Was w Niebie!”.

 

Książka już w sprzedaży w naszym sklepie internetowym tylkorelaks.pl w formie drukowanej oraz jako ebook na ebooki123.pl

 

Polub nas na Facebooku

Odwiedź nasz sklep internetowy

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
quote 2015-06-18 16:59
O malarstwie i kaligrafii - José Saramago,Wojciech Charchalis
Sztuka minimalizmu w codziennym życiu - Dominique Loreau
Kim jesteśmy dla samego siebie?
Usuń wszystkie etykietki przyklejone do własnego życia. Spróbuj napisać kilka zdań o tym, kim jesteś, w których nie odniesiesz się ani do swojego wieku, ani do swojej płci, ani do pozycji społecznej, ani do swoich osiągnięć, majątku, doświadczeń, pochodzenia czy miejsca zamieszkania.
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-06-17 17:26
Sztuka minimalizmu w codziennym życiu - Dominique Loreau

Książka o charakterze poradnikowym z cyklu jak żyć. Wiele fragmentów odnosi się do filozofii zen, nie mniej jednak można niektóre poglądy adoptować na grunt europejski. Nie koniecznie należy być wyznawcą filozofii zen aby jednak trochę odgracić swoje otoczenie.

Ta pięknie wydana książka trafiła w moje ręce akuratnie w momencie, kiedy porządkowałem swoje półki biblioteczki domowej aby wesprzeć ideę bookcrossingu raczkującą w moim miasteczku N. Więc do odchudzenia półek nie trzeba było mnie zachęcać. Jednak niestety, nie zgodzę się aby wydać wszystkie książki, które nabyłem w ciągu ostatnich lat i ich nie przeczytałem. Nie, nie; one czekają na ten moment tak jak czekała spokojnie „Sztuka minimalizmu”. Zgoda co do tego, że książki utraciły swoją wartość, kupowane po kilkadziesiąt złotych są wystawiane na Allegro po parę złoty. No cóż tkwimy w czasach nadprodukcji każdego towaru. Moja kolekcja znaczków, też ma wartość raczej sentymentalną, a może znajdują się jednak perełki? Dawno nie miałem nowych katalogów Yvert’a, Fischer’a, Michel’a czy Scott’a. Stare ubrania wydaję systematycznie, choć i tak szafy puchną. Niestety jestem przedstawicielem pokolenia, któremu w dzieciństwie wszystkiego brakowało. Godzinne stania w kolejkach za gazetami, układy z księgarzem aby coś kupić, a jak wspomnę lata 80-te to aż dziwię się że nie zostałem dotknięty Hoardingiem czyli zespołem Diogenesa. Nie wiem dlaczego nadmierne zbieractwo otrzymało imię sławnego stoika, który nie posiadał nic i mieszkał w beczce, a może jest jeszcze inny Diogenes?

Wracając do omówienia książki, która jest właśnie adresowana do urodzonych w latach 60-tych i może początku lat 70-tych. Młodsi dzisiaj niczym wędrowne ptaki, spakowani z wszystkim co najważniejsze: laptop, smart fon, wszystko torbie na ramię. Przenoszący się z miejsca na miejsce, nawet umeblowanie mają w stylu „w każdej chwili możesz zostawić”. Więc z cała pewnością po książkę nie sięgną bo i po cóż bardziej minimalistycznie żyć się nie da. A my ci z 50+ jakoś ciężko zmienić swoje przyzwyczajenia i wcale nie musieliśmy mieć rodzin patologicznych, być niechcianymi dziećmi czy porzuconymi jako sugeruje autora.

Można żyć skromnie, ale fajnie jak w piwniczce jest kilka butelek ulubionego wina, kiedy możesz na wyciągnięcie ręki sięgnąć po książkę która zaczyna się do ciebie uśmiechać i szepcze „weź mnie już długo nie czułeś mnie w rękach”. Bierzesz i czytasz i zastanawiasz się dlaczego tak długo po nią nie sięgałeś, ale dobrze że byłaś pod ręką.

Książka dobra, warta przeczytania, może ktoś – podobnie jak ja – zrobi trochę porządku w swoim otoczeniu. Może rzeczywiście tzw. łapacze kurzu są już stare i należy je przesunąć w sferę wspomnień, tak jak przesuwające się obrazy z chwili kiedy wchodziliśmy w ich posiadanie. Jednak miło jest gdzieś między półkami znaleźć stary kasztan, który na spacerze ktoś ci podarował, ożywić tę chwilę aby uśmiech rozjaśnił naszą zabieganą twarz, stara pocztówka, a co do biblioteki to może spojrzenie staruszki z „Tajemniczego płomienia królowej Loany” – U. Eco (posiadacza wręcz legendarnej biblioteki). Nie mniej jednak stosuję się do sugestii Dominique Loreau i książkę przekazuję do bookcrossingowego obiegu.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?