logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: ebookpoint
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2020-12-06 20:21
Mikołajkowy kod RABATOWY w księgarni Ebookpoint

W ramach akcji #CzytamwDomu, księgarnia Ebookpoint udostępniła dziś kod na 10 PLN, obniżający wartość zakupów o wartości minimum 30 PLN. Nie byłoby w nim nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że sumuje się on z innymi promocjami. A tu już można uzyskać ciekawe efekty. Kod, którego należy użyć w kasie: CZYTAMWDOMU. Oferta jest ważna do wtorku 8 XII 2020 r.

 

#CzytamwDomu (źródło: ebookpoint.pl)

 

Oczywiście rabat może być wykorzystany na dowolne zakupy. Ale szczególnie przyda się w przypadku pozycji, które nie bywają przeceniane, nawet w ramach największych akcji promocyjnych, organizowanych przez księgarnię. Ja skorzystałem właśnie z tej okazji aby dokupić jedną z pozycji Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dzięki mikołajkowemu rabatowi, udało mi się uzyskać cenę korzystniejszą od najniższych notowanych w porównywarkach cen e-booków. Poniżej przykłady kilku ciekawych moim zdaniem pozycji tego wydawcy.

 

Przykładowe pozycje z oferty Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego:

 

Autor

Tytuł

Cena bez mikołajkowego rabatu

Paul Kenyon

„Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę”

39,72 PLN

Jeremy Brown

„Grypa. Sto lat walki”

35,09 PLN

Ben Coates

„Skąd się biorą Holendrzy”

31,72 PLN

Sayaka Murata

„Dziewczyna z konbini”

20,43 PLN

Frank Ahrens

„Koreańczycy. W pułapce doskonałości”

36,67 PLN

 

Kupując książki, korzystając z moich odsyłaczy, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

 

Like Reblog Comment
text 2020-11-04 05:45
30 tys. PRZECENIONYCH KSIĄŻEK na dziewiąte urodziny księgarni Ebookpoint

Księgarnia Ebookpoint przygotowała obszerną ofertę urodzinową, na którą składają się znaczne przeceny e-booków i audiobooków. W tym roku jest to ponad 30,5 tys. tytułów, w tym również obcojęzyczne. Podobnie jak w czasie ostatniej akcji, określono progi cenowe. Teraz to: 6,90 PLN, 9,90 PLN, 14,90 PLN, 19,90 PLN, 24,90 PLN oaz 29,90 PLN. Cała promocja dostępna jest na specjalnej stronie księgarni.

 

9. urodziny księgarni Ebookpoint

 

W akcji promocyjnej uwzględniono książki prawie dwustu wydawnictw. Tradycyjnie duże zniżki dotyczą tytułów grupy wydawniczej Helion. Ale i wśród innych publikacji można znaleźć sporo pozycji w dobrej cenie.

 

Ponad 30 tys. przecenionych pozycji

Przygotowałem plik, w którym można posortować sobie ofertę nie tylko według tytułów, wydawców czy ceny, ale także wysokości rabatu. Wszystkim obeznanym z Excelem powinno to ułatwić poszukiwania ciekawych okazji. Udostępniam też wersję dla OpenOffice'a.

W przygotowanym pliku można sortować urodzinową ofertę np. wg wielkości rabatu

 

Nowości i uaktualnione wydana ponad 75% taniej

Wśród tegorocznych nowości lub uaktualnionych wydań przodują publikacje Helionu i Wydawnictwa Uniwersytetu Śląskiego, tu przeceny sięgają ponad 75%. Są to m.in.:

 

 

Autor

Tytuł

Cena katalogowa/cena promocyjna

[rabat]

Paul J. Deitel, Harvey Deitel

Język C. Solidna wiedza w praktyce” Wydanie VIII

199,00

29,90

[85%]

Herbert Schildt

Java. Kompendium programisty” Wydanie XI

199,00

29,90

[85%]

Mark Lutz

Python. Wprowadzenie” Wydanie V

169,00

29,90

[82%]

Jerzy Grębosz

Opus magnum C++ 11. Programowanie w języku C++” Wydanie II poprawione (komplet)

169,00

29,90

[82%]

red. Bernadeta Niesporek-Szamburska, Małgorzata Wójcik-Dudek

Zmysły i literatura dla dzieci i młodzieży

34,90

6,90

[80%]

Thomas Anderson

Niemiecka broń pancerna. Tom 2: 1942-1945

44,99

9,90

[78%]

 

Nowości i uaktualnione wydana 50-75% taniej

W tej grupie jest już pełen przedział urodzinowej oferty. Znajdziemy tu zarówno beletrystykę jak i poradniki oraz oczywiście literaturę fachową Helionu. Są to m.in.:

 

 

Autor

Tytuł

Cena katalogowa/cena promocyjna

[rabat]

Jakub Małecki

Saturnin

39,99

19,90

[50%]

Michał Kołodziejczyk, Anita Werner

Mecz to pretekst. Futbol, wojna, polityka

39,99

19,90

[50%]

Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda

Cymanowski chłód

29,90

14,90

[50%]

Joseph LeDoux

Historia naszej świadomości

69,90

24,90

[64%]

Robert Plomin

Matryca. Jak DNA programuje nasze życie

49,90

14,90

[70 %]

Alek Rogoziński

Babka z zakalcem

39,90

9,90

[75%]

 

Jak poprzednio, tak i w tym roku podaję też listę odsyłaczy do poszczególnych działów tematycznych:

Biznes i ekonomia

Dla dzieci

Dla młodzieży

E-prasa

Edukacja

Historia

Informatyka

Inne

Języki obce

Kultura i sztuka

Lektury szkolne

Literatura

Nauki przyrodnicze

Nauki społeczne

Obcojęzyczne

Popularnonaukowe i akademickie

Poradniki do gier

Poradniki

Prawo

Przewodniki i podróże

Psychologia

Religia

Sport, fitness, diety

Technika i mechanika

 

Like Reblog Comment
text 2020-10-31 10:56
E-book GRATIS i KONKURS z nagrodami na dziewiąte urodziny księgarni Ebookpoint

Podobnie jak w poprzednich latach, tak i tym razem księgarnia ebookpoint.pl przygotowała atrakcyjną ofertę z okazji dziewiątych urodzin urodzin. Akcja rusza 3 XI i obejmie ponad 30 tys. przecenionych e-booków i audiobooków (w tym roku będą to także pozycje obcojęzyczne). Będę jeszcze o niej pisał. A na razie w ramach zapowiedzi dwie akcje: konkurs z nagrodami w postaci czytników i e-book gratis.

 

W urodzinowym konkursie można wygrać czytnik PocketBook (źródło: ebookpoint.pl)

 

Napisz recenzję – powalcz o PocketBooka

Dla swoich czytelników księgarnia przygotowała konkurs, w którym można wygrać jeden z trzech czytników: PocketBook Touch HD 3, PocketBook Touch Lux 5 oraz PocketBook Basic Lux 2. PocketBooka Touch HD 3 testowałem, to chyba najfajniejszy model tej marki. Nie miałem okazji testować dwóch pozostałych, ale trochę więcej informacji o Touch Lux 5 i Basic Lux 2 znajdziecie we wpisach z okazji ich rynkowej premiery. Zadanie konkursowe polega na umieszczeniu pod wybranym tytułem znajdującego się w ofercie księgarni (ze swojego konta) Ebookpoint recenzji, która zarówno merytorycznie jak i pod kątem kreatywnego podejścia spodoba się jurorom. Mamy na to czas do do 8 XI 2020 r. Należy pamiętać o oznaczeniu konkursowej recenzji znacznikiem #9UrodzinyEbookpointKonkurs.

Z regulaminem konkursu można zapoznać się na oficjalnej stornie.

 

"Urodzinowy" e-book gratis (źródło: ebookpoint.pl)

 

Masz konto - odbierz gratis

W ramach zachęty do wzięcia udziału w akcji księgarnia oferuje swoim czytelnikom jeden z trzech e-booków. Aby dokonać wyboru, trzeba zaznaczyć odpowiedni tytuł na stronie akcji:

Pokonaj stres z Kaizen” Jarosława Gibasa;

Powidoki” Piotra Strzeżysza;

Korona Polskich Gór” Krzysztofa Bzowskiego.

Aby dodać wybraną książkę do swojego konta, należy (do 2 XI 2020 r.) zgodzić się na otrzymywanie informacji o promocjach. Szczegóły akcji znajdują się w regulaminie.

 

Jeśli kogoś dany tytuł zainteresuje, nie ma co czekać tylko sobie pobrać. Taniej już raczej nie będzie :)

 

Like Reblog Comment
text 2020-09-13 17:00
Recenzja: Jakoś to wszystko NIEOPŁACALNE

„Jakoś wkrótce” Kelly i Zacha Weinersmithów jest próbą zmierzenia się z technologiami przyszłości. Mogą to być zarówno te, których wyczekujemy już od dawna i teoretycznie były zaprezentowane całe dekady temu, jak i takie, które wydają się być w fazie nie do końca wykrystalizowanej koncepcji. W pierwszej części autorzy mierzą się z tym, co może wyprowadzić ludzkość w kosmos, ale i w dalszych rozdziałach do tego wracają. Idą także w stronę komputerów, medycyny i leczenia tudzież modyfikacji naszego ciała. Udaje im się zachować dość przystępną formę, nawet kiedy piszą o dość futurystycznych i całkiem skomplikowanych sprawach. To duża zaleta tej książki. Do wad bym zaliczył, co dość zrozumiałe dla amerykańskich autorów, skupienie się na amerykańskich specjalistach w danej dziedzinie i amerykańskim punkcie widzenia świata.

 

Kelly i Zach Weinersmith „Jakoś wkrótce” 

 

 

Lektura książki nie jest niestety zbyt optymistyczna. To znaczy niby jest, bo widać, jak wielki postęp dokonuje się w wielu dziedzinach. Ale raz po raz pojawiają się w obrazie współczesnych postępów ludzkości także spore rysy. Pójdę teraz na wielkie skróty i spróbuję podsumować wnioski jednym stwierdzeniem, które zaskakująco często przewija się i powtarza w konkluzjach na temat przyszłości poszczególnych technologii. Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, ani to co napiszę nie powinno zepsuć zabawy podczas lektury książki, choć mam opinię dość stronniczą i całkiem tendencyjną. Niestety jest to, jak mniemam, też niezłym i dosadnym podsumowaniem wszystkich wywodów przedstawionych w książce.

 

Cyfranek jakoś wkrótce...

 

Otóż przy każdym niemal poruszanym problemie autorzy twierdzą, że wiele z tych rzeczy, o których na przykład ludzkość marzy (przynajmniej ta należąca do krajów pierwszego świata) jest całkiem całkiem osiągalna z wielu punktów widzenia poza jednym – finansowym. Można już myśleć całkiem poważnie o tym lub o owym, ale wszystko rozbija się o jedno – finanse. W zasadzie wszystko, co by było fajne i o czym tak fajnie czytało się w książkach science-fiction jest dziś zwyczajnie nieopłacalne. Nie będzie kluczowych osiągnięć, popychających świat do przodu, bo nie ma kto zapłacić za badania jednego czy drugiego detalu. W sumie to dość logiczne i trudno się z autorami nie zgodzić, że badania oraz wdrożenia nowości nie są tanie.

 

Cały czas jednak kołacze mi się z tyłu głowy fundamentalna wątpliwość: gdyby tak rzeczywiście było to w latach '40 XX wieku np. przy myśleniu o energii jądrowej, to do dziś byśmy tylko o tym czytali w książkach. Bo co najsmutniejsze, jeśli w grę wchodzi wyścig zbrojeń, to nie ma, że „to się nie spina finansowo”. Podobnie było z lotami na Księżyc. Może w połowie XX wieku nie było na świecie tylu miliarderów co dziś, ale pieniądze na to jednak się znalazły. Choć też trudno mówić o „opłacalności” tego pomysłu. Być może trudno to było zauważyć autorom książki - obywatelom supermocarstwa, ale ja to widzę aż nazbyt jasno. Pieniądze na badania i technologie można zdobyć jeśli się chce. Ale oczywiście zamiast finansować zdobywanie kosmosu nowoczesnymi technologiami można też budować kolejne luksusowe jachty i pałace dla miliarderów. Wygląda na to, że musimy (jako ludzkość wybrać) czy wolimy mieć miliarderów gromadzących bogactwo ludzkości czy postęp. Bo jeśli nawet najbogatszych państw teraz nie stać na podstawowe badania, to jaka nas czeka przyszłość?

 

Mimo mojej smutnej konstatacji, polecam lekturę osobom rozkminiającym technologiczne problemy współczesnego świata. E-booka „Jakoś wkrótce” Kelly i Zacha Weinersmithów można kupić m.in. w księgarni Ebookpoint czy LitRes (w LitRes podając kod 10CYFR przy zakładaniu konta - zakładka "Kupon" - otrzymasz 10 PLN zwrotu za zakupy o wartości 20 PLN).

 

Like Reblog Comment
text 2020-08-13 16:55
PocketBook Color – po co komu KOLOR?

PocketBook Color jest urządzeniem, które w końcu może coś zmienić na rynku czytników. To pierwszy dostępny poza Chinami model z kolorowym ekranem wykonanym w nowej technologii E-Ink Kaleido. Ekran ten wyświetla 4096 kolorów (100 ppi) oraz standardowy tekst (300 ppi). Skoro mam już czytnik w rękach, postanowiłem go przede wszystkim przetestować z książkami, w których kolor jest ważny. Wybrałem tytuły, przy lekturze których może się szczególnie przydać.

 

PocketBook Color

 PocketBook Color - tu byłem

 

Ekran E-Ink Kaleido - pierwsze wrażenia

PocketBookowi należą się na pewno brawa za to, że firma chce być pionierem, za to, że zmierzyła się z nową technologią i za próbę upowszechnienia koloru w czytnikach. Na pełną recenzję czytnika przyjdzie czas po dłuższych testach. Ale tak czy inaczej PocketBook Color, ze względu na kolor właśnie, jest tak wyjątkowy, że warto napisać już teraz kilka słów.

 

O parametrach czytnika pisałem już podczas jego premiery („Premiera: PocketBook Color – sześciocalowy czytnik Z KOLOROWYM ekranem”). PocketBook Color wprowadza kilka nowości, ale sześciocalowy dotykowy ekran E-Ink Kaleido jest tu zdecydowanie najważniejszą z nich. Za wyświetlanie tekstu odpowiada w nim jedna warstwa (300 ppi) a za kolory druga (100 ppi). Ma to wpływ na wyraźnie mniejszy kontrast w porównaniu do aktualnej wersji czarno-białych urządzeń z ekranem E-Ink Carta (np. w modelu PocketBook Touch HD 3 czy Kindle Paperwhite 4). W porównaniu np. do PocketBooka Touch HD 3 tło ekranu w nowym modelu jest wyraźnie ciemniejsze a i litery są lekko przyćmione przez drobniutką siateczkę punktów (widocznych po wpatrzeniu się w ekran) umieszczoną nad warstwą tekstową. Dobre wrażenia z lektury można uzyskać czytając albo przy silnym świetle zewnętrznym, albo przy stale włączonym oświetleniu ekranu. I tak właśnie korzystam z tego czytnika, ustawiając natężenie oświetlenia na poziomie ok. 20-30% przy „zwykłych” e-bookach a 40-50% przy komiksach (na innych czytnikach czytam zwykle bez włączania wbudowanego oświetlenia). Przy włączonym oświetleniu mniej widać wspomnianą siateczkę punktów (tło jest mniej szare) a i kolory prezentują się chyba najlepiej. Wpływa to niestety wyraźnie na czas pracy czytnika na jednym ładowaniu. Nie mam jeszcze na ten temat konkretów, ale ładowałem PocketBooka już w pierwszym tygodniu użytkowania, co do tej pory w czytnikach tej marki nie zdarzało mi się. Poświęcę ekranowi więcej miejsca w kolejnym wpisie. PocketBook Color, jak się można było spodziewać, nie wyświetla tak dobrze kolorów jak współczesne tablety lub smartfony. Jednak te cztery tysiące kolorów może pomóc jeśli ktoś (jak ja) długo czytać na ekranie LCD nie daje rady, a na przykład chce na długie godziny zagłębić się w lekturze.

 

Po co komu kolor?

Wraz z zakupem pierwszego czytnika porzuciłem czytanie na palmtopie z kolorowym ekranem. Od wielu lat korzystam z czytników, gdzie standardem jest 16 odcieni szarości i przeczytałem już na takowych urządzeniach setki książek. Ale z drugiej strony, bywały takie momenty, że jednak kolor by się przydał. Postaram się teraz te sytuacje odtworzyć.

 

Przewodniki

A w przewodnikach głównie mapy i plany. Wielokrotnie w czasie wyjazdów korzystałem z przewodników w wersji elektronicznej. Zawsze to lepiej w podróży tachać jeden czytnik niż kilka książek, to jasne. Ale w przypadku map i planów to się często nie sprawdzało, bo ich czytelność przy braku kolorowego ekranu bywała problematyczna.

 

 PocketBook Color

W przewodniku ważne są zdjęcia...

 

Z tego co zauważyłem, w księgarni Ebookpoint największą popularnością cieszą się teraz przewodniki po Polsce, a w szczególności tzw. travelbooki Wydawnictwa Bezdroża. Akurat w tym roku nie skorzystam za bardzo z przewodników „w terenie”, ale choć „na sucho” musiałem się przekonać jak one wyglądają w PocketBooku z kolorowym ekranem. Wydawnictwo ma w swojej ofercie opracowania dotyczące wielu regionów Polski, wśród najczęściej kupowanych znalazłem: „Mazury i Warmia”, „Podlasie i Suwalszczyzna”, „Bieszczady”, „Góry Świętokrzyskie” czy „Kraków i okolice”.

 

PocketBook Color

...i ważne są mapy 

 

Sens koloru od razu widać w przypadku zdjęć ilustrujących przewodniki. Ale przy mapach dopiero mogłem w pełni docenić funkcjonalność, której do tej pory w PocketBookach brakowało – a mianowicie powiększanie ilustracji zawartych w tekście. Bez tego, nawet kolor by nie pomógł w czytaniu map, które na sześciocalowym ekranie i przy rozdzielczości 100 ppi zazwyczaj są wciąż słabo czytelne. Nową funkcję wywołuje się poprzez trochę dłuższe dotknięcie grafiki. Na środku pojawi się wtedy ikonka z czterema strzałkami. Wywołuje ona tryb skalowania przy pomocy gestu szczypania ekranu („Podgląd”). W prawym górny rogu pojawia się też wtedy ikona menu korekcji obrazu. Można zmienić nasycenie, kontrast, jasność oraz korekcję gamma. Przy wyjściu z tego trybu („×” w lewym górnym rogu ekranu) czytnik pyta, czy zapamiętać dokonane korekty sposobu wyświetlania grafiki. W prawy górnym rogu tego ekranu znajduje się też opcja zerowania ustawień oraz ich zapamiętywania.

 

PocketBook Color

Ekran z ustawieniami regulacji sposobu wyświetlania grafiki w czytniku PocketBook Color

 

Takie rozwiązanie może papierowej mapy turystycznej nie zastąpi, ale plan fragmentu miasta, czemu nie? Albo choćby ułatwi orientację w terenie, gdy z mapy papierowej skorzystać się nie da (np. podczas czytania w ciemnym autobusie, przed dotarciem w miejsce docelowe). Może się przydać, choć akurat w Travelbookach jest tylko orientacyjna mapa omawianego regionu.

 

Reportaże, książki podróżnicze, biografie

Te trzy typy publikacji łączy jedna wspólna rzecz, która w kolorze nabiera nowego życia. To oczywiście fotografie, które takim książkom dodają życia lub są wręcz ich integralną częścią. Jeśli są to zdjęcia czarno-białe, nie ma problemu. Jeśli wydawca przygotował specjalną wersję dostosowaną do czytników i przekształcił kolorowe grafiki na odcienie szarości – bardzo dobrze. Ale, gdy e-book jest odzwierciedleniem książki papierowej, która ma przyciągać czytelnika między innymi kolorowymi zdjęciami, wtedy zaczynały się kłopoty. I właśnie w takim przypadku czytnik z kolorowym ekranem może pokazać swoją użyteczność.

 

PocketBook Color

 Tu byłem. Tony Halik...

 

Czasem sobie uświadamiam, że przecież wiele osób oglądanych kiedyś na czarno-białych filmach czy w czarno-białej telewizji znam właśnie w czerni i bieli. Nie inaczej jest z moim wyobrażeniem Tony'ego Halika. Czytając wydaną przez Agorę książkę Mirosława Wlekłego o Tonym Haliku („Tony Halik. Tu byłem”) na czarno-białym ekranie czytnika, w dalszym ciągu postrzegałem jej bohatera w kategoriach czarno-białej postaci. Taki obraz miałem w głowie, a czarno-białe zdjęcia w książce tylko to potwierdzały. Programy telewizyjne z udziałem Tony'ego Halika i Elżbiety Dzikowskiej pamiętam przecież z dzieciństwa z czarno-białego odbiornika z wypaloną w środku kineskopu dziurą. A potem w domu pojawił się kolorowy telewizor w postaci radzieckiego Rubina. Ta technologia daleka była od ideału, ale to jednak był skok jakościowy. Teraz może łatwiej mi docenić podobną zmianę jaką wprowadza PocketBook Color w porównaniu do czarno-białych czytników. W każdym razie książkę Mirosław Wlekłego dokończyłem już w kolorze i teraz Tony Halik nabrał w moich oczach opalenizny, choć jego koszule wciąż pozostały wypłowiałe. Tylko do końca nie wiem, czy to bardziej od południowoamerykańskiego słońca czy od sposobu działania ekranu E-Ink Kaleido... Tak swoją drogą książka „Tony Halik. Tu byłem” to bardzo dobra lektura. Polecam!

 

Wracając do Wydawnictwa Bezdroża. Oferuje nie tylko przewodniki ale i książki podróżnicze czy reportażowe. Gdzieś w okolicach tej tematyki znalazła się kolejna pozycja, którą chciałem przeczytać w kolorze, a mianowicie „Piekło-Niebo. Zrozumieć Koreę” Rafała Tomańskiego. Tu niestety się zawiodłem. Książka jest chyba zbiorem wpisów z pisanego na bieżąco bloga, który może być ciekawy w sieci, ale w zwartej postaci książkowej się nie sprawdza. W kolejnych (mikro)rozdziałach raz po raz powtarzają się te same stwierdzenia, opinie, informacje i sformułowania. Zaczyna to drażnić już po kilkunastu stronach. Do tego jeszcze autor pisząc o Korei Północnej nie jest w stanie wyzwolić się z okowów amerykańskiego sposobu widzenia świata. To, czego dowiadujemy się z książki o tym kraju zdaje się być groteskowe i absurdalne. Dopiero podpis pod jedną z fotografii „Noc w świątyni Bongeunsa w Seulu jest pełna świateł i kolorów” spowodował, że (choć jednak nie idealnie) PocketBook Color pokazał swoją wartość. Ale raczej jest to wina jakości zdjęć zamieszczonych w książce niż samego czytnika.

 

PocketBook Color

„Piekło-Niebo. Zrozumieć Koreę” Rafała Tomańskiego na ekranie czytnika PocketBook Color (w pełnym słońcu) 

 

Przy okazji zacząłem też czytać „Blondynkę nad Gangesem” Beaty Pawlikowskiej. Zrazu nastawiłem się bardzo pozytywnie, ale mój entuzjazm opadł już przy pierwszej ilustracji. Ktoś się postarał i dostosował książkę do wyświetlania na czytnikach czarno-białych, bo takie są fotografie w e-booku. Więc z kolorów w tym przypadku nici. [Aktualizacja: na końcu książki są jednak i kolorowe zdjęcia wykonane przez autorkę]

 

PocketBook Color

Nie wszystkie e-booki mają kolorowe ilustracje. W „Blondynce nad Gangesem” Beaty Pawlikowskiej zdjęcia w środku są czarno-białe

 

W kolejce czekają kolejne tytuły Wydawnictwa Agora: „Księga zachwytów” Filipa Springera, „Komu bije Big Ben” Mileny Rahid Chehab, „Powstanie Warszawskie. Rozpoznani” Izy Michalewicz i Macieja Piwowarczuka, „Fotografie, które nie zmieniły świata” Krzysztofa Millera oraz „1968” Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza.

 

Książki przyrodnicze

Z tej grupy wydawnictw sięgnąłem po e-booki Adama Wajraka. Czytając na nowym PocketBooku np. „To zwierzę mnie bierze” także można docenić kolorowy ekran. Akurat tę książkę kupiłem już dość dawno temu (nie powiem ile lat temu, ale na szczęście da się je policzyć na palcach jednej ręki). Ale dopiero kolorowy ekran czytnika skłonił mnie do sięgnięcia po nią! Na szczęście tekst się nie zestarzał, a zdjęcia nawet stały się jakby bardziej aktualne (bo w kolorze). Zdecydowanie lepiej czyta się np. o kolorowym upierzeniu ptaków, kiedy rzeczywiście można zobaczyć to na zdjęciu. Dla takiego miastowego chłopaka jak ja, wszystko co lata za oknem (poza krakowskimi gołębiami) to jeżyki, sikorki, czasem wróbelki a reszta to „takie sikorki w innym kolorze”. Dzięki Wajrakowi trochę bardziej już naszą awifaunę ogarniam. Choć nie tylko o ptakach można w tej książce przeczytać...

 

PocketBook Color

„To zwierzę mnie bierze” Adama Wajraka nabiera kolorów na ekranie czytnika PocketBook Color

 

W kolejce do czytania czekają więc już kolejne e-booki Adama Wajraka z Publio („Wilki” oraz „Zwierzaki Wajraka”), po które bym jeszcze pewnie długo nie sięgnął, gdyby nie zdjęcia w kolorze.

 

PocketBook Color

W książkach Adama Wajraka zawsze można liczyć na ładne zdjęcia dzikich zwierząt, a mnie z kadru nawet psina uciekła (po lewej)

 

Komiksy

Nie czytuję obecnie komiksów, choć kapitan Kloss, kapitan Żbik czy Kajko i Kokosz to ważni bohaterowie mojego dzieciństwa. Papierowych publikacji nie mam ochoty teraz kupować, a wersji elektronicznych w polskich księgarniach nie uświadczy (Kloss w formacie PDF to chyba jedyny wyjątek). Dopiero teraz do mnie dotarło, dlaczego raz po raz widzę w sieci udostępnione pliki ze skanami papierowych wydań. Zwyczajnie e-booków nie można w naszych księgarniach kupić. Trochę słabo. Z tego wszystkiego musiałem chwilę poszukać treści, które mógłbym przetestować na kolorowym czytniku. Padło na dwa zeszyty pochodzące z Amazonu – „Avatar” oraz „Motorcycle Samurai”. Ten pierwszy przerobiłem sobie na „komiksowy” format CBZ, a ten drugi nawet udało mi się od razu pobrać w takiej formie.

 

PocketBook Color

Komiks "Avatar" na ekranie czytnika PocketBook Color (na górze) i iPada Mini (na dole)

 

Jak się można spodziewać, sześciocalowy ekran jest trochę za mały aby docenić komiksy. PocketBook posiada szereg narzędzi przydatnych zarówno przy czytaniu PDFów jak i komiksów. Przede wszystkim można samodzielnie zdefiniować w jaki sposób zostaną przycięte marginesy. To szczególnie ważne, gdy ekran czytnika jest znacznie mniejszy od pierwotnej strony drukowanej publikacji. Po przycięciu w czytniku marginesów, ewentualnie obróceniu do orientacji poziomej czytało mi się całkiem znośnie. Dymki były czytelne.

 

PocketBook Color

Komiks "Avatar" na ekranie czytnika PocketBook Touch HD 3 (po lewej) oraz PocketBook Color (po prawej)

 

Jednak to co najważniejsze w nowym czytniku - kolory dodały wyrazistości historii, bo co tu dużo gadać kolor bywa w komiksach ważny. A więc tak, PocketBook Color się sprawdził, choć do komiksów to jednak lepiej mieć większy ekran. Zapaleni czytelnicy komiksów, których podpytywałem o ich czytniki, wskazywali na modele z większymi ekranami (np. PocketBook InkPad 3) jako wygodniejsze do tego typu lektury.

 

Okładki

No i na koniec element, który może nie jest najważniejszy, ale jednak istotny. A mianowicie kolorowe okładki. Wielokrotnie przekonywałem się o tym, podczas dyskusji o książkach. Ktoś kogoś pyta, czy czytał to czy owo. A zapytana osoba nie do końca kojarzy daną pozycję. I wtedy często pada stwierdzenie w rodzaju „pokaż mi okładkę”. Wówczas trybiki zaskakują, autor dokleja się do tytułu, a tytuł do treści i wszystko składa się w jedną całość. Jeśli czytnik może wyświetlać poprawnie okładki książek i do tego w kolorze, to zarówno wydawca, jak i czytelnik mogą tylko na tym zyskać. I właśnie w takim przypadku czytnik z kolorowym ekranem też pokazuje swoją wartość.

 

PocketBook Color

Nie pamiętam, jaka to książka, ale okładka była niebieska...

 

Podsumowanie

Jakość kolorów w czytniku PocketBook Color nie robi aż takiego wrażenia, jak w nowoczesnych smartfonach czy tabletach. Liczby są tu bezlitosne i 4 tysiące kolorów przy 100 ppi trudno porównywać z milionami w 400 ppi. Jednak dłużej czytając na kolorowym ekranie E-Ink, przekonałem się, że i tak wolę te słabsze kolory na czytniku niż wpatrywanie się w ekran LCD, od którego zwyczajnie bolą mnie oczy. Mam też wrażenie, że niektóre e-booki otrzymują „drugie życie”, gdy odbiera się je w kolorze. Do tej pory po lekturze na czytniku, „podglądałem” grafiki zawarte w e-bookach na komputerze. Teraz tego nie muszę już robić i całkiem mi z tym dobrze. Do tego dochodzi bardzo ważna funkcja, która w końcu trafiła do oprogramowania PocketBooków – powiększanie rycin. Oby jak najszybciej trafiła ona także do pozostałych modeli producenta.

 

P.S.

Dziękuję księgarni Publio za udostępnienie publikacji Wydawnictwa Agora, a Wydawnictwu Bezdroża za zniżkę przy zakupie e-booków na potrzeby niniejszego tekstu.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?