logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: John-Fowles
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2018-03-03 06:46
Reading progress update: I've read 146 out of 282 pages.
The Collector - John Fowles

I am enjoying the book as a whole. I have just started Part 2 which is written from Miranda's POV which I am not liking quite as much. Still, it makes for a rivetting read to see the story from both points of view.

Like Reblog Comment
review 2018-02-09 15:18
Mantissa - John Fowles

Przyznam, iż mam ogromny problem z tą książką. A raczej z oceną tej pozycji. Nie wiem nawet, od której strony mam ją ugryźć. Więc zacznę od początku.

Zabrałam się za czytanie bez żadnego oczekiwania. Nie liczyłam ani na dobrą, ani na złą pozycję. Po prostu uznałam, że ją szybko przeczytam i zobaczę, o czym to jest. Oczywiście, przeczytałam też opis książki, dzięki czemu byłam przygotowana na erotyk. Ale przecież nawet erotyk może być dobry. Tylko, że ta książka to też do końca nie jest powieść erotyczna. Ta książka to coś dziwnego, nieco abstrakcyjnego. Nietypowego, ale nawet wciągającego (choć to może przez fakt, że byłam ciekawa jak ta nieco absurdalna historia się skończy).

 

Nie miałam ani jednej książki Johna Folesa w rękach. Ta jest moją pierwszą. Nie wiem za ten, jakie są jego inne pozycje. I czy mogę dać autorowi drugą szansę.

Autorem autorem, ale może wrócę do książki. Lektura podzielona jest na IV jakby akty, w których możemy coraz lepiej poznać bohaterów oraz zrozumieć fabułę.

Książka zaczyna się niepozornie, jak dość kiepski erotyk. Mężczyzna budzi się w szpitalu, ma amnezję, na którą jest nietypowa terapia. Po czym nagle przechodzimy do aktu II, gdzie pojawia się Muza. I od tej chwili możemy śledzić kłótnię Muzy z artystą (powiedźmy). Wymiana zdań dotyczy nie tylko książki naszego bohatera, który jest autorem, ale też relacji damsko-męskich.

 

Przyznam, iż od drugiego aktu zaczęło się robić ciekawiej. Przynajmniej na początku. Później ta ich kłótnia wydawała mi się bezsensowna, idiotyczna, pełna banałów. Po prostu było przeciętnie, sztampowo. Lecz, gdy tylko zaczęło wydawać mi się, że jest coraz gorzej, pojawiały się iskierki, przez które w mojej głowie pojawiała się nadzieja. Bo te iskierki sprawiały, iż dialog zaczął iść w innym, początkowo lepszym kierunku.

Wydaje mi się, że nie jestem pewnie w oczekiwanej grupie odbiorców autora. Mnie ta opowiastka nie urzekła. Nie sprawiła, bym miała po niej jakiejś większe przemyślenia poza pragnieniem szybkiego zapomnienia o niej. Nie uważam jednak, by książka była tragiczna, czy całkowicie zła. Ma swoje słabe momenty, ale pojawiają się w niej też mocniejsze punkty. Jest to duży średniak. Ot, taka lektura do przeczytania i raczej do szybkiego zapomnienia.

 

Na szczęście lektura nie dłużyła się nie potrzebnie. Bohaterowie byli nawet znośni, choć momentami bardzo irytujący. Fabuła zaś jest prosta, choć ubrana jest w wiele metafor.

O książce zapewne szybko zapomnę.Wojna płci w wykonaniu autora nie jest tak do końca też wojną płci. To bardziej rozmowa artysty z weną, muzą, czyli prawdę mówiąc rozmowa artysty z samym sobą, z wewnętrznym czy też artystycznym ja. Choć postać Muzy autora jest naprawdę urocza.

 

"Mantissa" to książka nietypowa, choć nie zaskakująca. Inna, choć przeciętna. Pełna sprzeczności. Może taka ma być. Może miała być lepsza. A może po prostu nie jestem w grupie docelowej i nie do końca zrozumiałam, co autor miał na myśli. Tylko, czy on sam wiedział, co chciał przekazać?

 

Jak dla mnie, średniak, o którym zapomnę. Nie polecam, nie odradzam. Zdecydujcie sami, czy chcecie przeznaczać czas na powieść erotyczno-filozoficzną, w której głównym wątkiem jest dialog artysty (?) z Muzą.

Like Reblog Comment
review 2016-05-23 00:00
Mantissa
Mantissa - John Fowles "Mantissa" means essentially an unnecessary verbal addendum. Mildly amusing, mildly erotic, mildly neurotic. It mostly seems like the work of a dirty old man treading water, mildly undecided between putting sex or love, or some combination of the two, at the sole apex of life, while suspecting those same impulses for trapping him in boring dialogues and marriages. I thought his suggestion to this imaginary woman that she try working as a reviewer was ugly and uncalled for.

Fowles had unaccountably been in England too long, after several early years believing he was somehow Greek. But we're still treated to a lot of nonelucidated namedropping of Greek words, Greek authors, etc., etc. Per my, verbally, far more interesting book, "Are the English Human?", written by a Flemish/French immigrant to the UK in the 1920s, Fowles has become thoroughly English here; he has become indifferent to the English language, although he's still enthralled by a long Greek trainwreck of a word or two. It seems Brits of a certain age can write these unobtrusive, non-explicit stage plays, one after another, if they're less honest than Fowles.

Happily, the "meta" part of this meta-novel seems largely subdued. Just as happily, the hilarious and pointed asides about deconstructionists, postmodernists and other weirdos of 80s academia who "proved" that authors don't write their own books are barbs now missing their target, since I can see no evidence that readers bother to even buy postmodernist books.

Suspicion #1 confirmed: this was the last novel Fowles wrote
Suspicion #2 uncomfirmed: he was only middle-aged, not old
Suspicion #3 unnecessary: Was he (happily?) married at the time?
Like Reblog Comment
review 2016-03-09 00:00
The Collector
The Collector - John Fowles Creepy. I distinctly enjoyed Frederick's POV (he's the collector) over Miranda's (she's the collectee).
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-02-01 06:19
The French Lieutenant's Woman by John Fowles
The French Lieutenant's Woman - John Fowles

Let’s call it 3.25 stars. This novel is basically one big gimmick. Fowles writes well and has done his research, so he pulls off the gimmick fairly well. But it is still a gimmick, and the story itself isn’t strong enough to stand on its own. This review will contain some SPOILERS.

The story consists of a simple love triangle involving Charles (the gentleman), Ernestina (his proper young fiancée) and Sarah (the mysterious “fallen” woman). It makes a thin plot for a 467-page book; what sets the book apart is the intrusive narrator. The book is set in the 1860s, but Fowles writes it explicitly from a 1960s perspective, commenting on aspects of life at the time, and then veers off to talk about the writing of the story itself and the different ways it could possibly end.

It is an unusual choice, and in that sense it’s interesting, though in this day of author blogs, a “behind the scenes” look at the author’s process isn’t the novelty it may have been in pre-Internet days. As a reader who is interested in history, I did enjoy the author’s stepping in with asides like, “the Victorians talked a good game about chastity, but actually the number of brothels per capita was enormous,” or “let me tell you how this landscape has changed in the last 100 years” or “here are some weird household implements from the 1860s.” Historical fiction is generally expected to wear its research lightly, with the result that readers are often too busy identifying with the characters to learn much about the setting. This book doesn’t have those constraints, so the tidbits about the era are interesting, and Fowles writes well enough to get away with the occasional digression, expounding on his opinions of the differences between the two time periods.

But then we come to Sarah. Fowles tells us outright that he doesn’t know what’s going through her head – it shows, and that’s a real weakness, given that she’s the book’s second most prominent character. At first, Charles sees her as a simple “fallen woman,” ashamed and pining for the eponymous French lieutenant, who seduced and then left her. Cliché, but comprehensible. Then we learn that she never loved the guy at all; rather, she suffers from depression and feelings of isolation, and “ruined” herself on purpose to create an external cause for her outcast status and exempt herself from society’s expectations for respectable women. Now we are getting somewhere; this is what I want from literary fiction. But then we find out . . . that it was all a charade, and actually she just goes around faking maladies all the time, in hopes that a man will eventually appear, be overwhelmed by a sense of protectiveness and fall in love with her, so that she can . . . leave him? What? The author attempts to support this by having Charles read some 19th century psychological treatise claiming this is known female behavior and possibly caused by sexual repression. Which is clearly bunk in light of what we now know about mental illness, and leaves us with a nonsensical character, who may have engineered the whole plot to get back at men, via Charles, for the French lieutenant (whom she didn’t love anyway?) leaving her. Because that makes total sense. Or maybe she didn’t, and was actually motivated by . . . what? Who knows?

At any rate, if you love metafiction, you should probably give this book a whirl. If you don’t, though, the story isn’t particularly strong, and to me a basic task of fiction is the creation of a work that can be enjoyed simply for its plot and/or characters. So, while not by any means a poorly-written book, this isn’t one I’m likely to recommend.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?