logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: corpus
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
quote 2017-04-18 19:26
"Ich stehe für das, was Sie in Wahrheit denken!", ruft Mia. "Ich stehe für das, was alle denken! Ich bin das Corpus Delicti, Würmer. Wiederholen Sie ihre Lügen und sehen Sie mir dabei ins Gesicht!"

- Mia, S.218 (Corpus Delicti - Juli Zeh)
Like Reblog Comment
quote 2017-04-18 19:25
"Und genau das war schon immer so. Bauerntöchter haben ihre Gutsherren geliebt. Nonnen den Klostergärtner. Brüder ihre Schwestern. Schülerinnen den Lehrer. Erwachsene Männer ihren besten Freund. Und heute lieben eben Tausende das falsche Immunsystem. Alle wollen glücklich sein."

- Mia, S.113 (Corpus Delicti - Juli Zeh)
Like Reblog Comment
quote 2017-04-18 19:24
Eine junge Frau namens Sybille, mit der er sich nach eigenen Angaben zu einem Blind Date an der Südbrücke verabredet hatte, war bei seinem Eintreffen weder sympathisch noch unsympathisch, sondern tot.

- S.33
Like Reblog Comment
quote 2017-04-03 15:10
Życie również jest ofertą którą można odrzucić.
Like Reblog Comment
review 2017-04-03 15:07
Corpus delicti - Juli Zeh

Co w życiu jest najważniejsze? Miłość? Szczęście? Zabawa? Praca? Wybory? Ich brak? Człowiek? Władza? A może zdrowie?

 

Co dla tej wartości jesteś w stanie uczynić? Czy mógłbyś się podporządkować? Zrobić to, co wymagają inni? Zatracić siebie, swoje wartości, swoją wolność?

 

Czym jest wolność? Gdzie jest jej granica? Czy ma granicę? Jak ją zdefiniujesz?

 

Gdzie zaczyna się utopia, a gdzie dystopia? Czym się te pojęcia różnią, gdy z pozoru chcą tego samego - szczęścia dla ogółu? 

 

Czy ogół jest lepszy od jednostki?

 

Tytułowy "Corpus delicti" to inaczej "dowód rzeczowy". Sprawę poznajemy w sądzie, sprawę kończymy w sądzie. Sprawą jest człowiek, kobieta, która nie dostosowała się do METODY.

 

Świat bez bólu, choroby. Świat, w którym wszyscy są zdrowi - zawsze. Nie ma też ryzyka choroby. Nawet grypy. Świat idealny... przynajmniej pozoru. Tym właśnie jest METODA. To system ustosunkowany prawem, do którego wszyscy muszą się dostosować, czyli często się badać, nie zażywać niedozwolonych środków (tytoń, alkohol są zakazane, podobnie jak i kofeina), muszą ćwiczyć, dbać o powietrze w domu... i lepiej by w swoim mieszkaniu nie wymiotowali. 

 

System wydaje się dobry. Każdy dba o siebie, pilnuje się, by było zachowane dobro ogółu. Tym dobrem jest zdrowie. Jednak jeśli przegapisz choć jedno badanie, jeśli spożyjesz coś niedozwolonego, jeśli będzie istniał choćby pretekst, który świadczyłby o wrogości do METODY, uważaj - trafisz pod sąd. Choć Mia miała to szczęście, że na początku zamiast kary miała mieć tylko pouczenie, rozmowę, dzięki której miała z powrotem wkroczyć na prawidłową drogę.

 

Zastanawiające jest, iż w tej dystopii nie ma bohatera, wybrańca. Jest za to Mia, która zostaje wplątana w całą machinę, w której na początku nie do końca chciała się znaleźć. Na początku jest marionetką, którą łatwo kierować, bo cały czas nosi w sobie żal po stracie brata. Zastanawiające i zarazem smutne, bo wynika z tego, iż taki świat by ludziom odpowiadał...

 

Zawsze po lekturze książki, w która występuje dystopia zastanawiam się, czy mogłabym w takim świecie żyć. Zawsze też dochodzę do wniosku, że nie, nie chciałabym. Zaś w świecie z książki "Corpus delicti" żyć bym mogła. Bowiem stosowanie do zasad nie byłoby uciążliwe, a ja miałabym to szczęście nigdy nie spotkać żadnej choroby. Zresztą łamanie zasad, przynajmniej niektórych też jest banalnie proste, co tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że taka dystopia mi pasuje.

 

Bohaterki mi było szkoda. Została wplątana w coś, w co w ogóle nie powinna zostać wplątana. Ale dzięki temu zaczyna rozumieć wady systemu, bo choć ten życie w tym uniwersum nie należałoby do uciążliwych, to jednak METODA nie jest doskonałym systemem.

 

Szczerze powieść przypadła mi do gustu. Czytałam ją z zapartym tchem. Ciekawiły mnie postacie: dziennikarza i obrońcy. Były to dość ciekawe postacie, choć szczerze bardziej liczyłam na postać obrońcy. Dużo też było przemyśleń bohaterki, które pasują i do naszej rzeczywistości. 

 

Jednak bardzo irytowała mnie postać "idealnej kochanki". Choć ta kochanka wiąże się silnie z bratem bohaterki, to jednak wolałabym by jej nie było. Wystarczyły by wspomnienia, które mówiły o wiele więcej o bracie i jego sposobie bycia niż irytująca idealna kochanka.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?