logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: fantastyka
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-30 20:57
Siła nieuniknionego przeznaczenia - "Spętani przeznaczeniem" Veroniki Roth [CARVE THE MARK #2]
Autor: Veronica Roth
Tytuł: Spętani przeznaczeniem
Cykl: Carve the Mark, tom 2
Liczba stron: 516
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 23 maja 2018
 
Po lekturze "Naznaczonych śmiercią" byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów, których zdążyłam już polubić. Liczyłam na więcej akcji i szybsze jej tempo oraz na bliższe poznanie pozostałych planet należących do wykreowanego przez Veronikę Roth wszechświata. Jak wypadła kontynuacja historii Cyry i Akosa? Zapraszam na recenzję.
Po wydarzeniach w amfiteatrze nasi bohaterowie odlatują z Voa. Kanclerz Thuvhe zamierza udać się do Siedziby Zgromadzenia, ale pozostali mają inne plany. Obawiają się, że Isae skieruje swój gniew także przeciwko nim i będzie dążyła do zemsty bez względu na konsekwencje. Dlatego umieszczają ją w kapsule ratunkowej i wystrzeliwują ze statku. Cisi postanawia jej towarzyszyć. Reszta załogi kieruje się na Ogrę, do siedziby buntowników. Czy uda im się zapobiec nadciągającej wojnie? Jak poradzą sobie w obliczu rewelacji ujawnionych przez miejscową wyrocznię?
W pierwszym tomie dało się wyraźnie odczuć, jak powoli rozwija się akcja. Czytałam kolejne strony i rozdziały, które nie przynosiły w zasadzie nic nowego. Na szczęście tym razem nie miałam już takiego wrażenia. Działo się zdecydowanie więcej, dzięki czemu z każdym następnym zdaniem wciągałam się w tę historię coraz bardziej. Kilka razy dałam się poważnie zaskoczyć autorce - takiego rozwoju sytuacji się nie spodziewałam. Cieszyło również ponowne spotkanie z interesującymi bohaterami, chociaż Cyra i Akos momentami zaczynali mnie już irytować. Spięcia między nimi i brak komunikacji wydawały mi się dziecinne i nie do końca zrozumiałe, ale dobrze, że mogłam się wtedy skupić na pozostałych bohaterach, wcale nie mniej intrygujących. Z przyjemnością zwiedzałam razem z nimi dwie kolejne planety - Ogrę i Othyr, chociaż przyznaję, że pewien niedosyt pozostał. Liczyłam po cichu na poznanie wszystkich dziewięciu...
 
Była też jedna rzecz, która mnie niezmiennie dziwiła i rozpraszała. I chodzi tu o narrację. Wydarzenia relacjonowali na zmianę różni bohaterowie - Cyra, Akos, Eijeh, Cisi - i to był całkiem fajny zabieg, podobał mi się. Nie rozumiem jednak, dlaczego narracja pierwszoosobowa przechodziła nagle w trzecioosobową i to tylko w przypadku rozdziałów dotyczących Akosa. W pierwszym tomie również mnie to zastanawiało, ale tutaj jeszcze bardziej rzucało się w oczy.
Chociaż powieść "Naznaczeni śmiercią" mnie nie zachwyciła, to jednak zdołała zainteresować mnie na tyle, że sięgnęłam po kontynuację z wielką ciekawością i jeszcze większymi oczekiwaniami. Akcja, która nabrała tempa dopiero pod koniec pierwszego tomu, tutaj rozwijała się o wiele szybciej, a kolejne zwroty akcji naprawdę zaskakiwały. Wreszcie mogłam dać się wciągnąć lekturze, nie narzekając, że za mało się dzieje. "Spętanych przeznaczeniem" czytałam z prawdziwą przyjemnością, z zapartym tchem śledząc poczynania bohaterów. W moim odczuciu drugi tom wypadł zdecydowanie lepiej niż pierwszy, czyniąc serię Carve the Mark naprawdę wartą uwagi. Polecam!
Zuzanna
 
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/06/sia-nieuniknionego-przeznaczenia.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-28 07:00
Krwawe zmagania z losem w "Naznaczonych śmiercią" Veroniki Roth [CARVE THE MARK #1]
Autor: Veronica Roth
Tytuł: Naznaczeni śmiercią
Cykl: Carve the Mark, tom 1
Liczba stron: 536
Wydawnictwo: Jaguar
 

 

Co czyni nas takimi, jacy jesteśmy? Pochodzenie, więzy krwi, kraj, w którym przyszło nam żyć? Do jakiego stopnia możemy kontrolować nasz los, kształtować swoją przyszłość? Czy w ogóle mamy jakiś wpływ na to, w jaki sposób potoczy się nasza historia, a może o wszystkim decyduje przeznaczenie lub przypadek?
Niełatwo odnaleźć się w świecie, gdzie każdy człowiek ma jakąś przyszłość, ale los posiadają jedynie wybrańcy. Ujawnione w wizjach wyroczni mogą zwiastować wielki sukces lub... narażać na śmiertelne niebezpieczeństwo. Gdy Zgromadzenie niespodziewanie podaje je do publicznej wiadomości, prowokuje ciąg brutalnych, krwawych wydarzeń - władca ludu Shotet nie cofnie się przed niczym, by uchronić się przed zapowiedzianym upadkiem. Zleca porwanie braci Keresethów - Akosa i Eijeha - pochodzących ze znienawidzonego ludu Thuvhe. Liczy na to, że z pomocą wyroczni zmieni przypisany mu los i wkrótce podporządkuje sobie całą planetę. Nie waha się wykorzystywać własnej siostry, Cyry, która samym dotykiem potrafi sprawić niewyobrażalny ból, choć sama również bezustannie go odczuwa. W jego oczach czyni to z niej idealne narzędzie tortur i... kata. Przydziela jej na służącego Akosa - ze względu na swój specyficzny dar jest on jedyną osobą zdolną ulżyć jej w cierpieniu. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak wiele będzie go kosztować ta decyzja.
Ciekawe fantastyczne krainy tworzone przez autorów od podstaw niezmiennie mnie intrygują i przyciągają. Ogromnie się więc ucieszyłam, widząc, że w tym przypadku będę miała szansę poznać cały wszechświat wykreowany przez Veronikę Roth. Dziewięć planet oplecionych tajemniczą wstęgą nurtu, każda z nich inna, zaludniona przez odrębny naród o charakterystycznych cechach, a do tego Zgromadzenie czuwające nad nimi wszystkimi... i ingerujące w ich sprawy. Zapowiadało się naprawdę dobrze. Trochę rozczarowuje fakt, że w zasadzie poznajemy bliżej tylko dwie z tych planet, ale mam wielką nadzieję, że w drugim tomie znajdą się i te pozostałe. Bohaterowie również zrobili na mnie całkiem dobre wrażenie, szczególnie Cyra, która wciąż odkrywa siebie i z każdym krokiem zmienia się na lepsze. No i zaintrygował mnie cały szereg postaci drugoplanowych - od Teki, Isae, Joreka, aż po Sifę i Ymę - liczę na to, że jeszcze niejednego się o nich dowiem, czytając kontynuację tej historii.
 
Chociaż jednak pomysły autorki na fabułę i kreację świata przedstawionego przypadły mi do gustu, a bohaterowie zaciekawili, całość nie zrobiła na mnie jakiegoś oszałamiającego wrażenia. Owszem, czytało się to całkiem dobrze, ale biorąc pod uwagę objętość powieści, nie działo się w niej zbyt wiele. Czytałam kolejne rozdziały z nieprzyjemnym wrażeniem, że akcja niemal stoi w miejscu. Czasem zdarzało jej się przyspieszyć, ale zadowalające tempo zyskała dopiero na koniec, pozostawiając mnie z głębokim poczuciem niedosytu.
Pierwsze spotkanie z twórczością Veroniki Roth zdecydowanie nie powaliło mnie na kolana, ale też nie zdołało mnie zbyt mocno znudzić. Akcja rozwijała się powoli, zbyt wiele razy grzęznąc po drodze w mało istotnych opisach. Kolejne wydarzenia powinny czytelnika porywać, ciągnąc go dalej za sobą, a nie kazać mu na siebie niecierpliwie czekać. Żałuję, że tak się stało, bo w moim odczuciu ten świat i ta historia miały naprawdę dobry potencjał. Autorka zdołała mnie nimi autentycznie zainteresować i wciąż liczę na to, że drugi tom zrobi na mnie lepsze wrażenie, gdyż ten był po prostu... niezły. Jeśli nie przeszkadza Wam brak porywającej akcji i przewijające się co jakiś czas brutalne sceny, możecie dać mu szansę. 
Zuzanna
 
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/06/krwawe-zmagania-z-losem-w-naznaczonych.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-22 18:53
"Bramy Światłości. Tom 2" Mai Lidii Kossakowskiej [ZASTĘPY ANIELSKIE #6]
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Bramy Światłości. Tom 2
Cykl: Zastępy Anielskie, tom 6
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Fabryka Słów



Po udanym pierwszym tomie przyszła kolej na drugi. Cieszyłam się z tego, że przede mną ponad 500 stron historii. Bardzo chciałam ją przeczytać, mając nadzieję, że ten tom będzie równie dobry jak poprzedni. Szczerze, trochę się zawiodłam. A oto co, jak i dlaczego. 
Tak samo jak w pierwszym tomie, nie trzymamy się tylko jednego wątku. Rozdziały rzucają nas wszędzie. Niebiańska ekspedycja wpadła w poważne kłopoty. Przez zazdrosnego Matariśwana Daimon spadł z wodospadu, a na domiar złego nikt nie wie, czy żyje. W Królestwie Gabriel popada w obłęd. Od dłuższego czasu nie dostaje wieści z wyprawy, przez co staje się nerwowy i drze się na wszystkich wokoło. W Głębi Razjel walczy, by nieobecność Lampki się nie wydała. Trochę mu to nie idzie, bo "Lucyferem" zaczyna się interesować Nergal.
Autorce nie brakowało fantazji. Wprowadza nowych bohaterów i zabiera nas w świat Azteków. To naprawdę istny raj, nie dla naszych bohaterów... Tamoanchan to wrogi świat, w którym zostali oni poddani bardzo krwawym obrzędom. Daję duży plus za to, bo miałam trochę dość tych samych miejsc.
Uwaga, teraz zaczyna się najlepsza część recenzji, czyli narzekanie. Wiecie, trzeba rozwijać talent. Innym uczestnikom ekspedycji chyba przegrzały się mózgi. Sereda jest tak wkurzająca. Najpierw krzyczy na Matariśwana, że go ukarze, a potem wierzy ślepo w każde jego słowo. Inni członkowie ekspedycji też jakby nic nie widzieli, poza Lampką. I szczerze to było trochę nudno. Opisy ciągnęły się niemiłosiernie przez wiele stron i nic nie wnosiły. Akcja stała w miejscu, trochę pod koniec zaczęło się dziać, ale i tak niewiele, przez co nadal czuję niedosyt.
Podsumowując, książka nie jest zła, ale i nie wspaniała. Po prostu dobra. Na końcu dam plus za okładkę, która jest śliczna. Zakończenia w ogóle się nie spodziewałam, za co też daję plus. Pozostaje mi tylko czekać na trzeci tom, mając nadzieję, że nie będzie w nim masy opisów.
LostGirl
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/06/bramy-swiatosci-tom-2-mai-lidii.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-20 07:25
"Bramy Światłości. Tom 1" Mai Lidii Kossakowskiej [ZASTĘPY ANIELSKIE #5]
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Bramy Światłości. Tom 1
Cykl: Zastępy Anielskie, tom 5
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Fabryka Słów
 



Dawno temu czytałam historie o aniołach. Oczekiwałam ciekawej fabuły, a nie typowego romansidła. Cóż, po roku wróciłam do tego tematu i postanowiłam spróbować jeszcze raz. Trafiłam na "Bramy Światłości", które zachęciły opisem i cudowną okładką. Tym razem się nie zawiodłam. To był strzał w dziesiątkę.
Pan odszedł, a Archanioł Gabriel przejął władzę w królestwie. On i wtajemniczeni w całą sprawę nie mogą dopuścić do rozprzestrzeniania się tej informacji. Historia rozpoczyna się, gdy pewna skrzydlata wraca z wyprawy i oznajmia, że wie, gdzie przebywa Stwórca. Królestwo organizuje ekspedycję w nieznane Strefy Poza Czasem, której dowódcą zostaje Daimon Fery, Anioł Zagłady. Cóż, nie tylko Pan zrobił sobie wolne. To samo postanawia zrobić Lucyfer, nazywany Lampką.

 

W tej książce nie ma jednego głównego bohatera. Co jakiś czas wracamy do rozterek Gabriela albo Asmodeusza. Uwielbiam jego teksty, które potrafiły rozśmieszyć mnie do łez. Daimon to chyba najbardziej zaskakująca postać w całej historii. W niektórych momentach staje się całkowicie bezradny. Często wdaje się w dziecinne przepychanki słowne z Seredą. Gdyby nie Piołun, już dawno by nie żył. Jedyną postacią, która mi się nie podoba, jest Sereda. Niby świetlista z dobrego rodu, wielkiej klasy podróżniczka i fachowiec w swojej dziedzinie, a zachowuje się jak dziecko. Moją uwagę przyciągnął Lucyfer. Żałuje buntu i ma urazę do Stwórcy, który nie dał mu się nawet wytłumaczyć. To, co zrobił, zaskoczyło mnie i nigdy bym nie pomyślała o takim rozwiązaniu. Powiem tyle: biedny Asmodeusz.
 
Najbardziej podoba mi się to, że bohaterowie są bardzo podobni do ludzi. Mają wewnętrzne rozterki, doświadczają stresu, a co najlepsze, wychodzą z przyjaciółmi na piwo. Często są nieufni, tak samo jak ludzie. Tak samo jak my popełniają błędy, mają gorsze i lepsze dni. To pomogło mi wczuć się bardziej w historię.

 

Do plusów zaliczę także okładkę. To istne cudo. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia.

 

 

Nie mam się do czego przyczepić, a to się rzadko zdarza. Dialogi bohaterów rozśmieszały mnie do łez, tak samo jak część opisów. Z chęcią czytałam kolejne strony. Jeśli szukasz przyjemnej lektury i oryginalnej fabuły, ta jest idealna dla ciebie. Pozostaje mi tylko zabierać się za czytanie drugiego tomu, którego recenzja pojawi się niedługo.
LostGirl
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/06/bramy-swiatosci-tom-1-mai-lidii.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-10 19:37
Pojedynki, porwania, pościgi i prawdziwa miłość - "Narzeczona księcia" Williama Goldmana
Autor: William Goldman
Tytuł: Narzeczona księcia
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Jaguar


Młodemu chłopcu, cierpiącemu z powodu zapalenia płuc, ojciec zaczyna czytać pewną historię. Pełna akcji, pojedynków szermierczych, porwań, podstępów i niezwykłych przygód zapada mu głęboko w pamięć i staje się jego najukochańszą książką. Po latach, już jako dorosły mężczyzna, pragnie, by poznał ją również jego 10-letni syn. Jakie jest jego zdziwienie, gdy odkrywa, że ojciec czytał mu wyłącznie wybrane fragmenty, oryginalna opowieść jest o wiele dłuższa, a sceny akcji przeplatają nudne, ciągnące się w nieskończoność opisy. William Goldman nie mógł tego tak zostawić. Skrócił dzieło Morgensterna, pozostawiając to, co najciekawsze. Tak narodziła się "Narzeczona księcia" w wersji, po którą możecie sięgnąć i Wy.
W królestwie Florenu mieszka piękna, choć dość zaniedbana młoda dziewczyna. Prowadzi proste życie, pomagając rodzicom na farmie i rozwożąc mleko po wsi. Mnóstwo czasu spędza ze swoim koniem (o imieniu Koń), nie przejmując się zbytnio higieną czy nauką. Nagle uświadamia sobie, że darzy zatrudnionego u nich parobka prawdziwą miłością, tak silną, że nic nie zdoła stanąć jej na drodze. Gdy wyjawia mu swe uczucia, on oznajmia, że kocha ją już od dawna, po czym wyrusza do Ameryki, by się wzbogacić i zarobić na ich wspólne życie. W oczekiwaniu na ukochanego Buttercup zaczyna dla odmiany dbać o siebie, dzięki czemu pnie się coraz wyżej w rankingu najpiękniejszych kobiet świata. Tymczasem docierają do niej tragiczne wieści - Westley zginął zamordowany przez piratów. Zdruzgotana dziewczyna postanawia, że już nigdy więcej się nie zakocha. Mimo to zgadza się poślubić księcia Humperdincka. Tuż przed ślubem narzeczona zostaje porwana przez trzech mężczyzn - podstępnego Sycylijczyka Vizziniego, hiszpańskiego szermierza Iniga oraz tureckiego olbrzyma Fezzika. Ich tropem zaś podąża tajemniczy człowiek w czerni...
Dzieło Morgensterna do typowych z pewnością nie należy. Najmocniej wyróżnia się styl autora, który postanowił zaserwować czytelnikom satyrę powieści przygodowej z elementami fantasy i science fiction. W rezultacie dostajemy dość nieporadnych bohaterów i masę przedziwnych dialogów. Ile razy można przedstawiać się przeciwnikowi w trakcie tego samego pojedynku i mówić, by gotował się na śmierć? Wydawałoby się, że jeden raz wystarczy, ale Inigo ewidentnie ma inne zdanie na ten temat. Fezzik, choć ogromny i niespotykanie silny, przez większość czasu jest jednocześnie zagubiony niczym dziecko we mgle. Nie boi się śmierci, rekinów ani walki z bandą Brutali, ale odczuwa paraliżujący strach na samą myśl o... wodzie dostającej mu się do nosa. Zaś sama historia Buttercup i Westleya sprawia wrażenie jeszcze bardziej nierealnej niż baśń. A wiecie, co zaskoczyło mnie najbardziej? Ta powieść była nie tylko dziwna (momentami wręcz absurdalna), ale również ogromnie zabawna i naprawdę wciągająca. A fragmenty dodane przez Williama Goldmana jeszcze dodawały jej uroku. Dzięki nim dowiadujemy się, co postanowił pominąć i dlaczego, poznajemy także okoliczności powstania tej skróconej wersji. Co więcej, do tego wydania dołączono pierwszy rozdział "Dziecka Buttercup" (również skrócony), w którym autor opisał dalsze losy bohaterów.
"Narzeczona księcia" to powieść bardzo specyficzna. Chociaż nie brak w niej wartkiej akcji, a niebezpieczeństwa czyhają na naszych dzielnych bohaterów na każdym kroku, styl autora nie każdemu przypadnie do gustu. Mnie absurdalne dialogi i dziwaczne komentarze niezmiennie doprowadzały do śmiechu, jednak zdaję sobie sprawę, że niektórych czytelników mogą po prostu irytować. Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę książkę, pamiętajcie proszę, że Morgenstern postawił tutaj na satyrę. Nie liczcie więc na typową historię miłosną ani na zwykłą powieść przygodową. To o wiele, wiele więcej (w oryginalnej wersji nawet dosłownie, ale cieszy mnie brak szczegółowych opisów pakowania i rozpakowywania bagaży czy eseju o floreńskich drzewach). Wszystkim tym, którzy czują się gotowi, serdecznie polecam :)
Zuzanna
 
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/06/pojedynki-porwania-poscigi-i-prawdziwa.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?