logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: inkbook
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2020-02-29 18:45
APLIKACJA Empik Go na czytniki inkBook teraz MA podział wyrazów

W tym tygodniu ukazała się aktualizacja aplikacji Empik Go na czytniki inkBook. Najważniejsza nowość, którą może się ona teraz pochwalić, to podział wyrazów i możliwość wymuszenia justowania. Tekst e-booków czytanych w ramach abonamentu Empik Go wygląda po prostu lepiej. Ale, żeby się tym cieszyć, musiałem się wcześniej trochę nagimnastykować. Jeśli i Wy macie kłopoty z przeprowadzeniem aktualizacji – czytajcie dalej. Jeśli nie macie – też poczytajcie.

 

Aplikacja Empik Go dostępna jest w wersji 1.1.0.11, datowanej na 24 II 2020 r.

 

Aktualizacja aplikacji Empik Go nie przeszła (przynajmniej u mnie) tak gładko, jak to jest w przypadku innych urządzeń z Androidem. W przypadku inBooka musiałem się chwilę nagłowić, zanim udało mi się ją wgrać i uruchomić. Ale po kolei! Informacja o aktualizacji powinna pojawić się w pasku powiadomień, po podłączeniu czytnika do internetu. Taka sama wiadomość widnieje też wtedy w aplikacji InkBook Apps. Po tej dobrej wiadomości, nadeszła też zła. Otóż w tym samym czasie poprzednia wersja Empik Go przestała się synchronizować z moim kontem, pokazując informację o braku połączenia z internetem (choć takowe jak najbardziej było aktywne). Aplikacja na telefonie nie wykazywała wtedy żadnych problemów.

 

Nowy wygląd strony startowej aplikacji Empik Go na czytniku inkBook

 

Ale to jeszcze nic, bo nie byłem w stanie wykonać „normalnej” aktualizacji. Próby uruchomienia instalacji nie dawały żadnego sensownego rezultatu. Plik aktualizacyjny się pobierał, instalowanie niby się rozpoczynało i samo z siebie kończyło, jednak bez spodziewanego efektu. Na czytniku wciąż pozostawała poprzednia wersja programu. Postanowiłem więc usunąć poprzednią wersję, co zakończyło się też skasowaniem pobranych wcześniej plików książek. Ale przynajmniej aktualizacja ruszyła już bez problemów i zakończyła się sukcesem.

 

 

Dodana właśnie funkcja dzielenia wyrazów, nazywa się "Przenoś wyrazy do nowej linii" - warto ją aktywować

 

Zalogowałem się ponownie do nowej wersji programu, ale wtedy znowuż dowiedziałem się, że przekroczyłem liczbę (dwóch) dopuszczalnych urządzeń. I oczywiście z Empik Go na tymże czytniku korzystać nie mogę. Po wejściu w opcje, okazało się, że widnieje tam czytnik inkBook (na którym to sprawdzałem) oraz telefon. Czyli w sumie dwa urządzenia, które miałem do tej pory. A więc nie powinno być problemu. Ale jednak był. Długo się nie zastanawiałem i postanowiłem usunąć z listy właśnie tenże czytnik. I okazało się to decyzją słuszną. Po wyrejestrowaniu czytnika, czytnik się zarejestrował i aplikacja uzyskała dostęp do mojego konta... Dziwne, ale prawdziwe. Nie warto tego roztrząsać, grunt, że zadziałało.

 

Lista urządzeń zarejestrowanych na moim koncie. Usunąłem czytnik i wtedy... zarejestrował się czytnik

 

Jeśli więc macie inkBooka i chcecie zainstalować nową wersję aplikacji, to już wiecie jak :) Poza podziałem wyrazów zobaczycie też nowy ekran startowy. Według informacji w opisie aktualizacji, aplikacja może się uruchamiać wraz ze startem czytnika. Ale nie wpadłem jeszcze na to, jak tego dokonać... Może Wam się uda?

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2020-01-15 07:04
Trzy miesiące Empik Go GRATIS dla czytelników bloga CYFRANEK

W grudniu, w tekście „Aplikacja Empik Go na czytniki inkBook, realna ALTERNATYWA dla WYPOŻYCZALNI Legimi”, pisałem o wypożyczalni Empik Go. To usługa, która polega na dostępie do obszernej listy e-booków i audiobooków na zasadzie abonamentu. Mój wpis wiązał się z premierą aplikacji Empik Go na czytnikach marki inkBook. Z usługi można korzystać teraz na czytnikach: inkBook Classic 2, inkBook Obsidian, inkBook Lumos, inkBook Prime, inkBook Prime HD oraz inkBook Explore. Funkcjonowanie serwisu testowałem na czytniku inkBook Prime HD (jego recenzję także opublikowałem w grudniu 2019 r.).

 

Mam do rozdania dwadzieścia kodów dostępu (na trzy miesiące) do wypożyczalni Empik Go (źródło: empik.com)

 

Teraz mam dla Was dwadzieścia kodów, które uprawniają do trzech miesięcy bezpłatnego korzystania z usługi. Fundatorem jest księgarnia Empik. Niniejszym, dziękuję firmie za ich udostępnienie. Kody rozdam osobom, które są abonentami mojego newslettera i napiszą do mnie na adres cyfranekblog@protonmail.com. Jeśli ktoś nie jest zarejestrowany, może się zapisać korzystając z menu u góry strony bloga. Każdemu odpiszę (choć niekoniecznie od razu), a w momencie wyczerpania kodów, dodam aktualizację niniejszego wpisu. [Aktualizacja] Kody zostały już rozdane.

 

Okno zapisu do newslettera znajduje się u góry strony

 

Kody umożliwiają bezpłatne testowanie usługi przez okres 90 dni. Aby z nich skorzystać, należy:

i) wejść na stronę www.empik.com/gofree;

ii) wpisać podany przeze mnie kod zasilenia;

iii) zalogować się lub zarejestrować (nowi użytkownicy) w księgarni Empik;

iv) podpiąć kartę płatniczą w celu weryfikacji konta (w okresie promocyjnym, czyli 90 dni, żadne opłaty nie zostaną naliczone);

v) poczekać chwilę na list potwierdzający rozpoczęcie okresu próbnego;

vi) pobrać aplikację mobilną na smartfon (np. z Google Play lub App Store) oraz na czytnik inkBook (z inkBook Apps);

vii) dodać e-booki do swojej biblioteczki na urządzeniu mobilnym;

viii) zalogować się (tak samo jak do Empiku) w aplikacji Empik Go na inkBooku;

ix) czytać książki w aplikacji mobilnej oraz na czytniku inkBook.

 

Korzystanie z abonamentu możemy zacząć po otrzymaniu listu potwierdzającego aktywację usługi na naszym koncie

 

Do rozdania będę miał także wkrótce trzymiesięczne i miesięczne kody, które są sponsorowane z kolei przez firmę Arta Tech z Wrocławia. Rozdam je na moim profilu FB i Instagramie. Bądźcie czujni :)

 

A na razie zachęcam do dopisania się do listy subskrybentów mojego newslettera...

 

Like Reblog Comment
review 2019-12-29 09:20
inkBook Prime HD – recenzja pierwszego czytnika z Tłumaczem Google

InkBook Prime HD to jeden z kilku czytników książek oferowanych przez wrocławski Arta Tech. Nazwa „Prime” sugeruje, że powinien to być czytnik wyborny, a cena (ok. 500 PLN) sugeruje, że powinien też być jednym z lepszych modeli tej marki. Czy tak jest w rzeczywistości, próbowałem się przekonać, testując go od listopada. Zacząłem od przygody z nową aplikacją księgarni Publio, potem testowałem z Legimi a w końcu korzystając z kolejnej tegorocznej nowości - dostępu do wypożyczalni Empik Go. Zapraszam do lektury recenzji, która jest efektem moich doświadczeń z inkBookiem Prime HD w ciągu ostatnich tygodni.

 

inkBook Prime HD

 

InkBook Prime HD od strony technicznej

Czytnik inkBook Prime HD obecny jest na rynku od sierpnia 2018 roku. Jest to więc stosunkowo nowy produkt. Konstrukcja jest dość solidna i na pierwszy rzut oka wzbudza zaufanie. Wyróżnia się płaskim frontem oraz fizycznymi przyciskami zmiany stron umieszczonymi po bokach ekranu. Miły w dotyku jest materiał, którym pokryte są plecki. A na nie trzeba zwracać uwagę, ponieważ tam właśnie umieszczony jest wyłącznik urządzenia. W połączeniu z wypukłą obudową, powoduje to konieczność korzystania z firmowych okładek. Ja, podczas testów, korzystałem z zielonej wersji Yoga. Okładka jest dobrze dopasowana, a to ważne, bo przytrzymują ją magnesy. Moim zdaniem nie zapewnia dobrej ochrony ekranu, ponieważ ma tak dużo łączeń (mających ułatwić jej formowanie w podstawkę), że podstawowa funkcja ochronna klapki sporo na tym straciła. No i ja osobiście nie potrafię jej ustawić tak, żeby stanowiła stabilną podstawkę. Dobrze, że wybudzanie i usypianie okładką działa poprawnie.

 

inkBook Prime HD

inkBook Prime HD w firmowej okładce typu Yoga

 

W środku czytnika znajduje się czterordzeniowy procesor Cortex A9 (do 1,6 GHz) korzystający z 512 MB pamięci operacyjnej. Przy dzisiejszych standardach to bardzo mało, ale należy pamiętać, że w czytniku jest „wczorajszy” Android OS. Sprzęt zdecydowanie mógłby działać szybciej, ale nie jest tak oporny na polecenia jak np. inkBook Lumos. Pamięć wewnętrzna to całkiem słuszne 8 GB, z czego ok. 5,7 GB jest dostępne na pliki użytkownika. W razie kłopotów z pojemnością, można się wspomóc kartą pamięci microSD (do 32 GB).

 

inkBook Prime HD

Gniazdo microUSB i kart microSD znajduje się na dolnej krawędzi czytnika inkBook Prime HD

 

Dużym (potencjalnie) atutem inkBooka są cztery fizyczne klawisze zmiany stron, umieszczone w ramce po prawej i lewej stronie ekranu. Niestety na niewiele się zdają, ponieważ wprowadzają dość złudną obietnicę wygody. W moim czytniku ani jeden z nich nie działa tak jak powinien. Nigdy nie wiadomo, kiedy „załapią”, a kiedy nie. Choć po miesiącu użytkowania jakby się trochę „dotarły” i reagują częściej zgodnie z przeznaczeniem (albo ja bardziej je wyczułem). Czasami uda się zmienić stronę od razu, czasami za którymś z kolei naciśnięciem, a bywa, że od razu zmieniają kilka stron za jednym zamachem. Ich działanie to w sumie jedno z bardziej denerwujących doświadczeń przy korzystaniu z inkBooka. Ciągle towarzyszył mi niepokój, że zamiast jednej, zmieniły się dwie strony i przeskoczyłem w książce dalej niż należało. Wiele razy zmieniałem stronę na poprzednią, aby sprawdzić, czy nie pominąłem fragmentu tekstu. Czasami niestety tak właśnie było.

 

inkBook Prime HD

Cztery fizyczne przyciski zmiany stron w inkBooku Prime HD umieszczone są w bocznych krawędziach ramki ekranu

 

Czytnik posiada wiele cech wspólnych (wygląd, system operacyjny, dostępne aplikacje) z recenzowanym wcześniej inkBookiem Lummosem. Zainteresowanych inkBookami odsyłam więc także do tekstu „inkBook Lumos – recenzja podstawowego modelu marki inkBook”.

 

W ustawieniach czytnika, można samodzielnie przedefiniwać działanie fizycznych przycisków

 

Bateria w inkBooku Prime HD

Na osobną uwagę w inkBooku Prime HD, zasługuje żywotność baterii. W internetach można raz po raz spotkać się ze stwierdzeniami, że nie ma czytnika pracującego pod kontrolą Androida, który dobrze radzi sobie z zarządzeniem energią. Krótko rzecz ujmując, w androidowych czytnikach bateria wyczerpuje się szybciej niż światowe zasoby ropy naftowej. O ile jest to (raczej więcej niż mniej) prawda z recenzowanym inkBooku, to jednak nie mogę tego samego powiedzieć wielu o innych androidowych czytnikach, które recenzowałem. Testowane przeze mnie we wcześniejszych latach urządzenia marki Sony i Tolino bardzo dobrze radzą sobie z zarządzaniem energią. Na jednym ładowaniu działają one całkiem wytrwale (podobnie jak ich konkurenci pracujący pod Linuksem). W sumie więc powyższe stwierdzenie nie jest prawdą. Ale jeśli patrzymy przez pryzmat inkBooka to niestety, znajduje ono potwierdzenie w całej rozciągłości.

 

Jeśli czytnik działa zbyt krótko na jednym ładowaniu, warto zaglądnąć do ustawień i rozważyć szybsze przechodzenie w stan uśpienia lub wyłączenia

 

Zrobiłem nawet zupełnie nieprofesjonalny test wytrzymałości baterii, mający na celu zweryfikowanie wspomnianego wyżej mitu. Do testu wybrałem nowy inkBook Prime HD i kilkuletni Tolino Vision 3 HD. Naładowałem w nich akumulatory do pełna, wyłączyłem wi-fi, oświetlenie oraz opcję całkowitego wyłączenia (aby cały czas były tylko uśpione). Następnie wybudzałem je regularnie co mniej więcej 24 godziny. Po włączeniu notowałem poziom naładowania i pozwalałem im samodzielnie przejść w stan uśpienia (ale nie wyłączenia). Nie czytałem na nich niczego. W ciągu siedmiu dni takiego testu Tolino zszedł do 90% naładowania, a inkBook do 44%. Tak, że tego.

 

Poziom naładowania baterii w trybie czuwania w czytniku inkBook Prime HD i Tolino Vision 3 HD

 

Jednak da się korzystać z inkBooka tak, żeby poziom naładowania baterii nie topniał w oczach, jak alpejskie lodowce. Trzeba przede wszystkim wyłączyć oświetlenie, następnie ustawić maksymalnie krótki czas czuwania i jak najszybsze automatyczne wyłączanie (a nie tylko usypianie) czytnika. Zaowocuje to niestety koniecznością długiego czekania na uruchomienie urządzenia za każdym razem (ponad pół minuty), kiedy tylko zapragniemy sobie coś poczytać. Coś za coś. Albo normalne korzystanie z inkBooka albo długie działanie na jednym ładowaniu.

 

Ekran w inkBooku Prime HD

W recenzowanym inkBooku zastosowano ekran wykonany w technologii papieru elektronicznego E-Ink Carta z najwyższą dostępną obecnie rozdzielczością 300 ppi. Nie przenosi się to niestety na najwyższą jakość wyświetlanego tekstu. Jest on poprawny jednak raczej szarawy i taki jakby wyblakły. Tło ekranu także jest szarawe, co dodatkowo zmniejsza kontrastowość tekstu. InkBook jeszcze gorzej wypada, kiedy porównać go np. z „wzorcowym” Kindle Voyage. Różnice są spore i widoczne na pierwszy rzut oka. Porównanie tego samego tekstu, wyświetlonego przy użyciu czcionki Bookerly na dwóch czytnikach – inkBooku Prime HD oraz Kindle Voyage – wypada zdecydowanie na korzyść starszego kindelka, który ma podobną konstrukcję (płaski front).

 

inkBook Prime HD

inkBook Prime HD - ekran znajduje się pod dodatkową powłoką ochronną, tworzącą płaski front

 

Bardzo miły jest zakres regulacji poziomu natężenia oświetlenia. Po ostatniej aktualizacji oprogramowania, najniższy poziom oświetlenia już nie jest w pełni funkcjonalną latarką. Można ustawić całkiem niskie natężenie. To miłe! Zdecydowanie gorzej jest z regulacją temperatury barwowej oświetlenia. Trudno o niej powiedzieć coś dobrego. Waha się od lekko lekko fioletowej do szarożółtawej. Na szczęście cienie rzucane przez LEDy w dolnej części ekranu są na tyle niewielkie, że nie przeszkadzają w czytaniu. Ale w zasadzie korzystam z inkBooka nie uzywając wbudowanego oświetlenia. Dzięki temu tekst na ekranie wygląda lepiej, a bateria dłużej wytrzymuje na jednym ładowaniu.

 

Ergonomia korzystania z inkBooka Prime HD

InkBook Prime HD jest zorganizowany zupełnie inaczej niż większość czytników. Jego działanie skupione jest wokół aplikacji, a nie wokół książek. Skutek jest taki, że użytkownik nigdzie nie ma dostępu do całej biblioteczki zgromadzonej w czytniku. Trzeba pamiętać, jaki e-book jest w jakiej aplikacji. Każda z nich ma inne funkcje i możliwości. Każda z nich działa trochę inaczej. Przykładowo książki z wypożyczalni Legimi otwierane są tylko w tej aplikacji, podobnie jest z Empik Go i innymi.

 

Wyszukiwanie w biblioteczce - można w niej znaleźć tylko samodzielnie wgrane pliki (bez książek np. z Legimi czy Empik Go)

 

Zainstalowane w czytniku, nawet specjalnie dla inkBooka opracowane aplikacje, nie potrafią samodzielnie włączać lub wyłączać wi-fi. Z tego powodu nie można się cieszyć nimi w pełni. Czy to przy pobieraniu plików z usługi bezprzewodowego przesyłania, czy to przy korzystaniu z Legimi, czy Empik Go – zawsze trzeba pamiętać o ręcznym uruchomieniu połączenia z internetem.

 

inkBook Prime HD - ekran startowy

 

Oprogramowanie systemowe raz po raz mnie zaskakiwało. Przynajmniej na początku. Po jakimś czasie już przyzwyczaiłem się do informacji w rodzaju „Niestety, aplikacja Ustawienia została zatrzymana” czy „Niestety, aplikacja inkBookLauncher została zatrzymana” (np. po wgraniu kilku nowych książek lub zmianie jakiegoś parametru w ustawieniach czytnika). Podstawowe czynności, choćby takie jak wgranie nowych plików, mogą skutkować zatrzymaniem tej czy owej aplikacji systemowej. Pocieszające jest choć to, że zaraz uruchamiały się one samoczynnie od nowa i nie musiałem co chwilę restartować czytnika, jak to było przy korzystaniu z inkBooka Lumosa.

 

InkReader – codzienne czytanie

Podstawowym programem do wyświetlania e-booków jest inkReader. To dość podstawowa aplikacja, która ma raczej ograniczone możliwości modyfikacji wyglądu tekstu. Jej podstawowym felerem jest słaby wygląd tekstu.

 

W inkReaderze brak jest ładnej, czytelnej czcionki, ale na szczęście można dodać własne

 

Niestety, nawet zastosowanie własnych czcionek użytkownika, które w innych aplikacjach wyglądają ładnie, tu nie pomaga. Prezentują się one szaro i jakoś tak cienko – no słabo. Dopiero, gdy zainstalowałem Cool Readera, zobaczyłem, że tekst na ekranie recenzowanego inkBooka może wyglądać całkiem czytelnie i dość wyraziście. Podobnie jest z czcionką Sanchez w aplikacji Legimi. Też pomaga w lepszym wyświetlaniu tekstu. Nie rozumiem, dlaczego nie potrafi tego podstawowa aplikacja inkBooka.

 

Menu ustawień marginesów i interlinii w inkReaderze

 

InkReader nerwowo reaguje na nowo otwarte pliki. Jako, że domyślny sposób wyświetlania tekstu jest (dla mnie) brzydki, zawsze zaczynam pracę z inkReaderem od wywołania menu ustawień, aby zmienić czcionkę, odstępy między wierszami i ew. marginesy. Regułą jest, że program często samoczynnie zamyka się przy tym, jeśli jakiś plik jest po raz pierwszy otwarty. Za drugim razem można już spokojnie zmieniać ustawienia.

 

inkReader może otwierać różnorodne formaty e-booków, ale czasami nie radzi sobie z ich poprawnym wyświetlaniem - np. plików w formacie FB2

 

Korzystanie z programu inkReader w dłuższej perspektywie jest męczące. Tekst wygląda źle, a możliwości dopasowania wyglądu są zbyt ograniczone. Doskwiera mi brak dzielenia wyrazów czy powiększania rycin zawartych w tekście. Trudno jest dobrać odpowiedni rozmiar tekstu, choć sam zakres jego regulacji jest imponujący. Chętnie bym inkReadera na stałe podmienił na jakiś sprawnie działający program, ale takowego nie znalazłem.

 

Bardzo często próba zmiany wyglądu tekstu w po raz pierwszy otwartym pliku, kończy się awarią inkReadera i powrotem do ekranu startowego

 

Wyślij na inkBooka

Bardzo przydatną funkcją jest możliwość bezprzewodowej wysyłki własnych plików. „Wyślij na inkBooka” działa na zasadzie dostarczania dokumentów na unikalny adres poczty elektronicznej, przypisany do czytnika. Sam adres wygląda dość skomplikowanie, to ciąg 21 przypadkowych znaków: liter i cyfr. Ale po spędzeniu miliona lat na bezbłędnym zapisaniu go w książce adresowej programu pocztowego, nie powinno to stanowić wielkiego problemu. Pliki do czytnika docierają może nie natychmiast, ale raczej dość szybko. Problemem może być konieczność pamiętania o tym, aby ręcznie włączyć wi-fi. Bez tego czytnik nie odbierze przesyłki.

 

Adres, na który można wysyłać własne pliki do czytnika, warto przepisać z ustawień inkBooka do książki adresowej programu pocztowego

 

Niestety, nie zawsze i nie wszystko dociera tak, jak bym tego oczekiwał. Niektóre wysłane przeze mnie pliki wciąż widnieją w oknie informacji jako „Pobieranie nieudane”, inne z kolei pojawiły się w czytniku zdublowane (choć były wysyłane tylko raz). Nie udało mi się określić żadnej prawidłowości w tym względzie. Ale zdecydowana większość plików jednak dociera tak jak powinna, co uznaję jednak za mały sukces usługi inkBooka. Jeśli chcę mieć pewność, że pożądany plik będzie w pamięci czytnika – kopiuję go jednak przy użyciu kabla USB.

 

Przy dłuższym korzystaniu z usługi „Wyślij na inkBooka”, wydłuża się lista plików z adnotacją „pobieranie nieudane”

 

Podsumowując, usługa „Wyślij na inkBooka” jest bardzo przydatna, choć po kilku tygodniach korzystania z tej usługi ekran powiadomień jest pełen informacji „Pobieranie nieudane” i nawet nie da się tego usunąć...

 

Tłumacz Google

W czasie moich testów czytnika, pojawiła się aktualizacja oprogramowania wewnętrznego, przeznaczona specjalnie dla inkBooka Prime HD (firmware 2.3). Wprowadziła ona m.in. jeden bardzo ważny element wzbogacający funkcjonalność czytnika, a mianowicie obsługę Tłumacza Google dla tekstów wyświetlanych w inkReaderze. Trzeba pamiętać, że wspomnianej opcji nie będzie w książkach wyświetlanych innych aplikacjach (np. Legimi czy Empik Go).

 

Ekran tłumacza Google w inkBooku Prime HD - aplikacja inkReader

 

Nie znam innego czytnika z takim rozwiązaniem, stąd tytuł recenzji. Nawet jeśli się mylę we względzie pierwszeństwa, i tak inkBookowi Prime HD należą się gromkie brawa za udane wdrożenie usługi Google Translate. Jest to funkcja wnosząca nową jakość do lektury obcojęzycznych tekstów na inkBooku. Po pierwsze, użytkownicy zyskują dostęp do wciąż rozwijanego, bardzo obszernego i wygodnego słownika obejmującego mnóstwo języków. Po drugie, słownik zawiera też język polski. Po trzecie, usługa działa także bez połączenia z internetem, jeśli wcześniej zostaną pobrane pliki słowników. I w końcu – po czwarte – można korzystać nie tylko z przekładu pojedynczych słów, ale też całych fraz!

 

Pobieranie plików słownika do późniejszego tłumaczenia w inkReaderze bez połączenia z internetem (off-line)

 

O ile mi wiadomo, tego typu funkcjonalność domyślnie zainstalowana w czytniku książek jest unikalna (nawet tych z Androidem) i daje użytkownikom inkBooków znacznie większe możliwości niż u konkurencji. Usługa została dobrze wdrożona, nie napotkałem kłopotów ze stabilnością w trakcie korzystania z niej. Jedyny problem, to precyzyjne zaznaczenie na ekranie tekstu, który chcemy przetłumaczyć. Myślenie „po co wyważać otwarte drzwi” bardzo dobrze się sprawdza w przypadku funkcji tłumaczenia. Skoro można skorzystać z mechanizmów Androida, nie ma sensu kupowanie słowników czy mozolne tworzenie własnych. Teraz tylko trzeba pilnować, aby jakaś aktualizacja wprowadzona przez Google tego nie zepsuła.

 

Precyzyjne zaznaczenie odpowiedniego fragmentu na ekranie inkBooka może być bardzo trudne, ale za to umożliwia dodawanie do tłumaczenia całych fraz

 

Podobną usługę zaimplementował Amazon w swoich czytnikach Kindle. Nie ma ona jednak aż takiej użyteczności dla polskiego czytelnika, jak rozwiązanie obecne w inkBooku. W kindelkach jest tłumacz Bing Microsoftu, który pracuje tylko przy połączeniu z internetem, no i brak w nim obsługi języka polskiego.

 

Pliki PDF na inkBooku Prime HD

Czytnik testowałem z oprogramowaniem w wersji 2.3. Miało ono m.in. usprawnić pracę z plikami PDF. Poprawkę opisano jako „Aplikacja inkBOOK Reader: naprawienie błędów związanych z wyświetlaniem publikacji w formacie PDF”. Nie wiem, jak to działało wcześniej, ale teraz z obsługą PDFów jest po prostu źle. W najnowszej wersji programu, nawet otwarcie biletu kolejowego może być problemem. Konduktor jakoś nie za bardzo chciał się patrzyć na cztery kręcące się kropki na ekranie i musiałem mu w końcu pokazać bilet na ekranie komputera.

 

Obrót ekranu do trybu poziomego powoduje, że wyświetlany PDF jest jeszcze bardziej nieczytelny niż w trybie pionowym

 

Próbowałem też m.in. przeczytać książkę „Hygge. Klucz do szczęścia”, która sprzedawana jest w formacie PDF. No i też mi się nie udało. Zrazu, po otwarciu pliku, wszystkie strony zawierające jakieś grafiki wczytywały się długo a tekst wyglądał szaro i był zbyt mały aby go przeczytać. Postanowiłem więc skorzystać z opcji przystosowania PDFa do małego ekranu czytnika. Składa się na to m.in. przycinanie marginesów, obrót tekstu an ekranie oraz rozpływ. Żadne z tych narzędzi nie umożliwiło mi przetworzenia wyglądu strony tak, aby dało się przeczytać książkę. Przycinanie marginesów zadziałało, ale tekst wciąż był za mały. Obrót ekranu także zadziałał, ale w trybie poziomym tekst był jeszcze mniejszy. Czytnik w tym trybie nie powiększył tekstu i pociął strony na kolejne ekrany. W końcu rozpływ pozwolił na wyświetlenie czcionki w czytelnych rozmiarach. Jednak w tym trybie pokazywały mi się w kółko tylko dwie strony pierwszego rozdziału i dalej przejść nie mogłem. Podobnie było z innymi testowanymi plikami. Dałem więc sobie spokój z PDFami na inkBooku Prime HD.

 

Legimi i Empik Go na inkBooku Prime HD

O ile mi wiadomo, całkiem sporo osób kupuje inkBooki ze względu na dopasowaną do czytników aplikację obsługującą wypożyczalnię Legimi. I faktycznie, to (podobnie jak w inkBooku Lumosie) jedna z najlepszych funkcji recenzowanego modelu. Mogę się spodziewać, że podobnie będzie w przyszłości z obsługą wypożyczalni Empik Go. Więcej o tej nowej usłudze można przeczytać we wpisie „Aplikacja Empik Go na czytniki inkBook, realna ALTERNATYWA dla WYPOŻYCZALNI Legimi”. Zarówno wypożyczalnia Legimi (tu możesz uzyskać 30 dni bezpłatnego testowania) jak i Empik Go to rodzaj usługi, w której otrzymujemy dostęp do e-booków (i ew. audiobooków) tak długo, jak płacimy comiesięczny abonament.

 

Aplikacja Legimi na inkBooku, daje dostęp do całego katalogu księgarni i wypożyczalni

 

A co do Legimi, to sprawuje się całkiem poprawnie i stabilnie. Nie można powiedzieć, że działa jakoś specjalnie szybko, ale robi to, co ma robić. Daje dostęp do własnego księgozbioru, umożliwia korzystanie z abonamentu (w tym wypożyczanie książek z poziomu czytnika). To miłe i dość zaskakujące, szczególnie na tle większości pozostałych aplikacji inkBooka. Szkoda, że aplikacja nie pracuje w trybie pełnoekranowym. Cały czas górną część ekranu marnuje pasek systemowy, wyświetlający ikonki. Tylko pokazywany tam zegarek do czegoś się może przydać. Przez przypadek dowiedziałem się, że aplikacja Legimi może jednak działać w trybie pełnoekranowynm. Stało się tak wtedy, gdy „Niestety aplikacja Interfejs przestała działać”. Ale jednak zwykle aplikacja Interfejs działa i marnuje się część powierzchni, którą by można wykorzystać na wyświetlanie książek. Tym bardziej, że cały czas aplikacja Legimi pokazuje jeszcze tytuł książki (na górze strony) oraz postęp czytania (na dole). Nie da się tego wyłączyć. Jedyne, co w aplikacji Legimi szwankuje, to chwilowe pokazywanie np. pierwszej strony bieżącego rozdziału, przy przechodzeniu do kolejnego. Za każdym razem się wtedy zastanawiam, czy aby aplikacja wyświetla dalszą część czytanego tekstu, czy skoczyła gdzieś w losowo wybrane miejsce.

 

Cztery kropki na ekranie podczas zmiany strony, mogą zwiastować skok i o kilka stron

 

Bardzo miłą cechą nowej wersji aplikacji Legimi jest start w miejscu ostatnio czytanej książki. Jeśli więc przerwaliśmy lekturę i czytnik został uśpiony, to po wystartowaniu, będzie uruchomiony na tej właśnie stronie. Nie trzeba za każdym razem książki otwierać, jak było to wcześniej. Niestety, nie ma tak miło, jeśli czytnik zostanie wyłączony. W takim wypadku uruchomi się on na stronie startowej i samodzielnie trzeba będzie włączyć aplikację Legimi. Ale przynajmniej będzie pamiętać ostatnio otwarte miejsce i od razu je wyświetli bez konieczności ponownego otwierania książki.

 

W aplikacji Legimi, można dodawać książki z katalogu wypożyczalni bezpośrednio na czytniku

 

Podsumowując, aplikacja Legimi to jedna z jaśniejszych stron recenzowanego czytnika. Tym bardziej, że można w niej skorzystać z całkiem ładnej i czytelnej czcionki Sanchez. Gdyby jeszcze był tryb czytania na pełnym ekranie i zmiana stron odbywała się bez wpadek...

 

InkBook Prime HD - dodatkowe aplikacje

InkBooki są reklamowane, jako czytniki o wielkich możliwościach, które można uzyskać poprzez samodzielne instalowanie potrzebnych aplikacji. Tak niestety nie jest. Teoretycznie możliwe jest samodzielne instalowanie na czytniku aplikacji przeznaczonych dla systemu Android OS.

 

Bezkresne możliwości”... obiecuje reklama czytnika inkBook Prime HD - w praktyce to jednak nie działa (źródło: www.inkbook.eu)

 

W praktyce zazwyczaj to zwyczajnie nie działa. Główną przyczyną jest bardzo stara wersja systemu operacyjnego, z którą nie współpracują aktualne wersje większości aplikacji. Próba ich instalacji zwykle kończy się niepowodzeniem. Niewiele może pomóc w tym zakresie zbiór specjalnie wyselekcjonowanych programów, udostępniony w czytniku w ramach inkBook Apps. Nawet tutaj znajdziemy programy, których na inkBooku nie da się uruchomić, albo korzystanie z nich jest drogą przez mękę. I tu dochodzimy do drugiego problemu z aplikacjami. Niewiele z nich przeznaczonych jest dla ekranu E-Ink i dość archaicznej konfiguracji sprzętowej inkBooka. Są one nieczytelne lub działają zbyt opieszale, by dało się ich używać. To już lepiej uruchomić sobie starą Nokię wygrzebaną z dna szuflady i pograć w węża. Zamiast się denerwować, można się trochę odstresować...

 

Cool Reader działa na inkBooku, ale nie reaguje na przyciski zmiany stron

 

Podjąłem jednak próbę zastąpienia domyślnego inkReadera zewnętrznymi aplikacjami oferowanymi w inkBooku (a konkretnie w inkBook Apps). I w sumie nie udało się. Ani Moon+ Reader ani Cool Reader nie dają szansy na wygodne czytanie na inkBooku. Dostępne w inkBook Apps wersje są stare i okazały się zwyczajnie nieużyteczne. Na przykład Moon+ Reder nie otworzył poprawnie pierwszego testowanego e-booka. Cool Readera nie byłem w stanie używać, ponieważ nie reagował na fizyczne przyciski zmiany stron. Ale przynajmniej tekst w nim wyglądał (po żmudnej modyfikacji ustawień) całkiem ładnie (choć wciąż jakieś dziwne paski wyświetlały się po bokach i wszystko wyglądało jakby było wytłuszczoną czcionką). Po tych próbach odpuściłem sobie dalsze testy, mając na uwadze także zupełną porażkę podobnych działań na inkBooku Lumosie.

 

Pozytywnym wyjątkiem wśród zewnętrznych aplikacji jest Dropbox. Udostępniona przez Arta Tech wersja, całkiem ładnie działa na inkBooku Prime HD. Nie zapewnia wyszukanych opcji, typu synchronizacja w tle, ale daje dostęp do zawartości konta w chmurze. Bez problemu można na czytniku przeglądać katalogi czy pobierać pliki z dysku lub je tam wysyłać. Jeśli chcemy, żeby jakiś e-book z Dropboksa był trwale obecny w pamięci czytnika, należy go wyeksportować (opcja „zapisz na urządzeniu”). Niestety, nie działa zaznaczanie dostępności pliku w trybie off-line. Aplikacja ma taką opcję, ale nawet mały plik nie może być zapisany w pamięci czytnika („Twoje urządzenie ma mniej niż 500 MB dostępnego miejsca”...). Eksport pliku jest lepszy, bo przynajmniej mamy kontrolę nad tym, gdzie e-book zostanie zapisany.

 

Aplikacja Dropbox dla inkBooka umożliwia także przesłanie plików z czytnika do chmury

 

W czytniku jest także aplikacja APK Pure, która z założenia ma ułatwić uruchamianie aplikacji przy braku różnorodnych serwisów Google'a (m.in. sklepu Google Play). Raz po raz można w niej zobaczyć, że są aktualizacje programów zainstalowanych w czytniku, ale niewiele to zmienia, bo i tak nie dają się one zazwyczaj zainstalować przy obecnej wersji Androida.

 

Przychodzi mi ponownie stwierdzić, że polityka „dajemy Ci otwarty system, możesz zrobić co tylko zechcesz dzięki tysiącom aplikacji” zwyczajnie nie działa. W inkBooku jest przestarzały system operacyjny i niezbyt wydajna konfiguracja sprzętowa. W takiej sytuacji wspomniana polityka (poza bardzo nielicznymi wyjątkami) jest pustą obietnicą. To przykre, tym bardziej, że ktoś się może na to nabrać...

 

Podsumowanie

Gdyby nie moje wieloletnie doświadczenie, mógłbym uznać czytnik inkBook Prime HD za urządzenie, na którym od biedy da się czytać. Można zacisnąć zęby, machnąć ręką na marketingowe obietnice o „bezkresnych możliwościach” i pogodzić się z tym co nas w życiu spotkało. Tym bardziej, że ten model jest o niebo lepszy od recenzowanego wcześniej inkBooka Lumosa. Całkiem często spotykam takie opinie użytkowników inkBooków.

 

inkBook Prime HD

inkBook Prime HD podparty na jednym z wariantów złożenia okładki Yoga

 

Jednak, mając porównanie z bieżącą ofertą konkurencji, wiem, że w tej samej cenie co InkBook Prime HD można nabyć znacznie lepsze, bardziej niezawodne i ergonomiczne czytniki. I to zarówno pod względem technicznym jak i oprogramowania. Słaby ekran, przestarzały system operacyjny, który nie pozwala na obiecywane uruchamianie aplikacji, niestabilne oprogramowanie, krótki czas pracy na baterii oraz źle działające przyciski zmiany stron - to wszystko zniechęca mnie do dłuższego korzystania z inkBooka Prime HD.

 

Jednak InkBook Prime HD ma też przynajmniej dwa jasne punkty, za które trzeba go pochwalić. Jeden z nich to obsługa obydwu wypożyczalni funkcjonujących u nas na czytnikach: Empik Go i Legimi. Ten czytnik daje, osobom szukającym dostępu abonamentowego do e-booków, wybór pomiędzy najobszerniejszymi polskojęzycznymi katalogami. Drugi, znacznie ważniejszy argument przemawiający za inkBookiem Prime HD to udane włączenie usługi Tłumacza Google do narzędzi obecnych w inkReaderze. Można zapomnieć o dotychczasowych protezach (które np. w Lumosie zwyczajnie nie działały) i cieszyć się porządnym narzędziem do przekładu na język polski nie tylko pojedynczych słów ale i obszernych fraz (także bez połączenia z internetem).

 

Pomijając zastrzeżenia co do filozofii działania i przestarzałego systemu operacyjnego, zakup inkBooka Prime HD można jednak ewentualnie rozważyć przy cenie znacznie niższej niż obecna, i to tylko ze względu na Google Translatora lub aplikację Empik Go. W innych przypadkach, warto wydać pięć stów na stabilnie i przewidywalnie działający czytnik np. spod znaku Kindle, PocketBooka, Kobo lub Tolino.

 

W inkBooku Prime HD wyłącznik znajduje się na pleckach, co uwzględnia firmowa okładka Yoga

 

Plusy

- gniazdo karty microSD;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- menu w języku polskim;

- tłumaczenie przy użyciu, zintegrowanej z inkReaderem, usługi Tłumacza Google;

- możliwość instalacji własnych czcionek;

- dostęp do Dropboksa (po samodzielnym zainstalowaniu aplikacji);

- przyjemna w dotyku obudowa;

- ciekawa stylistyka firmowej okładki;

- współpraca z wypożyczalnią Legimi i Empik Go;

- możliwość bezprzewodowej wysyłki własnych plików;

- duży zakres regulacji wielkości czcionki;

- szybki start z uśpienia.

 

Minusy

- długi start po całkowitym wyłączeniu;

- brak dostępu do książek w jednym miejscu (każda aplikacja ma własny księgozbiór);

- wadliwie działające przyciski zmiany stron;

- fizyczne przyciski zmiany stron nie współpracują z niektórymi, udostępnionymi w czytniku aplikacjami;

- sporadyczny brak reakcji ekranu na dotyk (przy zmianie stron);

- nieprecyzyjna reakcja ekranu czytnika przy zaznaczaniu tekstu;

- mały zakres regulacji temperatury barwowej oświetlenia;

- nie wszystkie pliki zostają dostarczone do czytnika w usłudze „wyślij do inkBooka”;

- brak ładnej i czytelnej czcionki w inkReaderze;

- częste przeskakiwanie po kilka stron po jednym naciśnięciu przycisku zmiany stron;

- bardzo szybkie wyczerpywanie baterii w trybie czuwania;

- konieczność ręcznego włączania wi-fi;

- brak podziału wyrazów w inkReaderze;

- brak powiększania rycin w inkReaderze;

- brak polskiego słownika;

- ogólnie niestabilna praca różnych aplikacji czytnika;

- pasek postępu czytania pokazywany przy książkach na ekranie startowym, niezgodny z rzeczywistymi postępami czytania.

 

Parametry wg dystrybutora:

Ekran: 6-calowy E Ink Carta 300 ppi, oświetlenie o regulowanej barwie i natężeniu;

wymiary: 159×114×9 mm;

masa: 168 g;

procesor: Quad-Core Cortex A9 z taktowaniem do 1,6 GHz;

pamięć wewnętrzna: 8 GB (ok. 5,7 GB dostępne na pliki użytkownika);

łączność: Wi-Fi (802.11b/g/n), micro-USB 2.0;

karta pamięci: microSD (do 32 GB);

język menu: polski, angielski, niemiecki, hiszpański, francuski, włoski, rumuński i czeski;

zainstalowane aplikacje: Biblioteka, Drive (w rzeczywistości brak), Księgarnia inkBOOKS (w rzeczywistości brak), News Reader (w rzeczywistości brak), przeglądarka internetowa, darmowe aplikacje w inkBOOK Apps (w rzeczywistości nie wszystkie działają);

wspierane formaty: EPUB i PDF (reflow) z Adobe DRM (ADEPT), MOBI (bez DRM), TXT, FB2, HTML, RTF

Oficjalna strona produktu: https://www.inkbook.pl/primehd

 

Like Reblog Comment
review 2019-12-11 06:30
Aplikacja Empik Go na czytniki inkBook, realna ALTERNATYWA dla WYPOŻYCZALNI Legimi

Arta Tech oraz sieć księgarska Empik rozpoczynają na poważnie walkę o czytelników abonamentowych. Do tej pory usługa Empik Go współpracowała tylko z aplikacją mobilną przeznaczoną na telefony lub tablety. Nie sprzyjało to wygodzie przy dłuższym czytaniu. W końcu jednak wypożyczalnia Empik Go  trafia także na czytniki książek. Na razie (?) są to tylko urządzenia marki inkBook, dostarczane przez Arta Tech. Tym samym Empik Go może stać się realną alternatywą dla wypożyczalni Legimi.

 

inkBook Prime HD

Empik Go na czytnikach inkBook

 

Co to jest Empik Go?

To rodzaj abonamentu, który umożliwia czasowy dostęp (wypożyczanie) e-booków oraz audiobooków przy wnoszeniu comiesięcznej opłaty. Abonent otrzymuje dostęp do oferty księgarni, tak długo, jak długo płacony jest abonament. Po zakończeniu opłaconego okresu (lub przerwaniu płatności) dostęp zostaje zakończony. Nie można też wtedy słuchać lub czytać książek wcześniej wypożyczonych. Po ponownym opłaceniu, wcześniej wypożyczone pozycje powinny być znowu widoczne na koncie.

 

Empik Go to wypożyczalnia reklamująca się jako "najszersza oferta" choć to w usłudze Legimi jest więcej tytułów

 

Nie wszystkie wydawnictwa zgadzają się na taki model, więc oferta e-booków do wypożyczenia jest uboższa niż w „zwykłej” księgarni z e-bookami. Szczególnym przykładem są (najpopularniejsze w Polsce) czytniki Kindle. Obsługuje je obecnie (wspomniana wyżej) tylko wypożyczalnia Legimi. Oferta dla tych urządzeń wciąż jest trochę bardziej ograniczona, ponieważ niektórzy wydawcy nie zgodzili się na udostępnianie e-booków na te czytniki. Również sposób ich obsługi, spowodował nałożenie limitu siedmiu lub dziesięciu książek miesięcznie udostępnianych na te urządzenia.

 

Obydwie wspomniane usługi (Legimi, Empik Go) działają już na czytnikach książek. Legimi wspiera obecnie (wybrane) czytniki marki Onyx, inkBook, PocketBook oraz Kindle. Zaś Empik Go na początku oferowano tylko lektury szkolne w aplikacji mobilnej. Od tego czasu minął rok i oto mamy nie tylko szeroką ofertę e-booków ale i trafia ona także na czytniki. Na razie (?) tylko marki inkBook. Aplikację można uruchomić na modelach znajdujących się w bieżącej ofercie: inkBook Lumos, inkBook Prime HD oraz inkBook Explore. Prawdopodobnie będzie ona także działać na starszych modelach z dotykowym ekranem. [Aktualizacja: aplikacja Empik Go powinna działać także na modelach:  inkBOOK Prime, Classic 2, Obsidian - w razie kłopotów z instalacją proszę o kontakt ze wsparciem Empiku: go@empik.com]

 

Empik Go kontra Legimi

Aplikacja Empik Go została 9 XI 2019 r. udostępniona w inkBook Apps i od tego czasu można z niej korzystać. Porównanie z wypożyczalnią Legimi jest tu nieuchronne, ponieważ ta pionierska na naszym rynku usługa (póki co) u nas dominuje.

 

Empik Go na czytniku inkBook Prime HD

Empik Go wśród aplikacji w inkBook Apps

 

Aby czytać wypożyczone książki na inkBooku, trzeba je najpierw dodać na półkę. W Legimi możemy to robić zarówno z poziomu aplikacji mobilnej, strony WWW jak i aplikacji na czytniki marki inkBook. W Empik Go kluczowym elementem jest aplikacja mobilna (tablet, smartfon). To w niej przeszukujemy katalog i wypożyczamy książki. W niej także można słuchać lub czytać. Nie da się (jak w Legimi) zarządzać swoim księgozbiorem z poziomu czytnika lub strony WWW. Specjalna wersja aplikacji Empik Go działa teraz także na czytnikach inkBook, ale tutaj tylko pobierane są książki, które już zostały wcześniej wypożyczone w aplikacji mobilnej.

 

E-booki do czytania na czytniku, wcześniej dodać trzeba w aplikacji mobilnej Empik Go

 

Już teraz oferta Empik Go może być warta rozważenia dla kogoś, kto ma czytnik inkBook i szuka alternatywy dla wypożyczalni Legimi. Warto wiedzieć, że nie wszystkie tytuły, które ma w ofercie Legimi, da się znaleźć w wypożyczalni Empik Go. Ilość polskojęzycznych tytułów wciąż w ofercie Empik Go jest mniejsza niż w abonamencie Legimi. Ale i w Empik Go znajdują się takie tytuły, których (w tym momencie?) brak w katalogu wypożyczalni Legimi. Jako przykład niech posłużą trzy tytuły, które na pierwszy rzut (listopad 2019 r.) wybrałem do czytania w Empik Go. To „Chciwość” Marca Elsberga, „Pastrami” Malcolma XD z Wydawnictwa W.A.B. oraz „Christine. Powieść o Krystynie Skarbek” Vincenta V. Severskiego z Wydawnictwa OsnoVa. Być może to kwestia opóźnienia w dodawaniu do Legimi nowości wydawniczych, a może świadome kreowanie nowej usługi Empiku. Trudno mi to ocenić na 100%.

 

 

Książki dostępne w abonamencie, są oznaczone w aplikacji mobilnej ikonką "A"

 

Legimi i Empik Go

 

Legimi

Empik Go

dostępność e-booków

30 500

25 000

platformy

aplikacja mobilna (Android OS, iOS), czytniki (Kindle, PocketBook, inkBook)

aplikacja mobilna (Android OS, iOS), czytniki (inkBook)

zarządzanie

strona WWW, aplikacja mobilna, aplikacja na czytniki inkBook

aplikacja mobilna

sposoby płatności

umowa 12 mies., bez umowy, comiesięczne opłaty u operatora telefonicznego lub w Legimi

comiesięczne opłaty w Empiku

ilość urządzeń do jednego konta

4

2

 

Obydwie usługi różnią się wielkością i rodzajem oferty. Legimi obecnie oferuje ok. 30,5 tys. e-booków oraz ok. 3 tys. audiobooków z lektorem w języku polskim (zwykłe audiobooki i synchrobooki). Wraz z wydawnictwami obcojęzycznymi, powinno to być ponad 60 tys. tytułów. W Empiku zaś można wybierać spośród 40 tys. zarówno polskojęzycznych jak i obcojęzycznych e-booków oraz 4 tys. audiobooków. Nie wiem, ile w tym momencie (grudzień 2019 r.) jest tytułów w języku polskim. Ostatnio podana liczba dotyczyła 25 tys. książek.

 

Prezent od Huawei, 30 dni dostępu do Empik Go, można odebrać do 24 X 2020 r. (o ile jeszcze będzie dostępny)

 

Aby się przekonać, która oferta nam bardziej odpowiada, warto skorzystać z okresu testowego. Zarówno w Legimi, jak i w Empiku można się zapisać na 14 dni bezpłatnych testów. Trzeba się zarejestrować w usłudze i podać numer karty płatniczej, która będzie obciążana co miesiąc w razie przedłużenia abonamentu. W sklepach stacjonarnych Empik niektórzy klienci otrzymywali ostatnio bezpłatnie kody na 30 dni. Również Huawei w swojej Huawei AppGallery ma taką opcję jako prezent. Można sobie aplikację zainstalować (np. z pliku APK), wejść do opcji prezentów i odebrać kod na 30 dni. Wraz z 14 dniami od Empiku, daje to całkiem długi okres na zapoznanie się z usługą. Liczba kodów udostępnionych w Huawei AppGallery jest ograniczona. Początkowo miałem dla Was otrzymać podobne kody bezpośrednio z Empiku, ale coś nie pykło i na obietnicy się skończyło. Proponuję więc skorzystać z oferty Huawei. Z kolei rejestrując się po raz pierwszy w Legimi z mojego odsyłacza, także możecie otrzymać 30 dni bezpłatnego testowania (kiedy mam aktywny abonament).

 

Zarówno Legimi jak i Empik Go można przetestować nieodpłatnie przez 14 dni (źródło; empik.com)

 

Cenowo, obie omawiane oferty różnią się w zależności od rodzaju umowy. W przypadku Legimi najtańszy jest dostęp do e-booków oferowany za pośrednictwem operatora telefonii komórkowej (19,99 PLN/mies.). W Empiku najtańsza jest oferta obejmująca tylko lektury szkolne (9,99 PLN/mies.). Ale porównując pełny abonament ale bez wielomiesięcznej umowy – Empik jest tańszy o 10 PLN (abonament z e-bookami) lub o 5 PLN (abonament także z audiobookami). Nie przesądza to jednoznacznie o wygranej Empiku, ponieważ w Legimi jest więcej książek, więcej urządzeń możemy przypisać do jednego konta i szersza jest oferta dla posiadaczy czytników (obejmuje dostęp na czytnikach marki inkBook, PocketBook lub Kindle). Można się jednak spodziewać, że cena będzie jednak jednym z ważnych elementów wpływających na wybór rodzaju abonamentu. Przysporzy to zapewne klientów usłudze Empik Go.

 

Legimi i Empik Go – cennik ofert „bez limitu”

 

Legimi

Empik Go

ilość urządzeń z dostępem

4

2

e-booki (umowa na 12 mies.)*

32,99

-

e-booki i audiobooki (umowa na 12 mies.)**

39,99

-

e-booki „lektury szkolne” (comiesięczna opłata)

-

9,99

audiobooki (comiesięczna opłata)

-

29,99

e-booki (comiesięczna opłata u operatora telefonicznego doliczana do abonamentu)*

19,99

 

e-booki (comiesięczna opłata)*

39,99

29,99

e-booki i audiobooki (comiesięczna opłata)**

44,99

39,99

* - na czytnik Kindle można pobrać w Legimi 7 książek miesięcznie;

** - na czytnik Kindle można pobrać w Legimi 10 książek miesięcznie.

 

Empik Go – aktywacja usługi

Aby korzystać z usługi Empik Go, należy ją najpierw aktywować. Można rozpocząć od https://www.empik.com/go. Wyboru planu taryfowego dokonujemy też na tej stronie. Można to zrobić na smartfonie lub tablecie z aplikacji Empik Go. Ale ona i tak odsyła na stronę sklepu, gdzie trzeba podać numer karty i potwierdzić obciążenie 1 PLN w celu weryfikacji danych. Trzeba też wyrazić zgodę na cykliczne płatności. Aktywacja trwała w moim przypadku około dwóch godzin, a potwierdzenie uruchomienia usługi zostało przysłane na mój adres e-mail.

 

Czytanie można rozpocząć po otrzymaniu potwierdzenia aktywacji usługi

 

Empik Go na czytniku inkBook

Aplikację testowałem w wersji 1.0.0.4, od momentu oficjalnego udostępnienia, na czytniku inkBook Prime HD. Już po pierwszym uruchomieniu sprawia ona pozytywne wrażenie. Najważniejsze, ze nie jest przeładowana elementami graficznymi jak też nie ma animacji, które bywają też zmorą programów przeznaczonych na telefony czy tablety. Prostota jest jej siłą.

 

inkBook Prime HD

Aplikacja Empik Go może być w inkBooku wywoływana z dolnego paska ikon

 

Aplikacja w czasie testów na czytniku inkBook Prime HD zachowywała się całkiem stabilnie. Ani razu nie widziałem okienka, że „aplikacja została zatrzymana”, co na inkBooku nie jest przecież rzadkością. To miłe! Choć z drugiej strony, w ciągu pierwszego tygodnia czytnik raz się samoczynnie zrestartował (podczas lektury). Raz na kilka dni czytnik tracił reakcję na dotyk w obrębie ekranu lub samoczynnie wykonywał jakieś czynności (np. otwieranie tej samej książki kilkanaście razy). Pomagało wtedy uśpienie go na chwilę i ponowne włączenie (lub pełny restart). Trudno mi do końca określić, czy to wina samego czytnika czy tej konkretnej aplikacji. W każdym razie ja się liczę z tym, że korzystając z Empik Go na czytniku inkBook Prime HD, co kilka dni coś może szwankować.

 

inkBook Prime HD

Wygląd okna głównego Empik Go na czytniku inkBook Prime HD - przy wypożyczonych tytułach widać postępy czytania, książki do pobrania mają ikonę chmurki

 

Prędkość działania aplikacji Empik Go na inkBooku Prime HD jest zadowalająca. Jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia, to (nie)sprawność zmiany stron. Kolejne strony wyświetlają się zbyt wolno. Podczas lektury, nigdy nie wiem, czy strona za chwilę się zmieni, czy nie. Ekran czytnika (lub aplikacja) nie zawsze reaguje na dotyk. Czasem dotknięcie przy krawędzi ekranu, zamiast zmienić stronę, otwiera menu aplikacji. W połączeniu z zazwyczaj niedziałającymi fizycznymi przyciskami zmiany stron (muszę naciskać po kilka razy aby doczekać się na reakcję), daje to w sumie dość irytujące doświadczenie.

 

inkBook Prime HD

Przyciski zmiany stron w inkBooku Prime HD niewiele pomagają, bo często reagują dopiero po kilku naciśnięciach

 

Aplikacja Empik Go została dostosowana do czytników inkBook m.in. w ten sposób, że w czasie czytania pracuje w trybie pełnoekranowym. Z jednej strony to bardzo dobrze, bo nie ma na ekranie górnego paska menu i nie marnuje się ekran. Wyświetlany jest tylko tekst książki. To duży plus! Ma to też swoje złe strony. Należy do nich brak możliwości włączenia oświetlenia podczas lektury. Jeśli poczujemy, że potrzebne jest światło, trzeba zamknąć książkę, włączyć oświetlenie ekranu z górnego menu i ponownie otworzyć tekst. Jeśli jednak po zobaczeniu strony tekstu stwierdzimy, że nie odpowiada nam poziom oświetlenia, te czynności trzeba powtórzyć. Dalekie to od ergonomii korzystania z czytnika.

 

inkBook Prime HD

Możliwości zmiany wyglądu tekstu w aplikacji Empik Go są bardzo podstawowe

 

Aplikacja ma tylko bardzo podstawowe możliwości formatowania tekstu. Pod tym względem może ją zawstydzić wiele bezpłatnych, pisanych przez pasjonatów, programów dostępnych na Androida. W Empik Go dostępne są trzy kroje czcionki: bezszeryfowa Empik Pro, szeryfowa Georgia oraz bezszeryfowa Helvetica. Na ekranie czytnika wyglądają one dość blado, brakuje wyrazistej czerni. Ale może to być też wina słabego ekranu w inkBooku. Do dyspozycji czytelnika jest kilka stopni wielkości tekstu. Niestety nie ma możliwości regulacji ani interlinii, ani marginesów. O zaznaczeniach, powiększaniu ilustracji, podziale wyrazów, czy słowniku nawet nie ma co wspominać. Pod względem wyglądu tekstu aplikacja jest niewystarczająca, ale w sumie da się czytać bez większego kłopotu. Dobił mnie natomiast brak czegoś tak podstawowego, jak możliwość wstawiania zakładek. A potem (o ile to możliwe) pognębił brak obsługi przypisów w pierwszej czytanej książce. OK, jednego przypisu, bo na jeden w czasie pierwszej lektury napotkałem. Ale nie działał, więc w sumie muszę stwierdzić, że 100% przypisów mi nie działało.

 

Empik Go na czytniku inkBook Prime HD

Ekran aplikacji Empik Go na inkBooku po wybraniu przypisu w książce „Świąteczny dyżur” Adama Kay'a

 

Poważniejsze kłopoty napotkałem przy czytaniu książki „Świąteczny dyżur” Adama Kay'a. Jest w niej dużo przypisów i już przy pierwszym okazało się, że nie mogę ich wybierać. Po wskazaniu któregoś z nich, strona stawała się nieczytelna. Na ekranie wyświetlany był obraz złożony z dwóch sąsiednich stron, ale lekko przesunięty. Z kolei w innej książce („Christine. Powieść o Krystynie Skarbek” Vincenta V. Severskiego) odsyłacze do przypisów nie działały wcale. Nie wiem, czy to przypadłość e-booków, tych plików, czy samej aplikacji. Ale skoro w trzech książkach nie działało, to jednak aplikacja jest niedopracowana.

 

Podsumowując, trzeba przyznać, że w aplikacji na czytniki i tak jest więcej możliwości formatowania niż w smartfonowej wersji Empik Go. To miłe. Na inkBooku daje się czytać, dopóki nie napotkamy tekstu, w którym np. linijki niemal na siebie nachodzą. Wtedy sytuację może uratować użycie innej czcionki, albo będzie ból oczu. Zaletą aplikacji jest jej prostota, ale pilnie powinna zostać wzbogacona przynajmniej o poprawną obsługę przypisów i dzielenie wyrazów.

  

Podsumowanie

Pozyskanie takiego partnera jak Empik, jest dla Arta Techu (i samej marki inkBook) niewątpliwym sukcesem. Partnerstwo powinno być wsparte znacznie większymi nakładami na reklamę niż to było możliwe do tej pory w przypadku czytników. Mam nadzieję, że potencjał reklamowy Empiku pozwoli teraz e-bookom i czytnikom szerzej zaistnieć w świadomości klientów tej sieci. I to nie tylko przez ofertę w sklepie internetowym, ale także w placówkach stacjonarnych.

 

Partnerstwo Arta Techu i Empiku ma duży potencjał reklamowy, dzięki któremu czytniki i e-booki mogą zaistnieć szerzej w świadomości czytelników

 

Drugim argumentem za takim partnerstwem jest mocna pozycja przetargowa Empiku w stosunku do wydawnictw. Może to skutkować tytułami, które na wyłączność trafią właśnie do usługi Empik Go, a do wypożyczalni Legimi już niekoniecznie. Z jednej strony Empik jest właścicielem Grupy Wydawniczej Foksal (W.A.B., Wilga i Buchmann). Z drugiej, stacjonarne księgarnie tej sieci (sklepy Empik i księgarnie Mole Mole) są bardzo ważnym kanałem dystrybucyjnym dla wielu innych podmiotów, które bezpośrednio z Empikiem nie są związane.

 

„Pastrami” Malcolma XD - nowość i potencjalny bestseller, którą właśnie przeczytałem w Empik Go, dostępna jest w tym momencie tylko w księgarni Empik. Jest też tylko w jednej porównywarce cen e-booków...

 

No i trzeci, dla mnie ważny argument to wsparcie dla czytników, które są zwyczajnie lepsze do czytania niż smartfony czy tablety. Choć szkoda, że na razie dotyczy to tylko inkBooków. Mam nadzieję, że (podobnie jak Legimi) usługa Empik Go zagości także na innych czytnikach książek. A na razie użytkownicy inkBooków mają większy wybór dzięki kolejnej usłudze abonamentowej. Ja do tej pory nie miałem motywacji do sięgnięcia po usługę Empiku, ponieważ średnio jestem zainteresowany czytaniem na ekranie telefonu czy tabletu. Co innego lektura na czytniku! Co prawda spodziewałem się synchronizacji, skoro i na telefonie i na czytniku czyta się w aplikacji mobilnej, ale ten mankament można (na razie) wybaczyć. Choć w przyszłości powinien być usunięty. Naprawa innych niedociągnięć aplikacji jest teraz ważniejsza.

 

Empik rozpoczął promowanie czytników inkBook z abonamentem Empik Go (źródło: empik.com)

 

Empik rozpoczął 5 XII 2019 r. promowanie nowej oferty na swojej stronie WWW. Abonament Empik Go połączony jest z inkBookiem Lumosem lub inkBookiem Prime HD. Obydwa modele czytników można kupić z kodem na trzymiesięczny bezpłatny okres testowy. Pierwszy z tych modeli oferowany jest (wraz z filcowym etui) za 399,99 PLN, a drugi (także z etui) za 559,99 PLN. To ceny podobne jak u innych sprzedawców (ale oferta konkurencji nie obejmuje oczywiście bezpłatnego abonamentu).

 

inkBook Prime HD w ofercie Empiku (źródło: empik.com)

 

Opisywana oferta może przyciągnąć nowych klientów zainteresowanych czytaniem w abonamencie. Empik ma potencjał dotarcia do tych, którzy o Legimi w ogóle nie słyszeli. To także większy wybór dla klientów. Na razie trudno mi sobie wyobrazić, że czytelnicy korzystający obecnie z wypożyczalni Legimi na czytnikach Kindle lub PocketBook porzucą je na rzecz inkBooków z Empik Go. Z jednej strony w wypożyczalni Legimi wciąż jest większy wybór książek (i czytników). Z drugiej, inkBooki odstają pod względem komfortu czytania od wspomnianych wyżej marek czytników obsługujących Legimi. Może się to jednak zmienić w przyszłości, jeśli zwiększy się gama obsługiwanych czytników i oferta e-booków. Oby!

 

P.S.

Dziękuję Huwaei za udostępnienie mi (choć zapewne trochę niechcący) bezpłatnego miesiąca testowego w Empik Go, który wykorzystałem na potrzeby testowania usługi do tego wpisu.

 

Plusy aplikacji Empik Go

- umożliwia dostęp do usługi abonamentowej na czytnikach (wybrane modele inkBook);

- czytanie bez dostępu do sieci (po pobraniu książki na czytnik);

- dobra współpraca z ekranem E-Ink (brak animacji, graficznych udziwnień itp.);

- aplikacja otwiera tekst książki na cały ekran;

- start w miejscu ostatnio otwartej strony;

- postępy czytania pokazywane w stopce strony.

 

Minusy aplikacji Empik Go

- wolna zmiana stron;

- kłopoty z obsługą przypisów;

- brak synchronizacji postępów czytania z aplikacją mobilną;

- czcionki dostępne w aplikacji słabo wyglądają na ekranie inkBooka;

- bardzo ograniczona możliwość modyfikacji wyglądu tekstu (interlinia, krój czcionki i wielkość tekstu);

- brak możliwości sortowania książek w biblioteczce aplikacji;

- odseparowanie książek w aplikacji od reszty biblioteczki w czytniku;

- konieczność otwierania wypożyczonych książek z poziomu aplikacji;

- brak słownika;

- brak zaznaczania;

- brak zakładek;

- duży górny i dolny margines na stronie;

- brak możliwości wykorzystania własnej czcionki;

- brak dzielenia wyrazów (wg polskich reguł);

- brak możliwości powiększania rycin;

- brak obsługi audiobooków.

 

Like Reblog Comment
text 2019-11-07 06:30
Nowa APLIKACJA Publio, czyli prenumerata gazet na CZYTNIKACH inkBook

Nowa aplikacja trafia w ręce użytkowników czytników inkBook. Od teraz będą oni mogli wygodniej korzystać z konta w księgarni Publio. Dotyczyć to będzie także (albo może nawet przede wszystkim) prenumeraty prasy.

 

Publio i inkBook łączą siły przy prenumeracie e-prasy

 

Prasa z Publio

Sam korzystam na co dzień z prenumeraty „Gazety Wyborczej”. Dzięki mechanizmowi automagicznej wysyłki, nowy numer jest dostarczany z księgarni Publio prosto do mojego czytnika. Siadając rano do śniadania, mam już gazetę pod ręką. Taki mechanizm sprawdza się znakomicie w przypadku czytników Kindle i PocketBook, ale akurat z „Wyborczej” lepiej mi się korzysta na kindelku. Do tego w Kindle wyświetla mi się zegarek na górze strony, co jest przy porannym czytaniu dość istotnym elementem organizacji dnia. [Aktualizacja] Zegarek nie wyświetla się niestety przy czytaniu prasy, ale przydaje się przy porannym czytaniu tekstów pobranych ze stron WWW i przesłanych na czytnik.

 

Spis treści "Gazety Wyborczej" na czytniku Kindle może być prezentowany na dwa sposoby: nagłówków (ekran po lewej) oraz tradycyjnej listy z podziałem na sekcje (ekran po prawej)

 

Jednak księgarnia nie zdecydowała się na uruchomienie podobnego mechanizmu dla pozostałych marek czytników. A choćby na inkBooki jest dostępna od niedawna podobna usługa - „Wyślij na inkBOOKa”. Każdy nowszy czytnik tej marki ma swój unikalny adres poczty elektronicznej i na niego można wysyłać pliki. Jednak w przypadku inkBooków księgarnia postawiła na inne rozwiązanie – dedykowaną aplikację. Ma ona ułatwiać między innymi pobieranie i czytanie e-prasy.

 

W konfiguracji konta w Publio, jest m.in. możliwość automagicznej wysyłki na czytnik (PocketBook lub Kindle) nowych numerów gazet pojawiających się w prenumeracie (źródło: publio.pl)

 

Publio udostępnia szeroki wachlarz prasy w wersji elektronicznej. Poszczególne tytuły można wyszukiwać w kilku kategoriach, m.in. „Polityka, opinie”, „Dzienniki” czy „Kultura”. Znajdziemy tu m.in. Wyborczą, Politykę, Wysokie Obcasy Extra, Tygodnik Powszechny czy Newsweek. Niestety, niektóre z nich (np. Newsweek, Super Express, Młody Technik) dostępne są tylko w formie plików PDF. Przed wykupieniem prenumeraty, można sprawdzić jak nam się dany tytuł będzie czytało w wersji elektronicznej. Niektóre dostępne są w postaci bezpłatnej próbki. Można też kupować pojedyncze numery.

 

Popularne kategorie e-prasy w księgarni Publio (źródło: publio.pl)

 

Aplikacja Publio dla inkBooków

Nowa aplikacja jest czymś w rodzaju nakładki, która pośredniczy w pobieraniu plików z konta użytkownika w księgarni Publio. Po zalogowaniu, zobaczymy w niej zarówno znajdujące się na półce książki, jak i zaprenumerowaną prasę. Aplikacja nie umożliwia zakupów. To musimy zrobić z poziomu przeglądarki WWW.

 

Aplikację Publio można dodać do dolnego paska na ekranie startowym inkBooka

 

Instalacja nowej aplikacji nie powinna nastręczać kłopotów. Wystarczy w czytniku inkBook otworzyć inkBook Apps i odszukać Publio na liście dostępnych programów. Po instalacji, jedyne co musimy zrobić, to zalogować się na konto założone wcześniej w publio.pl.

 

Ekran startowy aplikacji Publio dla czytników inkBook

 

Główny ekran aplikacji prezentuje się ascetycznie. Mamy do dyspozycji okno wyszukiwania oraz dwie ikony, które pozwalają się przełączać między zakupionymi książkami a zaprenumerowaną prasą. Na pewno mocną stroną aplikacji jest wykrywanie połączenia z siecią. W zasadzie braku takowego połączenia. Można je ręcznie wymusić. To bardzo ważne, bo czytniki inkBook mają przykrą cechę samoczynnego wyłączania wi-fi, w celu oszczędzania energii. Ale akurat nie w tym problem, lecz w fakcie, że czytnikowe aplikacje nie potrafią potem tego połączenia (w razie potrzeby) samodzielnie wznowić. A przy pobieraniu nowych gazet jest to jednak istotne. Aplikacja nie potrafi tego zrobić samodzielnie, ale możemy sami włączyć wi-fi z jej poziomu i pobrać np. kolejne wydanie gazety. Moim zdaniem aplikacja powinna sama ustanawiać połączenie internetowe w celu aktualizacji półki.

 

Przycisk "Połącz" pomaga uniknąć problemów z brakiem wi-fi w czytniku

 

Aplikacja Publio dla inkBooków nie pobiera samodzielnie żadnych książek czy gazet. Każdy numer trzeba pobrać osobno, dotykając okładki. Po zgraniu pliku do pamięci czytnika, można czytać bez podłączenia do sieci. Pliki lądują w katalogu „Publio”. Kolejne numery poszczególnych tytułów prasowych trafiają do osobnego podkatalogu. Nie ma możliwości zmiany tego ustawienia.

 

Po pierwszym uruchomieniu aplikacji możemy być zapytanie o domyślny program wykorzystywany do wyświetlania e-prasy

 

Pierwsze otwarcie pobranego przez aplikację dokumentu, może wywołać pytanie o program, którym będą otwierane pliki. W moim przypadku miałem do wyboru podstawowy inkReader oraz Legimi. Wszystkie dalsze uwagi dotyczące czytania, odnoszą się tego pierwszego, domyślnego programu wyświetlającego e-booki w inkBooku.

 

Spis treści w inkBooku (po lewej) i PocketBooku (po prawej)

 

W zasadzie na tym korzystanie z nowej aplikacji się kończy. Od momentu wyboru inkReadera, będzie on domyślną aplikacją do czytania. A nie jest to niestety program, który sprawdza się w przypadku prasy elektronicznej. Gazet nie czyta się raczej od deski do deski. I tu pojawiają się problemy z obsługą spisu treści, który jest kluczowy w korzystaniu z takiego dokumentu jak prasa codzienna. Największą bolączką inkBooka jest częste wyświetlanie spisu treści z poprzednio wczytanego pliku, choć otwarty jest już nowy dokument. Dopiero wybranie artykułu z „nieaktywnego” spisu powoduje samoczynne zamknięcie programu inkReader, a po jego ponownym otwarciu zobaczymy już poprawny spis treści. Drugim problemem jest obcinanie w spisie treści dłuższych tytułów artykułów. Co prawda po pierwszych słowach zazwyczaj można się zorientować o czym jest tekst, ale byłoby miło zobaczyć cały tytuł. InkReader nie obsługuje zagnieżdżonych spisów treści, co także nie ułatwia korzystania z e-prasy. No i na koniec, warto wspomnieć, że spisu treści zawsze otwiera się na pierwszej stronie, zamiast w miejscu, gdzie był otwarty plik. Jeśli więc jesteśmy gdzieś pod koniec gazety i chcemy podglądnąć, czy jest jeszcze coś do przeczytania, i tak musimy przedrzeć się przez cały spis treści od początku. Zamiast ułatwiać, wydłuża to niepotrzebnie lekturę.

 

"Gazeta Wyborcza" otwarta w inkReaderze, wciąż może mieć pokazany spis treści poprzednio czytanej książki

 

Podczas kilku dni testów, napotkałem także szereg innych problemów przy czytaniu „Wyborczej”. Do ważniejszych mogę zaliczyć:

- brak możliwości powiększania rycin. Jeśli jest w tekście infografika lub mapa, jest duża szansa, że pozostanie nieczytelna;

- nieaktywne odsyłacze ze spisu treści i „Wróć do spisu treści”;

- brak podziału wyrazów i justowania;

- brak całkowitej podmiany czcionki na inną niż wydawcy. O ile tekst główny jest wyświetlany wybraną czcionką, to wprowadzenia są wciąż pokazywane za pomocą kroju Apolonia;

- brak możliwości zarządzania prasą, na przykład oznaczania już przeczytanych wydań.

 

Kody na bezpłatną prenumeratę miesięczną „Gazety Wyborczej”

Dzięki uprzejmości firmy ArtaTech, otrzymałem dla moich Czytelników dziesięć kodów, uprawniających do miesięcznej bezpłatnej prenumeraty „Gazety Wyborczej”. Można więc będzie samodzielnie przetestować działanie programu na inkBooku. Kody rozdam pierwszym osobom, które są prenumeratorami mojego (bezpłatnego) newslettera i napiszą do mnie na adres cyfranekblog@protonmail.com.

 

Dzięki uprzejmości firmy Arta Tech, mam do rozdania dziesięć kodów na bezpłatną miesięczną prenumeratę "Gazety Wyborczej"

 

Podsumowanie

Zakładam, że aplikacja ma ułatwić dostęp do e-prasy prenumerowanej w Publio. Moim zdaniem zabrakło w tym jednak najważniejszego – samoczynnego pobierania nowych wydań. Prenumeratę gazety w XXI wieku wyobrażam sobie raczej jako poranne czytanie wydania, które już leży na stole, gdy siadam do śniadania, a nie latanie po nią do kiosku.

 

Aplikacja Publio dla inkBooków raczej nie jest rewolucją na naszym rynku. Trudno się spodziewać, że zdobędzie serca zwolenników czytania e-prasy, którzy mają już czytniki Kindle czy PocketBook. Ich właściciele raczej na inkBooki się nie przesiądą, bo „Wyborczą” wygodniej się otrzymuje i czyta właśnie na czytnikach tych dwóch marek. Ale na pewno może stanowić wartość dodaną dla dotychczasowych użytkowników inkBooków. Pobieranie nowych wydań gazet elektronicznych będzie teraz na pewno wygodniejsze. Tak sobie myślę, czy nie prościej by było po prostu uruchomić w Publio usługę „Wyślij na inkBOOKa”? Ale może w przyszłości (ukryty na razie) potencjał nowej aplikacji zostanie rozwinięty, co pozwoli docenić jej wartość.

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?