logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: wspomnienia
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
quote 2017-03-08 17:55
Gdyby wyznał prawdę, wyśmiano by go; chcąc uzyskać uznanie, musiałby kłamać. Śmieszności lęka się; kłamstwem się brzydzi.
Ale pamięć owego wieczoru zachował na długo.
Dotąd o nim pamięta...
Like Reblog Comment
review 2017-03-08 17:53
Wspomnienia niebieskiego mundurka - Wiktor Gomulicki

Z książek dla dzieci o przygodach uczniów, poznałam tylko kilka tomów o jednym małych chłopcu zwanym Mikołajkiem. Polubiłam tego chłopca, który często wpakował się w kłopoty. Polubiłam humor w historiach o Mikołajku. Polubiłam tamtą Francję...

 

Dlatego też, gdy trafiłam na "Wspomnienia niebieskiego mundurka", musiałam je przeczytać. Bowiem od razu skojarzyło mi się z Mikołajkiem. Choć "Wspomnienia niebieskiego mundurka" dotyczą innych chłopców mieszkających w innym kraju.

 

Rzecz z książki dzieje się w Polsce. Ale w Polsce dawnej, XIX wiecznej. Wówczas to w szkołach był podział. Zaś poznajemy męską szkołę, w której chłopcy noszą niebieskie mundurki. 

 

Poznajemy chłopców, którzy dopiero wkraczają w nowy etap w swoim życiu zwany szkołą, natomiast kończymy lekturę wówczas, gdy chłopcy kończą szkołę. 

 

Rozdziałów jest osiemnaście. Każdy z nich jest inną historią dotyczącą bohaterów. Przyznam, iż niektóre mnie nudziły, inne zaś ciekawiły, jeszcze inne bawiły. Były też takie, które wzruszały, skłaniały do refleksji czy do wspomnień. Każda z nich jednak pozostanie w mej pamięci.

 

 

Lektury tej nie da się nie docenić. Jej mądrości, która jest przekazywana w przystępny sposób. Jej bohaterów, dzięki którym może się pojawić refleksja na temat naszych poczynań. Jej nauczycieli oraz rektora - jak bardzo szacunek do nauczyciela zależy od faktu jakim on jest człowiekiem dla tych uczniów.

 

Momentami książka bywała smutna. Powodowała łzy. Skłaniała człowieka do przemyśleń. Ale przez większość tej krótkiej lektury książka  bawiła. Nigdy nie zapomnę rozdziału o chrabąszczach... i wciąż się zastanawiam, czy w jakiejś szkole jakiś uczeń czy uczniowie wpadli na podobny pomysł. 

 

"Wspomnienia niebieskiego mundurka" pokazują jaką dużą wartością jest przyjaźń. Chłopcy są dla siebie bardzo ważni. Pomagają sobie, wspierają się, a przede wszystkim razem się bawią i wpadają na coraz to ciekawsze pomysły.

 

Książka powinna wzbudzić ciekawość u młodego czytelnika. Owszem, nie znajdzie w niej chłopców, którzy grają w FIFĘ. Za to znajdzie chłopca, który potrafił robić piłki do grania na boisku.

Nie znajdzie długopisów, korektorów czy innych bajerów, ale znajdzie wspaniałe gęsie pióra, którymi chciałby spróbować pisać.

I choć różnic pomiędzy chłopcami i szkołą z wieku XIX a chłopcami i szkołą wieku XXI jest wiele, to i podobieństw czytelnik znajdzie mnóstwo. Bo, czy młodzi chłopcy nawet teraz nie lubią wpakować się w kłopoty? Biegać, skakać, grać w piłkę? Kombinować, by nauki uniknąć?

 

Książka też może być świetny wstępem do rozmowy o tym jak dawniej szkoła i życie wyglądały. Wspomnienia naszych rodziców z tamtych czasów też mogą być barwne i piękne jak we "Wspomnieniach niebieskiego mundurka". Też mogą bawić, wzbudzać zaciekawienie. Moje wspomnienia może nie są tak wesołe, a jednak o niektórych przygodach z łezką w oku mogłabym opowiedzieć... choć jeszcze dużo lat od zakończenia szkoły podstawowej nie minęło. 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-09-06 21:00
O niezwykłej mocy wspomnień - "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa

 

 
Alzheimer to okropna choroba. Stopniowo odbiera człowiekowi wszystko, co najważniejsze. Bezwzględnie odziera ze wspomnień, a to właśnie one czynią każdego z nas tym, kim jesteśmy. Zabiera pamięć, tożsamość, bliskich... Ktoś, kto nikogo nie rozpoznaje, czuje się straszliwie samotny. Nie ma pojęcia, kim jest ani gdzie się znajduje, co rodzi strach, frustrację, czasem nawet agresję. To jednak nie tylko tragedia osoby dotkniętej tą chorobą, lecz całego jej otoczenia. Niebywale trudne doświadczenie, którego nie sposób zapomnieć. Wykańcza zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Opiekowanie się kimś 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu wymaga ogromnej siły, a na to nie każdy potrafi się zdobyć.

 

 

Noah uważa się za zwyczajnego człowieka i w pewnym sensie ma rację - nie jest sławny, nie dokonał niczego spektakularnego... Ma już swoje lata, mieszka w domu opieki, spędzając czas na czytaniu, rozmowach i spacerach. Jest jednak coś, co czyni go wyjątkowym - jego głęboka i niezachwiana miłość do żony, której nie zmienił upływający czas ani choroba. Ona daje mu siłę, by każdego dnia walczyć o ukochaną wbrew opiniom lekarzy. Mimo że Allie nie poznaje już ani jego, ani własnych dzieci, wciąż liczy na cud. Choć każdego dnia cierpi, słysząc z jej ust pytanie "kim jesteś?", nie poddaje się, mając w pamięci jej obietnicę: że zawsze znajdzie sposób, aby do niego wrócić.

 

 
Codziennie Noah sięga po pamiętnik i czyta Allie historię ich miłości - prostą, ale jakże chwytającą za serce. Chociaż znamy jej zakończenie, towarzyszymy mu w tej podróży do przeszłości z zaciekawieniem. I pewnie nieraz mocniej zabije nam serce pod wpływem jego słów. Ze wzruszenia, z podziwu, być może z tęsknoty za takim niezwykłym i niezmiennym uczuciem. Silniejszym niż strach, ból, choroba, oczekiwania otoczenia. Za miłością, której nic nie powstrzyma.
 
 
"Pamiętnik" to piękna opowieść o sile miłości, poświęceniu, trudnych wyborach oraz o tym, że medycyna nie wszystko potrafi wyjaśnić. Prosty, lecz poruszający do głębi język, historia, o jakiej trudno zapomnieć, a do tego śliczna filmowa okładka z Rachel McAdams i Ryanem Goslingiem - absolutnie nie żałuję tego zakupu. Muszę przyznać, że czuję lekki niedosyt - brakowało mi tych scen z młodości Noaha i Allie, które tak urzekły mnie w filmie... Przyzwyczaiłam się już, że to w książce zwykle szczegółów jest więcej, a tu taka niespodzianka. Mimo to polecam. W szczególności tym, którzy filmu jeszcze nie widzieli i oczywiście wielbicielom Sparksa :)

 

Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2016/09/o-niezwykej-mocy-wspomnien-pamietnik.html
Like Reblog Comment
review 2016-05-11 12:02
Wspomnieniami z lat dziecięcych i młodzieńczych – Młodości szczęśliwa
 Młodości szczęśliwa - Zdzisław Brałkowski

Książka „Młodości szczęśliwa” jest zbiorem opowiadań wspomnieniowych, pierwszą z planowanego cyklu „Zza zasłony czasu”.  Zdarzenia śmieszne przeplatają się z poważnymi, historie rodzinne z przygodami na podwórku i w szkole. Czasem tło stanowią aktualnie dziejące się wydarzenia historyczne, a nawet retrospektywnie wcześniejsze, związane z Grudziądzem – miastem, w którym wychował się autor, z Polską, jak również międzynarodowe. Autor prowadzi swoją narrację przez dzieciństwo i młodość, które przypadły na lata 60. i 70. XX wieku. Nie było wtedy komputerów i Internetu, w telewizji lepsze programy pojawiały się tylko w święta; zabawy trzeba było wymyślać samemu, często takie, które dorosłych przyprawiały o palpitacje serca. Anegdoty związane z postaciami nauczycieli są okrasą kilku opowiadań; podobne chyba każdy czytelnik zna z własnego doświadczenia. Są to lata, kiedy stare nawyki i metody wychowania, stosowane w domu i szkole, zderzały się z już nowymi, co powodowało oczywiście wiele konfliktowych sytuacji.

 

Książka jest napisana lekko, z przymrużeniem oka. Kto lubi odpocząć przy dobrej, wspomnieniowej lekturze, widzianej z pozycji chłopca a później młodzieńca, nie powinien być zawiedziony. Dorośli mają okazję przypomnieć własne przeżycia z minionych lat. Kto pamięta liniał w ręku nauczyciela? Kto pamięta dżinsy sprowadzane z Zachodu, których cena przekraczała połowę pensji? Kto pamięta obowiązkowe tarcze szkolne? Kto pamięta zakaz używania szminki przez dziewczęta? Kto pamięta modę na długie włosy, które każdy młody fan Bitelsów chciał nosić, a które groziły nieukończeniem szkoły średniej?

 

Dzieciństwo i młodość. Początek osobistej linii istnienia na najpiękniejszym ze znanych nam światów. Lata, które w większości wspomina się z przyjemnością, zapominając o tym, co było złe. To naturalny proces. Podświadomość chowa w najtajniejsze zakątki naszego umysłu wszystko, co zakłóciłoby wspomnienia z tego okresu jako czasu niefrasobliwego życia.

 

Młodsi czytelnicy, dziewczęta i chłopcy pewnie nie uwierzą w niektóre opisane zdarzenia. Cóż, urodzili się już w innej rzeczywistości. Mogą jednak porównać z własnymi przeżyciami. Jak wypadnie to porównanie? To już każdy sam oceni po przeczytaniu opowiadań.

„Młodości szczęśliwa” jest drugą wspomnieniową książką autora. Pierwsza „Syberia, inny świat” ukazała się w roku 2015 i jest relacją z wakacyjnej pracy wraz z grupą polskiej młodzieży, ze zderzenia dwóch różnych mentalności.  Oprócz wspomnień, autor pisze również poezję, zwłaszcza  lżejszej kategorii, oraz teksty piosenek. Część opublikowana została w autorskim tomiku „Fraszki, limeryki i inne żarciki” w 2016 roku.                   

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-05-03 15:44
Dziewczyna z Kamienia

 

Izabella Cywińska

Agora, 2015

 

Nigdy nie przypuszczałam, że biografia nieznanej mi osoby będzie w stanie mnie tak zainteresować i sprawić, że zżyję się z jej bohaterem. Izabeli Cywińskiej i jej „Dziewczynie z Kamienia” się to udało.

 

Na początku muszę się trochę wytłumaczyć z mojej ignorancji. Jak to możliwe, że nigdy nie słyszałam o tak wybitnej reżyser? No cóż, lata największej aktywności teatralnej Cywińskiej przypadały na drugą połowę PRL, czas gdy jeszcze nie było mnie na świecie. Gdy obejmowała stanowisko Ministra Kultury w rządzie Tadeusza Mazowieckiego dopiero raczkowałam, a by oglądać odważne sceny w „Bożej Podszewce” byłam stanowczo za młoda. Mimo to zdecydowałam się sięgnąć po jej biografię. Zachęciły mnie opinie, że losy autorki splatają się z historią współczesną Polski, począwszy od międzywojennej idylli, aż po czasy obecne, że jest zawarta historia współczesnego teatru i polityki.

 

„Dziewczyna z Kamienia” to opowieść o tym, jak przedziwne sploty losu potrafią skutecznie utrudniać nasze życie i jak sobie z tymi przeciwnościami skutecznie radzić. Życie Cywińskiej mogło wyglądać niczym prawdziwa bajka. Przyszła reżyser przyszła na świat w dość zamożnej ziemiańskiej rodzinie z wieloletnimi tradycjami, w niewielkim majątku Kamień w dzisiejszym powiecie Opolskim. W domu, który na poły był dworkiem i pałacykiem, otoczone służbą i kochającą rodziną panienki Cywińskie mogły czuć się jak w puchu, komfortowo i bezpiecznie. Los jednak bez przerwy rzucał Izie kłody pod nogi. Dość szybko straciła ojca, który dokonał żywota w pożarze wznieconym przez nieopaczne zaśnięcie z tlącym się papierosem w ustach. Kilka lat później nadeszła z kolei wojna, która położyła kres polskiej tradycji ziemiańskiej. Mała Iza bezpowrotnie utraciła swój piękny dom i wraz z mamą, stryjkiem i siostrą rozpoczęła tułaczkę po całej Polsce, szukając tego odpowiedniego miejsca do ponownego osiedlenia się.

 

W życiu dorosłym nie było lepiej, tułaczka trwała. Cywińska nie od razu dostała się do szkoły teatralnej, kolejne obejmowane przez nią teatry (Kalisz, Poznań, warszawskie Ateneum) po początkowej fazie sukcesów przynosiły więcej problemów, niż korzyści. Działalność polityczna, którą przypłaciła internowaniem w 1981 r., również okazała się być rozczarowaniem. Nie inaczej było w życiu uczuciowym. Mimo tych niepowodzeń autorka nie traciła hartu ducha, nie poddawała się i uparcie dążyła po swoje. Sama o sobie mówi „niepoprawna optymistka” i chyba dzięki temu udało się jej zajść do tego miejsca, w którym się teraz znajduje.

 

Tym, co mnie szczególnie ujęło w tej autobiografii, jest właśnie szczerość autorki. Nie kreuje się na bohaterkę czasów współczesnych, nie udaje, że jest wybitną panią reżyser, nie twierdzi, że była bojowniczką o wolność Polski, tudzież panią minister, która przebojem wkroczyła do nowego rządu i z miejsca rozpoczęła gruntowne reformy. Chciała tworzyć ambitny teatr, chciała wyprowadzić kraj ze stagnacji, jednak okazało się być to trudniejsze, niż przypuszczała. Nie koniecznie dlatego, że sama nie potrafiła podołać zadaniu, ale dlatego, że jej wizja nie zawsze była zbieżna z wizją innych osób. Cywińska podkreśla to, co jej się w życiu udało, ale jednocześnie nie waha się na kartach swojej własnej książki przyznać do błędów, jak i wyrazić rozczarowanie, zarówno zaistniałymi sytuacjami, jak i konkretnymi postaciami.

 

Warto bowiem zaznaczyć, że w tej dość opasłej autobiografii Cywińska nie występuje sama, często pojawiają się tam inne osoby, z którymi jako reżyser i dyrektor teatrów miała okazję współpracować. Jest opis znajomości ze Zbyszkiem Cybulskim (który nota bene odegrał w jej życiu dość istotną rolę), Tadeuszem Łomnickim, Andrzejem Wajdą, czy wreszcie Adamem Hanuszkiewiczem, u boku którego, jeszcze jako studentka, stawiała swoje pierwsze kroki w świecie teatru – a to tylko niewielki wycinek z całego katalogu nazwisk, które pojawiają się w „Dziewczynie z Kamienia”. Autorka skutecznie „detronizuje” te postaci, z pozycji gwiazdy sprowadza je do poziomu współpracownika, pokazując je z nieco innej, zdecydowanie bardziej przyziemnej perspektywy.

 

Oprócz postaci znanych ze sceny dramatycznej z biegiem czasu zaczynają Cywińską otaczać bohaterowie sceny politycznej z głównymi motorami „karnawału solidarności” na czele (zwłaszcza „dżinsowym” Jackiem Kuroniem”, z którym autorkę łączyła szczególna zażyłość). Wątek polityczny snuje się zresztą przez całą książkę, autorka już od lat młodzieńczych wdawała się w polityczne dysputy w domu i w szkole, przez co nie raz wpadała w tarapaty. W swoich wspomnieniach skrupulatnie odnotowuje wszystkie pamiętne czerwce, marce, sierpnie i grudnie, co tylko podkreśla głębokie osadzenie losów Cywińskiej w kontekście historyczno-politycznym.

 

Czytając teatralno-polityczno-osobiste wspomnienia Cywińskiej można odnieść wrażenie, że ich adresatem nie jest tylko czytelnik, ale również (a może i przede wszystkim) sama autorka. To nie jest po prostu jej bieg życia, historia opowiedziana by zostawić po sobie książkę, pełno tutaj analiz i wniosków, zupełnie tak, jakby autorka starała się odkryć, co w danej sytuacji poszło dobrze, a co źle i dlaczego, co sprawiło, że postąpiła tak a nie inaczej. To też próba podsumowania minionych okresów w historii Polski, zapisanie obrazów które żyją jedynie w pamięci autorki. Razem z Kamieniem w gruzach legło polskie ziemiaństwo, a wraz z nim pewne ideały, określony światopogląd i styl bycia. W ciągu tych 80 lat życia autorki świat w którym była zmienił się nie do poznania, dlatego też uznała a słuszne odnotować to, co było. Dla innych i dla samej siebie.

 

„Dziewczyna z Kamienia” ma jeszcze jeden niepodważalny atut: Cywińska pisać potrafi i czyta się ją wyjątkowo dobrze, zupełnie tak, jakby słuchało się opowieści snutej przez starszego członka rodziny. Nie obce są jej co prawda dygresje i chronologia opowieści często ulega zaburzeniu, jednak jest to tak umiejętne poprowadzone, że wszystko stanowi jedną, przemyślaną całość. Warto dodać że tekstowi towarzyszy wiele fotografii, co oczywiście urozmaica lekturę i pomaga nam jeszcze lepiej poznać autorkę. I tak jak zasiadając do lektury miałam jedynie mgliste pojęcie o Izabelli Cywińskiej, tak teraz czuję, jakbym znała ją od lat.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?