logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: REMIGIUSZ-MRÓZ
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-10-13 16:09
"Czarna Madonna" Remigiusz Mróz
Czarna madonna - Remigiusz Mróz

Pan Mróz gdzieś mi się przewijał na półkach księgarni wszelakich. A tu jakiś thriller prawniczy, a to jakaś dobra sensacja. Że młody, zdolny, płodny. Trochę się o człowieku słyszało, dlatego nie dziwota, że postanowiłem sam ocenić jego twórczość. Wybieranie książki nie trwało długo, po prostu chwyciłem pierwszy audiobook, który był dostępny. Dlatego też nie miałem żadnych oczekiwań przed lekturą. No troszkę się zdziwiłem, bo miał być thriller prawniczy a tu cos takiego. Zresztą sami zobaczycie.

 

Filip, nasz główny bohater był księdzem. Był, bo zrzucił sutannę i szykuje się na ślub z Anetą. Jest jednak dalej blisko z instytucja Kościoła, ponieważ uzyskał dyspensę. Na kilka miesięcy przed ślubem, Aneta miała udać się do Jerozolimy, Niestety samolot którym leciała zniknął z radarów. w połowie trasy. Nie jest to jednak zwykły przypadek, ponieważ  z czasem okazuje się, że udział w tym miały siły nadprzyrodzone. Czy czyste, czy nieczyste jest niepewne aż do końca. Filip starając się rozwikłać tą zagadkę coraz mocniej zagłębia się w historie sprzed wielu lat, a z czasem zaczyna odczuwać obecność czegoś niepokojącego. Czegoś co może chciec przejąć nad nim kontrolę.

 

Nie oszukujmy się, ta książka jest o opętaniu. I tego się absolutnie nie spodziewałem. Myślałem, że będzie coś o terroryzmie, albo o tematyce politycznej. A tu horror religijny jak to określił sam autor. Bardzo pozytywne zaskoczenie. Tym bardziej, że pisarz odrobił pracę domową i bardzo głęboko kopał w celu znalezienia rzetelnych informacji i o opętaniu i o egzorcyzmach. Trochę o historii Kościoła też się można dowiedzieć. Bardzo mi to zaimponowało. Same opisy egzorcyzmów są chyba jedne z najlepszych w dostepnej literaturze. Podejrzewam, że podczas czytania możńa było dostać dreszczy. Podejrzewam, ponieważ ja miałem przyjemność słuchać audiobooka w wykonaniu pana Gosztyły. Jego interpretacja tekstu była tak przekonująca szczególnie głosy demonów, że niejednemu będzie się to śniło po nocach. Mistrzostwo świata!  Jednocześnie irytował mnie główny bohater w swojej naiwności. Miał zaniki pamięci, w nocy robił dziwne rzeczy, z ust wydostawał mu się szlam albo smoła i nie mógł wejść do kościoła .Ale nadal nie wpadł na to, że może jest opętany! Duchowny, który ma sporą wiedzę teoretyczną i nawet jest w stanie powiedzieć kilka słów o jednym z najsłynniejszych egzorcyzmów możę być aż tak ślepy? Dopiero gdy bliska mu osoba rzuca mu to w twarz następuje oświecenie. Tak to było bardzo wkurzające. Drugą rzeczą, która mi się nie podobała, to zakończenie ,a dokładnie wytłumaczenie chronologicznie co i dlaczego. Rozumiem koncepcję, że zarówno Bóg jak i Diabeł są poza czasem, i dla nich nie ma takiej ciągłości czasowej jak dla ludzi .Ale pomysł z "podróżowaniem" w czasie albo egzorcyzmami wstecznymi (to moja autorska nazwa, aby nie zdradzić fabuły) jest zbyt zagmatwany na mój gust. Równie przesadzone jest zakończenie, a dokładnie to co Filip ze sobą robi. Idąc zgodnie z nauką Kościoła, którą sam autor przywołuje Bóg nigdy by nie wymagał od swojego sługi czegoś takiego. Nie i koniec.

 

"Czarna Madonna" to zaskakujaco dobry horror. Jeżeli chcecie poczytać o nawiedzeniach, egzorcyzmach, końcu świata i demonach to pozycja dla Was. Szczególnie polecam wysłuchanie audiobooka, który potęguje nastrój. I gdyby tylko to było tematem książki to mógłbym postawić tu kropkę. Niestety przez zawiłe i z punktu widzenia Kościoła (jak i autora, bo sam to przywoływał wcześniej) nielogiczne zakończenie muszę ocenę zaniżyć i przestrzec uważnego czytelnika .Czytajcie, ale wiedzcie, że można by to lepiej zakończyć

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-10-05 21:55
Niewerbalny pojedynek
Behawiorysta - Remigiusz Mróz

            Remigiusza Mroza nie trzeba nikomu przedstawiać, ale jeśli już trzeba to jest to pochodzący z Opola doktor nauk prawniczych oraz autor ponad 20 książek, wśród nich wydany w 2016 Behawiorysta.

            Wyżej wymieniona powieść nie należy do żadnej serii przez co łatwo za tą pozycję się zabrać. Książka zaczyna się od prawdziwego trzęsienia ziemi, a mianowicie od wzięcia zakładników w jednym z opolskich przedszkoli. Oczywiście wśród zakładników są dzieci. Właśnie wtedy rozpoczyna się „Koncert Krwi”, a zamachowiec zostaje nazwany Kompozytorem.

            Ów „Koncert krwi” polega na wyborze pomiędzy dwoma ofiarami, z których jedna musi zginąć. Wybór podejmują widzowie, nadawanego w Internecie widowiska. Czytelnik także staje przed pytaniem, co zrobiłby w zaistniałej sytuacji. Czy zagłosowałby za jedną, czy za drugą stroną, przy czym brak wyboru jest także wyborem. W taki sposób w powieści jest przedstawiony dylemat wagonika, znany wielu prawnikom z toku studiów. Trzeba przyznać, że autor się spisał, aby gruntownie ten problem pokazać. Chapeau Bas Remigiuszu.

            Oczywiście każdy zły powinien mieć swego przeciwnika. W Behawioryście jest to rzecz jasna… behawiorysta, a dokładnie rzecz ujmując Gerard Edling, były prokurator, który kilka lat wcześniej został zwolniony dyscyplinarnie. Obecnie jest bez pracy (dorabia wykładami) i mieszka z żoną Brygidą i synem Emilem.

            W trakcie zajść w przedszkolu Gerard zostaje poproszony o pomoc przez swoją byłą podopieczną Beatę Drejer, która prowadzi prokuratorskie śledztwo. Jednak problem Kompozytora to nie tylko działka prokuratury, ale także policji czy ABW, reprezentowany przez kolejnych bohaterów powieści.

            Jednak cała historia jest oparta na starciu pomiędzy Behawiorystą (który próbuje rozgryźć Kompozytora dzięki kinezyce) a samym Kompozytorem właśnie. Z obserwacji Edlinga wynika, że ten zły jest doskonale przygotowany do rozgrywki z behawiorystą oraz z policją i prokuraturą. Ciągle wydaje się być dwa kroki przed nimi wszystkimi z wyjątkiem Edlinga, który skraca dystans, ale nie na tyle by dopaść go.

            Tymczasem na kartach powieści rozgrywają się kolejne „Koncerty krwi” i przed głosującymi pojawiają się kolejne dylematy ale także kolejne fakty z życia obydwóch przeciwników.

            Powieść czyta się jak zwykle u Mroza świetnie. Jednak czytając kolejną powieść Remigiusza masz wrażenie, że niektóre pomysły już się gdzieś wcześniej pojawiły. To niestety nieco obniża końcową ocenę książki. Jednak powieść pokazuje, że Remigiusz Mróz wciąż jest w formie i na każdej stronie jest nas w stanie zaskoczyć. Rzecz jasna polecam.

            Ocena: 7/10

http://ksiazkidanielaenglota.blogspot.com/2017/10/niewerbalny-pojedynek.html

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-04-05 15:31
"Szklana pułapka" na Wyspach Owczych, czyli o "Promie" słów parę
Prom - Ove Logmansbo

Jeżeli uznamy, że "Enklawa" posiadała elementy thrillera, a "Połów" był rasowym kryminałem, tak "Prom" można zaliczyć do literatury sensacyjnej. Autor powracając do policjantki Katrine Ellegaard i byłego żołnierza (i skazańca) Hallbjorna Olsena mocno skręcił z obranej drogi, fundując nam dalsze losy pełne fajerwerków. W trzeciej części nie ma ani odrobiny nudy, która towarzyszyła mi podczas tomu drugiego; to powieść wypełniona akcją, nowoczesna odpowiedź na filmy z Hollywood, ze szczególnym naciskiem na cykl "Szklana pułapka".

 

Powieść jest bardzo dynamicznie napisana, a to, co przeżyć muszą znani nam, lubiani bohaterowie... to wydarzenia tak okrutne, że czytelnik nie nadąża przewracać oczami, pragnąc jak najszybciej iść dalej i dalej, aż do jakiegoś rozwiązania, uspokojenia, momentu wytchnienia. Remigiusz Mróz pokazuje się w tej książce jako autor bezlitosny, aż boli oglądanie okrutnego losu, boli, ale i fascynuje. Ciekawe, czy będzie ciąg dalszy? Bo zakończenie jest bardzo odważne i... definitywne. Przyznam się, że chętnie bym jeszcze do bohaterów wrócił, tak ich polubiłem.

 

Dawno nie przeżywałem takich emocji, przy czym warto wspomnieć, że pod tą całą akcją książka mówi o rzeczach istotnych, pokazując czasy, w których żyjemy z interesującej perspektywy. I jeszcze mała uwaga na koniec: widziałem, że odkąd autor ujawnił, iż to on kryje się pod pseudonimem Logmansbo, niektórzy zaczęli czytać powieści o Wyspach Owczych od "Promu" właśnie. Nie, nie, nie - bolesna pomyłka, nie idźcie tą drogą. Lektura w odpowiedniej kolejności to zupełnie inne doznanie; ten cykl należy czytać chronologicznie.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-04-02 18:34
Wyraźny spadek formy, oby tylko chwilowy, czyli ciąg dalszy "Enklawy"
Połów - Ove Logmansbo

Jak można było przypuszczać, co najmniej dziwne (w interesujący, nietypowy sposób dziwne) zakończenie Enklawy oznacza, że historia Hallbjorna i Katrine jest daleka od zakończenia. Oboje ponownie spotkają się w Vestmannie, a powodem, dla którego duńska policjantka trafi na Wyspy Owcze jest odnaleziony szkielet - kości sprzed trzydziestu lat, których tożsamość nie da spokoju bohaterce.

 

Stare kości, które w zasadzie mało kogo interesują nie mają szans w starciu z zaginięciem, a może i morderstwem nastolatki. Stąd impet znany z tomu pierwszego tu jest nieobecny. Autor cały czas dobrze sobie radzi ze słowami, ale jest to pierwsza książka Remigiusza Mroza, przy której momentami zdarzało mi się ziewnąć. Powodem jest właśnie mało ciekawa sprawa z przeszłości; od samego początku widać, że nie będzie to niesamowity fajerwerk, żaden gigantyczny, zapadający w pamięć twist (choć autor w ostatnich zdaniach naprawdę się stara, to jednak nie jest ten poziom, co w “Enklawie”). Jedyne, co nam zostaje, to otoczenie, czyli sprawy łączące naszych bohaterów. I tu jest nieźle, nie dość, że para ma wiele spraw do wyjaśnienia, i musi się zmierzyć z naprawdę poważnymi konsekwencjami wydarzeń sprzed roku, to jeszcze autor bezlitośnie dorzuca nowe, gigantyczne wręcz problemy.

 

Ponieważ czytałem “Połów” już dobrze wiedząc, że na rynku jest kolejny tom, nie potrafiłem się odpędzić od uczucia, że jest to ten najsłabszy, drugi tom trylogii. Oczywiście nie wiem, czy to będzie trylogia czy coś dłuższego, ale “Połów” faktycznie przebrnąłem szybko tylko dlatego, że chcę wiedzieć co będzie dalej z bohaterami, i fakt powstania kolejnej książki daje oby nie złudną nadzieję. Romans przy kryminale u mnie jest zawsze mile widziany, więc się do Hallbjorna i Katrine zwyczajnie przyzwyczaiłem i życzę im jak najlepiej. I szczerze mówiąc jeśli ktoś bohaterów nie polubił, to wątpię, by z “Połowem” spędzał miło czas - kryminalna strona książki jest naprawdę kiepska… nie, nie kiepska, po prostu nudna. Nic, zabieram się za “Prom” z oczekiwaniami ale i z obawą.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-03-30 13:28
Wyprawa na Wyspy Owcze z Remigiuszem Mrozem
Enklawa - Ove Logmansbo

Drugą powieścią Remigiusza Mroza, po którą sięgnąłem jest książka napisana pod pseudonimem, do której autorstwa pisarz "przyznał się" stosunkowo niedawno. Wybór padł z powodu miejsca akcji - Wysp Owczych - które są krainą mocno mnie interesującą - niewielka społeczność, zimno, z dala od wielkiego świata.

 

Zasada prowadzenia akcji jest identyczna jak w przypadku "Kasacji" - bardzo szybkie sceny-rozdziały, zero zbędnego pitu-pitu, wyraźnie nakreślone postaci wykonujące kolejne czynności. Poznajemy jednego z Farerów, wdowca, ojca nastolatki, której koleżanka zaginęła. Od razu na wyspę przybywa wysłanniczka duńskiej policji, i to właśnie z perspektywy tych dwóch postaci będziemy oglądać jak zdawałoby się spokojne, nudne, wręcz rutynowe życie wyspiarzy okazuje się być równie zagmatwanym, jak życie wśród codziennego zgiełku cywilizacji.

 

Z losów postaci wyłania się obraz zamkniętej społeczności, która jednak ma swoje problemy. W czasach globalizacji i powszechnego dostępu do internetu, smartfonów i facebooka życie wygląda zupełnie inaczej. Szczególnie życie nastolatków, na co ich rodzice są w ogóle nieprzygotowani. Ponadto można się nieco dowiedzieć o innych problemach Farerów, jak podziały na tych, którzy pragną jedynie większej autonomii od Danii, jak i tych, którzy chcą pełnej niepodległości. Niczym Nigel Farage, bezmyślnie tłuką w umysły prostych ludzi o wolności, dobrze wiedząc, że bez wsparcia Danii skaliste wysepki na północnych wodach nie będą miały żadnych szans na sprawną ekonomię.

 

Powieść doskonale trzyma w napięciu, o wiele bardziej, niż wspomniana "Kasacja". Akcja jest przedstawiona w taki sposób, że czytelnik z obserwatora staje się niemalże czynnym uczestnikiem wydarzeń; mamy wrażenie, że podobnie do bohaterów sami pod poczuciem stałego zagrożenia składamy fragmenty danych, próbując złamać tajemnicę i wyjaśnić to, co zdarzyło się przed kilkoma dniami. Zakończenie jest także bardziej, niż ciekawe, zresztą kto wie, czy to naprawdę koniec? Chcę wiedzieć, zatem od razu sięgam po kolejną powieść Ove Logmansbo.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?