logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: sensacja
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-04-24 15:38
OSTRZE ZDRAJCY - Sebastien de Castell

Sebastien de Castell urodził się w Montrealu. Po ukończeniu studiów archeologicznych rozpoczął pracę przy swoich pierwszych wykopaliskach. Niestety bardzo szybko zdał sobie sprawę, że to jednak nie jest zajęcie dla niego, i postanowił spróbować swoich sił w innej branży. Pracował między innymi jako muzyk, mediator, projektant interakcji, choreograf walk, nauczyciel, kierownik projektów, aktor i specjalista do spraw strategii produktu. W końcu jednak postanowił pisać, i tak otozostał autorem uznanej serii fantasy spod znaku płaszcza i szpady, zatytułowanej Wielkie Płaszcze. Jego debiutancka powieść Ostrze zdrajcy była nominowana do Goodreads Choice Award w kategorii najlepsze fantasy oraz do Gemmell Morningstar Award. Obecnie mieszka w Vacouver.

Ostrze zdrajcy to powieść fantasy, w której niejeden czytelnik może znaleźć wiele wspólnego z powieścią „Trzej Muszkieterowie”.

 

          Sebastien de Castell  Ostrze zdrajcy_Sebastien de Castell

Wydawnictwo Insignis rok 2017

stron 415

 

Falcio, Brasti i Kest to trzech przyjaciół, szczycących się niegdyś członkostwem w królewskich Wielkich Płaszczach. Po zamordowaniu króla, armia Wielkich Płaszczy znacznie zmalała, a sami jej członkowie zaczęli być prześladowani przez rządzących Książąt, nazywani obdartymi płaszczami czy trattari. Mężczyźni jednak wciąż mieli swój honor, śmierć króla była dla nich nie tyle bolesna co upokarzająca, i wciąż czuli w sobie wolę walki. Kiedy w podstępny sposób został zamordowany lord Tremond, wina spadła na jego strażników, czyli Wielkie Płaszcze, książęta wydali więc na nich wyrok śmierci. Uciekając przed tym wyrokiem, trzej przyjaciele zatrudnili się przy jednej z karawan, jako ochrona pewnej damy, nie wiedząc o tym, że zaprowadzi ich to do miasta Rijou, przeklętego przez bogów i ludzi, akurat w przeddzień Tygodnia Krwi. Czy uda im się przeżyć bezprawie zabijania? Kim tak właściwie okaże się kobieta, która ich zatrudniła?

 

 

Niezbyt często sięgam po książki z gatunku fantasy, ponieważ to trochę nie moje klimaty. Tę książkę otrzymałam jako nagrodę w konkursie organizowanym na naszym corocznym spotkaniu A może nad morze? Z książką 5. Czekała kilka miesięcy aż przypomniałam sobie o niej i… teraz żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej.

 

Opowieści o dzielnych i przystojnych Muszkieterach uwielbiałam od zawsze. Ta powieść ma wiele wspólnego z tymi opowieściami aczkolwiek jest w niej sporo z typowej fantastyki, a nawet horroru. Niezidentyfikowane osobniki, czy zmutowane na bestie zwierzęta, z pewnością nie mają nic wspólnego z przygodami Atosa, Portosa i Aramisa, ale trzej przyjaciele, czyli Falcio, Brasti czy Kest już tak.

 

Czy ktoś wie, kim są Wielkie Płaszcze? To ktoś podobny do rycerzy ale...

(...) obaj są jakoś powiązani z prawem i walką. Cóż, jedno jest oczywiste: oni noszą zbroje, a my płaszcze. Oni nadają się do prowadzenia wojny, my do toczenia pojedynków. Do tego oni składają przysięgę księciu lub księżnej, my zaś zważcie, przysięgamy królewskiemu prawu, a nie samemu królowi. Rycerze uważają, że ślubowanie idei nie jest w ogóle przysięgą, a co więcej, fakt, że przed nikim się w naszej służbie nie kłaniamy, budzi w nich obrzydzenie. (...) rycerze są niezwykle honorowi i cenią swój honor ponad wszystko. Natomiast Wielkie Płaszcze przywiązują wagę do sprawiedliwości i miewają pewne trudności ze zrozumieniem, jak grabież, gwałty i mordy miałyby się nagle stać zaszczytnym zajęciem tylko dlatego, że każe wam je popełniać człowiek, któremu złożyliście przysięgę. (...)

 

W historii przygód tych trzech przyjaciół jest z całą pewnością ukazana szczera przyjaźń, która towarzyszy tym młodym "wojownikom" na każdym kroku. Cudowne wręcz zdolności walki, zsynchronizowanej ze sobą w obliczu niebezpieczeństwa, chociaż każdy z nich był mistrzem innego stylu i innej broni. Odważni, z poczuciem humoru i pilnujący swojego honoru, są ziszczeniem marzeń niejednego chłopca. Ta powieść, której narracja jest w pierwszej osobie to nie tylko ciekawa historia spod znaku płaszcza i szpady ale przede wszystkim historia niezwykłej przyjaźni.

 

Sceny mrożące krew w żyłach przeplatają się wspomnieniami i odrobiną humoru. Ale największą część zajmują jednak opisy walk. Ze względu na fabułę, jest tych walk całkiem sporo, i opisane zostały z drobiazgową wręcz dokładnością. Myślę, że ktoś, kto nigdy w życiu nie trzymał ręki na rapierze, kuszy, czy pikach zamarzy wprost o takim mistrzowskim posługiwaniu się tą bronią.  

 

Wartka akcja, niesamowite przygody i walki na śmierć i życie, w których krew się leje prawie z każdej strony, wśród świstu rapierów czy strzał, przeplatane są nitkami humoru, nieopuszczającego głównych bohaterów. To właśnie łączy Trzech Muszkieterów i Wielkie Płaszcze.

 

Autor moim zdaniem bardzo dobrze odnalazł się w powieści fantasty, w której oprócz scen czasami bardzo mrocznych, ukazał również tę inna stronę mroku, składając trochę ukłon w stronę klasyki, jaką jest powieść Alexandra Dumasa. Pozwolił czytelnikowi na chwilę znów znaleźć się w epoce, w której oprócz gwałtu, biedy zwykłych ludzi i ich strachu przed panami, byli tacy, którzy nie pławili się bogactwem materialnym ale posiadali ogromne bogactwo sprawiedliwości.

 

Powieść wciąga od pierwszych stron, i chociaż momentami wydaje się, że nadszedł koniec jakiegoś wątku, to zawsze gdzieś w kąciku pozostaje nadzieja, że jednak to jeszcze nie koniec. Prawie całą powieść prowadzi nas może nie tyle humor co autoironia głównych bohaterów, którzy mimo świadomości swojej władzy nad bronią, wiedzą, że nie zawsze są tacy kryształowi.

 

Ciekawie wpleciona w fabułę magia, zwłaszcza magia kobiet, bo to głównie kobiety w tej powieści mają coś z nią wspólnego, dodaje pewnego błysku tajemniczości i… momentami nawet strachu.

 

Polecam tę powieść zwłaszcza młodzieży, bo fantastyka jest w większości skierowana do młodych czytelników. Z całą pewnością zainteresuje ona również fanów Trzech Muszkieterów. Myślę, że i kobiety znajdą w niej coś dla siebie, coś zmysłowego, jakąś odrobinę miłości…

 

Czytając tę lekturę z całą pewnością żaden czytelnik nie będzie się nudził, nawet ja się nie nudziłam, a przecież nie przepadam za tego typu powieściami. Jeżeli jednak nie przekonałam kogoś do tej lektury to może trailer książki przekona? Poszukajcie go na YOUTUBE, bo nie potrafiłam go tutaj wgrać. https://youtu.be/LFcRDwQ19IE

 

rapier

Ciekawe, czy takimi rapierami walczyły Wielkie Płaszcze?

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-04-24 15:34
BIBLIA DIABŁA - Leszek Herman

Leszek Herman jest mieszkańcem Szczecina. Z wykształcenia jest architektem, projektantem i współwłaścicielem szczecińskiej Pracowni Projektowej Konserwacji Zabytków. W latach 1993–1995 był autorem cyklu artykułów dla „Gazety Wyborczej” o niezwykłych budynkach i miejscach w Szczecinie i na Pomorzu, ilustrowanych własnymi odręcznymi rysunkami. Od 2005 roku razem z bratem prowadzi autorską pracownię projektową. Prywatnie jest miłośnikiem tajemnic historycznych i architektonicznych, historii sztuki, dobrej książki, roweru, jazdy konnej i spotkań przy piwie z przyjaciółmi. Do tej pory ukazały się dwie jego powieści: „Sedinum” (Muza, 2015) oraz „Latarnia umarłych” (Muza, 2016). 

 

Leszek Herman  Biblia Diabła_Leszek Herman

Wydawnictwo MUZA SA

Premiera książki 18.04.2018

stron 572

 

Biblia Diabła to kryminał, w którym w dziennikarskie śledztwo bardzo sprytnie zostały wplecione wątki historyczno-archeologiczne.

 

Paulina Weber jest dziennikarką, która otrzymuje polecenie napisania cyklu artykułów o pomorskich procesach kobiet oskarżonych o czary. Zlecenie nie od razu jej się podoba, lecz w miarę zdobywania informacji na temat, zaczyna się coraz bardziej wgłębiać w praktyki o wymyślnych technikach tortur, jakie stosowane były wobec kobiet oskarżonych o czary.

 

Pewnego dnia u brzegu Wyspy Robiena zostaje znalezione pozbawione głowy ciało topielca. Sprawą zajmuje się lokalna policja. Zainteresowana tym dziennikarka, postanawia przeprowadzić własne dziennikarskie śledztwo i wciąga w nie swoich przyjaciół – architekta Igora i Johanna, brytyjskiego spadkobiercę starego pomorskiego rodu.

 

 

Za sprawą zlecenia renowacji starego myśliwskiego dworu Igor wpada na trop zaginionego skarbu z katedry w Kamieniu Pomorskim. Ku utrapieniu architekta tym tropem podąża również jego klient, którym jest bogaty szczeciński przedsiębiorca.

Czy coś wspólnego mają ze sobą te trzy historie? Dlaczego zabytki Pomorza przyciągają rzesze poszukiwaczy skarbów, w tym tajemniczą angielską firmę poszukiwawczą Sedinum Exploration?

 

(…) Jaki mogą mieć związek morderstwa inspirowane procesami czarownic z czasów wojny trzydziestoletniej ze skarbem z katedry kamieńskiej? (…) Jaki mogą mieć związek nazistowskie tajemnice z czarownicami z czasów wojny… (…) Cytat z książki.

 

„Biblia Diabła” jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością tego autora, ale z pewnością nie ostatnim. Książka rozbudziła we mnie nie tyle ciekawość literacką, co również historyczną. Po przeczytaniu tej powieści spędziłam długie godziny w Internecie, poszukując tematów z ciekawostkami i faktami związanymi z fabułą. A to świadczy tylko o tym, że autor skutecznie zainteresował mnie czytelniczkę, przedstawionymi w tej lekturze wątkami.

 

I chociaż początkowo nie potrafiłam odnaleźć się w licznych wątkach, i nie do końca wiedziałam czy połączą się one w całość w tej fabule, to z każdym kolejnym rozdziałem czułam, że powieść wciąga mnie jak magnes.

 

W każdym rozdziale, przeplatane ze sobą są różne wątki, dotyczące zarówno osób jak i zdarzeń. W tę zaskakującą dziennikarskim śledztwem współczesność, autor sprytnie wplótł ciekawostki historyczne i archeologiczne, co sprawiło, że książka przyciągnęła mnie nie tylko z punktu widzenia kryminału. Moim zdaniem zaskoczy ona niejednego czytelnika niezwykłymi opisami miejsc, w których nakreślona została akcja książki. Szczecin i jego okolice to z pewnością jedne z piękniejszych miejsc Polski i chociażby z powodu ich wartości historycznej warto tam zajrzeć.

 

Autor z swojej książce, bardzo sprytnie serwuje czytelnikowi różne ciekawostki i tajemnice z przeszłości. Odsłania tajemnice skarbca katedry w Kamieniu Pomorskim, otwiera wiedzę dotyczącą historii procesów o czary, a także zabiera czytelnika na krótką wycieczkę w lata drugiej wojny światowej.

 

Z całą pewnością, nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, chociaż może temu stwierdzeniu przeczyć płynność z jaką ją czytałam. Moim zdaniem jednak, jest to kryminał, który nie tylko trzyma w napięciu, ale przede wszystkim rozbudza ciekawość dotyczącą innych dziedzin.

 

Ciekawie skomponowane osobowości głównych bohaterów powodują, że nawet bohaterzy drugoplanowi potrafią zainteresować.

 

Mimo wielowątkowości, powieść nie nudzi a wręcz przyciąga jak magnes. Wprawdzie miałam okazję zapoznać się dopiero z jedną książką tego autora, to z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest on mistrzem w łączeniu fikcji literackiej z historią.

 

Momentami dość drastyczne opisy powodowały, że czułam jak dostaję gęsiej skórki. Ale to tylko utwierdzało mnie w tym, jak bardzo angażuję się w fabułę książki. Odrobina humoru wpleciona w dialogi czy sytuacje, dodała nie tyle realności, co pozwoliła na chwilę odetchnąć od napięcia spowodowanego sensacyjnym aspektem powieści.

 

Zaskoczyło mnie natomiast samo zakończenie książki, które … pozostało otwarte. Nie wiem co autor chciał przez to osiągnąć, ale lubię jak książka ma swój początek i koniec. Domyślanie się, co nastąpi potem, nie należy do moich mocnych stron, a tutaj… No cóż, chyba muszę sobie dopowiedzieć.

 

Polecam tę powieść szczególnie miłośnikom sensacji i kryminału, ale również czytelnikom preferującym historię i przygody. Gwarantuję ciekawie spędzony czas, który być może tak jak u mnie, zaowocuje chęcią poznania niektórych faktów historycznych czy legend dotyczących nie tylko Pomorza. Od tej książki trudno jest się oderwać, a kiedy już przewróci się ostatnią stronę, to pozostaje jakiś niedosyt.

 

biblia diabła

Czy udało się bohaterom powieści znaleźć Biblię Diabła? Dlaczego w odnalezionym przez historyków manuskrypcie brakowało ośmiu stron?

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-03-08 06:38
Wymierzając sprawiedliwość na własną rękę - "Porachunki" Wojciecha Krusińskiego
Autor: Wojciech Krusiński
Tytuł: Porachunki
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Goodstory.pl

 

Gdzie przebiega granica pomiędzy dobrem a złem? Czy jest jeszcze szansa na powrót, jeśli się ją przekroczy? A może to człowieka zmienia na zawsze i nigdy już nie będzie taki sam? Ile niewinnych osób narazi na niebezpieczeństwo szukający odwetu chłopak? Jak wiele zdecyduje się poświęcić dla zemsty? Czy będzie warto? 
Dwunastoletni Adam przypadkiem dostrzega na ulicy, jak dwóch starszych chłopaków znęca się nad jego koleżanką z klasy. Bez chwili namysłu staje w obronie dziewczyny. W końcu tak właśnie postąpiłby każdy z jego ulubionych superbohaterów. Na napastnikach nie robi to jednak spodziewanego wrażenia. Zamiast zostawić dzieciaki w spokoju i uciec, oni obierają sobie Adama za kolejny cel. Pobity i zastraszony chłopiec bez końca rozpamiętuje tę sytuację, usiłując zrozumieć, co poszło nie tak.
 
Szef i Wódz muszą dostać nauczkę. Napędzany pragnieniem zemsty Adam zaczyna się zmieniać. W tajemnicy przed mamą ćwiczy i ogląda w sieci filmiki instruktażowe. Układa plan działania. Nauczy się walczyć. Pozbędzie się wszelkich skrupułów. Gdy zaatakują ponownie, on będzie gotowy.
Powieść Wojciecha Krusińskiego to historia ciekawa i pełna akcji. Autor całkiem zgrabnie prowadzi fabułę, trzymając czytelnika w napięciu do ostatnich stron. Śledzimy przemianę głównego bohatera, który z niewinnego, lubiącego komiksy dwunastolatka staje się powoli chłopakiem gotowym bronić siebie i swoich bliskich za wszelką cenę. Celowo i metodycznie oswaja się z agresją, oglądając mnóstwo brutalnych, krwawych filmów. Gdy wydarzenia nabierają rozpędu, coraz trudniej jest pamiętać, że w gruncie rzeczy to przecież nadal dziecko, a nie dorosły człowiek...
 
Muszę przyznać, że w pierwszej chwili zakończenie trochę mnie rozczarowało. Spodziewałam się jakiegoś mocniejszego akcentu wieńczącego tę opowieść. Choć po dłuższym zastanowieniu zaczynam dostrzegać jego głębszy sens. Myślę, że w ten sposób autor zwrócił uwagę na trwałe zmiany, jakie zaszły w głównym bohaterze. Dla niego nie ma już powrotu do beztroskiego dzieciństwa, a wybór między dobrem i złem, między prawdą i kłamstwem, nagle stał się o wiele bardziej skomplikowaną sprawą. Jedno jest pewne. To, czego doświadczył Adam, pozostawi w nim ślad na zawsze. Czy ten dobry, szczery chłopak pragnący ratować świat jeszcze powróci? Nie wiadomo. Nie wiemy nawet, czy w ogóle będzie tego chciał.
"Porachunki" to wciągająca, mroczna i pełna przemocy opowieść o chłopcu, na którym brutalne okoliczności wymuszają przyspieszony kurs dorastania. Z dnia na dzień dziecko skupione dotąd na komiksach i grach komputerowych zaczyna czuć odpowiedzialność za siebie i swoich bliskich. Adam pragnie przezwyciężyć strach i zapewnić im bezpieczeństwo. Przekonany, że nie ma do kogo zwrócić się o pomoc, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak aby uwolnić się od oprawców i ich ukarać, zaczyna się do nich coraz bardziej upodabniać... Chociaż w tekście znalazło się sporo literówek, pełna napięcia akcja i brutalne sceny skutecznie odwracają od nich uwagę. Jeśli dobrze czujecie się w takich klimatach, powieść Wojciecha Krusińskiego powinna przypaść Wam do gustu. 
 
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/03/wymierzajac-sprawiedliwosc-na-wasna.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2018-02-21 16:56
MARTWA JESTEŚ PIĘKNA - Belinda Bauer

Belinda Bauer urodziła się w 1962 roku. Jest brytyjską pisarką powieści kryminalnych, która wcześniej zajmowała się dziennikarstwem i scenografią. Za scenariusz The Locker Room otrzymała nagrodę Carla Foremana - BAFTA. Dorastała w Anglii i Afryce Południowej. Jej debiutancka powieść „Blacklands” otrzymała od Brytyjskiego Stowarzyszenia Kryminałów w roku 2010, nagrodę Złotego Sztyletu za najlepszą powieść kryminalną w 2010 roku. Powieści tej pisarki zostały przetłumaczone na kilka języków. Mam nadzieję, że w Polsce również będziemy mogli cieszyć się jej wszystkimi powieściami.

 

 

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

Stron 448

 

Martwa jesteś piękna to thriller, powieść psychologiczna, której fabuła umiejscowiona została współcześnie, w Londynie.

 

Eve Singer jest około trzydziestoletnią singielką, mieszkającą z chorym na Alzheimera ojcem. Jest reporterką telewizyjną, opisującą zbrodnie. Pracuje w telewizji, jako reporterka kryminalna, ale jej kariera utknęła właśnie w martwym punkcie. Kobieta zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by sprostać oczekiwaniom żądnych sensacji widzów. Podobnie jest z mordercą: on również karmi się śmiercią, która go zachwyca. Jako mały chłopiec uratowano mu życie wszczepiając serce, i dlatego myśli, że każda śmierć daje mu kolejną szansę na życie. Ma w zwyczaju reklamować swoje makabryczne występy, nazywając je wystawami. Chce, aby wszyscy podziwiali piękno umierania. Ale dla większej reklamy i publiczności potrzebuje pomocnika. Kiedy kontaktuje się z Eve, dziennikarka początkowo cieszy się, że jako pierwsza będzie mogła przesłać relację z miejsca zbrodni. Jednak szybko zrozumie, że zabójca ma dwie obsesje. Pierwszą jest mordowanie ludzi w miejscach publicznych. A drugą – ona sama…

 

Cytat z książki. (…) - Dobrze wiesz, że mówię prawdę, Eve. Pracujemy w bardzo podobnych branżach. Ja również nie mogę żyć bez śmierci. To moje paliwo. Jesteśmy tacy sami i mamy takie same potrzeby. - Jak śmiesz mówić, że jesteśmy tacy sami! – Nadal miała rozedrgany głos, ale przynajmniej przestała się jąkać. – Dzieli nas przepaść! Przecież ty jesteś pieprzonym mordercą! (…)

 

Przyznam szczerze, że dawno nie czytałam tak mocnej książki. Może dlatego, że ostatnio unikam thrillerów, ale ta wciągnęła mnie dosłownie od pierwszej strony. To książka z tych, które od początku do końca trzymają czytelnika w bezlitosnym napięciu. I chociaż wątek główny, co rusz przeplatany jest wątkami obyczajowymi, często bardzo dramatycznymi niemającymi wiele wspólnego z fabułą książki, to przyznam szczerze, że trudno mnie było od tej lektury odciągnąć.

 

Prawie cały czas towarzyszą czytelnikowi ciekawe postacie, nie tylko głównych bohaterów, których osobowości zostały przedstawione wyjątkowo fachowo i realistycznie. Ich portrety psychologiczne, to dosłownie majstersztyk. Eve, przedstawiona początkowo w dość negatywny sposób, jako hiena dziennikarska, karmiąca swoje reporterskie ego tragedią innych ludzi po pewnym czasie zaczyna wzbudzać w czytelniku coś w rodzaju sympatii.

 

To samo jest z mordercą, niby bezwzględny, karmiący swój umysł krwią i śmiercią innych, gdzieś w środku jest biednym, chorym człowiekiem. Wartka akcja, która wypełnia fabułę nie pozwala na nudę. Przyznaję jednak, że w pewnym momencie czytania musiałam zostawić książkę i na kilkanaście minut zająć myśli czymś innym. Wystraszyłam się bicia własnego serca, które mogłoby nie wytrzymać napięcia. Może to głupie i śmieszne, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy można w trakcie czytania dostać na przykład zawału serca. Teraz wiem, że można, na szczęście go nie dostałam.

 

Z pewnością nie jest to lektura dla czytelników o słabych nerwach, a ja najwyraźniej do takich się zaliczam. Interesujące, trzymające w napięciu dialogi są kolejnym plusem tej powieści. Momentami bardzo błyskotliwe, czasami napisane z humorem, ale z pewnością równie przyciągające jak fabuła. Nie zawsze udaje się autorowi zgrać ciekawą intrygę z dobrze poprowadzonymi dialogami, a jak do tego jeszcze umieści w swojej książce postacie, które zaciekawiają tak jak fabuła, to… czy trzeba coś więcej na ten temat pisać?

 

Świetnie wykreowane wątki psychologiczne, dotyczące mordercy i jego spojrzenia na śmierć, oraz wątek psychologiczny dotyczący kontaktów dziennikarki ze swoim chorym ojcem i ze współpracownikami, to kolejne dowody na to, że autorka zna się na tym o czym pisze. Myślę, że bardzo wnikliwie przygotowała się do tego. Dodam jeszcze pracę dziennikarzy opisaną tak szczegółowo i realnie, że w trakcie czytania dosłownie można było „zobaczyć” co i jak robią, zobaczyć ich w akcji tak, jakby się oglądało to w telewizji. W trakcie czytania pomyślałam sobie, że wciągając się w tę historię, czuję się tak, jakbym jechała w rozpędzonym Pendolino. Chcę jak najwięcej zobaczyć, ale nie mam możliwości wysiąść. Pociąg momentami przyspiesza, momentami zwalnia, ale się nie zatrzymuje. Taka właśnie jest ta powieść, momentami akcja przyspiesza tak, że trudno złapać oddech, a po chwili spokojnie przenosi czytelnika w inny regestr treści.

 

Mimo mocnych wrażeń, uważam, że styl pisarski autorki jest lekki chociaż bardzo wyrazisty. Malowniczo wręcz opisane miejsca czy sytuacje pozwalają na to, aby wyobraźnia czytelnika zadziałała w pełnej krasie.

 

Tytuł książki z pewnością też przyciągnie niejednego czytelnika, chociaż sama okładka… no cóż z pewnością kojarzy się z mroczną stroną życia, bo wiadomo ćmy to ciemność, noc… Moim zdaniem okładka jest dość zagadkowa. Z całą stanowczością stwierdzam, że jest to książka z tych, których fabuła na długo pozostaje w pamięci czytelnika.

 

Często określam książki, że są takie, które się czyta, takie którymi się delektuje i takie które się pochłania, to tę właśnie lekturę zaliczam do tych ostatnich, ja tę książkę dosłownie pochłonęłam w kilka wieczorów (co niestety miało ujemny wpływ na moje funkcjonowanie, w ciągu dni następujących po tych nocnych czytaniach). Nie można tej książki czytać ot tak sobie. Jak już się weźmie ją do ręki, to ona „zachowuje się” jak mocno trzymający magnes. Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom kryminałów i thrillerów, ale o naprawdę mocnych nerwach. I chociaż sensacyjne i psychologiczne wątki przodują w tej lekturze, to czytelnik znajdzie w niej również mały romans. 

 

 

Wiem, że te zdjęcia są drastyczne, ale taka właśnie jest też ta książka

Source: ksiazkiidy.blox.pl
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-03 15:44
KSIĘGA WYSP OSTATNICH - Anna Klejzerowicz

Anna Klejzerowicz gościła w moich skromnych blogowych progach już wiele razy. To wszechstronnie uzdolniona gdańszczanka - pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Jest autorką książek kryminalnych, kryminalno-historycznych i obyczajowych, przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie, jak fotograf i redaktor publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji.

 

Anna Klejzerowicz  Księga wysp ostatnich_Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo REPLIKA rok 2017

Stron 285

 

Księga wysp ostatnich to kryminał łączący w sobie historię ze śledztwem dziennikarskim, które prowadzi gdański dziennikarz Emil Żądło.

 

W jednej z gdańskich willi zostają odnalezione zwłoki dwóch mężczyzn. Jednym jest znany naukowiec i bibliofil, a drugim zwykły włamywacz. Policja, mimo najszczerszych chęci nie potrafi rozwiązać zagadki tych śmierci, ale w śledztwo angażuje się były policjant a obecnie bardzo dociekliwy dziennikarz. Emil Żądło wraz ze swoją partnerką Martą odkrywają, że zamordowany bibliofil, prywatnie brat znajomego Marty, był w posiadaniu bardzo cennego starodruku, który zniknął  z domu naukowca. Kolejne ślady odkryte przez dziennikarza brną w ślepy zaułek, ale Żądło się nie poddaje. Determinacji w odkryciu prawdy dodają mu kolejne śmierci osób, być może wiedzących coś na temat zaginionej księgi. Czy policji i dziennikarzowi uda się odnaleźć księgę i odnaleźć winnych dokonanych morderstw? Czy angażując się w śledztwo, Emil i Marta nie ryzykują swojego życia?

 

 

Przyznam szczerze, że czekałam na kolejną książkę tej autorki z zapartym tchem.  Stęskniłam się już za Emilem Żądło, którego poznałam we wcześniejszych powieściach z tej serii i nie mogłam się już doczekać kolejnej historyczno-kryminalnej zagadki.

Autorka od samego początku aż do końca potrafi trzymać czytelnika w napięciu graniczącym z uczuciem grozy.

 

Cytat, strona 25

(…) Nagle zabytkowe drewniane schody naprzeciwko wielkiej jadalni zaskrzypiały pod jego miękkim przecież, zamszowym obuwiem, specjalnie w tym celu zakupionym. Widocznie obluzowała się jakaś stara deska. Zastygł w bezruchu z bijącym sercem… I może właśnie dlatego nie od razu usłyszał szelest, a następnie inne odgłosy – stłumione, niewyraźne. Jakby sapnięcie i zaraz po nim głuchy dźwięk (…)

 

Cytat, strona 256

(…) Powiew od morza szarpał gałęziami, coś postukiwało, pogwizdywało w koronach lip i kasztanowców, coś szeptało, skrzypiało w zaroślach. (…) Na tym tle panująca wokół cisza była niemal namacalna. (…) Obaj czuli, ze panuje tu zła energia, coś nie było w porządku. Coś się tu wydarzyło. (…)

 

Emil Żądło jest dziennikarzem śledczym, byłym policjantem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia. Odważny a zarazem wyjątkowo dociekliwy, potrafi wejść wszędzie, i zachowując się często bardzo irracjonalnie, zwłaszcza jeżeli zagrożone jest bezpieczeństwo kogoś z jego najbliższych. O swoją partnerkę jest wręcz chorobliwie zazdrosny, co powoduje nierzadkie spięcia między nimi. Ale widać, że oboje są do siebie stworzeni.

 

Autorka ma niesamowitą umiejętność tworzenia postaci. W tej książce, jak i w poprzednich również, postacie są bardzo wyraziste, każda jest pewnego rodzaju indywidualnością i kiedy czytelnik poznaje daną osobę, z łatwością potrafi ją sobie wyobrazić nie tylko wizualnie, ale również osobowościowo. A kiedy jeszcze bohaterowie powieści prowadzą ciekawe rozmowy, i dialogi wciągają niemal tak jak sama fabuła, to czegóż chcieć więcej?

 

Akcja dziennikarskiego śledztwa przeplatana jest w tej powieści różnymi opowieściami historycznymi. Dla jednych może to być dodatkowym atutem powieści, urozmaiceniem, odskocznią od współcześnie prowadzonego śledztwa a dla drugich cenną wiedzą (prawie) encyklopedyczną.  We mnie autorka potrafi za każdym razem wzbudzić głód dalszej wiedzy. Anna Klejzerowicz, niby angażuje czytelnika w śledztwo, a przy okazji (a może całkiem świadomie) uruchamia w nim ciekawość historyczną. Tak jest i tym razem. Ze współczesnego Gdańska przenosi nas/czytelników do Biblioteki Aleksandryjskiej czy tajemniczej wyspy Thule, przy okazji przedstawiając Pyteasza z Massilii.

 

Myślę, że kto nie miał jeszcze okazji poznać powieści, których głównym bohaterem jest dziennikarz śledczy Emil Żądło, to jest ku temu czas najwyższy. Przy okazji poznawania pięknego Gdańska, jego dzielnic i okolic, można zafundować sobie wycieczkę w przeszłość, tak daleką, że niewielu z nas potrafi ją sobie wyobrazić. A gdy ta daleka historia ociera się o nasze ziemie, o nasz Bałtyk i być może o nasze Wybrzeże to… chyba nikt nie oprze się poznaniu jej bliżej.

 

Muszę jeszcze dodać, że chociaż rzadko kiedy sięgam po książkę sugerując się okładką, to seria z Emilem Żądło mnie po prostu zachwyciła. Już z samej okładki bije w czytelnika jakaś tajemnica.

 

Jeżeli ktoś lubi połączenie historii i sztuki z intrygą kryminalną a także odrobiną romansu to z pewnością jest to książka dla niego. Czegóż chcieć więcej do miłego spędzenia czasu. Uprzedzam jednak aby nie sięgać po książkę w środku tygodnia, kiedy na drugi dzień czeka nas dzień pracy, najlepiej zacząć czytać w przededniu weekendu lub innego wolnego dnia ponieważ od tej książki trudno jest się oderwać.

 

Wyspa Thule

Thule (Thile), czy istniała? Pyteasz z Massylii określił Thule jako najbardziej na północ wysuniętą spośród Wysp Brytyjskich, najbardziej odległą, gdzie letnie zrównanie dnia z nocą przypada razem z zimowym. Według relacji Pyteasza, wyspa ta miała znajdować się 6 dni żeglugi na północ o wyspy Wielka Brytania.

 

diara

Czy taką dierą mógł płynąć Pyteasz? Takie starogreckie galery, początkowo wiosłowe, a następnie żaglowo-wiosłowe, o dwu rzędach wioseł budowano od około VII w.p.n.e.

 

Manuskrypt

Jak cenny musi być taki starodruk, żeby poświęcić za niego kilka ludzkich żyć?

More posts
Your Dashboard view:
Need help?