logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: sensacja
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-03 15:44
KSIĘGA WYSP OSTATNICH - Anna Klejzerowicz

Anna Klejzerowicz gościła w moich skromnych blogowych progach już wiele razy. To wszechstronnie uzdolniona gdańszczanka - pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Jest autorką książek kryminalnych, kryminalno-historycznych i obyczajowych, przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie, jak fotograf i redaktor publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji.

 

Anna Klejzerowicz  Księga wysp ostatnich_Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo REPLIKA rok 2017

Stron 285

 

Księga wysp ostatnich to kryminał łączący w sobie historię ze śledztwem dziennikarskim, które prowadzi gdański dziennikarz Emil Żądło.

 

W jednej z gdańskich willi zostają odnalezione zwłoki dwóch mężczyzn. Jednym jest znany naukowiec i bibliofil, a drugim zwykły włamywacz. Policja, mimo najszczerszych chęci nie potrafi rozwiązać zagadki tych śmierci, ale w śledztwo angażuje się były policjant a obecnie bardzo dociekliwy dziennikarz. Emil Żądło wraz ze swoją partnerką Martą odkrywają, że zamordowany bibliofil, prywatnie brat znajomego Marty, był w posiadaniu bardzo cennego starodruku, który zniknął  z domu naukowca. Kolejne ślady odkryte przez dziennikarza brną w ślepy zaułek, ale Żądło się nie poddaje. Determinacji w odkryciu prawdy dodają mu kolejne śmierci osób, być może wiedzących coś na temat zaginionej księgi. Czy policji i dziennikarzowi uda się odnaleźć księgę i odnaleźć winnych dokonanych morderstw? Czy angażując się w śledztwo, Emil i Marta nie ryzykują swojego życia?

 

 

Przyznam szczerze, że czekałam na kolejną książkę tej autorki z zapartym tchem.  Stęskniłam się już za Emilem Żądło, którego poznałam we wcześniejszych powieściach z tej serii i nie mogłam się już doczekać kolejnej historyczno-kryminalnej zagadki.

Autorka od samego początku aż do końca potrafi trzymać czytelnika w napięciu graniczącym z uczuciem grozy.

 

Cytat, strona 25

(…) Nagle zabytkowe drewniane schody naprzeciwko wielkiej jadalni zaskrzypiały pod jego miękkim przecież, zamszowym obuwiem, specjalnie w tym celu zakupionym. Widocznie obluzowała się jakaś stara deska. Zastygł w bezruchu z bijącym sercem… I może właśnie dlatego nie od razu usłyszał szelest, a następnie inne odgłosy – stłumione, niewyraźne. Jakby sapnięcie i zaraz po nim głuchy dźwięk (…)

 

Cytat, strona 256

(…) Powiew od morza szarpał gałęziami, coś postukiwało, pogwizdywało w koronach lip i kasztanowców, coś szeptało, skrzypiało w zaroślach. (…) Na tym tle panująca wokół cisza była niemal namacalna. (…) Obaj czuli, ze panuje tu zła energia, coś nie było w porządku. Coś się tu wydarzyło. (…)

 

Emil Żądło jest dziennikarzem śledczym, byłym policjantem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia. Odważny a zarazem wyjątkowo dociekliwy, potrafi wejść wszędzie, i zachowując się często bardzo irracjonalnie, zwłaszcza jeżeli zagrożone jest bezpieczeństwo kogoś z jego najbliższych. O swoją partnerkę jest wręcz chorobliwie zazdrosny, co powoduje nierzadkie spięcia między nimi. Ale widać, że oboje są do siebie stworzeni.

 

Autorka ma niesamowitą umiejętność tworzenia postaci. W tej książce, jak i w poprzednich również, postacie są bardzo wyraziste, każda jest pewnego rodzaju indywidualnością i kiedy czytelnik poznaje daną osobę, z łatwością potrafi ją sobie wyobrazić nie tylko wizualnie, ale również osobowościowo. A kiedy jeszcze bohaterowie powieści prowadzą ciekawe rozmowy, i dialogi wciągają niemal tak jak sama fabuła, to czegóż chcieć więcej?

 

Akcja dziennikarskiego śledztwa przeplatana jest w tej powieści różnymi opowieściami historycznymi. Dla jednych może to być dodatkowym atutem powieści, urozmaiceniem, odskocznią od współcześnie prowadzonego śledztwa a dla drugich cenną wiedzą (prawie) encyklopedyczną.  We mnie autorka potrafi za każdym razem wzbudzić głód dalszej wiedzy. Anna Klejzerowicz, niby angażuje czytelnika w śledztwo, a przy okazji (a może całkiem świadomie) uruchamia w nim ciekawość historyczną. Tak jest i tym razem. Ze współczesnego Gdańska przenosi nas/czytelników do Biblioteki Aleksandryjskiej czy tajemniczej wyspy Thule, przy okazji przedstawiając Pyteasza z Massilii.

 

Myślę, że kto nie miał jeszcze okazji poznać powieści, których głównym bohaterem jest dziennikarz śledczy Emil Żądło, to jest ku temu czas najwyższy. Przy okazji poznawania pięknego Gdańska, jego dzielnic i okolic, można zafundować sobie wycieczkę w przeszłość, tak daleką, że niewielu z nas potrafi ją sobie wyobrazić. A gdy ta daleka historia ociera się o nasze ziemie, o nasz Bałtyk i być może o nasze Wybrzeże to… chyba nikt nie oprze się poznaniu jej bliżej.

 

Muszę jeszcze dodać, że chociaż rzadko kiedy sięgam po książkę sugerując się okładką, to seria z Emilem Żądło mnie po prostu zachwyciła. Już z samej okładki bije w czytelnika jakaś tajemnica.

 

Jeżeli ktoś lubi połączenie historii i sztuki z intrygą kryminalną a także odrobiną romansu to z pewnością jest to książka dla niego. Czegóż chcieć więcej do miłego spędzenia czasu. Uprzedzam jednak aby nie sięgać po książkę w środku tygodnia, kiedy na drugi dzień czeka nas dzień pracy, najlepiej zacząć czytać w przededniu weekendu lub innego wolnego dnia ponieważ od tej książki trudno jest się oderwać.

 

Wyspa Thule

Thule (Thile), czy istniała? Pyteasz z Massylii określił Thule jako najbardziej na północ wysuniętą spośród Wysp Brytyjskich, najbardziej odległą, gdzie letnie zrównanie dnia z nocą przypada razem z zimowym. Według relacji Pyteasza, wyspa ta miała znajdować się 6 dni żeglugi na północ o wyspy Wielka Brytania.

 

diara

Czy taką dierą mógł płynąć Pyteasz? Takie starogreckie galery, początkowo wiosłowe, a następnie żaglowo-wiosłowe, o dwu rzędach wioseł budowano od około VII w.p.n.e.

 

Manuskrypt

Jak cenny musi być taki starodruk, żeby poświęcić za niego kilka ludzkich żyć?

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-11-11 12:06
OSTATNIE SREBRNIKI - Tadeusz Biedzki

Tadeusz Biedzki urodził się w 1953 roku w Rudzie Śląskiej. Jest nie tylko pisarzem – autorem powieści historyczno-sensacyjnych, ale również podróżnikiem, którego interesuje historia, egzotyka i Trzeci Świat. Przez czytelników, już w roku 2013 został nazwany polskim Danem Brownem. W 2012 roku jego książka „Sen pod baobabem” wybrana została podróżniczą książką roku. W 2016 roku w konkursie literackim im. Arkadiego Fiedlera, za książkę „W piekle eboli” otrzymał nagrodę Bursztynowego Motyla.

 

Tadeusz Biedzki  Ostatnie srebrniki_Tadeusz Biedzki

Wydawnictwo Bernardinum rok 2017

stron 216

 

Ostatnie srebrniki to kryminał, sensacja i historia.

 

W tureckiej części cypryjskiej Nikozji polska turystka kupuje starą drewnianą szkatułkę. Nawet się nie domyśla, że ta nietypowa pamiątka z podróży przysporzy jej i mężowi sporo kłopotów, i zmusi ich do kolejnych podróży. Podczas niefortunnego upadku szkatułka odkrywa dodatkowe dno, pod którym ukryte zostały dwie srebrne monety i stary dokument. Wanda i Tomasz postanawiają poznać historię starej szkatułki i dwóch srebrników. Nie zdają sobie sprawy z tego jak cennym okazuje się ta niewinnie wyglądająca pamiątka z Nikozji. W pewnym kościele w Barcelonie zostaje zamordowany kapłan. Czy tajemnicza szkatułka i założony w 2012 roku Zakon Piłata i Judasza, który przyznał się do mordu księdza, mają ze sobą coś wspólnego? Czy próba rozwiązania zagadek nie okaże się śmiertelnym zagrożeniem dla polskiego małżeństwa?

 

Muszę przyznać, że jak tylko wzięłam książkę do ręki, poczułam, że nie będzie to powieść lekka, łatwa i przyjemna. Pierwszy rzut oka na strony, w jakich została wydana utwierdził mnie w przekonaniu, że czeka mnie ciekawa lektura. Zamiast czystych, białych lub żółtych (w zależności od gramatury papieru) stron, teks umieszczony został na stronach z tłem obrazowym. Myślałam, że będzie to przeszkodą w czytaniu, ale na szczęście tak się nie stało.

 

Autor zabiera czytelnika w podróż od polskiego Rogoźnika po Rzym i Barcelonę. Ale nie tylko po świecie podróżuje czytelnik, ponieważ fabuła książki zabiera go również w podróż historyczną, zaczynając od roku 38 p.n.e, czasy Kaliguli czy Poncjusza Piłata. Znakomicie połączona pasja i wiedza historyczna ze znajomością świata i realiów współczesnej Europy to po prostu literacki majstersztyk.

 

Niesamowita fabuła powieści przenosiła mnie na zmianę, raz do współczesności – roku 2016, a raz do znanej i mniej znanej mi historii. A wszystko dzięki ciekawości głównych bohaterów, którzy postanowili poznać historię tajemniczej szkatułki i ukrytych w niej srebrników.

 

Akcja książki zaczyna się w roku 2016 w cypryjskiej Nikozji i Barcelonie przenosząc czytelnika dwa tysiące lat wstecz do starożytnej Jerozolimy i Rzymu. Rozdziały napisane są przemiennie, czyli raz jesteśmy w czasach współczesnych a raz w czasach odległej historii. I przyznam szczerze, że fabuła trzyma w napięciu od pierwszych stron. Pod koniec książki, to już nie potrafiłam się oderwać od stron książki.

 

Myślę, że nazwanie autora polskim Danem Brownem, czy Umberto Eco, to z pewnością nie porównania bezpodstawne. Pamiętam jak czytałam powieści obu tych autorów, tak samo trzymały mnie w napięciu.

 

Główni bohaterowie być może nie są zbyt efektownie przedstawieni, pod względem osobowości, czego nie mogę powiedzieć o niektórych bohaterach drugoplanowych. Ale myślę, że i tak najważniejsza jest fabuła, która wciąga jak magnes.

 

Ta niesamowita powieść z pewnością jest warta przeczytania . Niewielu pisarzy potrafi tak pięknie połączyć wątki historyczne z sensacyjnymi i kryminalnym w jedną całość. I tu składam ukłon w stronę autora.

 

Nikozja

Stragany w tureckiej części Nikozji

Zdjęcie pozwoliłam sobie wstawić odnajdując je na blogu tamBylscy.pl

 

szkatuła   szkatuła

Ciekawe jak wyglądała zakupiona w Nikozji przez polskich turystów szkatułka, może była podobna?

 

Polecam tę książkę. Myślę, że wystarczy jeden weekend na przeczytanie jej, ponieważ tak jak wspomniałam wcześniej, kiedy ktoś zacznie czytać, trudno mu będzie oderwać się od powieści. Z pewnością jest to lektura, która zadowoli większość czytelników, ja przynajmniej jestem już więcej niż pewna, że chociaż przeczytałam dopiero jedną z książek tego autora, to postaram się wkrótce poznać resztę jego literackiego dorobku. Cieszę się i dumna jestem z tego, że możemy się pochwalić takim pisarzem, który po mistrzowsku potrafi poprowadzić czytelnika przez zaułki historii, ukazując wydarzenia z przeszłości wpływające nie tylko na jej bieg, ale również na współczesność. A co do wyglądu, to chociaż rzadko zdarza mi się sięgać po książkę sugerując się okładką, to ta z całą pewnością mnie przyciągnęła.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-08-21 17:59
ZWŁOKI POWINNY BYĆ MARTWE - Agnieszka Pruska

Agnieszka Pruska to jedna z naszych polskich kryminalistek, po której książki sięgam bardzo chętnie. I chyba przeczytałam już wszystkie jej książki, które ukazały się na rynku księgarskim. Wspomniałam już o tej pisarce kilkakrotnie, zarówno podczas opisywania spotkania autorskiego jak i przy okazji dzielenia się z moimi czytelnikami opiniami po przeczytanych książkach. Jeżeli ktoś chciałby bliżej poznać tę autorkę to zapraszam do wcześniejszych wpisów lub na stronę autorki.

 

Agnieszka Pruska  Zwłoki powinny być martwe_Agnieszka Pruska

Wydawnictwo Oficynka rok 2017

stron 427

 

Zwłoki powinny być martwe, to komedia kryminalna, której fabuła umiejscowiona została współcześnie w okolicach Olsztynka.

 

Alka i Julka to dwie nauczycielki pracujące w gimnazjum. Na wakacje, młode kobiety postanawiają wyjechać do urokliwego miejsca jakim jest leśniczówka. Kuzyn Ali jest leśniczym, a jego żona prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Urlop dla obu nauczycielek miał być sielskim czasem leśnych spacerów, letnich kąpieli w malownicze położonych jeziorkach i oazą spokoju. I wszystko pewnie by się spełniło, gdyby pewnego dnia kobiety nie znalazły wśród malin zwłok mężczyzny, które... zniknęły zanim obie panie powróciły na miejsce dziwnego znaleziska z policją.I wszystko pewnie by się spełniło gdyby nie pływające w jeziorze zwłoki, które całkowicie zniechęciły nauczycielki do letnich kąpieli ale za to zainspirowały do przeprowadzenia śledztwa. Czy zwłoki mężczyzny z malin rzeczywiście były martwe? Czy zwłoki kobiety pływające w jeziorze miały coś wspólnego ze zwłokami z malin? I kto tak właściwie prowadził śledztwo… policja, czy podekscytowane przygodami nauczycielki?

 

Po raz kolejny autorka spowodowała, że nie mogłam oderwać się od książki. Dodatkowym bonusem tym razem była spora dawka dobrego humoru, który wprost zalewa fabułę książki. Dwie poważne kobiety, z zawodu nauczycielki, więc powinny być zaliczane do osób poważnych, dosłownie „zabijają” czytelnika słowami i czynami. Zabijają w sensie humorystycznym. Nie można „nie polubić” głównych bohaterek, i chociaż ich osobowości różnią się od siebie, to obie panie mają ze sobą wiele wspólnego.

 

Duża ilość malowniczo opisanych miejsc zarówno wiejskich jak i miejskich jest z pewnością kolejnym plusem tej książki, a zabawne dialogi dopełniają reszty.

 

Niesamowite zwroty akcji, nie pozwalają na oderwanie się od fabuły, która nie tyle intryguje, zaskakuje i trzyma w napięciu, co po prostu bawi. Poważne dylematy śledztwa ukazane zostały od strony amatorskich detektywów, ale ich dedukcja bardzo wiele miała oryginalności i słuszności.

 

Mam wrażenie, że wielu czytelników przypisze tej powieści „łatkę”, porównując ją do kryminałów Joanny Chmielewskiej, ale myślę, że to dobrze. Czy kryminał musi być brutalny, wulgarny mrożący krew w żyłach? Już inny autor komedii kryminalnych - Alek Rogoziński udowodnił, że przy kryminale można się równie dobrze bawić, co bać.

 

W tej powieści urzekło mnie wiele wątków. Na przykład opisy historyczne, czy opisy przyrodnicze (wszak jedna z pań to nauczycielka biologii), wątek wychowawczy (mamy w powieści dwoje ciekawskich dzieci) i delikatny wątek miłosny. Ach… prawie zapomniałam o chwilach grozy, jakie wprowadziła autorka zaprowadzając swoje bohaterki do opuszczonej po PGR-owskiej wsi.

 

Moim zdaniem, jest to książka idealna na długi weekend lub na urlop. Zrelaksuje z pewnością nie tylko miłośnika komedii czy kryminału. W tej z pozoru sielankowej atmosferze wakacji, cały czas coś się dzieje, więc… trudno o nudę.

 

No… ale, żeby nie było zbyt słodko, muszę wstawić odrobinę dziegciu w tę miodną opinię. Bardzo nie lubię, kiedy książki są napisane w jednej ciągłości. Nie mogę sobie wówczas pozwolić na stwierdzenie „jeszcze jeden rozdział, i idę spać”. Niestety ta powieść została tak napisana. Jednym ciągiem. Żeby chociaż małe odstępy…, dwóch, trzech „enterów”. Innym może taki układ tekstu nie przeszkadza, mnie osobiście sprawiał mały dyskomfort w czytaniu.

 

Ale, nie ma co narzekać, kiedy fabuła ciekawa. Książka, moim zdaniem przyciąga już samą okładką, która wprowadza czytelnika w kulisy.

 

Mało przewidywalne jak dla mnie zakończenie. Nie było wielkiego BUM! Nie jestem dobrym detektywem, ale tylko trochę źle rozwiązałam zagadkę. Panie detektywki-amatorki odrobinę mnie zmyliły. Zdradzę jednak, że podobno autorka planuje kontynuację przygód pań nauczycielek, chociaż ja przyznam szczerze, że bardziej czekam na kontynuację serii z komisarzem Uszkierem, którego poznałam we wcześniejszych kryminałach tej autorki.

 

Mam nadzieję, że zachęciłam do przeczytania tej książki. Jeśli chodzi o mnie, to proszę o więcej takich kryminałów. Lektura lekka, łatwa i przyjemna, w której umieszczono oprócz kryminalnego, wiele innych, ciekawych wątków. To książka, która pozwala zatracić się w czytaniu bez ryzyka zawału serca. I co najważniejsze, moim zdaniem mogą po nią sięgnąć czytelnicy nawet w młodym wieku (no młodzież, nastolatkowie - nie dzieci), ponieważ nie ma w niej wulgaryzmów, brutalności i nie leje się krew strumieniami.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-03 19:22
KRAWCOWA Z MADRYTU - Maria Dueńas

Maria Dueńas urodziła się w 1964 roku w Puertollano. Jest hiszpańską pisarką mieszkającą obecnie w Cartagenie, profesor literatury i filologii angielskiej na Uniwersytecie w Murcji. Jako autorka książek zadebiutowała w roku 2009 książką „Krawcowa z Madrytu”  tytuł oryginału „El tiempo entre costuras” i zdobyła tą książką tak ogromną rzeszę czytelników, że wkrótce jej powieść została przetłumaczona na dwadzieścia pięć języków, a co za tym idzie, ten debiut przyniósł jej światową sławę. Niektórzy czytelnicy mówią o niej, że jest Carlosem Ruizem Zafónem w spódnicy.

Maria Dueńas  Krawcowa z Madrytu_Maria Dueńas

Wydawnictwo Muza S.A rok 2017

stron 567

 

Krawcowa z Madrytu to powieść, której fabuła umiejscowiona została w latach trzydziestych XX wieku, na terenach Hiszpanii i Maroko, oraz kilku innych miastach.

 

Sira jest córką krawcowej pracującej w dobrze prosperującym atelier w Madrycie. W przededniu drugiej wojny światowej zrywa zaręczyny ze swoim narzeczonym i wyjeżdża z innym mężczyzną do Maroka. Zakochana jak nigdy dotąd, jakiś czas wiedzie szczęśliwe i dostatnie życie u boku przystojnego amanta, do czasu… kiedy mężczyzna okazuje się oszustem i złodziejem, który bez skrupułów pozostawia ją bez środków do życia i z ogromnymi długami. Długi czas dziewczyna nie może pogodzić się z upokarzającą sytuacją, aż któregoś dnia dzięki pomocy pewnej kobiety, znanej w kręgach policyjnych jako „szmuglerka” otwiera własną pracownię krawiecką i zaczyna szyć dla bogatych i wpływowych kobiet. Kiedy wybucha druga wojna światowa, jej brytyjska przyjaciółka wciąga ją do angielskiego wywiadu. Sira wraca do Madrytu jako wzięta krawcowa i…

 

No cóż, bardzo chciałabym zdradzić więcej, ale muszę się powstrzymać, ponieważ chcę, aby inni sięgnęli po tę książkę i przeczytali o losach tej niesamowitej kobiety.

 

Książka zachwyciła mnie od samego początku, najpierw, kiedy zobaczyłam okładkę na którą jak rzadko kiedy zwróciłam szczególną uwagę, bo tak bardzo mi się spodobała. Byłam pewna, że za TAKĄ okładką znajdę niezwykłą historię.

 

Dawno nie czytałam tak wciągającej powieści i przyznam szczerze, że do tej pory chyba za mało przeczytałam książek hiszpańskich autorów.

 

Ta książka jest jak narkotyk, czytasz, czytasz i nie potrafisz się od niej oderwać. Z pozoru zwykła historia zwyczajnej dziewczyny została zamieniona w ciekawą, pełną intryg, tajemnic i nietuzinkowych miłości powieść, w której bohaterowie są tak wyraziści, że aż chce się z nimi obcować. Główna bohaterka jest jak Scarlett O’Hara, kobieta piękna, odważna, przebojowa, która nie poddaje się nawet w patowych sytuacjach i za wszelką cenę dopina swego.

 

Muszę przyznać, że ciekawa historia głównej bohaterki wpleciona w historie wojenne, zarówno wojny domowej w Hiszpanii jak i II Wojny Światowej jest pewnego rodzaju majstersztykiem. Wplecenie w fabułę faktów historycznych, przedstawienie konszachtów, zarówno w kręgach dyplomatycznych jak i politycznych, oraz przedstawienie konspiracyjnego działania ludzi walczących po obu stronach to niełatwe zadanie dla pisarza. I dodatkowo wplecenie w to wszystko ciekawych wątków miłosnych i subtelnego romansu… dla mnie to był raj czytelniczy.

Pozwolę sobie zacytować słowa widniejące na tylnej okładce książki, które z pewnością zachęcą do sięgnięcia po tę lekturę:

 

Hiszpania, lata trzydzieste XX wieku. Egzotyczne Maroko, Portugalia i nazistowskie spiski. Miłość i zdrada, świat wielkiej mody i wielkiej polityki. Szpiedzy i zdrajcy. I niezwykła kobieta.

 

Po przeczytaniu książki natychmiast zaczęłam szukać w Internecie informacji dotyczących zarówno samej fabuły, jak i opisanych w powieści faktów i ludzi. Udało mi się znaleźć tego całkiem sporo, co dodatkowo przekonało mnie o tym, że autorka nieźle się napracowała stwarzając historię swojej bohaterki i towarzyszących jej osób. Moim zdaniem jest to książka z tych, których fabuła na długo pozostaje w pamięci czytelnika. Nie jest ona lekka ani łatwa ale przyjemna w czytaniu, ja czytałam ją z prawdziwą przyjemnością i sporym zaangażowaniem.

 

Na podstawie tej powieści powstał jedenastoodcinkowy serial o tym samym tytule co książka: „El tiempo entre costuras”, niestety dostępny jedynie w języku hiszpańskim. Mam jednak nadzieję, że Telewizja Polska kiedyś zakupi ten film dla nas, bo po obejrzeniu kilku odcinków, jestem więcej niż pewna, że zainteresowałby polską widownię.

 

Ale, żeby nie było tylko tak „och i ach” i żeby nikt mi nie zarzucił, że wychwalam książkę, bo otrzymałam ją do recenzji, niestety zauważyłam na samym początku kilka błędów. Na przykład „żydzi” pisani małą literą – dość rażące jak dla mnie. Przyznam jednak szczerze, że im bardziej wgłębiałam się w fabułę tym mniej zwracałam uwagę na literówki czy inne (mało istotnie) błędy.

 

Szczerze polecam tę lekturę zarówno miłośnikom dobrego romansu, jak i tym, którzy zaczytują się w książkach wojennych. Myślę, że w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie. Intryga, polityka, romans i kawał dobrej historii.

 

Jeżeli jeszcze nie przekonałam do przeczytania tej powieści to może zachęcę kilkoma zdjęciami z filmu, który nakręcono na podstawie książki.

 

Krawcowa z Madrytu_Maria Dueńas

 

Krawcowa z Madrytu_Maria Dueńas

Sira i jej angielska przyjaciółka Rosalinda Fox, kochanka Juana Luisa Beigbeder y Atienza.

 

Source: ksiazkiidy.blox.pl
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-04-22 16:28
SAMSON- Piotr Bolc
Samson - Piotr Bolc

Samson to mocny kryminał miejski, którego fabuła umiejscowiona została w mieście Tczew.

 

 Alek Jakusz – były policjant, jest gdańskim detektywem. Kiedy otrzymuje anonimową informację dotyczącą sprawy, którą prowadzi, porwania córki pewnego biznesmena wyjeżdża z Gdańska na prowincję. W planach ma zmianę swojego dotychczasowego życia i tak właściwie przestaje zajmować się sprawą zaginionej dziewczynki. Do spółki z kolegą, byłym funkcjonariuszem, kupuje starą kamienicę, w której otwierają klub nocny ze striptizem. Jednak o spokoju Jakusz musi zapomnieć, przynajmniej na jakiś czas. Miasto, które ma być jego nowym domem, przyjmuje go dość brutalnie. Wszyscy starają się mu udowodnić, że jest niechcianym gościem. Zaczyna się dla niego bezlitosna walka na śmierć i życie w trakcie której były detektyw przekonuje się, kto tak właściwie rządzi w tym mieście. Czy uda mu się zaprowadzić spokój w swoim nowym miejscu zamieszkania? Jakie powiązania z miejscową gangsterką mają władze miasta i policja? Czy niemłody już wiekiem mężczyzna zazna spokoju takiego o jakim myślał, czy będzie zmuszony opuścić miasto?

 

 Przyznam szczerze, że po przeczytaniu tej książki stwierdziłam, że zaskoczyłam samą siebie. Ja – zdeklarowana przeciwniczka wulgaryzmów, przemocy i brutalności pochłonęłam to tomiszcze w kilka wieczorów.

 

Książka nie jest łatwa, sposób zachowania głównego bohatera, pięćdziesięcioletniego mężczyzny, niby twardziela, który jednak na każdym kroku ostro i brutalnie obrywa od miejscowej chuliganerii (i nie tylko) jest tak sporny, że nie wiadomo czy współczuć mu, czy go potępiać.

 

Autor nie oszczędza czytelnika zarówno pod względem gangsterskiej gwary ulicznej, czyli pospolitych wulgaryzmów, ani pod względem dość szczegółowych opisów brutalnych spotkań cielesnych. Przyznam szczerze, że początkowo ta „łacina podwórkowa” trochę mi przeszkadzała, w pewnym momencie stwierdziłam jednak, że skoro weszłam w takie a nie inne środowisko, to muszę to jakoś przetrawić.

 

Książka gruba, ale nie jest w stanie czytelnik się nudzić. Dla mnie, osoby znającej miasto, w którym odgrywa się fabuła to było coś ekstra, ponieważ często „widziałam” miejsca opisywane przez autora. Wartka akcja przeplatana przemyśleniami głównego bohatera nie pozwalała na oderwanie się od lektury. Do tego świetne dialogi, chociaż czasami „zgrzytające” wyrazami ordynarnymi i bardzo wyraziście przedstawione osobowości bohaterów stworzone bardzo charakterologicznie, to z pewnością atuty tej powieści.

 

Moim zdaniem jest to mocny męski kryminał, ale chętnie przeczyta go również niejedna kobieta. Ukazana w nim „płeć piękna”, chociaż z tej strony dość trudnej, odważnej seksualnie i mało pruderyjnej, nie jest jednak tak zła, na jaką została wykreowana. Tych dziewczyn bardziej się żałuje niż potępia je. Jest jeszcze ta strona uczciwości uczuciowej, trudna do zrozumienia a jednak taka autentyczna. Człowiek zachowujący się brutalnie wobec innych potrafi być bardzo opiekuńczy wobec kogoś, kto może nawet na to nie zasługuje, będąc jednocześnie zamkniętym w swojej sferze samotności i szczerości wobec siebie. Myślę, że mało jest takich mężczyzn jak Samson, potrafiących przyznać się do błędu i zadbać o kogoś, kto tak właściwie oczekuje od niego niemożliwego.

 

Ciekawa fabuła, nieprzewidywalne i zaskakujące zwroty akcji, ukazane na tle bezprawia i zachowań ludzi, którzy powinni być stróżami prawa, oraz szokujące zaskoczenie  to majstersztyk polskiego kryminału.

 

Dość wyrazista okładka ewidentnie kojarzy się z brutalnością i mocną męską lekturą, myślę, że ktoś, kto zdecyduje się na sięgnięcie po tę książkę, nie będzie żałował swojej decyzji. Ukazanie odwagi na tle strachu, pozytywnego uczucia na tle złych emocji i uczciwości na tle dozwolonego bezprawia to trudna sztuka. Temu autorowi się to udało. Polecam książkę nie tylko panom, myślę że panie lubiące kryminały również będą usatysfakcjonowane.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?