logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: stare
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-08-08 17:35
Dead Stare by M. R. Forbes
Dead Stare (Ghosts & Magic) (Volume 3) - M.R. Forbes

Note: This is Book 3 in the series and it is best to have read the previous books to understand the rules of magic for this series and the characters’s various motivations. Plus, they’re damn entertaining!

Conor Night, a cancer-riddled necromancer assassin, thinks he’s sitting in a good place. His previous job left him well funded, no one is currently hunting him, and the stolen cancer meds are working better than ever. That is until Mr. Black and Death team up to leave him without a virtual reality operator and force him on the run again.

It’s another wild ride in the world of Conor Night, AKA The Baron. While refilling his cancer med stash, he comes across Frank Dobson, who is half troll, half ogre and completely ticked off at being experimented on. Against Conor’s better judgement, he sort of rescued Frank and Frank then steals his money to buy pants. Obviously, once two people have been through that kind of fuss, they have to be comrades. However, as quickly as Conor came across this new ally, someone has kidnapped Prythi, his VR tech guru, away from him. He’ll have to make do with Prythi’s girlfriend Myra, who doesn’t really like him and is a bit distraught over the whole ordeal. I had 2 tiny quibbles with this book and they both dealt with Myra: 1) Sometimes she sounds just like Dani from Book 1 and I think the author must have regretted removing her from the series so soon; 2) At one point Myra reveals something pretty personal about herself to Conor at an awkward moment and it didn’t really make sense that she would confide in him.

OK. Now that I have my two tiny criticisms out of the way, I can tell you how much fun I had with this book. The action is sprinkled with moments of dark humor and Conor doing a bit of introspection, so I never got battle fatigue.  Also, I am really starting to like Conor even though he can be quite the jerk at times. He knows he’s done some very questionable things and in this book he really starts to question if he has the right to do those things even in the name of caring for his estranged family. Plus, he’s a smart-ass. I always love the smart-ass.

Frank was an unexpected breath of fresh air to the series. He’s got an almost child-like attitude about all this magic and assassins and stealing stuff and high-powered magical creatures. He’s yet one more victim in Mr. Black’s schemes to find the source of the magic and either control it or wipe it out. Conor won his fierce loyalty when he freed him from years of captive experimentation. As a troll-ogre cross (trogre), he can take quite the beating and heal quickly from nearly anything that leaves a mark.

Tarakona, who we met in Book 2 Dead Red, is back and has a task for Conor as well. Mr. Black is keeping a murky character known as Sandman captive in his secret lair. Tarakona wants Conor to retrieve Sandman and hand her over to him for safe keeping. However, Sandman has been contacting Conor through the VR on her own arguing for her independence from either party. If Conor wants to see Prythi again, then he will have to liberate Sandman from Mr. Black. He can figure out the rest from there.

The magic of the world is creepy. Well, Conor is a necromancer so there is the use of dead cats and little kids to act as spies. His powers grow as he gets closer to death and some of his new powers freak out his allies a little bit. Forbes surprised and delighted me once again with a surprise at the ending. Conor will need therapy after this. The last two hours of the book I simply did not want to put it down. I had to know what Amos’s angle was. I needed to see how much Tarakona knew. I wanted to find out more about Sandman and why she was so vague about herself. I hoped Frank would get a date. That last remains to be seen. Another excellent addition to this urban fantasy series!

I received a copy of this audiobook at no cost from the narrator in exchange for an honest review.

Narration:  Jeff Hays continues to set a high standard for narrations. Once again, I loved his uber-creepy voice for the demon in the bone mask. His voice for Tarakona is perfect – exactly what I would expect an ancient and impatient dragon to sound like. Each character is distinct and Hays does a fantastic job getting even the subtle emotions across to the listener. I especially like that he goes the extra mile and makes phone conversations sound like they are happening on a phone or on an ear piece.

Like Reblog Comment
review 2016-07-19 15:26
not one for me.
Stare Him Down (Stare Down) - Riley Murphy

Independent reviewer for Archaeolibrarian, I was gifted my copy of this book.

 

This is book three in the Stare Down series, and I have not read the other books. I didn't feel I was missing anything in this book that could have come from the others, so I'm assuming that these can be read as stand alones.

 

What I WAS missing though, was a connection between either character and myself. It might have been the long build up, that took over 40% of the book. It might have been that Michaela was only 16 in that first scene. And I really hate not being able to say why a book doesn't quite work for me. I just didn't like either of them very much.

 

I would also have liked more hints and clues to Michaela's *issue* (can't really call it what it is because that would be spoiler-ish) or maybe they were there and I just didn't pick them up. But it just felt that was chucked in. I got lost with what was going on with Michaela's dad and the takeover/missing money thing.

 

I DID love that they both had a say and that they worked it all out.

 

Sorry this is short, but I find these 3 stars reviews the hardest to write.

 

3 stars

Like Reblog Comment
review 2016-07-04 11:31
Franklin i stare radio
Franklin i stare radio - Clark Brenda Bourgeois Paulette

Jedna z wielu opowiastek o przygodach uwielbianego przez dzieci żółwika Franklina.

Tym razem Franklin porządkując stare, niepotrzebne rzeczy wyrzuca na złom zepsute radio. Jednak jego przyjaciel Lis wraz ze swoim tatą zreperują je i odnowią... Franklin będzie chciał odzyskać "nowe" radio... Kolejna opowiastka o sile przyjaźni... Kolejna wartościowa książeczka dla najmłodszych... Oczywiście polecam lekturę tej jak i innych opowiastek o Franklinie:)

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-02-11 07:07
Sabriel - Garth Nix
Sabriel - Garth Nix

Nekromanta to człowiek, który za pomocą magii (zwanej nekromancją) przyzywa cienie zmarłych, aby wyjaśnić jakieś niedokończone sprawy, lub do własnych potrzeb — jako sługi. W literaturze fantastycznej są to najczęściej postacie ożywiający zwłoki lub ludzkie szczątki. Jednak Garth Nix postanowił odejść od tego schematu i powołał nekromantę – Abhorsena, który stoi na straży Życia. Jego zadaniem jest odesłanie wszystkich demonów, dusz zmarłych i wytworów Wolnej Magii za ostatnią bramę śmierci, skąd nie będą mieli możliwości powrócić. Jak? Po co? I… Dlaczego? Aby tego się dowiedzieć, trzeba zajrzeć do pierwszego tomu – Sabriel, serii Stare Królestwo.

 

Sabriel prowadzi życie, jak przystało na nastolatkę. Uczęszcza do szkoły dla dobrze urodzonych panien i mieszka w tamtejszym internacie. To jednak tylko pozorny spokój, ponieważ dziewczyna jest córką Abhorsena – legendarnego wielkiego maga i nekromanty Starego Królestwa. Właśnie tam dziewczyna musi się udać, kiedy dostaje niespodziewaną wiadomość od ojca, który znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie. Dlatego Sabriel musi przejąć jego obowiązki nekromanty i jednocześnie ruszyć mu na pomoc. Nim jednak postanowi jak tego dokonać, musi odnaleźć rodzinny dom, w którym była zaledwie parę razy, a do tego miała wtedy zaledwie kilka lat. Tam znajdzie pierwszego pozornego sprzymierzeńca w swojej krucjacie: gadającego kota Moggeta. Jednak nie jest on tym, na co wygląda.

 

Oboje wyruszają w niebezpieczną podróż na krańce Starego Królestwa. Będą musieli pokonać mnóstwo niebezpieczeństw i ze wszystkich sił starać się uciec przed pogonią… Być może pomoże im w tym kolejny kompan, który niespodziewanie do nich dołączy – królewski gwardzista Touchstone. Czy im się powiedzie? Z kim będą musieli się zmierzyć?

 

Garth Nix to australijski pisarz fantasy, który tworzy przede wszystkim dla młodzieży. Międzynarodowy rozgłos zyskał dopiero dzięki serii Stare Królestwo. Nim jednak zajął się pisaniem na dobre, pracował na wielu różnych stanowiskach: od księgarza, przez redaktora, przedstawiciela handlowego, konsultanta marketingowego, aż do żołnierza zawodowego w niepełnym wymiarze czasu.

 

Jeżeli chodzi o fabułę Sabriel, pisarz doskonale wiedział, co robi. Została ona dokładnie rozplanowana i przemyślana, a plan został wykonany praktycznie w stu procentach (z jednym małym minusikiem, ale o tym później). Ale po kolei…

 

Pierwsze co najbardziej rzuca się w oczy to kreacja całego świata. Garth Nix stworzył go całkowicie od podstaw. Jego ukształtowanie, prawa nim rządzące, legendy i wiele innych elementów, to wszystko wytwór wyobraźni jednego człowieka, a przemawia do tak wielu.

 

Od samego początku czytelnik zostaje wciągnięty do świata wykreowanego przez Nixa, do tego stopnia, że chwilami można utracić kontakt z rzeczywistością. No! Może z tym początkiem troszkę przesadziłam, bo autor z początku troszkę namieszał, przez co ciężko było się w tym wszystkim rozeznać. Wszystko z powodu zestawienia ze sobą czystej i pierwotnej magii z cudami ówczesnej techniki (np. samochody, elektryczność). Może byłoby to jeszcze znośne, gdyby zostało dokładnie wyjaśnione i rozpisane co i jak. Tymczasem na początek dostajemy miejsce akcji rodem ze średniowiecza, gdzie magia jest na porządku dziennym, aby po przekręceniu strony wpaść do świata na pozór podobnego do naszego. Na szczęście wszystko w końcu się klaruje i już do samego końca można cieszyć się intrygującą i pasjonującą lekturą.

 

Tempo akcji jest dość spokojne, ale za to niepozbawione wielu niespodzianego i zaskakujących zwrotów. Za ich pomocą Nix tworzy, już od prologu, dość mroczny oraz tajemniczy klimat wywołujący u czytelnika ciarki na całym ciele. Drugą stroną takich zabiegów jest to, że praktycznie tak samo często na twarzy może zagościć szeroki uśmiech (zwłaszcza za sprawą sarkastycznych i ironicznych wypowiedzi Moggeta).

 

Co mi więc nie pasowało? Ano… wątek romantyczny, który pojawił się ni z tego, ni z owego, na samym końcu. Pisarz nawet na chwilę nie zająknął się na jego temat. Chociaż jak teraz o tym myślę, to w sumie można dopatrzyć się kilku delikatnych aluzji, ale nie są na tyle wyraźne, aby zbudować na nich jakąś relację. Być może właśnie dlatego ten motyw wygląda, jak wygląda: jest kulawy i toporny. Na szczęście nie psuje całokształtu fabuły.

 

Szczerze mówiąc, do tej pory ciężko się zastanawiam, dlaczego wcześniej nie trafiłam na tę powieść?! Przecież to powieść z gatunku, który uwielbiam! Fantastyka w najczystszym wydaniu! Dlatego gorąco polecam, bo to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika tegoż gatunku… i nie tylko.

Source: gardensofimagination.blogspot.com/2015/01/sabriel-garth-nix.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?