logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: The-Test
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2022-09-24 17:05
Recenzja: Kobo Libra 2 z ekranem E-Ink Carta 1200

Czytniki książek elektronicznych marki Kobo obecne są na rynku od 2010 roku. Firma Rakuten Kobo ma ugruntowaną pozycję na wielu rynkach. Jako pierwsza wypuściła na rynek czytnik z regulowaną temperaturą barwową oświetlenia (model Kobo Aura ONE recenzowałem na blogu). Kobo chwali się też, że pierwszy wodoodporny czytnik był ich produkcji, co akurat nie jest prawdą. Pierwszym tego typu czytnikiem był PocketBook Aqua, zaś Kobo Aura H2O trafił na rynek jako drugi.

 

Kobo Libra 2

 

W każdym razie marka Kobo wprowadzała w swoich czytnikach pionierskie rozwiązania, które dziś są standardem w tego typu urządzeniach. W tym roku Kobo oficjalnie rozpoczyna sprzedaż swoich urządzeń bezpośrednio klientom z Polski. Jest to więc dodatkowa okazja do recenzowania modelu z bieżącej oferty - Kobo Libra 2.

 

Kobo Libra 2 od strony technicznej

Kobo Libra 2 sprzedawany jest od października 2021 roku. Jako jeden z pierwszych wyposażony był w ekran E-Ink najnowszej generacji Carta 1200. W Librze 2 ma on przekątną siedmiu cali (17 cm) i najwyższą dostępną obecnie rozdzielczość 300 ppi (1680 × 1264 piksele). Ekran jest zagłębiony w obudowie, ale oczywiście jest dotykowy i ma wbudowane oświetlenie o regulowanej temperaturze barwowej (ComfortLight PRO). Co do wyrazistości i kontrastowości ekranu nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Podobnie jest w przypadku równomierności rozprowadzania oświetlenia. Kobo Libra 2 może pod tym względem równać się z (wciąż wzorcowymi) Kindle Voyage czy Kobo Aura ONE.

 

Fizyczne przyciski zmiany stron umieszczone są na prawej ramce okalającej ekran

 

Na prawej ramce otaczającej ekran umieszczone są dwa oddzielone od siebie, lekko wystające w górę przyciski zmiany stron. Dzięki temu wyraźnie można wyczuć nie tylko, który z nich naciskamy, ale i kiedy powinny zareagować na nacisk. Przyciski działają pewnie i sprawnie. Nie ma problemu jeśli chcemy, aby znajdowały się one po lewej stronie. Wystarczy obrócić czytnik, a czujnik położenia spowoduje, że tekst na ekranie od razu zostanie szybko obrócony. W bocznej krawędzi obudowy znalazło się miejsce na gniazdo USB-C. Służy ono do ładowania akumulatora jak i przesyłania plików z komputera. Wyłącznik umieszczony jest na pleckach, które są gumowane. Kobo Libra 2 jest obecnie jedynym czytnikiem tej marki, który ma wersję z czarną lub białą obudową. Urządzenie jest wodoodporne.

 

Kobo Libra 2 wyłącznik ma na pleckach, zaś gniazdo USB-C na bocznej krawędzi

 

W środku znalazło się miejsce na procesor taktowany zegarem 1 GHz, który na pewno nie należy do demonów szybkości, ale mimo tego okazuje się zupełnie wystarczający. Czytnik pracuje bardzo sprawnie, płynnie i nie zacina się. Posiada on 32 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej, zaś do dyspozycji czytelnika pozostaje ok. 29,8 GB. Kobo Libra 2 waży 194g.

 

Czytnik posiada także łącze Bluetooth służące do odsłuchu audiobooków. Niestety, dotyczy to tylko pozycji pochodzących z firmowej księgarni lub wypożyczalni. Nie można słuchać na nim własnych plików audio.

 

Na rynku jest kilka bardzo podobnych do Libry 2 (po lewej) czytników, na przykład PocketBook Era (po prawej)

 

Obecnie na rynku jest kilka bardzo podobnych rozwiązań. Fizyczne przyciski zmiany stron umieszczone na bocznej ramce znajdziemy także w Kindle Oasis 3 i PocketBooku Erze. Warto wspomnieć o jeszcze jednym bardzo podobnym czytniku. Obecny na niemieckojęzycznych rynkach czytnik Tolino Vision 6 jest od strony sprzętowej odpowiednikiem Kobo Libra 2. Czytniki mają tylko inne logo marki oraz fakturę na pleckach. Tolino nie ma funkcji audio. Obydwa urządzenia mają całkowicie różne oprogramowanie. Kobo oparte jest na Linuksie, a Tolino na Androidzie.

 

Zestawienie czytników z ekranem o przekątnej 7 cali

 

 

Kindle Oasis 3 (10. generacja)

Kobo Libra 2

PocketBook Era

ekran (przekątna)

17,7 cm (7”)

17,8 cm (7”)

17,8 cm (7”)

ekran [piksele]

E-Ink Carta

1680 × 1264

(300 ppi)

E-Ink Carta 1200

1680 × 1264

(300 ppi)

E-Ink Carta 1200

1680 × 1264

(300 ppi)

płaski front

tak

nie

tak

ekran dotykowy

tak

tak

tak

wodoodporność

tak

tak

tak

wbudowane oświetlenie

tak

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

tak

tak

(ComfortLight PRO)

tak

(SMARTlight)

pamięć wewnętrzna [GB]

8/32

32

16/64

procesor [GHz]

1 GHz

1 GHz

2 × 1 GHz

masa [g]

188

215

228

wymiary [mm]

159 × 141 × 3,4–8,3

161,6 × 144,6 × 9

155 × 134,3 × 7,8

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

tak

kolor obudowy

grafitowy, złoty

czarny, biały

miedziany (sunset copper), srebrny (stardust silver)

dodatkowe uwagi

TTS (tylko angielski), Send-to-Kindle, opcja łączności 4G

BT audio, zintegrowana usługa Pocket, USB-C, menu po polsku

BT audio, głośnik, TTS Ivona, USB-C, menu po polsku, Legimi, Empik Go, Dropbox, Send to PocketBook

premiera rynkowa [rok]

2019

2021

2022

cena katalogowa [EUR]

 

190

??

cena [PLN]

999,99 (8 GB)

1 199,99 (32 GB)

879

999 (16 GB)

1 199 (64 GB)

 

Warto jeszcze wspomnieć, że czytniki Kobo są produkowane na Tajwanie, a nie w ChRL jak większość elektroniki użytkowej, z którą mamy teraz do czynienia na co dzień. Zapewne wiąże się to z większymi kosztami dla producenta, ale też może być wyznacznikiem produktu lepszej jakości.

 

Ekosystem Kobo

Obecnie wszystkie czytniki Kobo (poza Mini) mają spolszczone menu. Nie wiem jak czy wpłynie to na „otoczenie” Libry 2. Na rynkach, gdzie do tej pory czytniki Kobo były sprzedawane oficjalnie, miały także firmową księgarnię, a czasem także wypożyczalnię e-booków i audiobooków. Oczywiście z książkami w lokalnym języku. Tego na razie w Polsce brak. Księgarnia Kobo (póki co) nie ma wiele polskojęzycznych tytułów (poza nielicznymi wyjątkami np. z self-publishingu, PWN, PZWL).

 

Czytniki Kobo domyślnie połączone są z firmową księgarnią (ikona Discover na głównym ekranie), ale brak w niej (póki co) polskojęzycznych tytułów

 

Nawet jeśli księgarnia Kobo zacznie oferować polskie e-booki i audiobooki, to trzeba pamiętać, że będą one zapewne chronione zabezpieczeniem Adobe DRM. Polskie księgarnie zarzuciły ten mechanizm, ponieważ jest drogi (dla wydawców i księgarzy), zawodny (łatwo go usunąć) i niewygodny dla klientów. Teoretycznie zakupiona w firmowej księgarni książka może być otwierana tylko na autoryzowanym urządzeniu (np. czytniku Kobo). Zaś praktycznie jeśli ją chcemy swobodnie kopiować między swoimi urządzeniami, a w szczególności potrzebujemy przegrać na inny czytnik (np. Kindle) można lub nawet trzeba usunąć DRM. Nie jest to trudne, robi się to tylko raz z danym plikiem, ale trzeba mieć ten problem na uwadze przed ewentualnymi zakupami w księgarni Kobo.

 

Aplikacja mobilna Kobo może służyć do czytania zarówno tytułów pochodzących z firmowej księgarni (ekran po lewej) jak i dodanych własnych tytułów znajdujących się np. w pamięci telefonu (pierwszy tytuł na ekranie po prawej). Te drugie jednak nie będą synchronizowane z czytnikiem

 

Kobo ma także aplikację mobilną. Poza książkami z firmowej księgarni można też do niej zaimportować także własne pliki znajdujące się na przykład w pamięci telefonu. Jednak postępy czytania tak dodanego tytułu nie będę synchronizowane między urządzeniami. Kobo posiada również aplikację komputerową, która służy do zarządzania książkami znajdującymi się na koncie w firmowej księgarni.

 

Korzystanie z formatu Kobo EPUB niesie ze sobą dodatkowe korzyści, jak na przykład statystyki czytania (ekran po lewej) i odznaki czytelnicze (ekran po praej)

 

Czytniki Kobo najlepiej radzą sobie z dwoma formatami e-booków: EPUB oraz Kobo EPUB. Jeśli mamy na dysku komputera pliki w którymś z tych formatów, wystarczy je skopiować do pamięci urządzenia przy użyciu kabla USB. Lepiej jednak poświęcić chwilę i zainstalować bezpłatny program Calibre. Może on w locie (podczas kopiowania) konwertować pliki EPUB na format Kobo EPUB. Po co? Daje to w czytniku większe możliwości, jak na przykład rozbudowane opcje modyfikowania wyglądu tekstu czy wyświetlanie statystyk czytania. Można także na Kobo spokojnie czytać e-booki w formacie MOBI, ale ich obsługa nie jest tak sprawna. Pliki PDF natomiast lepiej sobie odpuścić. Czytnik nie posiada wystarczająco dużego ekranu, aby je czytać komfortowo bez przykrawania, a w urządzeniu brak odpowiednich narzędzi (np. dzielenia strony dokumentu na kolejno wyświetlane ekrany) do komfortowego czytania takich dokumentów.

 

Możliwości modyfikacji sposobu wyświetlania pliku PDF nie ma za wiele, w zasadzie  tylko skalowanie (ekran po lewej). Jednak to co ustawimy na jednej stronie aby dała się przeczytać, na drugiej może już być nieadekwatne (ekran po prawej)

 

Warta podkreślenia jest dbałość Rakuten Kobo o użytkowników czytników tej marki. Nawet bardzo stare, od wielu lat nieprodukowane urządzenia wciąż otrzymują aktualizacje oprogramowania i są wzbogacane o nowe funkcje tak samo jak najnowsze czytniki. To dziś raczej niespotykane podejście w świecie elektroniki użytkowej. Producent podchodzi raczej liberalnie do modyfikowania oprogramowania wewnętrznego czytników przez użytkowników. Obecnie mamy do czynienia z zalewem systemów zamkniętych, gdzie użytkownik jest pozostawiony z tym, co producent uznał za wystarczające. Dość często kolejne aktualizacje oprogramowania służą głównie zamykaniu ewentualnych luk, dzięki którym użytkownicy np. mogą dopasowywać oprogramowanie do własnych upodobań. Natomiast Kobo temu nie przeciwdziała a nawet wydaje się, że wprowadza do oficjalnej wersji funkcje, które wcześniej wymyślili i nieoficjalnie dodali do swoich czytników użytkownicy.

 

Podsumowując, warto pamiętać, że ekosystem Kobo należy do bardziej zamkniętych. Co prawda bez problemu można wgrywać własne pliki przez kabel czy odłączyć czytnik od macierzystej księgarni, ale bardzo brakuje możliwości wgrywania bezprzewodowego własnych e-booków.

 

Kobo Libra 2 a polskie wypożyczalnie e-booków (Legimi, Empik Go)

Czytniki Rakuten Kobo nie współpracują z polskimi wypożyczalniami e-booków. Jeśli potrzebujemy dostępu do Legimi lub Empik Go, polecam czytniki PocketBook lub Kindle. Jedną z przyczyn jest to, że Kobo posiada własną usługę abonamentową. Nazywa się ona Kobo Plus i jest dostępna dla czytelników (tudzież słuchaczy) w Holandii, Belgii, Francji, Portugalii, Włoszech, Kanadzie, Australii oraz Nowej Zelandii. Przykładowo w Holandii abonamentowy dostęp do e-booków lub audiobooków kosztuje 10 EUR/mies., zaś w przypadku e-booków i audiobooków jednocześnie – 13 EUR/mies. Trudno się więc spodziewać, że czytniki Kobo będą otwarte na polską konkurencję. Ale skoro Legimi i Empik Go są dostępne na czytnikach Kindle, to kto wie?

 

Wypożyczalnia e-booków Kobo we Francji oferuje obecnie ok. 500 tys. tytułów (źródło: fnac.com)

 

Kobo Libra 2 – na co dzień

Czytniki Kobo powiązane są z firmową księgarnią. Pierwsze uruchomienie wymaga więc domyślnie zalogowania się na konto Kobo. Można jednak to jednak obejść. Niewielka strata, bo w firmowej księgarni generalnie brak jest polskojęzycznych publikacji (więcej o tym we wpisie „Poradnik: Jak używać czytnik Kobo BEZ REJESTRACJI?”).

 

Integracja czytnika z usługą Pocket (menu „Moje artykuły” na ekranie po lewej) pozwala na gromadzenie i wygodne czytanie artykułów ze stron WWW (ekran po prawej)

 

Warto natomiast zalogować się w usłudze Pocket. Jeśli wcześniej nie korzystaliśmy z tego serwisu, lepiej założyć sobie wcześniej konto korzystając z komputera. Od razu też warto pomyśleć o instalacji wtyczki Pocket do przeglądarki internetowej, tudzież aplikacji mobilnej. Dzięki nim będzie można wysyłać ciekawe artykuły ze stron WWW prosto do czytnika. Dla mnie czytanie tego typu tekstów na czytnikowym ekranie, do tego bez reklam jest bardzo ważną funkcją czytnika i korzystam z niej na bieżąco. Jedyną wadą jest to, że dostęp do aplikacji Pocket na czytniku jest ukryty w menu Więcej/Moje artykuły zamiast skrótu na głównym ekranie.

 

Ikonki umieszczone w górnej części ekranu startowego dają dostęp do regulacji oświetlenia (ekran środkowy), połączeń wi-fi, informacji o baterii (ekran po lewej), synchronizacji (ekran po prawej) i wyszukiwarki

 

Obecnie ekran startowy Kobo jest trochę przeładowany, ale wciąż funkcjonalny. Górny pasek ikon przy górnej krawędzi daje dostęp do takich funkcji czytnika jak: regulacja oświetlenia ekranu, połączenie wi-fi, poziom naładowania baterii, synchronizacja oraz wyszukiwanie. Poniżej paska ikon wyświetlane są cztery miniatury okładek ostatnio czytanych książek. Niżej znajdziemy cztery pola odsyłające do biblioteczki (Moje książki) lub propozycji księgarskich (Odkryj kolejną świetną lekturę). Zaś pasek czterech dużych ikon na samym spodzie odsyła do ekranu startowego (Strona główna), czytnikowej biblioteczki (Moje książki), księgarni (Discover) oraz ustawień i dodatkowych funkcji czytnika (Więcej).

 

 Jak już wspomniałem wyżej, do wgrywania e-booków do czytnika najlepiej używać Calibre. Ale nic też nie stoi na przeszkodzie kopiowania plików z komputera przy użyciu kabla USB lub ze smartfona korzystając z USB OTG (więcej we wpisie: „Jak wgrać książki do czytnika Kobo?”).

 

Biblioteczka z widokiem listy (ekran po lewej) i miniatur okładek (ekran po prawej)

 

Ekran biblioteczki pokazuje książki wgrane do pamięci czytnika. Zawartość księgozbioru możemy wyświetlać wykorzystując liczne sposoby filtrowania i sortowania. Główne zakładki biblioteczne nazywają się Książki, Autorzy, Serie oraz Kolekcje. Tak pogrupowane tytuły można filtrować według źródła formatu, postępów czytania czy pochodzenia oraz sortować według daty dodania, otwarcia, tytułu, autora, typu pliku czy rozmiaru pliku. Widok biblioteczki ma także dwa tryby wyświetlania książek – w postaci listy lub miniaturek okładek. Opcji jest więc całkiem sporo. Kobo pod tym względem ustępuje chyba tylko PocketBookom.

 

Kobo Libra ma duży zakres płynnej regulacji wielkości czcionki, odstępów między wierszami oraz marginesów (ekran po lewe) ale także pogrubienia tekstu (ekran po prawej)

 

Książki można otwierać zarówno z poziomu ekranu głównego jak i biblioteczki. Aplikacja służąca do wyświetlania e-booków wygląda zrazu prosto, ale ma zaskakująco dużo opcji modyfikacji wyglądu tekstu oraz dodatkowych opcji. Modyfikacji wyglądu tekstu służy menu ukryte pod ikoną „Aa” (prawy górny róg ekranu), które wywołuje się dotknięciem ekranu w środkowej części. Tu wybiera się przede wszystkim krój czcionki. Niestety zainstalowane w czytniku czcionki bezszeryfowe mają kłopot z ładnym wyświetlaniem polskich znaków. Na pocieszenie należy podkreślić, że w Kobo znajdziemy dwa najładniejsze (moim zdaniem) czytnikowe kroje: Caecilia oraz Kobo Nickel. Poza tym można tu modyfikować wielkość tekstu, odstępy między wierszami, marginesy oraz justowanie. I nie są to po trzy ustawienia jak w większości czytników. Mamy tu naprawdę wielostopniowy zakres dość płynnej regulacji. A gdyby tego było mało, w ustawieniach zaawansowanych można także zmieniać grubość i ostrość używanej czcionki. Pod tym względem rozwiązanie z czytników Kobo należy traktować jako wzorcowe.

 

W czytniku można włączyć informacje o postępach czytania (ekran po prawej) w rozdziale (nagłówek) oraz całej książce (stopka) (ekran po prawej)

 

Ważną cechą Kobo jest to, że można sobie ekran ustawić tak, że nie będziemy mieli na nim nic poza samym tekstem książki. Jeśli jednak chcemy wyświetlić coś dodatkowo, nie ma problemu. Do dyspozycji jest choćby dyskretny pasek pokazujący postępy czytania. W nagłówku można włączyć szczegółową informację o miejscu w książce w odniesieniu do rozdziału (wraz z jego tytułem), zaś w stopce dla całej książki (wraz z jej tytułem). W ustawieniach (ikonka trybiku) dostępnych z poziomu książki można m.in. zdefiniować częstotliwość odświeżania strony (ja mam co rozdział), orientacji strony czy trybu ciemnego (nocnego). Jedyny (dla mnie) problem to brak opcji wyświetlenia zegarka.

 

Duże możliwości dopasowania wyglądu tekstu, w połączeniu z bardzo dobrą jakością ekranu, wpływają pozytywnie na wrażenia z lektury na recenzowanym czytniku. Strony zmieniają się płynnie i nic nie przeszkadza w czytaniu, choć lekkie zacięcia można zauważyć przy szybkim kartkowaniu tekstu. Konstrukcja czytnika umożliwia wygodne trzymanie czytnika zarówno w lewej jak i prawej ręce. Fizyczne przyciski są dobrze ulokowane i zdecydowanie pomagają w płynnym czytaniu.

 

Czytnik dobrze sprawdzi się trzymany lewą ręką (zdjęcie po lewej) jak i prawą (zdjęcie po prawej), ponieważ żyroskop szybko dopasowuje orientację tekstu na ekranie do położenia urządzenia

 

Nowością w czytnikach Kobo (od września 2022 r.) jest spolszczone menu. To miłe, że kolejny producent zauważył nasz rynek. Szkoda, że spolszczenie nie wyszło poza tłumaczenie napisów. Przede wszystkim zabrakło polskich słowników. Ale dzięki klawiaturze ekranowej, którą wzbogacono o polskie znaki, można także notatki pisać po polsku. Choć producent zaliczył w jej przypadku wpadkę, bo polskich znaków nie znajdziemy w klawiaturze wyświetlanej w oknie wyszukiwania, które jest na stronie głównej. Ale już wywołanie wyszukiwarki z poziomu książki wyświetla poprawną klawiaturę. W zakresie spolszczenia producent ma jeszcze sporo do dopracowania.

 

 W czytniku znajdziemy także opcję podkreślania i notatek (ekran po lewej) oraz możliwość wyszukiwania zaznaczonych słów w słowniku, książce, Wikipedii czy dzięki wyszukiwarce Google (ekran po prawej)

 

Podsumowując, Kobo Libra 2 to bardzo przyjemny czytnik, który sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Fizyczne klawisze zmiany stron są wyraźnie wyczuwalne a ich działanie jest bez zarzutu. Bardzo odpowiada mi zarówno wielkość czytnika jak i jego wzornictwo. Dodatkowym atutem, od niedawna, jest także menu i klawiatura ekranowa w języku polskim.

 

Kobo Libra 2 - przydatne modyfikacje

Jak już wspomniałem, producent czytników Kobo nie blokuje możliwości modyfikacji oprogramowania wewnętrznego. Powstało więc całkiem sporo poprawek i uzupełnień, które rozszerzają możliwości czytników Kobo poza to, co otrzymujemy wraz z oryginalnym oprogramowaniem. Czasami sposób wprowadzenia zmian jest całkiem prosty, bo wymaga edycji tekstowego pliku konfiguracyjnego. Plik eReader.conf znajduje się w katalogu „.kobo/Kobo” czytnika. Można go bezpiecznie zmieniać przy pomocy edytora tekstowego (np. Notepad++).

 

Do bardziej zaawansowanych zmian potrzebna jest instalacja specjalnej wersji pliku instalacyjnego zawierającego łatki (tzw. patche). Zwykle działają one dla wszystkich czytników Kobo. Cały czas są one kontrolowane, uzupełniane i dodawane przez społeczność skupioną wokół forum MobileRead. Ich nieprzemyślana instalacja potencjalnie wiąże się z niebezpieczeństwem uszkodzenia oprogramowania wewnętrznego, więc wszystkie ewentualne modyfikacje wykonujecie na własną odpowiedzialność. Przywołam teraz tylko najważniejsze i (moim zdaniem) najbardziej przydatne.

 

i) pierwsze co robię w nowym czytniku, to wyłączenie potwierdzenia przy podłączeniu czytnika do komputera przez kabel USB. Wystarczy wpis w pliku konfiguracyjnym:

[DeveloperSettings]

AutoUsbGadget=true

 

ii) z czytnika Kobo można korzystać także bez połączenia z firmową księgarnią, choć domyślnie jest ono wymagane. Szczegółowo opisałem procedurę odłączenia we wpisie „Poradnik: Jak używać czytnik Kobo BEZ REJESTRACJI?”. Jeśli czytnik mamy już zarejestrowany, wystarczy modyfikacja pliku konfiguracyjnego:

[ApplicationPreferences]

SideloadedMode=true

 

iii) nie za bardzo wiem w tym momencie, czy spolszczenie menu wiąże się także z dodaniem dzielenia wyrazów zgodnie z polskimi regułami. Ja akurat mam w Librze 2 dodany już wcześniej plik, który za to jest odpowiedzialny. Sposób jego dodawania opisałem w poradniku „Podział wyrazów w czytnikach Kobo”.

 

iv) czytniki Kobo nie mają problemu z wyświetlaniem okładek zarówno w biblioteczce jak i w postaci wygaszacza ekranu. Jeśli jednak chcemy sobie ustawić własną grafikę jako wygaszacz, nie ma problemu. W takim przypadku zachęcam do lektury poradnika „WŁASNY wygaszacz ekranu w CZYTNIKU Kobo – poradnik”.

 

v) dla osób bardziej wymagających w pracy z tekstem, może być przydatna opcja eksportowania własnych notatek. W Kobo jest to możliwe. Więcej informacji na ten temat zawarłem we wpisie „Notatki w czytniku Kobo – jak wyeksportować?”. Najprostszym sposobem jest dodanie odpowiedniego wpisu do pliku konfiguracyjnego i wykorzystanie nowej opcji w menu. Należy dopisać:

[FeatureSettings]

„ExportHighlights=true”

 

vi) pomimo spolszczenia menu, w czytnikach nie został dodany żaden polski słownik. Można sobie jednak wgrać własny plik. Jak to zrobić, opisałem w poradniku „Własny SŁOWNIK w czytniku Kobo – problem rozwiązany”.

 

vii) można także w czytniku tworzyć listę słówek poszukiwanych w słownikach. W Kobo ta funkcja nazywa się „Moje słowa”. Więcej o niej można znaleźć we wpisie: „Aktualizacja: SŁÓWKA do nauki języków OFICJALNIE dostępne w czytnikach KOBO”.

 

viii) jeśli komuś brakuje zegarka wyświetlanego podczas czytania, można temu zaradzić. A w tym przypadku to już trochę bardziej skomplikowane. Zainteresowanych odsyłam do źródła na Githubie.

  

Kobo Libra 2 – gdzie kupić?

Od niedawna Rakuten Kobo sprzedaje swoje czytniki oraz firmowe akcesoria (w tym okładki) bezpośrednio do Polski. To duży krok naprzód, bo do tej pory mogliśmy kupować czytniki Kobo tylko za granicą lub w nielicznych polskich sklepach, które sprowadzały je nieoficjalnie. Jeśli cena jest priorytetem, przed zakupem warto jednak sprawdzić ceny na przykład w Amazonie. Bywa, że nawet z kosztami przesyłki do Polski, zakup tam może być tańszy.

 

Kobo Libra 2 w firmowym sklepie Kobo (źródło: https://eu.kobobooks.com/pl)

 

Podsumowanie

Moim zdaniem Kobo Libra 2 to jeden z najlepszych czytników, jakie są obecnie na rynku. Przekonuje mnie wzornictwo, solidne wykonanie, jakość ekranu oraz stabilne działanie. Również spolszczone (w końcu) oprogramowanie wewnętrzne czytnika bardzo dobrze zachowuje równowagę pomiędzy dużymi możliwościami (np. w zakresie wyglądu tekstu), a prostotą obsługi. Nie bez znaczenia jest niespotykana (już dziś) dbałość firmy o klienta, która przejawia się w bardzo długim i regularnym aktualizowaniu oprogramowania czytników nawet dawno już nieprodukowanych. Z drugiej strony wiem, że nie jest to czytnik dla każdego. Najbardziej może brakować wysyłki bezprzewodowej własnych plików oraz dostępu do polskich wypożyczalni e-booków. Otwarta pozostaje kwestia, czy w firmowej księgarni pojawią się polskie książki...

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli nie korzystacie z polskich wypożyczalni e-booków, pieniądze wydane na Kobo Libra 2 zwrócą się w postaci przyjemności płynącej z czytania.

 

Kobo Libra 2

 

Plusy:

- lekka i solidna konstrukcja;

- najnowszy ekran E-Ink Carta 1200 (szybka zmiana stron i wysoki kontrast);

- regulacja temperatury barwowej oświetlenia;

- znakomita i precyzyjna reakcja na dotyk (wywoływanie odsyłaczy, zakreślenia tekstu);

- stabilne i sprawne działanie;

- polskie menu;

- sprawne fizyczne przyciski zmiany stron;

- duże możliwości dopasowania wyglądu tekstu;

- możliwości samodzielnej (bardziej i mniej zaawansowanej) modyfikacji oprogramowania wewnętrznego;

- bardzo dobra integracja z usługą Pocket;

- przynajmniej dwie ładne czcionki (Caecilia, Kobo Nickel);

- wirtualne nagrody za czytanie;

- wodo/pyłoodporność;

- możliwość instalacji własnego wygaszacza ekranu;

- powiększanie rycin zawartych w tekście;

- polska instrukcja obsługi w czytniku;

 

Minusy:

- brak bezprzewodowej przesyłki własnych plików;

- brak polskich słowników;

- pełna funkcjonalność (np. statystyki czytania) tylko z plikami KEPUB;

- brzydkie wyświetlanie polskich znaków w napisach menu, spisach treści i siedmiu zainstalowanych krojach bezszeryfowych;

- brak współpracy z polskimi wypożyczalniami e-booków (Legimi i Empik Go);

- słaba obsługa PDF;

- (nieliczne) błędy spolszczenia.

 

Dane techniczne Kobo Libra 2 (według producenta):

Wymiary: 161,6 × 144,6 × 9 mm;

Masa: 215 g;

Ekran: przekątna 17 cm (7”) E-Ink Carta 1200, 1680 × 1264 pikseli, 300 ppi, dotykowy, wbudowane przednie oświetlenie z płynną regulacją poziomu natężenia i temperatury barowej;

Procesor: 1 GHz;

Łączność bezprzewodowa Wi-Fi (802.11 b/g/n);

Kolor: czarny;

Pamięć wewnętrzna: 32 Gb (ok. 29,8 GB na pliki użytkownika);

Złącze USB-C;

Czcionki: 11 krojów (możliwość instalacji własnych krojów czcionek) z płynną regulacją wielkości (55 stopni);

Obsługiwane języki (menu oraz słowniki): angielski, chiński, duński, francuski, japoński, niemiecki, hiszpański, holenderski, japoński, włoski, kataloński, portugalski, szwedzki, turecki;

Obsługiwane formaty e-booków: EPUB, EPUB3, FlePub, PDF, MOBI, JPEG, GIF, PNG, BMP, TIFF, TXT, HTML, RTF, CBZ, CBR;

Audio: BT, audiobooki z firmowej księgarni;

Dodatkowe cechy: wodoodporność, polska instrukcja obsługi,;

Wersje kolorystyczne: czarna, biała;

 

Strona produktu: https://eu.kobobooks.com/pl/products/kobo-libra-2

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

 

Like Reblog Comment
review 2022-09-03 16:00
Recenzja: „Dziecięca” wersja Kindle Paperwhite 5 Kids Edition (2021)

Wraz z premierą bieżącego modelu Kindle Paperwhite, Amazon zaoferował także wersję przeznaczoną specjalnie dla młodszych czytelników – Kindle Paperwhite Kids Edition. Na blogu recenzowałem już poprzednią edycję, czyli Kindle 10 Kids Edition. Czas przyglądnąć się bieżącemu modelowi. Czym różni się on od „zwykłego” Kindle Paperwhite 5, i czy warto rozważyć zakup tej wersji dziecięcej? Zapraszam do lektury krótkiego testu.

 

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition od strony technicznej

Pod względem sprzętowym Kindle Paperwhite 5 Kids Edition nie różni się niczym od podstawowej wersji Kindle Paperwhite 5 z 8 GB pamięci wewnętrznej. Po podłączeniu do komputera, czytnik zamelduje się jako Kindle z ok. 6,5 GB pamięci dostępnej dla użytkownika. Ale najważniejszym atutem tego czytnika pozostaje dotykowy ekran E-Ink Carta 1200 o przekątnej 6,8 cala. Pod kątem kontrastu i nasycenia nie można mu nic zarzucić, choć może nie jest tak dobry, jak się zapowiadało. Ale na pewno jest bardzo szybki. Wbudowane oświetlenie ma regulowane natężenie oraz temperaturę barwową. Jeśli ktoś z niego korzysta, można sobie dobrze dopasować kolor światła padającego na ekran.

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition pod względem technicznym nie różni się od „zwykłego” Kindle Paperwhite 5

 

Wyróżnikiem wersji Kids Edition jest dołączona firmowa okładka. Jest ona nawet od razu na czytnik założona. W poprzedniej wersji była zapakowana osobno. Dzięki takiemu rozwiązaniu pudełko, w którym otrzymujemy czytnik jest wyraźnie mniejsze niż to było z Kindle 10 Kids Edition. Zapewne wybrano takie rozwiązanie, bo teraz opakowanie zajmuje mniej miejsca w magazynie. Sama okładka jest dość pancerna i ciężka. Czytnik wraz z nią waży ok. 320 g, więc całkiem sporo jak na urządzenie z ekranem o przekątnej 6,8 cala. Dostępne są trzy wersje kolorystyczne: czarna, leśna i robocikowa.

 

Czytnik ma już założoną okładkę, tu wersja czarna

 

Czytnik objęty jest także specjalną, dwuletnią gwarancją, która oficjalnie obejmuje także fizyczne uszkodzenie ekranu. Jednak warto pamiętać, że czytnik nie jest przeznaczony na polski rynek. W razie reklamacji, może się okazać, że zastępcze urządzenie Amazon będzie chciał dostarczyć na terenie RFN lub Wielkiej Brytanii (w zależności od tego, gdzie pierwotnie czytnik był zakupiony).

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition pierwsze kroki

Uruchomienie czytnika nie różni się od tego, co trzeba zrobić przy starcie zwykłego Kindle Paperwhite 5. Należy połączyć się z internetem, zalogować na amazonowe konto i wtedy następuje automatyczne aktualizowanie oprogramowania wewnętrznego czytnika. Do tej pory nie można było samodzielnie aktualizować oprogramowania z pliku. Nie wiem, jak to wygląda obecnie, ale po kilku kolejnych samoczynnych aktualizacjach, czytnik otrzymał najnowszą dostępną wersję firmware'u.

 

Pierwsze uruchomienie czytnika wygląda podobnie jak w przypadku zwykłej edycji Kindle Paperwhite 5

 

Poprzednia wersja Kindle 10 Kids Edition domyślnie pracowała w trybie „dziecięcym”. Teraz jest inaczej, należy go dopiero włączyć. Mi się to zrazu nie udało, ponieważ na polskim koncie nie jest dostępna usługa abonamentowa Amazon Kids+. W sumie więc nawet jeśli bym chciał, to nie bardzo mam jak uruchomić czytnik w trybie „dziecięcym”, skoro nie posiadam konta w niemieckim lub brytyjskim Amazonie i jednocześnie miejsca zamieszkania (a pewnie i banku) w RFN czy Wielkiej Brytanii. Jako, że nie miałem parcia na uruchomienie wypożyczalni Kids+, to nie kombinowałem z „przenoszeniem się” choćby na chwilę do wspomnianych krajów.

 

 

Próba włączenia abonamentu Amazon Kids+ nie uda się dla polskiego konta (ekran po prawej) i czytnik może zaproponować wyrejestrowanie (ekran po lewej), wtedy należy się wycofać z tych ustawień i dalej korzystać jak ze zwykłego Kindelka

 

Po ukończeniu rejestracji czytnika i wycofaniu się z ekranu rozpoczynającego korzystanie z Kids+, czytnik połączył się z moim kontem i wykonał synchronizację tytułów znajdujących się na moim koncie. Jeśli jednak mimo wszystko chcemy używać trybu „dziecięcego”, można stworzyć dodatkowy profil użytkownika (dla dziecka) i korzystać z czytnika zgodnie z jego nazwą. Trzeba jednak pamiętać, że będą się wtedy wyświetlać tylko odpowiednie dla młodego czytelnika e-booki zakupione lub wypożyczone w firmowej księgarni. W abonamencie Kids+ lektury dostosowane są dla grup wiekowych 3-5 lat, 6-8 lat oraz 9-12 lat.

 

Przy włączeniu konta dziecięcego z poziomu ustawień czytnik zaproponuje aktywację abonamentu Amazon Kids+ (ekran po lewej), ponieważ w tym trybie nie można wgrywać do czytnika własnych plików i biblioteczka będzie pusta (ekran po prawej)

 

Zarządzanie odbywa się np. poprzez tzw. „Parental Dashboard” (np. parents.amazon.com). Nawet podłączenie czytnika do komputera przy pomocy kabla nie pozwala na transfer własnych plików. W sumie więc ten tryb pracy urządzenia jest u nas bezużyteczny.

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition codziennie użytkowanie

W sumie więc Kindle Paperwhite 5 Kids Edition w codziennym użytkowaniu niczym się nie różni od „zwykłego” Kindle Paperwhite 5, którego recenzowałem na początku tego roku. Zainteresowanych odsyłam więc do wpisu „Recenzja: Kindle Paperwhite 5 (2021) czyli najszybszy EKRAN na rynku”.

 

Z czytnika można korzystać jak ze zwykłego Kindle Paperwhite 5. Mamy dostęp do firmowego sklepu (ekran po prawej) i własnej biblioteczki (ekran po lewej)

 

Czytnik Kindle Paperwhite 5 Kids Edition może w pełni korzystać z amazonowych usług, jak na przykład dostęp do firmowej księgarni, biblioteczki na koncie użytkownika czy bezprzewodowej wysyłki poprzez Send-to-Kindle. Nie jest w żaden sposób „okrojony” czy „ograniczony” w stosunku do „zwykłej” wersji. Czytanie na nim jest przyjemne i jedyne co mnie denerwuje to brak okładek wgranych przeze mnie e-booków i to zarówno w czytnikowej biblioteczce jak i na wygaszaczu ekranu. Początkowo to działało, tak mniej więcej ze dwa tygodnie. Potem nagle przestało. Niektóre książki okładki mają, inne nie. I nie widzę w tym reguły. Drugi problem wiąże się ze sporymi marginesami, których nie można zlikwidować. Radzę sobie z tym, poprzez modyfikację i wgrywanie do czytnika plików AZW3 przy pomocy kabla. Więcej na ten temat znaleźć można we wpisie „Poradnik: Jak zrobić MIŁY dla oka plik dla czytników Kindle?”.

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition, gdzie kupić?

Niestety, wersja Kids Edition jest dostępna w Europie tylko dla klientów z Niemiec i Wielkiej Brytanii. Nie zamówimy jej do Polski. Można więc zamówić do paczkomatu na terenie RFN (np. blisko granicy) lub skorzystać z usług pośrednika pocztowego. Przetestowałem zarówno paczkomaty, Mailboxde jak i jednego z polskich przewoźników (np. BS-CAR, BODY CAR). W tym ostatnim przypadku w skrócie wygląda to tak, że:

- kupujemy przez Allegro usługę u polskiego pośrednika (ok. 30-50 PLN) i otrzymujemy adres na terenie Niemiec;

- zamawiamy Kindle Oasis 3 wskazując wspomniany niemiecki adres (przesyłka jest bezpłatna na terenie RFN);

- pośrednik przesłaną do niego przez Amazon paczkę przekazuje polskiej firmie kurierskiej;

- otrzymujemy numer śledzenia przesyłki i czekamy na czytnik.

 

Na terenie RFN lub Wielkiej Brytanii czytnik można zamówić np. do paczkomatu, który może być zlokalizowany w jakimś sklepie (Londyn, sierpień 2022 r.)

 

Więcej szczegółów można znaleźć we wpisach: „Poradnik: Jak zamówić Kindle Oasis 3 do Polski (teraz taniej o 50 EUR)” oraz „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski”.

  

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition

(8 GB, wi-fi, czarny, bez reklam, okładka czarna)

149,99 EUR (ok. 710 PLN)

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition

(8 GB, wi-fi, czarny, bez reklam, okładka szmaragdowy las)

149,99 EUR (ok. 710 PLN)

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition

(8 GB, wi-fi, czarny, bez reklam, okładka sen robota)

149,99 EUR (ok. 710 PLN)

 

Czytnik kosztuje (w komplecie z firmową okładką) 149,99 EUR. Do tego należy doliczyć ew. koszty przesyłki do Polski (przez pośrednika pocztowego – ok. 50 PLN). W czasie akcji promocyjnych Kindle Paperwhite 5 Kids Edition bywa przeceniany w niemieckim Amazonie do 100-120 EUR. Tak jest na przykład teraz, gdy piszę te słowa. Wraz z kosztami przesłania do Polski daje to obecnie kwotę ok. 595-615 PLN (w zależności od kosztów przesyłki do Polski). Tymczasem Kindle Paperwhite 5 (oczywiście bez okładki) kosztuje normalnie w polskim Amazonie 689,99 PLN.

 

Podsumowanie

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition nie różni się zarówno sprzętowo jak i pod względem sposobu korzystania od „standardowego” Kindle Paperwhite 5. To solidne urządzenie z bardzo szybkim ekranem. Jest to więc potencjalnie ciekawa propozycja dla osób, które chcą mieć tańszy czytnik Kindle (zakupiony w czasie promocji) w komplecie z firmową okładką i nie boją się zamawiania przez pośrednika pocztowego. Zakup takiej wersji powinny rozważyć także osoby, którym zdarza się uszkodzić ekran. Dwuletnia gwarancja (nawet jeśli realizowana np. w Niemczech) może być warta uwagi.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli macie tendencje do „pękania ekranów” w waszych czytnikach, warto kupić sobie spokój i przejść procedurę zamówienia przez pośrednika pocztowego aby zamówić Kindle Paperwhite 5 Kids Edition.

 

Kindle Paperwhite 5 Kids Edition

 

Plusy

- solidna konstrukcja;

- firmowa okładka dołączona w komplecie;

- bardzo dobry i bardzo szybki ekran (czas zmiany stron, kontrast i wypełnienie czernią tekstu);

- płaski front;

- znakomita reakcja na dotyk;

- stabilność i prostota oprogramowania;

- bezprzewodowa wysyłka e-booków (również z polskich księgarni);

- regulacja temperatury barwowej oświetlenia;

- powiększanie rycin i tabel zawartych w książce;

- wodoodporność (a przy okazji trochę pyłoodporność);

- ładne czcionki (np. Caecilia, Bookerly);

- możliwość instalowania własnych czcionek (OTF, TTF);

- możliwość instalowania własnych słowników;

- szybkie i sprawne przetwarzanie plików PDF;

- możliwość wyświetlania zegarka podczas lektury;

- bardzo dobry stosunek jakości/możliwości do ceny, szczególnie przy samodzielnym zakupie z niemieckiego Amazonu (w czasie promocji cenowych);

- współpraca z wypożyczalniami: Legimi i Empik Go;

- dwuletnia gwarancja także na ekran (może nie obowiązywać w Polsce).

 

Minusy

- brak dostawy do Polski;

- ekran o trochę słabszym kontraście niż np. w starszym modelu Kindle Voyage;

- małe możliwości istotnej regulacji (a w zasadzie redukcji) wielkości marginesów;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak spolszczenia (instrukcji obsługi, menu, klawiatury, słowników);

- mało opcji dostosowania PDFów do małego ekranu;

- brak możliwości wymuszenia justowania tekstu;

- okładki wgranych książek mogą się nie pojawiać, albo też mogą się pojawiać i chyba nikt do końca nie wie, jakie są reguły rządzące tym zjawiskiem.

 

Parametry Kindle Paperwhite 5 Kids Edition wg producenta:

Ekran: przekątna 17,3 cm (6,8 cala) ekran E-Ink Carta 1200 i rozdzielczością 300 ppi, 16 odcieni szarości, dotykowy, z regulacją temperatury barwowej oświetlenia;

Masa: 205g (320 g z dołączoną okładką);

Rozmiary: 174,2 × 124,6 × 8,1mm;

Żywotność baterii: do 10 tygodni;

Pamięć: ok. 6,5 GB wewnętrznej (8GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego);

Czcionki: 10 krojów łacińskich czcionek;

Obsługiwane formaty tekstowe: Kindle Format 8 (AZW3), Kindle (AZW), TXT, PDF, MOBI, PRC;

Łączność: Wi-Fi, USB-C;

System: linux;

Główne funkcje: słowniki (bez polskiego), przeszukiwanie książek (klawiatura ekranowa bez polskich znaków), zakładki, wbudowana przeglądarka WWW, abonament Amazon Kids+ niedostępny w Polsce.

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TRANSLATE with x
// <![CDATA[ var LanguageMenu; var LanguageMenu_keys=["ar","bg","ca","zh-CHS","zh-CHT","cs","da","nl","en","et","fi","fr","de","el","ht","he","hi","mww","hu","id","it","ja","tlh","ko","lv","lt","ms","mt","no","fa","pl","pt","ro","ru","sk","sl","es","sv","th","tr","uk","ur","vi","cy"]; var LanguageMenu_values=["Arabic","Bulgarian","Catalan","Chinese Simplified","Chinese Traditional","Czech","Danish","Dutch","English","Estonian","Finnish","French","German","Greek","Haitian Creole","Hebrew","Hindi","Hmong Daw","Hungarian","Indonesian","Italian","Japanese","Klingon","Korean","Latvian","Lithuanian","Malay","Maltese","Norwegian","Persian","Polish","Portuguese","Romanian","Russian","Slovak","Slovenian","Spanish","Swedish","Thai","Turkish","Ukrainian","Urdu","Vietnamese","Welsh"]; var LanguageMenu_callback=function(){ }; var LanguageMenu_popupid='__LanguageMenu_popup'; // ]]>
 
TRANSLATE with
COPY THE URL BELOW
<!--a id="TwitterLink" title="Share on Twitter"> image image
Back
EMBED THE SNIPPET BELOW IN YOUR SITE
Enable collaborative features and customize widget: Bing Webmaster Portal
// <![CDATA[ var intervalId = setInterval(function () { if (MtPopUpList) { LanguageMenu = new MtPopUpList(); var langMenu = document.getElementById(LanguageMenu_popupid); var origLangDiv = document.createElement("div"); origLangDiv.id = "OriginalLanguageDiv"; origLangDiv.innerHTML = "<span id='OriginalTextSpan'>ORIGINAL: "; langMenu.appendChild(origLangDiv); LanguageMenu.Init('LanguageMenu', LanguageMenu_keys, LanguageMenu_values, LanguageMenu_callback, LanguageMenu_popupid); window["LanguageMenu"] = LanguageMenu; clearInterval(intervalId); } }, 1); // ]]>
Like Reblog Comment
review 2022-08-21 08:19
Recenzja: PocketBook Era z siedmiocalowym ekranem E-Ink Carta 1200

PocketBook Era to pierwszy czytnik książek elektronicznych tej marki z ekranem najnowszej generacji E-Ink Carta 1200. Między innymi z tego powodu był jedną z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych premier na rynku czytników. Przez ostatni miesiąc służył mi w domu i w podróży, więc postaram się odpowiedzieć na pytanie – jak się sprawdza w praktyce?

 

PocketBook Era

 

PocketBook Era od strony technicznej

Najważniejszą nowością w PocketBookach wprowadzoną wraz z modelem PocketBook Era jest ekran E-Ink Carta 1200. To nowa generacja, mająca zapewnić szybsze działanie i lepszy kontrast w porównaniu z poprzednikami wyposażonymi w E-Ink Mobius czy E-Ink Carta HD. W przypadku ekranu najnowszego PocketBooka można faktycznie zauważyć trochę szybszą zmianę stron. Jednak trudno mi określić, czy kontrast w porównaniu np. do PocketBooka Touch HD 3 jest lepszy. Podobnie miałem przy recenzji Kindle Paperwhite 5, więc albo moje oczy są za słabe albo ten kontrast faktycznie nie jest jakoś wyraźnie zwiększony. Ekran ma przekątną 17,8 cm (7 cali), trochę więcej niż najczęściej spotykane czytniki, ale to wciąż bardzo poręczny rozmiar. Bezpośrednie porównanie ekranu recenzowanego PocketBooka do ekranów najbardziej podobnych konstrukcyjnie czytników, czyli Kindle Oasis 3 oraz Kobo Libra 2 wskazuje duże podobieństwo ostrości i kontrastu obrazu. Z tej trójki najlepiej wypada Kobo Libra 2, ale nie jest to jakaś drastyczna różnica.

 

Czytnik posiada duży zakres regulacji zarówno na tężenia jak i temperatury barwowej oświetlenia 

 

Czytnik wyposażono w oświetlenie o regulowanej temperaturze barwowej. O ile zakres regulacji natężenia i ciepłoty światła są bardzo dobre, o tyle równomierność rozprowadzania światła nad ekranem budzi zastrzeżenia. W moim egzemplarzu obydwa prawe rogi są widocznie ciemniejsze. Przy zmianie temperatury barwowej pojawiają się (szczególnie w tych rogach) fragmenty o lekko innej barwie niż reszta ekranu. Nie są jakieś wielkie różnice. Tego typu zjawisko znane już było wcześniej w czytnikach, szczególnie w tych pierwszych, które miały wbudowane oświetlenie. Ale nowsze modele różnych marek, które miałem w rękach, odzwyczaiły mnie od takiego widoku. Przestaję te nierówności zauważać, gdy się zaczytam. Ale jednak przy tej klasie sprzętu rozprowadzanie światła powinno być równomierne. Wielokrotnie w recenzjach podkreślałem, że staram się czytać z wyłączonym oświetleniem, a wbudowane oświetlenie traktuję raczej jako dodatek choć bardzo przydatny np. w pociągach, autobusach czy poczekalniach. Mnie więc to nie przeszkadza, ale jeśli ktoś czyta np. w zupełnych ciemnościach, korzystając tylko z czytnikowego światła, takie nierównomierne oświetlenie może być denerwujące.

 

Fizyczne przyciski umieszczone są na froncie przy prawej krawędzi obudowy. Te służące do zmiany stron, lekko wystają ponad płaszczyznę frontu

 

Ten model PocketBooka utrwala także zmiany konstrukcyjne, z którymi producent eksperymentował już w modelu PocketBook InkPad X oraz PocketBook InkPad Lite. Fizyczne przyciski, które w czytnikach tej marki były zwykle pod ekranem, teraz przeniesiono na boczną ramkę go otaczającą. Są one (wyłącznik, zmiana stron, wywołanie ekranu głównego) usytuowane podobnie, jak to było w przypadku poprzedniej premiery tego producenta – InkPada Lite. Tutaj są trochę twardsze i bardziej wystają nad płaszczyznę frontu obudowy, dzięki temu łatwiej je wyczuć pod palcami. Prawa ramka (dopóki nie odwrócimy czytnika „do góry nogami”) jest wyraźnie szersza. Ułatwia to uchwyt i trzymanie czytnika, ale sprawia też, że może on być za szeroki do wielu kieszeni, do których sześciocalowe czytniki wchodziły bez problemu. Gdy spojrzymy na zdjęcia lub jego wymiary (15,5 × 13,4 cm) zobaczymy, że PocketBook Era jest bardziej zbliżony do kwadratu niż prostokąta.

 

Prawa ramka otaczająca ekran jest wyraźnie szersza

 

Przód czytnika jest płaski, podobnie jak np. w tabletach. To o tyle fajne rozwiązanie, że pomiędzy ramkę a ekran nie wpadną żadne paprochy. Łatwiej też przetrzeć ekran. Dodatkowa warstwa nad ekranem ma go dodatkowo zabezpieczać. Tył obudowy pokryty jest prążkowanym gumowanym plastikiem. Tam też znajduje się klapka umożliwiająca montaż okładki typu flip. Tylko zewnętrzna krawędź jest akcentem kolorowym obudowy. Są dostępne dwie wersje: miedziana (słoneczna miedź) z 64 GB pamięci wewnętrznej i srebrna (gwiezdne srebro) z 16 GB. Na bocznej krawędzi obudowy umieszczono gniazdo USB-C i diodę sygnalizującą ładowanie akumulatora (lub pracę procesora).

 

Gniazdo USB-C oraz diodę sygnalizacyjną umieszczono na prawej krawędzi obudowy

 

Nowy PocketBook ma także wbudowany głośnik. To dość niecodzienne rozwiązanie, które z jednej strony przyczynia się zapewne do większej masy urządzenia, ale umożliwia też odsłuch audiobooków bez konieczności podłączania słuchawek czy zewnętrznego głośnika BT. No właśnie a propos masy (228 g), PocketBook ważny więcej niż podobne urządzenia konkurencji. BlueTooth służy w czytniku nie tylko do transmisji dźwięku, może także obsługiwać zdalnego pilota zmiany stron. Więcej na ten temat można znaleźć we wpisie „Poradnik: DZIAŁAJĄCY pilot zmiany stron do czytników PocketBook”.

 

PocketBook Era - wnętrze czytnika z wyciągniętą baterią i widoczną ramką oddzielającą baterię od ekranu (źródło: fcc.gov, zmienione)

 

Za zwiększoną masę odpowiada zapewne nie tylko głośnik. Na zdjęciach wnętrza, udostępnionych przez amerykańską agencję FCC widoczna jest plastikowa ramka odgradzająca baterię od ekranu. To kolejne (poza szybką na froncie urządzenia) zabezpieczenie ekranu. Drugim, dodającym masy elementem może być bateria. Jednak nie odczułem, żeby była ona bardziej pojemna niż w poprzednich PocketBookach. Jedno ładowanie powinno wystarczyć na dwa tygodnie czytania.

 

PocketBook Era jest odporny na zalanie wodą

 

Podsumowując, bardzo mi się podoba i (co najważniejsze) sprawdza w codziennym korzystaniu wygląd i konstrukcja czytnika. Obudowa wzbudza zaufanie swoją solidnością, choć odbywa się to kosztem większej masy urządzenia.

 

PocketBook Era – czytanie na co dzień

Pierwsze uruchomienie czytnika wymaga akceptacji warunków użytkowania. Nie ma potrzeby logowania się gdziekolwiek czy podłączania do internetu. Można więc z czytnika korzystać od razu po uruchomieniu. Jednak bez dostępu do sieci nie będą działać usługi, które mogą znacznie rozszerzą możliwości czytnika, czyli m.in.: Send-to-PocketBook (bezprzewodowe przesyłanie plików na adres poczty elektronicznej czytnika), Legimi i Empik Go (wypożyczalnie e-booków), Dropbox (dysk sieciowy). Więc jeśli jest taka potrzeba, już na samym początku można w czytniku skonfigurować całkiem sporo ustawień, które później ułatwią życie. Więcej na ten temat można się dowiedzieć z poradnika „PocketBook – co USTAWIĆ na początku w czytniku z oprogramowaniem w wersji 6.x”.

 

PocketBook Era ma najnowszą wersje oprogramowania wewnętrznego, które jest dostępne na czytniki PocketBook. Nowością jest tu m.in. możliwość przedefiniowania reakcji na dotyk (ekran po prawej) w różnych miejscach ekranu (ekran po lewej). To kolejna możliwość dopasowania czytnika do własnych przyzwyczajeń

 

Tak jak w przypadku poprzednich recenzji, także i tu nie będę opisywał wszystkich funkcji. Są one dość dobrze opisane w polskojęzycznej instrukcji obsługi (dostępna w czytniku i na stronie wsparcia). Skupię się na funkcjonalności i ew. porównaniu z propozycjami konkurencji.

 

Ekran główny wygląda tak samo, jak we wszystkich czytnikach PocketBook z oprogramowaniem wewnętrznym w wersji 5.x. Górne opuszczane menu (wywoływane przez dotknięcie ekranu przy górnej krawędzi) zawiera dostęp do głównych narzędzi takich jak połączenie wi-fi, synchronizacja (Dropbox, Send-to-PocketBook), tryb samolotowy czy ustawienia oświetlenia. Środkowa część pokazuje cztery okładki ostatnio czytanych książek. Dolna część to pasek pięciu ikon, które można edytować.

 

Wgrywanie książek do PocketBooka może się odbywać zarówno przy pomocy kabla USB-C podłączonego do komputera (w tym z pamięci masowej podłączonej przez USB-C OTG), jak i bezprzewodowo (wi-fi). W przypadku połączenia kablem do komputera wystarczy plik (np. EPUB) skopiować do pamięci urządzenia. Można to zrobić każdym menedżerem plików, ale bardzo dobrze spisuje się w tej roli także bezpłatny program Calibre. W przypadku przesyłki przez sieć czytnik posiada standardowe usługi jak Send-to-PocketBook czy synchronizacja z dyskiem sieciowym Dropbox. Najlepiej korzystać z plików w formacie EPUB, które są dostępne w polskich księgarniach internetowych. Drugi powszechnie dostępny typ plików, czyli MOBI, może nastręczać problemów w postaci braku okładek (czyli podobnie jak w czytnikach Kindle). Czytnik obsługuje także wiele innych formatów e-booków, jak np. PDF, AZW3, F2B czy DjVu.

 

PocketBook Era, podobnie jak inne czytniki tej marki, wyświetla wszystkie wgrane do pamięci urządzenia e-booki w jednej wspólnej biblioteczce bez względu na ich pochodzenie. Biblioteczkę można przeglądać, sortować i filtrować na wiele różnych sposobów (tytułów, katalogów, autorów itp.). To jedna z mocnych cech PocketBooków.

 

Aplikacja do czytania nie zmieniła się od dłuższego czasu. Otrzymujemy więc dość podstawowe ustawienia pozwalające na modyfikację wyglądu tekstu. Menu pozwalające na dostęp do spisu treści zakładek i notatek oraz formatowania wyglądu tekstu wywołuje się poprzez dotknięcie ekranu w środku. Do naszej dyspozycji są trzy rozmiary marginesów oraz trzy wielkości interlinii. Brakuje możliwości wymuszenia justowania, ale jest też bardzo miła opcja – możliwość włączenia dzielenia wyrazów wg polskich zasad.

 

PocketBook Era oferuje takie same opcje modyfikacji wyglądu tekstu (interlinia, marginesy, podział słów) jak inne modele tej marki (ekran z lewej) oraz taki sam zestaw czcionek (ekran po prawej) - tu uzupełniony od krój Bookerly i Caecilia

 

Mi osobiście nie odpowiadają czcionki zainstalowane w PocketBookach. Korzystanie z czytników tej marki zaczynam zazwyczaj od wgrania któregoś z ulubionych i ładnie prezentujących się na czytnikowym ekranie krojów. Tak też było i tym razem. Jeśli domyślnie dostępne czcionki wam nie odpowiadają lub korzystając z czytnika macie też wrażenie, że tekst nie jest tak wyraźny jak być powinien, warto wgrać własną czcionkę. Ja polecam kroje takie jak np. Bookerly, Caecilia lub Bitter.

 

Umiejscowienie fizycznych przycisków zmiany stron w Erze zachęca do przekładania czytnika z ręki do ręki podczas czytania. Zmęczy nam się prawa, siup do lewej. Niestety, nie do końca takie zachowanie będzie się tu sprawdzać. Za automatyczny obrót tekstu na ekranie odpowiada żyroskop – G-Sensor. Jego działanie jest jednak niespieszne i zawodne. Gdy czujnik jest włączony, czasem układ ekranu zmienia się niespodziewanie, gdy przechylimy czytnik podczas czytania, a czasem trzeba czekać zwykle ze trzy sekundy. Jak dla mnie to za długo. Zwyczajnie więc z niego zrezygnowałem. Można go wyłączyć albo w ogólnych ustawieniach czytnika (Ustawienia osobiste/G-Sensor) albo w menu formatowania e-booka (ikonka „Auto” w zakładce „Obróć”). Przy okazji obracania, brakuje mi takiej opcji jak w czytnikach Kobo, gdzie można ustawić obrót np. tylko co 180º. Wtedy przypadkowe przełączenie orientacji tekstu jest mało prawdopodobne.

 

Polska klawiatura ekranowa pozawala m.in. na tworzyć także notatki, w których można pisać z polskimi znakami. Tego typu funkcja może się przydać wszystkim tym, którzy bardziej „pracują” z tekstem niż go „pochłaniają”. Więcej na ich temat we wpisie „Notatki w czytniku PocketBook – jak wyeksportować?”. Zwykle notatki związane są także z zakreślaniem (zaznaczaniem) fragmentów tekstu. Z tym jednak mam kłopoty. Precyzyjne wycelowanie znacznikami wydaje się prawie niewykonalne, a przynajmniej za pierwszym razem. Często (za często) jest tak, że chcę zaznaczyć jedno słowo, a zaznacza się cały akapit lub zgoła odwrotnie.

 

Do zmiany stron używam głównie fizycznych przycisków. Są one dość sztywne, a przez to sprawiają wrażenie solidnych i dobrze spasowano je z obudową. Przy codziennym korzystaniu nie zastanawiałem się nad odgłosami, które wydają przy zmianie stron. Jednak w nocy, gdybym chciał czytać przy śpiącej obok osobie, to bym się zastanawiał, czy nie będą za głośne. Gdyby tak było, zawsze można skorzystać z ekranu dotykowego. Przyciski choć dość wąskie, łatwo są wyczuwalne, ponieważ wystają lekko ponad płaszczyznę frontu urządzenia. Nawet po ciemku nie powinno być kłopotu z ich wyczuciem. No i warto wspomnieć, że strony zmieniają się sprawnie i bez ociągania, co w czytniku jest istotną cechą na plus.

 

Głównie dzięki ostatnim zmianom oprogramowania, znacznie polepszył się (w stosunku do poprzednich modeli) komfort obsługi plików PDF. Mam tu na myśli przede wszystkim prędkość przetwarzania dokumentów. Wciąż obecne są wielorakie udogodnienia, pozwalające na lepsze dopasowanie dużych (pod względem rozmiaru strony) plików do ekranu czytnika. Znajdziemy tu więc przycinanie marginesów, które można osobno zdefiniować dla stron parzystych i nieparzystych (jeśli są inaczej sformatowane), rozciąganie strony na szerokość ekranu czy tryb kolumnowy. Niedawno wprowadzona opcja „ciągłego” wyświetlania dokumentu wyświetla granicę pomiędzy kolejnymi stronami, co powinno ułatwić lekturę bez „skakania” do ostatnio czytanego tekstu po zmianie strony. Przy dokumentach kolorowych lub składających się ze skanów pomocna okazuje się opcja regulacji kontrastu i nasycenia. Ogólnie PocketBooki obok Kindle to jedne z niewielu czytników, które w miarę mężnie stają do walki z plikami PDF, które zwykle słabo są czytelne na czytnikach książek. Tak jest również w przypadku recenzowanego modelu.

 

PocketBook Era ma bardzo rozbudowane i dobrze działające opcje przystosowania plików PDF do ekranu czytnika: dopasowanie (ekran u góry), ręczne i automatyczne przycinanie (ekran w środku) oraz kontrast (ekran na dole)

 

Podsumowując, codzienne czytanie na recenzowanym modelu jest przyjemne. Choć, co jest trochę zaskakujące, czytnik nie jest wyraźnie szybszy od poprzedników. A tego właśnie oczekiwałem po sprzęcie z dwurdzeniowym procesorem i ekranem E-Ink Carta 1200. Zwarta forma, trochę większy ekran oraz wszechstronność Ery sprawdzają się w praktyce. Spodziewam się, że kolejne aktualizacje oprogramowania wewnętrznego (podobnie jak to bywało w przeszłości z innymi PocketBookami) przyspieszą działanie i tego modelu.

 

PocketBook Era – wypożyczalnie e-booków

PocketBook Era obsługuje (obydwie) polskie wypożyczalnie działające na czytnikach książek. Legimi było dostępne od razu po premierze czytnika, zaś aplikacja Empik Go została dodana w chwilę później. Sposób ich działania działanie się nie zmieniło od czasu premiery tych usług na PocketBookach. Więcej na ten temat można przeczytać we wpisie „PocketBook i Legimi łączą siły - najszersza oferta abonamentowa polskich e-booków” oraz „Empik Go NA pierwszym CZYTNIKU PocketBooka”.

 

Jeśli po włączeniu czytnika zobaczymy na ekranie startowym m.in. ikonkę sklepu (ekran po lewej), a w ustawianiach opcję logowania do PocketBook Cloud (ekran po prawej), to do uruchomienia Legimi i Empik Go będzie potrzebne przesłanie numeru seryjnego czytnika do działu wsparcia technicznego producenta 

 

Obydwie usługi działają sprawnie na recenzowanym czytniku. Rola zainstalowanych aplikacji sprowadza się do weryfikacji aktywności naszego abonamentu i pobierania do pamięci czytnika książek dodanych wcześniej (np. w aplikacji mobilnej lub na stronie WWW usługi) na konto użytkownika. Dalsza „obsługa” wypożyczonej książki należy już do domyślnej czytnikowej aplikacji służącej do wyświetlania e-booków. Co jest więc bardzo dużym atutem korzystania z tych usług na PocketBooku, także książki z wypożyczalni mogą być wyświetlane w czytnikowej biblioteczce, mają dzielenie wyrazów według polskich reguł, powiększanie rycin zawartych w tekście, można w nich używać słowników, czy wykonywać podkreślenia czy notatki. Niestety mobilne aplikacje wypożyczalni (np. działające na telefonach czy tabletach) niekoniecznie takimi „bajerami” dysponują.

 

Zarówno aplikacja dla wypożyczalni Legimi (ekran po lewej) jak i Empik Go (ekran po prawej) nie zmieniły się w recenzowanym czytniku. Służą do synchronizacji konta (sprawdzania ważności abonamentu) i pobierania plików do pamięci czytnika

 

Pobrany do pamięci czytnika plik można już później czytać bez dostępu do internetu. Przynajmniej raz w miesiącu trzeba czytnik zsynchronizować z wypożyczalnią. Warto pamiętać, że czytnikowe aplikacje Legimi i Empik Go nie dają możliwości odsłuchu audiobooków. Można to robić tylko w aplikacjach mobilnych (telefony, tablety). Więc wyposażenie Ery w funkcje odsłuchu plików audio akurat w tym przypadku się nie przyda.

 

Jeśli na zakupionym, po raz pierwszy uruchomionym czytniku brakuje aplikacji Legimi lub Empik Go, należy przede wszystkim zaktualizować oprogramowanie wewnętrzne do najnowszej wersji. Jeśli aplikacje się nie pojawią, trzeba napisać do wsparcia technicznego producenta (help@pocketbook-int.com), podając numer seryjny czytnika. Po dodaniu czytnika do bazy i ew. restarcie urządzenia, usługi się pojawią.

 

Audiobooki oraz TTS, czyli mechaniczny lektor

Czytanie z mechanicznym lektorem nabiera nowego sensu w czytniku PocketBook Era, ze względu na wbudowany głośnik. PocketBooki obsługujące dźwięk mają zazwyczaj możliwość podłączenia słuchawek przewodowych przez (znajdującą się w komplecie z czytnikiem) przejściówkę USB-mini jack lub bezprzewodowo przez łącze BlueTooth. PocketBook Era ma jeszcze jedną możliwość, a mianowicie odsłuch przez wbudowany głośnik. Umieszczono go w dolnej krawędzi obudowy. Na pewno nie jest on pomyślany do słuchania muzyki, ale głos mechanicznego lektora (Ivona) lub z nagrania profesjonalnego lektora może być całkiem nieźle i wyraźnie słyszalny. Lepiej jednak sprawdzą się słuchawki, choć w zaciszu domowym, gdy nie chcemy mieć nic na uszach, głośnik może okazać się dość wygodnym rozwiązaniem.

 

Domyślnie można do czytnika pobrać tylko jeden polski głos - Aneta (ekran po lewej), ale na stronie producenta są pliki *.pbi, które można samodzielnie pobrać i doinstalować (ekran po prawej)

 

Ivona obecna jest „od zawsze” w czytnikach PocketBook, które obsługują pliki dźwiękowe. Tak jest i w przypadku Ery. Tym razem na liście wyświetlanej w czytniku jest tylko Aneta. Plik instalacyjny można pobrać otwierając funkcję TTS – odpowiada za to ikona głośnika („Na głos”) w prawym dolnym rogu wyskakującego menu z poziomu e-booka. Po jej wybraniu od razu rozpocznie się odsłuch. Należy wtedy dotknąć nazwę lektora i w otwartym menu wybrać „Pobierz nowe głosy”. Aneta brzmi dość naturalnie, ale nie radzi sobie na przykład z czytaniem „obcych” nazwisk w tekście. Producent wciąż oferuje także wcześniej dostępne polskie głosy (Maja, Jan, Jacek i Ewa). Można je pobrać w postaci plików instalacyjnych *.pbi (także dla innych języków) ze strony wsparcia. Po wgraniu do pamięci czytnika, wystarczy je otworzyć jak książkę (np. z poziomu biblioteczki) i to uruchomi to instalację.

 

Pliki audio wgrane do katalogu „Audio Books” (ekran po lewej) powinny być rozpoznawane i grupowane (ekran po prawej) w audiobooki przez aplikację służącą do ich odtwarzania (jeśli mają poprawne metadane)

 

Duża pamięć wewnętrzna obydwu modeli PocketBook Era zachęca do wgrania audiobooków. Tym bardziej, że jest nawet dedykowana aplikacja. To ważne, bo umożliwia ona kontynuowanie odsłuchu we miejscu, gdzie wcześniej przerwaliśmy. Jedyne czego mi brakuje, to wyłącznik czasowy. Często słucham audiobooków przed snem i gdyby nie taka opcja automatycznego wyłączania po zadanym czasie, większość z nich bym miał przesłuchane po jednej nocy.

 

Słowniki

Ogólnie w czytnikach wszystkich marek z polskojęzycznymi słownikami jest bieda. Większość dostępnych w sieci słowników to takie, które mniej lub bardziej legalnie stworzyli pasjonaci, użytkownicy poszczególnych marek czytników. W przypadku recenzowanego modelu jest o tyle dobrze, że od razu otrzymujemy możliwość korzystania ze słownika języka angielskiego (choć jest jednak przestarzały), ale co najważniejsze, dostępne są do pobrania dwa słowniki dla języka polskiego: angielsko-polski i polsko-angielski. Angielsko-polski opisany jest jako posiadający ponad 136 tys. pozycji. Co ciekawe, można korzystając z niego od razu też odsłuchać wymowy wybranych do tłumaczenia słów. W tym celu należy dotknąć ikonki głośnika umieszczonej w oknie tłumaczenia na lewo od wybranego słowa.

 

W czytniku dostępny jest słownik angielsko-polski i polsko-angielski (ekran po prawej), a teraz można także od razu odsłuchiwać (ikonka głośnika w rogu okna tłumaczenia) szukane słowa (ekran po lewej)

 

Można sobie dograć także inne słowniki. W przypadku języka polskiego, jest dostępy w sieci bezpłatnie SJP, przygotowany np. przez athame z forum.eksiazki.org (wpis: „Słownik języka polskiego dla czytników PocketBook”). Niestety, obecnie brak jest w czytniku innych słowników, na przykład niemieckiego-polskiego czy innych popularnych języków.

 

PocketBook Era – KOReader

PocketBook Era ma najnowszą wersję oprogramowania wewnętrznego, jaka jest obecnie dostępna dla czytników tej marki (czyli 6.7). Sprawdziłem, że wciąż daje ono możliwość instalacji alternatywnego oprogramowania służącego do czytania e-booków. 

 

KOReader daje m.in. opcję wyświetlania tzw. trybu nocnego (odwróconego)

 

Chyba najlepszym obecnie wyborem w tym zakresie jest wciąż aktywnie rozwijany KOReader. Jego bieżąca wersja (2022.07) została dostosowana także do korzystania na recenzowanym modelu.

 

Do wygodnego korzystania z KOReadera konieczne jest dogranie pliku konfiguracyjnego extensions.cfg, aby wyskakujące menu otwierania plików zawierało nie tylko dwa wpisy odpowiedzialne za uruchamianie PB Readera (ekran po lewej) ale też odpowiednie wywołanie dla KOReadera (ekran po prawej)

 

KOReader jest głównie ceniony za to, że dodaje opcje których brakuje w firmowym programie służącym do czytania e-booków. To między innymi możliwość wyświetlania tekstu w dwóch kolumnach, korzystania z tzw. trybu nocnego (czarne tło, biały tekst) czy możliwości precyzyjnego regulowania właściwości tekstu (duży zakres regulacji wielkości tekstu czy marginesów, delikatnego pogrubienia czcionki czy nawet kontrastu). O głównych zaletach i sposobie instalacji programu możecie przeczytać w poradniku „KOReader dla CZYTNIKÓW PocketBook ROZSZERZA możliwości”.

 

KOReader jest ceniony m.in za duże możliwości regulacji wyglądu tekstu, jak marginesy (ekran po lewej), wielkość tekstu (ekran środkowy) czy nawet kontrast i pogrubienie liter (ekran po prawej)

 

PocketBook Era – okładki

Jednocześnie z premierą Ery, kupiłem firmową okładkę. Na razie dostępne są dwa typy oferowane przez producenta: shell i flip. Ta pierwsza chroni prawie cały czytnik, włącznie z pleckami i oczywiście z ekranem. Wersja flip, z której korzystam, to w zasadzie klapka chroniąca ekran. Spełnia ona także dodatkową rolę – usypiania i wybudzania czytnika. Jeśli czytnik się wyłączy, trzeba go włączyć przyciskiem. Klapka okładki tego nie obsługuje.

 

PocketBook Era w okładce typu flip

 

Nie używam jej długo, więc trudno ocenić jej trwałość ale na razie sprawdza się. Nie pogrubia czytnika i nie dodaje za dużo do jego masy. Może też (na szorstkiej powierzchni) służyć jako podstawka. Więcej na jej temat możecie przeczytać we wpisie „Firmowa OKŁADKA flip do czytnika PocketBook Era”.

 

Firmowa okładka Flip na czytnik PocketBook Era (beżowa)

czytio.pl - 89 PLN

amazon.pl – 101,84 PLN

Firmowa okładka Flip na czytnik PocketBook Era (czarna)

czytio.pl - 89 PLN

amazon.pl – 94,23 PLN

Firmowa okładka Shell na czytnik PocketBook Era (brązowa)

czytio.pl - 99 PLN

amazon.pl – 132,27 PLN

Firmowa okładka Shell na czytnik PocketBook Era (czarna)

czytio.pl - 99 PLN

amazon.pl – 121,88 PLN

 

W polskim Amazonie pojawiła się jeszcze jedna wersja kolorystyczna: granatowa za 132,41 PLN.

 

PocketBook Era – gdzie kupić?

Czytniki PocketBook znajdują się w ofercie wielu polskich sklepów z elektroniką, polskim Amazonie oraz w firmowym sklepie dystrybutora na Polskę – czytio.pl. Ceny są zbliżone, ale warto sprawdzać na bieżąco przed zakupem, ponieważ są zmienne. Firmowy serwis czytników znajduje się w Polsce, bez względu na to czy czytnik kupimy je w Polsce, czy w którymś z zachodnioeuropejskich krajów.

 

PocketBook Era (64 GB) miedziany

(Sunset Copper)

PocketBook Era (16 GB) srebrny

(Stardust Silver)

Oferta amazon.pl – 1 075,35 PLN

Oferta amazon.pl – 968,54 PLN

Oferta czytio.pl – 1 199 PLN (plus 60 dni Legimi)

Oferta czytio.pl – 999 PLN (plus 60 dni Legimi)

 

Podsumowanie

PocketBook Era to bardzo zaawansowany i przyjemny w użytkowaniu czytnik. Zwyczajnie wygodnie się na nim czyta. Podoba mi się w nim solidność obudowy, dzięki czemu mam mniejsze obawy zabierając go ze sobą w drogę. Odpowiada mi też zwartość konstrukcji (proporcje szerokość/długość), fizyczne przyciski zmiany stron oraz jego wszechstronność. Mógłby być trochę lżejszy, ale nie jest tak ciężko (nomen omen) jak się obawiałem. Wymaga on jednak dopracowania pod kątem szybkości działania oraz równomierności oświetlenia ekranu. Bezpośrednia konkurencja na przykład w postaci czytników Kobo Libra 2 czy Kindle Oasis 3 stawia wysoko poprzeczkę.

 

PocketBook Era sprawdził się w ciągu miesiąca testów, nawet na „Emigracji”... XD (Londyn, sierpień 2022 r.)

 

PocketBook Era może wygrywać z nimi pod względem funkcjonalności. Przemawiają na jego korzyść atuty, których u konkurencji brak, jak choćby: polskojęzyczne menu (w Kobo na razie dostępne eksperymentalnie), polska klawiatura ekranowa (notatki i wyszukiwanie z polskimi znakami), wbudowane dzielenie wyrazów według polskich reguł, pełna obsługa wypożyczalni Legimi i Empik Go, obecny słownik angielsko-polski, obsługa audiobooków użytkownika (np. w plikach MP3), dołączona przejściówka audio. Jednak w tym momencie sprzętowo (równomierność oświetlenia ekranu, czas reakcji żyroskopu) PocketBook Era od wspomnianych czytników odstaje.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli szukacie wszechstronnego czytnika, a nie korzystacie w nocy z oświetlenia (np. czytając w ciemnościach), to tak - PocketBook Era zdecydowanie wart jest zainteresowania i zakupu.

 

Plusy:

- większy ekran (w stosunku do najpopularniejszych czytników o przekątnej sześciu cali);

- szybszy ekran (w stosunku do ekranów E-Ink starszej generacji);

- solidna obudowa;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- płaski front;

- stabilność działania;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- dzielenie wyrazów według polskich reguł (MOBI, EPUB);

- polskie menu, instrukcja obsługi oraz klawiatura ekranowa w czytniku;

- mnogość czytanych formatów plików;

- dostęp do pełnej oferty wypożyczalni Legimi (również w wersji dla bibliotek) i Empik Go;

- odczyt książek przez mechanicznego lektora (TTS);

- odtwarzacz audiobooków zapamiętuje ostatnio odtwarzane miejsce (ważne w książkach audio);

- duże możliwości dopasowania (np. wgrania czcionek, ustawienia wygaszacza, zdefiniowania funkcji przypisanych do klawiszy);

- bezprzewodowa wysyłka książek do czytnika (także zakupów z polskich księgarni);

- możliwość zainstalowania alternatywnego oprogramowania (np. KOReader);

- znakomite zarządzenie tytułami w czytnikowej biblioteczce;

- dostępny w czytniku słownik języka angielskiego oraz angielsko-polski i polsko-angielski;

- możliwość samodzielnego zainstalowania słownika języka polskiego (dostępny bezpłatnie SJP);

- sporo narzędzi do przystosowania plików PDF do ekranu czytnika;

- częste aktualizacje oprogramowania wewnętrznego.

 

Minusy:

- cięższy w porównaniu do konkurencyjnych modeli (z takim samym ekranem);

- wolno działający żyroskop (G-Sensor);

- przeciętna prędkość działania;

- nierównomierne oświetlenie ekranu;

- mniejszy niż w Kobo Libra 2 kontrast ekranu;

- dotknięcie ekranu na krawędzi nie powoduje zmiany strony jeśli dotkniemy na grafice (włącza się tryb powiększania grafik);

- niezbyt precyzyjne zaznaczanie tekstu;

- brak możliwości wymuszenia wyrównywania do lewego i prawego marginesu (justowania);

- wersja z Legimi nie ma dostępu do PocketBook Cloud;

- brak domyślnie zainstalowanych ładnych czcionek;

- brak na rynku okładek poza dwoma wzorami firmowych.

 

Dane techniczne PocketBook Era (PB 700) wg producenta:

Ekran: przekątna 17,8 cm (7 cali), dotykowy ekran E-Ink Carta 1200 z wbudowanym oświetleniem o regulowanej temperaturze barwowej i rozdzielczością 300 ppi (1680 × 1264 piksele), 16 odcieni szarości;

Masa: 228 g;

Rozmiary: 155 × 134,3 × 7,8 mm

Pamięć: ok. 60 GB wewnętrznej (64 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego) lub odpowiednio 12 z 16 GB;

Czcionki: 15 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI), AZW, AZW3;

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Obsługiwane formaty dźwiękowe: M4A, M4B, OGG, OGG.ZIP, MP3, MP3.ZIP;

Łączność: Wi-Fi, BT, USB C;

Procesor: 1 GHz (dwurdzeniowy);

Pamięć RAM: 1 GB;

System: Linux;

Główne funkcje: Dropbox, Send-to-PocketBook, czytnik kanałów RSS, kalkulator, zegar, kalendarz, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, przeglądarka zdjęć, Legimi i Empik Go lub PocketBok Cloud;

 

Oficjalna strona produktu: https://pocketbook.pl/pl-pl/catalog/ultimate-pl/pocketbook-era-copper-pl

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Like Reblog Comment
text 2022-08-05 09:18
Szybki test sklepowy: Huawei MatePad Paper

W niewielu sklepach można obecnie na żywo przetestować czytniki książek. Nie mogłem się więc oprzeć pokusie i wstąpiłem do Huawei Flagship Store w Berlinie. A to za przyczyną Huawei MatePad Paper.

 

Sklep firmowy Huawei w Berlinie (lipiec, 2022 r.)

 

Stosunkowo nowy produkt marki Huawei pomyślany jest co prawda nie jako typowy czytnik książek, ale raczej tablet wyposażony w rysik, tyle że z ekranem z papieru elektronicznego. Jest przykładem coraz liczniej obecnych na rynku urządzeń przeznaczonych do wykonywania odręcznych notatek, czytania czy korzystania z różnorodnych aplikacji mobilnych, a przy okazji bardziej przyjaznych dla oczu bo wyposażonych w „papierowy” ekran. Do tej pory podobne urządzenia znajdziemy w ofercie licznego grona chińskich marek jak: Onyx Boox, Boyue, iFlytek, Hanvon, iReader. Mamy też przykład spoza Chin - Remarkable. Z firm liczących się na rynku czytników, do tej pory tego typu urządzenia zaprezentowało Kobo (Kobo Elipsa, Kobo Sage) oraz Bookeen (Bookeen Notéa).

 

Porównanie wielkości Huawei MatePad Paper z Kobo Libra 2 

 

Huawei MatePad Paper wzbudza zaufanie swoim wzornictwem. Miło się go trzyma w ręku. Jest całkiem spory w porównaniu do większości czytników, bo wyposażono go w dotykowy czarno-biały ekran o przekątnej 10,3 cala o rozdzielczości 1 872 x 1 404 piksele (227 ppi). Wymiary urządzenia to 225,2 x 182,7 x 6,65 mm. Tablet posiada wbudowane oświetlenie, ale jego jakości nie mogłem w sklepie ocenić. Brakuje natomiast regulacji temperatury barwowej oświetlenia, co w tego typu sprzęcie powinno być już normą. Pod kątem kontrastu i wyrazistości teksu ekran prezentuje się całkiem nieźle, choć bezpośrednie porównanie z Kobo Libra 2 (akurat taki czytnik miałem przy sobie) wypada na korzyść Kobo. Producent nie pomyślał niestety o fizycznych przyciskach zmiany stron.

 

Ekran Kobo Libra 2 przy Huawei MatePad Paper

 

Ogólnie czytnik wydaje się działać sprawnie. Czas reakcji nie jest tak szybki, jakby wskazywała na to specyfikacja techniczna (ośmiordzeniowy procesor HUAWEI Kirin 820E, 4 GB pamięci operacyjnej). Jednak domyślnie zainstalowane aplikacje, które uruchamiałem na czytniku będąc w sklepie, działały żwawo. Oczywiście nie była to prędkość najnowszych tabletów, ale też urządzenia z ekranem z papieru elektronicznego aż tak szybkiej reakcji właśnie ze względu na specyfikę ekranu mieć na razie nie mogą.

 

Ciekawą opcją jest tłumaczenie na bieżąco tekstu dokumentu wgranego do pamięci urządzenia. Ekran można wygodnie podzielić na dwie części. Z jednej strony wyświetlany jest oryginał, z drugiej – tłumaczenie. W czasie króciutkiego testu w sklepie nie podjąłem się sprawdzać przekładu z chińskiego na polski. Niestety książki wgrane do urządzenia w większości były po chińsku. W przypadku tłumaczenia z angielskiego czy niemieckiego było słabo. Na pocieszenie, pracownica sklepu stwierdziła, że translator jest cały czas poprawiany. To co widziałem w sklepie było wynikiem działania Baidu Translate, ale podobno można przełączyć np. na tłumacza Google. Niestety nie udało się to na miejscu. Być może dlatego, że usługi Google nie są domyślnie dostępne na urządzeniach Huawei i pokazowy egzemplarz ich pewnie też nie miał.

 

Ale oczywiście najważniejszą funkcją w tego typu urządzeniu jest odręczne notowanie przy pomocy rysika. Ta funkcja wydaje się działać bardzo sprawnie. Zarówno esy-floresy jak i odręczne pismo ładnie było odwzorowywane na ekranie. Pisać można zarówno w osobnym notatniku jak i na samej książce, czy stronie wyświetlanej obok tekstu. Co ważne przy notowaniu na książce, nawet po przeskalowaniu czcionki, czy to na mniejszą czy na większą, odręczne rysunki i notatki pozostawały w odpowiednim miejscu.

 

Odręczna notatka pozostaje na swoim miejscu nawet po przeskalowaniu tekstu 

 

Ogólne wrażenia z korzystania z MatePada Paper miałem pozytywne do momentu, gdy próbowałem zrobić coś nieoczywistego. Choć dotyczyło to raczej dość podstawowych czynności jak zmiana czcionki, czy rozpoznawanie pisma odręcznego. O co bym nie zapytał pracowników sklepu, kolejne obsługujące mnie osoby z uporem maniaka chwaliły tablet za to, że ma przeglądarkę internetową. Po co? Aby wpisać w wyszukiwarkę za każdym razem taką samą frazę – nazwę aplikacji z dodatkiem trzech liter „apk”. Tego typu wyszukiwanie pozawala zazwyczaj znaleźć w sieci pliki instalacyjne androidowych programów, które są udostępniane w ten sposób także poza sklepem Google Play. A tego sklepu w Huawei nie znajdziemy. Przy takich wyszukiwaniach trzeba jednak bardzo uważać, żeby sobie nie pobrać aplikacji przerobionej tak, aby np. wykradła nam dane do logowania w różnych serwisach (np. w banku). Jak później się zorientowałem, czytnik powinien posiadać opcję zamiany pisma odręcznego na tekst maszynowy. Widocznie w sklepie tego nie wiedzieli. Szkoda, bo to akurat mnie chyba najbardziej interesowało.

 

Podsumowanie

Wydawało mi się, że idąc do „flagowego” sklepu zlokalizowanego w centrum europejskiej stolicy, mogę liczyć na wiedzę pracujących tam młodych ludzi. Myliłem się! W sumie na moje pytania próbowało odpowiedzieć dwie, a w porywach ze cztery osoby. Swoją niewiedzę tłumaczyły one faktem, że produkt jest nowy. W końcu poradzono mi, żebym poczytał sobie recenzje w internetach czy pooglądał filmiki na YouTube. No nie tego się spodziewałem skoro już byłem na miejscu.

 

Huawei MatePad Paper to na pierwszy rzut oka całkiem ciekawy sprzęt, choć nie w pełni funkcjonalny (jak na androidowe urządzenie), bo m.in. bez dostępu do usług Google. Myślałem przez chwilę o przetestowaniu go i publikacji pełnej recenzji na blogu. Raczej nie zdecyduję się jednak na to choćby z tego samego powodu, dla którego wybierając mój obecny telefon szukałem czegoś co nie będzie chińskiej firmy i nie będzie produkowane w Chińskiej Republice Ludowej. Udało się i to nawet bez specjalnego kombinowania – mam teraz telefon koreański wyprodukowany w Wietnamie. Do tego wszystkiego, jeśli wierzyć internetowym doniesieniom, Huawei wznowił normalną współpracę z Rosją. Pomijając wszystkie inne wcześniejsze kontrowersje związane z tą marką, jeśli to prawda, to daje mi dodatkowy argument, żeby sobie ich produkty jak raz też odpuścić.

 

Im dłużej o tym myślę, ty bardziej się przekonuję do tego, że nawet ja bym mógł się podjąć promowania czy sprzedawania w sklepie Huawei. Na podstawie jednej przypadkowej wizyty w firmowej placówce opracowałem sobie nawet przykładowy skrypt dla przychodzącego klienta:

- Dzień dobry, w czym mogę panu pomóc?

- Czy ten tablet umożliwia rozpoznawanie pisma odręcznego?

- Tak oczywiście bo zainstalowany jest w nim nowy Android (choć wiem, że to nie Android tylko Harmony OS, ale pewnie i tak nikt nie będzie się czepiał). Wszystko będzie działać! A jaka aplikacja to robi?

- Hmmm, nie wiem. Raczej się spodziewam, że tablet z rysikiem powinien mieć już taką opcję dostępną...

- Nie ma problemu! Proszę spojrzeć, tu jest zainstalowana przeglądarka internetowa. O, jak łatwo się uruchamia! Wpisuje pan w wyszukiwarkę nazwę szukanej aplikacji i na końcu dodaje „apk”. Może pan sobie taki plik pobrać, zainstalować aplikację i korzystać.

- Ale nie ma w tablecie takiego programu?

- Wszystko pan może zainstalować, co tylko pan chce. W tablecie jest przeglądarka internetowa i działa wyszukiwanie.

- Czyli nie ma tej funkcji?

- Proszę sobie poczytać recenzje w internetach albo oglądnąć filmiki na YouTube. Na pewno pan coś znajdzie... Czy ma pan jeszcze jakieś pytania? Mogę w czymś jeszcze pomóc?

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TRANSLATE with x
// <![CDATA[ var LanguageMenu; var LanguageMenu_keys=["ar","bg","ca","zh-CHS","zh-CHT","cs","da","nl","en","et","fi","fr","de","el","ht","he","hi","mww","hu","id","it","ja","tlh","ko","lv","lt","ms","mt","no","fa","pl","pt","ro","ru","sk","sl","es","sv","th","tr","uk","ur","vi","cy"]; var LanguageMenu_values=["Arabic","Bulgarian","Catalan","Chinese Simplified","Chinese Traditional","Czech","Danish","Dutch","English","Estonian","Finnish","French","German","Greek","Haitian Creole","Hebrew","Hindi","Hmong Daw","Hungarian","Indonesian","Italian","Japanese","Klingon","Korean","Latvian","Lithuanian","Malay","Maltese","Norwegian","Persian","Polish","Portuguese","Romanian","Russian","Slovak","Slovenian","Spanish","Swedish","Thai","Turkish","Ukrainian","Urdu","Vietnamese","Welsh"]; var LanguageMenu_callback=function(){ }; var LanguageMenu_popupid='__LanguageMenu_popup'; // ]]>
 
TRANSLATE with
COPY THE URL BELOW
<!--a id="TwitterLink" title="Share on Twitter"> image image
Back
EMBED THE SNIPPET BELOW IN YOUR SITE
Enable collaborative features and customize widget: Bing Webmaster Portal
// <![CDATA[ var intervalId = setInterval(function () { if (MtPopUpList) { LanguageMenu = new MtPopUpList(); var langMenu = document.getElementById(LanguageMenu_popupid); var origLangDiv = document.createElement("div"); origLangDiv.id = "OriginalLanguageDiv"; origLangDiv.innerHTML = "<span id='OriginalTextSpan'>ORIGINAL: "; langMenu.appendChild(origLangDiv); LanguageMenu.Init('LanguageMenu', LanguageMenu_keys, LanguageMenu_values, LanguageMenu_callback, LanguageMenu_popupid); window["LanguageMenu"] = LanguageMenu; clearInterval(intervalId); } }, 1); // ]]>
Like Reblog Comment
review 2022-07-06 09:20
Recenzja: czytnik Nook GlowLight 4 amerykańskiej księgarni Barnes & Noble

Nook GlowLight 4 to kolejny przedstawiciel firmowych czytników amerykańskiej księgarni Barnes & Noble. Zadebiutował na rynku pod koniec 2021 roku. Obecnie w ofercie tej sieci sklepów znajdują się dwa modele czytników książek z ekranem z papieru elektronicznego. A mianowicie wspomniany Nook GlowLight 4 i wprowadzony kilka tygodni temu na rynek, mniej zaawansowany Nook GlowLight 4e. Księgarnia oferuje także dostarczany przez Lenovo tablet z dziesięciocalowym ekranem LCD.

 

Nook GlowLight 4

Nook GlowLight 4

 

To już kolejny czytnik marki Nook, który recenzuję na moim blogu. Nook GlowLight Plus z 2015 roku wyróżniał się metalowymi pleckami i wodoodpornością. Kolejny z nich - Nook GlowLight 3 z 2017 roku wyglądał jakby jego projektanci cofnęli się do lat '90 XX wieku. Obydwa miały spore kłopoty ze stabilnością i funkcjonalnością oprogramowania. Jednocześnie sklepy Barnes & Noble są wciąż liczącym się konkurentem hegemona amerykańskiego rynku książek papierowych i elektronicznych – Amazonu. Zdecydowałem się więc sięgnąć po ten czytnik, ponieważ w naszym kraju wciąż jest wielu użytkowników Nooków z czasów, gdy sieć Barnes & Noble obecna była na rynku brytyjskim (do 2016 roku). Chciałem też przekonać się, czy Amazon ma jeszcze w Stanach godnego rywala i czy dotychczasowi posiadacze Nooków mogą myśleć poważnie o dalszym korzystaniu z urządzenia tej marki. Jak się Nook GlowLight 4 spisywał w czasie trzytygodniowego testu konsumenckiego? Zapraszam do lektury recenzji.

 

Nook GlowLight 4 od strony technicznej

Recenzowany Nook jest kolejnym urządzeniem w serii GlowLight. W stosunku do poprzednika (Nook Glowlight 3) można zauważyć znaczną poprawę pod kątem wzornictwa. Czytnik na pierwszy rzut oka może wzbudzać zaufanie. Na pewno nie jest najcieńszy ani najlżejszy, ale sprawia solidne wrażenie. W tym modelu obudowa jest bardziej „zwarta”, a fizyczne przyciski zmiany stron znalazły się na bocznych krawędziach (zamiast jak poprzednio w ramkach po bokach ekranu).

 

Fizyczne przyciski zmiany stron znajdują się na obydwu bocznych krawędziachobudowy

 

Obok dwóch par przycisków zmiany stron, w czytniku są jeszcze dwa inne. Jeden z nich to wyłącznik (umieszczony na górnej krawędzi obudowy) oraz umieszczony na froncie pod ekranem stylizowany na literę „n” (jak Nook) przycisk służący do wybudzania urządzenia gdy jest uśpione oraz przechodzenia do ekranu startowego.

 

Przycisk "n" służy do wywoływania ekranu startowego 

 

Nook GlowLight 4 ma ekran dotykowy, o przekątnej sześciu cali i najwyższej dostępnej obecnie rozdzielczości 300 ppi (punktów na cal). Wykonany jest w technologii E-Ink, dzięki czemu można czytać jak na papierze. Jak sugeruje nazwa, czytnik ma wbudowane oświetlenie, które bardzo równomiernie oświetla ekran. Dodatkowo jest także możliwość regulacji jego temperatury barwowej. Więc nie tylko natężenia światła ale i kolor można sobie dopasować i to w dość dużym zakresie. W ciągu dnia oświetlenie może być ustawione na bardziej zimne, a ciepłe ku wieczorowi. Nook to jeden z nielicznych czytników, gdzie sprawdzają się ustawienia automatyczne. W innych czytnikach zwykle drażni mnie gwałtowność tej samoregulacji. Tu wszystko przebiega bardzo łagodnie i wręcz niezauważalnie. Akurat w Nooku mogę czytać, gdy ta opcja jest włączona. Ekran jest lekko zagłębiony w obudowie, ale to żadna wada, ponieważ jest dobrze wpasowany w otaczające ramki.

 

 

Nook GlowLight 4 ma automatyczną regulację temperatury barwowej oświetlenia (jako Night Mode)

 

Ekran ma bardzo dobrą jakość. Zarówno ostrość wyświetlania liter jak i ich nasycenie czernią stoją na wysokim poziomie. Pełne odświeżanie (miganie) jest bardzo rzadkie a mimo tego nie zauważałem podczas czytania żadnych artefaktów (charakterystycznych dla poprzednich generacji tego typu ekranów). Nie można samodzielnie ustawić, jak często ekran będzie się odświeżał. W porównaniu do „wzorcowego” (i wzorowego) ekranu czytnika Kindle Voyage, Nook ma odrobinę ciemniejsze tło, ale można do dostrzec tylko w bezpośrednim zestawieniu tych dwóch czytników.

 

Czytnik Nook GlowLight 4 wyposażono w gniazdo USB-C

 

Czytnik wyposażony jest w gniazdo USB-C, służące zarówno do ładownia jak i przesyłania e-booków z komputera przy pomocy kabla. Umieszczone jest na dolnej krawędzi obudowy, a obok niego znajduje się dioda sygnalizująca poziom (na)ładowania baterii.

 

Nook GlowLight 4 – oprogramowanie

Czytnik Nook jest ściśle powiązany ze firmową księgarnią. Jednak pomimo tego, że jest wyposażony w 32 GB pamięci wewnętrznej, tylko około 5,2 GB udostępniono na własne pliki użytkownika. Reszta zarezerwowana jest dla systemu operacyjnego i zakupów z firmowej księgarni. Trochę słabo, szczególnie jak ktoś (jak ja) zakupów w Barnes & Noble nie planuje.

 

Praca z Nookiem rozpoczyna się od ustanowienia połączenia przez wi-fi i zalogowania się na konto, które mamy w księgarni Barnes & Noble. Warto je sobie wcześniej założyć, aby w czytniku tylko się zalogować. Przy tej okazji jesteśmy też zachęcani do uzupełnienia informacji o karcie płatniczej, ale nie jest to konieczne. Trzeba jeszcze wybrać strefę czasową. Do dyspozycji są wyłączenie amerykańskie, ale na szczęście można potem w ustawieniach zmienić na europejską.

 

Nook GlowLight 4 - ekran startowy

 

Ekran startowy Nooka podzielony jest na cztery części. Przy górnej ramce ekranu znajdziemy szereg ikon. Na środku tego paska jest zegar, a po prawej informacja o oświetleniu, wi-fi i baterii. Po lewej można wejść w ustawienia konta (Account i kolejne pozycje menu) oraz samego czytnika (Settings). W ustawieniach czytnika nie znajdziemy zbyt wielu opcji. W „Library” można ustawić, co będzie się wyświetlało w czytnikowej biblioteczce. Zaś opcja „Reader” pozawala na zdefiniowanie, które przyciski będą zmieniać stronę na kolejną a które na poprzednią (Page Key). Najważniejszą opcją jest tutaj czas wygaszania czytnika (Screen) oraz możliwość ustawienia wspomnianej strefy czasowej (Time). Na szczęście można ustawić zegar dwudziestoczterogodzinny oraz naszą strefę czasową (CET). W menu „About” znajdziemy opcję sprawdzania, czy jest aktualizacja oprogramowania wewnętrznego czytnika (Check for system update).

 

Górna część ekranu wyświetla ostatnio otwarte lub dodane publikacje. Widoczne są trzy miniaturki okładek, ale listę można przesuwać (prawo/lewo). Pod każdą pozycją jest także informacja o postępach w czytaniu (pasek) lub o zakończeniu lektury („completed” z datą ukończenia). Dolna część ekranu wyświetla księgarniane rekomendacje, nawet jeśli czytnik nie jest połączony z internetem. U mnie wyświetlają się cały czas „rekomendowane dla mnie” pozycje o golfie... Zaś pasek ikon przy dolnej krawędzi ekranu umożliwia otwarcie kolejno: biblioteczki, firmowego sklepu, ostatnio czytanej pozycji, przeglądu księgarskich nowości (Nook readouts) oraz wyszukiwarki.

 

Nook GlowLigh 4 – codzienne czytanie

Czytnik w codziennym użytkowaniu jest usypiany, a wybudzić go można zarówno wyłącznikiem jak i przyciskiem „n”. Po wybudzeniu wyświetlana jest od razu strona książki, którą ostatnio czytaliśmy, więc można zacząć czytać zaraz po wybudzeniu urządzenia. Jeden szczegół wciąż uprzykrza życie. Mianowicie aby wybudzić czytnik nie wystarczy naciśnięcie przycisku, ale trzeba jeszcze przejechać palcem po ekranie (Slide to unlock). Prawdopodobnie ten mechanizm uniemożliwia przypadkowe włączenie czytnika i zmienianie stron gdy mamy go na przykład w plecaku, ale jednak to dość męczące.

 

Po wybudzeniu czytnika przyciskiem, i tak trzeba jeszcze przejechać palcem po ekranie (Slide to unlock), aby się uruchomił

 

Nook obsługuje e-booki w formacie EPUB czy to zakupione w firmowej księgarni Barnes & Noble czy własne pliki użytkownika wgrane do pamięci czytnika. W naszym przypadku konieczne jest pobranie pliku np. z polskiej księgarni i skopiowanie go przy pomocy kabla USB do katalogu NOOK/My Files/Books/. Na szczęście także Calibre poprawnie obsługuje transfer e-booków do czytnika. Po wgraniu pliku, jest on od razu widoczny w biblioteczce urządzenia.

 

Do czytnika można samodzielnie wgrywać pliki EPUB lub PDF - są widoczne w biblioteczce (tu w trybie miniaturek okładek)

 

Niestety czytnik nie dzieli wyrazów w polskojęzycznych e-bookach. Z tego powodu justowany tekst może wyglądać brzydko. Jeśli nie lubicie dziur między wyrazami, trzeba samodzielnie przygotować sobie plik z podziałem wyrazów zanim wgramy go do pamięci czytnika. Zwykle pliki z polskich księgarń tego nie mają. Ale można to w łatwy sposób wykonać przy pomocy odpowiedniej wtyczki programu Calibre (np. Hyphenate This!).

 

Samo czytanie jest przyjemnym doświadczeniem. Strony zmieniają się sprawnie, nie zauważyłem migotania charakterystycznego dla pełnego odświeżania koniecznego w ekranach E-Ink. W nowszych czytnikach jest to zminimalizowane i tak jest również w Nooku. Ważną zaletą Nooka jest możliwość powiększania rycin zawartych w tekście. To uprzyjemnia lekturę np. pozycji zawierających mapy, czy wykresy. Również z obsługą przypisów nie miałem problemów.

 

O czcionkach dostępnych w Nooku można powiedzieć tylko tyle dobrego, że są

 

Gorzej jest natomiast z możliwością dopasowania wyglądu tekstu do własnych upodobań. Chyba, że nie mamy upodobań i zadowalamy się minimum ustawień. Wtedy nie będziemy mieli problemu. Ustawienia są bardzo podstawowe. Znajdziemy tu opcje regulacji wielkości tekstu (czternaście poziomów) zmiany czcionki (siedem krojów), marginesów (trzy rozmiary), odstępów między wierszami (trzy rozmiary) oraz wyrównania tekstu (w tym justowanie). A więc zupełna podstawa i trudno coś na ten temat powiedzieć więcej. Może jeszcze tylko to, że nie ma w Nooku ładnego kroju czcionki, a własnej dodać się nie da. Czytnik ma też całkiem standardowe opcje dodatkowe: podkreślania, dodawania notatek i zakładek w tekście. Zaznaczone fragmenty można skopiować także do pamięci czytnika, ale nie bardzo wiadomo po co, bo nie da się ich nigdzie potem wkleić. Fragmenty zaznaczonego tekstu nie wyróżniają się na stronie. Zapewne są kolorowe, ale ten kolor jakoś niespecjalnie oddawany jest przez czarno-biały ekran E-Ink. Na pewno do ciekawych opcji należy możliwość pogrubienia czcionki jeśli się za mało wyróżnia.

 

Przyjemną opcją może być trzystopniowe pogrubienie czcionki

 

Czytnik nie nadaje się do czytania e-booków w formacie PDF. Tego typu pliki można wyświetlać, są wczytywane dość szybko jak i strony zmieniać można całkiem sprawnie. Jednak jeśli czcionka jest nieczytelna (a zwykle jest za mała na ekranie o przekątnej 6 cali), to niestety nic się na to nie da poradzić. Można powiększyć obraz, można doczytać co jest w danym fragmencie, można przesuwać mozolnie kawałek po kawałku ale tak się nie da czytać strona po stronie. Na plus, że powiększanie działa sprawnie, więc można awaryjnie jakiś dokument otworzyć, jak na przykład bilet kolejowy i dać konduktorowi kod QR do zeskanowania.

 

Oświetlenie ekranu jest równomierne i jego natężenie można regulować w dużym zakresie. Gdy jest ono włączone, bateria wyraźnie szybciej się wyczerpuje.

 

Baterię Nooka musiałem ładować trochę częściej niż to bywa w innych czytnikach. Ale po wyłączeniu wi-fi (które jest nieprzydatne w naszych warunkach) mogłem na jednym ładowaniu korzystać z niego grubo ponad tydzień.

 

W czytniku znajduje się słownik języka angielskiego (amerykańskiego Merriam-Webster's Collegiate Dictionary). Niestety nie ma możliwości dokupienia czy wgrania własnych słowników.

 

Nook Glowlight 4 - gdzie kupić?

Odkąd księgarnia Barnes & Noble wycofała się z Europy, czytniki Nook nie są sprzedawane poza Stanami Zjednoczonymi. Można je zamówić do Polski np. u amerykańskich sprzedawców z eBay'a. Ale trzeba się wtedy liczyć z koniecznością opłat celnych. Niewielka jest także dostępność okładek. Do dyspozycji są tylko firmowe. Pasujących zamienników do tego modelu nie ma nawet na Aliekspresie. Teoretycznie można wybrać uniwersalne, przeznaczone np. dla sześciocalowych czytników Kindle. Niestety, tutaj pojawia się problem. Na froncie czytnika Nook Glowlight 4 znajduje się wystający przycisk „n”, który wybudza czytnik. Jeśli będziemy korzystać z okładki, w której nie przewidziano jego umiejscowienia (i nie ma odpowiedniego zagłębienia) – będzie ona wybudzać czytnik naciskając na ten przycisk np. podczas przenoszenia w plecaku czy torebce. Może to spowodować szybkie wyczerpanie baterii czytnika.

 

Nook GlowLight 4 oferowany jest na stronie księgarni Barnes & Noble po 149,99 USD (plus podatki stanowe) (źródło: bn.com)

 

Wiele czynników decyduje o tym, że Nook nie ma wielkiego udziału w rynku czytników e-booków. Owszem, niebagatelne znaczenie ma działalność największego konkurenta, czyli Amazonu. Ale z drugiej strony postępowanie Barnes & Noble w stosunku do klientów są niezrozumiałe. Na przykład księgarnia w obliczu kłopotów finansowych wycofała się z Europy. To klasyczne podejście firm, które mają kłopoty finansowe i uciekają z rynków, które nie są „własne”. Ale i w firmowych sklepach na terenie Stanach także nie dzieje się dobrze. Czytniki czasami nie są nawet wystawione na półkach do testowania przez klientów. Tak było także w przypadku zakupu recenzowanego tutaj egzemplarza. Sprzedawca zagadnięty o Nooka GlowLight 4 polecał, żeby kupić większy, czyli Nook GlowLight Plus. Bo ten akurat był wystawiony i niby „jest nowszy”. Oczywiście łgał w żywe oczy albo był zupełnie niezorientowany w sprawie czytników. Nook GlowLight 4 jest nowszym modelem od „rekomendowanego” przez niego modelu Nook GlowLight Plus. Ostatecznie jednak Nook GlowLight 4 znalazł się w magazynie i udało się go kupić, ale dopiero po naleganiu na taki właśnie, a nie inny zakup.

 

Czytnik kosztuje w Stanach 149,99 USD (plus podatki stanowe), czyli w sumie ok. 710 PLN brutto.

 

Podsumowanie

Czytnik Nook Glowlight 4 to bardzo solidnie wykonany sprzęt, na którym miło się czyta. Zarówno obudowa, ekran, wbudowane oświetlenie jak i fizyczne przyciski zmiany stron są bardzo dobrej jakości. Znacznie poprawiono (w porównaniu z poprzednimi modelami) stabilność i szybkość działania oprogramowania wewnętrznego. Jednak ograniczenia narzucone przez producenta skutecznie redukują funkcjonalność czytnika i jego przyjazność dla użytkownika. Szczególnie odczuwa się to przy korzystaniu w Polsce, gdzie firmowa księgarnia jest bezużyteczna. W sumie polubiłem Nooka i zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Jednak korzystając z innych czytników za bardzo się przyzwyczaiłem do korzystania z polskiego słownika, podziału wyrazów, bezprzewodowej wysyłki plików i artykułów ze stron WWW, więc trudno by mi było się na Nooka zdecydować na stałe. Chyba, żeby się go komuś chciało zrootować...

 

Parametry Nooka GlowLight 4 podane na pudełku

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli jesteście zadowolonymi posiadaczami wcześniejszego modelu Nooka i będziecie w Stanach, spokojnie możecie kupić Nooka GlowLight 4. Nie zawiedziecie się. Jeśli jednak czytacie głównie polskie e-booki w Polsce, wybierzcie w tej samej cenie coś innego, na przykład PocketBook Touch Lux 5 lub Kindle Paperwhite 5.

 

Plusy

- przyjemny w dotyku, solidny plastik obudowy;

- sprawnie działające fizyczne przyciski zmiany stron;

- równomierne oświetlenie z regulacją temperatury barowej;

- bardzo dobry ekran;

- stabilne i sprawnie działające oprogramowanie;

- możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- powiększanie rycin zawartych w e-booku;

 

Minusy

- konieczność przesunięcia palcem po ekranie przy włączaniu;

- brak możliwości bezprzewodowej przesyłki własnych plików;

- brak dzielenia wyrazów wg polskich reguł;

- mało miejsca na własne pliki;

- małe możliwości modyfikacji wyglądu tekstu (np. brak opcji wgrania własnych czcionek);

- brak ładnych czcionek;

- niewielka dostępność okładek;

- nieczytelne zaznaczenia tekstu;

- brak możliwości dodania/wybrania innego słownika niż angielski;

- dostępność tylko w Stanach Zjedn. Am.

 

Nook GlowLight 4 (BNRV1100) - parametry techniczne wg producenta:

ekran: E-Ink Carta, 1448×1072 piksele, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem o regulowanej temperaturze barwowej;

gniazdo: USB-C;

pamięć: 32 GB (5,2 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), BT, bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych;

procesor: Allwinner B300 czterordzeniowy 1,5 GHz;

pamięc RAM: 2 GB;

system operacyjny: Android OS 8.1;

masa: 170 g;

wymiary: 158×119×8 mm.

 

Oficjalna strona produktu: https://www.barnesandnoble.com/w/nook-glowlight-4-barnes-noble/1140326110

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TRANSLATE with x
// <![CDATA[ var LanguageMenu; var LanguageMenu_keys=["ar","bg","ca","zh-CHS","zh-CHT","cs","da","nl","en","et","fi","fr","de","el","ht","he","hi","mww","hu","id","it","ja","tlh","ko","lv","lt","ms","mt","no","fa","pl","pt","ro","ru","sk","sl","es","sv","th","tr","uk","ur","vi","cy"]; var LanguageMenu_values=["Arabic","Bulgarian","Catalan","Chinese Simplified","Chinese Traditional","Czech","Danish","Dutch","English","Estonian","Finnish","French","German","Greek","Haitian Creole","Hebrew","Hindi","Hmong Daw","Hungarian","Indonesian","Italian","Japanese","Klingon","Korean","Latvian","Lithuanian","Malay","Maltese","Norwegian","Persian","Polish","Portuguese","Romanian","Russian","Slovak","Slovenian","Spanish","Swedish","Thai","Turkish","Ukrainian","Urdu","Vietnamese","Welsh"]; var LanguageMenu_callback=function(){ }; var LanguageMenu_popupid='__LanguageMenu_popup'; // ]]>
 
TRANSLATE with
COPY THE URL BELOW
<!--a id="TwitterLink" title="Share on Twitter"> image image
Back
EMBED THE SNIPPET BELOW IN YOUR SITE
Enable collaborative features and customize widget: Bing Webmaster Portal
// <![CDATA[ var intervalId = setInterval(function () { if (MtPopUpList) { LanguageMenu = new MtPopUpList(); var langMenu = document.getElementById(LanguageMenu_popupid); var origLangDiv = document.createElement("div"); origLangDiv.id = "OriginalLanguageDiv"; origLangDiv.innerHTML = "<span id='OriginalTextSpan'>ORIGINAL: "; langMenu.appendChild(origLangDiv); LanguageMenu.Init('LanguageMenu', LanguageMenu_keys, LanguageMenu_values, LanguageMenu_callback, LanguageMenu_popupid); window["LanguageMenu"] = LanguageMenu; clearInterval(intervalId); } }, 1); // ]]>
More posts
Your Dashboard view:
Need help?