logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: test-konsumencki
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2018-09-20 06:55
KINDLE OASIS 2 – recenzja największego czytnika z rodziny Kindle (część II)

Pierwszą część recenzji Kindle Oasis 2 poświęciłem uwagom na tematy techniczne. W części drugiej przedstawiam więcej wrażeń z codziennego korzystania podczas pięciu tygodni intensywnych testów.

 

Kindle Oasis 2

Kindle Oasis 2 z okładką typu origami

 

Czytanie książek

Kindle Oasis 2 sprawnie radzi sobie z książkami w formacie MOBI, AZW3 (KF8), KFX oraz PDF. Te dwa pierwsze są najbardziej odpowiednie do polskojęzycznych e-booków. Trzeci z wymienionych - najnowszy format przeznaczony dla czytników Kindle, nie ma obsługi języka polskiego. Książki (zarówno własne jak i zakupione) do czytnika można wgrywać przez kabel USB lub bezprzewodowo. Każdy czytnik Kindle ma swój unikalny adres e-mail, na który można wysłać pliki. Omówiłem to szczegółowo w poradniku „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”.

 

Książki  w czytnikach Kindle nie zawsze mają okładki (od lewej: audiobook z Audible, PDF z polskiej księgarni, MOBI z wtyczki Push to Kindle)

 

Wadą oprogramowania czytników Kindle jest to, że nie wszystkie książki (szczególnie te pochodzące z polskich sklepów) będą wyświetlać się z okładkami. Jeśli to kogoś denerwuje, zawsze można widok biblioteki zmienić z „Grid” na „List”. Po wybraniu tej drugiej opcji na ekranie mieści się więcej tytułów. Pokazywanie zawartości biblioteczki w czytnikach Kindle bywa konfundujące dla początkujących użytkowników. Aby nie mieć z tym kłopotów trzeba zrozumieć czym się różni opcja „All” od „Downloaded” (lewy górny róg okna biblioteczki. Po wybraniu pierwszej opcji będą wyświetlane wszystkie pozycje, które są na naszym koncie. Natomiast wybranie „Downloaded”, spowoduje wyświetlenie tylko tych pozycji, które mamy pobrane do pamięci czytnika.

 

Zmiana stron działa szybko i bez żadnych problemów, zarówno dotykiem jak i przy pomocy fizycznych przycisków

 

Książki otwierają się błyskawicznie, więc po wskazaniu palcem okładki, pozostaje cieszyć się lekturą i zmieniać stronę za stroną. A strony zmienia się bardzo sprawnie zarówno przy pomocy dotyku jak i klawiszy. Bardzo mnie cieszy, że do Kindle powróciły fizyczne przyciski zmiany stron. Sprawdzają się one w Oasisie 2 znakomicie. Ich umieszczenie w bocznej ramce obok ekranu to dobry pomysł. Podobne rozwiązanie znamy choćby z PocketBooka InkPada 2 czy najnowszego Bookeena (Nolim i Saga). Fakt, że są tylko po jednej stronie w niczym nie przeszkadza. Można z nich korzystać zarówno trzymając w prawej jak i lewej ręce. Po obrocie urządzenia o 180º, tak samo obraca się także (błyskawicznie) obraz na ekranie. Jeśli jednak chcemy, aby ekran obrócił się tylko o 90º, trzeba użyć kontekstowego menu w książce.

 

W ustawieniach dla praworęcznych (domyślne), górny przycisk służy do zmiany stron na następną. Można to w ustawieniach zmienić, wybierając opcję "Reverse"

 

Poza wspomnianym sprawnym otwieraniem i wyświetlaniem e-booków, jedną z cech ułatwiających czytanie, jest możliwość powiększenia ilustracji. Tego mi brakuje u niektórych konkurentów (np. PocketBook). A w kindelku wystarczy dwa razy stuknąć w ilustrację i widzimy ją powiększoną na cały ekran. W wielu książkach – bezcenne. Nie bez znaczenia dla komfortu czytania jest również bezbłędna obsługa przypisów. W większości czytników są z tym mniejsze lub większe problemy. W Oasisie 2 działa to w zasadzie bezbłędnie. Miałem problem z jedną książką z wypożyczalni Legimi, ale to raczej wina samego e-booka, bo w innych przypadkach się coś takiego nie powtórzyło.

 

W starszych plikach MOBI, w ustawieniach formatowania nie ma opcji regulacji pogrubienia tekstu

 

Możliwości definiowania wyglądu tekstu są dość standardowe. Po wywołaniu menu (dotknięcie w górnej części ekranu i wybranie ikonki „Aa”) otrzymujemy w menu „Font” możliwość wyboru czcionki (znakomita Caeclia i Bookerly); regulację wielkości (14 poziomów) oraz regulację pogrubienia liter (dla książek w nowszej wersji formatu MOBI). Druga zakładka „Page”, pozawala na podstawowe ustawienia odstępu między wierszami, marginesów, orientacji strony (pozioma i pionowa) oraz wyrównania tekstu (justowanie, wyrównanie do lewego marginesu). Ostatnia zakładka „Reading Settings” umożliwia włączenie zegara w nagłówku strony (bardzo miła opcja) oraz zdefiniowanie sposobu wyświetlania postępów czytania.

 

Menu formatowania strony w pliku MOBI (od lewej: odstępy między wierszami, marginesy, orientacja strony i wyrównanie tekstu)

 

Szczególnie warto zwrócić uwagę na dwie nowe cechy, których nie było w starszych czytnikach Amazonu. Mam na myśli pogrubianie tekstu (pięć poziomów, ale nie działa w starszej wersji formatu MOBI) i wgrywanie własnych czcionek. Te funkcje stosunkowo niedawno trafiły do nowszych modeli czytników Kindle (nie ma ich np. w Kindle Paperwhite 1), choć konkurencja oferowała je od dawna. Są one od razu dostępne w Kindle Oasis 2. Akurat w Kindle Oasis 2 dobrych czcionek w zasadzie mi nie brakuje (no, może poza Kobo Nickel). Ekran i czcionki Oasisa 2 - są na najwyższym poziomie. Pogrubianie natomiast może się przydać szczególnie osobom, dla których dostępne liternictwo jest zbyt delikatne a wgranie grubszego kroju jest zbyt trudną operacją. W każdym razie miłe, że jest możliwość lepszego dopasowania wyglądu tekstu w razie potrzeby.

 

Definiowanie sposobów wyświetlania postępów czytania

 

Pewnym mankamentem pozostaje raczej skromny zakres regulacji wielkości tekstu (14 poziomów). Mnie on najczęściej wystarcza. Jeśli nie, można wgrać i samodzielnie definiować plik „konfiguracyjny”, w którym użytkownik definiuje stopień zmiany wielkości czcionki w każdym skoku.

 

Dla mnie w sferze ciekawostek pozostaje możliwość czytania w tzw. trybie nocnym. Funkcję można włączyć w sekcji „Accessibility” ustawień. Polega to na negatywowym odwróceniu wyświetlanego przez czytnik obrazu (i nazywa się „Invert Black and White”). Działa nie tylko z tekstem, ale odwraca kolory globalnie. Również w menu czy stronie głównej. Jednak czytanie białego tekstu na czarnym tle to nie dla mnie.

 

Do zdecydowanych pozytywów zaliczam kolejną „ciekawostkę” wprowadzoną w Kindle Oasis 2, a mianowicie możliwość wyłączenia dotyku na ekranie. Przydaje się to, jeśli np. czytnik przenosimy czy wkładamy na chwilę do kieszeni (np. podczas wsiadania do autobusu, przesiadek) i nie chcemy aby przypadkowo zmieniły się w tym czasie strony. Funkcję wywołać można z menu ustawień (trzy kropki), a nazywa się „Disable Touchscreen”. Dotyk powraca po wyłączeniu i ponownym włączeniu czytnika przyciskiem wyłącznika.

 

Wyłączenie i ponowne włączenie czytnika przywraca obsługę dotykowego ekranu 

 

Podsumowując, stwierdzam, że Kindle Oasis 2 to przykład sprzętu, na którym codzienne czytanie jest bardzo przyjemne. Widać, że czytnik został zaprojektowany z myślą o wygodzie czytelników i udało się ten zamysł zrealizować.

 

Pliki PDF w Kindle Oasis 2

PDF to nie jest format najlepiej sprawdzający się w czytnikach książek. Najnowszy Kindle daje jednak spore nadzieje na ogarnięcie e-booków w takiej postaci. Kindle Oasis 2 najszybciej (ze znanych mi czytników) radzi sobie z plikami PDF. I to radzi sobie bardzo dobrze. Sprawdzało mi się to zarówno podczas okazywania „bilecików do kontroli” w pociągach jak i przy dłuższym czytaniu książek. W ramach dostosowania PDFu do czytnika Kindle, można korzystać z obrotu obrazu o 90º, zwiększenia kontrastu oraz trybu kolumnowego (np. pozwala to m.in. na obcinanie marginesów).

 

Kindelki nie mają tak rozbudowanych narzędzi do przystosowywania PDFów jak to jest w np. PocketBookach czy Bookeenach, to prawda. Ale Oasis wyświetla i przetwarza takie pliki tak sprawnie, że rekompensuje to braki w możliwości przycinania marginesów czy przetwarzania na tekst (tzw. rozpływ). Dzięki błyskawicznie działającemu trybowi kolumnowemu (wywołanie przez dwukrotne stuknięcie w ekran z wyświetlonym PDFem) i większemu ekranowi, PDFy zyskały w Oasisie 2 nowe życie. Należy pamiętać, że PDF to wciąż format, z którym nawet PocketBooki czy Kindle miewają kłopoty, ale Oasis 2 ma pod tym względem dużo do zaoferowania. W ramach testu przeczytałem w całości książkę w formacie PDF, zawierającą dużo graficznych „udziwnień” oraz fotografii. Pomimo kilku(nastu) potknięć (dłuższe wczytywanie stron ze zdjęciami), czytało mi się całkiem sprawnie.

 

Ustawienia wyświetlania PDFów (kontrast, marginesy i orientacja strony)

 

 

Ani Kindle nie jest ideałem do wyświetlania PDFów, ani PDF nie jest formatem dla czytników. Ale połączenie szybkiej obróbki z większym ekranem (siedem cali, 300 ppi) daje już całkiem sporo możliwości czytania dokumentów w tym formacie.

 

 

 

 

Słownik, podkreślenia, Wikipedia

W recenzowanym czytniku nie mam powodów do narzekania na działanie słowników i Wikipedii. Choć w sumie tak, muszę zaznaczyć, że z powodu braku spolszczenia, nie ma możliwości skorzystania z opcji tłumaczenia obecnej w menu czytnika. W okienku „Translation”, które znajdziemy po wybraniu słowa w tekście, brak języka polskiego. Możemy tłumaczyć z języka arabskiego, chińskiego, duńskiego, angielskiego, fińskiego, francuskiego, niemieckiego, hindi, włoskiego, japońskiego, koreańskiego, norweskiego, portugalskiego, rosyjskiego i hiszpańskiego. Ale polskiego tłumacza nie uświadczymy. Mechanizm tłumaczenia (Kindle korzysta z usługi Bing Microsoftu) działa poprawnie. W przykładowym krótkim tekście, który przetestowałem (tłumaczenie z rosyjskiego na angielski) nie odnaleziono kilku (na kilkadziesiąt) wybranych (trudniejszych dla mnie) słów. Dla polskich użytkowników, ważne jest, że wciąż można zainstalować sobie własny słownik. I tutaj w przypadku języka angielskiego króluje BuMato, a niemieckiego DePl. Dla słownika języka polskiego – mamy SJP dzięki wysiłkowi Internautów.

 

Natomiast zdecydowaną wadą czytników Kindle (w tym także recenzowanego Oasisa) jest brak możliwości korzystania z polskich znaków na klawiaturze ekranowej. Skutkuje to m.in. ograniczonymi możliwościami wyszukiwania. Nie możemy wyszukiwać słów zawierających polskie znaki (np. ą, ś, ź itp.).

 

 Efektem braku spolszczenia Kindle jest m.in. brak firmowych słowników z językiem polskim. Na szczęście można zainstalować własne

 

Wybierając czytnik marki Kindle, warto więc pamiętać, że ma bardzo przyjazne mechanizmy wspierające czytelnia w pracy nad tekstem, ale nie zawsze sprawdzą się one w przypadku polskiego czytelnika. Wszystko rozbija się o brak spolszczenia i wynikające z tego konsekwencje (brak firmowych słowników itd.).

 

Audiobooki

W przypadku audiobooków mamy rzeczywiście do czynienia ze słynnym „zamkniętym ekosystem” Amazonu. I faktycznie tym razem dotyka to zwykłego użytkownika, szczególnie w Polsce. Do czytnika, który ma obsługę audiobooków, nie możemy wgrać własnych plików. Jedyny akceptowany przez Kindle format, to książki audio zakupione w serwisie Audible. W sklepie jest osobna sekcja audiobooków w różnych językach (np. po hiszpańsku, portugalsku czy chińsku), ale nie natrafiłem na polskie.

 

Nie mam słuchawek BT, więc audiobooka testowałem na głośniku. W tramwaju czy pociągu jednak by mi się taki zestaw średnio sprawdził...

 

Czytnik nie posiada gniazdka audio ani głośników. Jedyna opcja odsłuchu to podłączenie odbiornika (np. głośnik, słuchawki) przez łącze Bluetooth. Nie jest to zbyt wygodne. Ja na przykład nie odczuwam najmniejszej potrzeby posiadania bezprzewodowych słuchawek BT, więc testowałem funkcję audio na głośniku. Ale z drugiej strony w podróży słuchawki byłyby nieodzowne. Konfiguracja samego połączenia z urządzeniem audio jest prosta i sprowadza się do sparowania. Odtwarzanie jest płynne i nie powinno nastręczać kłopotów. Książki audio nie są specjalnie wydzielone w bibliotece, ale mają oznaczenie Audible.

 

Ekran odtwarzania audiobooka

 

 

Bateria

Kindle Oasis 2 nie wyłącza się, lecz przechodzi w dwa tryby uśpienia. Przy częstym korzystaniu z urządzenia, wybudzanie trwa szybko. Jeśli czytnik dłużej nie jest używany, wtedy uruchomienie będzie trwało ciut dłużej - kilka sekund. W zwykłym użytkowaniu takie rozwiązanie sprawdza się nieźle pod względem wygody korzystania.

 

Bateria w moim Oasisie 2 jest największym zaskoczeniem tego testu. Dopóki korzystałem z czytnika sporadycznie, nie widziałem problemu. Ale podczas intensywnego testu na potrzeby recenzji, zaczęły się schody... Mój egzemplarz jest chyba wadliwy, ponieważ co chwilę muszę go ładować. To „co chwilę” oznacza przynajmniej raz w tygodniu, a bywa, że i dwa razy. Zazwyczaj czytam na czytnikach przy wyłączonym oświetleniu i załączonym wi-fi. Przy takim korzystaniu z Oasisa 2, poziom naładowania baterii po prostu niknie w oczach. Szczególnie jeśli w książce dokonuję jeszcze jakiś zaznaczeń. Nie pomaga czyszczenie pamięci i przywracanie ustawień fabrycznych po aktualizacji oprogramowania. Mój czytnik trzeba ładować za często. Nawet wyrobiłem sobie nawyk sprawdzania poziomu naładowania baterii w Oasisie przed wyjściem z domu, co w przypadku innych czytników już dość dawno nie miało miejsca.

 

Ale poza słabymi wynikami mojego egzemplarza, jest też chyba coś na rzeczy. Na forum Mobileread założony został nawet na ten temat osobny wątek („new Oasis battery life”). I jest to nawet jeden z najliczniej komentowanych ostatnio tematów w sekcji Kindle. W momencie, gdy piszę te słowa, w wątku było prawie pięćset wpisów a ich liczba ostatnio szybko rosła. Z wypowiedzi wielu dyskutantów można wnioskować, że Oasis ma baterię, która często nie jest w stanie zapewnić komfortu, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni w wielu innych czytnikach.

 

Czas działania na jednym ładowaniu wydłuża się przy wyłączonym wi-fi. Widuję wypowiedzi osób, które się zarzekają, że „nie potrzebują w czytniku łączności sieciowej ani żadnych innych bajerów”. W takim przypadku bateria może być wystarczająca. Ale nie dla mnie, ja ciągle korzystam z przesyłania tekstów przez wi-fi.

 

Podsumowując, prawdopodobnie baterie w Oasis 2 są za słabe, a w moim egzemplarzu trafiła się wręcz kiepska. Zaraz po zakończeniu testu zgłaszam to jako usterkę i po raz pierwszy na własnej skórze przećwiczę procedurę reklamacyjną w Amazonie.

 

Podsumowanie

Gdyby nie bateryjna mizeria mojego egzemplarza, Kindle Oasis 2 mógłbym uznać za czytnik, który mimo wygórowanej ceny, reprezentuje najwyższą jakość, za którą rzeczywiście warto zapłacić ok. tysiąc złotych. Ze względu na cenę, nie jest to raczej czytnik dla osób sporadycznie sięgających po lekturę. Ale aktywni czytelnicy docenią wygodę, którą oferuje Kindle Oasis 2. To, ogólnie rzecz biorąc (lub baterię pomijając), znakomity czytnik, w którym dobry projekt w połączeniu z bardzo starannym wykonaniem (za wyjątkiem baterii w moim egzemplarzu), dał w efekcie udany produkt. Wygodnie się na nim czyta, ma bardzo dobry ekran, szybko i stabilnie działa. Szczególne wrażenie robi szybkość przetwarzania PDFów i działanie przeglądarki WWW. Trudno mi jednak Oasisa 2 polecić w stu procentach, a to z powodu wspomnianej słabowitej baterii. Przypadłość mojego egzemplarza nie jest zupełnym wyjątkiem niestety. W tak drogim sprzęcie to nie powinno mieć miejsca. Albo przynajmniej producent, zamiast pisać o „tygodniach używania na jednym ładowaniu” (niem. „Wochenlang lesen mit nur einer Ladung”), mógłby informować o „kilku dniach”? Przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym zakupie, trzeba też pamiętać, że zamówić go do Polski można tylko przez wspomnianego wcześniej pośrednika pocztowego.

 

Kindle Oasis 2

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli chcesz mieć znakomity czytnik, który może wymagać ładowania baterii nawet raz/dwa razy w tygodniu, to Kindle Oasis 2 jest dla Ciebie. Ale są też na rynku inne bardzo dobre czytniki z większym (niż 6 cali) ekranem, np. spod znaku Kobo (Aura ONE, Aura H2O), PocketBook (inkPad 3) czy Tolino (Epos), które kupisz taniej. A zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przeznaczyć na e-booki.

 

Plusy:

- bardzo dobry ekran;

- bardzo dobre wykonanie i wzornictwo;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- lekki;

- bardzo dobra ergonomia korzystania;

- bardzo sprawne działanie;

- bardzo precyzyjna reakcja na dotyk;

- częste aktualizacje oprogramowania wewnętrznego;

- bardzo dobra integracja z usługami zewnętrznymi (synchronizacja postępów czytania, bezprzewodowa wysyłka e-booków);

- bardzo szybkie wczytywanie i przetwarzanie PDFów;

- wodo/pyłoodporność;

- wyświetlanie zegara w nagłówku strony czytanek książki;

- możliwość powiększania ilustracji zawartych w e-bookach;

- możliwość czasowego wyłączenia dotyku;

- znakomite wbudowane czcionki,np. Caecilia czy Bookerly (można też dograć własne, ale nie ma potrzeby);

 

Minusy:

- słaba bateria;

- wysoka cena;

- brak spolszczenia;

- brak podziału wyrazów (w większości e-booków);

- mało rozbudowane narzędzia do przetwarzania PDFów;

- brak możliwości bezpośredniego zakupu do Polski;

- sporadyczny brak okładek dla niektórych książek spoza Amazonu;

- brak możliwości zmiany nudnego wygaszacza ekranu (np. na okładkę czytanej książki czy własną grafikę).

 

Dane techniczne Kindle Oasis 2 wg producenta:

 

Ekran: przekątna 17,7 cm (7 cali) ekran E-Ink Carta i rozdzielczością 1680×1264 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi;

Waga: 194 g;

Rozmiary: 159×141×3,4–8,3 mm;

Żywotność baterii: tygodnie;

Pamięć: ok. 6,2 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego; dostępna wersja z 32 GB);

Wodoodporność: tak;

Czcionki: 9 krojów łacińskich czcionek;

Obsługiwane formaty tekstowe: Kindle Format 8 (AZW3), Kindle (AZW), TXT, PDF, MOBI, PRC;

Obsługiwane formatu audio: audible;

Łączność: Wi-Fi, USB (2.0);

System: linux;

Główne funkcje: słowniki (bez polskiego), przeszukiwanie książek, zakładki, wbudowana przeglądarka WWW, unikalny adres e-mail, konto w chmurze Amazonu, automatyczne dopasowanie poziomu oświetlenia, Bluetooth.

Like Reblog Comment
review 2018-09-09 14:35
KINDLE OASIS 2 – recenzja największego czytnika z rodziny Kindle

Czytnik książek elektronicznych Kindle Oasis 2 (2017) to najnowszy czytnik z rodziny Kindle. O jego wyjątkowości, wśród bieżącej oferty Amazonu, decyduje całkiem sporo. Są to m.in. fizyczne przyciski zmiany stron, wodoodporność, płaski front, większy ekran i aluminiowa obudowa. No i cena, bo Kindle Oasis 2 to obecnie najdroższy czytnik w ofercie Amazonu.

 

Kindle Oasis 2

 

Pomimo, że ten model nie jest wysyłany do Polski, trudno mi było nie sięgnąć po niego w celu przetestowania i przekonania się – „czy warto?”. Jeśli jesteście także zainteresowani odpowiedzią na to pytanie, a nie mieliście jeszcze okazji poczytać na najmłodszym kindelku, zapraszam do lektury mojej recenzji. W pierwszej części przedstawię czytnik bardziej od strony technicznej, a w drugiej – wrażenia z codziennego użytkowania.

 

Ekosystem Kindle

Czytniki Kindle są znakomitym przykładem integracji urządzenia z księgarnią. Wszystkie czytniki Kindle mają bardzo podobne oprogramowanie i funkcje, więc tak jest i w tym przypadku. Kindle Oasis 2 ma oczywiście zintegrowaną księgarnię z e-bookami. W tym modelu jest także dodatkowo możliwość odsłuchu książek audio. Niestety mogą one pochodzić tylko z serwisu Audible.

 

Książki audio (z Audible) można także kupić wprost z czytnika

 

Obok samych czytników, Amazon oferuje także do czytania e-booków aplikacje (Kindle oraz Kindle Lite) dla urządzeń mobilnych (iOS, Android OS). Jeśli kupimy lub wyślemy na swoje amazonowe konto książkę, będziemy mogli ją czytać na czytniku oraz w mobilnych aplikacjach (wersja Lite jest tu wyjątkiem), a postępy będą synchronizowane między urządzeniami. Dodatkowym ułatwieniem może być fakt, że jeśli zakupimy czytnik samodzielnie, otrzymamy egzemplarz już przypisany do naszego konta. Czytnik ze sklepu wymaga rejestracji w Amazonie (ponieważ bez niej nie możemy liczyć na wsparcie gwarancyjne). Do logowania w czytniku należy używać tych samych danych, co w amazon.de czy amazon.com.

 

Czytnikowa przeglądarka zaskakująco sprawnie radzi sobie ze stronami WWW, w tym z obsługą sklepu amazon.com

 

Centralną częścią ekosystemu jest księgarnia amazon.com, do której są przypisani klienci kupujący e-booki z Polski. Wciąż brak jest w tym sklepie książek elektronicznych po polsku. W związku z tym koronny argument za czytnikami Kindle – integracja z największą księgarnią – raczej dla klientów z Polski często staje się argumentem marginalnym. Ale za to przeważają inne zalety (jakość, sprawność działania) i brak księgarni w czytniku nie przeszkadza w popularności tej marki w naszym kraju. Na szczęście polskie księgarnie nie ignorują obecności czytników Kindle w Polsce i oferują nie tylko możliwość zakupu, ale też i wysyłkę e-booków wprost na adres czytnika. Właśnie ta ostatnia cecha, możliwość wysłania książki do kindelka jest (moim zdaniem) bardzo ważną cechą urządzenia (i ekosystemu Kindle). W ten sposób trafiają do mojego Oasisa nie tylko książki ale też długie artykuły ze stron WWW, wysyłane wprost z przeglądarki. Służyć do tego mogą różne wtyczki. Ja korzystam z firmowej „Send to Kindle” (nie obsługuje ona Opery) oraz „Push to Kindle” (ta działa także w Operze). Przesłane przez księgarnie lub przez użytkownika pliki trafiają do konta w chmurze na amazon.com (oraz do czytnika rzecz jasna).

 

Do pobierania artykułów ze stron WWW uzywam najczęściej wtyczki „Push to Kindle”, ponieważ obsługuje także usługę Send-to-PocketBook

 

Księgarnia Amazon oferuje także możliwość wypożyczania e-booków. Jednak dla polskich czytelników bardziej interesującą ofertą jest zapewne dostęp do takiej usługi z e-bookami po polsku. Taką ofertę ma Legimi. Jej atrakcyjność umniejsza jednak znacznie uboższa oferta książek, które można wypożyczyć na czytnik Kindle, w porównaniu do pełnej oferty. Podczas premiery polskiej usługi, aplikacja zarządzająca miała kłopoty z recenzowanym czytnikiem. Teraz sprawdziłem i mogę potwierdzić, że książki z Legimi można bez problemu wypożyczyć na Kindle Oasis 2.

 

Podsumowując, ekosystem Kindle to sprawne i przemyślane rozwiązanie. Wcale nie jest takie zamknięte, jak go malują przeciwnicy. A to m.in. dzięki polskim księgarniom i wypożyczalniom, które korzystają z furtek pozostawionych przez Amazon.

 

Gdzie kupić Kindle Oasis 2?

Skoro Kindle Oasis 2 jest związany ze sklepem Amazon, miejsce zakupu czytnika powinno być dla nas oczywiste – amazon.de (niemiecki oddział obsługuje zakupy z Polski). Jednak wcale nie tak łatwo nowego Oasisa kupić. Choć jest w ofercie niemieckiego Amazonu, to nie można Oasisa 2 zamówić z dostawą do naszego kraju. Ba! Nawet gdybyśmy się wybrali do Niemiec, i chcieli go kupić w jakimś sklepie stacjonarnym, to może się okazać to bardzo trudne (mi się taka sztuczka nie udała,w końcu musiałem zamówić wysyłkowo). O ile Oasis 2 bywa wystawiany na półce do oglądnięcia, to egzemplarzy, za które można od razu zapłacić w kasie, po prostu nie uświadczymy.

 

Kindle Oasis 2 (pierwszy z lewej) obecny na półce berlińskiego sklepu sieci MediaMarkt, ale bez możliwości zakupu na miejscu

 

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być fakt, że Oasis 2 na niemieckim rynku sprzedawany z wyraźną zniżką w porównaniu do innych europejskich rynków. O ile w sąsiedniej Francji oferowany jest on (najtańsza wersja) za prawie 250 EUR, to w RFN kosztuje 20 EUR mniej. Prawdopodobnie to efekt m.in. z silnej konkurencji na rynku niemieckojęzycznym w postaci sojuszu Tolino.

 

Amazon nie wysyła do Polski Kindle Oasis 2

 

Jeśli jednak chcemy kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski, pozostaje nam np. opcja zamówienia do Polski przy pomocy sprawdzonego pośrednika pocztowego. Polega to na tym, że najpierw kupujemy samodzielnie czytnik w niemieckim Amazonie (podając niemiecki adres pośrednika Mailboxde). Zakupy z Amazonu docierają do magazynu na terenie Niemiec, a tam (po uiszczeniu opłaty za pośrednictwo) paczka ma naklejaną nową etykietkę i jest przesyłana do nas. Całą procedurę szczegółowo opisałem (na bazie własnych doświadczeń) w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski.

 

Przepraszam, że nie zrobiłem „unboxingu” zaraz po zakupie, ale w pudełku standard: czytnik, kabel USB, ulotki :)

 

Czytnik Kindle Oasis 2 oferowany jest także przez różnych sprzedawców w naszym kraju, ale często kosztuje on nawet 400 PLN drożej niż w Amazonie. Zdecydowanie więc nie polecam zakupu w polskich sklepach, tym bardziej, że żadnego z nich nie ma wśród autoryzowanych sprzedawców czytników Kindle.

 

Konstrukcja

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to asymetryczność urządzenia. Front Oasisa 2 jest płaski, a ekran nie jest zagłębiony w ramce obudowy, jak to zazwyczaj bywa w czytnikach. Za to tył ma z jednej strony zgrubienie a reszta jest (jak na czytnik) bardzo cienka. W grubszej części znajduje się bateria, gniazdo microUSB i wyłącznik - więc ta część jest też wyraźnie cięższa). Różna grubość obudowy sprawia mi kłopoty podczas czytania, gdy czytnik położony jest na stole (bez okładki). Kindle leży wtedy tak, że każde naciśnięcie przycisku zmiany stron powoduje podniesienie cieńszej części. Działa to trochę jak huśtawka i nijak nie sprzyja czytaniu. Czytając przy jedzeniu, używam więc zazwyczaj podstawki.

 

Do czytania przy jedzeniu, czytnik umieszczam na podstawce

 

To nie koniec asymetrycznych rozwiązań. Z prawej strony ekranu znajdują się dwa fizyczne przyciski zmiany stron. Lekko wystają ponad powierzchnię więc są łatwo wyczuwalne i łatwo się nimi posługiwać. Możemy też czytnik odwrócić (oczywiście wraz z tekstem) i przyciski będziemy mieli wtedy po lewej stronie czy też pod ekranem. Korzystanie z nich jest wygodne, ale podobnie jak wyłącznik, mogłyby być ciut większe.

 

Fizyczne przyciski zmiany stron to bardzo pozytywna cecha Kindle Oasis 2

 

Tył czytnika wykonany jest z jednego kawałka aluminium. To sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Od razu po wzięciu czytnika do ręki czuć, że może to być coś porządnego i trwałego. Podobnie jak w czytniku Nook Glowlight Plus, także i tu jednak przeszkadzała mi trochę kanciastość aluminiowej obudowy. Podczas dłuższego trzymania czytnika w jednej ręce, nie raz zdarzało mi się konstatować, że jego róg wyżłobił mi w dłoni całkiem spore zagłębienie. Kolejnym felerem takiej konstrukcji jest potencjalna trudność w bezpiecznym rozebraniu tak skonstruowanego czytnika na potrzeby samodzielnej naprawy. Użytkownicy fizycznie włamujący się do czytnika to oczywiście zdecydowana mniejszość, ale się zdarzają. Ja na przykład byłem uradowany, gdy z prosty sposób mogłem wymienić pęknięty ekran w starym Kindle 3 Keyboard. Dałem mu nowe życie i sprawiłem sporo radości jego właścicielowi. Wiem, że z Kindle Oasis 2 taka sztuka mi się nie uda.

 

Krople na ekranie Kindle Oasis 2 mogą działać jak dotyk palcem (tu akurat woda wywołała menu)

 

Czytnik jest wodoodporny. Nie należy jednak tego traktować jako zachęty do dłuższego zanurzania go w wodzie (tym bardziej w innych płynach). W instrukcji obsługi możemy wyczytać, że sprzęt powinien być szybko wyciągnięty z wody, jeśli do niej trafi. Trzeba go wtedy wysuszyć, trzymając pionowo z gniazdem microUSB w dół.

 

Obok gniazda microUSB umieszczono także diodę sygnalizującą poziom naładowania baterii (mała kropka po lewej). Wyłącznik jest także na krawędzi, ale po przeciwnej stronie obudowy

 

Amazon ma w ofercie dwie wersje kolorystyczne. Czytniki z grafitową obudową można kupić z 8 GB lub 32 GB pamięci wewnętrznej. Jest też wersja z łączem 3G, ale ona występuje tylko z 32 gigabajtami pamięci. Jest także edycja złota, która dostępna jest tylko z 32GB (259,99 EUR). Mam wrażenie, że jeśli ktoś nie pobiera audiobooków i nie czyta opasłych PDFów, 8 GB w tym momencie powinno wystarczyć. Ja słucham audiobooków z plików mp3 a nie z amazonowego Audible, więc przedmiotem recenzji jest wersja z 8 GB pamięci.

 

Asymetryczny tył obudowy

 

Ogólnie wygląd i wykonanie czytnika wzbudza zaufanie i dobrze się sprawdza w codziennym użytkowaniu. Zwróciłem uwagę na mankamenty, ale one nie przekreślają dobrych wrażeń z korzystania z Oasisa 2. Fakt, że recenzowany czytnik ma większy ekran, nie wpływa negatywnie na jego mobilność. Dzięki węższym ramkom, rozmiary Oasisa 2 tylko nieznacznie przekraczają to, do czego się przyzwyczaiłem w Kindle Paperwhite czy Kindle Voyage. Gdyby mnie ktoś pytał, co zmienić konstrukcyjnie w Oasisie, to bym na pewno zasugerował większe (wszystkie trzy) fizyczne przyciski.

 

Ekran

Kindle Oasis 2 został wyposażony w ekran wykonany w technologii papieru elektronicznego. Jako jedyny z rodziny Kindle, ma on większą przekątną od reszty dawnej i bieżącej oferty producenta (poza Kindle DX z 2009 roku). W Kindle Oasis 2 jet siedmiocalowy E-Ink o rozdzielczości 1680×1264 piksele (300 ppi). Stanowi on bardzo mocną stronę tego czytnika. Ekran reaguje szybko, dotyk obsługuje precyzyjnie. Zaznaczanie tekstu bywa męczące w różnych czytnikach, ale w Oasisie nie miałem z tym problemów (choć czasem się pojawiały przy zaznaczaniu któregoś z kolei fragmentu na tej samej stronie). Tekst wyświetlany jest na nim znakomicie, nawet przy korzystaniu z delikatnych czcionek. Czerń nie wydaje się tak wyraźna jak np. w Kindle Voyage, ale wciąż Oasis ma bardzo wysoki kontrast, z wyraźnie zarysowaną i wypełnioną czernią w czcionkach.

 

Pełna moc oświetlenia w Kindle Voyage (po lewej) i Kindle oasis 2 (po prawej). W tym drugim ciężko się dopatrzeć nierówności w rozprowadzaniu światła

 

Równie dobrze wygląda wbudowane oświetlenie. Trudno dostrzec 12 LEDów doświetlających ekran. Ciężko dopatrzeć się choćby delikatnych smug czy cieni, które całkiem nieźle widać w innych, starszych czytnikach w tym np. Kindle Paperwhite 3 czy nawet Kindle Voyage. Dotychczas w żadnym czytniku z rodziny Kindle nie spotkałem oświetlenia, które by mi nie odpowiadało pod kątem temperatury barwowej. W przypadku recenzowanego modelu, odcień jest cieplejszy niż np. w Kindle Voyage, czy Paperwhite. Ale wciąż bardzo przyjemny.

 

Tekst w Kindle Voayage (po lewej) jest lepiej wypełniony czernią niż w Kindle Oasis 2 (po prawej)

 

W Oasisie 2 nie korzystałem (podobnie jak w innych czytnikach) z automatycznej regulacji poziomu oświetlenia. Choć akurat w recenzowanym czytniku funkcja ta zdaje się działać w miarę sensownie, to jednak mi się to wciąż słabo sprawdza. Pozostaję więc przy ręcznym regulowaniu natężenia światła (o ile go w ogóle używam).

 

No i sam rozmiar ma znaczenie. Siedem cali to zauważalnie więcej niż „tradycyjne” sześć, ale wciąż jest to rozmiar całkiem mobilny. Dzięki temu na ekranie mieści się więcej (ok. 30%) tekstu i rzadziej trzeba zmieniać strony. W Oasisie jest także większe menu (ikonki, opisy). Może to być pomocne dla osób mających kłopoty ze wzrokiem (jest jeszcze dodatkowa opcja powiększająca opisy menu). Przy niewielkiej grubości i wadze sprzętu, jest to czytnik, który przyjemnie mieć przy sobie także w podróży.

 

W drugiej części recenzji przedstawię wrażenia z codziennego czytania na Kindle Oasis 2

 

Na koniec pierwszej części testu, podkreślić warto, że Kindle Oasis 2 to bardzo udany następca kosmicznie drogiego modelu Kindle Oasis. Amazon w końcu pokazał coś innowacyjnego, co z przyjemnością recenzuję. Od ostatniego testu poprzedniego kindelka – Paperwhite 3, minęło już trzy lata. Jest to jakieś świadectwo niezbyt priorytetowego podejścia do czytników u amerykańskiego giganta. Oby na tym firma nie poprzestała.

 

Zapraszam na drugą część recenzji, w której przedstawiam więcej wrażeń z codziennego czytania (w sumie kilka książek) na Kindle Oasis 2.

 

Like Reblog Comment
review 2018-08-03 14:15
Bookeen Nolim cały w silikonie – recenzja czytnika książek (część II)

W pierwszej części testu przedstawiłem czytnik Nolim jako trochę uboższą wersję modelu Bookeen Saga. Opisałem go od strony technicznej, w drugiej części recenzji zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami z codziennego użytkowania.

 

Czytnik Nolim jako źródło romantycznej przygody i mapa z drogą wiodącą do ukrytych skarbów (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

Nolim na co dzień

W codziennym użytkowaniu czytnik sprawdza się bardzo dobrze, choć nie jest urządzeniem bez wad. Oprogramowanie jest stabilne i działa sprawnie. Trochę długo trwa zamiana czcionki w książce lub wywoływanie menu słownika, ale samo wczytywanie książek i kartkowanie działa szybko. Na wstępie warto podkreślić, że menu czytnika jest w pełni spolszczone. Na klawiaturze ekranowej są także polskie znaki. Powinno to ułatwić korzystanie z urządzenia, na przykład przy sporządzaniu notatek. Ogólnie Nolim trochę ustępuje konkurentom pod względem funkcjonalności i ergonomii, ale może to też być kwestia moich przyzwyczajeń.

 

Po pierwszym uruchomieniu i wybraniu języka menu, można już korzystać z czytnika

 

Pierwsze uruchomienie czytnika po zakupie jest bardzo proste – wystarczy wybrać język menu i już. Żadnych logowań, połączeń, akceptacji umów i licencji. Pod tym względem Nolim jest wzorcem prostoty. Codzienne korzystanie z czytnika opiera się głównie na dotykowym ekranie, ale fizyczne przyciski znakomicie się sprawdzają. To kolejna ważna zaleta Nolima. Najczęściej oczywiście przyciski przydają się do zmiany stron, ale użyteczny jest także umieszczony między innymi przycisk wywołujący główne menu. Pojawia się ono na dole ekranu i znajdziemy w nim ikony: Strona główna, Biblioteka, Sklep, FrontLight oraz Menu.

 

Nolim - ekran główny

 

Ekran główny (strona główna) pojawia się po starcie urządzenia. Podzielony jest on na trzy części. Górny fragment pokazuje ostatnio czytaną książkę wraz z autorem, tytułem i paskiem postępu czytania. Tu brakuje mi trochę listy kilku ostatnio czytanych pozycji. Jeśli czytamy kilka tekstów równolegle (na przykład ściągnięte artykuły ze stron WWW oraz jakąś powieść) to trochę trudno jest się między nimi przełączać. Trzeba wchodzić do biblioteki, a tam wybrać z katalogu „czytanych teraz” (lub innego) to, co przed chwilą wgraliśmy do czytnika czy przed chwilą przerwaliśmy. Środkowa część ekranu to miniaturki ostatnio wgranych do biblioteki plików. Jednocześnie są prezentowane cztery nowości, ale listę można przewijać. Takie rozwiązanie sprawdza się w codziennym korzystaniu z czytnika. Łatwo i szybko można przeglądać nowości w biblioteczce.

 

Nolim zintegrowano z hiszpańską księgarnię, nie ma konieczności logowania się do niej

 

Z kolei dolna część ekranu startowego to odesłanie do firmowego sklepu „Nolim store”. W moim przypadku jest to hiszpańskojęzyczny sklep, prowadzony przez Bookeena dla hiszpańskiej gałęzi Carrefoura. W naszych warunkach średnio przydatna funkcja, a nie ma opcji, żeby ją wyłączyć.

 

Nolim - widok biblioteczki

 

Biblioteka podzielona jest na osiem katalogów (ósmy dodawany jest po utowrzeniu pierwszej notatki/zaznaczenia). E-booki są (wstępnie) sortowane przez czytnik. Przykładowo, wgrane właśnie pliki znajdziemy w katalogu „Nowa”, ostatnio otwarte książki trafiają od razu do „Czytane teraz”. Teksty, w których dotarliśmy do ostatniej strony automatycznie trafią do katalogu „Przeczytane”. W każdym razie ma to sens. Jest też katalog „Wszystkie książki”, w którym można e-booki sortować wg tytułu. Jest także możliwość tworzenia własnych kolekcji.

 

Nolim - sortowanie w biblioteczce

 

Jeśli komuś nie odpowiada sortowanie wg metadanych, może skorzystać z bardziej „tradycyjnego” przeglądania wg katalogów znajdujących się w pamięci urządzenia (które możemy tworzyć jak w komputerze).

 

Przeglądanie zawartości czytnika wg katalogów

 

Menu ustawień umożliwia konfigurację czytnika. Można tu wybrać m.in. język menu, używane słowniki czy połączenie z siecią bezprzewodową. W menu „Zaawansowane” warto zdefiniować reakcję czytnika po podłączeniu kablem do komputera (ja mam „Zobacz zawartość urządzenia”, czyli możliwość wgrywania książek). Tu również znajduje się opcja częstotliwości odświeżania ekranu. W Nolimie można spokojnie ustawić „Bez odświeżania”. Artefakty (tzw. ghosting) nie powinny stanowić problemu.

 

E-booki do czytnika można wgrać przez kabel USB. Pliki można skopiować do jednego katalogu, bądź stworzyć sobie podkatalogi wg autorów, serii czy innych reguł. Nie ma natomiast możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków do pamięci czytnika lub połączonej z nim chmury. Jestem przyzwyczajony do tego, że pobieram sobie strony WWW przy pomocy specjalnych wtyczek, a potem czytam dłuższe teksty na czytniku. Znakomicie działa to na czytnikach Kindle i PocketBook. W przypadku Nolima muszę go za każdym razem podłączać kablem do komputera. Nie jest to jakiś straszny wysiłek, ale jednak mniej wygodne w codziennym użytkowaniu.

 

Bateria nie jest najmocniejszą stroną urządzenia. Dzięki okładce, czytnik jest cały czas (poza czytaniem oczywiście) w trybie uśpienia. Powinno to pozytywnie wpłynąć na czas pracy na jednym ładowaniu. Rzeczywistość jednak nie jest tak różowa. W pełni naładowana bateria zapewnia około tygodnia do dziesięciu dni dość intensywnego czytania. I to przy wyłączonym wi-fi (nie jest do niczego potrzebne, jeśli nie korzysta się z firmowej księgarni czy na przykład nie pobiera książek przez przeglądarkę WWW). Trochę to mało w porównaniu z ostatnio testowanymi przeze mnie czytnikami.

 

Przez cały czas testu czytnik pracował stabilnie. Raz nie udało mi się wczytać dużego PDFa. W sumie więc codzienne korzystanie nie jest kłopotliwe. Może za wyjątkiem pojawiającej się znienacka przykrej wiadomości o konieczności doładowania baterii.

 

Nolim - czytanie e-booków

Czytnik poprawnie wyświetla polskie e-booki w formacie EPUB, FB2 lub PDF. Książki pochodzące z polskich księgarń nie powinny sprawiać w Nolimie kłopotów. Książki można otwierać (przez dotknięcie ekranu palcem) z okna głównego jak i z biblioteczki. Strony zmieniają się płynnie zarówno przy użyciu dotykowego ekranu jak i przycisków.

 

Menu ustawień w e-booku (u góry statystyki czytania)

 

Po wczytaniu książki, można ją oczywiście dopasować do własnych upodobań. Krótkie dotknięcie ekranu w środkowej części (lub środkowy przycisk na prawej ramce) wywołuje menu, w którym u góry podane są statystyki czytania, a na dole standardowe opcje, między innymi formatowania wyglądu tekstu. Czytnik ma zainstalowane bardzo przeciętnie wyglądające czcionki. Warto od razu wgrać swoją, trochę grubszą, np. Bitter. Wygląd tekstu można dostosowywać korzystając z wyboru czcionki, regulacji wielkości tekstu, odstępu między linijkami oraz wielkości marginesów. Ale Nolim dodatkowo ma możliwość wymuszenia wyrównania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania), co wydatnie poprawia wygląd słabo (pod tym względem) przygotowanych e-booków.

 

Formatowanie strony zawiera m.in wymuszenie justowania

 

O ile samo czytanie książek w Nolimie nie sprawia problemów, to w codziennym czytaniu kłopot sprawiało mi korzystanie z przypisów. To niestety nie pierwszy czytnik, w którym ta funkcja szwankuje. Wybranie numeru odsyłającego do przypisu bywa bardzo kłopotliwe. Zazwyczaj skorzystanie z odsyłacza udawało mi się po piątym razie, a czasem po kilku próbach odpuszczałem. Przytrzymanie palcem odpowiedniej liczby często skutkuje zmianą strony, zaznaczeniem tekstu czy wywołaniem słownika. Tak sobie myślę, może firmy przygotowujące e-booki mogłyby aktywne pole odsyłacza rozszerzyć z liczby także np. na wyraz? Łatwiej będzie trafić w odsyłacz i go wybrać. Skoro nie wszyscy producenci czytników sobie z tym radzą...

 

Nolim posiada też tzw. tryb nocny (odwrócone kolory), ale przy takim czytaniu lepiej jest włączyć odświeżanie co np. 10 stron

 

Czytnik standardowo nie stosuje w polskich tekstach podziału wyrazów. To niestety dość standardowa przypadłość czytników a Beekeen, podobnie jak inni – najwyraźniej nie dostrzega w tym problemu. Nie ma także możliwości samodzielnego doinstalowania polskich reguł podziału.

 

Przykład notatek z Nolima, wczytanych do Writera (OpenOffice)

 

W prosty sposób można wyeksportować notatki i zaznaczenia, co zasługuje na pochwałę. Wystarczy w menu „Podkreślenia/Ustawienia podkreśleń” wybrać opcję „Eksport wszystkich notatek”. Utworzone pliki (CSV oraz TXT) można obrabiać w komputerze. Trzeba je tylko pobrać z katalogu „Digital Editions/Exports”.

 

Podsumowując, Nolim sprawdza się dobrze jako czytnik e-booków. Jednak denerwujące może być korzystanie z przypisów.

 

Nolim - pliki PDF

Na osobną uwagę zasługuje obsługa plików PDF w Nolimie. Czytnik wyposażono w całe spektrum opcji pozwalających dostosować pliki tego typu do czytania na sześciocalowym ekranie czytnika. Należy do nich rozpływ (zwany tu „Dopasowaniem tekstu”), obrót tekstu o 90º, dopasowywanie do szerokości ekranu oraz obcinanie marginesów. Pozwala to dość wszechstronnie przystosować plik PDF do wyświetlania na ekranie o przekątnej sześciu cali. Pod tym względem Nolim ustępuje tylko czytnikom PocketBook. Niestety, ustępuje także pod względem stabilności. Większe pliki, szczególnie te z dużą ilością graficznych, mogą zawiesić program do wyświetlania PDFów.

 

Przykład książki w formacie PDF...

 

...i ta sama strona w trybie rozpływu

 

Również prędkość przetwarzania takich plików jest mniejsza niż w konkurencyjnych urządzeniach marki PocketBook czy tym bardziej – Kindle. Warto pamiętać, że aby skorzystać z opcji obrotu tekstu o 90º należy w ustawieniach czytnika wyłączyć akcelerometr. W PDFach działa słownik oraz podkreślenia i notatki.

 

Mnogość sposobów dopasowania PDFa ustępuje tylko PocketBookom

 

Czytniki książek elektronicznych ogólnie słabo sobie radzą z PDFami, tym bardziej warto docenić Nolima za spore możliwości przetwarzania takich plików. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z ograniczeń tego czytnika w odniesieniu do dużych plików.

 

Duże PDFy mogą stanowić problem dla Nolima

 

Nolim – własne modyfikacje

Czytniki marki Bookeen posiadają ograniczone, ale przydatne możliwości modyfikacji niektórych ustawień. Użytkownik może zdefiniować własny wygaszacz ekranu, dodać ulubione czcionki oraz słownik.

 

Nolim wyposażony jest domyślnie tylko w słownik języka francuskiego

 

Słownik zainstalowany w czytniku przydaje się podczas lektury obcojęzycznych tekstów. Firma niestety nie ma w ofercie słowników z językiem polskim. W samym słowniku wgrany jest tylko jeden słownik - języka francuskiego. Niewiele lepiej jest ze słownikami dostępnymi w sieci. Natrafiłem na tylko jeden działający poprawnie słownik angielsko-polski przeznaczony dla czytników Bookeena. Znalazłem go na forum miłośników czytnika Oyo. Aby z niego korzystać, należy go wgrać do katalogu „Dictionaries” w pamięci wewnętrznej urządzenia. Trzeba go potem aktywować w opcji „Dostępne słowniki” znajdującego się w głównym menu. Wybrane (przez przytrzymanie palcem) słowo jest tłumaczone na osobnym ekranie. Przy okazji recenzji czytnika Bookeen Cybook Muse Frontlight, moderator forum miłośników czytnika Oyo, przesłał mi wyszukane przez siebie słowniki. Ponownie udostępniam tutaj ten plik (zawiera słownik angielsko-polski, niemiecko-polski). Można go pobrać tutaj.

 

Własna czcionka to dodatek, który może umilić lekturę. W Nolimie warto dodać krój, który będzie zastępował (nieobecną w nim) Caecilię. Ja polecam grubsze czcionki np. Bitter. Pliki w formacie TTF lub OTF należy wgrać do katalogu „Fonts” w pamięci czytnika. Większość przeze mnie testowanych, była poprawnie widziana przez oprogramowanie. Zdarzyły mi się też takie, które odczytane zostały przez czytnik np. tylko w wersji pogrubionej.

 

Wszystkie czcionki widoczne są po wejściu w „Ustawienia zaawansowane” formatowania strony. Czcionka Bookerly wygląda ładnie w Nolimie, ale lepiej używać czegoś grubszego (np. Bitter)

 

Własny wygaszacz także nie stanowi problemu w Nolimie. Może nim być okładka książki lub własna grafika. Jeśli chcemy mieć samodzielnie przygotowany wygaszacz, trzeba plik w formacie JPG (najlepiej w odcieniach szarości, w rozdzielczości 1024 × 758 pikseli) wgrać do katalogu „Pictures”, znajdującego się w pamięci wewnętrznej urządzenia. Wyboru wygaszacza dokonuje się w menu ustawień „Zaawansowane/Tryb czuwania/Wygaszacz ekranu/Element biblioteki”. Wskazanie grafiki powinno być potwierdzone komunikatem „Wybrano wygaszacz ekranu”. Tę samą czynność można też wykonać, wskazując plik graficzny w trybie przeglądania katalogów. Spolszczoną wersję firmowych wygaszaczy udostępniam w pliku Bookeen_wygaszacze.7z

 

Spolszczona wersja firmowego wygaszacza ekranu „Le mystère de la couverture manquante!”

 

Oczywiście i bez tych modyfikacji czytnik będzie spełniał swoje zadanie, ale moim zdaniem miłe, że można niektóre rzeczy poustawiać po swojemu.

 

Podsumowanie

Czytniki firmy Bookeen nie są popularne w naszym kraju, ale jednak warto na nie zwrócić uwagę. Nolim (Bookeen Saga) to niezły a jednocześnie interesujący sprzęt, który może zapewnić przyjemność z czytania. Warte podkreślenia na pewno jest oryginalne wzornictwo jak i spolszczenie menu. Szkoda, że zabrakło w nim reguł podziału wyrazów dla polskojęzycznych książek. Szczególnie ta ostatnia cecha to rzadkość, choć powinno to być normą. W czytniku zadbano o wzornictwo a jednocześnie jest to sprzęt, który miło wziąć do ręki. Niestety samo oprogramowanie nie zmieniło się istotnie od czasu, gdy testowałem poprzedni czytnik marki Bookeen.

 

Bookeen Nolim

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli chcesz mieć wyróżniający się wyglądem i przyjemny w dotyku niezły czytnik – Nolim (Bookeen Saga) to sprzęt, którym warto się zainteresować, cieszyć oryginalnym wyglądem sprzętu oraz całkiem wygodnym czytaniem. Nie warto natomiast za niego płacić sugerowanej ceny 139 EUR (nawet jeśli obejmuje fajną okładkę), bo za tę kwotę znajdziemy lepsze urządzenia.

 

Plusy:

- spolszczone menu;

- dobry ekran;

- możliwość wymuszenia wyrównania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- zintegrowana okładka z automagicznym wybudzaniem czytnika (po otwarciu klapki chroniącej ekran);

- bardzo miła w dotyku okładka;

- wygodne fizyczne przyciski zmiany stron;

- możliwość dodania własnych wygaszaczy;

- możliwość instalacji własnych czcionek;

- łatwy eksport notatek i zaznaczeń.

 

Minusy:

- stosunkowo ciężki;

- brak podziału wyrazów w polskich książkach;

- brak czcionki Caecilia eText (jest w czytniku Bookeen Saga);

- gniazdo microUSB umieszczone głęboko, więc niektóre wtyczki nie kontaktują dobrze;

- ekran umieszczony głęboko, co może utrudniać obsługę;

- brak polskich słowników (możliwość dogrania własnego);

- brak usługi bezprzewodowej wysyłki własnych plików;

- brak możliwości wyłączenia integracji z firmową księgarnią;

- sprzedaż zakończona (dostępna jest wersja z większą pamięcią - Bookeen Saga);

- raczej słaba bateria (1900 mAh);

- bardzo rzadkie aktualizacje oprogramowania wewnętrznego czytników.

 

Parametry wg producenta:

Wymiary: 134 × 155 × 15 mm;

Masa: 320g;

Ekran: przekątna 15,2 cm (6”), E-Ink Carta 1024 × 758, 213 ppi, dotykowy, wbudowane przednie oświetlenie z płynną regulacją poziomu natężenia;

Procesor: 1 GHz (Cortex A8);

Łączność bezprzewodowa Wi-Fi (802.11 b/g/n);

Kolor: czarny, żółty, pomarańczowy, biały, granatowy, zielony;

Pamięć wewnętrzna: 4 Gb (ok. 2,6 GB na pliki użytkownika) lub 8 GB (w Bookeen Saga);

Fizyczne przyciski: zmiana stron, menu, wyłącznik

Złącze USB Micro USB 2.0;

Formaty książek elektronicznych: ePub (również z Adobe DRM), PDF, FB2, TXT, HTML, DJVU;

Czcionki: 7 krojów (jedna bez polskich znaków) z regulacją wielkości (20 stopni) lub 8 krojów (w Bookeen Saga);

Obsługiwane języki (menu): kataloński, czeski, duński, niemiecki, holenderski, grecki, angielski, hiszpański, baskijski, galicyjski, fiński, francuski, chorwacki, węgierski, włoski, norweski, polski, portugalski, rumuński, rosyjski, szwedzki, bułgarski, estoński, turecki, słowacki, słoweński, litewski, chiński;

Zintegrowana okładka z funkcją wybudzania po otwarciu klapki chroniącej ekran.

 

Like Reblog Comment
review 2018-07-29 09:20
Bookeen Nolim cały w silikonie – recenzja czytnika książek

Nolim to czytnik, którego już niestety nie kupimy w sklepie ani w rodzimej Francji, ani w Polsce. Jednak jest on na tyle ciekawy, że zdecydowałem się go zaprezentować w postaci recenzji. Niniejszy wpis dotyczy modelu Carrefour Nolim, który testowałem przez ostatni miesiąc. Wpis można jednak także traktować jako recenzję czytnika Bookeen Saga. Jest on niemal identyczny z Nolimem i na bieżąco dostępny zarówno u producenta jak i polskiego dystrybutora czytników Bookeen.

 

Bookeen Nolim

 

Carrefour Nolim ± Bookeen Saga

W pierwszej połowie 2017 roku, francuska firma Bookeen wprowadziła na półki sklepów sieci Carrefour, specjalną wersję swojego czytnika Nolim („Nowy model czytnika Nolim”). Urządzenie sprzedawano we Francji i Hiszpanii. Czytnik połączono z firmową księgarnią (https://ebook.nolim.es) działającą w obydwu tych państwach. Niestety, w niecały rok później Carrefour (w ramach cięcia kosztów) wycofał się ze współpracy z Bookeenem („Nolim nie żyje, niech żyje Bookeen Saga!”). Czytnik zniknął ze sklepów francuskiej sieci handlowej, ale księgarnia wciąż działa. Mam nadzieję, że nie pogrąży to Bookeena, bo na pewno ten projekt był sporą inwestycją. W każdym razie producentowi nie pozostało nic innego, jak gotowy sprzęt wykorzystać pod własną marką.

 

Wyprzedaż czytników Nolim w hiszpańskim Carrefourze, po ogłoszeniu zerwania współpracy z Bookeenem (źródło: carrefour.es)

 

Testowany przeze mnie czytnik oferowany jest obecnie jako Bookeen Saga. I choć niniejsza recenzja dotyczy modelu Nolim, który pochodzi z hiszpańskiego Carrefoura, to można ją także do Sagi odnosić. Obydwa modele od strony technicznej różnią się przede wszystkim pojemnością pamięci wewnętrznej. W Nolimie jest to 4 GB a w Sadze – 8 GB. Poza tym w Nolimie brak jest preinstalowanych słowników oraz czcionki Caecilia.

 

Nolim - ekosystem

Czytniki firmy Bookeen pracują pod Linuksem, który został dopasowany do specyfiki urządzenia przez własny zespół programistów. Za wyświetlanie książek (w formacie EPUB) odpowiada również autorska aplikacja (Boo Reader). Francuzi mają więc kontrolę nad własnym produktem i między innymi dlatego, nie muszą oglądać się na poprawki dostarczane z Chin. Pozwala im to bardziej elastycznie dopasowywać czytniki do wymagań partnerów zewnętrznych, takich jak wspomniane już sklepy Carefour czy księgarnie. Z Carrefourem nie wyszło, ale w Szwecji czytniki Bookeena nie mają w tym momencie konkurencji (oferowane są w księgarni AdLibris jako „Letto Frontlight 2”). Czytnik dostępny jest również w szwajcarskiej księgarni Payot i fińskiej Elisa. Firma zapowiadała wprowadzenie go także w Brazylii, ale z tego co widzę, wciąż oferowane są tam tylko (starsze) modele czytników z serii Cybook.

 

Bookeen Saga w fińskiej księgarni Elisa (źródło: kirja.elisa.fi)

 

Zarówno Nolim jak i Saga sprzedawana w księgarniach partnerów Bookeena, mają zintegrowany lokalny sklep z e-bookami. Natomiast urządzenia sprzedawane przez producenta lub np. przez polskiego dystrybutora (71media), mają dostęp do firmowej księgarni Bookeena. Takie rozwiązanie jest niezbyt przydatne w naszej rzeczywistości. No chyba, że ktoś sporo czyta po francusku (lub hiszpańsku, szwedzku, norwesku czy fińsku w przypadku wspomnianych wcześniej partnerów). Na szczęście nie ma konieczności logowania się do sklepu, aby korzystać z czytnika.

 

Różne wersje kolorystyczne czytnika Bookeen Saga w sklepie czytio.pl (źródło: czytio.pl)

 

Niestety, w ofercie Bookenna brak jest możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków czy synchronizacji z własnym kontem na dysku sieciowym. Ta usługa znakomicie się sprawdza w czytnikach Kindle czy PocketBookach. Nie dla każdego jest ona ważna, ale mi jej brakuje w Nolimie.

 

Używając Nolima czy Sagę w Polsce, nie skorzystamy w pełni z możliwości tych czytników, ale podstawowa funkcja (wygodne czytanie książek) na tym ucierpieć nie powinna.

 

Nolim od strony technicznej

Nolim jest zmodernizowaną wersją recenzowanego już przeze mnie czytnika Bookeen Cybook Muse Frontlight. Ma niemal to samo oprogramowanie, niewiele się różni także pod względem technicznym. Nowością jest oczywiście zintegrowana okładka.

 

Wszystkie przyciski są łatwo wyczuwalne palcami

 

Od razu rzuca się w oczy także inne rozmieszczenie fizycznych przycisków. A są one bardzo użyteczne i nieźle przemyślane. Ich lokalizację wskazują odciśnięte w silikonie, łatwe do wyczucia palcami, symbole. Przycisk uruchamiający czytnik znajduje się w górnej krawędzi obudowy. Trochę mniej standardowo umieszczono wyłącznik oświetlenia, bo na lewej ramce ekranu. Po prawej natomiast są dwa przyciski zmiany stron i (między nimi) trzeci – wywołania głównego menu. Lokalizacja przycisków zmiany stron sprawdza się w praktyce. To, że są po jednej stronie ekranu nie jest problemem, ponieważ Nolim jest wyposażony w akcelerometr. Po obróceniu czytnika o 180º przyciski zmiany stron znajdą się po lewej stronie, a obraz na ekranie automagicznie i (co bardzo ważne) błyskawicznie także się obróci i dopasuje się do nowego ustawienia. Za takie rozwiązanie należą się Bookeenowi duże brawa. Podobne rozwiązanie zastosowano także w Kindle Oasis 2.

 

Projekt współtworzy również kartonowe pudełko podobne do papierowej książki w twardej okładce

 

W ogóle Nolim jest przykładem ciekawego i funkcjonalnego wzornictwa. Czytnik, stworzony wspólnie z projektantami z agencji Studio 5.5, został w 2017 roku doceniony nagrodą w kategorii produktów przemysłowych (Janus De L'industrie) przyznawaną przez Institut Français du Design.

 

Ekran

Nolim ma ekran wykonany w technice papieru elektronicznego. Jest to E-Ink Carta o przekątnej 15,2 cm (6”). Posiada on standardową rozdzielczość 1024x758 pikseli (213 ppi). Bookeen nie ma obecnie w swojej ofercie żadnego urządzenia z lepszym ekranem. To chyba ostatnia z liczących się firm, która nie ma w swojej ofercie urządzenia z ekranem 300 ppi.  Bookeen ma w swojej ofercie jeden model z ekranem 300 ppi, to Cybook Muse HD.

 

Ekran w dziennym świetle prezentuje się bardzo ładnie

 

Czytnik poprawnie i sprawnie reaguje na dotyk. Z powodu zagłębienia ekranu w obudowie, zdarzają się jednak problemy z wybieraniem pól umieszczonych w rogach ekranu.

 

Nolim posiada szeroki zakres regulacji poziomu oświetlenia

 

Nolim posiada wbudowane przednie oświetlenie z płynną (dwudziestostopniową) regulacją poziomu natężenia. Różnica pomiędzy największym a najmniejszym natężeniem światła jest bardzo duża. Źródłem światła jest pięć LEDów umieszczonych pod dolną ramką ekranu. Światło rozprowadzane jest dość równomiernie. Można zauważyć niewielkie smugi przy ramce, gdzie są diody, ale nie przeszkadza to w czytaniu. Włączenie oświetlenia pogarsza nieco kontrast tekstu. W dziennym świetle ekran sprawdza się jednak znakomicie, oferując matową powierzchnię i dobry kontrast.

 

Podsumowując, ekran nie zachwyca, ale też nie można mu specjalnie czegoś zarzucić. Jak na dzisiejsze standardy, to po prostu solidna średnia klasa.

 

Okładka

Elementem, który szczególnie wyróżnia Nolima na rynku jest zintegrowana z czytnikiem okładka. Takie rozwiązanie nie jest zbyt popularne w czytnikach. Znamy je jednak z wcześniej sprzedawanych urządzeń, takich jak Sony PRS-T3, Kindle Oasis lub aktualnie sprzedawanego PocketBooka Basic Touch 2 Save & Safe. Cechą wyróżniającą Nolim jest brak możliwości demontażu czy wymiany okładki. Stanowi ona trwały element obudowy czytnika.

 

Okładka wykonana jest z wysokiej jakości silikonu, który w ostatnich latach przebojem wdarł się m.in. do naszych kuchni. Jest przyjemny w dotyku, wydaje się być trwały i sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Jedna wątpliwość jaką mam w tej chwili, dotyczy wyglądu okładki za kilka lat. Na pewno trzeba uważać na zdrapania.

 

Piktogramy wytłoczone w silikonie okładki wskazują lokalizację przycisków

 

Okładka ma wbudowany bardzo silny magnes, który odpowiada za przytrzymywanie w miejscu klapki chroniącej ekran. Klapka nie ma prawa przemieścić się przypadkowo podczas przenoszenia w plecaku czy torebce. Pod tym względem sprawdza się znakomicie. W innych czytnikach, szczególnie w przypadku okładek „no name”, pojawiają się narzekania użytkowników, że klapka samoczynnie raz po raz wybudza i usypia urządzenie. Może to prowadzić do błyskawicznego wyładowania baterii. Nawet niektóre firmowe okładki miewają dość rachityczne magnesy. W Nolimie nie ma takiego niebezpieczeństwa. Może tylko warto zwrócić uwagę, by nie nosić czytnika blisko np. portfela z kartami płatniczymi, coby się nie rozmagnesowały.

 

Jeśli w hotelowej toalecie brak półki na czytnik, Nolim możne być przyczepiony magnesem okładki do kaloryfera... (Magdeburg, 2018 r.)

 

Według producenta, ten model ma być bardzo odporny na mechaniczne uszkodzenia, włączając w to zbicie ekranu. Tego typu uszkodzenie jest zdecydowanie największą zmorą użytkowników czytników książek. Ekran (najdroższa część czytnika) może pęknąć w wyniku naciśnięcia, przy upadku a nawet z powodu puchnięcia baterii. A tymczasem silikon ma dać całkiem niezły poziom ochrony, nawet w przypadku upuszczenia z ręki. Przetestował to z niezłym skutkiem Johannes Haupt z lesen.net....

 

Bookeen Saga w rękach Johannesa Haupta (źródło: youtube.com)

 

Bookeen Saga w rękach i pod nogami Johannesa Haupta z lesen.net (źródło: youtube.com)

 

Jest jednak druga strona medalu. Silikon jest dość gruby, co sprawia, że sam czytnik nie wygląda smukło. A raczej takie trendy obowiązują w mobilnych urządzeniach. Mimo tego, czytnik jest bardzo ładny. Gorzej, że okładka powoduje także niedogodności w codziennym korzystaniu z czytnika. Pierwszy problem napotkamy korzystając z gniazda microUSB. Jest ono umieszczone dość głęboko i może się zdarzyć, że posiadany kabel USB będzie miał zbyt krótką wtyczkę. Lepiej korzystać z kabla dołączonego przez producenta, wtedy nie ma takiego kłopotu.

 

Porównanie grubości czytników Nolim (o góry) i Kindle Voyage (pod spodem w okładce typu origami)

 

Drugi problem (wspomniany wyżej), jest trochę poważniejszy. Dotyczy on ekranu, który jest zagłębiony w obudowie na tyle, że można mieć kłopoty z dotykową obsługą. Szczególnie dotykanie rogów i brzegów ekranu bywa kłopotliwe, ponieważ jest za mało miejsca między obudową a polem na ekranie, w które trzeba trafić palcem. A właśnie w rogach (i przy krawędziach) umieszczone są niektóre elementy menu, takie jak zamykanie okien poszczególnych ustawień czy powrót do poprzedniej opcji. W każdym razie mnie to sprawia kłopoty, a jakoś szczególnie grubych palców nie mam.

 

W czytniku Nolim zarówno gniazdo microUSB jak i ekran, są mocno zagłębione w obudowie, dlatego warto korzystać z oryginalnego kabla, który ma odrobinę dłuższą wtyczkę

 

No i koniec końców okładka dodaje sporo do masy urządzenia. Nolim waży ok. 313 gramów (tyle pokazuje moja waga, ale wg producenta powinno być nawet 320 g). Jeśli porówna się to np. z Kindle Voyage (ekran sześć cali, z okładką 262 g) czy PocketBookiem InkPadem 3 (ekran 7,8 cala, bez okładki 210 g) wtedy można już odczuć różnicę.

 

Ogólnie jednak mogę stwierdzić, że pomysł ze zintegrowaną okładką jest udany, głównie dzięki wzornictwu. Czytnik się wyróżnia, wygląda estetycznie, jest przyjemny w dotyku no i cały czas chroniony przed zniszczeniem ekranu. Producent powinien przerobić oprogramowanie tak, aby nawet z głęboko umieszczonym ekranem, korzystanie z dotyku nie sprawiało problemów.

 

Bookeen Nolim - przód okładki

 

Zapraszam do lektury drugiej części recenzji, w której przedstawiam więcej uwag z codziennego czytania na czytniku Bookeen Nolim.

Like Reblog Comment
review 2018-01-21 15:39
PocketBook Basic Lux, czyli prosto i jasno - recenzja czytnika

 

PocketBook Basic Lux należy do dość unikalnego rodzaju czytników. Rzadko można teraz spotkać nowe urządzenia tego typu, które mają ekran niedotykowy ale o bardzo dobrych parametrach i do tego wbudowane oświetlenie. Ten czytnik zwrócił moją uwagę właśnie dość nietypowym mariażem wspomnianych cech. Dlatego, po prawie dwóch miesiącach intensywnego testowania w domu i w podróży, zapraszam do zapoznania się z recenzją PocketBooka Basic Lux. Poniżej część pierwsza...

 

PocketBook Basic Lux

 

PocketBook Basic Lux – (prawie) cały po polsku

PocketBook konsekwentnie dostosowuje swoje czytniki do lokalnych wymagań. Objawia się to m.in. dostosowywaniem oprogramowania urządzeń dla sieci księgarskich (np. Francja, RFN), czy konkretnych usług (np. wypożyczalnia Legimi w Polsce i RFN). Czytniki wprowadzane na polski rynek, mają od dawna spolszczone menu i polską wersję instrukcji obsługi. Niedawno rozwiązano w nich także problem dzielenia wyrazów w polskich e-bookach. Nie trzeba już kombinować, aby EPUBy ładniej wyglądały. W tym momencie brakuje do szczęścia chyba tylko polskich słowników. Należy niniejszym pochwalić PocketBooki, jako najbardziej spolszczoną markę czytników.

 

Polskie napisy na pudełku to nie nowość, ale warto docenić firmę za wprowadzenie dzielenia wyrazów w polskich e-bookach

 

Skoro producent oferuje porządną, polską instrukcję obsługi, nie będę więc, jak w poprzednich recenzjach, skupiał się krok po kroku na wyjaśnianiu działania poszczególnych funkcji. Odeślę do pliku w czytniku lub na stronie WWW (można ją pobrać tutaj). Skupię się za to na moich wrażeniach oraz uwagach, które mogą być pomocne w codziennym i bardziej komfortowym korzystaniu z urządzenia.

 

Pierwsze strony polskojęzycznej wersji instrukcji obsługi dla PocketBooka Basic Lux

 

PocketBook Basic Lux – od strony technicznej

PocketBook Basic Lux miał premierę w połowie roku 2017. Swoim wyglądem, kształtem, rozmiarami oraz sposobem obsługi, nawiązuje do pierwszego modelu tej linii produktów. Mam na myśli PocketBook Basic, który na rynku pojawił się w 2011 roku. O ile od tego czasu z zewnątrz czytniki serii Basic zmieniły się niewiele, o tyle w środku to już zupełnie inna bajka.

 

PocketBook Basic na berlińskich targach IFA w 2012 roku (Berlin, 2012 r.)

 

PocketBook Basic Lux można ulokować pomiędzy modelami najprostszymi i najtańszymi a średnimi. Te najtańsze mają dziś zazwyczaj dotykowy ekran E-Ink o rozdzielczości 800x600 pikseli (167 ppi) ale bez wbudowanego oświetlenia. Droższa grupa posiada zazwyczaj większość zaawansowanych funkcji (dotyk, wbudowane oświetlenie, wodoodporność). Przy okazji porównania najciekawszych czytników obecnych na rynku, recenzowanego PocketBooka umieściłem jednak w grupie najtańszych urządzeń. Więcej o tym można przeczytać we wpisie „Jaki czytnik e-booków wybrać? (listopad 2017 r.)”. Jego cena stanowi górną granicę opisanych w tekście podstawowych modeli.

 

PocketBook Basic Lux to pełnoprawny czytnik, choć pozbawiony jest kilku funkcji obecnych w bardziej zaawansowanych urządzeniach tego producenta. Przede wszystkim nie ma dotykowego ekranu, nie obsługuje wypożyczalni Legimi, zainstalowane ma tylko dwa słowniki, nie posłuchamy na nim plików audio, a mechaniczny lektor nie przeczyta na głos książki. Jednak na jego korzyść przemawia m.in. kontrastowy e-papier wyższej (212 ppi) rozdzielczości, wbudowane oświetlenie, obsługa kart microSD i bezprzewodowe usługi PocketBooka (Sent-to-PocketBook, synchronizacja z Dropboksem).

 

Obecnie producent oferuje trzy modele serii PocketBook Basic:

 

PocketBook Basic 3

PocketBook Basic Touch 2

PocketBook Basic Lux

ekran (przekątna)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

ekran (rozdzielczość)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta 1024×758 (212 ppi)

płaski front

nie

nie

nie

ekran dotykowy

nie

tak

nie

wodoodporność

nie

nie

nie

wbudowane oświetlenie

nie

nie

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

-

-

nie

pamięć wewnętrzna [GB]

8

8

8

masa [g]

170

180

170

wymiary [mm]

174,4×114,6×8,3

174,4×114,6×8,3

174,4×114,6×8,3

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

tak

kolor obudowy

czarny, biały

czarny

brązowy

dodatkowe uwagi

obsługa kart microSD do 32 GB

obsługa kart microSD do 32 GB

obsługa kart microSD do 32 GB

premiera rynkowa [rok]

2017

2016

2017

cena katalogowa [PLN]

329

359

409

 

Pierwsze, co zwraca uwagę (poza ekranem), to obsługa czytnika przy pomocy fizycznych przycisków. Oprogramowanie czytnika jest dobrze dopasowane do takiego funkcjonowania. Przyciski służące do obsługi czytnika zostały umieszczone poniżej ekranu. Składa się na nie czterokierunkowy pierścień z przyciskiem „OK” w środku oraz dwa przyciski zmiany stron. Duże znaczenie ma przycisk po lewej stronie, ponieważ nie służy tylko do cofania się o stronę w tekście, ale również np. do wycofywania się z otwartego menu czy podświetlonej opcji. Ogólnie posługiwanie się przyciskami jest bardzo intuicyjne. Trudności mogą sprawiać rzadziej wykonywane, ale potrzebne czynności - na przykład warto pamiętać, że wywoływanie trybu przechodzenia do przypisów następuje po długim naciśnięcie przycisku OK. Tak samo trzeba wejść w ten tryb powracając do tekstu książki.

 

Za obsługę czytnika odpowiedzialne są fizyczne przyciski umieszczone pod ekranem

 

Na dolnej krawędzi obudowy znalazły się gniazda (microUSB i kart microSD) oraz wyłącznik. Do tego ostatniego można mieć zastrzeżenia, bo jest dość mały. Nie dostrzegałem tego, dopóki nie zacząłem używać firmowej okładki. Kiedy czytnik jest lekko schowany w okładce, we włączenie czytnika trzeba włożyć trochę uwagi.

 

PocketBook Basic Lux dostępny jest (na razie) tylko w wersji brązowej. Plecki są czarne, lekko gumowane i wyprofilowane, co ułatwia trzymanie czytnika (jeśli czytnik nie jest w okładce). Plastik użyty do wykonania obudowy jest dobrej jakości. W dotyku sprawia pozytywne wrażenie. Co najważniejsze, nie czuć tak „taniości” jak w Kindle 7 czy Tolino Page.

 

PocketBook Basic Lux - dolna krawędź obudowy (od lewej: wyłącznik, gniazdo kart microSD, gniazdo microUSB)

 

Podsumowując, PocketBook Basic Lux od strony technicznej prezentuje kolejny etap ewolucji linii podstawowych czytników firmy, lekko wykraczając (również ceną) poza to, co zwykliśmy uważać za „czytnik podstawowy”.

 

Gdzie kupić PocketBooka?

Czytniki marki PocketBook mają oficjalnego polskiego dystrybutora i posiada on swój sklep internetowy pod adresem czytio.pl. Poza tym, PocketBooki można nabyć również w sieciowych sklepach z elektroniką. Gorzej, jeśli chcielibyśmy go dotknąć i pooglądać bezpośrednio, w takim przypadku nie mam dobrych wieści. Sprzedawcy oferujący PocketBooki, nawet ci posiadający sklepy stacjonarne (np. Empik) – odsyłają do swoich internetowych oddziałów.

 

Jedyny dostępny w fizycznym sklepie egzemplarz modelu PocketBook Basic Lux, jaki udało mi się znaleźć w sieci Euro RTV (źródło: euro.com.pl)

 

PocketBook Basic Lux – ekran

Ekran, najważniejsza część czytnika książek, ma w tym przypadku bardzo ładny kontrast - tło jest jasne a litery dobrze wypełnione czernią. Nawet przy dłuższym czytaniu bez pełnego odświeżania artefakty są trudno dostrzegalne (mam na myśli tzw. ghosting charakterystyczny dla papieru elektronicznego). W ustawieniach czytnika można zdefiniować pełne odświeżanie ekranu co jedną, trzy, pięć lub dziesięć stron. Nie wybrałem żadnej z tych opcji, bo można tę funkcję całkiem wyłączyć. Tak też uczyniłem i ani przez chwilę tego nie żałowałem. Nawet po przeczytaniu wielu stron, tekst pozostaje wyraźny i trudno dostrzec artefakty.

 

Pełna moc wbudowanego oświetlenia (PocketBook Basic Lux po lewej, Kindle Voyage po prawej)

 

Najważniejszą cechą, która wyróżnia właśnie ten czytnik, wśród innych modeli w cenie do 400 złotych, jest wbudowane oświetlenie. Mile zaskoczyła mnie równomierność rozłożenia światła, którego źródłem jest (aż) osiem LEDów ulokowanych pod górną ramką otaczającą ekran. Rozkład nie jest idealny, ale wygląda to nawet lepiej niż w niektórych, droższych czytnikach. W moim egzemplarzu widać lekki cień u góry ekranu. Można się go dopatrzyć, ale nie przeszkadza to w czytaniu. Zastrzeżenia można mieć jedynie co do zakresu regulacji poziomu natężenia światła. Minimalny poziom powinien być mniejszy. Szczególnie osoby czytające w ciemnościach, mogą najmniejszy poziom oświetlenia ekranu, uznać za zbyt jasny. Co ważne, włączenie oświetlenia nie powoduje zszarzenia tekstu, co widać niekiedy w innych czytnikach.

 

Zarówno kontrast jak i kolor tła ekranu to mocna strona PocketBooka Basic Lux

 

Podsumowując, zarówno ekran jak i wbudowane oświetlenie to bardzo mocne strony PocketBooka Basic Lux.

 

 

Ekran PocketBooka Basic Lux również oświetlony zimowym dziennym światłem prezentuje się bardzo dobrze (zdjęcie dodane już po publikacji recenzji, bo zza chmur w końcu wyjrzało słońce)

 

Już dziś zapraszam na drugą część recenzji. Omawiam w niej wrażenia z codziennego korzystania z czytnika.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?