logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: test-konsumencki
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2018-08-03 14:15
Bookeen Nolim cały w silikonie – recenzja czytnika książek (część II)

W pierwszej części testu przedstawiłem czytnik Nolim jako trochę uboższą wersję modelu Bookeen Saga. Opisałem go od strony technicznej, w drugiej części recenzji zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami z codziennego użytkowania.

 

Czytnik Nolim jako źródło romantycznej przygody i mapa z drogą wiodącą do ukrytych skarbów (źródło: www.5-5designstudio.com)

 

Nolim na co dzień

W codziennym użytkowaniu czytnik sprawdza się bardzo dobrze, choć nie jest urządzeniem bez wad. Oprogramowanie jest stabilne i działa sprawnie. Trochę długo trwa zamiana czcionki w książce lub wywoływanie menu słownika, ale samo wczytywanie książek i kartkowanie działa szybko. Na wstępie warto podkreślić, że menu czytnika jest w pełni spolszczone. Na klawiaturze ekranowej są także polskie znaki. Powinno to ułatwić korzystanie z urządzenia, na przykład przy sporządzaniu notatek. Ogólnie Nolim trochę ustępuje konkurentom pod względem funkcjonalności i ergonomii, ale może to też być kwestia moich przyzwyczajeń.

 

Po pierwszym uruchomieniu i wybraniu języka menu, można już korzystać z czytnika

 

Pierwsze uruchomienie czytnika po zakupie jest bardzo proste – wystarczy wybrać język menu i już. Żadnych logowań, połączeń, akceptacji umów i licencji. Pod tym względem Nolim jest wzorcem prostoty. Codzienne korzystanie z czytnika opiera się głównie na dotykowym ekranie, ale fizyczne przyciski znakomicie się sprawdzają. To kolejna ważna zaleta Nolima. Najczęściej oczywiście przyciski przydają się do zmiany stron, ale użyteczny jest także umieszczony między innymi przycisk wywołujący główne menu. Pojawia się ono na dole ekranu i znajdziemy w nim ikony: Strona główna, Biblioteka, Sklep, FrontLight oraz Menu.

 

Nolim - ekran główny

 

Ekran główny (strona główna) pojawia się po starcie urządzenia. Podzielony jest on na trzy części. Górny fragment pokazuje ostatnio czytaną książkę wraz z autorem, tytułem i paskiem postępu czytania. Tu brakuje mi trochę listy kilku ostatnio czytanych pozycji. Jeśli czytamy kilka tekstów równolegle (na przykład ściągnięte artykuły ze stron WWW oraz jakąś powieść) to trochę trudno jest się między nimi przełączać. Trzeba wchodzić do biblioteki, a tam wybrać z katalogu „czytanych teraz” (lub innego) to, co przed chwilą wgraliśmy do czytnika czy przed chwilą przerwaliśmy. Środkowa część ekranu to miniaturki ostatnio wgranych do biblioteki plików. Jednocześnie są prezentowane cztery nowości, ale listę można przewijać. Takie rozwiązanie sprawdza się w codziennym korzystaniu z czytnika. Łatwo i szybko można przeglądać nowości w biblioteczce.

 

Nolim zintegrowano z hiszpańską księgarnię, nie ma konieczności logowania się do niej

 

Z kolei dolna część ekranu startowego to odesłanie do firmowego sklepu „Nolim store”. W moim przypadku jest to hiszpańskojęzyczny sklep, prowadzony przez Bookeena dla hiszpańskiej gałęzi Carrefoura. W naszych warunkach średnio przydatna funkcja, a nie ma opcji, żeby ją wyłączyć.

 

Nolim - widok biblioteczki

 

Biblioteka podzielona jest na osiem katalogów (ósmy dodawany jest po utowrzeniu pierwszej notatki/zaznaczenia). E-booki są (wstępnie) sortowane przez czytnik. Przykładowo, wgrane właśnie pliki znajdziemy w katalogu „Nowa”, ostatnio otwarte książki trafiają od razu do „Czytane teraz”. Teksty, w których dotarliśmy do ostatniej strony automatycznie trafią do katalogu „Przeczytane”. W każdym razie ma to sens. Jest też katalog „Wszystkie książki”, w którym można e-booki sortować wg tytułu. Jest także możliwość tworzenia własnych kolekcji.

 

Nolim - sortowanie w biblioteczce

 

Jeśli komuś nie odpowiada sortowanie wg metadanych, może skorzystać z bardziej „tradycyjnego” przeglądania wg katalogów znajdujących się w pamięci urządzenia (które możemy tworzyć jak w komputerze).

 

Przeglądanie zawartości czytnika wg katalogów

 

Menu ustawień umożliwia konfigurację czytnika. Można tu wybrać m.in. język menu, używane słowniki czy połączenie z siecią bezprzewodową. W menu „Zaawansowane” warto zdefiniować reakcję czytnika po podłączeniu kablem do komputera (ja mam „Zobacz zawartość urządzenia”, czyli możliwość wgrywania książek). Tu również znajduje się opcja częstotliwości odświeżania ekranu. W Nolimie można spokojnie ustawić „Bez odświeżania”. Artefakty (tzw. ghosting) nie powinny stanowić problemu.

 

E-booki do czytnika można wgrać przez kabel USB. Pliki można skopiować do jednego katalogu, bądź stworzyć sobie podkatalogi wg autorów, serii czy innych reguł. Nie ma natomiast możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków do pamięci czytnika lub połączonej z nim chmury. Jestem przyzwyczajony do tego, że pobieram sobie strony WWW przy pomocy specjalnych wtyczek, a potem czytam dłuższe teksty na czytniku. Znakomicie działa to na czytnikach Kindle i PocketBook. W przypadku Nolima muszę go za każdym razem podłączać kablem do komputera. Nie jest to jakiś straszny wysiłek, ale jednak mniej wygodne w codziennym użytkowaniu.

 

Bateria nie jest najmocniejszą stroną urządzenia. Dzięki okładce, czytnik jest cały czas (poza czytaniem oczywiście) w trybie uśpienia. Powinno to pozytywnie wpłynąć na czas pracy na jednym ładowaniu. Rzeczywistość jednak nie jest tak różowa. W pełni naładowana bateria zapewnia około tygodnia do dziesięciu dni dość intensywnego czytania. I to przy wyłączonym wi-fi (nie jest do niczego potrzebne, jeśli nie korzysta się z firmowej księgarni czy na przykład nie pobiera książek przez przeglądarkę WWW). Trochę to mało w porównaniu z ostatnio testowanymi przeze mnie czytnikami.

 

Przez cały czas testu czytnik pracował stabilnie. Raz nie udało mi się wczytać dużego PDFa. W sumie więc codzienne korzystanie nie jest kłopotliwe. Może za wyjątkiem pojawiającej się znienacka przykrej wiadomości o konieczności doładowania baterii.

 

Nolim - czytanie e-booków

Czytnik poprawnie wyświetla polskie e-booki w formacie EPUB, FB2 lub PDF. Książki pochodzące z polskich księgarń nie powinny sprawiać w Nolimie kłopotów. Książki można otwierać (przez dotknięcie ekranu palcem) z okna głównego jak i z biblioteczki. Strony zmieniają się płynnie zarówno przy użyciu dotykowego ekranu jak i przycisków.

 

Menu ustawień w e-booku (u góry statystyki czytania)

 

Po wczytaniu książki, można ją oczywiście dopasować do własnych upodobań. Krótkie dotknięcie ekranu w środkowej części (lub środkowy przycisk na prawej ramce) wywołuje menu, w którym u góry podane są statystyki czytania, a na dole standardowe opcje, między innymi formatowania wyglądu tekstu. Czytnik ma zainstalowane bardzo przeciętnie wyglądające czcionki. Warto od razu wgrać swoją, trochę grubszą, np. Bitter. Wygląd tekstu można dostosowywać korzystając z wyboru czcionki, regulacji wielkości tekstu, odstępu między linijkami oraz wielkości marginesów. Ale Nolim dodatkowo ma możliwość wymuszenia wyrównania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania), co wydatnie poprawia wygląd słabo (pod tym względem) przygotowanych e-booków.

 

Formatowanie strony zawiera m.in wymuszenie justowania

 

O ile samo czytanie książek w Nolimie nie sprawia problemów, to w codziennym czytaniu kłopot sprawiało mi korzystanie z przypisów. To niestety nie pierwszy czytnik, w którym ta funkcja szwankuje. Wybranie numeru odsyłającego do przypisu bywa bardzo kłopotliwe. Zazwyczaj skorzystanie z odsyłacza udawało mi się po piątym razie, a czasem po kilku próbach odpuszczałem. Przytrzymanie palcem odpowiedniej liczby często skutkuje zmianą strony, zaznaczeniem tekstu czy wywołaniem słownika. Tak sobie myślę, może firmy przygotowujące e-booki mogłyby aktywne pole odsyłacza rozszerzyć z liczby także np. na wyraz? Łatwiej będzie trafić w odsyłacz i go wybrać. Skoro nie wszyscy producenci czytników sobie z tym radzą...

 

Nolim posiada też tzw. tryb nocny (odwrócone kolory), ale przy takim czytaniu lepiej jest włączyć odświeżanie co np. 10 stron

 

Czytnik standardowo nie stosuje w polskich tekstach podziału wyrazów. To niestety dość standardowa przypadłość czytników a Beekeen, podobnie jak inni – najwyraźniej nie dostrzega w tym problemu. Nie ma także możliwości samodzielnego doinstalowania polskich reguł podziału.

 

Przykład notatek z Nolima, wczytanych do Writera (OpenOffice)

 

W prosty sposób można wyeksportować notatki i zaznaczenia, co zasługuje na pochwałę. Wystarczy w menu „Podkreślenia/Ustawienia podkreśleń” wybrać opcję „Eksport wszystkich notatek”. Utworzone pliki (CSV oraz TXT) można obrabiać w komputerze. Trzeba je tylko pobrać z katalogu „Digital Editions/Exports”.

 

Podsumowując, Nolim sprawdza się dobrze jako czytnik e-booków. Jednak denerwujące może być korzystanie z przypisów.

 

Nolim - pliki PDF

Na osobną uwagę zasługuje obsługa plików PDF w Nolimie. Czytnik wyposażono w całe spektrum opcji pozwalających dostosować pliki tego typu do czytania na sześciocalowym ekranie czytnika. Należy do nich rozpływ (zwany tu „Dopasowaniem tekstu”), obrót tekstu o 90º, dopasowywanie do szerokości ekranu oraz obcinanie marginesów. Pozwala to dość wszechstronnie przystosować plik PDF do wyświetlania na ekranie o przekątnej sześciu cali. Pod tym względem Nolim ustępuje tylko czytnikom PocketBook. Niestety, ustępuje także pod względem stabilności. Większe pliki, szczególnie te z dużą ilością graficznych, mogą zawiesić program do wyświetlania PDFów.

 

Przykład książki w formacie PDF...

 

...i ta sama strona w trybie rozpływu

 

Również prędkość przetwarzania takich plików jest mniejsza niż w konkurencyjnych urządzeniach marki PocketBook czy tym bardziej – Kindle. Warto pamiętać, że aby skorzystać z opcji obrotu tekstu o 90º należy w ustawieniach czytnika wyłączyć akcelerometr. W PDFach działa słownik oraz podkreślenia i notatki.

 

Mnogość sposobów dopasowania PDFa ustępuje tylko PocketBookom

 

Czytniki książek elektronicznych ogólnie słabo sobie radzą z PDFami, tym bardziej warto docenić Nolima za spore możliwości przetwarzania takich plików. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z ograniczeń tego czytnika w odniesieniu do dużych plików.

 

Duże PDFy mogą stanowić problem dla Nolima

 

Nolim – własne modyfikacje

Czytniki marki Bookeen posiadają ograniczone, ale przydatne możliwości modyfikacji niektórych ustawień. Użytkownik może zdefiniować własny wygaszacz ekranu, dodać ulubione czcionki oraz słownik.

 

Nolim wyposażony jest domyślnie tylko w słownik języka francuskiego

 

Słownik zainstalowany w czytniku przydaje się podczas lektury obcojęzycznych tekstów. Firma niestety nie ma w ofercie słowników z językiem polskim. W samym słowniku wgrany jest tylko jeden słownik - języka francuskiego. Niewiele lepiej jest ze słownikami dostępnymi w sieci. Natrafiłem na tylko jeden działający poprawnie słownik angielsko-polski przeznaczony dla czytników Bookeena. Znalazłem go na forum miłośników czytnika Oyo. Aby z niego korzystać, należy go wgrać do katalogu „Dictionaries” w pamięci wewnętrznej urządzenia. Trzeba go potem aktywować w opcji „Dostępne słowniki” znajdującego się w głównym menu. Wybrane (przez przytrzymanie palcem) słowo jest tłumaczone na osobnym ekranie. Przy okazji recenzji czytnika Bookeen Cybook Muse Frontlight, moderator forum miłośników czytnika Oyo, przesłał mi wyszukane przez siebie słowniki. Ponownie udostępniam tutaj ten plik (zawiera słownik angielsko-polski, niemiecko-polski). Można go pobrać tutaj.

 

Własna czcionka to dodatek, który może umilić lekturę. W Nolimie warto dodać krój, który będzie zastępował (nieobecną w nim) Caecilię. Ja polecam grubsze czcionki np. Bitter. Pliki w formacie TTF lub OTF należy wgrać do katalogu „Fonts” w pamięci czytnika. Większość przeze mnie testowanych, była poprawnie widziana przez oprogramowanie. Zdarzyły mi się też takie, które odczytane zostały przez czytnik np. tylko w wersji pogrubionej.

 

Wszystkie czcionki widoczne są po wejściu w „Ustawienia zaawansowane” formatowania strony. Czcionka Bookerly wygląda ładnie w Nolimie, ale lepiej używać czegoś grubszego (np. Bitter)

 

Własny wygaszacz także nie stanowi problemu w Nolimie. Może nim być okładka książki lub własna grafika. Jeśli chcemy mieć samodzielnie przygotowany wygaszacz, trzeba plik w formacie JPG (najlepiej w odcieniach szarości, w rozdzielczości 1024 × 758 pikseli) wgrać do katalogu „Pictures”, znajdującego się w pamięci wewnętrznej urządzenia. Wyboru wygaszacza dokonuje się w menu ustawień „Zaawansowane/Tryb czuwania/Wygaszacz ekranu/Element biblioteki”. Wskazanie grafiki powinno być potwierdzone komunikatem „Wybrano wygaszacz ekranu”. Tę samą czynność można też wykonać, wskazując plik graficzny w trybie przeglądania katalogów. Spolszczoną wersję firmowych wygaszaczy udostępniam w pliku Bookeen_wygaszacze.7z

 

Spolszczona wersja firmowego wygaszacza ekranu „Le mystère de la couverture manquante!”

 

Oczywiście i bez tych modyfikacji czytnik będzie spełniał swoje zadanie, ale moim zdaniem miłe, że można niektóre rzeczy poustawiać po swojemu.

 

Podsumowanie

Czytniki firmy Bookeen nie są popularne w naszym kraju, ale jednak warto na nie zwrócić uwagę. Nolim (Bookeen Saga) to niezły a jednocześnie interesujący sprzęt, który może zapewnić przyjemność z czytania. Warte podkreślenia na pewno jest oryginalne wzornictwo jak i spolszczenie menu. Szkoda, że zabrakło w nim reguł podziału wyrazów dla polskojęzycznych książek. Szczególnie ta ostatnia cecha to rzadkość, choć powinno to być normą. W czytniku zadbano o wzornictwo a jednocześnie jest to sprzęt, który miło wziąć do ręki. Niestety samo oprogramowanie nie zmieniło się istotnie od czasu, gdy testowałem poprzedni czytnik marki Bookeen.

 

Bookeen Nolim

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli chcesz mieć wyróżniający się wyglądem i przyjemny w dotyku niezły czytnik – Nolim (Bookeen Saga) to sprzęt, którym warto się zainteresować, cieszyć oryginalnym wyglądem sprzętu oraz całkiem wygodnym czytaniem. Nie warto natomiast za niego płacić sugerowanej ceny 139 EUR (nawet jeśli obejmuje fajną okładkę), bo za tę kwotę znajdziemy lepsze urządzenia.

 

Plusy:

- spolszczone menu;

- dobry ekran;

- możliwość wymuszenia wyrównania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- zintegrowana okładka z automagicznym wybudzaniem czytnika (po otwarciu klapki chroniącej ekran);

- bardzo miła w dotyku okładka;

- wygodne fizyczne przyciski zmiany stron;

- możliwość dodania własnych wygaszaczy;

- możliwość instalacji własnych czcionek;

- łatwy eksport notatek i zaznaczeń.

 

Minusy:

- stosunkowo ciężki;

- brak podziału wyrazów w polskich książkach;

- brak czcionki Caecilia eText (jest w czytniku Bookeen Saga);

- gniazdo microUSB umieszczone głęboko, więc niektóre wtyczki nie kontaktują dobrze;

- ekran umieszczony głęboko, co może utrudniać obsługę;

- brak polskich słowników (możliwość dogrania własnego);

- brak usługi bezprzewodowej wysyłki własnych plików;

- brak możliwości wyłączenia integracji z firmową księgarnią;

- sprzedaż zakończona (dostępna jest wersja z większą pamięcią - Bookeen Saga);

- raczej słaba bateria (1900 mAh);

- bardzo rzadkie aktualizacje oprogramowania wewnętrznego czytników.

 

Parametry wg producenta:

Wymiary: 134 × 155 × 15 mm;

Masa: 320g;

Ekran: przekątna 15,2 cm (6”), E-Ink Carta 1024 × 758, 213 ppi, dotykowy, wbudowane przednie oświetlenie z płynną regulacją poziomu natężenia;

Procesor: 1 GHz (Cortex A8);

Łączność bezprzewodowa Wi-Fi (802.11 b/g/n);

Kolor: czarny, żółty, pomarańczowy, biały, granatowy, zielony;

Pamięć wewnętrzna: 4 Gb (ok. 2,6 GB na pliki użytkownika) lub 8 GB (w Bookeen Saga);

Fizyczne przyciski: zmiana stron, menu, wyłącznik

Złącze USB Micro USB 2.0;

Formaty książek elektronicznych: ePub (również z Adobe DRM), PDF, FB2, TXT, HTML, DJVU;

Czcionki: 7 krojów (jedna bez polskich znaków) z regulacją wielkości (20 stopni) lub 8 krojów (w Bookeen Saga);

Obsługiwane języki (menu): kataloński, czeski, duński, niemiecki, holenderski, grecki, angielski, hiszpański, baskijski, galicyjski, fiński, francuski, chorwacki, węgierski, włoski, norweski, polski, portugalski, rumuński, rosyjski, szwedzki, bułgarski, estoński, turecki, słowacki, słoweński, litewski, chiński;

Zintegrowana okładka z funkcją wybudzania po otwarciu klapki chroniącej ekran.

 

Like Reblog Comment
review 2018-07-29 09:20
Bookeen Nolim cały w silikonie – recenzja czytnika książek

Nolim to czytnik, którego już niestety nie kupimy w sklepie ani w rodzimej Francji, ani w Polsce. Jednak jest on na tyle ciekawy, że zdecydowałem się go zaprezentować w postaci recenzji. Niniejszy wpis dotyczy modelu Carrefour Nolim, który testowałem przez ostatni miesiąc. Wpis można jednak także traktować jako recenzję czytnika Bookeen Saga. Jest on niemal identyczny z Nolimem i na bieżąco dostępny zarówno u producenta jak i polskiego dystrybutora czytników Bookeen.

 

Bookeen Nolim

 

Carrefour Nolim ± Bookeen Saga

W pierwszej połowie 2017 roku, francuska firma Bookeen wprowadziła na półki sklepów sieci Carrefour, specjalną wersję swojego czytnika Nolim („Nowy model czytnika Nolim”). Urządzenie sprzedawano we Francji i Hiszpanii. Czytnik połączono z firmową księgarnią (https://ebook.nolim.es) działającą w obydwu tych państwach. Niestety, w niecały rok później Carrefour (w ramach cięcia kosztów) wycofał się ze współpracy z Bookeenem („Nolim nie żyje, niech żyje Bookeen Saga!”). Czytnik zniknął ze sklepów francuskiej sieci handlowej, ale księgarnia wciąż działa. Mam nadzieję, że nie pogrąży to Bookeena, bo na pewno ten projekt był sporą inwestycją. W każdym razie producentowi nie pozostało nic innego, jak gotowy sprzęt wykorzystać pod własną marką.

 

Wyprzedaż czytników Nolim w hiszpańskim Carrefourze, po ogłoszeniu zerwania współpracy z Bookeenem (źródło: carrefour.es)

 

Testowany przeze mnie czytnik oferowany jest obecnie jako Bookeen Saga. I choć niniejsza recenzja dotyczy modelu Nolim, który pochodzi z hiszpańskiego Carrefoura, to można ją także do Sagi odnosić. Obydwa modele od strony technicznej różnią się przede wszystkim pojemnością pamięci wewnętrznej. W Nolimie jest to 4 GB a w Sadze – 8 GB. Poza tym w Nolimie brak jest preinstalowanych słowników oraz czcionki Caecilia.

 

Nolim - ekosystem

Czytniki firmy Bookeen pracują pod Linuksem, który został dopasowany do specyfiki urządzenia przez własny zespół programistów. Za wyświetlanie książek (w formacie EPUB) odpowiada również autorska aplikacja (Boo Reader). Francuzi mają więc kontrolę nad własnym produktem i między innymi dlatego, nie muszą oglądać się na poprawki dostarczane z Chin. Pozwala im to bardziej elastycznie dopasowywać czytniki do wymagań partnerów zewnętrznych, takich jak wspomniane już sklepy Carefour czy księgarnie. Z Carrefourem nie wyszło, ale w Szwecji czytniki Bookeena nie mają w tym momencie konkurencji (oferowane są w księgarni AdLibris jako „Letto Frontlight 2”). Czytnik dostępny jest również w szwajcarskiej księgarni Payot i fińskiej Elisa. Firma zapowiadała wprowadzenie go także w Brazylii, ale z tego co widzę, wciąż oferowane są tam tylko (starsze) modele czytników z serii Cybook.

 

Bookeen Saga w fińskiej księgarni Elisa (źródło: kirja.elisa.fi)

 

Zarówno Nolim jak i Saga sprzedawana w księgarniach partnerów Bookeena, mają zintegrowany lokalny sklep z e-bookami. Natomiast urządzenia sprzedawane przez producenta lub np. przez polskiego dystrybutora (71media), mają dostęp do firmowej księgarni Bookeena. Takie rozwiązanie jest niezbyt przydatne w naszej rzeczywistości. No chyba, że ktoś sporo czyta po francusku (lub hiszpańsku, szwedzku, norwesku czy fińsku w przypadku wspomnianych wcześniej partnerów). Na szczęście nie ma konieczności logowania się do sklepu, aby korzystać z czytnika.

 

Różne wersje kolorystyczne czytnika Bookeen Saga w sklepie czytio.pl (źródło: czytio.pl)

 

Niestety, w ofercie Bookenna brak jest możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków czy synchronizacji z własnym kontem na dysku sieciowym. Ta usługa znakomicie się sprawdza w czytnikach Kindle czy PocketBookach. Nie dla każdego jest ona ważna, ale mi jej brakuje w Nolimie.

 

Używając Nolima czy Sagę w Polsce, nie skorzystamy w pełni z możliwości tych czytników, ale podstawowa funkcja (wygodne czytanie książek) na tym ucierpieć nie powinna.

 

Nolim od strony technicznej

Nolim jest zmodernizowaną wersją recenzowanego już przeze mnie czytnika Bookeen Cybook Muse Frontlight. Ma niemal to samo oprogramowanie, niewiele się różni także pod względem technicznym. Nowością jest oczywiście zintegrowana okładka.

 

Wszystkie przyciski są łatwo wyczuwalne palcami

 

Od razu rzuca się w oczy także inne rozmieszczenie fizycznych przycisków. A są one bardzo użyteczne i nieźle przemyślane. Ich lokalizację wskazują odciśnięte w silikonie, łatwe do wyczucia palcami, symbole. Przycisk uruchamiający czytnik znajduje się w górnej krawędzi obudowy. Trochę mniej standardowo umieszczono wyłącznik oświetlenia, bo na lewej ramce ekranu. Po prawej natomiast są dwa przyciski zmiany stron i (między nimi) trzeci – wywołania głównego menu. Lokalizacja przycisków zmiany stron sprawdza się w praktyce. To, że są po jednej stronie ekranu nie jest problemem, ponieważ Nolim jest wyposażony w akcelerometr. Po obróceniu czytnika o 180º przyciski zmiany stron znajdą się po lewej stronie, a obraz na ekranie automagicznie i (co bardzo ważne) błyskawicznie także się obróci i dopasuje się do nowego ustawienia. Za takie rozwiązanie należą się Bookeenowi duże brawa. Podobne rozwiązanie zastosowano także w Kindle Oasis 2.

 

Projekt współtworzy również kartonowe pudełko podobne do papierowej książki w twardej okładce

 

W ogóle Nolim jest przykładem ciekawego i funkcjonalnego wzornictwa. Czytnik, stworzony wspólnie z projektantami z agencji Studio 5.5, został w 2017 roku doceniony nagrodą w kategorii produktów przemysłowych (Janus De L'industrie) przyznawaną przez Institut Français du Design.

 

Ekran

Nolim ma ekran wykonany w technice papieru elektronicznego. Jest to E-Ink Carta o przekątnej 15,2 cm (6”). Posiada on standardową rozdzielczość 1024x758 pikseli (213 ppi). Bookeen nie ma obecnie w swojej ofercie żadnego urządzenia z lepszym ekranem. To chyba ostatnia z liczących się firm, która nie ma w swojej ofercie urządzenia z ekranem 300 ppi.  Bookeen ma w swojej ofercie jeden model z ekranem 300 ppi, to Cybook Muse HD.

 

Ekran w dziennym świetle prezentuje się bardzo ładnie

 

Czytnik poprawnie i sprawnie reaguje na dotyk. Z powodu zagłębienia ekranu w obudowie, zdarzają się jednak problemy z wybieraniem pól umieszczonych w rogach ekranu.

 

Nolim posiada szeroki zakres regulacji poziomu oświetlenia

 

Nolim posiada wbudowane przednie oświetlenie z płynną (dwudziestostopniową) regulacją poziomu natężenia. Różnica pomiędzy największym a najmniejszym natężeniem światła jest bardzo duża. Źródłem światła jest pięć LEDów umieszczonych pod dolną ramką ekranu. Światło rozprowadzane jest dość równomiernie. Można zauważyć niewielkie smugi przy ramce, gdzie są diody, ale nie przeszkadza to w czytaniu. Włączenie oświetlenia pogarsza nieco kontrast tekstu. W dziennym świetle ekran sprawdza się jednak znakomicie, oferując matową powierzchnię i dobry kontrast.

 

Podsumowując, ekran nie zachwyca, ale też nie można mu specjalnie czegoś zarzucić. Jak na dzisiejsze standardy, to po prostu solidna średnia klasa.

 

Okładka

Elementem, który szczególnie wyróżnia Nolima na rynku jest zintegrowana z czytnikiem okładka. Takie rozwiązanie nie jest zbyt popularne w czytnikach. Znamy je jednak z wcześniej sprzedawanych urządzeń, takich jak Sony PRS-T3, Kindle Oasis lub aktualnie sprzedawanego PocketBooka Basic Touch 2 Save & Safe. Cechą wyróżniającą Nolim jest brak możliwości demontażu czy wymiany okładki. Stanowi ona trwały element obudowy czytnika.

 

Okładka wykonana jest z wysokiej jakości silikonu, który w ostatnich latach przebojem wdarł się m.in. do naszych kuchni. Jest przyjemny w dotyku, wydaje się być trwały i sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Jedna wątpliwość jaką mam w tej chwili, dotyczy wyglądu okładki za kilka lat. Na pewno trzeba uważać na zdrapania.

 

Piktogramy wytłoczone w silikonie okładki wskazują lokalizację przycisków

 

Okładka ma wbudowany bardzo silny magnes, który odpowiada za przytrzymywanie w miejscu klapki chroniącej ekran. Klapka nie ma prawa przemieścić się przypadkowo podczas przenoszenia w plecaku czy torebce. Pod tym względem sprawdza się znakomicie. W innych czytnikach, szczególnie w przypadku okładek „no name”, pojawiają się narzekania użytkowników, że klapka samoczynnie raz po raz wybudza i usypia urządzenie. Może to prowadzić do błyskawicznego wyładowania baterii. Nawet niektóre firmowe okładki miewają dość rachityczne magnesy. W Nolimie nie ma takiego niebezpieczeństwa. Może tylko warto zwrócić uwagę, by nie nosić czytnika blisko np. portfela z kartami płatniczymi, coby się nie rozmagnesowały.

 

Jeśli w hotelowej toalecie brak półki na czytnik, Nolim możne być przyczepiony magnesem okładki do kaloryfera... (Magdeburg, 2018 r.)

 

Według producenta, ten model ma być bardzo odporny na mechaniczne uszkodzenia, włączając w to zbicie ekranu. Tego typu uszkodzenie jest zdecydowanie największą zmorą użytkowników czytników książek. Ekran (najdroższa część czytnika) może pęknąć w wyniku naciśnięcia, przy upadku a nawet z powodu puchnięcia baterii. A tymczasem silikon ma dać całkiem niezły poziom ochrony, nawet w przypadku upuszczenia z ręki. Przetestował to z niezłym skutkiem Johannes Haupt z lesen.net....

 

Bookeen Saga w rękach Johannesa Haupta (źródło: youtube.com)

 

Bookeen Saga w rękach i pod nogami Johannesa Haupta z lesen.net (źródło: youtube.com)

 

Jest jednak druga strona medalu. Silikon jest dość gruby, co sprawia, że sam czytnik nie wygląda smukło. A raczej takie trendy obowiązują w mobilnych urządzeniach. Mimo tego, czytnik jest bardzo ładny. Gorzej, że okładka powoduje także niedogodności w codziennym korzystaniu z czytnika. Pierwszy problem napotkamy korzystając z gniazda microUSB. Jest ono umieszczone dość głęboko i może się zdarzyć, że posiadany kabel USB będzie miał zbyt krótką wtyczkę. Lepiej korzystać z kabla dołączonego przez producenta, wtedy nie ma takiego kłopotu.

 

Porównanie grubości czytników Nolim (o góry) i Kindle Voyage (pod spodem w okładce typu origami)

 

Drugi problem (wspomniany wyżej), jest trochę poważniejszy. Dotyczy on ekranu, który jest zagłębiony w obudowie na tyle, że można mieć kłopoty z dotykową obsługą. Szczególnie dotykanie rogów i brzegów ekranu bywa kłopotliwe, ponieważ jest za mało miejsca między obudową a polem na ekranie, w które trzeba trafić palcem. A właśnie w rogach (i przy krawędziach) umieszczone są niektóre elementy menu, takie jak zamykanie okien poszczególnych ustawień czy powrót do poprzedniej opcji. W każdym razie mnie to sprawia kłopoty, a jakoś szczególnie grubych palców nie mam.

 

W czytniku Nolim zarówno gniazdo microUSB jak i ekran, są mocno zagłębione w obudowie, dlatego warto korzystać z oryginalnego kabla, który ma odrobinę dłuższą wtyczkę

 

No i koniec końców okładka dodaje sporo do masy urządzenia. Nolim waży ok. 313 gramów (tyle pokazuje moja waga, ale wg producenta powinno być nawet 320 g). Jeśli porówna się to np. z Kindle Voyage (ekran sześć cali, z okładką 262 g) czy PocketBookiem InkPadem 3 (ekran 7,8 cala, bez okładki 210 g) wtedy można już odczuć różnicę.

 

Ogólnie jednak mogę stwierdzić, że pomysł ze zintegrowaną okładką jest udany, głównie dzięki wzornictwu. Czytnik się wyróżnia, wygląda estetycznie, jest przyjemny w dotyku no i cały czas chroniony przed zniszczeniem ekranu. Producent powinien przerobić oprogramowanie tak, aby nawet z głęboko umieszczonym ekranem, korzystanie z dotyku nie sprawiało problemów.

 

Bookeen Nolim - przód okładki

 

Zapraszam do lektury drugiej części recenzji, w której przedstawiam więcej uwag z codziennego czytania na czytniku Bookeen Nolim.

Like Reblog Comment
review 2018-01-21 15:39
PocketBook Basic Lux, czyli prosto i jasno - recenzja czytnika

 

PocketBook Basic Lux należy do dość unikalnego rodzaju czytników. Rzadko można teraz spotkać nowe urządzenia tego typu, które mają ekran niedotykowy ale o bardzo dobrych parametrach i do tego wbudowane oświetlenie. Ten czytnik zwrócił moją uwagę właśnie dość nietypowym mariażem wspomnianych cech. Dlatego, po prawie dwóch miesiącach intensywnego testowania w domu i w podróży, zapraszam do zapoznania się z recenzją PocketBooka Basic Lux. Poniżej część pierwsza...

 

PocketBook Basic Lux

 

PocketBook Basic Lux – (prawie) cały po polsku

PocketBook konsekwentnie dostosowuje swoje czytniki do lokalnych wymagań. Objawia się to m.in. dostosowywaniem oprogramowania urządzeń dla sieci księgarskich (np. Francja, RFN), czy konkretnych usług (np. wypożyczalnia Legimi w Polsce i RFN). Czytniki wprowadzane na polski rynek, mają od dawna spolszczone menu i polską wersję instrukcji obsługi. Niedawno rozwiązano w nich także problem dzielenia wyrazów w polskich e-bookach. Nie trzeba już kombinować, aby EPUBy ładniej wyglądały. W tym momencie brakuje do szczęścia chyba tylko polskich słowników. Należy niniejszym pochwalić PocketBooki, jako najbardziej spolszczoną markę czytników.

 

Polskie napisy na pudełku to nie nowość, ale warto docenić firmę za wprowadzenie dzielenia wyrazów w polskich e-bookach

 

Skoro producent oferuje porządną, polską instrukcję obsługi, nie będę więc, jak w poprzednich recenzjach, skupiał się krok po kroku na wyjaśnianiu działania poszczególnych funkcji. Odeślę do pliku w czytniku lub na stronie WWW (można ją pobrać tutaj). Skupię się za to na moich wrażeniach oraz uwagach, które mogą być pomocne w codziennym i bardziej komfortowym korzystaniu z urządzenia.

 

Pierwsze strony polskojęzycznej wersji instrukcji obsługi dla PocketBooka Basic Lux

 

PocketBook Basic Lux – od strony technicznej

PocketBook Basic Lux miał premierę w połowie roku 2017. Swoim wyglądem, kształtem, rozmiarami oraz sposobem obsługi, nawiązuje do pierwszego modelu tej linii produktów. Mam na myśli PocketBook Basic, który na rynku pojawił się w 2011 roku. O ile od tego czasu z zewnątrz czytniki serii Basic zmieniły się niewiele, o tyle w środku to już zupełnie inna bajka.

 

PocketBook Basic na berlińskich targach IFA w 2012 roku (Berlin, 2012 r.)

 

PocketBook Basic Lux można ulokować pomiędzy modelami najprostszymi i najtańszymi a średnimi. Te najtańsze mają dziś zazwyczaj dotykowy ekran E-Ink o rozdzielczości 800x600 pikseli (167 ppi) ale bez wbudowanego oświetlenia. Droższa grupa posiada zazwyczaj większość zaawansowanych funkcji (dotyk, wbudowane oświetlenie, wodoodporność). Przy okazji porównania najciekawszych czytników obecnych na rynku, recenzowanego PocketBooka umieściłem jednak w grupie najtańszych urządzeń. Więcej o tym można przeczytać we wpisie „Jaki czytnik e-booków wybrać? (listopad 2017 r.)”. Jego cena stanowi górną granicę opisanych w tekście podstawowych modeli.

 

PocketBook Basic Lux to pełnoprawny czytnik, choć pozbawiony jest kilku funkcji obecnych w bardziej zaawansowanych urządzeniach tego producenta. Przede wszystkim nie ma dotykowego ekranu, nie obsługuje wypożyczalni Legimi, zainstalowane ma tylko dwa słowniki, nie posłuchamy na nim plików audio, a mechaniczny lektor nie przeczyta na głos książki. Jednak na jego korzyść przemawia m.in. kontrastowy e-papier wyższej (212 ppi) rozdzielczości, wbudowane oświetlenie, obsługa kart microSD i bezprzewodowe usługi PocketBooka (Sent-to-PocketBook, synchronizacja z Dropboksem).

 

Obecnie producent oferuje trzy modele serii PocketBook Basic:

 

PocketBook Basic 3

PocketBook Basic Touch 2

PocketBook Basic Lux

ekran (przekątna)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

ekran (rozdzielczość)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta 1024×758 (212 ppi)

płaski front

nie

nie

nie

ekran dotykowy

nie

tak

nie

wodoodporność

nie

nie

nie

wbudowane oświetlenie

nie

nie

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

-

-

nie

pamięć wewnętrzna [GB]

8

8

8

masa [g]

170

180

170

wymiary [mm]

174,4×114,6×8,3

174,4×114,6×8,3

174,4×114,6×8,3

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

tak

kolor obudowy

czarny, biały

czarny

brązowy

dodatkowe uwagi

obsługa kart microSD do 32 GB

obsługa kart microSD do 32 GB

obsługa kart microSD do 32 GB

premiera rynkowa [rok]

2017

2016

2017

cena katalogowa [PLN]

329

359

409

 

Pierwsze, co zwraca uwagę (poza ekranem), to obsługa czytnika przy pomocy fizycznych przycisków. Oprogramowanie czytnika jest dobrze dopasowane do takiego funkcjonowania. Przyciski służące do obsługi czytnika zostały umieszczone poniżej ekranu. Składa się na nie czterokierunkowy pierścień z przyciskiem „OK” w środku oraz dwa przyciski zmiany stron. Duże znaczenie ma przycisk po lewej stronie, ponieważ nie służy tylko do cofania się o stronę w tekście, ale również np. do wycofywania się z otwartego menu czy podświetlonej opcji. Ogólnie posługiwanie się przyciskami jest bardzo intuicyjne. Trudności mogą sprawiać rzadziej wykonywane, ale potrzebne czynności - na przykład warto pamiętać, że wywoływanie trybu przechodzenia do przypisów następuje po długim naciśnięcie przycisku OK. Tak samo trzeba wejść w ten tryb powracając do tekstu książki.

 

Za obsługę czytnika odpowiedzialne są fizyczne przyciski umieszczone pod ekranem

 

Na dolnej krawędzi obudowy znalazły się gniazda (microUSB i kart microSD) oraz wyłącznik. Do tego ostatniego można mieć zastrzeżenia, bo jest dość mały. Nie dostrzegałem tego, dopóki nie zacząłem używać firmowej okładki. Kiedy czytnik jest lekko schowany w okładce, we włączenie czytnika trzeba włożyć trochę uwagi.

 

PocketBook Basic Lux dostępny jest (na razie) tylko w wersji brązowej. Plecki są czarne, lekko gumowane i wyprofilowane, co ułatwia trzymanie czytnika (jeśli czytnik nie jest w okładce). Plastik użyty do wykonania obudowy jest dobrej jakości. W dotyku sprawia pozytywne wrażenie. Co najważniejsze, nie czuć tak „taniości” jak w Kindle 7 czy Tolino Page.

 

PocketBook Basic Lux - dolna krawędź obudowy (od lewej: wyłącznik, gniazdo kart microSD, gniazdo microUSB)

 

Podsumowując, PocketBook Basic Lux od strony technicznej prezentuje kolejny etap ewolucji linii podstawowych czytników firmy, lekko wykraczając (również ceną) poza to, co zwykliśmy uważać za „czytnik podstawowy”.

 

Gdzie kupić PocketBooka?

Czytniki marki PocketBook mają oficjalnego polskiego dystrybutora i posiada on swój sklep internetowy pod adresem czytio.pl. Poza tym, PocketBooki można nabyć również w sieciowych sklepach z elektroniką. Gorzej, jeśli chcielibyśmy go dotknąć i pooglądać bezpośrednio, w takim przypadku nie mam dobrych wieści. Sprzedawcy oferujący PocketBooki, nawet ci posiadający sklepy stacjonarne (np. Empik) – odsyłają do swoich internetowych oddziałów.

 

Jedyny dostępny w fizycznym sklepie egzemplarz modelu PocketBook Basic Lux, jaki udało mi się znaleźć w sieci Euro RTV (źródło: euro.com.pl)

 

PocketBook Basic Lux – ekran

Ekran, najważniejsza część czytnika książek, ma w tym przypadku bardzo ładny kontrast - tło jest jasne a litery dobrze wypełnione czernią. Nawet przy dłuższym czytaniu bez pełnego odświeżania artefakty są trudno dostrzegalne (mam na myśli tzw. ghosting charakterystyczny dla papieru elektronicznego). W ustawieniach czytnika można zdefiniować pełne odświeżanie ekranu co jedną, trzy, pięć lub dziesięć stron. Nie wybrałem żadnej z tych opcji, bo można tę funkcję całkiem wyłączyć. Tak też uczyniłem i ani przez chwilę tego nie żałowałem. Nawet po przeczytaniu wielu stron, tekst pozostaje wyraźny i trudno dostrzec artefakty.

 

Pełna moc wbudowanego oświetlenia (PocketBook Basic Lux po lewej, Kindle Voyage po prawej)

 

Najważniejszą cechą, która wyróżnia właśnie ten czytnik, wśród innych modeli w cenie do 400 złotych, jest wbudowane oświetlenie. Mile zaskoczyła mnie równomierność rozłożenia światła, którego źródłem jest (aż) osiem LEDów ulokowanych pod górną ramką otaczającą ekran. Rozkład nie jest idealny, ale wygląda to nawet lepiej niż w niektórych, droższych czytnikach. W moim egzemplarzu widać lekki cień u góry ekranu. Można się go dopatrzyć, ale nie przeszkadza to w czytaniu. Zastrzeżenia można mieć jedynie co do zakresu regulacji poziomu natężenia światła. Minimalny poziom powinien być mniejszy. Szczególnie osoby czytające w ciemnościach, mogą najmniejszy poziom oświetlenia ekranu, uznać za zbyt jasny. Co ważne, włączenie oświetlenia nie powoduje zszarzenia tekstu, co widać niekiedy w innych czytnikach.

 

Zarówno kontrast jak i kolor tła ekranu to mocna strona PocketBooka Basic Lux

 

Podsumowując, zarówno ekran jak i wbudowane oświetlenie to bardzo mocne strony PocketBooka Basic Lux.

 

 

Ekran PocketBooka Basic Lux również oświetlony zimowym dziennym światłem prezentuje się bardzo dobrze (zdjęcie dodane już po publikacji recenzji, bo zza chmur w końcu wyjrzało słońce)

 

Już dziś zapraszam na drugą część recenzji. Omawiam w niej wrażenia z codziennego korzystania z czytnika.

Like Reblog Comment
review 2018-01-07 20:16
Onyx Boox Max Carta – recenzja czytnika (do PDFów) z ekranem 13,3 cala

 

Zaskakująco duży i zaskakująco lekki - to pierwsze wrażenia, gdy trzynastocalowego Onyksa weźmie się do ręki. Onyx Boox Max Carta z ekranem, o przekątnej 13,3 cala, na pewno nie jest typowym czytnikiem. Choćby dlatego warto poświęcić mu chwilę uwagi. Nietypowość wynika m.in. z dobrej czytelności PDFów, które są piętą achillesową czytników książek. W dużym Onyksie otrzymują nową szansę na zaistnienie w czytnikach. Zapraszam na wyniki testu największego i najdroższego czytnika, jaki miałem okazję używać.

 

Czytnik Onyx Boox Max Carta

 

Onyx Boox Max Carta od strony technicznej

Koncepcja czytnika książek z dużym ekranem nie jest nowa. Ale dzięki wersji Mobius ekranu E-Ink o przekątnej 13,3 cala, idea odżyła na nowo i zmaterializowała się zarówno w czytnikach (np. przeznaczonych tylko do plików PDF - Sony DPT) czy monitorach komputerowych (np. Dasung Paperlike). Onyx Boox Max Carta jest kolejnym przykładem wykorzystania papieru elektronicznego E-Ink Mobius w wielofunkcyjnym czytniku książek elektronicznych.

 

Onyx Boox Max Carta w całej okazałości - duży, ale stosunkowo lekki

 

Wspomniany ekran, zagłębiony lekko w obudowie, sprawia pozytywne wrażenie. Czytnik nie ma wbudowanego oświetlenia a obsługa dotykowa realizowana jest przez rysik. Być może dlatego, oryginalny ekran nie jest przesłonięty dodatkowymi warstwami co pozytywnie wpływa na czytelność oraz kontrastowość obrazu.

 

Rysika lepiej nie gubić, bez niego ani rusz

 

Po uruchomieniu widzimy ekran startowy, który jest dość typowy dla chińskich czytników. U góry znajdziemy pasek informacyjny. Zakres wyświetlanych opcji jest dość duży: poziom naładowania baterii, stan połączeń bezprzewodowych, informacje ze sklepu Google Play, aktualny czas, ikony wywołujące odświeżenie ekranu i przełączenie w tryb szybkiego wyświetlania A2 oraz wywołanie ustawień systemowych. Większą część ekranu (poniżej paska) zajmuje lista ostatnio otwartych dokumentów i (jeszcze niżej) ostatnio dodanych do pamięci plików. Ta ostatnia lista nie odświeża się samodzielnie. Zobaczyć można nowe tytuły dopiero po wejściu do biblioteczki. Wtedy następuje przeskanowanie pamięci i dodanie nowości.

 

Zrzut ekranu startowego (w oryginale w odcieniach szarości) z programami do wyboru, w których można otworzyć plik PDF

 

Dół ekranu startowego zajmują ikony: Biblioteka (uporządkowany księgozbiór), Pamięć (katalogi w pamięci urządzenia i na zewnętrznej karcie microSD), Aplikacje (systemowe i doinstalowane samodzielnie), Ustawienia (kilka podstawowych ustawień systemowych), Notatka (szkicownik) oraz Przeglądarka (WWW).

 

Aplikacje zainstalowane domyślnie w czytniku (poza tymi, które mają kolorowe ikonki)

 

W czytniku zainstalowany jest Android OS w wersji 4.0.4 wraz ze sklepem Google Play. Można więc liczyć na spolszczenie informacji systemowych, podobnie jest z onyksową nakładką na system (tu bywają braki w przekładzie). Teoretycznie jest także możliwość zainstalowania całej mnogości androidowych aplikacji. Należy mieć jednak na uwadze, że zarówno wersja systemu operacyjnego, jak i wydajność procesora oraz możliwości ekranu, są dość odległe od współczesnych tabletów i smartfonów. Nie wszystkie aplikacje uda się więc zainstalować, a i te zainstalowane, niekoniecznie będą działać sprawnie. Przetestowałem kilka z nich:

- Kindle Lite – nie udało się zainstalować (wymagany Android OS w wersji 4.4);

- Legimi – działa sprawnie, po okrojeniu „tabletowych” ustawień graficznych;

- Pocket – wolne działanie, nie udało mi się zmienić rozmiaru czcionki używanej w artykułach;

- Audio Player – sprawne działanie, dobra jakość dźwięku.

 

Czytnik domyślnie nie wyłącza się całkowicie, ale przechodzi w stan uśpienia. Uruchomienie go w takiej sytuacji trwa błyskawicznie. Jeśli jednak, z jakiegoś powodu, czytnik jest całkiem wyłączony, czas startu jest (jak na czytnik) bardzo długi, bo wynosi ponad 50 sekund.

 

W posługiwaniu się Onyksem pomagają cztery fizyczne przyciski

 

Poniżej ekranu, na froncie obudowy znajdują się cztery fizyczne przyciski. Ułatwiają one pracę z czytnikiem podczas wywoływania menu (przycisk pierwszy z lewej), zmiany stron (środkowe) oraz powrotu do poprzedniego ekranu (pierwszy z prawej). Zarówno wyłącznik jak i gniazda znajdują się na dolnej krawędzi.

 

Dolna krawędź obudowy zawiera (od lewej): mikrofon, gniazdo kart microSD, microUSB i audio 3,5 mm oraz wyłącznik

 

Pod względem technicznym czytnik sprawia dobre wrażenie. Pozytywnie wyróżnia się szczególnie ekran i stosunkowo niewielki ciężar urządzenia. Zarówno samo wykonanie, jak i użyte materiały robią dobre wrażenie. Jedno, do czego można mieć zastrzeżenia, to szybkość pracy urządzenia. Na polecenia użytkownika, system reaguje dość sprawnie, choć często z ociąganiem. Również dotyk rysika nie zawsze działa od razu.

 

Onyx Boox Max Carta i pliki PDF

Onyx Book Max Carta jest jednym z nielicznych pozytywnych wyjątków jeśli chodzi o obsługę plików PDF w czytnikach. Otwieranie i czytanie dokumentów w PDF w większości czytników książek jest dość (lub nawet bardzo) kłopotliwe. Szczególnie, jeśli dokumenty są kolorowe i zawierają dużo elementów graficznych. Pliki takie zazwyczaj mają ustawioną wielkość strony A4 - znacznie przewyższającą rozmiar ekranu czytnika. Skalowanie lub wyświetlanie stron po kawałku nie wychodzi im zazwyczaj na dobre (ani czytnikom, ani dokumentom). Zarówno elektronika jak i sam ekran czytnika często nie daje sobie rady ze sprawnym wyświetlaniem zawartości takich plików. W testowanym Onyksie jest jednak inaczej! Dzięki ekranowi o rozmiarach niewiele mniejszych od strony A4, czytanie PDFów może być wygodne.

 

Pliki PDF zapisane jako kartka A4 nie stanowią dla recenzowanego Onyksa większego problemu

 

Zastosowany w recenzowanym Onyksie ekran to E-Ink Mobius o wymiarach 203x271 mm (kartka A4 ma 210x297 mm). Nie oszałamia rozdzielczością (207 ppi) w porównaniu do najnowszych ekranów (300 ppi) o mniejszych przekątnych. Ale (warto podkreślić jeszcze raz) dzięki dobremu kontrastowi i wyraźnemu zaczernieniu tekstu, obraz jest przyjemny dla oka.

 

Mój "wielki" czytnik do PDFów, czyli PocketBook InkPad 2 na tle Onyksa...

 

Otwieranie plików (nie tylko PDF) trwa dość długo. Co ciekawe, wielkość pliku czy ilość stron niespecjalnie wpływa na czas wczytania dokumentu. Przykładowo, przewodnik Lonely Planet (ok. 80 MB) jest otwierany w 18 sekund. Z kolei, na miniaturowy plik tekstowy (3 str., 12 KB), trzeba czekać aż 12 sek. Kiedy jednak plik jest już otwarty, praca z nim jest całkiem przyjemna i szybka.

 

Menu dopasowywania PDFów

 

W Onyksie trudno mówić o błyskawicznym kartkowaniu, ale podczas czytania wszystko idzie sprawnie. Strony, nawet skomplikowane, czy np. takie, które składają się głównie ze zdjęć (np. przewodniki), szybko są wyświetlane w całości. Dzięki dużym rozmiarom ekranu, zazwyczaj nie są potrzebne kombinacje z kadrowaniem czy przeskalowywaniem dokumentu.

 

Notatki można wykonywać przy użyciu różnych narzędzi (ikony na dole ekranu) a potem eksportować (ikony na górze ekranu) 

 

W tym Onyksie po raz pierwszy miałem ochotę przeczytać książkę składającą się głównie z elementów graficznych - „Blondynkę na safari”. I poszło całkiem sprawnie. Również po raz pierwszy chciałem pomniejszyć na ekranie czytanego PDFa - najlepiej dwie strony na jednym ekranie - ale tej opcji nie znalazłem.

 

Zakreślenia i notatki można eksportować - tak wyglądają w komputerowej przeglądarce PDFów

 

Ogólny, pozytywny obraz psują trochę pojawiające się czasami niedoróbki zainstalowanego oprogramowania. Na przykład nie byłem w stanie zmusić domyślnego programu, do poprawnego wyświetlania pliku w trybie trójkolumnowym. Teoretycznie można ustawić szerokość poszczególnych kolumn (domyślne ustawienia nie pasowały do układu tekstu) ale odpowiednie ustawienie linii podziału (strony na kolejno wyświetlane ekrany) nie powiodło się.

 

Powiększanie wycinka strony w pliku PDF (od góry, kolejno): oryginalna strona, zakreślony wycinek do powiększenia oraz powiększony fragment

 

Onyx Boox Max Carta na co dzień

Recenzowany Onyx może być oczywiście wykorzystywany tak jak „normalny” czytnik. Zainstalowane domyślnie programy pozwolą na otwarcie książek zapisanych w popularnych formatach, na przykład EPUB, MOBI czy FB2. Korzystanie z tego akurat czytnika może jednak wymagać zmiany zachowań czytelniczych. A to z dwóch powodów. Pierwszy, to dość duża dowolność w interpretowaniu sposobów formatowania tekstu przez zainstalowane domyślnie programy. Zarówno programy opracowane na potrzeby czytnika (Oreader, Neo Reader) jak i dodatkowe, potrafią ignorować formatowanie tekstu. O te zewnętrzne programy trudno mieć do Onyksa pretensje, ale choć jeden program, poprawnie czytający EPUBy, firma mogłaby zrobić. Być może trzeba więc będzie poszukać jednego, ulubionego ale innego programu poprawnie wyświetlającego poprawnie EPUBy.

 

Domyślnie zainstalowany OReader, posiada tryb wyświetlania dwóch stron tekstu np. w plikach EPUB

 

Drugi czynnik, mogący wpływać na zachowania czytelnicze, to rozmiar urządzenia. Ja akurat często czytam przy śniadaniu. Niestety, kuchenny stół okazywał się zazwyczaj za mały (szczególnie jeśli ktoś jeszcze z domowników obok mnie siedział) i musiałem przenosić się z lekturą na Onyksie gdzie indziej (lub na czas śniadania brać mniejszy czytnik).

 

Onyx Boox Max Carta (po lewej) i Kobo Aura  H2O (po prawej)

 

W recenzowanym Onyksie, bardzo miło zaskoczyło mnie gospodarowanie energią. Chińskie czytniki z Androidem nie radzą sobie z tym najlepiej (delikatnie to ujmując). Przyznaję, że w czasie testów nie miałem zainstalowanych żadnych dodatkowych programów korzystających intensywnie z połączenia internetowego (np. sprawdzających dostępność plików i synchronizujących postęp czytania). Może dzięki temu zużycie baterii było niskie. Przez trzy tygodnie wgrywania, kasowania, sprawdzania ustawień, czytania itp., czytnik ładowałem dwa razy (a teraz wciąż ma ponad 50% poziomu naładowania baterii).

 

Obecny w czytniku OReader nie widzi czcionek doinstalowanych w czytniku przez użytkownika

 

Uważam, że Onyks to czytnik raczej do codziennej pracy, niż codziennego czytania.

 

Podsumowanie

Onyx Boox Max Carta nie jest urządzeniem dla każdego. Zarówno rozmiar ekranu jak i cena (w Polsce ok. 3,5 tys złotych), predysponują go do specyficznych zastosowań. Czytnik wielkości kartki A4 trudno nazwać mobilnym urządzeniem. Noszenie go przy sobie, albo czytanie w podróży to słaby pomysł. Chyba, że musimy czytać dużo dokumentów w PDFach albo przeglądać je w terenie (np. na budowie).

 

Ekstremalne, ale możliwe - Onyx Boox Max Carta może służyć za ekran komputera

 

Po raz kolejny przekonuję się, że rozwiązania typu „dajemy Ci wolność w Androida, instaluj co chcesz” nie sprawdzają się jako środowisko przyjazne użytkownikowi skupionemu na czytaniu. W wykonaniu chińskich dostawców OEM, sprowadza się to raczej do stwierdzenia „to, co sprzedajemy nie zawsze działa jak powinno. Nie bierzemy za to odpowiedzialności, bo jeśli coś się nie podoba, to przecież możesz sobie sam coś zainstalować”. Ergonomia pracy z czytnikami marki Onyx, inkBook, Icarus czy innymi tego typu klonami, zdecydowanie mi nie odpowiada. Nie dlatego, że są słabe technologicznie (recenzowany Onyx pod względem wykonania stoi na wysokim poziomie), ale pod względem wygody korzystania. W przypadku czytników jestem coraz bardziej za ujednoliconym, całościowym podejściem do czytania – włączam, mam księgozbiór pod ręką w jednym miejscu, a książki wyświetlane są poprawnie w porządnie działającym programie. I już. Dlatego nie mogę polecić ani tego testowanego, ani żadnego innego Onyksa (zakładam, że mają takie samo oprogramowanie) jako „codziennego” czytnika. Ale jako wyspecjalizowane urządzenie do PDFów – Onyx Boox Carta Max nadaje się jak najbardziej.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli (w swojej pracy) regularnie i długo korzystasz z plików PDF, a do tego jesteś prawnikiem lub architektem i wolisz czytać z przyjaznego ekranu E-Ink, w taki czytnik warto zainwestować. A w wolnym czasie i tak trzeba mieć ze sobą bardziej mobilny sprzęt.

 

Onyx Boox Max Carta (w tle) i Kobo Mini (na pierwszym planie)

 

P.S.

Serdecznie dziękuję firmie 71media, właściciela sklepu z czytnikami – czytio.pl, za użyczenie sprzętu do testów.

 

Plusy

- dobry, kontrastowy ekran;

- szybka praca z (otwartymi) plikami PDF;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- niewielka waga (w stosunku do wielkości);

- obsługa kart microSD;

- długa praca na jednym ładowaniu baterii;

- obsługa plików dźwiękowych (w tym TTS);

- spolszczone menu;

- możliwość instalowania własnych czcionek (do niektórych programów);

- dobra bateria i zarządzanie energią;

- możliwość instalowania własnych aplikacji z Google Play;

- możliwość wykorzystania jako ekran komputerowy.

 

Minusy

- bardzo wysoka cena;

- mała mobilność;

- długie otwieranie plików;

- obsługa ekranu rysikiem;

- nieprzyjazne menu;

- brak polskich słowników;

- sporadycznie niedziałające funkcje;

- brak bezprzewodowej wysyłki plików (chyba, że w doinstalowanej aplikacji).

 

Dane techniczne wg producenta:

Ekran: przekątna 33,8 cm (13,3”) ekran E-Ink Mobius 1650×2200 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy (rysik), 207 ppi;

Waga: 550 g (choć producent podaje 480 g, waga kuchenna jest nieubłagana);

Rozmiary: 325 × 237 × 7,5 mm

Pamięć: dostępne ok. 12,7 GB (zainstalowane 16 GB, pomniejszone o pliki systemu operacyjnego). Z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD;

Obsługiwane formaty tekstowe: TXT, HTML, RTF, FB2, FB2.zip, DOC, DOCX, PRC, MOBI, CHM, PDB, DOC, EPUB, PDF, DjVu;

Obsługiwane formaty graficzne: JPG, PNG, GIF, BMP;

Obsługiwane formaty dźwiękowe: MP3 (gniazdo audio 3,5 mm oraz głośnik);

Łączność: Wi-Fi, Bluetooth;

Procesor: 1 GHz;

Pamięć RAM: 1 GB;

System: Android 4.0.4;

 

16 GB zamontowanej pamięci w czytniku Onyx Boox Max Carta można rozszerzyć kartą microSD

 

Oficjalna strona czytnika: https://onyxboox.com/boox_max-carta

 

Like Reblog Comment
review 2017-10-24 21:07
PocketBook Touch HD – wypożyczalnia Legimi w trybie wysokiej rozdzielczości

 

PocketBook Touch HD zostanie lada dzień wzbogacony o obsługę wypożyczalni Legimi. Tym samym osoby poszukujące najlepszego rozwiązania w tym zakresie mają, prosty wybór – jest nim właśnie PocketBook Touch HD.

 

PocketBook Touch HD Ruby Red

 

Dlaczego właśnie PocketBook Touch Lux HD? Jest kilka powodów:

- po pierwsze - od strony sprzętowej to najsprawniejszy czytnik, oferowany (zapewne wkrótce) przez Legimi. Jego głównym atutem jest bardzo dobry ekran E-Ink Carta 300 ppi;

- po drugie - również pod względem oprogramowania, wprowadzony właśnie PocketBook, oferuje wygodę, taką jak inne PocketBooki. Księgozbiór (również ten pochodzący z wypożyczalni) znajduje się w jednym miejscu i pobrane książki można czytać tak jak inne, czyli korzystać w nich m.in. ze słowników;

- po trzecie - sam dostęp do oferty Legimi. PocketBook (w odróżnieniu od oferty dla czytników Kindle), oferuje możliwość wyboru z pełnej bazy wypożyczalni (w tym również nadaje się do korzystania z usługi bibliotecznej).

W niniejszym wpisie zebrałem moje wrażenia z testu wypożyczalni Legimi na PocketBooku Touch HD. W chwili, gdy piszę te słowa, usługa została chwilowo wyłączona. Ruszy ponownie, wraz z udostępnieniem nowej wersji oprogramowania wewnętrznego na ten model czytnika. Ma to nastąpić w końcu października i będzie dostarczane jako uaktualnienie OTA (przez wi-fi).

 

PocketBook Touch HD

Ten model PocketBooka obecny jest na rynku od roku. Natomiast wersja Ruby Red (od pierwowzoru różniąca się kolorem obudowy), została wprowadzona całkiem niedawno, bo miesiąc temu.

Na pierwszy rzut oka, Touch HD jest bardzo podobny do modeli z serii Touch i Touch Lux (np. do recenzowanego przeze mnie modelu Touch Lux 2). Przy bliższym spojrzeniu, widać jednak wyróżniające go cechy. Obudowa, przy dotyku, sprawia przyjemne wrażenie solidności. Plastik obudowy jest mniej śliski, niż w modelach serii Touch Lux. Tylną część pokryto małymi wgłębieniami, co daje większą pewność uchwytu (jeśli nie używamy okładki). Czytnik pochodzi tym razem z fabryki firmy Netronix, uznanego dostawcy sprzętu, m.in. czytników Tolino i Kobo. Widać i czuć, że powstał z trochę lepszych materiałów w porównaniu z poprzednimi modelami firmy. Praktyka wykazuje, że również rubinowy kolor obudowy może być istotnym elementem wyboru czytnika.

 

Plecki czytnika PocketBook Touch HD Ruby Red

Najważniejszym wyróżnikiem Touch HD jest jednak dotykowy ekran E-Ink Carta (z oświetleniem) o rozdzielczości 300 ppi (1072 × 1448 pikseli). To najlepszy dostępny obecnie sześciocalowy ekran z papieru elektronicznego. Ma trochę bardziej szary i matowy odcień tła, przy bezpośrednim porównaniu do Kindle Voyage. W tym drugim tło jest bardziej kremowe. Jednak zarówno reakcja na dotyk jak i kontrast obrazu oraz zaczernienie tekstu, sprawiają bardzo dobre wrażenie. Drugim atutem PocketBooka są umieszczone pod ekranem fizyczne klawisze zmiany stron. Moim zdaniem znakomicie usprawniają one czytanie. Szczególnie wtedy, gdy trzymamy czytnik jedną ręką. Ciekawym uzupełnieniem może też być możliwość korzystania z mechanicznego lektora Ivona. Funkcja TTS (zamiany tekstu e-booka na mowę) daje szansę kontynuowania lektury, nawet wtedy, gdy zmęczą się oczy.

 

Na dolnej krawędzi obudowy znajdziemy port microUSB, gniazdo audio 3,5 mm, gniazdo kart microSD, reset i przycisk zasilania

 

Wypożyczalnia Legimi na PocketBooku – jak to jest zrobione?

Czytniki PocketBook otrzymały możliwość obsługi wypożyczalni Legimi w sierpniu zeszłego roku („PocketBook i Legimi łączą siły - najszersza oferta abonamentowa polskich e-booków”). Obecnie działa ona na czterech modelach: PocketBook Touch Lux 2, PocketBook Touch Lux 3, PocketBook Sense. Wkrótce dołączy do nich PocketBook Touch HD. Aplikacja Legimi jest częścią oprogramowania wewnętrznego czytnika i instaluje się automagicznie na urządzeniu, zastępując księgarnię BookLand i usługę PocketBook Cloud. Aby uzyskać dostęp do wypożyczalni, można kupić czytnik w księgarni Legimi lub pobrać aktualny firmware (odpowiednia wersja wkrótce powinna być dostępna przez wi-fi - jako OTA). Jeśli, pomimo aktualizacji, na czytniku nie pojawi się Legimi, lub nie będzie możliwe logowanie do usługi – trzeba skontaktować się ze wsparciem PocketBooka lub Legimi (np. pisząc np. na adres help@pocketbook-int.com). W zgłoszeniu koniecznie należy przesłać numer seryjny posiadanego czytnika (jest na pudełku lub w menu ustawień - O urządzeniu/Model urządzenia).

 

Jeśli abonament nie działa, należy przesłać numer seryjny czytnika do wsparcia Legimi lub PocketBooka

 

Pierwsze uruchomienie nowej aplikacji, zaczyna się od zalogowania na istniejące konto Legimi. Warto je założyć wcześniej. Do korzystania z wypożyczalni konieczne jest opłacenie abonamentu lub aktywacja usługi bibliotecznej (więcej na ten temat we wpisie „Legimi w bibliotece – za darmo...”). Po zalogowaniu, program samoczynnie pobierze listę książek, które znajdują się na naszym koncie (również tych, które zostały zakupione w Legimi). Jeśli tak się nie stanie, warto się upewnić, że mamy połączenie z internetem i wybrać ikonę w prawym górnym rogu aplikacji, a tam opcję „Synchronizuj”. Lista książek widoczna jest w zakładce „Moje książki”. Gdy jest ich dużo, to ich przeglądanie może być kłopotliwe. Niestety, przez ostatni rok nie wzbogaciła się funkcjonalność aplikacji. Przydało by się na przykład sortowanie, ukrywanie przeczytanych książek, czy ich usuwanie z listy. Szczególnie uciążliwe jest dla mnie przewijanie całej listy, aby dotrzeć do ostatnio dodanej książki. Wtedy można pobrać ją do pamięci czytnika. Na szczęście od momentu pobrania, można już z aplikacji Legimi nie korzystać, ponieważ e-book widoczny jest jako „normalna” książka w czytnikowej biblioteczce. To bardzo ułatwia lekturę, ponieważ w takiej książce można korzystać ze wszystkich dobrodziejstw czytnika: własnych czcionek, słownika, zakreśleń, dzielenia wyrazów (o ile zezwolił na nie wydawca) czy TTSu.

 

Funkcja TTS (Ivona) pozwala na odsłuchiwanie e-booków przy pomocy mechanicznego lektora

 

Poza tym, aplikacja Legimi wyświetla informacje na temat rodzaju abonamentu i statystyki czytania. Podobnie, jak to jest na innych urządzeniach, i tutaj mogą pojawić się zafałszowania, jeśli czytamy o północy. Wtedy „przeczytane” minuty mogą zostać zaliczone w statystykach do następnego dnia.

 

Książki wypożyczone z Legimi, widoczne są zarówno na ekranie startowym, jak i w biblioteczce czytnika

 

Nie znam jeszcze ceny czytnika, oferowanego wraz z abonamentem Legimi. Na stronie księgarni brak, na razie (?), informacji na ten temat.

 

PocketBook Touch HD – co nowego?

Omawiany model PocketBooka to nie tylko krok do przodu pod względem sprzętowym i obsługa wypożyczalni Legimi. Czytnik ma również trochę odmienne oprogramowanie od tego, jakie znamy z poprzednich modeli tej marki. Do najważniejszych zmian można zaliczyć rezygnację z wyboru spośród dwóch programów wyświetlających e-booki. Wcześniej był to Adobe Reader i FB Reader. Znikła więc w podręcznym menu opcja „Otwórz w”. Taki ubytek nie boli, bo trochę uprościła się obsługa czytnika.

 

PocketBook Touch HD otrzymał bardziej zwarty wygląd menu ustawień tekstu

 

Najważniejszą zmianą, moim zdaniem, jest to, że od razu otrzymujemy wbudowane reguły dzielenia polskich słów. Nie trzeba już wgrywać własnego pliku, aby książki (EPUB, FB2) miały dzielenie wyrazów. Choć akurat w przypadku tej funkcji, kupujący e-booki w polskich księgarniach, mogą poczuć się trochę zawiedzeni. Z niezrozumiałych dla mnie względów, w wielu przetestowanych przeze mnie plikach, ta opcja jest zablokowana przez wydawców! Sprawdziłem kilkanaście ostatnio zakupionych e-booków i tylko kilka z nich umożliwiało podział wyrazów realizowany w czytniku. Jeśli chcemy się cieszyć pełnią możliwości Toucha HD, wtedy nie obejdzie się np. bez samodzielnej edycji pliku EPUB, aby włączyć podział wyrazów. [Aktualizacja 3 XIII 2017 r.] Okazuje się, że nie bez winy było tu także oprogramowanie czytnika. Nowa wersja oprogramowania (5.17 z 21 XI 2017 r.) poprawia ten błąd.

 

Jeśli wydawca na to zezwolił, czytnik wyświetli podział wyrazów

 

Efektem poprawek w nowym oprogramowaniu, jest także wyświetlanie pełnych informacji o książce. Potrzebny jest tylko do tego porządnie zdefiniowany opis (metadane) pliku. Niestety, i w tym przypadku może nas spotkać zawód ze strony wydawców. Przeglądając ostatnio zakupione w polskich księgarniach książki, dopiero za jedenastym razem trafiłem na odpowiednio przygotowany EPUB. Przy okazji, brawa dla Wydawnictwa Czarna Owca!

 

Metadane w e-booku z polskiej księgarni, to wciąż rzadkość :(

 

Zmodyfikowane zostało również menu formatowania wyglądu e-booka w czytniku. Dolny pasek jest bardziej uporządkowany (np. wyświetlana jest tylko nazwa kroju czcionki, a nie wszystkie jej odmiany) i przejrzysty. Wciąż bardzo brakuje jednak możliwości wyrównania tekstu do lewego i prawego marginesu (justowania).

 

PocketBook Touch HD bardzo dobrze (jak na czytnik) radzi sobie z PDFami - tutaj wyświetlanie w trybie rozpływu

 

Tradycyjnie już, oprogramowanie PocketBooka daje największe możliwości (wśród czytników e-booków) obsługi plików PDF. Dzięki ekranowi o wyższej rozdzielczości, dają się one czytać trochę wygodniej niż na starszych modelach. Podczas testów kilka razy wystąpił problem z zapamiętywaniem moich ustawień dla czytanego PDFa. Zdarzyło się, że ponownie musiałem włączyć np. obcinanie marginesów, aby tekst książki był ładnie rozłożony na całą szerokość ekranu. Może to kwestia jednego PDFa, muszę w tym zakresie jeszcze trochę zrobić testów.

 

8 GB pamięci wewnętrznej można rozszerzyć kartą microSD

 

PocketBook bez specjalnego rozgłosu zwiększył wielkość pamięci wewnętrznej z 4 do 8 GB, w czytnikach dostarczanych do sklepów w ostatnich kilkunastu miesiącach. PocketBook Touch HD ma od początku 8 GB i wejście na karty microSD (do 32 GB), więc tu się akurat nic nie zmieniło od premiery urządzenia. Możliwość rozbudowy pamięci przyda się np. miłośnikom słuchania muzyki w tle. Nie korzystam z tego za często, ale mam zawsze na karcie kilka ścieżek dźwiękowych, umożliwiających zagłuszenie np. współpasażerów, relacjonujących przez telefon swoje perypetie medyczne czy matrymonialne. Jeśli np. bateria w telefonie jest na wyczerpaniu, czytnik bywa ratunkiem.

 

Odtwarzacz MP3 może być miłym dodatkiem, gdy trzeba zagłuszyć otoczenie

 

Poza tym tak jak w poprzednich modelach, mamy możliwość dodania własnych słowników, własnego wygaszacza ekranu, własnych czcionek.

 

Zaletą korzystania z Legimi na PocketBooku jest traktowanie wypożyczonych książek jak inne e-booki. Dzięki temu można w nich korzystać np. z zainstalowanych słowników

 

Podsumowanie

PocketBook Touch HD to najlepszy czytnik tej marki, z jakim miałem do czynienia. Z przyjemnością mi się na nim czyta, dzięki sprawności funkcjonowania i przyjazności oprogramowania. Podoba mi się również bogactwo jego możliwości, choć niekoniecznie trzeba ze wszystkich opcji korzystać. Sądzę, że klienci oferty abonamentowej Legimi będą zadowoleni z wprowadzenia usługi właśnie na ten czytnik. Tym bardziej, że daje dostęp do pełnego zakresu e-booków dostępnych w wypożyczalni.

 

Mam nadzieję, że wydawcy zaczną bardziej dbać o wygląd swoich publikacji elektronicznych i nie będą wyłączać justowania czy dzielenia wyrazów. W przypadku korzystania z wypożyczalni Legimi jest to o tyle ważne, że nie mamy możliwości samodzielnego poprawienia wyglądu tekstu poprzez ingerencję w zawartość pliku. A może Legimi zacznie na to zwracać uwagę wydawnictwom? Zapewne ma większe możliwości „nacisku” niż pojedynczy czytelnicy.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi – czy rozważasz zakup abonamentu na wypożyczalnię Legimi, czy chcesz z niej korzystać z pobliskiej bibliotece – PocketBook Touch HD jest obecnie najlepszym czytnikiem do skorzystania z tej oferty. Ale i bez Legimi to bardzo dobry czytnik, który dostarczy sporo frajdy przy czytaniu e-booków.

 

W solidnym pudełku, obok czytnika, znajdziemy kabel USB oraz ulotkę o konieczności ochrony ekranu

 

P.S.

Dziękuję Legimi za udostępnienie usługi abonamentowej, przed oficjalną premierą, na czas testów PocketBooka Touch HD.

 

 

Plusy

- bardzo dobry ekran;

- brak artefaktów (ghostingu) nawet przy wyłączeniu pełnego odświeżania ekranu podczas czytania;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- sprawna reakcja na dotyk;

- równomierne oświetlenie ekranu;

- szeroki zakres regulacji oświetlenia;

- polskie menu;

- instrukcja obsługi po polsku;

- obsługa wypożyczalni Legimi w pełnym zakresie;

- integracja księgozbioru (również z Legimi) w jednym miejscu;

- bezprzewodowa przesyłka plików (wysyłka na adres e-mail, Dropbox);

- dzielenie wyrazów w plikach FB2 i EPUB (o ile pozwala na to wydawca);

- możliwość korzystania z e-booków Legimi jak z innych książek wgranych do pamięci czytnika (korzystanie ze słowników - np. słownik języka polskiego sjp.pl w wersji przygotowanej przez athame, zaznaczanie tekstu, wykonywanie notatek); 

- możliwość dogrania własnych krojów czcionek;

- sprawna (jak na czytnik) obsługa plików PDF;

- sprawna obsługa TTS i plików MP3 (również w tle) przez gniazdo audio (mini jack 3,5 mm);

- możliwość rozszerzenia pamięci kartą microSD.

 

Minusy

- długi start po całkowitym wyłączeniu;

- brak opcji wyrównania tekstu do lewego i prawego marginesu (justowania) w ustawieniach sposobu wyświetlania e-booka;

- brak możliwości sortowania/usuwania książek na półce w aplikacji Legimi;

- niektóre książki z Legimi nie mają włączonego podziału wyrazów, choć sam czytnik umożliwia automatyczny podział (błąd poprawiony w aktualizacji oprogramowania czytnika do wersji 5.17 z 21 XI 2017 r.);

- wyłączenie niektórych standardowych opcji czytnika (np. PocketBook Cloud, księgarnia BookLand);

- pocketbookowa aplikacja Legimi nie obsługuje wypożyczalni audiobooków z abonamentu;

- po zakończeniu okresu opłaconego abonamentu, tracimy dostęp do wypożyczonych książek.

 

Dane techniczne (wg producenta):

Ekran: przekątna 6 cali ekran E-Ink Carta HD z wbudowanym oświetleniem i rozdzielczością 1072×1448 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi;

Waga: 180 g;

Rozmiary: 175×113,5×9 mm

Pamięć: ok. 6,4 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego), z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD o pojemności do 32 GB;

Czcionki: 15 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI);

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Obsługiwane formaty dźwiękowe: MP3;

Łączność: Wi-Fi;

Procesor: 1 GHz;

Pamięć RAM: 512 MB;

System: linux;

Główne funkcje: ReadRate, Dropbox, Send-to-PocketBook, PocketBook Sync, przeglądarka Internetu, czytnik kanałów RSS, kalkulator, odręczny notatnik, zegar, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, odtwarzacz audio, TTS oraz PocketBook Cloud (albo Legimi);

 

Oficjalna strona Legimi: https://www.legimi.pl/czytnik/;

Oficjalna strona PocketBook Touch HD: http://www.pocketbook-int.com/pl/products/pocketbook-touch-hd

 

[Aktualizacja 3 XI 2017 r.]

PocketBook Touch HD otrzymał aktualizację oprogramowania wewnętrznego do wersji 5.17.821 (firmware z 25 X 2017 r.). Uaktualnienie rozsyłane jest przez internet (OTA), należy więc podłączyć czytnik do wi-fi, aby z niego skorzystać. Tym samym można na Touchu HD korzystać w pełni z wypożyczalni Legimi.

 

Jeśli macie ten czytnik, chcecie korzystać z Legimi, a nie możecie uzyskać dostępu, to podajcie numer seryjny urządzenia, pisząc na adres wsparcia PocketBooka: help@pocketbook-int.com.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?