logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: test-konsumencki
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2017-08-22 11:48
Tolino Page – recenzja podstawowego modelu z rodziny Tolino (część II)

 

Przedstawiam drugą część wyników mojego testu czytnika Tolino Page, niedrogiego modelu z rodziny Tolino. W pierwszej części omówiłem go od strony sprzętowej, teraz zapraszam do lektury uwag na temat jego użytkowania.

 

Tolino Page - pierwszy krok to wybór języka menu, polskiego brak

 

Tolino Page pierwsze kroki

Jak już wspomniałem, czytniki Tolino pomyślane są jako element księgarskiego ekosystemu, który nie funkcjonuje w Polsce (żadna księgarnia Tolino nie ma u nas sklepów). Decydując się na ten czytnik, należy pamiętać, że nie otrzymamy integracji z księgarnią oferującą polskie e-booki. No ale w sumie, żaden porządny czytnik nie ma integracji z polską księgarnią. Nie skorzystamy też w Tolino z bezpłatnego dostępu do wi-fi na terenie Polski (tak jak użytkownicy Tolino w RFN). Jednak jeśli się z tym brakiem pogodzimy, dostrzeżemy, że z czytnika można korzystać całkiem sprawnie i w naszym kraju.

 

Do logowania należy użyć takich samych danych jak na koncie w księgarni, z której pochodzi czytnik

 

Pierwsze uruchomienie łączy się z koniecznością rejestracji czytnika poprzez konto w księgarni, do której jest przypisany. Można także dodać konta z innych sklepów wchodzących w skład sojuszu Tolino, ale nie jest to konieczne. Zarządzanie nimi znajduje się w sekcji „My accounts/Link library” ustawień urządzenia. Po zalogowaniu uzyskujemy dostęp do konta w chmurze, na które trafiają np. zakupy z niemieckiej księgarni. Dla polskiego użytkownika ważniejsza jest możliwość bezprzewodowego wgrywania własnych książek (np. przy pomocy komputerowej przeglądarki WWW).

 

Ekran startowy po pierwszym uruchomieniu czytnika (okładki książek oryginalnie mogą być kolorowe, ale oczywiście na ekranie czytnika zobaczymy je w odcieniach szarości)

 

Ekran startowy w górnej części pokazuje trzy ostatnio czytane/dodane pozycje, a 1/3 powierzchni u dołu zajęta jest przez reklamy z księgarni. W lewym górnym rogu znajduje się ikona otwierająca menu, po prawej zaś ikona przeszukiwania biblioteczki (lub księgarni). W górnym pasku podawane są informacje o stanie czytnika (od lewej: stan synchronizacji z kontem, godzina, połączenie z siecią bezprzewodową, poziom naładowania baterii). Zgrzytem jest brak możliwości wyświetlania zegara dwudziestoczterogodzinnego, jeśli mamy ustawiony język angielski menu. Moim zdaniem zdecydowanie zbyt mało miejsca przeznaczono na książki użytkownika a brak możliwości wyłączenia propozycji księgarni to strata powierzchni ekranu startowego.

 

Z poziomu ekranu startowego można zdecydować o pobraniu, skasowaniu czy przesunięciu książki do kolekcji

 

Należy jednak projektantów pochwalić za możliwość zarządzania (tymi trzema) książkami z ekranu startowego. Nie trzeba wchodzić do biblioteki, żeby je pobrać z chmury, skasować czy przenieść do kolekcji. Do ekranu startowego zawsze można szybko wrócić przy użyciu przycisku znajdującego się pod ekranem.

 

Ekran menu ustawień Tolino Page

 

Menu ustawień (wywoływane w lewym górnym rogu ekranu startowego) zawiera sześć głównych elementów:

  • przycisk szybkiego przejścia do trybu samolotowego (WLAN/Flight mode);
  • ustawienia logowania do sklepu (u mnie „Weltbild Shop”, ze względu na pochodzenie czytnika);
  • prosta przeglądarka WWW (Web browser ) startująca domyślnie ze stroną google.de;
  • ustawienia (Settings) sieci bezprzewodowej, pełnego odświeżania ekranu i słowników (Reading settings), języka menu (Language), cyfrowego hasła blokady czytnika (Numbers lock), czasu (Time) oraz zarządzania energią i przywracania stanu fabrycznego (Advanced settings);
  • logowanie do chmury Tolino, kont w innych księgarniach Tolino oraz Adobe DRM (My accounts);
  • instrukcja obsługi oraz informacje o stanie baterii i zajętości pamięci (Information and help). Tu także można sprawdzić numer seryjny czytnika oraz wersję zainstalowanego oprogramowania wewnętrznego.

 

W menu ustawień jest dostęp do instrukcji obsługi

 

Niestety czytnik Tolino musi być powiązany z księgarnią. To chyba jedyna niedogodność przy pierwszym uruchomieniu. Jeśli ktoś nie chce korzystać z bezprzewodowego przesyłania plików, można później przełączyć czytnik w tryb samolotowy. Może to też dać dłuższy czas pracy na baterii. Ja akurat korzystam z wi-fi bo przesyłam sobie pliki przez konto w chmurze. Czytnika nie wyłączam, wystarczy jak się usypia. Nie mam zastrzeżeń do zarządzania energią. Jeśli jednak urządzenie będzie leżało długo nieużywane, warto je wyłączyć. Tę opcję znajdziemy w wyskakującym menu, które pojawia się na ekranie po dłuższym przytrzymaniu wyłącznika. W tym menu znajdziemy także opcję restartu oraz wykonania zrzutu ekranu (Screenshot).

 

Tolino Page na co dzień

Do dyspozycji użytkownika pozostaje ok. 2,1 GB z czterech gigabajtów pamięci, w jakie wyposażono czytnik. To dość standardowo. Tolino Page najlepiej radzi sobie z plikami w formacie EPUB. Nie zauważyłem aby miał jakieś problemy z wyświetlaniem polskich e-booków. Można do niego bez problemu wgrywać własne książki, w tym np. pochodzące z polskich księgarni:

  • przez kabel USB do katalogu „Books” (przy użyciu calibre lub przez menedżer plików);
  • bezprzewodowo, poprzez synchronizację z kontem w chmurze Tolino (25 GB).

 

Menu dostosowywania sposobu wyświetlania EPUBa

 

Tolino ma całkiem spore możliwości dopasowania wyglądu tekstu an ekranie. Wielkość tekstu może być regulowana dość płynnie na dziewięciu poziomach. Użytkownik może również sam zdefiniować ten zakres (o tym więcej w części „własne modyfikacje”). Zainstalowane w czytniku czcionki nie należą do najładniejszych, ale Bitter ma dla mnie całkiem przyjemny wygląd. Dwie czcionki: Droid Serif i OpenDyslexic niepoprawnie wyświetlają polskie znaki. Można też zainstalować własne kroje. Standardowo możemy zmieniać odległość między liniami oraz marginesy. Natomiast cenię Tolino za możliwość wymuszenia wyrównywania do prawego i lewego marginesu (justowanie).

 

Menu działań z plikiem PDF to (od lewej): obrót, spis treści, rozpływ, zakładki, rozciągnięcie, powiększenie, pomniejszenie

 

Czytanie na Tolino książki w formacie PDF nie jest dobrym pomysłem. Czytniki te posiadają tryb rozpływu (tzw. reflow), ale jest on bezużyteczny. PDF może być czytelny pod warunkiem, że po obróceniu o 90°, będzie miał odpowiednią wielkość tekstu. Można go też ew. powiększyć (służą do tego ikony + i – w menu PDFa). Zmieniać strony da się wygodnie przez dotknięcie ekranu w dolnej części. To inaczej niż w książkach w formacie EPUB, w których strony zmienia się przez dotknięcie na brzegach ekranu. Czytnik całkiem sprawnie będzie dzielił strony na kolejno pokazywane ekrany. Przeczytałem tak testowo jedną książkę i poszło całkiem sprawnie. Niestety, w Tolino nie da się korzystać w PDFach ze słownika ani nie ma możliwości precyzyjnego dopasowania sposobu wyświetlania tekstu. Jeśli w trybie poziomym będzie czytelny – to dobrze – jeśli nie – no to trudno.

 

Wybrany tekst można podkreślić (Highlight), opisać (Write note), wyszukiwać w słowniku (Look up) oraz przetłumaczyć, ale tylko pojedyncze słowa (Translate)

 

Czytnik posiada standardowe możliwości zaznaczania tekstu, zakładek czy dodawania własnych notatek. Jeśli chcemy je mieć także poza czytnikiem, można je później znaleźć jako plik tekstowy „notes.txt” (polskie znaki kodowane w UTF-8), który jest w katalogu głównym pamięci wewnętrznej czytnika.

 

Notatka przypisana do zaznaczonego tekstu i jej wygląd w pliku notes.txt, zaimportowanym do edytora OpenOffice

 

Codzienne korzystanie z czytnika jest przyjemne. Startuje błyskawicznie, książki wczytuje sprawnie, a zmiana stron działa bez zwłoki przy każdym dotknięciu ekranu. Oprogramowanie nie ma denerwujących niedoróbek, może poza obsługą PDFów i czcionek wgranych przez użytkownika.

 

Zawartość biblioteczki można sortować według autorów, tytułów, Codzienne korzystanie z czytnika mogą ułatwić kolekcje - wirtualne półki w biblioteczce

 

Tolino Page – własne modyfikacje

Wszystkie czytniki Tolino pracują pod kontrolą zamkniętego Androida, który dość dobrze skrywa firmowa nakładka. Nie można wgrywać własnych aplikacji. Użytkownik ma niewielkie możliwości ingerencji w oprogramowanie czytnika. Tolino daje jednak użytkownikowi całkiem sporo możliwości modyfikacji zachowań oprogramowania czytnika:

- dzielenie wyrazów w polskich e-bookach – można włączyć po instalacji pliku przygotowanego przez athame z forum.eksiazki.org. Plik reguł hyph_pl.dic należy skopiować (po rozpakowaniu archiwum) z komputera (przez kabel USB) do katalogu „.tolino/hyphenDicts” w czytniku (w komputerze trzeba włączyć wyświetlanie plików ukrytych/systemowych). Od tego momentu książki, które mają zdefiniowany poprawnie język polski, będą wyświetlane z podziałem wyrazów (chyba, że mają to zablokowane). Nie ma potrzeby specjalnego przerabiania książek poza czytnikiem;

- własny wygaszacz – jako, że Tolino nie mają żadnego wyboru grafiki pojawiającej się jako wygaszacz, można ją przygotować samodzielnie. Najlepiej jeśli plik w formacie jpg będzie czarno-biały o rozdzielczości ekranu, czyli 800x600 pikseli. Należy nadać mu nazwę suspend.jpg i wgrać do katalogu głównego pamięci czytnika. Przykładową grafikę można pobrać tutaj;

 

Pobrany plik należy pod nazwą suspend.jpg wgrać do głównego katalogu pamięci czytnika

 

- własne czcionki – wgranie plików *.ttf lub *.otf do katalogu „fonts” w czytniku, umożliwia używanie ich w e-bookach. W obecnej wersji oprogramowania czytnik źle używa większości przetestowanych przeze mnie zewnętrznych krojów - jedna czcionka pojawia się np. jako cztery odmiany (osobno: pogrubiona, kursywa itp.) co uniemożliwia poprawne wyświetlanie formatowania tekstu;

 

W obecnej wersji oprogramowania wewnętrznego, dodawanie własnych czcionek nie działa poprawnie (np. tutaj Caecilia widoczna jako cztery oddzielne kroje)

 

- definiowanie skoku wielkości czcionki - do każdego zainstalowanego kroju czcionek można zdefiniować rozmiary odpowiadające za dziewięć poszczególnych stopni wielkości tekstu wyświetlanego w czytniku. Wartości te zapisane są w pliku size.csv, który umieszczony jest w katalogu „fonts”. To plik tekstowy, w którym wartości definiujące skok rozmiaru liter oddzielone są przecinakami. Nie trzeba edytować tego pliku i można nawet o tym nie wiedzieć i sprawnie korzystać ze skalowania tekstu. Ale można to zrobić, jeśli komuś przejście między rozmiarami liter nie odpowiada;

- własny słownik – można używać plików w formacie quickdic. W internetach jest dostępnych kilka plików, np. słownik angielsko-polski oraz polsko-angielski w formacie quickdic (np. EN-PL.quickdic.v006). Taki plik należy wgrać do katalogu „.tolino/dictionaries” w czytniku. Aby skonfigurować czytnik do korzystania z tego słownika, należy wejść do menu urządzenia, a następnie w sekcji „Reading settings” i zakładce „Dictionaries” wskazać wgrany wcześniej „Polish-English” w sekcji „Translate”. Od tej pory wskazanie opcji „Translate”, z wyskakującego menu przy wybranym w tekście słowie, przeniesie nas do tegoż słownika.

 

Własny słownik dodany do menu tłumaczeń

 

Podsumowanie

Tolino Page wydaje się dość nudnym i przeciętnym urządzeniem. Nie zachwyca parametrami, wzornictwem ani użytymi materiałami. Warto jednak pamiętać, że nie jest też złym czytnikiem. Toino Page to przykład, że można sprzedawać całkiem przyzwoite, funkcjonalne, sprawnie działające urządzenie w cenie 49 EUR (ok. 210 PLN, w czasie promocji cenowych). Jak na warunki polskie to bardzo tanio, a o rynku niemieckim to nawet szkoda gadać.

 

Nakładka Tolino na androida jest wygodna a oprogramowanie działa sprawnie. Czasami jednak wyzierają podstawy systemu... i nie są one w języku angielskim ani niemieckim, ale inżynierów z fabryki dostarczającej urządzenia

 

Należy pamiętać, że Tolino dość często aktualizuje oprogramowanie wszystkich swoich modeli, tych najdroższych i tych najtańszych, tych najnowszych i tych najstarszych. Oprogramowanie Tolino Page posiada taką samą funkcjonalność jak znacznie droższe urządzenia tej marki. Niższa cena ma odbicie w słabszych komponentach, ale nie wpływa na realizację podstawowego zadania czytników – uprzyjemniania kontaktu z e-bookami.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli szukasz najtańszego i funkcjonalnego czytnika a nie chcesz przepłacać za tandetę np. zalegającą półki polskich marketów elektronicznych – Tolino Page może być tym, czego potrzebujesz.

 

Tolino Page - można sprzedawać całkiem przyzwoite, funkcjonalne, sprawnie działające urządzenie w cenie 49 EUR

 

Plusy

- konkurencyjna, umiarkowana cena (szczególnie jak na Tolino);

- lekki;

- możliwość wgrania i dopasowania stopni wielkości własnych czcionek;

- możliwość wgrania własnego słownika i polskich reguł dzielenia wyrazów;

- sprawnie działająca chmura (wysyłanie książek, synchronizacja między czytnikiem i aplikacjami mobilnymi);

- bezpłatne hotspoty (na terenie RFN);

- 25 GB w chmurze na własne książki;

- te same rozmiary co Tolino Shine (szeroki wybór okładek);

- dość wygodne czytanie PDFów, ale tylko ze stronami mniejszymi niż A4;

 

Minusy

- tandetny plastik obudowy;

- toporny wyłącznik;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak spolszczenia;

- słaba rozdzielczość ekranu;

- nieprzydatny rozpływ (tzw. reflow) w PDFach;

- sporadyczne kłopoty z nieprecyzyjną reakcją na dotyk;

- reklamy książek na ekranie startowym;

- wymuszona integracja z niemiecką księgarnią.

 

Przejęcie części technologicznej Tolino przez Rakuten Kobo na razie nie wpłynęło na sposób działania czytników, ale przyszłość może jeszcze pokazać wykorzystanie rozwiązań opracowanych oryginalnie przez Deutsche Telekom

 

Dane techniczne wg producenta:

Ekran: przekątna 15,24 cm (6 cali) ekran E-Ink Carta i rozdzielczością 800×600 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy (na podczerwień);

Waga: 170 g;

Rozmiary: 175x116x9,7 mm;

Pamięć: 2,1 GB wewnętrznej (4GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego);

Pamięć w chmurze: 25GB (pojedyncze pliki do 500MB);

Czcionki: 6 krojów czcionek w 9 wielkościach (w tym Droid Serif i OpenDyslexic nie wyświetlają poprawnie polskich znaków;

Obsługiwane formaty: ePub, TXT i PDF;

Łączność: Wi-Fi (802.11 bgn), ponad 40 000 bezpłatnych hotspotów T-Mobile na terenie RFN;

Procesor: 81 MGHz Freescale i.MX6;

Pamięć RAM: 256 MB;

System: zamknięty Android;

Główne funkcje: własne kolekcje książek, słowniki (możliwość użycia własnego w formacie quickdic), do 5 urządzeń synchronizowanych poprzez chmurę; przeszukiwanie książek, wbudowana przeglądarka WWW;

Oficjalna strona WWW: http://mytolino.de/tolino-page/ebook-reader/

 

Tolino Page od tyłu

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-08-20 12:04
Tolino Page – recenzja podstawowego modelu z rodziny Tolino

 

Pierwszy czytnik Tolino recenzowałem trzy lata temu. Był to model Tolino Shine, który debiutował na rynku w 2013 roku. Moja recenzja była pierwszą prezentacją czytnika Tolino w polskim internecie. Wspominam o tym dlatego, że czuję się trochę jakbym wracał w przeszłość. A to dlatego, że testowany przeze mnie przez ostatnie miesiące Tolino Page, wprost nawiązuje do pierwszego urządzenia z rodziny Tolino. Ma niemal identyczną obudowę, przynajmniej pod względem wymiarów. Jest jednocześnie w obrębie marki Tolino czymś nowym, ponieważ po raz pierwszy ma to być niedrogi, podstawowy czytnik. Aż do tej pory Tolino nie konkurowało ceną. Teraz ma się to zmienić. Zapraszam do lektury recenzji najtańszej oferty w ramach rodziny Tolino – Tolino Page.

 

Tolino Page

Tolino Page - najtańszy czytnik e-booków z rodziny Tolino

 

Tolino - ekosystem

Sojusz niemieckich księgarzy, znany szerzej jako Tolino, w udany sposób przeciwstawił się dominacji Amazonu na rynkach niemieckojęzycznych. Udało się m.in. dzięki temu, że stanowi przemyślaną, dopracowaną i udaną całość. Na Tolino składa się sprzedaż e-booków oraz czytników i tabletów połączonych z największymi niemieckimi księgarniami m.in. sieci: Thalia, Libri, Hugendubel, Mayersche, Osiander czy Weltbild. Do tego dochodzą usługi dodatkowe jak konto w chmurze o pojemności 25 GB oraz sieć bezpłatnych hot-spotów, z którą mogą (na terenie RFN) łączyć się bezpłatnie urządzenia mobilne. Początkowo partnerem technologicznym był Deutsche Telekom, a obecnie zastąpił go kanadyjski Kobo (więcej we wpisie: „Rakuten Kobo przejmuje część Tolino od Deutsche Telekom”). Udział Amazonu w sprzedaży e-booków w RFN jest bardzo wysoki (ok. 50%). Jednak Tolino powstrzymało dominację Amerykanów, która wydawała się nieuchronna. Czytniki (i księgarnie) Tolino można spotkać głównie w krajach, gdzie często kupowane są e-booki po niemiecku. Poza Republiką Federalną, sojusz jest obecny w Szwajcarii, Austrii, Niderlandach, Belgii i we Włoszech.

 

Wszystkie księgarnie Tolino mają wspólną aplikację. Ułatwia to dostęp do zakupów z różnych źródeł jak i własnej biblioteczki w chmurze

 

O funkcjonowaniu i sytuacji Tolino pisałem sporo m.in. przy okazji poprzednich recenzji czytników Tolino (Tolino Shine, Tolino Vision 2, Tolino Vision 3 HD). Zainteresowanych, zachęcam do zaglądnięcia do tych tekstów.

 

Gdzie kupić?

Czytniki Tolino można kupić w wymienionych wcześniej księgarniach. Nie ma ich jednak w naszym kraju. Również sklepy z elektroniką użytkową, na terenie wspomnianych wcześniej państw, oferują czytniki tej marki. W Polsce brak jest oficjalnego przedstawiciela. Większość niemieckich księgarni wysyła jednak zakupy do Polski. Pochodzące stamtąd czytniki są oczywiście na gwarancji. W razie kłopotów, można liczyć na kontakt po angielsku, ale nie jest to regułą.

 

Weltbild bookshop in Wien

Recenzowany egzemplarz Tolino Page pochodzi z niemieckiej księgarni Weltbild, która ma swoje odziały również w Austrii i Szwajcarii (Wiedeń, 2014 r.)

 

Przesyłka czytników na terenie Niemiec jest bezpłatna. Za paczkę do Polski trzeba dopłacić od prawie 7 do 10 EUR:

buecher.de - 6,95 EUR;

ebook.de - 7,50 EUR;

hugendubel.de - 7,50 EUR;

mayersche.de - 7,50 EUR;

weltbild.de - 10,00 EUR;

bol.de, buch.de, buchhandlung.de, thalia.de, osiander.de - nie wysyłają do Polski.

 

Dostępność czytników Tolino (źródło: mytolino.de)

 

 

Tani czytnik Tolino faktycznie podjął walkę cenową z największym konkurentem – Kindle 8. Tolino Page wyceniono zrazu na 69 EUR i taka pozostała jego cena na co dzień. Niektóre księgarnie wyceniają go teraz na 79 EUR, żeby 69 EUR móc podać jako stałą ofertę promocyjną. W ciągu ostatnich miesięcy Tolino Page oferowany bywał najtaniej za 49 EUR. Z kolei Kindle 8 (wersja z reklamami) oferowany jest na rynku niemieckim za 70 EUR, a w ramach promocji jego cena spada do 60 EUR. Jak obydwa modele wyglądają pod względem parametrów – podaję poniżej.

 

Przykładowa promocja cenowa czytnika Tolino Page (źródło: buecher.de)

 

Tolino Page – czytnik podstawowy

Kształt Tolino Page nie jest czymś zupełnie nowym, ponieważ wykorzystano wzór Tolino Shine. Recenzowany model został prawdopodobnie pomyślany, jako tańsza, a co za tym idzie i uproszczona, wersja pierwowzoru. Dzięki niższej cenie, można zapewne łatwiej przełamać niechęć klienta do wydania sporej sumy (w porównani choćby z książką) na pierwszy czytnik. Zachętą do wprowadzenia taniego Tolino być może były również częste promocje cenowe podstawowych czytników Amazonu (Kindle 8, a wcześniej Kindle 7). Wcześniej czytniki Tolino, raczej nie należały do tanich.

 

W Tolino Page gniazdo microUSB ukryto pod klapką umieszczoną w dolnej krawędzi obudowy

 

O tym, że kwestie finansowe mocno przyświecały projektantom recenzowanego urządzenia, można się przekonać już biorąc Tolino Page do ręki. Dotknięcie plastiku obudowy, pozwala się przekonać, że przyoszczędzono. Pod tym względem Tolino Page niebezpiecznie zbliżył się do chińskich produktów OEM, które znamy jako czytniki firmowane przez polskich dystrybutorów. Obudowa jest solidna, twarda, szorstka ale mimo tych przymiotników taka „niezbyt niemiecka”. Na szczęście na plastiku obudowy tchnienie tandety się kończy. Brak gniazda kart pamięci to kolejne świadectwo przyoszczędki. Klapka umieszczona w dolej części obudowy skrywa tutaj (w odróżnieniu od Tolino Shine) tylko gniazdo microUSB, diodę sygnalizującą ładowanie akumulatora i dostęp do przycisku reset.

 

Tolino Page switch

Wyłącznik umieszczony na górnej krawędzi obudowy działa dość topornie

 

W codziennym użytkowaniu największe moje obawy budziła jednak nie obudowa a wyłącznik. Przy każdym uruchamianiu czytnika, wydaje mi się, że muszę coraz silniej wciskać przycisk aby włączyć czy wyłączyć urządzenie. Oczyma wyobraźni nawet widziałem, jak przycisk wpada w końcu do środka obudowy, miażdżąc ekran. Nic takiego się nie stało, ale fakt faktem – wyłącznik działa topornie i trudno wyczuć, kiedy załapał, a kiedy nie. Na szczęście czytnik startuje błyskawicznie, więc widać, czy udało się go uruchomić.

 

Pod ekranem umieszczony jest przycisk wywołujący ekran startowy

 

Całkiem sprawnie i bez zgrzytów działa za to przycisk „Home” umieszczony pod ekranem. Trudno go nacisnąć przypadkiem i wiadomo, kiedy został użyty bo można to łatwo wyczuć ale i swoją funkcję realizuje bez zwłoki. Ekran jest zagłębiony w obudowie. Otaczająca go ramka sprawia na mnie wrażenie trochę za szerokiej, choć to zapewne kwestia gustu.

 

Tolino Page box

Tolino Page - zawartość pudełka

 

Czytnik sprzedawany jest w kartonowym pudełku, a przed uszkodzeniem chroni go w środku... bąbelkowa folia. Brzmi to nieciekawie, ale wygląda całkiem ładnie. No i sprawdza się, o czym świadczy fakt, że czytnik dotarł do mnie z Niemiec nieuszkodzony. W pudełku znajduje się także broszurka i kabel USB.

 

Porównanie parametrów podstawowych modeli Tolino, Kindle i PocketBooka:

 

Tolino Page

Kindle 8

PocketBook Basic 3

rynkowa premiera

2016

2016

2017

ekran o przekątnej 15,2 cm (6”)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Pearl 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

ekran dotykowy

tak

tak

nie

fizyczne przyciski

wyłącznik, wywołanie ekranu startowego

wyłącznik

wyłącznik, zmiana stron, czterokierunkowy pad

wymiary [mm]

175×116×9,7

160×115×9,1

174,4×114,6×8,3

masa [g]

170

161

170

pamięć wbudowana [GB]

4

4

8

gniazdo kart pamięci

nie

nie

tak

wbudowane oświetlenie

nie

nie

nie

wi-fi

tak

tak

tak

bezprzewodowa wysyłka książek

chmura tolino cloud

e-mail, chmura Amazon

e-mail, Dropbox

aplikacje mobilne

tak

tak

tak

kolor

beżowy

czarny, biały

czarny, biały

cena katalogowa

69 EUR

82,68 EUR

329 PLN

przesyłka do Polski

od 6,95 EUR do 10 EUR (zależnie od księgarni)

bezpłatna

(z amazon.de)

zależnie od sklepu

(w Polsce)

 

Tolino Page otrzymał w 2017 roku nagrodę iF DESIGN AWARD (źródło: http://ifworlddesignguide.com/)

 

Czytnik Tolino Page, co mnie trochę zaskoczyło, został wyróżniony za estetykę, wzornictwo i funkcjonalność. W 2017 roku otrzymał niemiecką nagrodę iF DESIGN AWARD. Widzę przynajmniej kilka lepszych kandydatów do takiej nagrody wśród czytników e-booków, ale o Tolino Page bym raczej nie pomyślał w pierwszej ani drugiej kolejności. Ale w końcu co ja się tam znam, jestem tylko konsumentem...

 

Ekran

Nowości marki Tolino, przyzwyczaiły nas do coraz lepszych parametrów kolejnych czytników. Tolino Page, pod względem ekranu, to jednak krok wstecz nawet w stosunku do pierwszego modelu serii. O ile pierwszy Tolino Shine miał sześciocalowy ekran o rozdzielczości 1024×758 pikseli, to w Tolino Page zastosowano E-Ink Carta 800×600. Daje to gęstość 167 ppi, podczas gdy w Tolino Shine było to 212 ppi. Powyższe liczby nie sprawiają dobrego wrażenia, ale po kilku tygodniach czytania, mogę powiedzieć, że to nie jest zły ekran. E-Ink Carta użyty w Tolino Page jest dość kontrastowy, a kremowe tło sprawia przyjemne wrażenie. Owszem jest widocznie słabszy, jak na dzisiejsze czasy. Szczególnie uwidacznia to bezpośrednie porównanie z Kindle Voyage, czy Kobo Aura H2O. Potwierdzają to moje ślepe próby. Ale należy pamiętać, że Tolino Page to zupełnie inny zakres cenowy. W sumie więc otrzymujemy akceptowalny sprzęt, w którym (słabsze) parametry są adekwatne do (niższej) ceny.

 

 

Maksymalny rozmiar czcionki w Kindle 3 Keyboard (po lewej) i Tolino Page (po prawej)

 

Podczas testów ostatnich kilku czytników, już zapomniałem, co to tzw. ghosting. Na ekranie Tolino Page widać niestety (po jakimś czasie) pozostałości tekstu z poprzednich stron. O ile w Tolino 2, czy Tolino 3 HD wyłączałem w ustawieniach całkowite odświeżanie ekranu, o tyle w Tolino Page zastosowałem pełne odświeżanie co 40 stron. To wciąż nie jest zły wynik, a pozwala na wyświetlanie bieżącego (a nie przeszłego) obrazu na ekranie.

 

Minimalny rozmiar czcionki w Kindle 3 Keyboard (po lewej) i Tolino Page (po prawej)

 

Sporadycznie zdarzały mi się problemy z dotykiem. O ile strony zmieniają się sprawnie, to nie zawsze tekst zaznaczał się tam, gdzie chciałem. Nieźle działały za to przypisy, z czym był problem zarówno w Vision 3 jak i Vision 3 HD. Wniosek stąd taki, że przyczyną kłopotów z przechodzeniem do przypisów raczej nie jest oprogramowanie a sprzęt – dotyczy to czytników z płaskim frontem. Nie było to poważnym kłopotem w Tolino Shine, nie jest nim także w Tolino Page.

 

Tolino Page - górna część ramki z logo sojuszu Tolino

 

Już teraz zapraszam na drugą część recenzji, w której przedstawiam moje opinie o czytniku, codziennym użytkowaniu i możliwościach dopasowania do własnych upodobań.

 

Like Reblog Comment
review 2017-05-13 17:11
Kobo Aura H2O – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 6,8 cala (część III)

 

Zapraszam na trzecią część wyników testu czytnika Kobo Aura H2O, która poświęcona jest mniej oczywistym cechom urządzenia. O ile w pierwszej części recenzji opisałem stronę sprzętową a w drugiej wrażenia z użytkowania, o tyle teraz trochę o przeróbkach oprogramowania.

 

Kobo Aura H2O w ciepłych objęciach filcowej okładki z filcaki.com.pl

 

Statystyki, nagrody za czytanie i kepub

Kolejnym wyróżnikiem czytników Kobo jest dość unikalny format KEPUB. Takie e-booki mogą w czytnikach Kobo działać szybciej i dodatkowo mieć: statystyki dotyczące czytania (Reading stats) oraz rozszerzone możliwości formatowania tekstu. Do dwu pierwszych funkcji najprościej wejść z ekranu głównego czytnika (Menu „Extras”). Do statystyk mamy także dostęp w czasie czytania książki przez wejście z menu w dolnej części ekranu. Czasy czytania podawane przez czytnik dotyczą bieżącej lektury jak i całej biblioteczki. W pierwszym przypadku jest to czas spędzony nad książką czy pozostały do końca rozdziału czy całego tekstu (tylko dla plików w formacie kepub). Wśród liczb opisujących biblioteczkę mamy między innymi ogólną ilość godzin poświęconą na lekturze przy użyciu czytnika.

 

Książka w formacie KEPUB to m.in. statystyki czytania, ale także marnowanie ekranu na nagłówek (tytuł książki) i stopkę (tytuł rozdziału), które są na każdym ekranie

 

Plik w formacie KEPUB można (domyślnie) kupić w księgarni Kobo lub otrzymać np. w programie calibre (w locie) podczas kopiowania e-booka do czytnika. W tym celu należy w ustawieniach programu zaznaczyć, że taki właśnie chcemy mieć plik w Kobo.

 

Przykładowe nagrody w czytniku Kobo

 

 

Mnie niezmiennie bawią nagrody za czytanie (zdobywane zarówno za czytanie jak i np. udostępnienie cytatu). Niby nic, ale za przeczytanie długiej książki czy za podjęcie lektury w określonych porach, otrzymujemy „odznaki”. Ja ich jakoś za często teraz nie dostaję, ale i tak co jakiś czas sprawdzam, jakie mam na koncie.

 

Reset ustawień czytnika, jak widać powyżej, zeruje także statystyki czytania

 

Kobo - własne modyfikacje

Oprogramowanie czytników Kobo jest dość dobrze rozpoznane przez użytkowników i podatne na modyfikacje. Nie ma konieczności stosowania opracowanych przez społeczność modyfikacji, ale chcąc czytnik przystosować do polskich warunków i własnych upodobań, warto o tym pomyśleć. Trzeba jednak zachować w tym rozwagę i mieć świadomość, że wszelkie zmiany w oprogramowaniu wykonujemy na własną odpowiedzialność. Przypomnę tutaj kilka uwag, które wcześniej napisałem już przy moich wcześniejszych recenzjach czytników Kobo.

 

Kobo akceptuje własne czcionki użytkownika (tu Amazon Ember Bold oraz Bookerly), wgrane do katalogu /fonts

 

Własne czcionki. Do czytników Kobo w łatwy sposób można dodać własne czcionki. Pliki *.ttf należy wgrać do katalogu /fonts utworzonego w pamięci czytnika. Można w ten sposób korzystać na przykład z opracowanej na potrzeby książek elektronicznych kroju Bookerly. Przy kopiowaniu, należy pamiętać o odpowiednich nazwach plików. Może to wyglądać na przykład tak:

Bookerly-Regular.ttf

Bookerly-Bold.ttf

Bookerly-BoldItalic.ttf

Bookerly-Italic.ttf

Ale mnie akurat w Kobo i tak najbardziej podoba się zainstalowana domyślnie Caecilia i tej używam :)

 

Jest również kilka modyfikacji, które można uzyskać poprzez edycję pliku konfiguracyjnego „Kobo eReader.conf”. Plik ten znajduje się w katalogu ./kobo/Kobo czytnika. Przed wprowadzaniem jakichkolwiek zmian, warto wykonać jego kopię zapasową na dysku komputera. Plik można otwierać i modyfikować w edytorze tekstowym, nie w MS Word czy OpenOffice Writer. Najlepiej użyć systemowego Notatnika, edytora Notepad++ lub podobnego programu pracującego w trybie tekstowym. Oto usprawnienia, które warto wprowadzić:

zdefiniowanie Polski, jako lokalizacji w ustawieniach regionalnych. Dzięki temu zegar będzie pokazywał czas w systemie dwudziestoczterogodzinnym, a w wyszukiwarce zostanie uwzględniona polska Wikipedia (zamiast anglojęzycznej). We wspomnianym pliku należy podmienić frazę „en_US” na „pl_PL” w linijce „CurrentLocale=en_US” (sekcja „[ApplicationPreferences]”). Konieczny jest restart czytnika, aby zmiana została zastosowana;

 

Wprowadzenie Polski, jako regionu, pozwala m.in. wyświetlać godzinę w systemie 24-godzinnym

 

- możliwość wyłączenia nagłówków i stopek na ekranie w czytanej książce. Usunięcie obydwu elementów umożliwia wprowadzenie frazy „FullScreenReading=true” w sekcji „[FeatureSettings]”. Jeśli wspomnianej sekcji brak, należy ją w pliku dopisać. Po restarcie Kobo, w menu Settings/Reading settings” pojawi się opcja „Show header and footer:”. Jej odznaczenie wyłączy wspomniane elementy. Tekst na ekranie zajmie znacznie więcej miejsca. Przy wyłączonym wyświetlaniu numerów stron w stopce, postępy lektury można w każdej chwili sprawdzić poprzez wywołanie statystyki czytania. W bieżącej wersji oprogramowania ta modyfikacja może powodować czasami obcinanie tekstu przy prawym marginesie. Jeśli tak się dzieje, trzeba z niej zrezygnować lub włączyć w formatowaniu e-booka wyrównywanie tekstu do lewego marginesu.

 

Modyfikacja "FullScreenReading=true" wprowadza do menu "Reading settings" możliwość wyłączenia nagłówków i stopek ("Show header and footer:")

 

Wygląd dwóch kolejnych stron pliku KEPUB z nagłówkami i stopkami

 

Ten sam tekst (co powyżej) ale z wyłączonymi nagłówkami i stopkami - zysk to wyświetlenie siedmiu linijek tekstu więcej

 

Korzystam również z kilku usprawnień, wymagających większej interwencji w oprogramowanie wewnętrzne czytnika. Są to:

- podział wyrazów wg polskich reguł. Uzupełnienie, dzięki któremu uzyskać można dzielenie wyrazów w plikach KEPUB i artykułach zapisanych na koncie Pocket;

- własny słownik w Kobo. Uzupełnienie, dzięki któremu można korzystać z polskojęzycznego słownika.

 

Możliwości jest znacznie więcej, ale to temat bardzo rozległy i materiał na osobny wpis.

 

Okładka

Zainspirowany nieustannymi narzekaniami wielu czytelników, że e-booki nie pachną a czytniki książek elektronicznych nie szeleszczą tak estetycznie, jak papierowe książki, postanowiłem przy okazji recenzji Kobo Aura H2O przetestować jak najbardziej „naturalną” okładkę. Początkowo mój wybór padł na etui z materiału konopnego, ale dostępność takowych jest dość ograniczona. Zdecydowałem się więc na filc. Recenzowany przeze mnie Kobo Mini, ma się nieźle w filcowym, wsuwanym etui zakupionym w sklepie filcaki.com.pl. Poszedłem więc tym śladem, tym bardziej, że firma oferuje nie tylko standardowe okładki na najbardziej popularne urządzenia, ale również nietypowe - na wymiar. W ofercie są okładki na różne czytniki, m.in. Kobo. Na potrzeby niniejszego testu Kobo Aura H2O wybrałem okładkę tradycyjną – otwieraną jak książka.

 

Wsuwane etui na Kobo Mini było dobrym zakupem, co zachęciło mnie do sięgnięcia po filcową okładkę również na recenzowany model

 

W okładce wybranej do testu, czytnik w rogach przytrzymują gumki

 

Po miesiącu użytkowania, mogę stwierdzić, że dwa najważniejsze założenia okładka spełniła. Pierwsze to oczywiście ochrona czytnika, który nosiłem w plecaku czy w kieszeni zimowej kurtki. Gruby, równiutko i estetycznie zszyty filc, zapewnia ochronę czytnika. Drugie założenie, czyli zbliżenie czytnika „do natury” chyba także wypadło pozytywnie. Co prawda czytnik chroniony filcem, wciąż nie przypomina w dotyku papierowej książki, ale jest też zdecydowanie mniej „plastikowy” oraz miły, czy nawet „ciepły” w dotyku.

 

Przy wyborze okładki kierowałem się możliwością postawienia czytnika na stole. Niestety, nie pamiętałem o tym, że w  czytnikach Kobo nie ma obracania tekstu na ekranie (poza PDFami)

 

Muszę jednak zaznaczyć, że okładka nie do końca spełniła moje oczekiwania. Częściowo jednak z mojej winy! Po pierwsze, planowałem, że będzie mi służyć również jako podstawka. Po odwinięciu zaczepu, można ją tak ustawić, że czytnik poziomo stoi na stole (na przykład podczas czytania przy śniadaniu). Niestety, nie pamiętałem, że w Kobo brak jest możliwości obrotu tekstu na ekranie przy wyświetlaniu e-booków. Czytnik może więc stać obrócony na stole, ale tekstu obrócić już się nie da... Drugi problem dotyczy projektu okładki. Gumki mocujące czytnik zasłaniają klapkę na dolnej krawędzi urządzenia. Każdorazowe podłączenie czytnika do komputera wymaga otwarcia klapki, a tego nie da się zrobić bez wyciągnięcia go z okładki. Trzeba przynajmniej wypiąć gumki przytrzymujące go od dołu. Nie da się ukryć, że w czasie testowania, co chwilę jest taka potrzeba. Podobnie, czytnik musi być wyjęty z okładki podczas ładowania. Już po dwóch tygodniach takich operacji zauważyłem, że do odciągnięcia, wciąż naciąganych, gumek potrzeba coraz mniej siły. Póki co, wciąż trzymają pewnie, ale obawiam się, co będzie dalej. Trzeci problem dotyczy zapięcia. Rzep trzyma raczej słabo. Albo powinien być większy, albo mocniejszy.

 

Każdorazowe ładowanie lub podłączenie kablem do komputera, łączy się z wyciąganiem czytnika z gumek, mocujących go do okładki. Nie wpływa to dobrze na ich trwałość

 

Podsumowując, przekonałem się do filcowych okładek, przynajmniej tych, które mam z filcaki.com.pl. Do tej pory nie żywiłem dla filcowych etui szczególnych sympatii, uważając, że zbyt słabo chronią ekran czytnika. Podczas testu Kobo Aura H2O, nie tylko polubiłem czytnik, ale i okładkę. Decydując się na zakup filcowego etui należy się liczyć, z jego mniejszą trwałością (łatwiej go uszkodzić czy zabrudzić niż skórę czy skaj). Jednak (jak dla mnie) ewentualny krótszy żywot filcu, rekompensują walory estetyczne. Nie znaczy to, że inne okładki nie mogą być estetyczne, ale w tym przypadku mam tu na myśli głównie „dotyk natury”.

 

Po kilku tygodniach użytkowania, rzep stracił trochę swej mocy. Powinien być solidniejszy

 

Nowa czy stara Aura H2O?

Na rynku lada chwila pojawi się nowa wersja H2O, następca recenzowanej tutaj Aury H2O („Kobo Aura H2O edition 2 – pod koniec maja w sklepach”). Najważniejszy element czytnika – ekran – pozostał w nowym modelu ten sam. Podstawową innowacją drugiej edycji będzie regulowana ciepłota barwowa oświetlenia i zwiększona do 8 GB pamięć wewnętrzna. Pod względem wagi bliżej nowej wersji do czytników sześciocalowych, niż większych (Kindle Paperwhite jest raptem o 5g lżejszy od nowej Aury). Zabrakło natomiast gniazda kart pamięci.

 

Porównanie czytników Kobo Kobo Aura H2O i Kobo Aura H2O edycja 2

 

Kobo Aura H2O

(nowe i używane)

Kobo Aura H2O edycja 2

(nowe)

data premiery

2014

2017

ekran E-Ink (przekątna)

Carta (6,8”)

Carta (6,8”)

wbudowane oświetlenie

tak

tak

rozdzielczość [piksele]

1430x1080, 265 ppi

1430x1080, 265 ppi

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

nie

tak

montowanie ekranu w obudowie

zagłębiony

zagłębiony

pamięć wbudowana [GB]

4

8

waga [g]

233

210

gniazda

microUSB, misroSD

microUSB

wymiary [mm]

179 x 129 x 9,7

172 x 129 x 8,9

wodoodporność

tak

tak

cena katalogowa (poza promocjami)

179

179

 

Być może premiera nowej wersji spowoduje obniżki cen recenzowanego modelu, z których warto skorzystać. Pomimo dwóch lat na rynku, to wciąż znakomity sprzęt. Tym bardziej, że dostępność nowej Aury może być utrudniona. Mianowicie nie zapowiedziano premiery tego modelu na rynku niemieckim. A właśnie stamtąd najlepiej (najtaniej) można kupić czytniki Kobo. Można się spodziewać, że Kobo w ogóle wycofa z Niemiec czytniki firmowane swoją nazwą. Po wejściu do aliansu Tolino, być może nowe Kobo, w tym druga edycja Aury H2O ukaże się właśnie jako Tolino?

 

Podsumowanie

Kobo Aura H2O to kolejny czytnik tej marki, na którym się nie zawiodłem. Pod względem technicznym jest jednym z najlepszych czytników, które miałem w rękach. Bardzo dobry ekran, sprawna i precyzyjna reakcja na dotyk sprawia, że korzystanie z tego urządzenia jest przyjemnością.

Nie inaczej jest ze stabilnością oprogramowania i komfortem czytania. Należy zaznaczyć, że przystępując do testów, wiedziałem czego się po nim mogę spodziewać, a czego nie. Znając ekosystem Kobo, nie liczyłem więc na bezprzewodową wysyłkę własnych e-booków. Znając oprogramowanie, wiedziałem, że nie poczytam na nim wygodnie książek w formacie PDF. Dwie największe wady wszystkich czytników tej marki nie zniechęciły mnie jednak. Z każdym dniem testu niepokoiłem się coraz bardziej, bo te dość konkretne wady coraz mniej mi przeszkadzały! Trzeba mieć świadomość, że w polskich warunkach ten czytnik nie wykaże swoich wszystkich atutów i pogodzić się z tym, lub zapomnieć o Kobo. Ja się pogodziłem i mogę uznać Kobo Aura H2O za bardzo dobry czytnik. Czytanie na nim sprawia przyjemność, a codzienne korzystanie przekonuje, że wiadomo na czym się skupić – na książkach.

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli zdajesz sobie sprawę z ograniczeń ekosystemu Kobo a chcesz mieć sprawnie działający czytnik z bardzo dobrym i trochę większym (niż standardowo) ekranem – moim zdaniem po prostu warto zainwestować w czytnik Kobo Aura H2O.

 

Plusy:

- bardzo dobry, duży ekran o wysokiej rozdzielczości;

- precyzyjna, niezawodna reakcja na dotyk;

- czytelne zainstalowane czcionki (np. Caecilia, Kobo Nickel)

- szeroki zakres płynnej regulacji rozmiaru czcionki;

- integracja usługi Pocket;

- płynna regulacja poziomu oświetlenia gestem;

- możliwość powiększania rycin w tekście;

- możliwość łatwego dogrania własnych czcionek;

- wodoodporność;

- sympatyczne „nagrody” za czytanie;

- gniazdo kart microSD.

 

Minusy:

- marnowanie miejsca na marginesy u góry i na dole ekranu (dla mnie zbędne nagłówki i stopki);

- brak bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków;

- mizerna obsługa PDFów;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak funkcji obracania ekranu (poza PDF);

- brak wsparcia dla języka polskiego (menu, słowniki);

- ograniczona dostępność okładek na czytnik;

- złe wyświetlanie cudzysłowów;

- złe wyświetlanie polskich znaków przez kilka zainstalowanych czcionek (Gill Sans, Malabar, Kobo UD Kakugo, Open Dyslexic).

 

Kobo Aura H2O można kupić m.in. w Amazonie (bezpłatna dostawa)

Kobo Aura H2O

(używany na gwarancji z Amazon Warehouse)

cena 149,26 EUR (ok. 640 PLN)

Kobo Aura H2O

cena: 168,36 EUR (ok. 720 PLN)

 

Dane techniczne (według producenta):

Wymiary: 179 x 129 x 9,7 mm;

Masa: 233g;

Ekran: przekątna 17,2 cm (6,8”) Carta E-Ink HD, 1430 x 1080 pikseli, 265 dpi, dotykowy, wbudowane przednie oświetlenie z regulacją poziomu natężenia;

Procesor: 1 GHz;

Łączność bezprzewodowa Wi-Fi (802.11 b/g/n);

Kolor: czarny;

Pamięć wewnętrzna: 4 Gb (ok. 3,2 GB na pliki użytkownika);

Złącze USB Micro USB 2.0;

Czcionki: 11 krojów (możliwość instalacji własnych krojów czcionek) z płynną regulacją wielkości (48 stopni);

Obsługiwane języki (menu oraz słowniki): angielski, francuski, niemiecki, hiszpański, holenderski, japoński, włoski, portugalski;

Obsługiwane formaty e-booków: EPUB, EPUB3, PDF, MOBI, TXT, HTML, XHTML, RTF, CBZ, CBR, również z Adobe DRM;

Gniazdo kart pamięci microSD: do 32 GB;

Dodatkowe cechy: wodoodporność;

Instrukcja obsługi (plik PDF): Kobo Aura H2O - User Guide

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kobo, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

Like Reblog Comment
review 2016-12-18 21:27
PocketBook InkPad 2 (PB 840) – recenzja najlepszych ośmiu cali wśród czytników (część II)

Pierwsza część recenzji czytnika PocketBook InkPad 2 poświęcona była sprawom technicznym. W drugiej części przedstawię bardziej osobiste opinie i wrażenia z korzystania z urządzenia.

 

PocketBook InkPad 2PocketBook InkPad 2

 

PocketBook 840 na co dzień

Korzystanie z czytnika to przede wszystkim czytanie książek. Nie jest to urządzenie, które zastąpi tablet (choć w PocketBooku jest na przykład przeglądarka WWW) czy odtwarzacz muzyczny (choć w PocketBooku jest aplikacja do odtwarzania plików MP3). Jednak poza porządkowaniem księgozbioru i czytaniem, InkPad 2 może zaoferować użyteczne, uzupełniające funkcje.

  Wtyczka Push to Kindle wysyła również na czytnik PocketBook InkPad 2

 Wtyczka do przeglądarek WWW, pod nazwą "Push to Kindle", wysyła także do domeny @pbsync.com, czyli do PocketBooków

 

Usługa Send-to-PocketBook jest jedną z moich bardziej ulubionych funkcjonalności PocketBooków. Dzięki tej usłudze mogę wysyłać bezprzewodowo dokumenty wprost na czytnik. W ten sposób np. trafiają do InkPada zakupy z księgarni, które wdrożyły tę usługę: Ebookpoint, Publio oraz Woblink (więcej we wpisie „Automagiczna wysyłka e-booków na czytniki PocketBook również w księgarni publio.pl”). Tak również wysyłam sobie własne dokumenty, w tym dłuższe artykuły ze stron WWW. Pliki EPUB generowane i wysyłane są przy pomocy wtyczki do przeglądarki internetowej. Send to Kindle tworzy pliki, które (poza potrzebnym mi tekstem) na końcu mają adres strony WWW, z której zostały pobrane. Zarówno Adobe Reader jak i FB Reader w InkPadzie mają z nimi jednak kłopot. Czytnik uporczywie chce otwierać źródłową stronę WWW, gdy czytam tekst i przechodzę na przedostatni lub ostatni ekran pobranego artykułu. Nie da się tak czytać tekstów z sieci... A na przykład Touch Lux 3 nie ma takiego problemu.

 

Lubię też czytać przy jedzeniu. Nie inaczej było podczas testów InkPada 2. Wtedy to zauważyłem, że zgłaszane przez niektórych użytkowników na forach kłopoty z dotykiem, występowały sporadycznie i w moim egzemplarzu. Co ciekawe, było tak tylko wtedy, gdy czytnik leżał na stole. W takim przypadku nie zawsze reagował na pierwsze dotknięcie ekranu (np. w celu zmiany strony czy wywołania menu). Ale, gdy czytnik trzymam w rękach, coś takiego nie ma miejsca.

 

Bardzo pozytywnie zostałem zaskoczony baterią InkPada 2. Zazwyczaj, podczas intensywnych testów czytników, muszę akumulator w czytniku kilka razy w ciągu miesiąca ładować. Tym razem wystarczały sporadyczne podłączenia do komputera (by wgrać książki, pobrać zrzuty ekranów itp.). W końcu w ogóle przestałem go wyłączać, pozostawiając przechodzenie w tryb uśpienia. Dzięki temu czytnik włącza się błyskawicznie (przy pełnym wyłączeniu trwa to około 20 sekund od naciśnięcia wyłącznika do wczytania ostatnio otwartego e-booka, przy wychodzeniu z uśpienia - sekundę) a baterii jakoś specjalnie nie ubywa. Przy takim ustawieniu trzeba go jednak częściej ładować, ale wolę częstsze ładowanie niż czekanie kilkunastu sekund na uruchomienie.

 

PocketBook InkPad 2 – czytanie e-booków

Recenzowany czytnik najlepiej sprawuje się z typowymi formatami plików, w jakich sprzedawane są u nas e-booki. Mam na myśli książki w formacie EPUB. Nieźle radzi sobie także równie popularnym formatem MOBI, ale na przykład może nie pokazać okładki takiej książki. Jeśli więc kupujemy, lub pobieramy książki z myślą o InkPadzie, to najlepiej wybierać format EPUB. Czytnik pozwoli skorzystać również z dość egzotycznych u nas formatów (m.in. FB2). Testowałem InkPada także z plikami stworzonymi w edytorach (typu DOC czy RTF). Ich czytelność zależy od wersji edytora, w którym były zapisane. Ale to znamy dobrze i ze świata PeCetów.

 

PocketBook InkPad 2 - dolne menu w e-booku

W otwartym e-booku, dolne menu służy formatowaniu tekstu: wybór kroju czcionki, zmiana odstępów i marginesów, poniżej suwak regulacji wielkości liter

 

Sposób wyświetlania plików EPUB może być modyfikowany przez użytkownika. Recenzowany PocketBook prezentuje pod tym względem dobre możliwości. Dostęp do nich otrzymujemy z dolnego menu, otwieranego przez dotknięcie ekranu w środkowej części. Jednym z mocniejszych elementów tego menu jest duży zakres regulacji wielkości czcionki. Ta funkcja działa jednak dość wolno, w porównaniu z innymi czytnikami. Poza tym standardowo: można zmieniać krój czcionki, odstępy między liniami oraz wielkość marginesów. Brakuje mi w obsłudze EPUBów możliwości powiększania czy samodzielnego wyświetlania ilustracji zawartych w e-bookach. Jeśli grafika osadzona w książce ma zdefiniowane niewielkie wymiary, to nawet duży ekran może okazać się niewystarczający aby ją bliżej oglądnąć.

 

PocketBook InkPad 2 ma dw aprogramy do otwierania EPUBów - Adobe Reader i FB Reader

Podręczne menu wyskakujące po przytrzymaniu palca na tytule książki, na dole daje możliwość wybrania programu otwierającego plik EPUB

 

Do wyświetlania plików EPUB mogą posłużyć dwa programy, które są zainstalowane domyślnie w PocketBooku: Adobe Reader i FB Reader. Jeśli z jakiegoś powodu jeden z nich nam nie odpowiada, można wybrać drugi. W tym celu należy chwilę przytrzymać palec na okładce e-booka wyświetlonego w katalogu „Książki” i wybrać odpowiednią opcję z wyskakującego menu „Otwórz w”.

 

PocketBook InkPad 2 - menu przystosowania plików PDF

PocketBook 840 posiada duże możliwości dostosowania pliku PDF - dopasowanie automatyczne na szerokość, rozciągnięcie na cały ekran, tryb kolumnowy, rozpływ i obcinanie marginesów

 

Czytnik bardzo dobrze sobie radzi również z bardzo popularnym, ale trudnym dla czytników, formatem PDF. Na rynku jest tylko kilka marek czytników, które nie zawodzą w tym względzie. Należą do nich czytniki Kindle, Cybook oraz PocketBooki. Pozostałe marki albo prawie nic w tym względzie sobą nie prezentują (np. Kobo, Tolino), albo sporo obiecują ale niewiele realizują poprawnie. Z moich testów z różnymi modelami czytników wynika, że Kindle przetwarzają PDFy bardzo sprawnie i najszybciej ze wszystkich marek czytników. Niestety, nie zawsze umożliwia to przystosowanie tekstu do czytelnej postaci, szczególnie gdy mamy do czynienia z tekstem złożonym małą czcionką w formacie kartki A4 (standard w wielu instytucjach). Znacznie lepiej (choć zauważalnie wolniej) radzą sobie pod tym względem Cybooki i PocketBooki, przy czym te ostatnie mają więcej możliwości przystosowania dokumentu do czytelnej postaci. W przypadku recenzowanego PocketBooka większy ekran, to jednocześnie większa szansa na wyświetlenie czytelnego PDFa, nawet bez dodatkowych ustawień i działań. Z moich doświadczeń wynika, że na czytnikach ciężko się czyta między innymi dokumenty produkowane przez nasze instytucje i urzędy.

 

PocketBook InkPad 2 - marginesy w PDF

Ta sama strona z automatycznym dopasowaniem (po lewej) i z ręcznie zdefiniowanym obcinaniem marginesów (po prawej)

 

PocketBook InkPad 2 - marginesy w PDF

Obcinanie marginesów można zdefiniować dla całego dokumentu (po lewej), lub odmiennie dla stron parzystych i nieparzystych (po prawej)

 

Testowałem więc PocketBooka również na fragmentach ze zbiorów Internetowego Systemu Aktów Prawnych. Dał radę. Wśród testowych plików PDF mam standardowo również e-booka z dużą ilością zdjęć. Tutaj niestety InkPad 2 nie sprawia się dobrze, ponieważ odczyt stron z fotografiami trwa zdecydowanie za długo i nie zawsze wiadomo, czy już wszystkie „kafelki” zostały wyświetlone i złożone w całość ilustracji, czy trzeba jeszcze chwilę poczekać.

 

Nie ma gwarancji, że czytnik poradzi sobie sprawnie z każdym napotkanym PDFem, ale w porównaniu do konkurencji – na PocketBooku szansa otwarcia i przeczytania jest większa.

 

I na koniec przeglądu formatów, bardzo ważna, choć może niszowa cecha (nie obrażając bibliotekarzy). Na ekranie dużego PocketBooka w końcu może mieć sens korzystanie ze sporych zasobów bibliotecznych, zapisanych w formacie jeszcze mniej przyjaznym czytnikom niż PDF. Cóż to za format zapytacie? Jest coś takiego, co nasi bibliotekarze pielęgnują, a nazywa się DJVU. Przepastne archiwa na przykład polskiej Federacja Bibliotek Cyfrowych (http://fbc.pionier.net.pl) stoją teraz otworem dla miłośników archiwalnych publikacji. Dzięki dużej rozdzielczości i ekranowi InkPada 2, skan całej strony publikacji papierowej mieści się na ekranie czytnika i nawet jest czytelny. Czasami wystarczy przycięcie marginesów. Wskazówka dla czytelników: pobrane archiwum (np. *.zip) należy rozpakować (najlepiej do osobnego katalogu) na kartę pamięci włożoną do czytnika i w czytniku otworzyć plik directory.djvu. Dokument będzie można czytać całkiem płynnie strona po stronie.

 

 

PocketBook InkPad 2 - dopasowanie DJVU

Możliwości wyświetlania plików DJVU są podobne, jak w przypadku PDF, brak jest rozpływu

 

InkPad 2 to mój pierwszy czytnik, który radzi sobie bardzo dobrze z formatem DJVU i umożliwia wygodną lekturę. Może być znakomitym narzędziem dla wszystkich zainteresowanych polskimi archiwami bibliotecznymi udostępnionymi w niezbyt przyjaznej formie cyfrowej. 

 

PocketBook InkPad 2 - otwarty plik DJVU

Zupełnie się nie spodziewałem, że kiedyś przeczytam marcowy numer "Filmu na Świecie" z 1979 roku... A tu proszę - DJVU oraz InkPad 2 i takie rzeczy się zdarzają :)

 

Książki można wgrywać do czytnika przez kabel USB (kopiując plik czy też wysyłając z programu calibre), z karty pamięci czy bezprzewodowo – przy pomocy Send-to-PocketBook samodzielnie lub wprost z księgarni wspierającej tę usługę.

 

E-booki do czytania i słuchania

PocketBook InkPad 2 wyposażony jest w funkcję TTS (ang. Text to Speech), która umożliwia odsłuchiwanie tekstu e-booka za pomocą mechanicznego syntezatora mowy. Komu się to może przydać? Na przykład osobom, które chcą posłuchać oryginalnej wymowy (choć do tego lepsze są audiobooki czytane przez profesjonalnych lektorów). Może też przydać się w przypadku, gdy ktoś nie może sam czytać z różnych powodów. Do prawidłowego odsłuchu książki nie wystarczy, że czytnik wyposażony jest w odpowiednią funkcję, koniecznie trzeba mieć wgrany odpowiedni plik z głosem dla danego języka. Nie ma sensu słuchać polskojęzycznej książki czytanej na przykład z wymową angielską i odwrotnie. Na szczęście do wysokiej klasy syntezatora mowy Ivona, który jest w PocketBookach (Ultra, InkPad 2, Touch Lux HD) odpowiedzialny za TTS, można doinstalować polskie głosy.

 

PocketBook InkPad 2 - panel TTS

Panel regulacji odtwarzania TTS otwiera się w na dole ekranu

 

Domyślnie w czytniku nie ma głosów czytających po polsku. Trzeba je pobrać, podobnie jak inne języki, ze strony producenta. Jeśli wielkość pliku świadczy o jego jakości, to najlepsza powinna być „Agnieszka”. Poszczególne pakiety zajmują:

- „Agnieszka” 286 MB;

- „Ewa” 90 MB;

- „Jan” 54 MB;

- "Jacek" 53 MB.

 

Instalacja jest jednorazowa i umożliwia korzystanie z TTS we wszystkich plikach tekstowych. Polega na:

- pobraniu głosu/głosów ze strony producenta (http://www.pocketbook-int.com/pl/support/pocketbook-inkpad-2);

- skopiowaniu z komputera pliku/plików do katalogu głównego czytnika przy pomocy kabla USB;

- bezpiecznym wysunięciu czytnika z systemu operacyjnego komputera;

- odszukaniu pliku z głosem w księgozbiorze;

- wskazaniu pliku i potwierdzeniu chęci instalacji, która potrwa kilka minut;

- wybraniu głosu domyślnie używanego w TTS – menu Ustawienia/Synteza mowy i OCR/Język i głos.

 

Jeśli w czytniku brakuje pamięci na kolejne głosy, można usunąć te nieużywane. W tym celu należy je wybrać w menu "Ustawienia/Synteza mowy" i "OCR/usuwanie pakietów" a potem wybrać ikonę „<”. System poprosi o potwierdzenie usunięcia. Usunięte pakiety można w razie potrzeby pobrać ze strony producenta.

 

PocketBook InkPad 2 - uruchamianie TTS

Czytanie na głos (TTS) uruchamia się z dolnego menu w otwartej książce - "Na głos"

 

Kiedy już zostaną zainstalowane potrzebne nam głosy, wskazanie ikony „Na głos” z dolnego menu (w otwartej książce) uruchomi czytanie. Aby ustawić odpowiednią dla nas prędkość czytania, trzeba jednak wrócić do menu ustawień, nie da się tego zrobić z poziomu otwartej książki.

 

Czytnik posiada również zainstalowany odtwarzacz plików audio (odgrywa pliki w formacie MP3). Program „Odtwarzacz audio” uruchomić można z dolnego menu ustawień na głównej stronie. Stworzenie listy według ustalonej kolejności, daje możliwość słuchania „zwykłych” audiobooków. Co bardzo ważne, odtwarzacz zapamiętuje miejsce, gdzie słuchanie zostało przerwane. Można więc bez problemu sięgnąć po audiobooka po przerwie i kontynuować od momentu, w którym lektura została zakończona. Pliki audio mogą być przez czytnik odgrywane także w tle. Można np. czytać e-booka i jednocześnie słuchać muzyki. To akurat kilka razy mi się przydało, gdy chciałem się skupić na czytanym tekście a nie było to możliwe bez zagłuszenia toczących się w przedziale kolejowym rozmów telefonicznych. Działający w tle odtwarzacz audio spełnił swoje zadanie. Jedyny zgrzyt, to pojawiający się trzask między poszczególnymi plikami. Pół biedy jeśli są to długie fragmenty audiobooka, gorzej jeśli słuchamy krótkich utworów muzycznych.

 

PocketBook InkPad 2 - odtwarzacz audio

Listy w odtwarzaczu audio pozwalają słuchać audiobooków plik po pliku z kontynuacją w miejscu, gdzie odsłuch został przerwany

 

Odtwarzacz można wyłączyć przy pomocy ikony „x” w prawym górnym rogu aplikacji, lub zminimalizować ikoną „_”. Menu podręczne aplikacji (lewy górny róg) pozwala zarządzać listami odtwarzania. 

 

Czytnik nie ma własnego głośnika, pliki audio można słuchać przez słuchawki lub wzmacniacz podłączony do gniazda słuchawkowego.

 

Syntezator mowy Ivona, choć należy do najlepszych na świecie, nie zastąpi profesjonalnego lektora. W PocketBooku działa jednak sprawnie i może się przydać.

 

PocketBook InkPad 2 – własne modyfikacje czytnika

Oprogramowanie czytników PocketBook daje całkiem sporo możliwości własnych modyfikacji, bez konieczności wykazywania się umiejętnościami programistycznymi. Opisywałem je już szczegółowo przy okazji recenzji poprzednich modeli firmy, więc teraz tylko pokrótce przypomnę:

 

- dzielenie wyrazów – można wgrać plik polskich reguł, dzięki czemu czytnik sam będzie dokonywał podziału wyrazów. Na potrzeby czytników (w tum również PocketBooków), rozbudowaną wersję przygotował Ar't. Po rozpakowaniu archiwum *.zip (do pobrania tutaj), plik „hyph_pl.dic” należy skopiować do katalogu system/adobe/hyphenDicts w czytniku. Działa to w przypadku otwierania e-booków w programie Adobe Reader (nie zadziała w FB Readerze).

 

PocketBook InkPad 2 - włączanie dzielenia wyrazów

Dzielenie wyrazów można włączyć w dolnym menu Adobe Readera, po zainstalowaniu odpowiedniego piku

 

- CoolReader – to alternatywny program do wyświetlania e-booków, który ma także swoją wersję na PocketBooki. Instalację oraz ważniejsze cechy omówiłem we wpisie „CoolReader dla czytników PocketBook przynosi pozytywne zmiany”). W tym momencie dla InkPada najnowsza dostępna wersja jest w pliku cr3-v0.0.6-17-61.1-pro5.zip.

 

- czcionki – InkPad rozpoznaje i potrafi wykorzystać pliki czcionek w formacie OTF i TTF. Należy je wgrać do katalogu system/fonts w pamięci wewnętrznej urządzenia;

 

PocketBook InkPad 2 - wybór czcionki

Wgrane samodzielnie czcionki widoczne są do wyboru w opcjach formatowania e-booka jako lista wszystkich dostępnych odmian

 

- słownik języka polskiego - plik oparty na bazie sjp.pl, w wersji dla PocketBooków przygotował athame z forum.eksiazki.org. Plik sjp.dic należy wgrać do katalogu system/dictionaries w pamięci głównej PocketBooka. Najlepiej korzystać z niego, gdy książki wyświetlane są w FB Readerze. Więcej na ten temat można przeczytać we wpisie „Słownik języka polskiego dla czytników PocketBook”. Podobnie można wgrać również inne słowniki.

 

PocketBook InkPad 2 - słownik angielsko-polski

PocketBook 840 ma standardowo wgrany m.in. słownik angielsko-polski, można samodzielnie wgrać także inne

 

- własny wygaszacz (okładka książki, własna grafika) – w PocketBookach można ustawić jako wygaszacz ekranu okładkę książki lub własną grafikę. Okładkę czytanej książki jako wygaszacz definiuje się w menu ustawień – Ustawienia osobiste/Logo wyłączania. Można też wykorzystać do tego własny plik graficzny. Powinien być w odcieniach szarości o wymiarach ekranowych, czyli 1600x1200 pikseli. Przez kabel USB należy go wgrać z komputera do katalogu „Photo” w pamięci czytnika. Po odłączeniu PocketBooka, należy uruchomić aplikację „Galeria” i wyświetlić wgrany obrazek. Dotknięcie ekranu wywoła podręczne menu prawym górnym rogu – tu trzeba wskazać opcję „Logo wyłączenia”. Po pierwszym lub drugim wyłączeniu czytnika będziemy się mogli cieszyć własnym wygaszaczem.

 

Okładka

Przystępując do recenzji InkPada 2, pomyślałem o jego zabezpieczeniu. W każdym czytniku ekran jest najdelikatniejszym elementem i warto (zabierając go w podróż mniejszą czy większą) chronić go przez zbiciem. Tu napotkałem problem, bo wielkiego wyboru nie ma. W zasadzie do dyspozycji mamy tylko jedną okładkę firmową (brązową) oraz koszmarnie prezentującą się (w kilku kolorach) wersję etui z Aliekspresu. I już.

 

PocketBook InkPad 2 - firmowa okładka

Firmowa okładka prezentuje się bardzo dobrze

 

Oczywiście zdecydowałem się na zakup firmowego etui. W rzeczywistości wygląda lepiej niż na zdjęciach i robi bardzo dobre wrażenie. Jest porządnie wykonane ale już nie tak porządnie zaprojektowane. Ktoś nie przewidział, że rozmieszczenie uchwytów przytrzymujących czytnik, sprawdzające się we wszystkich PocketBookach, nie sprawdzi się w InkPadzie 2. A to dlatego, że gniazda na karty pamięci i microUSB znajdują pod klapką umieszczoną w prawej górnej krawędzi obudowy. O ile karty pamięci co chwilę nie wyjmujemy, to jednak baterię w czytniku musimy co jakiś czas naładować. Wiąże się to niestety z odgięciem jednego rogu okładki i otwarciem klapki w obudowie. Da się z tym żyć, ale nie jest szczytem ergonomii niestety. Od firmowej okładki bym oczekiwał zdecydowanie lepszego dostosowania do urządzenia. Również siła magnesów przytrzymujących front powinna być znacznie większa, aby uniknąć przypadkowego otwarcia np. w plecaku.

 

PocketBook InkPad 2 - firmowa okładka

W prawym górnym narożniku czytnika jest klapka chroniąca gniazdo microUSB, aby naładować baterię, trzeba za każdym razem odgiąć uchwyt okładki

 

W kwestii okładki wolałbym mieć trochę większy wybór. Za bardzo przyzwyczaiłem się do tego przy zakupach okładek do innych czytników. Co do trwałości nie mam jeszcze żadnego zdania, zbyt krótko jej używam.

 

Podsumowanie

PocketBook InkPad 2 to obecnie zdecydowanie najlepszy na rynku czytnik z ekranem o przekątnej ośmiu cali. Wielkość i rozdzielczość wyświetlacza, stabilna praca oraz zaawansowane opcje obsługi plików PDF i DJVU szczególnie predysponują go do pracy z dokumentami, które czytnikom są nieprzyjazne. Można wymieć w tym zakresie choćby publikacje pochodzące z popularnego Internetowego Systemu Aktów Prawnych czy Federacji Bibliotek Cyfrowych. Ja niniejszym znalazłem swój ulubiony czytnik do PDFów.

 

Ważnym atutem za wyborem recenzowanego PocketBooka mogą być relatywnie duże i czytelne elementy menu. O ile czcionkę użytą do wyświetlania tekstu e-booka można w czytnikach zmieniać w znacznym zakresie, o tyle na wielkość pozycji w menu użytkownik nie ma wpływu. InkPad 2 sprawdzi się więc lepiej u osób, które mają kłopoty ze wzrokiem i przy korzystaniu z czytników z mniejszymi ekranami miałyby problemy. Moim zdaniem fizyczne klawisze zmiany stron podnoszą komfort korzystania z czytnika. Nie inaczej jest z InkPadem 2. Ich działanie i lokalizacja są zaletą urządzenia.

 

Warto pamiętać, że zakup ośmiocalowego czytnika wiąże się z większym wydatkiem i mniejszą mobilnością. Czytnik z ekranem o przekątnej ośmiu cali jest zauważalnie cięższy i większy od czytników z sześciocalowym e-papierem. Takie urządzenie raczej nie zmieści się do kieszeni kurtki ani spodni. Podobnie, mogą być kłopoty z zabraniem go do damskiej torebki. Trudniej go ukryć, gdy chcemy poczytać podczas nudnego wykładu czy spotkania. No i nie bez znaczenia pozostaje bardzo ograniczony asortyment akcesoriów, a konkretnie jednej okładki firmowej (choć wygląda bardzo dobrze, to nie da się ukryć, że jest jedyna na rynku). O ile zakup porównywalnego pod względem jakości czytnika z ekranem o przekątnej sześciu cali to wydatek około 600 PLN, to przy zakupie InkPada 2 należy liczyć się z kosztami rzędu 800 PLN.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli szukasz czytnika z większym niż standardowo ekranem, to ośmiocalowy PocketBook InkPad 2 powinien być pierwszym modelem branym pod rozwagę. Większy ekran, to także większa cena i mniejsza mobilność, ale coś za coś. PocketBook InkPad 2 sprawdzi się bardzo dobrze ze zwykłymi e-bookami. Jednak swoje atuty szczególnie pokaże w pracy z dokumentami (PDF czy DJVU), które mogą sprawiać kłopot mniejszym urządzeniom.

 

PocketBook InkPad 2 w okładce

 

Plusy:

- duży ekran;

- stabilna praca;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- bardzo dobra bateria i zarządzanie energią w trybie uśpienia;

- relatywnie duże i czytelne elementy menu;

- możliwość zainstalowania własnych czcionek;

- menu i instrukcja obsługi po polsku;

- możliwość dodania polskich reguł dzielenia wyrazów;

- możliwość ustawienia własnego wygaszacza ekranu (okładka czytanej książki, własna grafika);

- bardzo rozbudowane funkcje przystosowywania plików PDF;

- możliwość przesyłania dokumentów do czytnika przy użyciu unikalnego adresu poczty elektronicznej (usługa Send-to-PocketBook);

- sprawnie działający moduł TTS Ivona z czterema polskimi głosami do wyboru;

- odtwarzacz audio dla plików MP3 (audiobooki, muzyka w tle), który kontynuuje odtwarzanie w ostatnio słuchanym miejscu.

 

Minusy:

- długi start po całkowitym wyłączeniu;

- mniejsza mobilność (w porównaniu z czytnikami np. o sześciocalowym ekranie);

- słabszy kontrast obrazu w porównaniu do e-papieru najnowszej generacji;

- czasami brak reakcji na pierwsze dotknięcie ekranu (np. w celu wywołania menu);

- brak możliwości powiększenia ilustracji zawartych w tekście;

- automatyczne przechodzenie do strony WWW, jeśli odsyłacz jest na końcu tekstu;

- brak polskiego dzielenia wyrazów (możliwość doinstalowania);

- niewygodny dostęp do gniazda USB (jeśli czytnik jest w firmowej okładce);

- mała różnorodność okładek na czytnik;

- trzask między utworami w odtwarzaczu audio.

 

Dane techniczne wg producenta:

Ekran: przekątna 8 cali ekran E-Ink Pearl HD i wysoką rozdzielczością 1600×1200 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 250 dpi;

Waga: 305 g;

Rozmiary: 195,5 × 163 × 7,4 mm

Pamięć: ok. 3,2 GB lub 6,8 GB wewnętrznej (odpowiednio 4GB lub 8 GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego i ew. głosy TTS). Z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD o pojemności do 32 GB;

Czcionki: 11 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI);

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Obsługiwane formaty dźwiękowe: MP3;

Łączność: Wi-Fi;

Procesor: 1 GHz;

Pamięć RAM: 512 MB;

System: Linux;

Główne funkcje: ReadRate, DropBox, Send-to-PocketBook, BookStore, PocketBook Sync, przeglądarka Internetu, czytnik kanałów RSS, kalkulator, odręczny notatnik, zegar, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku oraz PocketBook Cloud;

 

Oficjalna strona czytnika: http://www.pocketbook-int.com/pl/products/pocketbook-inkpad-2

 

Instrukcja obsługi PocketBook 840 w pliku PDF: http://download.pocketbook-int.com/840_2/User_Guide_PL.pdf

 

Polskie głosy TTS do pobrania:

Polish (Poland), male (Jan) (http://download.pocketbook-int.com/tts/Ivona/ivona_pl_jan_1.6.25.429.pbi);

Polish (Poland), male (Jacek) (http://download.pocketbook-int.com/tts/Ivona/ivona_pl_jacek_1.6.25.429.pbi)

Polish (Poland), female (Ewa) (http://download.pocketbook-int.com/tts/Ivona/ivona_pl_ewa_1.6.25.429.pbi)

Polish (Poland), female (Agnieszka) (http://download.pocketbook-int.com/tts/Ivona/ivona_pl_agnieszka_1.6.25.429.pbi)

 

Firma udostępnia na swoich stronach zbiór polskiej klasyki literatury w postaci bezpłatnych 25 e-booków w formacie EPUB. Książki można pobrać tutaj: http://download.pocketbook-int.com/Book_collection/E_Ink/Polish.zip

Like Reblog Comment
review 2016-12-16 16:00
PocketBook InkPad 2 (PB 840) – recenzja najlepszych ośmiu cali wśród czytników

 

PocketBook InkPad 2 to jeden z niewielu dostępnych na rynku czytników książek elektronicznych, z ekranem o przekątnej 8 cali (20,4 cm). Ale nie tylko z tego powodu jest ciekawą propozycją dla osób, którym nie wystarcza „standardowe” 6 cali. Ma także kilka innych atutów. Jednak czy większy ekran to tylko więcej tekstu na „stronie”? Rok temu testowałem już ośmiocalowego Icarusa XL (vel inkBOOK 8) i moje wrażenia były umiarkowanie pozytywne. Czy w takim razie większy ekran to taki oczywisty atut? Jak taki ekran, a co za tym idzie i większy rozmiar samego czytnika, sprawdza się w codziennym użyciu? Takie pytania stawiałem sobie przystępując do testów InkPada 2, a odpowiedzi postaram się zawrzeć w recenzji.

 

PocketBook InkPad 2

PocketBook InkPad 2 w firmowej okładce

 

Kilka dni temu ukazała się recenzja InkPada 2 na Świecie Czytników. Moja będzie więc drugim ale i bardziej obszernym omówieniem tego modelu w polskim internecie. Niniejszym dziękuję firmie PocketBook za udostępnienie czytnika (miesiąc temu) do celów testowych.

 

PocketBook 840 (wraz z rodziną) cały po polsku

Na początku recenzji warto podkreślić, że podobnie jak inne PocketBooki, także InkPad 2 został spolszczony. Czytnik posiada polskie menu oraz instrukcję obsługi. Jest ona wgrana do czytnika i można ją otworzyć zaraz po uruchomieniu InkPada. Udostępniono  ją także do pobrania ze strony produktu. Nie jest to coś oczywistego we wszystkich czytnikach, i choć są one z zasady dość proste w obsłudze, to niektórym użytkownikom menu w obcym języku może utrudniać korzystanie, szczególnie przy bardziej zaawansowanych ustawieniach.

 

PocketBook InkPad 2 - instrukcja obsługi

Fragment spisu treści instrukcji obsługi czytnika PocketBook InkPad 2

 

Recenzowałem już na moim blogu kilka modeli PocketBooków. Były to kolejno: PocketBook Basic Touch, PocketBook Ultra, PocketBook Sense oraz PocketBook Touch Lux 2. Zarówno sposób obsługi jak i funkcjonalność oferowanych urządzeń była podobna. PocketBook ma taką samą politykę ujednolicania oprogramowania, jak to widzimy na przykładzie czytników Kindle czy Tolino. Wyjątek stanowi usługa wypożyczalni Legimi (opisana w tekście „PocketBook i Legimi łączą siły - najszersza oferta abonamentowa polskich e-booków”), która działa tylko na modelach Touch Lux 2 i 3. Z tej racji, przy recenzji InkPada 2, odwołuję się również do wcześniejszych wpisów.

 

PocketBook InkPad 2 - konstrukcja

PocketBook InkPad 2 (840) został wprowadzony na rynek w sierpniu 2016 roku. Jest to zmodyfikowana wersja modelu PocketBook InkPad, który z kolei miał premierę rynkową dwa lata temu. Główne zmiany w InkPadzie 2 polegały na odchudzeniu urządzenia (z 350 na 305 g), wyróżnieniu fizycznych przycisków oraz usunięciu transparentnej nakładki na ekran, która tworzyła gładki front pierwszego InkPada. Dzięki temu ostatniemu zabiegowi uzyskano lepszy kontrast i wyrazistość obrazu. Ekran jest teraz lekko zagłębiony w obudowie, tak jak w przypadku większości czytników. Pod względem komponentów wewnętrznych, konstrukcja pozostała prawdopodobnie bez zmian (przynajmniej według tego, co można sądzić po oficjalnych parametrach podawanych przez Producenta). Egzemplarze obecnie wprowadzane na rynek posiadają dwa razy większą pamięć wewnętrzną (8 GB zamiast 4 GB – zauważył to i sprawdził to u dystrybutora tomaszek71 z forum.eksiaki.org). W nowej wersji ze względów konstrukcyjnych zabrakło natomiast regulacji natężenia oświetlenia gestem (przesuwanie palcem po brzegu ekranu).

W PocketBooku 840 od razu zwraca uwagę niesymetryczna obudowa. Na temat takiego rozwiązania sporo było komentarzy podczas tegorocznej premiery Kindle Oasis. Wielu recenzentów rozpływało się nad pionierskim rozwiązaniem, nie zawsze zwracając uwagę, że ta „nowość” w niektórych czytnikach marki PocketBook czy Wexler była obecna już od dawna. W recenzowanym PocketBooku szersza ramka znajduje się po prawej stronie urządzenia, tam umieszczono dwa fizyczne przyciski zmiany stron. Są one lepiej widoczne i wyczuwalne w stosunku do pierwszej wersji czytnika. Sprawdzają się bardzo dobrze podczas czytania, gdy kciuk prawej ręki spoczywa na dolnym przycisku i można w ten sposób wygodnie zmieniać stronę po stronie (trzeba tylko zmienić w ustawieniach funkcjonalność przycisków tak, aby dolny z nich wyświetlał następną a górny – poprzednią). Leworęczni nie są w korzystaniu z przycisków poszkodowani, możliwe jest odwrócenie obrazu na ekranie tak, aby wygodnie się go trzymało (i z niego czytało) w lewej ręce. Jednak z racji rozmiarów i wagi urządzenia, przy dłuższym czytaniu lub w podróży, lepiej go trzymać w oburącz.

 

PocketBook InkPad 2 - przyciski zmiany stron

Fizyczne przyciski zmiany stron znajdują się na frontowej ramce okalającej ekran

 

Obudowa sprawia solidne wrażenie. Plastik jest dobrze spasowany, nie ugina się. Pod względem wyglądu nie mamy wielkiego wyboru - InkPady dostępne są tylko w jednej wersji kolorystycznej – przód jest czarny, tył trochę bardziej ciemnoszary. Na stronie producenta został on określony jako „mglisto szary”. Przednia ramka jest matowa i nie daje refleksów światła. Spód czytnika jest lekko gumowany, dzięki czemu dość pewnie leży w ręce. Pomimo dość dużych rozmiarów, urządzenie jest smukłe i przyjemne w dotyku.

Mała, ale ważna zmiana dotyczy również przycisku wyłącznika, umieszczonego na górnej krawędzi obudowy. Do tej pory PocketBooki (w tym również pierwsza wersja InkPada) miały niewielki i słabo wyczuwalny pod palcem przycisk służący do uruchamiania urządzenia. Dostrzegłem to dopiero wtedy, gdy kupiłem sobie okładkę na Touch Lux 3 (wcześniejsze modele testowałem bez okładek). Wciśnięcie wyłącznika, gdy czytnik jest schowany w okładce, bywa wtedy kłopotliwe. Większy rozmiar tego przycisku w InkPadzie 2 (i Touch Lux HD) na szczęście rozwiązuje ten problem.

 

PocketBook InkPad 2 - wyłącznik

Powiększony wyłącznik jest lepiej wyczuwalny i łatwiej z niego skorzystać

 

Po prawej stronie górnej krawędzi umieszczono dwa gniazda: kart pamięci oraz microUSB. To pierwsze obsługuje karty do 32 GB. To drugie służy do wgrywania/kasowania książek, gdy komputer jest podłączony kablem do komputera. Także przez to gniazdo można ładować baterię korzystając z komputera lub ładowarki. Producent nie podaje parametrów ładowarki, można się więc spodziewać, że te dostarczane z tabletami czy smartfonami spełnią swoje zadanie również z czytnikiem. Umieszczenie wspomnianych gniazd jest trochę kłopotliwe, aby się do nich dostać należy podważyć klapkę, którą są zasłonięte. Klapka owa stanowi jednocześnie narożnik obudowy. Do czytnika przymocowana jest plastikowym czymś, co nie wygląda, jakby miało wytrzymać bardzo długo. Obym się mylił.

 

PocketBook InkPad 2 - gniazda microSD i microUSB

Gniazdo kart pamięci i microUSB umieszczono pod klapką na górnej krawędzi InkPada 2

 

Ostatnim elementem, dopełniającym czytnik od strony konstrukcyjnej, jest gniazdo słuchawkowe mini jack 3,5 mm. Służy ono do odsłuchu plików audio lub syntezatora mowy. Lokalizacja gniazda jest dość niefortunna, a przynajmniej mi przeszkadza, że jest w prawym rogu dolnej krawędzi obudowy. Kiedy mam podpięte słuchawki, za każdym razem chcę (wcześniej czy później) wbić sobie wtyczkę w brzuch. Na szczęście (dla mnie) wtyczka jest dość mała i nie robi mi krzywdy, ale zdecydowanie bym wolał, aby gniazdo umieszczono na górne krawędzi (ja kto było w PocketBooku Ultra, wyposażonym w taką samą funkcjonalność). Z drugiej strony, kto mi broni obrócić czytnik „do góry nogami” i mieć gniazdo słuchawkowe w górnej krawędzi? Hmmm...

 

PocketBook InkPad 2 - gniazdo audio mini jack

PocketBook InkPad 2 ma funkcje audio, gniazdo słuchawkowe umieszczone jest na dolnej krawędzi czytnika

 

Podsumowując, czytnik jest solidnie wykonany, sprawia dobre wrażenie. Umieszczenie fizycznych przycisków zmiany stron w ramce na prawo od ekranu to bardzo dobry pomysł, który sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Gdybym uczestniczył w projektowaniu urządzenia, to jako zupełny laik w tym względzie, miałbym jednak propozycję zmiany co do klapki zasłaniającej gniazdo USB i lokalizacji gniazda słuchawkowego.

 

Ekran

Zastosowany w PocketBooku 840 dotykowy ekran to E-Ink Pearl HD o przekątnej ośmiu cali (20,4 cm) jest największym atutem czytnika. Pomimo dużego rozmiaru, można go także pochwalić za dużą rozdzielczość - 250 ppi (1600×1200 pikseli). Na zintegrowane oświetlenie składa się dziewięć LEDów o barwie przesuniętej w stronę białej (zimnej), ukrytych pod dolną krawędzią ramki. Czytniki książek elektronicznych z wbudowanym oświetleniem cierpią na nierównomierne rozprowadzenie światła nad powierzchnią ekranu. Tu również jest to zauważalne, choć nie na poziomie przeszkadzającym w czytaniu. Większa powierzchnia ekranu, niż w standardowo spotykanych na rynku urządzeniach, stanowi zapewne w tym przypadku również większe wyzwanie. Szczególnie widoczne jest to przy niższym poziomie natężenia oświetlenia. Poniższe zdjęcia nie do końca oddają rzeczywisty poziom oświetlenia, generalnie ekran jest jaśniejszy.

 

PocketBook InkPad 2 - poziom oświetlenia 25%

 

PocketBook InkPad 2 - poziom oświetlenia 50%

 

PocketBook InkPad 2 - poziom oświetlenia 100%

 

Przy bezpośrednim porównaniu InkPada 2 z najnowszymi wyświetlaczami E-Ink Carta z rozdzielczością 300 ppi, widać różnicę na korzyść nowszej technologii. Do ostrości obrazu nie można mieć zastrzeżeń. Litery są wyraźne i 250 ppi sprawdza się znakomicie, również w przypadku ilustracji. W bezpośrednim porównaniu jednak widać, że nasycenie czernią jest w InkPadzie 2 trochę słabsze. Wciąż jest to jednak obraz bardzo dobrej jakości a to dzięki dokładnemu rysowaniu liter.

 

PocketBook InkPad 2, PocketBook Touch Lux 3 i Kindle Voyage

PocketBook InkPad 2 z ekranem E-Ink Pearl 250 ppi (u góry) i PocketBook Touch Lux 3 z ekranem E-Ink Carta 213 ppi (w środku) i Kindle Voyage z E-Ink Carta 300 ppi (na dole) - czcionka Bookerly

 

Oprogramowanie

PocketBook InkPad 2 ma oprogramowanie podobne do większości pozostałych nowych modeli firmy. Aktualnie jest ono dostępne w wersji 5.15. Mimo ogólnych podobieństw, jest jednak przynajmniej jedna ważna cecha, która pozytywnie wyróżnia ten model spośród pozostałych – wielkość elementów menu. Wszystkie ikony oraz opisy na recenzowanym InkPadzie są widocznie większe od modeli z mniejszymi ekranami. Bardzo pozytywnie wpływa to na czytelność i komfort obsługi. Szczególnie powinni być z tego faktu zadowolone osoby, które mają kłopoty ze wzrokiem i na przykład potrzebują zmieniać okulary do obsługi menu.

 

PocketBook InkPad 2 - ekran startowy

PocketBook InkPad 2 - ekran główny

 

Główny ekran daje dostęp do wszystkich podstawowych funkcji urządzenia. Jest on podzielony na kilka stref:

- górne menu – dotknięcie w środku u góry wywołuje opuszczane menu z opcjami takimi jak wi-fi, synchronizacja (m.in. z chmurą, Dropboksem), menedżer zadań (np. przełączanie się między książką a słownikiem), ustawienia (wszystkie parametry pracy czytnika), szukaj (przeszukiwanie zawartości biblioteczki), poziom oświetlenia;

 

PocketBook InkPad 2 - menu górne

 

- najnowsze książki – dziewięć ostatnio czytanych dokumentów;

- ostatnio dodane – okładki lub miniaturki ostatnio wgranych do czytnika dokumentów;

- ikony Książki, Sklep, WWW – ikony odsyłające do księgozbioru, sklepu BookLand oraz przeglądarki WWW;

- dolne menu – dotknięcie w środku na dole wywołuje menu, w którym znajdują się zebrane aplikacje czytnika, w tym dostęp do odtwarzacza audio, słownika i innych. Sprawia ono trochę przyciężkie wrażenie. Moim zdaniem z kilku opcji można tutaj spokojnie zrezygnować (np. gry).

 

PocketBook InkPad 2 - menu dolne

PocketBook InkPad 2 - dolne menu na głównym ekranie

 

Czytnik posiada bardzo rozbudowane możliwości wyświetlania i sortowania e-booków. Zawartość biblioteczki można wyświetlać m.in. według katalogów, typów plików, autorów sortując zarówno po nazwach plików jak i tytułach książek.

 

Warto poświęcić chwilę na przeglądnięcie opcji zawartych w sekcji „Ustawienia”. Znajdują się tam wszystkie użyteczne parametry pracy urządzenia. Ja zaglądam zazwyczaj do pozycji „Konto i synchronizacja” aby skonfigurować synchronizację z Dropboksem czy „Ustawienia osobiste” dla ustawienia częstotliwości odświeżania strony (w InkPadzie mam przełączone na „nigdy”) oraz „Konserwacja” aby włączyć „Tryb USB” na „Połączenie z PC” (wtedy czytnik nie pyta, czy tylko chcę ładować baterię przy podłączeniu do komputera).

 

PocketBook InkPad 2 (bez)konkurencyjny

Na rynku można znaleźć niewiele czytników, które mają przekątną ekranu inną niż sześć cali. A obecnie dostępne są na polskim rynku tylko trzy czytniki ośmiocalowe. Konkurencja nie jest więc duża. 

 

 

PocketBook InkPad 2

Icarus Illumina XL, inkBOOK 8

Cybook Ocean

Premiera [rok]

2016

2015

2014

Ekran [typ]

E-Ink Pearl HD

E-Ink Pearl HD

E-Ink Pearl HD

Ekran [cm]

20,4 (8”)

20,3 (8”)

20,3 (8”)

Ekran [piksele]

1600×1200

1024×768

1024×768

Ekran [ppi]

250

160

160

Procesor [GHz]

1

1

0,8

Pamięć RAM [MB]

512

512

128

Pamięć wbudowana [GB]

4 lub 8

4

4

Karta pamięci [GB]

do 32

do 32

do 32

System operacyjny

Linux

Android 4.2.2

Linux

Menu po polsku

tak

tak

tak

Wymiary [mm]

195,5 × 163 × 7,4

200 × 145 × 9

196 × 150 × 7

Waga [g]

305

275

300

Cena sklepowa (bez kosztów dostawy) w Polsce [PLN]

od 799

od 749

od 845

 

Niewiele jest czytników z ekranem innym niż 6 cali. Producenci uznali, że to optymalna wielkość czytnika, podobne opinie wyraża wielu użytkowników. W Polsce można kupić tylko trzy modele z ośmiocalowym e-papierem. Należy do nich recenzowany PocketBook InkPad 2 oraz dwa czytniki obecne już wcześniej na rynku – recenzowany w zeszłym roku przeze mnie Icarus Illumina XL, sprzedawany u nas jako inkBOOK 8 oraz francuski Bookeen Cybook Ocean (choć nie ma u nas oficjalnego dystrybutora czytników Bookeen). Kobo Aura One, o podobnym rozmiarze ekranu (7,8 cala) jest wciąż niedostępny w europejskich sklepach.

 

Icarus Illumina XL - ekran

Rysowanie liter w czytniku Icarus Illumina XL (vel inkBOOK 8) przy rozdzielczości ekranu 160 ppi nie jest zadowalające. 250 ppi InkPada wygląda znacznie lepiej

 

Moje doświadczenia z Icarusem/inkBOOKiem nie są dobre, zarówno pod względem sprzętowym (słaby ekran) jak i oprogramowania, które nie jest przyjazne dla użytkownika (i wadliwe w zakresie obsługi PDFów). Nie miałem w rękach największego czytnika z rodziny Cybooków. Recenzowałem jego mniejszego brata – model Cybook Muse Frontlight, który ma takie samo oprogramowanie jak Ocean, ale też szybszy procesor i więcej pamięci RAM. Wtedy to porównywałem możliwości Cybooka i PocketBooka pod wieloma względami, również w zakresie obsługi PDFów. PocketBook lepiej dawał sobie radę z PDFami. Za PocketBookiem przemawiają także fizyczne klawisze zmiany stron.

 

PocketBook InkPad 2 i PocketBook Touch Lux 3

Miało być porównanie wielkości ekranu i elementów menu w PocketBooku Touch Lux 3 i InkPadzie 2 ale wyszło także porównanie kurzu w świetle jesiennego słońca

 

Gdybym więc stał teraz przed wyborem czytnika z ekranem o przekątnej ośmiu cali, na drugim byłby Cybook Ocean, zaś PocketBook InkPad 2 na pierwszym miejscu.

 

Zapraszam na drugą część recenzji, w której przedstawiam moje wrażenia zarówno z codziennego jak i "odświętnego" testowania funkcji InkPada 2.

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?